Strona główna Blog Strona 2094

Poznań: Niedziałające światła na rondzie Rataje i wypadek na A2. Korki!

0
Na trzech poznańskich rondach – Starołęka, Rataje i Żegrze – korki są imponujące. Kierowcy muszą się wykazać dużą dawką cierpliwości.

Sytuacja na rondzie Rataje była spowodowana awarią sygnalizacji świetlnej. ZDM poradził już sobie z problemem, ale na miejscu ciągle są znaczne korki. O ile sytuacja na rondzie Rataje jest zła, to na rondzie Starołęka – tragiczna. Wszystkie wjazdy są obecnie mocno zakorkowane. Sytuacja nie jest też najlepsza w okolicach ronda Śródka. W korku obecnie stoi cała ulica Jana Pawła II.

Do wypadku, który spowodował korki, doszło na ulicy Bułgarskiej. W jego wyniku cały ruch praktycznie stoi. Ciężka jest też sytuacja na skrzyżowaniu Kurlandzka/Szwajcarska. Tam kierowców miała zaskoczyć nowa organizacja ruchu.

Sytuacja źle też wygląda na A2, gdzie kilka minut temu doszło do kolizji.

Z samego rana doszło natomiast do wykolejenia się tramwaju.

Poznań: Tramwaj się wykoleił i uszkodził torowisko! Objazdy do piątku

 

Poznań: Tramwaj się wykoleił i uszkodził torowisko! Objazdy do piątku

0
Z samego rana wykoleił się tramwaj linii 7. Pojazd co prawda udało się ponownie umieścić na torach, ale podczas zdarzenia uszkodzone zostało torowisko.

To natomiast oznacza konieczność wprowadzenia objazdów. – Z powodu wykolejenia tramwaju linii 7 przy wjeździe na pętlę Zawady „siódemki” przekierowane zostały do pętli Miłostowo – informuje MPK Poznań.

Zmiana ma potrwać do pierwszych kursów porannych 25 października 2019.

Międzychód: Zniszczono stanowisko archeologiczne – osadę sprzed 2,5 tysiąca lat!

0
Przekopana, a raczej przeryta i ponownie zasypana piaskiem – osada naszych przodków został kompletnie zniszczona. Archeolodzy w warstwach piachu znajdują teraz fragmenty ceramiki i ludzkie kości, przemieszane bez ładu i składu. Kto chciałby zniszczyć dawną osadę?

Jak nie wiadomo, o co chodzi – to chodzi o pieniądze. I tak też było w tym przypadku. Do odbudowy mostu na Warcie w Międzychodzie potrzebny był żwir. Jak się później okazało, ten żwir, który użyto na budowie, pochodził z nielegalnej kopalni, którą właściciel uruchomił na swoim terenie. Gdy sprawa wyszła na jaw – przestraszył się konsekwencji i zasypał powstałą dziurę piaskiem z okolicy. Zdaniem archeologów nie mógł zrobić nic gorszego, bo w ten sposób bezpowrotnie zniszczył stanowisko. Archeolodzy odczytują przeszłość nie tylko ze znalezionych przedmiotów, ale też tego, w jakich warstwach się znajdują i jak leżą względem siebie.

A stanowisko było cenne. jak podaje „Głos Wielkopolski”, już po wstępnych oględzinach zniszczonego terenu archeolodzy znaleźli fragmenty ceramiki i ludzkie kości, co świadczy o tym, że znajdowało się tu cmentarzysko popielnicowe kultury łużyckiej z wczesnej epoki żelaza. Jednak zniszczenia są tak duże, że wielu grobów już nie ma, bo zostały zniszczone przez spychacz, jak stwierdził Robert Jędrzejczak, archeolog z . Muzeum Zamku Opalińskich w Sierakowie.

Zniszczenia są tym bardziej znaczące, że teren na północ od rzeki Warty od Międzychodu do Sierakowa to pod względem archeologicznym bardzo cenne miejsce. Wykopaliska i wykopy sondażowe robione na tym terenie przez archeologów potwierdzają, że od tysięcy lat kwitło tu życie, prowadziły tędy szlaki handlowe i kwitła wymiana gospodarcza. Wszystko, co znaleźli, niezwykle wzbogaciło naszą wiedzę o kulturach żyjących tu przed przybyciem Słowian. Teraz część z tego dziedzictwa przepadła bezpowrotnie.

Sprawą zajmuje się Wojewódzki Konserwator Zabytków w Poznaniu i prokuratura. Niszczenie dóbr kultury jest poważnym przestępstwem. Trwa też inwentaryzacja tego miejsca. Po zakończeniu dochodzenia przez prokuraturę konserwator podejmie decyzję o dalszych losach tego miejsca.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: 70-letnią pacjentkę wypuszczono ze szpitala w… piżamie. O piątej rano

0
Pani Barbara wezwała pogotowie w nocy z czwartku na piątek z powodu silnego bólu. Pogotowie zabrało ją do szpitala. Podano jej kroplówki i rano uznano jej stan za na tyle dobry, że wypuszczono do domu. W tej piżamie, w której ją przywieziono. Kobieta przeszła w niej przez miasto do domu – a wszystko to o 5 rano.

Pani Barbara od czas do czasu cierpi na silne bóle – w czasie operacji grasiczaka uszkodzono jej nerw to powoduje ból. Na co dzień radzi z nim sobie biorąc leki przeciwbólowe zapisane przez lekarza, jednak w nocy z czwartku na piątek w ubiegłym tygodniu czuła się tak źle, że wezwała pogotowie.

Jak podaje „Głos Wielkopolski” pogotowie przyjechało, a lekarz stwierdził, że to może być zawał i zadecydował o zabraniu pacjentki do szpitala przy ulicy Grunwaldzkiej. Pani Barbara zapytała, czy powinna coś ze sobą wziąć, bo mieszka sama i nie będzie komu jej donieść rzeczy. Ale sanitariusz odpowiedział, że nie, bo zrobią jej tylko badania i nie zostanie w szpitalu. I żeby tylko coś włożyła na piżamę, to wystarczy.

