Strona główna Blog Strona 2278

Brakujący odcinek drogi rowerowej przy Bukowskiej już jest

0
Liczy raptem 40 metrów, umożliwia przejazd rowerem Bukowską na wysokości Polnej. I trzeba było na niego czekać aż – jak skrupulatnie wyliczyli specjaliści z Rowerowego Poznania – 6,5 roku.

Chodzi o odcinek drogi, a raczej chodnika, wzdłuż ulicy Bukowskiej, na wysokości szpitala przy ulicy Polnej. Teren stanowi własność Uniwersytetu Medycznego i negocjacje z nim, by można było tamtędy przeprowadzić drogę rowerową najwyraźniej nie były łatwe, skoro tak długo trwały.

Jednak udało się – i w czerwcu ubiegłego roku Zarząd Dróg Miejskich zlecił wykonanie projektu budowlanego, a gdy ten był już gotowy – Wydział Gospodarki Nieruchomościami UMP kupił niezbędny dla tej inwestycji kawałek gruntu. We wrześniu 2018 roku mogły się więc zacząć prace budowlane, które niedawno właśnie zakończono. Przy okazji udało się wyeksponować mur szpitala, czego wymagała Miejska Konserwator zabytków.

Niby wieści optymistyczne, ale… Jak to podsumowuje Rowerowy Poznań: „Nowa rowerowa inwestycja zrealizowana w zawrotnym tempie 6,5 roku zamyka usta niedowiarkom, którzy mówili, że w Poznaniu nie powstają żadne trasy rowerowe. Gdy we Wrocławiach, Krakowach i Warszawach oddają do użytku kolejne trasy, my z dumą patrzymy na 40 metrów przy skrzyżowaniu Bukowskiej z Polną”.

Rowerowy Poznań, el

Rybaki i kłopoty z parkowaniem

0
Miało być lepiej dla mieszkańców – a wyszło jak zawsze. Najnowsze rozwiązanie zasad parkowania na ulicy Rybaki mocno wzburzyło kierowców.

Nasza Użytkowniczka Olga, parkując właśnie na ulicy Rybaki, otrzymała mandat za parkowanie niezgodnie z prawem. Jak się okazało po fakcie – wjechała na miejsce przeznaczone wyłącznie dla mieszkańców. Niespełna miesiąc temu, w ramach eksperymentu, uruchomiono takie miejsca na ulicy Rybaki, bo właśnie tam mieszkańcom najtrudniej znaleźć jest miejsce do parkowania. I na jednym z nich zaparkowała nasza Użytkowniczka.

Niby standard, takie sytuacje w Poznaniu to codzienność, ale w tym przypadku wina, zdaniem naszej Użytkowniczki, leży po stronie władz miasta, które nie dopilnowały właściwego oznakowania miejsc parkingowych. A to wprowadza w błąd kierowców spoza tego rejonu.
– Jest tam (na ul. Rybaki – przyp. red.) zakaz postoju w godzinach nocnych (18-8), który nie dotyczy mieszkańców, posiadających abonament mieszkańca na strefę – wyjaśnia pani Olga. – Pierwszym problemem jest fakt, że chcący tam parkować mieszkańcy, którzy jedynie wynajmują mieszkania w okolicy, nie mają takiej możliwości. ZDM im nie wydaje kart abonamentowych, gdyż nie są zameldowani w miejscu zamieszkania. No i jak można oznaczać parking znakiem D18, czyli parking dostępny dla wszystkich, jeśli nie ma tam tabliczek, że nie jest on dla wszystkich? Skąd kierowca ma wiedzieć, że to tylko dla mieszkańców? Jest, owszem, jeden znak, ale niewielki i ustawiony tak, że bardzo łatwo go nie zauważyć, jeśli się nie wie, gdzie jest.

Niemniej jednak strażnicy miejscy, nie bacząc na wątpliwą czytelność oznakowania, wystawiają tam mandaty za niestosowanie się do zakazu. Na pytanie pani Olgi odpowiedzieli, że to rozwiązania „strefy mieszkańca”.
– Co to jest? Nie ma czegoś takiego w przepisach – komentuje Użytkowniczka.

