Ma efektownie postrzępione płatki, jest w kolorze magenta, ale ze słupkiem w kolorze intensywnej żółci. Ten bardzo efektowny tulipan od dziś nosi imię „Agata Kornhauser-Duda”, a Pierwsza Dama osobiście przyjęła go z rąk hodowcy.
Nadanie imienia tulipanowi odbyło się podczas XII Międzynarodowych Targach Tulipanów w Chrzypsku Wielkim. Ten oryginalny kwiat wyhodował holenderski hodowca Jan Ligthart.
„Za zaangażowanie Pierwszej Damy w sprawę Polski i Polaków, wspieranie potrzebujących, wsłuchiwanie się w ludzkie potrzeby, działania na rzecz młodych oraz zaangażowanie w sytuację uchodźców z Ukrainy” – brzmiało oficjalne uzasadnienie uhonorowania.
Para Prezydencka bierze udział w XII Międzynarodowych Targach Tulipanów w Chrzypsku Wielkim. Spotkanie rozpoczyna się od rozmowy z pracownikami sortowni cebulek, którzy biorą dziś udział w Święcie Tulipanów. pic.twitter.com/urlr00rNEN
— Kancelaria Prezydenta RP – konto archiwalne (@prezydentplarch) May 1, 2022
Para prezydencka osobiście zjawiła się na uroczystości i oboje podkreślali, jak bardzo są wzruszeni i zaszczyceni. Prezydent i jego żona spotkali się też i porozmawiali z pracownikami sortowni cebulek tulipanów, a później już na głównej scenie Agata Kornhauser-Duda przyjęła piękny kwiat noszący jej imię i zgodnie z tradycja podlała go szampanem, bo tak wygląda nadanie imienia.
Uroczystość nadania imienia „Agata Kornhauser-Duda” nowej odmianie tulipana.
„Za zaangażowanie Pierwszej Damy w sprawę Polski i Polaków, wspieranie potrzebujących, wsłuchiwanie się w ludzkie potrzeby, działania na rzecz młodych oraz zaangażowanie w sytuację uchodźców z Ukrainy.” pic.twitter.com/YlvGFpEmKv
— Kancelaria Prezydenta RP – konto archiwalne (@prezydentplarch) May 1, 2022
Międzynarodowe targi Tulipanów trwają jeszcze do wtorku 3 maja, więc miłośnicy tych kwiatów mają jeszcze czas, by wybrać się do Chrzypska Wielkiego i podziwiać kwitnące łany.
45-letnia kobieta podczas jazdy quadem straciła panowanie nad pojazdem i uderzyła w betonowy słup. Natychmiast przewieziono ją do szpitala, ale niestety, nie udało się jej uratować. Zmarła tego samego dnia.
Tragiczny wypadek miał miejsce 30 kwietnia w Konarzewie, na ulicy Poznańskiej. Jak powiedział Radiu Poznań kom. Maciej Święciechowski z biura prasowego wielkopolskiej policji, funkcjonariusze badają przyczyny wypadku i przy okazji apelują do miłośników tych pojazdów, by nie przeceniali swoich umiejętności, bo skutki mogą być tragiczne. Quady to pojazdy, które mogą się szybko rozpędzić do dużej prędkości i wówczas łatwo można stracić panowanie nad pojazdem.
Na ulicy Poznańskiej tam, gdzie doszło do wypadku, dziś od rana płoną znicze.
Do poważnego wypadku doszło na skrzyżowaniu Alei Wojska Polskiego z drogą krajową nr 11. Zderzyły się tam dwa samochody: bus i auto osobowe. Dwie osoby doznały obrażeń. Ruch na tej trasie odbywa się wahadłowo.
Do wypadku doszło koło godziny 16.20. Jak podaje portal pleszew.naszemiasto.pl, według wstępnych ustaleń policji kierowca samochodu osobowego, który wyjeżdżał z drogi podporządkowanej na DK11, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu busowi i doszło do zderzenia. Kierowca i pasażer osobówki odnieśli obrażenia i zostali zabrani do szpitala.
Droga krajowa była przez jakiś czas zablokowana, ale obecnie ruch odbywa się wahadłowo.
W otoczeniu nowoczesnych i zadbanych biurowców stare kamienice przy ulicy Składowej nie wyglądają za dobrze. Na szczęście, jak informuje ZKZL, rozpoczął się w nich remont i już wkrótce odzyskają blask.
– To już kolejne kamienice remontowane przez spółkę w tym roku – podkreśla Łukasz Kubiak, rzecznik prasowy ZKZL. – Prace przy ul. Składowej 11 i 12 już się rozpoczęły, a ich zakończenie ma planowo nastąpić do końca bieżącego roku. Zabytkowe kamienice powstały pod koniec XIX wieku i na początku XX wieku. Warto dodać, że wzdłuż ulicy prowadziła bocznica kolejowa, która łączyła od lat 60. XIX wieku dworzec główny z magazynami artyleryjskimi w obrębie umocnień Twierdzy Poznań. Kamienice przy ul. Składowej 11 i 12 zostały wpisane do rejestru zabytków w 1980 roku i dzięki tegorocznemu remontowi poprawi się ich stan techniczny.
Podczas remontu w kamienicach zostaną zlikwidowane tzw. „kopciuchy”, czyli piece kaflowe, a budynek zostanie podłączony do centralnego ogrzewania.