Pani Barbara pojechała więc do szpitala w piżamie. Tam zrobiono jej obiecane badania i podłączono kroplówkę. Okazało się, że jej stan nie jest tak poważny jak się wydawało, więc nie przyjęto jej na oddział, tylko wypisano do domu z poleceniem kontroli u lekarza rodzinnego. Była piąta rano, pani Barbara miała na sobie piżamę, a przy sobie tylko dowód osobisty, bo nic więcej nie wzięła, więc zapytała, czy dostanie jakiś transport do domu. Ale usłyszała, że nie ma takiej możliwości i że może do domu wrócić pieszo. Nikt nie zaproponował jej jakiejkolwiek pomocy, więc pani Barbara zgodnie z radą udała się do domu pieszo. W piżamie i o piątej rano. I całą drogę płakała.

Jak można wypuścić pacjentkę 70-letnią, którą niedawno podejrzewano o zawał serca i która jest w nie najlepszej kondycji, jesienią, o piątej rano, ze szpitala – w piżamie? „Głos Wielkopolski” zapytał o to Krystynę Mackiewicz, dyrektor Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego w Poznaniu. Dyrektor wyjaśniła, że pacjentka powinna przyjechać do szpitala ubrana, a jeśli była w piżamie – to zawiadomić rodzinę, żeby ubranie przywiozła. Jak to się stało, że w przypadku pani Barbary to nie podziałało – nie umiała odpowiedzieć.

Oczywiście zespoły karetek pogotowia nie są od tego, żeby pilnować, czy pacjent jest odpowiednio przygotowany do wizyty w szpitalu – chociaż, z drugiej strony, zwrócenie na to uwagi może oszczędzić mnóstwo kłopotów już w samym szpitalu. Bo gdyby tak pani Barbara zapomniała nie o ubraniu, ale o leku, który musi przyjmować regularnie?

A skoro już przyjechała w tej piżamie do szpitala, bo stres, nerwy, czy to aby nie zawała, no i nikt nie miał głowy, żeby pilnować takich rzeczy jak ubranie – to czy naprawdę tak trudno pacjentce w jej sytuacji udostępnić telefon, żeby mogła do kogoś zadzwonić, kto ubranie jej przywiezie? I poprosić, żeby sobie poczekała na tę osobę w poczekalni? Telefonów i miejsc w poczekalni szpitalowi chyba nie brakuje?

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Rozpoczyna się przebudowa Gdyńskiej poza granicami Poznania

0
Pierwsze prace przy rozbudowie Gdyńskiej rozpoczną się w październiku i potrwają rok. Dzięki nim Poznań i Czerwonak zyskają 1,2 km znacznie bezpieczniejszego i wygodniejszego połączenia.

Przebudowa ul. Gdyńskiej od granic Poznania jest kontynuacją przebudowy tej drogi od ul. Bałtyckiej oraz rozbudowy dróg dla potrzeb dojazdu do spalarni śmieci (ITPOK). W sierpniu 2018 roku podpisano umowę z generalnym wykonawcą – spółką Budimex Budownictwo.

– Przebudowa jednej z głównych tras wyjazdowych z Poznania, to ostatni z etapów budowy i rozbudowy dróg do spalarni. Decyzja o jej rozpoczęciu była efektem uzgodnień i dobrej współpracy samorządów w ramach Stowarzyszenia Metropolia Poznań, a szczególnie z gminą Czerwonak – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – To kolejna inwestycja drogowa na północy Poznania, po wcześniejszej przebudowie ulic Gdyńskiej i Bałtyckiej, a także kończącego się remontu mostu Lecha. Znacznie poprawią one komfort poruszania się wszystkim użytkownikom ruchu.

Dzięki rozbudowie ul. Gdyńskiej w Koziegłowach kierowcy będą mieli do dyspozycji dwie jezdnie po dwa pasy ruchu w każdym kierunku. Przejazd mają ułatwić dwa ronda: jedno na skrzyżowaniu z ul. Poznańską, a drugie – Piaskową. Między nimi wybudowany zostanie jeszcze dodatkowy pas ruchu, który zapewni bezpieczny dojazd do posesji przy ul. Gdyńskiej.

Rozbudowa drogi przyniesie również ułatwienia dla pasażerów komunikacji publicznej, pieszych i rowerzystów – inwestycja obejmuje budowę zatok autobusowych, chodników i dróg rowerowych. Całość będzie oświetlona. Wszystko to sprawi, że przejazd czy spacer ul. Gdyńską będzie komfortowy i przede wszystkim bezpieczniejszy.

Równie ważna, zwłaszcza z perspektywy mieszkańców, jest rozbudowa infrastruktury podziemnej. Inwestycja obejmuje budowę kanalizacji deszczowej i sieci wodociągowej, a także przebudowę sieci gazowej i teletechnicznej. Z kolei przed hałasem z drogi uchronią ekrany akustyczne po stronie zabudowań, których ustawienie także wchodzi w zakres inwestycji.

Pierwsze zmiany w organizacji ruchu wprowadzone zostaną w nocy z 25 na 26 października. Już 23 października generalny wykonawca rozpocznie prace poza istniejącym pasem drogowym.

Termin rozpoczęcia prac jest wcześniejszy niż zakładano. Przyspieszenie wynika z koordynacji z inwestycją Zarządu Dróg Powiatowych, który wiosną przyszłego roku planuje przebudowę ul. Poznańskiej w Koziegłowach. Gmina Czerwonak dostała dofinansowanie na te prace. Gdyńska jest powiązana z tą inwestycją, bo najpierw należy wybudować w niej m.in. kanalizację deszczową, do której podpięta zostanie infrastruktura wykonana w ramach przebudowy Poznańskiej.

Rozbudowa ulicy podzielona jest na etapy tak, by jak najbardziej ograniczyć uciążliwości dla kierowców i mieszkańców. Gdyńska ma być przejezdna po jednym pasie w każdą stronę do końca trwania roku szkolnego. W początkowej fazie przebudowy jedynymi utrudnieniami dla kierowców będą: ograniczenie prędkości do 30 km/h oraz zakaz wyprzedzania na całym przebudowywanym odcinku drogi. Główne prace na ul. Gdyńskiej toczyć się będą po otwarciu przebudowywanego mostu Lecha.

Na czas prac na ul. Poznańskiej mieszkańcy tej ulicy kierowani będą objazdem przez ul. Piaskową, natomiast piesi będą mogli nadal bezpiecznie przejść przez remontowaną ulicę. Zamknięcie ul. Poznańskiej mogłoby być szczególnie uciążliwe w zbliżającym się dniu Wszystkich Świętych, gdy mieszkańcy odwiedzają cmentarze i na drogach jest duży ruch. Z tego względu całkowite zamknięcie wjazdu na ul. Poznańskiej planowane jest dopiero po 11 listopada.