Zapytana o zdanie w sprawie kontrowersyjnego oznakowania straż miejska uprzejmie odesłała nas do Zarządu Dróg Miejskich – ta bowiem jednostka za nie odpowiada, straż miejska jedynie egzekwuje wprowadzone rozwiązania. Agata Kaniewska, rzeczniczka prasowa ZDM, wyjaśniła sprawę kontrowersyjnego parkingu.

„Na ulicy Rybaki na odcinku od ul. Kwiatowej do ulicy Krakowskiej (po stronie zachodniej) zostało wyznaczonych ok. 20 miejsc postojowych dedykowanych mieszkańcom” – czytamy w odpowiedzi ZDM. – „Miejsca zostały oznakowane stosownymi znakami: D-18 parking, B-35 zakaz postoju i tabliczką podznakową „Nie dotyczy mieszkańców SPP z Identyfikatorem Sektora nr 4 w godz. od 18.00 do 8.00”.
Znaki te zostały umieszczone tam, gdzie rozpoczynają się miejsca przeznaczone tylko
dla mieszkańców, zgodnie z projektem organizacji ruchu zatwierdzonym przez Miejskiego Inżyniera Ruchu.
Od poniedziałku do piątku w godzinach od 8.00 do 18.00 na tym obszarze obowiązuje strefa płatnego parkowania i mogą tam parkować wszyscy kierowcy, którzy opłacą postój w strefie.
Po godz. 18.00, czyli po godzinach funkcjonowania strefy płatnego parkowania, wydzielona część miejsc jest przeznaczona tylko dla mieszkańców z identyfikatorem.

Regulamin Strefy Płatnego Parkowania uchwalony przez Radę Miasta Poznania wskazuje, kto jest uprawniony do nabycia identyfikatora mieszkańca w preferencyjnej cenie.
Paragraf 13 mówi, że uprawnienie do wykupienia identyfikatora, po wniesieniu opłaty zryczałtowanej, posiadają osoby zameldowane w lokalach usytuowanych przy ulicach objętych SPP, na pobyt stały lub czasowy (…) będące właścicielem pojazdu samochodowego (…).
Osoby zameldowane na pobyt czasowy, będące najemcami lokalu mieszkalnego usytuowanego przy ulicach objętych SPP, nabywają uprawnienia, o których mowa w ust. 1 pkt 1 od chwili zameldowania, pod warunkiem, że zamierzony czas trwania pobytu wynosi minimum
3 miesiące, na okres max 12 miesięcy, jednak nie dłużej niż na czas zameldowania”.

I niby wszystko jasne – tylko że niezupełnie. Nie ulega wątpliwości, że miejsca parkingowe tylko dla mieszkańców to dobry pomysł. Ograniczenia dla tymczasowych mieszkańców, jeśli chodzi o parkowanie, już mniej. Dlaczego identyfikator można kupić tylko na maksymalnie 12 miesięcy? A potem co? Trzeba się przeprowadzić do sąsiedniej kamienicy? Jest całkiem sporo osób, które wynajmują mieszkania na więcej niż rok.

Odpowiedź Zarządu Dróg Miejskich nie wyjaśnia też niespójności w oznakowaniu parkingu znakiem D-18, który myli kierowców spoza miasta. A przypomnijmy, mówimy o ulicach tuż przy Półwiejskiej, rzut beretem od Starego Rynku. Przyjezdnych tu akurat nie brakuje. Poza tym naprawdę trzeba mieć sokoli wzrok, żeby dostrzec malutką tabliczkę z napisem, że dane miejsca są wyłącznie dla mieszkańców, pomijając już fakt, że trzeba jeszcze zawczasu wiedzieć, gdzie patrzeć. No i wystarczy zmrok lub jedna półciężarówka zaparkowana obok, by nawet najbardziej praworządny kierowca nie zorientował się, że łamie prawo. A chyba nie o to w tym rozwiązaniu chodziło.