– To ważny element walki ze smogiem – wyjaśnia Łukasz Kubiak. – Na ul. Składowej zostanie bowiem zlikwidowanych aż 55 pieców kaflowych. Dodatkowo część strychów na budynkach zostaną zaadaptowane na kotłownie gazowe. Wymianie ulegnie również instalacja gazowa i wodno-kanalizacyjna.
Remont obejmie też konserwację i częściową wymianę historycznej stolarki okiennej. Wszystko to sprawi, że budynki będą miały znacznie lepsze właściwości termiczne i dodatkowo wyeksponowane ich walory zabytkowe.
Remont przy ul. Składowej potrwa do końca 2022 roku. Całkowity koszt modernizacji to blisko 4,5 miliona złotych.
Nawet do -2 stopni Celsjusza może spaść temperatura dziś w nocy w północnej Wielkopolsce. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenie przed przymrozkami.
Jak informuje IMiGW, lokalnie prognozowany jest spadek temperatury powietrza do około 2°C, przy gruncie do -2°C. Prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska wynosi 80 proc. od godziny 1.00 2 maja do godziny 6.00 również 2 maja.
Ostrzeżenie dotyczy powiatów: obornickiego, chodzieskiego, wągrowieckiego, czarnkowsko-trzcianeckiego, pilskiego i złotowskiego.
Dwie osoby trafiły do szpitala z powodu pożaru, jaki wybuchł w jednym z domów przy ulicy Sołtysiej na Winogradach. Ogień został już ugaszony, trwa szacowanie strat.
Pożar zauważono około godziny 11.00 i natychmiast wezwano straż pożarną. Okazało się, że pali się mieszkanie w połowie bliźniaka przy ulicy Sołtysiej. Zadymienie tak budynku, jak całej okolicy było bardzo duże.
Strażacy wezwali pogotowie ratunkowe, które zabrało dwie osoby. Nie wiadomo, jakie mają obrażenia, ale jak podaje Radio Poznań, były przytomne.
Pożar został już ugaszony trwa szacowanie strat i ustalanie przyczyn pojawienia się ognia.
Ten budynek ma swoje lata i niezwykle bogatą historię, w końcu kilkakrotnie zmieniał lokalizację, nie mówiąc już o przeznaczeniu. Pijąc kawę w klimatycznym wnętrzu nowego-starego Portu Sołacz warto więcej wiedzieć o jego historii.
Budynek znajduje się w parku Sołackim, nad stawem, i zawsze był lokalem gastronomicznym – to wiedzą wszyscy. Jako lokal przeżywał lepsze i gorsze czasy: gdy sołacka śmietanka towarzyska przychodziła na niedzielne obiady i gdy wszyscy porządni obywatele omijali „mordownię” z daleka.
Jak targową winiarnię przeniesiono na Sołacz
Ale warto przypomnieć, że już jego historia zaczęła się całkiem niezwykle, bo wybudowano go wcale nie na Sołaczu, a na… MTP. A ściślej rzecz biorąc na terenach Wystawy Wschodnioniemieckiej, bo był to rok 1911. Budynek miał wówczas dwie wieże i kolisty front, a pełnił rolę winiarni dla odwiedzających wystawę gości.
Gdy wystawa się skończyła, budynek postanowiono… przenieść. Dużym nakładem sił i środków przeniesiono winiarnię do parku Sołackiego, gdzie również przez ponad sto lat była lokalem gastronomicznym. W pogodne i ciepłe dni kelnerzy wystawiali okna z werandy z widokiem na staw, więc sołackie i nie tylko towarzystwo – a Sołacz w tym czasie intensywnie się przecież rozbudowywał – patrząc na park i stawy mogło się czuć jak w kurorcie. Klimatu dopełniały łódki pływające po stawie, bo tę usługę uruchomiono już w 1913 roku.
Łódki, łyżwy i wieża spadochronowa
Po wojnie restauracja już nie miała wież, zmieniła też nazwę na „Wypoczynek”, co sugerowało funkcję, jaką miała pełnić. Ale nadal cieszyła się ogromną popularnością poznaniaków, zwłaszcza że przybyły jej kolejne atrakcje: była 30-metrowa wieża spadochronowa, z której rozciągał się – podobno! – niewiarygodnie piękny widok na Poznań, w sezonie działało lodowisko, i nadal po stawach pływały łódki. Nic dziwnego, że lokal nadal cieszył się popularnością.
W 1977 roku zlikwidowano łódki – tak ze względu na pogarszającą się jakość wody w stawach, jak i na stan samych, niekonserwowanych od wielu lat łódek. Zrujnowany budyneczek kasy dawnej przystani jeszcze do niedawna można było oglądać nad brzegiem stawu od strony ulicy Litewskiej. Później restauracja została gruntownie przebudowana, ozdobiona od frontu kolorowymi latarniami, zmieniła nazwę na „Piracką” – i jeśli wierzyć starym poznaniakom, nazwa ta doskonale oddawała charakter lokalu…
Era „Meridiana”
Nowe dla dawnej winiarni nadeszło w 1992 roku, kiedy budynek sprywatyzowano, przebudowano według projektu Piotra Wędrychowicza i otwarto już nie tylko restaurację, ale też i hotel „Meridian”. Kilka pierwszych lat było niewątpliwie czasem świetności lokalu. Doskonałe i elegancko serwowane jedzenie, interesujące imprezy i koncerty czyniły z lokalu jeden z najciekawszych w mieście – zwłaszcza że wówczas jeszcze taka formuła prowadzenia lokalu była nowością i długi czas Meridian nie miał konkurencji. To wtedy na restauracyjnym tarasie zaczęły się odbywać koncerty kameralne przyciągające wielu mieszkańców także spoza dzielnicy.