Z nowej ul. Gdyńskiej będzie można korzystać już w ostatnim kwartale 2020 roku. Środki na inwestycję pochodzą z budżetu miasta Poznania oraz dofinansowania w wysokości 12,3 mln zł z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

PIM, RB

Poznań: Lokatorka ze zlicytowanego mieszkania wróciła do domu. Ale na jak długo?

0
Lokatorka z osiedla Kopernika, którą nowy właściciel lokalu wyrzucił na ulicę wraz z dziećmi, wróciła do mieszkania dzięki akcji społeczników. Sam właściciel będzie miał postawione zarzuty. To nie znaczy jednak, że problem został rozwiązany.

Przypomnijmy: pani Magda, lokatorka jednego z mieszkań na osiedlu Kopernika została wyrzucona z lokalu przez nowego właściciela, który kupił je na licytacji komorniczej. Rodzice lokatorki popadli w długi i nie zdążyli ich spłacić – dlatego mieszkanie poszło na sprzedaż na poczet długów.

Nowy właściciel zdawał sobie sprawę z tego, że kupił mieszkanie po okazyjnej cenie dlatego, że było z lokatorami: panią Magdą i jej dwójką dzieci. Zgodnie z prawem kobieta musi się teraz z lokalu wyprowadzić, jednak musi to być załatwione formalnie, a termin jej wyprowadzki musi wyznaczyć komornik, który w tej sytuacji jest wykonawcą wyroku sądowego. Zgodnie z ostatnią nowelizacją ustawy o ochronie praw lokatorów komornik ma też obowiązek zorientowania się, czy lokatorka ma się dokąd przeprowadzić i w przypadku takiej konieczności – zapewnić jej lokal zastępczy. W tym konkretnym przypadku taka konieczność zaistniała, ponieważ oprócz pani Magdy miały być też eksmitowane jej małoletnie dzieci.

Zazwyczaj takim osobom lokal zastępczy proponuje gmina, w tym przypadku miasto Poznań. Zgodnie z prawem w takim przypadku osoba czekająca na lokal socjalny pozostaje w tym lokalu, z którego ją eksmitowano, aż do czasu przekazania jej lokalu socjalnego. A to może trwać całe lata, skoro gmina takich lokali nie posiada – a jak wiadomo, Poznań z brakiem lokali socjalnych boryka się od bardzo dawna.

I to najprawdopodobniej nie spodobało się nowemu właścicielowi mieszkania, bo aż czterokrotnie usiłował wejść siłą do lokalu. Dotąd wszystkie próby były nieudane – za każdym razem interweniowała policja, która nie pozwalała na siłowe przejęcie mieszkania i informowała właściciela, co powinien zrobić, żeby lokatorka się wyprowadziła.

Mężczyźnie jednak postępowanie zgodnie z prawem nie wydało się atrakcyjne, wykorzystał więc czas w poniedziałek, gdy pani Magda była w pracy, a jej dzieci w szkole, wszedł do mieszkania, wymienił zamki i zabarykadował się w nim z dwoma kolegami. Kobieta, gdy wróciła z pracy, zastała zamknięte i zabarykadowane drzwi, a przed nimi dzieci, psa i dwa koty. Właściciel mieszkania nikogo nie wpuścił do środka, nie reagował też na próby mediacji ze strony obecnych na miejscu działaczy Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, którzy poinformowali go, że przejęcie lokalu odbyło się niezgodnie z prawem, bo bez asysty komornika.

Wezwano policję, a społecznicy próbowali sforsować drzwi, jednak ze względu na ciszę nocną postanowili poczekać do rana. Pani Magda ze zwierzętami i starszym synem spędziła noc na schodach razem ze społecznikami. Rano działacze Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów przecięli drzwi i weszli do mieszkania. Na miejscu pojawił się też patrol policji, który jednak nic nie zrobił, jedynie wylegitymował wszystkich obecnych, łącznie z Magdaleną Górską, pełnomocniczką prezydenta Poznania do spraw lokatorskich.

Gdy społecznicy weszli do środka, zobaczyli kompletnie zdemolowane mieszkanie. Meble i książki pani Magdy posłużyły za elementy barykady znajdującej się tuż za drzwiami wejściowymi. W środku znajdowali się trzej mężczyźni, którzy zostali zatrzymani przez policję. Właściciel usłyszy zarzuty za uniemożliwienie lokatorce korzystania z mieszkania i zajęcie go niezgodnie z prawem, a zapewne także za zniszczenie jej mienia.

Wszystkie zniszczenia zostały udokumentowane przez policyjnych techników, którzy zbadali wnętrze po otwarciu drzwi. Później do mieszkania mogła wrócić pani Magda i jej dzieci. Jednak zdaniem i społeczników, i pełnomocnik prezydenta Poznania, lokal w tym stanie nie nadaje się do zamieszkania – zniszczone zostały także łózka i rodzina nie ma gdzie położyć się spać. Magdalena Górska zadeklarowała, że miasto poszuka tymczasowego lokalu dla kobiety.

Zdaniem Magdaleny Górskiej ta sytuacja nie musiała trwać aż 18 godzin i powinna się zakończyć dużo wcześniej, oszczędzając lokatorce i jej dzieciom ogromnego stresu i konieczności nocowania na klatce schodowej. A zakończyłaby się, gdyby policja od razu podjęła odpowiednie, zgodne z prawem działania. tego samego zdania są także społecznicy z WSL. Tymczasem policja ograniczyła się do legitymowania obecnych, bo… nie mieli zgody prokuratora na działania siłowe, a jedynie na asystę dla lokatorki i osób jej towarzyszących. Dopiero gdy społecznicy sforsowali drzwi, policjanci zatrzymali sprawców całej afery, czyli właściciela mieszkania i jego kolegów.

Jednak tak jak można mieć zastrzeżenia do działań policji, a raczej prokuratury, bo to ona w tym przypadku wydawała rozkazy – tak samo można je mieć do służb prezydenta. Skoro kobieta, którą właśnie wyrzucono z dziećmi z mieszkania, musiała spędzić noc na klatce schodowej, bo nikt nie wymyślił dla niej lepszego rozwiązania – to po co nam takie instytucje jak Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie i pełnomocnik do spraw lokatorów? Przecież, jak się okazało, ani rodzina, ani lokatorzy nie mogą liczyć na ich pomoc dokładnie wtedy, gdy tej pomocy najbardziej potrzebują.

