Zarzut posługiwania się trzema fałszywymi dokumentami: dyplomem ukończenia studiów, ukończenia specjalizacji i odbycia praktyk zawodowych usłyszał 23-letni Radosław L. Mężczyzna twierdził, że jest lekarzem i szuka pracy.
23-latek twierdził, że studia skończył w Marsylii, tam też zrobił specjalizację i odbył praktyki zawodowe. Teraz, czekając na nostryfikację dyplomu, szuka pracy. Z taką historią pojawił się między innymi w szpitalu miejskim im. Raszei – jak o tym informowaliśmy. Zaproponowano mu staż na zasadzie wolontariatu. Miał przyglądać się starszym kolegom, ale bez ich nadzoru nie wolno mu było niczego robić samodzielnie.
I to właśnie lekarze nadzorujący „stażystę” zauważyli, że tak naprawdę, mimo powierzchownego obycia z terminologią, 23-latek nie umie zrobić USG i nie zna podstaw anatomii. On swoją niewiedzę tłumaczył tym, że kończył studia za granicą, więc nie zawsze orientuje się w polskiej terminologii, sprzęt też jest tu inny niż ten, na którym dotąd pracował. Jednak powiadomiona o podejrzeniach lekarzy dyrekcja szpitala zdecydowała, że nie przedłuży stażu.
Podobnie wyglądała sytuacja w innym poznańskim szpitalu, a także w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. A gdy dyrekcja szpitala im. Raszei powiadomiła o sprawie Wielkopolska izbę Lekarską – okazało się, że nikt taki żadnych dokumentów do nostryfikacji nie składał i nie ukończył studiów w Marsylii. Jego dokumenty były sfałszowane.
Wielkopolska Izba Lekarska powiadomiła o sprawie prokuraturę. Ta, po zbadaniu sprawy, postawiła 23-latkowi zarzuty dotyczący posługiwania się sfałszowanymi dokumentami. Jak podaje „Głos Wielkopolski”, Radosław L. przyznał się prokuratorowi do podrobienia dokumentów, twierdzi, że zrobił to sam, chociaż wcześniej, w rozmowie z dziennikarzami, twierdził, że dokumenty nie są sfałszowane.
Za posługiwanie się fałszywymi dokumentami 23-latkowi grozi do dwóch lat więzienia lub grzywna.
Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej został marszałkiem Senatu. W głosowaniu pokonał on Stanisława Karczewskiego z Prawa i Sprawiedliwości.
Po jesiennych wyborach parlamentarnych większość w Senacie zdobyła opozycja. Większość dość kruchą, co pokazało obecne głosowanie i emocje jakie jemu towarzyszyły. Za Grodzkim było 51 senatorów (był wspólnym kandydatem całej opozycji), a Karczewski przekonał do siebie 48 senatorów. Dodatkowo jeden senator zdecydował się wstrzymać od głosu.
– Obiecuję wszystkim, że zrobię wszystko, by obłuda, kłamstwo i niegodziwość nie będą miały tu wstępu – mówił nowy marszałek po wyborze.
Na 15 lat do więzienia mogą trafić dwie kobiety, które skatowały 68-letniego Jerzego R. Mężczyzna wcześniej miał je molestować.
Wszystko wydarzyło się w nocy z 23 na 24 stycznia w Słupcy podczas libacji alkoholowej. W jej trakcie Jerzy R. miał molestować dwie kobiety – dotykać ich piersi oraz wkładać rękę między ich nogi.
Odpowiedź kobiet była zdecydowana. Z relacji, która padła dziś w sądzie w Koninie, wynika, że mężczyzna przed swoją śmiercią był przypalany, nacinano mu uszy i palce u rąk, a dodatkowo wsadzono mu w odbyt pogrzebacz. Na koniec dostał co najmniej trzynaście ciosów w klatkę piersiową i brzuch.