Z czasem jednak lokal zaczął podupadać i jego historia zakończyła się ostatecznie w 2015 roku, po długim i prowadzonym w dużej mierze za pomocą mediów sporze między władzami miasta, do których, jak się okazało, należał budynek – a właścicielami lokalu. Miasto odzyskało budynek i teraz trzeba go było jakoś zagospodarować. Zadanie nie było łatwe, bo co prawda ostatni remont był zrobiony solidnie – ale w latach 90. ubiegłego wieku. Potencjalny najemca, zanim zacząłby zarabiać na lokalu, co dziś w gastronomii nie jest łatwym zadaniem, najpierw musiałby wyłożyć sporo pieniędzy na jego remont, i to remont pod nadzorem konserwatora zabytków.
Remont w sołackim stylu
Karkołomnego zadania podjęła się miejska spółka Międzynarodowe Targi Poznańskie, a remont przedłużył się aż o rok, bo budynek był jednak w gorszym stanie niż się wydawało na początku. Wystarczy powiedzieć, że trzeba było wymienić dach, całą elewację, stolarkę okienną, nie mówiąc już o remoncie terenu okalającego restauracje i tarasu. W dodatku inwestor postawił sobie bardzo ambitne zadanie – wyremontować lokal, ale tak, by jak najlepiej oddawał klimat architektury Sołacza, no i spodobał się mieszkańcom. A zadowolić poznaniaka, i to jeszcze tego z Sołacza, jak powszechnie wiadomo – nie jest łatwo.
– Chcieliśmy przywrócić dawną świetność tego budynku i stworzyć miejsce zachęcające do miejskiego odpoczynku, ale z poszanowaniem tradycji dzielnicy i w zgodzie z jej mieszkańcami – wyjaśniał ideę Filip Bittner, wiceprezes zarządu Grupy MTP. – Dlatego przed rozpoczęciem inwestycji prowadziliśmy konsultacje społeczne z Radą osiedla Sołacz. Chcieliśmy, by przestrzeń wokół Portu Sołacz była uporządkowana, zielona i odpowiadała ich potrzebom.
Za projekt adaptacji odpowiadała pracownia EV Architects Eweliny Jankowskiej z Poznania i według jej koncepcji bryła miała zostać zachowana według kształtu z 1992 roku, który bardzo udanie wpisał się w klimat Sołacza i parku, ale charakter elewacji miał się zmienić na bardziej zbliżony do pierwotnego projektu z początku XX wieku. Miał być bardziej „kurortowy” w stylu z tamtych czasów, no i oczywiście bez tego okropnego plastikowego namiotu, który w ostatnich latach zasłaniał cały widok na stawy i park.
– Inspirował mnie styl sołacki – opowiadała architekt Ewelina Jankowska z pracowni EV Architects. – Projekt nawiązuje do pierwotnego charakteru budynku, który wraz z kolonią luksusowych willi autorstwa J. Stubbena, wpisują się po dziś dzień w naturalną dolinę Bogdanki. Zmiany zewnętrzne są zachowawcze. Jasna drewniana oranżeria ma stworzyć atmosferę przypominającą dawny klimat parkowy sprzyjający odpoczynkowi. W tym celu zaprojektowaliśmy też rozległe tarasy tonące w zieleni z widokiem na stawy Sołackie. Powiększyliśmy okna drewnianej części oranżeryjnej, które wychodzą na taras. Sięgają teraz samej podłogi i nawiązując do oryginalnego wyglądu, mają silnie podkreślone szprosy przywracające elewacji plastyczność.
Obecność dawnego Sołacza jest silnie odczuwalna we wnętrzach, mimo że na pozór są one bardzo nowoczesne. Ale właśnie ta klasyka w dyskretnej, stonowanej kolorystyce, posadzki z naturalnego kamienia lub paneli w kolorze drewna sprawiają, że wnętrze jest tak bardzo „sołackie”, jakby było tu od wieków. Urzeka harmonia wystroju, przemyślane szczegóły, takie jak zdjęcia Sołacza i grafiki Piotra Kuchcińskiego na ścianach, zaprojektowane specjalnie dla tego wnętrza.
Kuchnia, kultura i inne rozrywki
No i kuchnia. W restauracji jest 155 miejsc, na tarasie dodatkowo 120 i dla tych wszystkich gości ofertę kulinarną przygotowuje cały sztab ludzi pod dowództwem dwóch szefów: Bartosza Fabisia i Michała Kozłowskiego, laureatów Kulinarnego Pucharu Polski z 2019 roku. Jak zapewniają obaj mistrzowie, będą tu realizować swoje autorskie pomysły kulinarne, ale ponieważ podstawą dań będzie kuchnia śródziemnomorska, to miłośnicy klasyki także znajdą tu coś dla siebie. Będzie też specjalne menu dla poznaniaków – na przykład klasyczny schabowy z kością. Pyry z gzikiem na razie nie będzie, ale obaj mistrzowie już pracują nad jej autorską wersją do swojego menu…
Będą oczywiście desery i ich już można próbować na tarasie Port Sołacz – sam lokal oficjalnie zostanie otwarty 6 maja, ale taras zaczął działać z okazji majówki i menu jest już dostępne. A dzieło mistrzów, czyli sernik z dzikim bzem to deser, który na długo zostaje w pamięci…
Są tu także wina z całego świata, są też i inne napoje z kawami i herbatami na czele – ale także kanapki i sałatki na wynos, gdyby komuś było po drodze do pracy właśnie przez Port Sołacz. Część hotelowa to eleganckie pokoje z widokiem na park i staw, oczywiście z łazienkami, minibarem, wifi i telewizją. A w sezonie wrócą letnie koncerty sołackie, dancingi i inne imprezy kulturalne. Port Sołacz i park Sołacki znów będą tętnić życiem.