Oczywiście, to była nagła i niespodziewana sytuacja. Ale to właśnie w takich sytuacjach pomoc jest najbardziej potrzebna.  Nie sztuką jest pomagać, gdy problemy są niewielkie, a na pomoc – dużo czasu.  Jakość pomocy i jakość służb, które powinny ją obywatelowi zaoferować, widać właśnie w takich nagłych sytuacjach.

Lilia Łada, KMP

Poznań: Miasto musi szukać pieniędzy. Będą masowe zwolnienia? „Sytuacja jest trudna”

0
Jest takie ryzyko – alarmują związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej. Miasto: – Sytuacja jest trudna – przyznaje Joanna Żabierek, rzeczniczka prezydenta.

Wielkie cięcia w budżecie miasta zapowiadał dwa miesiące temu Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta. – Obietnice wyborcze rządu PiS realizowane zabieraniem dochodów samorządom spowodują od przyszłego roku wielkie cięcia, które uderzą w mieszkańców wszystkich gmin w Polsce – mówił zastępca Jaśkowiaka. – Ograniczone będą inwestycje, remonty i inne wydatki społeczne oraz jakość usług komunalnych. Tylko w Poznaniu będzie to redukcja na poziomie ok. 175 mln zł. Decyzje rządu, bez żadnych rekompensat dla samorządów, to w istocie polityka przeciwko państwu polskiemu, które rozwijało się w sporej części dzięki samorządom.

Wszystko wskazuje na to, że oszczędności będą oznaczały redukcję etatów w jednostkach miejskich. Tak przynajmniej uważają związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej. – OZZ Inicjatywa Pracownicza z oburzeniem przyjęła informacje, spływające z kolejnych placówek i instytucji miejskich, w których dyrektorowie wydziałów miasta nadzorujących te jednostki, zasugerowali by oszczędności w budżetach na rok 2020 wprowadzać poprzez redukcję zatrudnienia. Miasto wyraziło to też w oficjalnym piśmie skierowanym do placówek i instytucji miejskich. Zarząd miasta próbował już wcześniej nas przekonywać, że ograniczone lub brak możliwości podwyżek wynagrodzenia dla pracujących w placówkach i instytucjach finansowanych z budżetu miasta, są pochodną działań rządu. Nie negujemy faktu, że niektóre decyzje władz centralnych czy to dotyczące zmian w systemie edukacji czy zmian podatkowych, mogą mieć różne konsekwencje dla funkcjonowania naszego miasta. Jednak warto zaznaczyć, iż przez poprzednie lata Poznań odnotowywał znaczący wzrost dochodów z różnych źródeł – podkreśla Jarosław Urbański z Inicjatywy Pracowniczej.

Trudnej sytuacji miasta nie ukrywa Joanna Żabierek, rzeczniczka Jacka Jaśkowiaka. – Na skutek ostatnich decyzji rządu – przede wszystkim zmian w podatku PIT, który jest najważniejszym składnikiem dochodów Miasta – przyszłoroczny budżet Poznania skurczy się o 175 mln zł. Sytuacja jest trudna, zwłaszcza w kontekście przerzucania na samorząd kosztów, które powinny być pokrywane z budżetu państwa (przykładem jest oświata, do której Miasto dopłaci aż 545 mln zł). Aby uratować wiszący na włosku budżet, Poznań będzie więc musiał ograniczyć bieżące wydatki o 134 mln zł w taki sposób, aby było to jak najmniej uciążliwe dla samych mieszkańców. Dyrektorzy miejskich instytucji mają zweryfikować swoje wydatki, ale z założenia nie ma się to odbywać na drodze zwolnień. W budżecie nie przewidziano nawet środków na odprawy dla pracowników, którzy mogliby przez to stracić pracę. Oszczędności mogą poszukać m.in. przez redukcję wakatów czy nałożenie na pozostałych pracowników dodatkowych obowiązków, które będą wynagradzane bonusami. Takie działanie jest podyktowane wyłącznie obecną sytuacją finansową. Jeśli miasto nie zmniejszy wydatków bieżących, zagrożone będą nie tylko najważniejsze inwestycje, ale cały budżet. Poznań musi więc oszczędzać na wielu płaszczyznach – nie tylko w 2020 roku, ale i w kolejnych latach.

– Jest rzeczą zrozumiałą, że zmiany w systemie podatkowym mogą mieć wpływ na sytuację finansów miejskich, ale – po pierwsze – w kontekście poprzednich lat mamy wątpliwości czy na tyle dramatyczny, aby szukać oszczędności w masowych zwolnieniach i braku podwyżek wynagrodzeń, lub uzależniać podwyżki od redukcji etatów. Tym bardziej, że już dziś w wielu zakładach zwracają uwagę braki kadrowe, co jest też związane m.in. z oferowaniem przez nie niskich płac i problemami z rekrutacją pracowników. Po drugie – inne czynniki powodują wzrost dochodów np. wspomniane podwyższenie płacy minimalnej. Nic nie wskazuje, aby dochody z tytułu PIT miały się radykalnie skurczyć, w stosunku do 2019 r. Przeciwnie. Wiele wskazuje na to, że pomimo zmiany stawki PIT z 18% do 17% i zwolnienia od podatku PIT osób które nie ukończyli 26 lat, dochody budżetu miasta z tytułu podatku od osób fizycznych będą w 2020 r. o przynajmniej kilkanaście milionów wyższe, niż te zakładane na rok 2019 (1209 mln zł). Dodatkowo samorządy będą mogły liczyć na inne dochody wprowadzone przez zmiany w systemie podatkowym (np. wprowadzenie minimalnego podatku dochodowego przy nieruchomościach) – podkreśla Urbański.

– Biorąc pod uwagę, że losy naszego miasta leżą nam na sercu, z chęcią podjęlibyśmy rzeczową debatę na temat tego, jak wygląda sytuacja z perspektywy zarządu Poznania. Tymczasem decyzjami miasta dotyczącymi oszczędności jesteśmy zaskakiwani. Mamy prawo nie dawać wiary z góry zadekretowanemu przez władze miasta kryzysowi finansów miejskich. A naszą nieufność pogłębia właśnie fakt, że zarząd miasta nie zdecydował się na poddanie swojej diagnozy dotyczącej przyszłej sytuacji w finansach miejskich pod osąd opinii publicznej, ani nie podjęto żadnej rzeczowej na ten temat dyskusji ze związkami zawodowymi. Wobec powyższego stanowczo sprzeciwiamy się redukcji zatrudnienia w miejskich placówkach i instytucjach oraz narzucanym oszczędnościom budżetowym zakładom finansowanym z budżetu miasta. W dalszym ciągu liczymy na podjęcie merytorycznej debaty w sprawie programu kształtowania płac w miejskiej sferze budżetowej – podsumowuje Jarosław Urbański.