Za zabójstwo prokuratura chciała 25 lat więzienia dla każdej z oskarżonych. Dzisiaj Sąd Okręgowy w Koninie uznał kobiety za winne zarzucanego im czynu. Ze względu na okoliczności łagodzące (molestowanie) kobiety mogą trafić do więzienia na 15 lat. Wyrok jest nieprawomocny.
Uroczyste obchody odzyskania przez Polskę niepodległości na placu Wolności, a następnie wielkie świętowanie imienin ulicy. Zobacz jak bawili się poznaniacy!
Dziesięć miesięcy bezwzględnego więzienia. Na taki wymiar kary zdecydował się sąd w sprawie Karoliny K., która podczas poszukiwań Ewy Tylman składała fałszywe zeznania.
Karolina K. kilka dni po zaginięciu Ewy Tylman, poinformowała policję, że widziała kłótnię mężczyzny z kobietą na moście Rocha. Po wszystkim mężczyzna miał wrzucić kobietę do Warty. W trakcie policyjnych przesłuchań kobieta przyznała się do składania fałszywych zeznań.
Policjanci twierdzili, że robiła to pod czyimś wpływem. Podejrzenie padło na Radosława Białka, byłego współpracownika Krzysztofa Rutkowskiego, który był zaangażowany przez pewien czas w poszukiwania Ewy Tylman. Mężczyzna twierdził jednak, że jest niewinny, a w tym okresie nie było go nawet w Polsce. Sąd zdecydował o jego uniewinnieniu.
Sąd Okręgowy nie miał za to litości dla Karoliny K. i zdecydował, że kobieta zasłużyła na więzienie, podkreślając że jej zeznania mogły zaważyć na losie sprawy. Teraz czeka ją dziesięć miesięcy bezwzględnego więzienia.
Ciemno, ulicą jedzie biały dostawczak. Po chwili mężczyźni wyrzucają z niego worek. Kilka sekund później worek zaczyna się ruszać…
A jeszcze chwilę później okazuje się, że jest w nim mężczyzna, który po chwili zaczął uciekać. Brzmi jak akcja z filmu. Wydarzyła się w Poznaniu. Nie wiadomo do końca kiedy, natomiast nagranie wideo z zajścia pojawiło się już w sieci.
Jak tylko uzyskamy szczegółowy komentarz od policji, będziemy temat kontynuowali.
W Wielkopolsce pojawiły się billboardy informujące o pikiecie pracowników, jaka ma się odbyć pod zakładami Solarisa.
Pikieta miałaby się obyć 16 listopada 2019 o godzinie 12 pod siedzibą zakładów. Jak tłumaczą związkowcy, rozmowy z Solarisem trwają od czerwca i dotychczas nie zakończyły się sukcesem. W międzyczasie miało się już odbyć siedem spotkań.
Solidarność chciałaby wprowadzenia comiesięcznego dodatku stażowego w kwocie 50 złotych za każdy rok pracy. Ich postulat jest ograniczony z dwóch stron. Żeby osoba dodatek otrzymała musi pracować w Solarisie minimum trzy lata (wtedy też będzie jej od razu przysługiwało 150 złotych co miesiąc – 50 zł za każdy wcześniejszy rok pracy). Dodatek również przestałby rosnąć w przypadku pracowników z ponad dziesięcioletnim stażem (co oznacza, że osoba pracująca w zakładach dziesięć lat, dostawałaby 500 złotych dodatku stażowego. Osoba z dwukrotnie większym stażem, też otrzymywałaby 500 złotych).
Dodatek stażowy nie jest jedynym o który walczy lokalna Solidarność. Płaca zasadnicza miałaby zostać podniesiona o 300 złotych; osoby po 60 roku życia powinny otrzymać możliwość łatwej zamiany stanowiska pracy na pozwalające im na spokojne wykonywanie pracy zawodowej, a dodatkowo na terenach Solarisa miałaby powstać kasa zapomogowo-pożyczkowa.