Lilia Łada, fot. L. Łada

Żuraw zostawia Lecha z wygraną

0
Lech Poznań po emocjonującym meczu wygrał na własnym stadionie z Wisłą Płock 2:1 po bramkach Darko Jevticia oraz Christiana Gytkjaera. Pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobył jednak Damian Szymański, ale to ostateczni lechici mogą cieszyć się z niezwykle ważnych trzech punktów. Dzisiejsze zwycięstwo oznacza to, że Dariusz Żuraw w swojej krótkiej przygodzie z pierwszym zespołem Lecha nie przegrał żadnego spotkania: w dwóch meczach zdobył cztery oczka.

Nikt nie wiedział, jak w meczu z Wisłą Płock może zagrać Lech Poznań. Piłkarze Dariusza Żurawia już w Białymstoku pokazali, że jednak potrafią grać w piłkę i swoim zaangażowaniem wywieźli z ciężkiego terenu jeden punkt, a przy odrobinie szczęścia, mogli nawet zainkasować komplet punktów. Tymczasowy trener „Kolejorza” godnie wywiązywał się z powierzonego zadania, a jak przyznawał na konferencji prasowej – na dziewięćdziesiąt pięć procent mecz z ekipą Kibu Vicunii będzie jego ostatnim w tym sezonie. Jak wszyscy doskonale wiemy, zastąpić ma go już w poniedziałek były selekcjoner reprezentacji Polski, Adam Nawałka.

Lech oraz Wisła kiepsko weszli w ten mecz. Na ciekawą i składną akcję jakiejkolwiek z drużyn musieliśmy czekać paręnaście minut. Żadna drużyna nie miała pomysłu na to, jak zaskoczyć swoich rywali. Brakowało jakości w podaniach, a nie pomagała z pewnością fatalna murawa na stadionie w Poznaniu. Jak słusznie zauważył na Twitterze prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek: Nawałce to na pewno się nie spodoba. Worek z bramkami w 29. minucie otworzył Damian Szymański po asyście Warcholaka z… rzutu autu. Obrońca Wisły Płock tak zagrał piłkę w pole karne Jasmina Buricia, że nie przeciął jej żaden z lechitów, a reprezentant Polski z pierwszej piłki bez większycyh problemów pokonał Jasmina Buricia. Po stracie gola, lechici zaczęli grać odważniej, ale zostawiali w defensywie więcej miejsca, przez co narażali się na kontrataki. Goście mogli prowadzić już dwoma golami po kiksie Christiana Gytkjaera we własnym polu karnym, ale na szczęście poznaniaków – piłka trafiła w słupek i wyleciała poza pole karne. Ta sytuacja ewidentnie podziałała na zawodników „Kolejorza” motywująco, bo kilka minut później wyrównać mógł Jevtic po dobrym podaniu duńskiego napastnika, ale Serb idealnie wyłożoną piłkę przeniósł nad poprzeczką. Co nie udało się w tej sytuacji, powiodło się w doliczonym czasie gry. Piłkę wstrzeliwał Gumny, ta odbiła się od Gytkjaera – dopadł do niej Jevtic i technicznym uderzeniem pokonał Thomasa Dahne. Chwilę później to Duńczyk wyprowadził Lecha na prowadzenie. Gytkjaer bardzo dobrze przyjął piłkę na połowie Wisły, pobiegł z nią pod pole karne, przełożył na drugą nogę i genialnym strzałem prosto w okienko pokonał golkipera gości.