ROSM narzeka na władze miasta. „Czy głos mieszkańców ma znaczenie?”

0
Rada Osiedla Stare Miasto krytykuje postępowanie miasta. Chodzi o zmiany na ulicy Kwiatowej, gdzie realizacja ma całkowicie odbiegać od przeprowadzanych wcześniej konsultacji. – Czy głos mieszkańców ma znaczenie? – pyta radny Dworek.

– Celem działań rewitalizacyjnych jest nie tylko poprawa estetyki przestrzeni, ale również stworzenie miejsca przyjaznego i użytecznego dla mieszkańców i Poznaniaków. Cieszą działania Zarządu Dróg Miejskich w zakresie rewitalizacji ulicy Kwiatowej, ale do końca nie wiadomo jaki jest ich cel i czy jest to dobre rozwiązanie dla mieszkańców tej okolicy? Najpierw urzędnicy zaproponowali przestrzeń współdzieloną przez różnych użytkowników, później zamknięty dla aut deptak. Mieszkańcy obawiają się dominującej funkcji rozrywkowej, która negatywnie może wpłynąć na jakość życia w tym fyrtlu – tłumaczy Tomasz Dworek, radny osiedlowy.

Konsultacje dotyczące przebudowy ulicy Kwiatowej odbyły się w maju. Zarówno mieszkańcy, jak i radni osiedlowi złożyli sugestie swoich poprawek. – Teraz okazuje się, że wprowadzono radykalne zmiany w projekcie, powołując się na konsultacje internetowe. Tylko że w nich głos mogą zabrać mieszkańcy Naramowic, Lubonia, Szamotuł, czy Mosiny. Jeśli ktoś przyjeżdża na Stare Miasto w celach rozrywkowych, to oczywistym jest, że będzie postulował utworzenie na ulicach deptaków z ogródkami kawiarnianymi, ale wątpliwe czy takiej zmiany funkcji ulicy chcieli mieszkańcy – uważa radna Lidia Koralewska.

Radni ze Starego Miasta boją się, że może się powtórzyć sytuacja z przebudowy ulicy Wrocławskiej. – Miało być cicho i spokojnie po wyeliminowaniu ruchu samochodowego, a ulica stała się niemożliwa do zamieszkania i nieliczni mieszkańcy, którzy jeszcze tam pozostali cierpią przez hałas i nocne wybryki zwłaszcza w weekendy. Równie głośno jest po zapadnięciu zmroku na Półwiejskiej, gdzie funkcja rozrywkowa stanowi dużą i wzrastającą uciążliwość. Przez całe lato jeden z lokali miał wystawione na ulicy automaty do gier generujące drażniące dźwięki, z lokali wydobywa się głośna muzyka – wyjaśnia Dworek.

– Już podczas majowych konsultacji padały głosy, że hałas dochodzący z ogródków kawiarnianych na Rybakach i Kwiatowej w godzinach wieczornych stanowi dużą uciążliwość. Centrum miasta to nie nadmorski deptak. Trzeba równoważyć funkcje ulicy tak, by można było na niej mieszkać, by zaspokajała potrzeby okazjonalnych użytkowników, ale przede wszystkim mieszkańców – dodaje radna Koralewska.

mat. pras. / NA

„Inicjacja” Polskiego Teatru Tańca z prestiżowym wyróżnieniem

0
„Inicjacja” Polskiego Teatru Tańca otrzymała Nagrodę Lyncha (Lynch Award) dla najlepszego filmu Austin Arthouse Film Festival.

Organizowany w stolicy stanu Texas w USA Austin Art Film Festival dedykowany jest prezentacji filmów krótkometrażowych z całego świata. Pomysłodawcami festiwalu są miłośniczki kina autorskiego i twórczynie filmowe, Elizabeth Tabish and Giselle Marie Muñoz. W centrum uwagi organizatorów znajdują się filmy artystyczne o unikalnej konstrukcji i eksperymentalnym charakterze, kwestionujące schematy i zastane tropy, rzucające wyzwanie oczekiwaniom publiczności i standardom kultury masowej. Festiwal umożliwia artystom podzielenie się swoimi pracami, korzystając z przychylnego dla sztuki klimatu miasta Austin, które cechuje otwartość na oryginalność, kreatywność i niezwykłość.

Przypomnijmy, że „Inicjacja” , wyprodukowana przez Polski Teatr Tańca w 2017 roku, to muzyczno – filmowy eksperyment w reżyserii Iwony Pasińskiej, z hipnotyzującą muzyką Jacka Sienkiewicza i ascetyczną scenografią Andrzeja Grabowskiego, w wykonaniu artystów – tancerzy Polskiego Teatru Tańca. Tej jesieni film prezentowany był kilkakrotnie w USA – podczas Unseen Festival w Denver (20.09), Portland Dance Film Festival (2.10) i Rethink Dance Film Festival w Fargo (8.10). Znalazł się także w programie Nice Dance Film 2019 (11.10) w Nicei oraz 6th International Meeting on Video-dance and Video-performance w Walencji.

Jest to kolejne ważne wyróżnienie dla filmu po nagrodzie głównej Best of Fest na Arts Triangle Dance Film Festival w Dallas, nagrodzie głównej w kategorii „Najlepszy film zagraniczny” w 3. edycji Mexico City Videodance Festival, pierwszej nagrodzie w kategorii video – art podczas 8. edycji On Art Film Festival 2019 oraz 2 nagrodzie w kategorii „Best Dance or Music Related Film” podczas Annual ReelHeART International Film and Screenplay Festival w Toronto.

 

mat. pras. / fot. Andrzej Grabowski

Chcieli okraść drogerię. Odpowiedzą za kradzież i posiadanie narkotyków

0
Trójka mężczyzn została zatrzymana przez policję za udział w obrabowaniu drogerii. Przy dwójce z nich znaleziono narkotyki.