– Zarząd zaproponował podwyżki w tak niskich kwotach, że nie byliśmy tego w stanie przyjąć a także zrozumieć. Zarząd Solaris twierdzi że taki budżet na podwyżki został ustalony przez CAF – firmę hiszpańska która nas kupiła – tłumaczą związkowcy.
Mateusz Figaszewski, rzecznik Solarisa poinformował nas, że jutro ma się odbyć jeszcze jedno spotkanie ze związkowcami.
Część mieszkańców Gniezna boi się agresywnego psa Husky, który kilka dni temu zagryzł na ulicy jelonka. Właściciel zwierzęcia przekonuje, że był to incydent.
Atak psa na jelonka nagrała jedna z mieszkanek Gniezna jadąc samochodem. Ze względu na drastyczność nagrania i zdjęć nie publikujemy ich. Duży pies Husky zaatakował i rozszarpał mniejsze zwierzę. Nie robiły na nim wrażenia trąbienie samochodu, a nawet rzucane kamienie.
Wszystko działo się w niewielkiej odległości od domów mieszkalnych, a w pobliżu psa nie było jego właściciela. – Sarna nie miała żadnych szans. Krew lała się strumieniami, nie pomagały klaksony z samochodu, nie mogliśmy też przestraszyć psa samochodem, bo przed nim była żywa jeszcze sarna – tłumaczyła w rozmowie z Radiem Poznań, kobieta która nagrała sytuację. – Sąsiad wyszedł z drągiem, rzucaliśmy w psa kamieniami, ale był tak agresywny, że nie dał się przepędzić. Uciekł dopiero wtedy, gdy zagryzł zwierzę.
Mieszkańcy o sytuacji powiadomili wszystkie służby. Duży pies był zagrożeniem nie tylko dla nich, ale też dla dzieci. Zrobienie zamieszania szybko dało efekty. Już dzień później odnalazł się właściciel agresywnego psa, który sam postanowił się w tej sytuacji zgłosić straży miejskiej. Przekonywał, że pies nie jest agresywny, a dodatkowo zawsze jest mocno pilnowany. Zwierzę miał przegryźć ogrodzenie i wydostać się z posesji właściciela, kiedy akurat nikogo nie było w domu.
Psa teraz zbada weterynarz, który faktycznie będzie ustalał, że czy zwierzę jest agresywne. Właścicielowi czworonoga grozi mandat za niedopilnowanie zwierzęcia, nawet do pięciu tysięcy złotych.
Mateusz Morawiecki, premier Polski, przyjął rezygnację Zbigniewa Hoffmanna ze stanowiska wojewody wielkopolskiego.
Zbigniew Hoffmann startował w wyborach parlamentarnych do Sejmu z list Prawa i Sprawiedliwości. Polityk mandat zdobył, co oznacza, że nie może być już wojewodą. Z tego względu złożył rezygnację, która została dzisiaj przyjęta przez Mateusza Morawieckiego. Na swoim stanowisku Hoffmann był od 9 grudnia 2015, kiedy na urząd powołała go Beata Szydło, która wówczas była premierem Polski.
– To niezwykle intensywny czas ze względu na realizowane przez wojewodów zadania. W Wielkopolsce udało nam się sprawnie wprowadzić wiele rządowych programów, które mają historyczne i przełomowe znaczenie dla mieszkańców naszego województwa. Po raz pierwszy po 1989 roku rząd dzięki takim transferom społecznym jak Rodzina 500 Plus, Maluch Plus, wyprawka szkolna dla ucznia czy Senior Plus realnie pomógł polskim rodzinom. Z drugiej strony do gmin i powiatów płynęły setki milionów złotych na poprawę infrastruktury drogowej – to prawdziwy skok cywilizacyjny, dzięki któremu poprawiły się standardy i bezpieczeństwo dróg publicznych. Nie możemy zapominać także o zastopowaniu pewnych złych tendencji, tzw. „zwijania państwa”. Przywracaliśmy komisariaty policji i przekazywaliśmy znaczne środki na sprzęt i inwestycje dla PSP oraz OSP, stawiając na ich rozwój. Rządowe środki kierowaliśmy również do szpitali, co pozwoliło na liczne inwestycje w nowoczesny sprzęt i infrastrukturę – podsumowuje Zbigniew Hoffmann.