„Bracia kolejarze rozgrywają tę sprawę w takiej tajemnicy jak operację wojskową” – tak skomentowały Inwestycje dla Poznania kwestię nowej numeracji peronów na dworcu Poznań Główny. Bo mówi się o niej od lat – ale nadal nie wiadomo, jak będzie wyglądała.
Inwestycje dla Poznania po raz pierwszy zajęły się tematem w 2019 roku, już wtedy dostrzegając konieczność uporządkowania numeracji peronów w Poznaniu. No bo teraz mamy peron w obok peronu 4, peron 4b hen za Mostem Dworcowym, a jakby było mało, to obok peronu 3 powstaje peron – no właśnie, który? Nie można mu dać numeru 4, bo ten już jest, a nadanie mu kolejnego numeru, czyli 7, sprawi, że będziemy mieć peron 7 koło peronu 3, co jest już całkiem bez sensu. Po poznańskim dworcu już teraz trudno się poruszać nie-poznaniakom, a taka numeracja jeszcze to dodatkowo utrudni.
W 2019 roku stowarzyszenie IdP postanowiło rozwiązać problem i przygotowało, na podstawie ankiety internetowej, trzy warianty nowej numeracji.
„Propozycja 1: numeracja w zakresie 11-21, znikają wszelkie numery obecnie używane, pełny reset, brak możliwości pomylenia peronu przy korzystaniu z dworca „na pamięć” – przypominają na swoim profilu na FB. – „Propozycja 2: numeracja literowa A-L (literę 'I’ wyrzuciliśmy jako mylącą), korzyść jak poprzednio. Propozycja 3: zastosowanie po raz pierwszy w Polsce czegoś, co za granica jest oczywistą oczywistością – numeracja KRAWĘDZI PERONOWYCH (czyli jakby torów) w miejsce numerowania platform peronów. Jest to propozycja pod każdym względem najlepsza, najprostsza nie tylko dla cudzoziemców, którzy nie mogą się nadziwić po co w Polsce podaje się dwa numery: peron i tor, skoro wystarczy jeden wprost odsyłający do toru”.
Stowarzyszenie przesłało propozycje do PKP – i zapadła cisza. Natomiast w grudniu 2021 PKP ogłosiły, że gdy nowy peron – ten bezimienny, budowany obok peronu trzeciego – zostanie oddany do użytku, wówczas też ogłoszą nową numerację peronów. Jaka ona będzie? Nie wiadomo, bo – jak sarkastycznie zauważyli działacze IdP – „Bracia kolejarze rozgrywają tę sprawę w takiej tajemnicy jak operację wojskową”.
Ponad dwa tygodnie temu „Gazeta Wyborcza” podała, że wśród proponowanych wariantów jest jeden zakładający 11 peronów i drugi, zakładający tych peronów 9. Czy któryś z nich zostanie wybrany? Stowarzyszenie IdP jest zdania, że wariant 1-11 nie jest dobry, bo ludziom będą się myliły stare i nowe numery: stary peron 1 z nowym peronem 1 i tak dalej. Jego zdaniem najlepszy byłby wybór którejś z ich propozycji.
Nowa numeracja miała być ogłoszona na wiosnę tego roku. Wiosna, jakby ktoś nie zauważył, jest już w całej pełni, a numeracji nadal nie ma. I nie wiadomo, kiedy konkretnie zostanie ogłoszona.
Wojna na Ukrainie trwa już ponad dwa miesiące – i przez cały ten czas działa punkt pomocowy na dworcu PKP. Wolontariusze kolejny raz proszą o pomoc poznaniaków. Tym razem o… regały.
Poznaniacy mają wielkie serca, jak zapewnia Małgorzata Mielcarek ze Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych, które prowadzi wolontariat na dworcu PKP. Dostarczają na dworzec jedzenie, napoje, odzież – wszystko, co może być potrzebne uchodźcom, którzy w Poznaniu przesiadają się na inne pociągi czy autobusy. Bo ci, którzy tu zostają i potrzebują noclegu, są wysyłani od razu do punktu recepcyjnego na MTP.
Ale mimo że uchodźców przyjeżdża teraz mniej niż na początku wojny, to i tak jest ich sporo.
– Praktycznie codziennie wieczorem mamy pozajmowane łóżka – przyznaje Małgorzata Mielcarek – ale to są miejsca odpoczynku, uchodźcy są u nas najwyżej 5 godzin i jadą dalej. U nas nikt nie nocuje. Jesteśmy bardziej punktem informacyjnym i staramy się tych wszystkich ludzi kierować do hali nr 2 na MTP.
Na dworcu pracuje 150 wolontariuszy, a przynajmniej tylu ma podpisane umowy wolontariackie, choć na stałe to około 50 osób. I wszyscy mają co robić, bo, jak zwraca uwagę Małgorzata Mielcarek, uchodźcy przyjeżdżają nie tylko bezpośrednio z Ukrainy. Wracają także z innych krajów, z Niemiec, z Holandii, Francji, bo tam bariera językowa była zbyt duża i czuli się obco. Wolą zostać w Polsce, bo łatwiej się porozumieć, no i bliżej do domu…
Dlatego wolontariusze z dworca proszą poznaniaków o kolejną pomoc – tym razem to… regały magazynowe. Wolontariusze wydzielili w przekazanym na potrzeby uchodźców budynku starego dworca część magazynową, gdzie ustawiają dary.