Plan zakładał stworzenie zamieszania w drogerii, które miało zostać wykorzystane do dokonania kradzieży. W tym celu jeden z mężczyzn udawał omdlenie, a drugi wykorzystał tę chwilę na kradzież perfum o wartości ponad dwóch tysięcy złotych. Pracownice sklepu natychmiast zadzwoniły po policję i zatrzymały jednego z mężczyzn, któremu chwilę wcześniej „zrobiło się słabo”.

– Policjanci natychmiast po otrzymanym zgłoszeniu udali się do drogerii, gdzie zastali 33-letniego mężczyznę, który przyznał się, że udawał omdlenie, aby umożliwić kradzież koledze. 33-latek został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie – usłyszał już zarzut kradzieży – relacjonuje Ewelina Grzeszkowiak z wielkopolskiej policji. – Jeszcze tego samego dnia policjanci ustalili i zatrzymali drugiego mężczyznę, który uciekł ze skradzionymi perfumami. 31-latek zdążył już sprzedać skradziony towar. Ponadto mężczyzna miał przy sobie kilkaset złotych oraz woreczek strunowy z amfetaminą. Mieszkaniec Szamotuł trafił do policyjnego aresztu, usłyszał już zarzut kradzieży oraz posiadania narkotyków.

To nie był koniec akcji. Policjanci zatrzymali również kupca perfum, który jak się okazało, również miał przy sobie narkotyki. Funkcjonariusze zdecydowali się przeszukać dodatkowo jego mieszkanie, gdzie znajdowało się jeszcze więcej narkotyków. – Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, usłyszał zarzuty posiadania i udzielania narkotyków oraz zakup perfum pochodzących z kradzieży – informuje Ewelina Grzeszkowiak.

Wszyscy zatrzymani przyznali się stawianych im zarzutów.

Źródło: KPP Szamotuły

Poznań: Obchody 63. rocznicy wybuchu Powstania Węgierskiego

0
Na poznańskich Jeżycach odbyły się uroczyste obchody 63. rocznicy wybuchu Powstania Węgierskiego 1956r.

Kombatanci, władze miasta oraz młodzież szkolna złożyły kwiaty pod tablicami: Petera Mansfelda i Romka Strzałkowskiego, którzy byli najmłodszymi ofiarami Powstania Węgierskiego. Te wybuchło w 1956 roku i nawiązywało do poznańskiego zrywu robotników. Studenci z Węgier próbowali wyrwać się spod komunistycznej okupacji.

W odpowiedzi do kraju weszły wojska sowieckie. W wyniku interwencji życie straciło 2700 Węgrów, a prawie 20 tysięcy zostało rannych. Po rewolucji kolejne 200 tysięcy osób zostało zmuszonych do opuszczenia kraju. Władze komunistyczne postawiły przed sądem ponad 20 tysięcy osób, a 260 z nich zostało skazanych na śmierć.

fot. Karolina Adamska

 

Poznań: „Dąb stulecia” został posadzony na Morasku.

0
W ramach upamiętnienia jubileuszu 100-lecia Uniwersytetu Poznańskiego na Morasku został posadzony „Dąb Stulecia”.

– Chcieliśmy tą symboliczną uroczystością dać wyraz pamięci o 100-letniej historii Uniwersytetu Poznańskiego, która zbiega się ze 100-leciem Powstania Wielkopolskiego i 100-leciem Odrodzenia Państwa Polskiego – mówił prof. Przemysław Wojtaszek, dziekan Wydziału Biologii.

– Dąb, symbol dostojeństwa i siły, jest idealnym wyborem. Z jednej strony obrazuje owo dostojeństwo Uniwersytetu, w znaczeniu tak pięknie opisanym przez Kazimierza Twardowskiego. Z drugiej, żyjąc, rosnąc i rozwijając się, pokazuje, że nie zamykamy się w historii i obchodzeniu rocznic, ale idziemy do przodu, ku górze, ku szczytom – wszak dąb to również najwyższe polskie drzewo. No i nawiązujemy do przepięknych przykładów historycznych dębów polskich: do „Bartka”, Dębów Rogalińskich, czy „Chrobrego”. Wszystkie one są dębami szypułkowymi, tak jak nasz „Dąb Stulecia” – wyjaśnia prof. Wojtaszek.

„Dąb Stulecia” został przycięty, aby lepiej się ukorzenić w warunkach Moraska. Na żołędzie trzeba będzie nieco poczekać – według różnych źródeł może to potrwać nawet kilkadziesiąt lat. – Idealną koincydencją byłoby, gdyby żołędzie pojawiły się na 150-lecie UAM – mówi z uśmiechem dziekan Wojtaszek.

mat. pras. / AS Fot. Wydział Biologii UAM

Reklamy w Poznaniu. „Niedopuszczalne, wręcz skandaliczne”

0
PKO BR ostro zareagował na reklamy, które pojawiły się na przystankach w Poznaniu. Bank informuje w oświadczeniu, że złożył zawiadomienie do organów ścigania.

Skąd tak drastyczna reakcja? Reklamy z wykorzystaniem loga banku podają informacje, że PKO BP jest zaangażowany w finansowanie projektów szkodzących środowisku. „Zmiany klimatu? Masz to jak w banku”; „Pożyczka gotówkowa na coraz gorętsze potrzeby” i podobne hasła pojawiły się na przystankach komunikacji miejskiej w Poznaniu. Organizatorzy akcji oficjalnie się nie ujawnili, ale już wcześniej bank był krytykowany przez ekologów, za swoje zaangażowanie m.in. w projekty wykorzystujące węgiel.

Bank wydał ostre oświadczenie w tej sprawie, w którym poinformował, że o sprawie zostały zawiadomione organy ścigania. – Niedopuszczalne, wręcz skandaliczne jest podszywanie się pod bank (…). Bank złożył zawiadomienie do organów ścigania w tej sprawie. Przygotowuje się również do złożenia pozwu w sądzie przeciwko tej organizacji – czytamy w oświadczeniu.

Źródło: twitter

 

Najciekawsze koncerty tej jesieni w Poznaniu

0
Muzyczna jesień w stolicy Wielkopolski ucieszy zwłaszcza miłośników alternatywy – na scenach lokalnych klubów pojawią się gwiazdy indie rocka, jazzu i elektropopu, którzy gwarantują rozgrzanie publiczności w jesienne chłody.

Wśród artystów godnych uwagi znaleźli się między innymi Low Roar z premierowym materiałem, Skalpel wspierany przez Big band czy podbijająca światowe sceny Hania Rani.