Były już wojewoda w kilku ciepłych słowach wypowiedział się o samorządowcach z którymi współpracował podczas pełnienia swojej kadencji. – Były sytuacje niespodziewane wymagające bezpośredniej reakcji. Z jednej strony, np. w 2017 roku mieliśmy do czynienia z gwałtownymi nawałnicami, z drugiej – w tym roku z warunkami suszowymi. Wszystkie te działania wymagały bliskiej współpracy z wielkopolskimi samorządami – z wójtami, burmistrzami, prezydentami i starostami. Tę współpracę oceniam bardzo pozytywnie, przede wszystkim z zyskiem dla Wielkopolan, którym również dziękuję za zaufanie i wiele wyrazów sympatii, z jakimi się spotkałem w trakcie całej kadencji – mówił Hoffmann.
Tymczasowo obowiązki wojewody będzie pełnić Aneta Niestrawska, która jest wicewojewodą.
Kto zastąpi Zbigniewa Hoffmanna na stanowisku?
Najczęściej w tym kontekście mówi się o dwóch osobach: Filipie Żelaznym i Tadeuszu Dziubie. Pierwszy jest obecnie radnym PiS w Radzie Powiatu Poznańskiego. Tadeusz Dziuba jest wieloletnim posłem oraz m.in. byłym wojewodą. W ostatnich wyborach nie udało mu się natomiast ponownie wejść do Sejmu, mimo dobrego miejsca na liście wyborczej.
Tym razem wandala udało się zatrzymać błyskawicznie. Wszystko dzięki czujnemu oku operatora monitoringu miejskiego. – W sobotę, kilkanaście minut po godzinie 3 rano, operator monitoringu zauważył mężczyznę, który wspinał się na fontannę. Wandal zniszczył włócznię, po czym oddalił się w innym kierunku. Natychmiast o zdarzeniu operator powiadomił KP Stare Miasto, cały czas monitorując mężczyznę, którego udało się zatrzymać w pobliżu – poinformowali strażnicy miejscy.
Co spowodowało, że mężczyzna postanowił rzucić wyzwanie bogu wojny? Tego na chwilę obecną nie wiadomo, ponieważ ze względu na ilość spożytego alkoholu przed rozmową z policjantami musiał odwiedzić Ośrodek dla Osób Nietrzeźwych.
25 lat spędzi w więzieniu mężczyzna, który pijany zaatakował swojego ojca widłami. Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok w tej sprawie.
Do zbrodni doszło 20 października 2017 roku w miejscowości Dąbcze (gmina Rydzyna). – Grzegorz M. po powrocie do rodzinnego domu z dłuższego pobytu za granicą, będąc pod wpływem alkoholu, zaatakował swojego 71 letniego ojca dwuzębnymi widłami. Zadał mu w sumie 17 ran w klatkę piersiową, szyję i głowę. Obrażenia te spowodowały zgon pokrzywdzonego – relacjonuje prok. Michał Smętkowski z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Policjantów o zajściu miał zawiadomić brat skazanego, który… spał w pokoju obok podczas zdarzenia. Funkcjonariusze znaleźli Grzegorza M. na strychu, gdzie próbował się ukryć. Wówczas został zatrzymany i tymczasowo aresztowany. Teraz sąd zdecydował, że mężczyzna spędzi 25 lat w więzieniu. Wyrok nie jest prawomocny.
Szachy kluczem do sukcesu? Być może. Z całą pewnością wpływają natomiast pozytywnie na rozwój dzieci, na co zwrócił uwagę kolejny polityk.