– Mimo prowizorycznej przestrzeni magazynowej, którą wydzieliliśmy we własnym zakresie, obecna logistyka tego miejsca bardzo utrudnia nam działania w niesieniu pomocy – przyznaje Małgorzata Mielcarek. – W mojej ocenie dobra logistyka to podstawa prawidłowego działania. Regały magazynowe, znacznie ułatwią Wolontariuszom skuteczne działanie w pomaganiu Uchodźcom. Dlatego, jeśli ktoś z państwa może ułatwić nam pracę i przekazać takie regały, będę bardzo zobowiązana.
Wolontariuszka podkreśla, że dzięki wielkim sercom poznaniaków jedzenia nie brakuje: ludzie nadal dowożą bułki, zupę i naleśniki, są soczki, woda i musy dla dzieci, a wolontariusze przygotowują na bieżąco gorącą kawę i herbatę. Są środki czystości, kosmetyki i wydzielony kącik dla dzieci – brakuje tylko regałów, by móc uporządkować wszystko to, co ofiarowują darczyńcy i przekazać potrzebującym.
Wolontariat na dworcu można pomóc także w na zrzutka.pl – zbiórka nosi tytuł „Pierniczki dla Ciebie – wesprzyj utrzymanie punktu dla Uchodźców PKP Poznań”. Ofiarodawcy mogą kupić paczkę pierników w ramach pomocy dla Ukrainy, ale mogą też tak po prostu wpłacić pieniądze, które ułatwią pracę i pomoc wolontariuszom na dworcu PKP.
Zamek wpadł w tarapaty finansowe z powodu wzrostu cen gazu o 450 proc. – a całe ogrzewanie zamku jest właśnie na gaz. Na szczęście dzięki internetowej zbiórce udało się zapłacić rachunki i zamek znów może przyjmować gości.
Przypomnijmy: 17 grudnia ubiegłego roku dyrekcja zamku poinformowała, że musi zamknąć placówkę, bo nie stać jej na ogrzanie całego obiektu. Rachunek za ogrzewanie wzrósł o 450 proc. i dyrekcja obiektu stanęła przed koniecznością znalezienia, i to szybko, prawie 30 tysięcy złotych.
A było to wyjątkowe trudne wyzwanie, bo zamek, który jest własnością Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Mechaników Polskich, na swoje utrzymanie zarabia jako hotel i ośrodek konferencyjny. A takie obiekty w czasie pandemii były zamknięte i nie zarabiały. Zamknięte były też zamkowa restauracja i winiarnia. Zamek nie miał więc pieniędzy.
Dyrekcja zamku postanowiła zorganizować zbiórkę pieniędzy na portalu zrzutka.pl – i udało się. Jak powiedział Radiu Poznań Zbigniew Szukalski, dyrektor obiektu, zebrano ponad 20 tysięcy złotych, co pozwoliło zapłacić placówce te największe rachunki – i znów otworzyć podwoje dla gości. Do zamku można więc znów przyjechać na weekend czy na dłużej, zorganizować konferencję albo zjazd – a w połowie maja podziwiać zabytkowe samochody, bo 14 maja z zamku wyruszy XIX Rajd Pojazdów Zabytkowych, który zakończy biesiada grillowa przy ognisku. Natomiast 15 maja zabytkowe pojazdy przejadą z Rydzyny na rynek w Lesznie i tam będzie je można podziwiać.
Na Donbasie kolejną dobę toczą się ciężkie walki. Siły ukraińskie odpierają ataki Rosjan, ale najeźdźcy gromadzą coraz większe siły i zaczyna im sprzyjać pogoda.
Rosjanie zbudowali umocnienia w okolicach Iziumu i powoli, ale stale posuwają się na wschód od Łymania. Jak podaje portal Ukrinform, żołnierzom batalionu Sarmat udało się odeprzeć rosyjską ofensywę w kierunku Doniecka i przeprowadzić kilka udanych kontrataków w okolicach Charkowa. Według portalu Rosjanie będą próbowali zaatakować też Mikołajów i Krzywy Róg.
Rosjanom sprzyja pogoda. Jest coraz cieplej i skończyły się wiosenne deszcze, co znaczy, że tereny błotniste i bagienne będą wysychać, umożliwiając przejazd ciężkiego sprzętu, dotąd w wielu przypadkach unieruchomionego przez roztopy i deszcze.
Jak poinformował Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, Ukraińcy zestrzelili w sobotę dwa rosyjskie samoloty bojowe typu Su-25 i siedem dronów, zniszczyli też samobieżną wyrzutnię przeciwlotniczą, trzy czołgi przeciwlotnicze oraz wóz łączności na Wyspie Węży.
— Генеральний штаб ЗСУ (@GeneralStaffUA) May 1, 2022
Ukraińskie Siły Lotnicze opublikowały z kolei komunikat po śmierci „Ducha Kijowa”, majora Stepana Tarabalki, który miał zestrzelić około 40 rosyjskich samolotów – piszą w nim, że informacja o jego śmierci jest błędna. „Duch Kijowa żyje, uosabia zbiorowego ducha wysoko wykwalifikowanych pilotów Brygady Lotnictwa Taktycznego, którzy z powodzeniem bronią Kijowa i regionu” – czytamy na Twitterze.