Po przerwie to ponownie do głosu doszła Wisła Płock. Z rzutu wolnego kilkanaście metrów od bramki bardzo dobrze uderzał Dominik Furman, ale jeszcze lepszą interwencją popisał się Jasmin Buric, który rękoma wypił piłkę na poprzeczkę, a ta ostatecznie nie znalazła drogi do siatki. Można tę obronę śmiało nominować do interwencji rundy jesiennej. Jednymi z najbardziej aktywnych w zespole gosci byli Ricardinho i Furman, którzy próbowali strzałów zza pola karnego, ale za każdym razem nieskutecznie. Lechici za to w tej części gry nastawiali się na grę z kontrataków i dzięki kilku takim wyjściom mogli spokojnie strzelić trzecią czy czwartą bramkę. To się nie udało, bo za każdym razem akcję psuł wprowadzony po przerwie Marcin Wasielewski. Zaangażowania skrzydłowemu „Kolejorza” odmówić nie można, ale swoimi złymi decyzjami – czy niedokładnym podaniem, czy złym przyjęciem piłki, czy wycofaniem do tyłu – zepsuł minimum cztery groźne kontrataki. Lech był w tym meczu drużyną lepszą i zasłużył na trzy punkty.

 

Pikieta przeciwników aborcji

0
Przeciwnicy aborcji zorganizowali dzisiaj pikietę pod Starym Browarem, która miała na celu zwrócić uwagę poznaniaków na ilość dokonywanych aborcji.

Organizatorzy podkreślają, że od 2010 roku tylko w Ginekologiczno – Położniczym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zabito poprzez aborcję 309 nienarodzonych dzieci. Jak twierdzą, należy z tym skończyć.

– Spotkaliśmy się tutaj, żeby zaprotestować przeciwko zabijaniu nienarodzonych dzieci – podkreślił Antoni Kamiński, jedna z osób odpowiedzialnych za organizację pikiety. – Jest to morderstwo. Te dzieci są bezbronne i tak naprawdę nie my powinniśmy decydować o tym czy będą one żyły!

Pikiecie towarzyszyły dość drastyczne zdjęcia. – Chcemy uświadomić poznaniaków jak aborcja wygląda i te zdjęcia dość dobrze to obrazują – wyjaśnił Kamiński.

Wściekłość: 100 lecie praw kobiet w Polsce

0
Taki tytuł nosił konkurs na scenariusz teatralny ogłoszony przez Teatr Ósmego Dnia. Teraz laureaci zaprezentują efekty swojej pracy. Jako pierwszy, 24 listopada, wystąpi Teatr art. 51. ze Zgierza.

„Ustaw dziecko do pionu. Niech zna swoje miejsce. Niech poczuje chorobę, która rozgościła się w jego ciele na dobre i złe. Niech poczuje słabość, która jest początkiem uległości. Takie wychowanie zaprocentuje w przyszłości. Nowy obywatel doceni opiekę i odrobinę komfortu – będzie za nie wdzięczny. Właściwie czemu miałby z nich rezygnować? Dla niepewności i trudnej do określenia prawdy?”

Tak piszą artyści w opisie spektaklu „Comfort zone vol. 2”.
– W „Comfort Zone vol. 2” drążymy tematy, które nas uwierają.- dodają. – Obecna władza i społeczeństwo z określania norm zrobiła nie tylko fetysz, ale i potężne narzędzie przemocy. Pora powiedzieć: „Sprawdzam!”.

Tydzień później na deskach Ósemek zobaczymy spektakl „bez_tytułu”. To performatywny spektakl skomponowany z herstorii wielu kobiet, połączonych doświadczeniem codziennej opresji, bezsilności i niemocą wyrażenia wściekłości, w którym ważność nadawana jest temu kobiecemu działaniu, które zazwyczaj niewidoczne, może zawierać w sobie akt wielkiej odwagi. Za koncepcję i realizację przedsięwzięcia odpowiedzialni są Magdalena Mellin, Kajetan Hajkowicz, autorem muzyki będzie Hubert Wińczyk.

Specjalna konstrukcja sceny podkreśli napięcie między patrzeniem a byciem obserwowanym / obserwowaną, zwraca uwagę na intymność, siłę, ale i przemoc związaną z obecnością, byciem świadkiem / świadkinią, podkreśla fragmentaryczność widzenia. Celem twórców jest wyjęcie na światło dzienne tego co ukryte i lekceważone, wyjście z zastanego obrazu, próba rozpisania na nowo męskości i kobiecości oraz relacji między nimi. W spektaklu naświetlane będą różne aspekty życia w poszukiwaniu momentu, w którym rodzi się wściekłość oraz innego sposobu jej wyrażania niż przemoc czy agresja.