– Gra w szachy ma ogromne zalety z wielu przyczyn, potwierdzonych przez liczne badania naukowe. Poprawia zdolności intelektualne, rozwija wyobraźnię, poprawia zdolność koncentracji, porządkuje myśli, wpływa na lepsze umiejętności w planowaniu, a także poprawę zrozumienia działań i ich konsekwencji – wymienia zalety grania w szachy Andrzej Rataj, radny miejski. I nie jest on pierwszym politykiem, który ma podobne zdanie.
W trakcie trwania zeszłorocznej kampanii samorządowej Lewica i Tomasz Lewandowski, jej kandydat na prezydenta Poznania, chcieli wprowadzić obowiązkowe zajęcia z gry w szachy w szkołach. – Chciałbym, żeby co najmniej przez dwa lata dzieci uczyły się gry w szachy. Wszystkie dzieci – mówił wówczas Lewandowski.
Po ponad roku temat ponownie wraca za sprawą radnego Rataja. – W niektórych szkołach w Poznaniu zwraca się szczególną uwagę na naukę gry w szachy. Warto rozwijać te działania i propagować inicjatywy związane z nauką gry w szachy w każdej szkole podstawowej i każdej szkole ponadpodstawowej w naszym mieście, tak aby Poznań stał się miastem szachów – przekonuje radny Rataj.
Odpowiednia interpelacja w tej sprawie trafiła już do Jacka Jaśkowiaka, prezydenta Poznania. Radny pyta w niej m.in. o to jaki odsetek uczniów kończy szkoły podstawowe z umiejętnością gry w szachy. Andrzej Rataj docieka też „czy byłoby możliwe i kiedy byłoby możliwe wprowadzenie nauki gry w szachy i doskonalenia gry w szachy do programu nauczania w każdej szkole podstawowej i każdej szkole ponadpodstawowej w Poznaniu.„
Do kilku wypadków doszło dziś w godzinach porannych na terenie Wielkopolski. Na drogach krajowych: 10 i 11 są korki.
Na DK10 (Piła – Śmiłowo) doszło do zderzenia trzech pojazdów. Trasa obecnie jest zablokowana, a następnie zostanie na niej wprowadzony ruch wahadłowy na czas usuwania skutków zdarzenia.
Utrudnienia występują też na DK11 (Jarocin – Środa Wielkopolska). Między Krzykosami, a Bronisławem doszło do wypadku, który również powoduje utrudnienia w ruchu.
W Poznaniu od rana ciężko było przejechać przez rondo Rataje. Samochody w tej części stolicy Wielkopolski praktycznie stały, ale najprawdopodobniej nie było to spowodowane żadnym wypadkiem, a regularnym nadmiarem samochodów.
Jedna osoba nie przeżyła pożaru do jakiego doszło w Koźminie Wielkopolskim. W akcji gaszenia ognia wzięło udział pięć zastępów straży pożarnej.
Do wybuchu pożaru doszło przy ulicy Klasztornej około godziny 5 rano. Na miejsce zostały skierowane dwa zastępy straży pożarnej z JRG Krotoszyn i po jednym z OSP Koźmin Wielkopolski, OSP Czarny Sad oraz OSP Wałków. Jak relacjonują strażacy z Czarnego Sadu ich akcja miała trwać półtorej godziny.
Nie ulega wątpliwości, że każda kobieta chce wyglądać i czuć się pięknie. Dlatego też panie bardzo często sięgają po sukienki, które podkreślają ich wdzięki. Warto byłoby wybierać takie, które są również modne. W sezonie jesiennym 2019 modnych jest całe mnóstwo kreacji, dlatego każda kobieta znajdzie coś dla siebie.
Wybierz długie, sięgające ziemi kreacje
Jednymi z najmodniejszych sukienek w obecnym sezonie są te długie, sięgające lekko przed kostkę. Ubrania te dostępne są w rozmaitych wzorach i kolorach. Warto zwrócić szczególną uwagę na suknie w groszki oraz kwiaty. Większość fasonów ma swobodny krój, dlatego każda kobieta będzie czuła się w nich dobrze. Tego rodzaju sukienki bardzo dobrze wyglądają zarówno w zestawieniu z wysokimi, ciężkimi butami jak i w połączeniu z botkami na wysokim obcasie. Można je nosić na co dzień jak i od święta. W chłodniejsze dni, sukienkę warto zestawić ze skórzaną ramoneską lub zgrabnym prochowcem.