The information about the death of the The Ghost of #Kyiv is incorrect. The #GhostOfKyiv is alive, it embodies the collective spirit of the highly qualified pilots of the Tactical Aviation Brigade who are successfully defending #Kyiv and the region.
W Iziumie miał się pojawić generał Walerij Gierasimow, szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Informację podał ukraiński portal Defence Express, według którego wysłanie generała w sam środek ciężkich bojów może być formą ukarania za niepowodzenia Rosjan na Ukrainie. Ukraińskie media podają też, że niedaleko Iziumu zginął kolejny rosyjski generał, Andriej Simonow, szef wojsk radioelektronicznych. Strona rosyjska nie potwierdziła tej informacji, ale gdyby tak było, to byłby to już dziewiąty rosyjski generał, który zginął od początku wojny na Ukrainie.
Sojusznicy nadal wspomagają Ukrainę: Francja zapowiedziała zwiększenie dostaw broni i pomocy humanitarnej, Dania – przekazanie 25 transporterów opancerzonych Piranha III oraz ciężkich moździerzy M10, kolejne dostawy broni, amunicji i sprzętu wojskowego uzgodnili też Amerykanie. Rosjanie mają także inne kłopoty – dokerzy w całej Europie nie chcą rozładowywać rosyjskich tankowców, nawet jak pływają pod innymi banderami. Kolejnym portem, w którym doszło do protestów dokerów, jest Amsterdam.
Dutch dock workers are refusing to unload a tanker with Russian diesel in Amsterdam, a day after dockers kept the ship from entering Rotterdam port.
The tanker set course for the Netherlands after dockworkers in Sweden had turned it away.https://t.co/Wa90fNhzeV
Jak powiedział w wieczornym przemówieniu prezydent Wołodymyr Zełenski, na wojnie Rosjanie stracili już ponad 23 tys. żołnierzy, ponad tysiąc rosyjskich czołgów, prawie dwieście rosyjskich samolotów i prawie dwa i pół tysiąca opancerzonych wozów bojowych.
„Rosyjskie dowództwo doskonale zdaje sobie sprawę, że w najbliższych tygodniach zginą i zostaną ranne kolejne tysiące rosyjskich żołnierzy” – mówił Zełenski. – „Każdy rosyjski żołnierz może jeszcze uratować swoje życie. Lepiej przeżyć w Rosji, niż zginąć na naszej ziemi”.
Rosjanie nadal ostrzeliwują obwody ługański, doniecki i charkowski. Trwają ataki na Zaporoże, została też ostrzelana Odessa. Do Lwowa przyjechała z pomocą humanitarną słynna aktorka Angelina Jolie. Trwa kolejna próba ewakuacji Mariupola.
Miniona noc upłynęła pod znakiem intensywnych walk i ostrzałów we wschodniej Ukrainie, w obwodach donieckim, ługańskim, charkowskim i dniepropietrowskim – w tym ostatnim pociski spadły na wieś Wełyka Kostromka, trwa liczenie strat i ofiar. W obwodzie donieckim Rosjanie próbowali przełamać ukraińską obronę w rejonie Marjinki, ale jak poinformował Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, próba się nie powiodła. Rosjanie ostrzelali 21 osiedli. W Dobropolu w obwodzie donieckim zginęło siedmioro cywilów, w tym troje dzieci – jak poinformował w Telegramie Pawło Kyryłenko, szef obwodowej administracji.
Ciężkie walki toczą się wokół Zaporoża: Ukraińska 110. Samodzielna Brygada Obrony Terytorialnej ostrzelała tam rosyjskie pozycje.
Ostrzeliwany był Charków, zwłaszcza dzielnica Sałtiwka. Straż pożarna wyjeżdżała do pożarów wywołanych ostrzałami 14 razy. Trwają ciężkie walki wokół Iziumu, ale żadnej ze stron nie udało się osiągnąć szczególnych sukcesów.
❗️At night, the invaders fired on Kharkiv again.
Several blows were dealt to the city, explosions thundered. After that, a powerful fire started in one of the districts of Kharkiv.
Według Pentagonu Rosjanie planują przedłużoną ofensywę w Donbasie, zintensyfikowali też ostrzał środkowej Ukrainy, by utrudnić Ukraińcom odbieranie dostaw z zaopatrzeniem. Atakują trasy zaopatrzenia, a także tory kolejowe, by uniemożliwić przejazd pociągów. Jednak choć walki i ostrzał przybrały na sile, to i tak ofensywa na wschodzie jest opóźniona o co najmniej kilka dni w stosunku do tego, co zakładał plan Putina. Nadal też nie udało im się okrążyć Ukraińców na Donbasie.
Trwają próby doprowadzenia do ewakuacji cywilów i rannych z Mariupola. Doradca prezydenta Zełenskiego Mychajło Podolak powiedział jednak, że Rosja odrzuca propozycję, bo zniszczenie miasta i kombinatu Azow ma dla nich znaczenie symboliczne. Stacja Sky News poinformowała dziś powołując się na radę miejską Mariupola, że Rosjanie wywożą respiratory z miejskich szpitali. Było ich tam 60.
Jak podał „Euromaidan Press”, kolumna samochodów z logiem ONZ wjechała do miasta.
⚡A column of cars with 🇺🇳UN logos has arrived in Mariupol. Reportedly, evacuation is underway pic.twitter.com/F3k5OET9sE
Po południu została ostrzelana Odessa. Pociski trafiły w lotnisko i został uszkodzony pas startowy. Uszkodzenia są duże, pas nie nadaje się do wykorzystania. Odessa otrzymała też dziś nowe zestawy obrony przeciwlotniczej, jak poinformował Serhij Bratczuk, przedstawiciel władz obwodu odeskiego.