Najlepsze imprezy w Poznaniu tej jesieni: Low Roar i Hania Rani

7 listopada Poznań odwiedzi Ryan Karazija znany jako Low Roar, urodzony w USA eklektyczny artysta litewsko-meksykańskich korzeniach, obecnie tworzący na Islandii. Jego twórczość jest porównywana do stylu Sigur Ros czy Radiohead, choć on sam wymyka się klasyfikacjom. Jego muzyką zachwycił się japoński twórca gier komputerowych, dzięki czemu utwory artysty znalazły się w zwiastunach do gry. W poznańskiej Próżności wystąpi z materiałem z najnowszej płyty, której wydanie planowane jest na listopad, i zaskoczy nowymi aranżacjami dobrze znanych utworów z poprzednich albumów.

Współtwórczyni świetnie przyjętego projektu Tęskno, Hania Rani, wyruszyła w międzynarodową trasę koncertową, na której nie mogło zabraknąć polskich przystanków. W Poznaniu zaprezentuje materiał z debiutanckiego albumu „Esja”, na którym występuje w roli wokalistki, kompozytorki i pianistki. Hania rani jest znana z przekraczania muzycznych granic, a mimo stosunkowo krótkiej kariery muzycznej zdołała podbić sceny całej Europy. W Poznaniu odwiedzi Scenę na piętrze, gdzie zagra 12 listopada.

Skubas i Kroki – najlepsze imprezy w Poznaniu dla fanów polskiej muzyki

14 listopada na poznańskiej scenie na Piętrze wystąpi Skubas, artysta wszechstronny, który zaczynał do DJ-skiej konsolety, a dziś zachwyca autorska interpretacja brzmieć rockowych i tekstami, które ujmują nieoczywistą emocjonalnością. Żywiołem Skubasa są występy na żywo, które wydobywają z jego twórczości to, co najlepsze, co udowodnił między innymi na scenach Open’er Festiwalu, Przystanku Woodstock czy podczas Męskiego Grania.

Z kolei 9 listopada na scenie klubu Pod Minogą pojawi się wrocławski zespół Kroki. Trio artystów o zupełnie różnych odmiennych temperamentach wspólnie tworzy muzykę elektroniczną z elementami jazzu, soulu i Indie rocka. Na poznańskim koncercie zaprezentują przede wszystkim materiał z nowego albumu „Controlled Chaos”, na którym znalazł się pierwszy w karierze tria utwór wykonywany po polsku – Balon.

Najlepsza impreza w Poznaniu dla fanów jazzu: Skalpel Bid Band

Duet Skalpel, czyli Marcin Cichy i Igor Pudło, przyjadą na najlepszą imprezę do Poznania ze swoim kilkunastoosobowym Big Bandem, z którym zaprezentują nowe interpretacje utworów z dotychczasowego repertuaru zespołu. Ich muzyczny kunszt podkreśla fakt, że dwa pierwsze albumy grupy wydała słynna wytwórnia Ninja Tune. Zgodnie z duchem ich twórczości, słuchacze mogą spodziewać się inspirującego miksu jazzu i elektroniki inspirowanego polską klasyką gatunku z lat 60. I 70. Skalpel Big Band wystąpi na scenie klubu Tama w piątek 25 października.

Artykuł Partnera

Piła: Mieszkańcy regionu boją się wilków. „Takie sytuacje, nie powinny mieć miejsca”

0
Mieszkańcy gminy Kaczory boją się wilków, które coraz częściej pojawiają się w miejscowości. Apelują o podjęcie radykalnych kroków w walce z drapieżnikami.

O sprawie pisaliśmy już m.in. na początku lipca. Wtedy wilki zaatakowały kury jednego z mieszkańców miejscowości, zmuszając go do ucieczki. – Tak naprawdę została pokonana bariera strachu, jest to pierwszy symptom, który wskazuje, że nastąpią kolejne ataki. Teraz jest ten moment, że musimy zacząć działać i racjonalnie gospodarować populacją wilka. Bo dojdzie do takiej sytuacji, że rzeczą codzienną będzie napadanie na zwierzęta hodowlane, a później ludzi – tłumaczył wówczas w rozmowie z Radiem Poznań Stefan Kowal.

O napaściach na ludzi jeszcze nie słychać, ale wilki czują się coraz pewniej. Chociaż z reguły zwierzęta te unikają ludzi, to ostatnio pojawiają się nawet w centrum miejscowości. Jedna z mieszkanek musiała uciekać na własną posesję przed nimi. – Wilki wchodzą do miejscowości, więc mieszkańcy są przerażeni i się boją. Takie sytuacje, do jakich dochodzi w Kaczorach, nie powinny mieć miejsca w cywilizowanym świecie. Zwierzęta wchodzą już do centrum miejscowości, a mieszkańcy tak naprawdę nie wiedzą co robić. Ta pani, która widziała te zwierzęta miała szczęście, bo schowała się na swojej posesji. Miała pilota i zamknęła bramę. Ale gdyby nie miała się gdzie ukryć, to mogłoby dojść do tragedii – przekonuje Stefan Kowal, cytowany przez Radio Poznań.

Radni apelowali do ministerstwa środowiska o możliwość ograniczenia populacji wilka w regionie. Odpowiedź była negatywna ze względu na ochronę, pod jaką znajdują się zwierzęta w Polsce.

Jak należy się zachować spotykając dzikie zwierzęta?

Jeżeli spotkamy wilka, przede wszystkim należy zachować spokój. Zwierzę może się nam długo przyglądać – ale nie oznacza to, że szykuje się do ataku. Wilki mają słabszy wzrok i potrzebują więcej czasu na ocenę “przeciwnika”. Zwykle jak już wyczują że mają do czynienia z człowiekiem, same decydują się odejść. Gwałtowne oddalenie się nie jest wskazane. Lepiej odczekać chwilę, aż wilk odejdzie od nas już wystarczająco daleko.

Źródło: Radio Poznań

 

Poznań: Inspektorzy walczą z „nielegalnymi przewozami”

0
Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Poznaniu zajął się kierowcą, który wykonywał przewozy, bez posiadanej licencji.