Postaw na dopasowaną sukienkę, jeżeli jesteś zgrabna
Przedstawicielki płci pięknej, które lubią podkreślać liczne atuty swojej figury nie powinny unikać obcisłych sukienek. W sklepach internetowych oraz stacjonarnych można odszukać całe ich mnóstwo. Warto wybierać te, które mają wyraziste kolory. W sezonie jesiennym 2019 szczególnie godne uwagi są kreacje w kolorze butelkowej zieleni oraz burgundu. Wybierać można zarówno te długie, sięgające do kostek jak i te nieco krótsze, przed kolano. Sukienkę tego rodzaju można zestawić zarówno z eleganckimi szpilkami jak i z pełnymi wdzięku baletkami. Wiele zależy od okazji, na jaką się szykujemy. Biżuteria dobrana do sukienki powinna być subtelna i delikatna. Można zakupić złote lub srebrne celebrytki.
Reasumując wyżej zebrane rozważania, bez większych trudności można dojść do wniosku, że wybór sukienki nie jest zadaniem łatwym, zwłaszcza jeżeli chcemy olśnić otoczenie naszym wyglądem. Kobiety powinny sięgać po fasony modne oraz wygodne. W sezonie jesiennym 2019 warto sięgnąć po długie, sięgające do ziemi sukienki w różnych wzorach oraz kolorach. Jeżeli zależy nam na podkreśleniu naszych atutów, lepiej sięgnąć po dopasowane kreacje. Podkreślą one nasze atuty i sprawią, że nikt nie przejdzie obok nas obojętnie. Warto pamiętać o tym, aby sukienki zestawić z właściwym obuwiem oraz biżuterią.
Finał obchodów imienin ulicy Święty Marcin miał nietypowy charakter. Już po raz drugi zrezygnowano z pokazu fajerwerków.
Spektakularny finał odbył się na wysokościach. Zespół Ryszarda Bazarnika zwisał z murów CK Zamek grając utwory muzyczne. Po chwili dołączył do nich Teatr „Z głowa w chmurach”. Nie trzeba chyba dodawać, że taki finał mógł się podobać mieszkańcom zgromadzonym przed zamkiem.
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Finał Imienin ulicy Święty Marcin fot. Sławek Wąchała
Amerykański wirtuoz gitary przyjechał do Polski na jeden koncert, który odbył się w Poznaniu w ramach Festiwalu Ery Jazzu. Stanley Jordan do realizacji swoich marzeń zaprosił do współpracy Poznań Jazz Philharmonic Orchestra.
Repertuar koncertu objął najpopularniejsze interpretacje ze słynnym albumów gitarzysty, ale także kompozycje poznańskich muzyków. Słuchacze jedynego w Polsce koncertu usłyszeli nie tylko standardy jazzu, ale także kompozycje Mozarta, Bartoka oraz hity The Beatles i Led Zeppelin.
Era Jazzu Stanley Jordan fot. Sławek Wąchała
Przed koncertem Dionizy Piątkowski mówił tak: „Koncert ten jest także dla mnie ważnym artystycznym wyzwaniem – z jednej strony powracam do słynnego projektu sprzed lat, gdy z Orkiestrą Kameralną Amadeus – Agnieszki Duczmal zagrał gitarzysta Al Di Meola, z drugiej strony, koncert Stanley’a jest, poprzez udział Poznań Jazz Philharmonic Orchestra, jednak pomysłem jazzowym. To także jeden z tych wielu, niepowtarzalnych projektów Ery Jazzu, jakie realizujemy od lat. Zdarzają się tylko raz, a przez to, że nie są typowymi, estradowymi produkcjami cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Prace nad tym specjalnym koncertem trwały ponad trzy lata: namawiałem Stanley’a Jordana do takiego, także dla niego, nowatorskiego, pomysłu. Repertuar koncertu to najpopularniejsze interpretacje ze słynnym albumów gitarzysty, ale także kompozycje poznańskich muzyków. Słuchacze jedynego w Polsce koncertu usłyszą nie tylko standardy jazzu, ale także inne znakomite kompozycje. Czeka nas niezwykłe wydarzenie koncertowe, które oczywiście zarejestrujemy i wydamy na płycie”.