W obwodzie kijowskim, w lesie, znaleziono kolejny grób z ofiarami Rosjan, torturowanymi przed śmiercią. To trzech mężczyzn – mieli rany postrzałowe rąk i nóg, związane ręce, byli torturowani, a później zastrzeleni – poinformował Andrij Niebytow, szef policji w obwodzie kijowskim.
Do Lwowa przyjechała z pomocą humanitarną słynna aktorka Angelina Jolie. Spotkała się z pasażerami pociągu ewakuacyjnego i zdążyła wejść na kawę do jednej z lwowskich kawiarni.
— SPRAVDI — Stratcom Centre (@StratcomCentre) April 30, 2022
Wielka parada w Moskwie z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja będzie w tym roku znacznie skromniejsza, jak poinformowały agencje. Weźmie w niej udział zaledwie 131 pojazdów – w ubiegłym roku było ich 197, mniej będzie też żołnierzy biorących udział w defiladzie o około 2 tysiące.
Około godziny 15.30 na drodze wojewódzkiej 305 doszło do poważnego wypadku: zderzył się samochód z motocyklem.
Jak informują strażacy z OSP Wijewo, motocyklista odniósł poważne obrażenia – wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na drodze są utrudnienia w ruchu. Policja apeluje do kierowców o zachowanie ostrożności.
Już od 30 kwietnia po Warcie będzie można podróżować tramwajem wodnym w dwóch kierunkach: do mostu w Koziegłowach i do mostu na Starołęce. Tramwaj będzie kursował z pośrednimi przystankami, ale niestety, tylko w weekendy.
Rejsy tramwajem wodnym będą odbywać się w weekendy na dwóch trasach, na północ i na południe miasta. W kierunku północnym tramwaj będzie wyruszał z przystanku na wysokości ul. Ewangelickiej (Chwaliszewo) i płynął do mostu kolejowego w Koziegłowach. Powrót przez przystanki: ul. Ugory (Szeląg), ul. Panny Marii (Katedra). Rejsy będą się odbywać w soboty z Chwaliszewa o godz. 11.00 i 17.00, natomiast w niedzielę o godz. 14.00.
Natomiast w kierunku południowym tramwaj będzie płynął od przystanku na wysokości ul. Ewangelickiej (Chwaliszewo) do wysokości mostu kolejowego na Starołęce. Powrót – do przystanku początkowego, bez żadnych pośrednich. Rejsy będą się rozpoczynać w soboty o godz. 14.00, a w niedziele o godz. 11.00 i 17.00.
Koszt przepłynięcia całej trasy, co trwa ok. 1,5 godziny, to 20 zł od osoby. Dzieci do lat 3 płyną bezpłatnie. W przypadku podróży na północ, ponieważ są tam przystanki pośrednie, można wybrać wariant trasy od Szeląga do Chwaliszewa za 5 zł od osoby.
Miłośnicy sportów wodnych od 30 kwietnia będą mogli wypożyczyć kajak lub motorówkę w Starym Porcie – po krótkim przeszkoleniu przez pracownika, patent sternika motorowodnego nie jest potrzebny. A jeśli przypłyną swoim jachtem lub łodzią, to będą je tu mogli bezpłatnie zostawić.
Tramwaj wodny, przystań jachtowa oraz wypożyczalnia motorówek i kajaków będą działać do 28 sierpnia.
Przy drodze między Zakrzewem a Przyprostynią w powiecie wolsztyńskim doszło do pożaru samochodu osobowego. W środku znaleziono zwłoki niezidentyfikowanej osoby.
Wypadek miał miejsce około godziny 16.00 na polu przy drodze gminnej. Strażacy zostali powiadomieni o płonącym samochodzie. Jak informuje portal wolsztyn.naszemiasto.pl jako pierwsi zauważyli pożar policjanci, którzy wezwali straż pożarną.
Po ugaszeniu ognia w samochodzie znaleziono zwęglone zwłoki. Nie wiadomo, czy pożar był efektem wypadku, tak jak śmierć znalezionej osoby. Policja prowadzi w tej sprawie śledztwo.
„Szykujecie się na majówkę? My również” – napisali poznańscy policjanci w mediach społecznościowych. I przypominają o zapinaniu pasów w samochodach, jeździe z przepisową prędkością i ogólnie – bezpiecznym korzystaniu z kilku dni wolnego.
Dłuższy weekend wiąże się również ze wzmożonym ruchem pojazdów oraz pieszych na drogach. Policjanci, w trosce o bezpieczeństwo podróżnych, będą obecni na wielkopolskich drogach pilnując, by wszyscy przestrzegali przepisów.
„Chcemy przede wszystkim nieść pomoc wszystkim uczestnikom ruchu drogowego w bezpiecznym dotarciu do celu i zapewnić płynność ruchu na głównych ciągach komunikacyjnych” – informują policjanci. – „Będziemy również egzekwować od kierujących pojazdami przestrzeganie ograniczeń prędkości, korzystanie z pasów bezpieczeństwa oraz właściwe przewożenie dzieci w pojazdach. Reagować będziemy na wszelkie wykroczenia uczestników ruchu drogowego, w tym szczególnie na nieprawidłowe zachowania kierowców samochodów wobec niechronionych uczestników ruchu drogowego – pieszych (przede wszystkim w rejonach przejść dla pieszych), rowerzystów, kierujących hulajnogami elektrycznymi, urządzeniami transportu osobistego, urządzeniami wspomagającymi ruch oraz motorowerzystów i motocyklistów. Reagować będziemy również na wykroczenia popełniane przez niechronionych uczestników ruchu drogowego”.
