Gniezno: Mieszkańcy boją się agresywnego psa. “Krew lała się strumieniami”

Część mieszkańców Gniezna boi się agresywnego psa Husky, który kilka dni temu zagryzł na ulicy jelonka. Właściciel zwierzęcia przekonuje, że był to incydent.
Reklama

Atak psa na jelonka nagrała jedna z mieszkanek Gniezna jadąc samochodem. Ze względu na drastyczność nagrania i zdjęć nie publikujemy ich. Duży pies Husky zaatakował i rozszarpał mniejsze zwierzę. Nie robiły na nim wrażenia trąbienie samochodu, a nawet rzucane kamienie.

Wszystko działo się w niewielkiej odległości od domów mieszkalnych, a w pobliżu psa nie było jego właściciela. – Sarna nie miała żadnych szans. Krew lała się strumieniami, nie pomagały klaksony z samochodu, nie mogliśmy też przestraszyć psa samochodem, bo przed nim była żywa jeszcze sarna – tłumaczyła w rozmowie z Radiem Poznań, kobieta która nagrała sytuację. – Sąsiad wyszedł z drągiem, rzucaliśmy w psa kamieniami, ale był tak agresywny, że nie dał się przepędzić. Uciekł dopiero wtedy, gdy zagryzł zwierzę.

Reklama

Mieszkańcy o sytuacji powiadomili wszystkie służby. Duży pies był zagrożeniem nie tylko dla nich, ale też dla dzieci. Zrobienie zamieszania szybko dało efekty. Już dzień później odnalazł się właściciel agresywnego psa, który sam postanowił się w tej sytuacji zgłosić straży miejskiej. Przekonywał, że pies nie jest agresywny, a dodatkowo zawsze jest mocno pilnowany. Zwierzę miał przegryźć ogrodzenie i wydostać się z posesji właściciela, kiedy akurat nikogo nie było w domu.

Psa teraz zbada weterynarz, który faktycznie będzie ustalał, że czy zwierzę jest agresywne. Właścicielowi czworonoga grozi mandat za niedopilnowanie zwierzęcia, nawet do pięciu tysięcy złotych.

Reklama

Źródło: Radio Poznań / zdjęcie ilustracyjne

Podziel się!

Dodaj komentarz

avatar