„Stanley Jordan cieszy się ogromnym uznaniem i sporą popularnością konsekwentnie ukazuje swą muzyczną osobowość, pełną otwartości na każdą ze stylistyk, niezwykłą artystyczną wyobraźnię, kreatywną wszechstronność i niekwestionowany indywidualizm – rekomenduje artystę Dionizy Piątkowski – Czy to ogrywając klasyczne arcydzieła W.A.Mozarta, czy poszukując nowych skojarzeń poprzez pop-rockowe hity, jazzowe standardy i ultranowoczesne pomysły improwizacyjne. Stanley Jordan jest jedyny i niepowtarzalny (solo lub z zespołem) zabierając słuchaczy w przepiękną, muzyczną podróż. Taki będzie także z kilkunastoosobową Poznań Jazz Philharmonic Orchestra, która wcześniej realizowała koncerty z legendarnym skrzypkiem Jean-Luc Ponty’m, Leszkiem Możdżerem, Rosalie i Dagadaną. Poznańscy muzycy perfekcyjnie wykonują swoje zadania: big bandowe brzmienie sekcji saksofonów oraz solowe improwizacje, ciekawe powiązanie kameralistyki, „swingujące improwizacje” oraz popisy solistów – to najważniejsze atuty Poznań Jazz Philharmonic Orchestra i koncertu z genialnym gitarzystą”.
Wszystkie miejsca w Auli UAM były zajęte, a publiczność przyjęła występ z ogromnym entuzjazmem. Poznań Jazz Philharmonic Orchestra to młodzi muzycy z pięknym dorobkiem: Jarosław Wachowiak – saksofon sopranowy, altowy i klarnet, Kuba Marciniak – saksofon tenorowy, flet i klarnet, Tomasz Licak – saksofon tenorowy i klarnet basowy, Kacper Smoliński – harmonijka, Tomasz Orłowski – trąbka i flugelhorn, Bartek Łupiński – puzon. Tomasz Citak – skrzypce, Aleksandra Osowska – Machaj – skrzypce, Michał Kot – altówka, Anna Papierz – wiolonczela, Mikołaj Gruszecki – fortepian, Damian Kostka – kontrabas i gitara basowa, Mateusz Brzostowski – perkusja i oczywiście Piotr Scholz – gitara, dyrygowanie i aranżacje.
Era Jazzu Stanley Jordan fot. Sławek Wąchała
Era Jazzu Stanley Jordan fot. Sławek Wąchała
W trakcie uroczystego koncertu, po intro nastąpił czas zapowiedzi i przedstawienia muzyków. Również wtedy na wniosek Stowarzyszenia Zostań Gwiazdą Kabaretu, Dionizy Piątkowski otrzymał 9.11.2019 r. z rąk Włodzimierza Mazurkiewicza, Dyrektora Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego Oznakę Honorową ” Za zasługi dla województwa wielkopolskiego „.
Draq queen Hiacynta wybrała się z przyjaciółmi do klubu Hah na halloweenową imprezę. Jednym z jej towarzyszy był Daniel Lismore, którego wystawę można właśnie oglądać w Starym Browarze. Ale do klubu ich nie wpuszczono, a ochrona użyła wobec nich gazu pieprzowego.