Przy okazji policjanci przypominają również, że 30 kwietnia i 2 maja od godz. 18 do 22 oraz 1 i 3 maja od godz. 8 do 22 obowiązuje zakaz ruchu pojazdów i zespołów pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 12 ton. Z zakazu wyłączone są m.in. autobusy i pojazdy posiadające zezwolenie na przewóz w tym czasie.
„Pamiętajmy, że bezpieczeństwo na drodze zależy od wszystkich uczestników ruchu drogowego” – podkreślają policjanci. – „Wpływa na nie również wiele czynników takich jak: sprawność pojazdu, stan psychofizyczny kierujących pojazdami, a przede wszystkim przestrzeganie obowiązujących przepisów. Warunki pogodowe również mają ogromne znaczenie. Ważna jest też kultura jazdy, brak agresji oraz wzajemny szacunek i zrozumienie”.
W 2020 roku podczas „majówki” na wielkopolskich drogach doszło do 220 kolizji drogowych i 27 wypadków. Zginęła 1 osoba, a 30 zostało rannych. W 2021 roku policjanci odnotowali 288 kolizji i 14 wypadków drogowych, w których zginęły 2 osoby, a 13 zostało rannych.
Tramwaj 4N1, tramwaje GT8 i GT6, a z autobusów DAF i Neoplan N4020 – od 30 kwietnia po Poznaniu znów kursują linie turystyczne. Miejski przewoźnik przygotował dla miłośników miejskiej komunikacji sporo atrakcji.
30 kwietnia na turystyczną linię tramwajową 0 będą wyjeżdżać dwa składy: N+ND oraz 4N1+ND, które wspólnie będą obsługiwać wszystkie kursy.
„Wagon typu 4N1 miał już swoją poznańską premierę podczas otwarcia trasy na Naramowice, wzbudzając olbrzymie zainteresowanie” – przypomina MPK. – „Został wyprodukowany w 1958 roku w Chorzowie, do 1992 roku woził pasażerów w Poznaniu. Później został przekwalifikowany na wagon gospodarczym aż z czasem przestał być użytkowany. Kupiło go i odrestaurowało MPK S.A. w Krakowie. W tym sezonie – dzięki wsparciu partnera, czyli firmy GÜLERMAK – będzie kursował na „zerówce”.
Na linii 0 pojawią się także: w niedzielę, 1 maja – tramwaj GT8; w poniedziałek 2 maja – GT6; natomiast we wtorek, 3 maja – skład wagonów 105N.
Atrakcji nie zabraknie także na liniach autobusowych. Jako linia nr 100 będą kursowały DAF oraz Neoplan N4020, który był pierwszym niskopodłogowym autobusem w Polsce.
– Został zakupiony przez Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie w 1994 roku od Biura Handlowego Neoplan Polska, prowadzonego wówczas przez Pana Krzysztofa Olszewskiego, późniejszego założyciela firmy Solaris – przypomina Mateusz Figaszewski z Solaris Bus & Coach. – Autobus jeździł przez wiele lat w warszawskich barwach, przewoził pasażerów na regularnych liniach, a następnie służył jako mobilny punkt informacyjny o budowie drugiej linii metra. Gdy zakończył służbę w MZA Warszawa, firma Solaris Bus & Coach odkupiła go i odrestaurowała.
30 kwietnia Neoplan będzie kursował o godz. 11.00, 14.00 i 16.00 (odjazdy z przystanku Poznań Główny) oraz o 11.45, 14.45 i 16.45 (odjazdy z przystanku Nowe Zoo). Wyczekiwany przez wielu pasażerów „ogórek” będzie z kolei kursował na linii nr 102.
W niedzielę, 1 maja na linii 100 kursować będzie Jelcz PR110 oraz DAF. W poniedziałek, 2 maja – Jelcz PR110 oraz MAN; natomiast we wtorek, 3 maja – DAF oraz Solaris Urbino 12 z 1999 roku. Ten ostatni był pierwszym sprzedanym przez firmę Solaris Bus & Coach autobusem z rodziny Urbino i kursował już na liniach turystycznych rok temu. Warto pamiętać, że był na tamte czasy bardzo nowoczesny: rozwiązania takie jak np. funkcja przyklęku czy ABS, były w tamtych czasach nowością w Polsce.
23-latek z poważnymi poparzeniami – 90 proc. ciała – trafił do szpitala w Poznaniu. Próbował się podpalić. Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przewiózł go do szpitala w Poznaniu.
Do tragedii doszło dziś około 8.45 na rynku w Strzelnie. Jak powiedział „Faktowi” starszy aspirant Tomasz Bartecki z Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie, 23-latek wbiegł na rynek, oblał się łatwopalną substancją i podpalił.
Na ratunek rzucili się przechodnie, którzy szybko ugasili ogień i wezwali pogotowie, straż pożarną i policję. Jednak obrażenia okazały się bardzo poważne – u mężczyzny stwierdzono poparzenia 90 proc. ciała. Zespół medyczny pogotowia zdecydował o wysłaniu go śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Poznaniu.
Nie wiadomo, co było powodem desperackiego kroku mężczyzny. Radio RMF FM podało nieoficjalnie, że 23-latek leczył się psychiatrycznie.