Inspektorzy 18 października przejęli sprawę od policji. Około godz. 20 na dworcu PKP w Poznaniu zajęli się sprawą przewozu pasażera „z wykorzystaniem jednej z mobilnych aplikacji”. – Kierowca toyoty został poproszony o okazanie licencji na wykonywanie przewozów drogowych taksówką, wypisu z zezwolenia na wykonywanie przewozów drogowych osób, wypisu z licencji na wykonywanie krajowych lub międzynarodowych zarobkowych przewozów drogowych osób oraz wypisu z licencji na wykonywanie przewozów okazjonalnych. Niestety nie posiadał w pojeździe żadnego z tych dokumentów. Miał jedynie prawo jazdy i dowód osobisty. Do kontroli nie okazał też orzeczenia lekarskiego ani psychologicznego o braku przeciwwskazań zdrowotnych do wykonywania pracy na stanowisku kierowcy – relacjonują inspektorzy.

Jak przyznał kierowca, nigdy nie przeszedł takich badań. – Inspektorzy przesłuchali kierowcę w charakterze świadka i ustalili, że wykonywał przewóz okazjonalny samochodem osobowym na rzecz przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą. Przewóz odbywał się bez zawartej umowy w formie pisemnej w lokalu przedsiębiorstwa odnośnie do przewozu zarobkowego. Przedsiębiorcę czeka postępowanie administracyjne – podsumowują inspektorzy.

Źródło: WITD

Poznań: Mężczyzna zaczepia w komunikacji miejskiej małe dzieci?

0
Około 30 letni mężczyzna miał w autobusie zacząć „dotykać i głaskać po włosach dwunastoletnią dziewczynkę”.

Historię nagłośniła siostra jednego z dzieci, które brało udział w sytuacji. Do zdarzenia miało dojść 22 października, około godz. 15.20 w autobusie nr 191. – Mój brat wraz z kolegami i koleżankami wracali ze szkoły autobusem, gdy mężczyzna zaczął dotykać i głaskać po włosach dwunastoletnią dziewczynkę. Wysiadł na przystanku Stoińskiego i podążał za nimi – relacjonuje siostra jednego z dzieci.

Na szczęście grupa dzieci po drodze natrafiła na panią z psem, którą poprosiły o pomoc i odprowadzenie. Nawet to nie zniechęciło mężczyzny do podążania za nimi. – Odpuścił dopiero w okolicach przystanku Sarmacka, gdy pani wyciągnęła telefon i zadzwoniła po policję. W międzyczasie szarpał dzieci i usilnie próbował dostać się do dziewczynki, którą chłopcy próbowali osłonić – wyjaśnia siostra jednego z dzieci.

Mężczyzna miał około 30 lat, krótkie i ciemne włosy. Cechą charakterystyczną był aparat słuchowy. Mężczyzna mówił bardzo niewyraźnie i poruszając się utykał. – Uważajcie i uświadamiajcie swoje dzieci jak należy zachować się w takich sytuacjach. Szczęśliwie, dzieci głośno poprosiły o pomoc i ją otrzymały – podsumowuje siostra dziecka.

Jak tylko otrzymamy dodatkowe informacje od policji, artykuł zostanie zaktualizowany.

Aktualizacja 23 października 2019

Jak poinformował Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, mężczyzna został dziś zatrzymany, kiedy zaczepiał kolejkę nastolatkę.

zdjęcie ilustracyjne

Międzychód: Mężczyzna kradł przyjaciółce biżuterię. „Podczas snu kilkakrotnie zaglądał do szkatułki”

0
Pięć lat w więzieniu może spędzić 53-letni Sławomir J. Mężczyzna przez kilka dni okradał swoją przyjaciółkę z cennej biżuterii.

Seria kradzieży miała nastąpić od 7 do 17 października. – Przyjaciel wykorzystując ufność partnerki podczas snu kilkakrotnie zaglądał do szkatułki zabierając z niej biżuterię. Łącznie zabrał kobiecie kilka pierścionków z diamentami, szmaragdami czy brylantami. Straty wynosiły kilkanaście tysięcy złotych – tłumaczy Przemysław Araszkiewicz, z międzychodzkiej policji.

Policjanci zatrzymali podejrzanego mężczyznę w poniedziałek. Usłyszał on już zarzut kradzieży, za co grozi kara do pięciu lat więzienia. Policjantom udało się odzyskać całą skradzioną biżuterię.

Źródło: KPP Międzychód

Poznań: Szykują się duże zmiany na placu Wiosny Ludów i ul. Szkolnej?

0
Miasto ogłosiło konkurs na koncepcję architektoniczno-urbanistyczną placu Wiosny Ludów oraz sąsiadującej z nim ulicy Szkolnej.

Konkurs ma charakter zamknięty – wezmą w nim udział studenci z uczelni kształcących architektów. – Na polskich uczelniach uczy się wielu młodych, zdolnych przyszłych architektów – wyjaśnia Piotr Sobczak, dyrektor Wydziału Urbanistyki i Architektury. – Nasz konkurs daje im szansę, by pokazać swoje możliwości. Liczymy na świeże spojrzenie i kreatywne pomysły, które pomogą zagospodarować tę ważną dla całego miasta przestrzeń. Takie rozwiązanie sprawdziło się już przy okazji projektowania ulicy Kościelnej, wierzę, że teraz również studenci zaproponują oryginalne koncepcje.

W swoich pracach studenci mają nawiązać do historycznego charakteru tej okolicy. – Już w średniowieczu plac Wiosny Ludów był miejscem ważnym dla miasta – podkreśla Bartosz Guss, zastępca prezydenta Poznania. – Po wielkim pożarze w 1803 roku wytyczono tam nowe ulice, wzniesiono Hotel Wiedeński, a pod koniec XIX wieku plac zyskał zwartą zabudowę, która została zniszczona podczas II wojny światowej. Do naszych czasów zachował się jednak układ dróg i działek z okresu 20-lecia międzywojennego. Projektując nowy wygląd placu, chcemy nawiązać do jego bogatej historii.

Zgodnie z założeniami, priorytetem dla architektów powinno być postawienie na komfort pieszych. Mają oni pamiętać zarówno o osobach niepełnosprawnych oraz o tworzonych obecnie inwestycjach (budowa centrum senioralnego przy ulicy Szkolnej). Ruch samochodowy w tej części miasta ma zostać uspokojony. – Konsekwentnie zmieniamy centrum miasta na lepsze – uważa Bartosz Guss. – Po rewaloryzacji ulicy Święty Marcin i pracach na placu Kolegiackim zmiany na placu Wiosny Ludów są tego kolejnym przykładem.

Wyniki konkursu mamy poznać do końca lutego.

UMP / NA