„Razem z przyjaciółmi chcieliśmy dołączyć do halloweenowej imprezy” – opisuje zdarzenie Hiacynta. – „Okazało się, że przed klubem są tłumy, a wpuszczanie kolejnych osób odbywa się bardzo powoli. Kiedy ktoś z klubu wychodził – kolejna osoba mogła wejść. Co jakiś czas ktoś z obsługi (?) informował, że w szatni już nie ma numerków, że nie warto czekać, bo maksymalnie wpuszczonych zostanie może z 200 osób, ale na pewno nie wszystkie. My staliśmy przed samym wejściem, więc kiedy kolejny raz drzwi się otworzyły, weszliśmy do środka. Oprócz nas weszło kilka innych osób, było ciasno. Na dole schodów stał ochroniarz, który od razu kazał wszystkim wyjść. Zagroził, że użyje gazu pieprzowego, jeśli tego nie zrobimy. Przetłumaczyłam Danielowi Lismore, co się dzieje. Daniel próbował porozmawiać z ochroniarzem. Tłumaczył, że jest artystą, że przyjechał do Polski na zaproszenie prezydenta Poznania, bo ma w Starym Browarze swoją wystawę i że raczej powinien nas wpuścić, niż straszyć gazem. Ochroniarz nie chciał słuchać, stał się jeszcze agresywniejszy. Zaczął krzyczeć „Gówno mnie to obchodzi! Powiedziałem wypierdalać!” i inne wulgarne hasła, których z tych emocji już nie pamiętam. Było sporo ludzi, więc ciężko było tak po prostu wyjść. Wtedy ochroniarz wyjął gaz pieprzowy i wycelował w Daniela. Zaczęliśmy krzyczeć „Nie! Już wychodzimy! Odłóż gaz!”Daniel chciał nagrać całą sytuację komórką, ale ochroniarz kilka razy próbował mu wytrącić telefon z rąk. Znów go popychał i krzyczał jakieś wulgarne teksty. W końcu udało nam się wyjść. Okazało się, że Daniel dostał gazem. Na szczęście ochroniarz nie użył go dużo i skończyło się na zaczerwienionej twarzy”.
Daniel Lismore jest artystą znanym na całym świecie. Współtworzy projekty takich ludzi jak Vivienne Westwood czy Naomi Campbell, zachwycają się nim Björk i David Beckham. A w Poznaniu ochroniarz nie wpuścił go do klubu i użył wobec niego gazu pieprzowego…
„Nigdy bym nie pomyślała, że przyjdzie taki dzień, gdy jako drag queen będę się czuła bezpieczniej na ulicy niż w klubie #LGBT” – podsumowuje Hiacynta. – „Jest mi bardzo smutno”.
Jak się okazuje, smutno jest też właścicielom klubu Hah z tego powodu, że w ogóle doszło do takiego incydentu. Byli ogromnie zażenowani i przybici całą tą sytuacją.
„Właściciel rozmawiał telefonicznie z Danielem, przeprosił za ten niemiły incydent” – jak czytamy w nadesłanej odpowiedzi. – „Ochrona odbyła zebranie z managerem i właścicielem. Szef ochrony dostał reprymendę. Ochroniarz, który zawinił, dostał naganę i już nie pracuje dla nas. Mamy nadzieję, że podobna sytuacja już się nigdy nie wydarzy”.
Ławica zyska nowe loty do Danii oraz Norwegii. Wszystko dzięki liniom Norwegian, które zdecydowały się na powrót do stolicy Wielkopolski.
Dobrą informację przekazało same lotnisko w mediach społecznościowych. Z Poznania będziemy mogli polecieć do Oslo i Kopenhagi. Loty będą realizowane od kwietnia 2020 roku i mają się odbywać dwa razy w ciągu tygodnia (środy i soboty).
Rejsy z Norwegian z POZ na główne lotnisko Oslo-Gardermoen (OSL) realizowane będą od 1.04.20 r. 2 x w tygodniu,w każdą środę i sobotę.Rejsy z Kopenhagi (CPH) do Poznania realizowane będą od 31.03.20 r. 2 x w tygodniu, w każdy wtorek i sobotę.Bilety już na https://t.co/0tUuD0x54Dpic.twitter.com/TnqyAwqa0L