Jako – nomen omen – ostatnia zaprezentowana będzie propozycja przygotowana przez Latający Cyrk Idei „Ostatnia wieczerza: Slavery still exists”. Spektakl koncentruje się na wyodrębnieniu najważniejszych przyczyn stanu rzeczy, czyli dramatycznego rozziewu między „wzrostem gospodarczym” a poziomem relacji społecznych.

– Spoglądamy na zjawisko w czterech przestrzeniach: religijnej (msza laicka), edukacyjnej (lekcja języka polskiego), domowej (krótka historia kobiety) i mediasfery (przestrzeń publiczna) – mówią twórcy spektaklu. – Niezwykle współcześnie brzmią dzisiaj teksty zespołów punk-rockowych, ale czy ktoś obrazi się, gdy mu wykrzyczymy w twarz „Tchórzy” Dezertera?
Formalnie Slavery still exists to najbardziej spektakl muzyczno-taneczny. To kolejna realizacja, którą Fundacja Pomysłodalnia wypełnia trwającą od kilku lat ideę wspierania kultury pozainstytucjonalnej. W ramach Latającego Cyrku Idei zapraszamy twórców z różnych środowisk, tworzymy sytuacje przyjazne dla integracji twórców offowych reprezentujących różne doświadczenia. Ta premiera to efekt pracy wielu twórców. Za koncept i reżyserię odpowiada Piotr Wyszomirski, scenariusz przygotowali Magdalena Olszewska i Piotr Wyszomirski, za choreografią stoi Katarzyna Pastuszak, a muzyką zajął się Krzysztof Wojciechowski. W spektaklu zobaczymy wizualizacje spod ręki Art Vyrzecky, natomiast twórca plakatu jest Jacek „Jacx Badder” Staniszewski.

24. listopada 2018 19:00
“COMFORT ZONE vol.2”
Teatr ART. 51
Scenariusz i reżyseria: zespół
Występują: Agata Drewnicz-Kaczmarek, Anna Perek-Kowalska, Anna Rogala
Wizualizacje: Bartosz Strusewicz
Technika: Zbyszek Kowalski
Teksty zespół oraz fragmenty tekstów z: Julie Gregory, Noam Chomsky, Christopher Hitchens, Wikipedia, komentarze internetowe

Teatr Ósmego Dnia

Poznań rozbłyśnie na święta

0
Prawie tysiąc światełek ozdobi poznańskie ulice. To jeszcze więcej niż w roku ubiegłym. Tegoroczna iluminacja świąteczna już jest instalowana, a jej rozświetlenie nastąpi na początku grudnia. Na Starym Rynku, tradycyjnie, jak co roku, stanie choinka, która tym razem zalśni na biało-czerwono. Okolicznościowe światełka będą cieszyć oko poznaniaków i turystów do początku lutego 2019 r.

Od ubiegłego roku Boże Narodzenie w Poznaniu jest szczególnie ciepłe i klimatyczne. Stało się tak za sprawą nowego oświetlenia świątecznego, które ozdobiło ulice i place śródmiejskie. Świąteczne iluminacje zaprojektowane zostały w taki sposób, by podkreślić charakter zabytkowych przestrzeni i oddać ducha tych miejsc. Przed tegorocznymi świętami Bożego Narodzenia zobaczymy wszystkie ozdoby, które mogliśmy podziwiać w zeszłym roku. Dojdą jednak też nowe elementy oświetlenia.

Szczególnie pięknie będzie się prezentować Stary Rynek i staromiejskie uliczki. Tak jak w roku ubiegłym, oprócz oświetlenia na latarniach pojawią się tam elementy zdobiące fontanny a także figury przestrzenne. Na Placu Kolegiackim ponownie staną drzwi wejściowe do nieistniejącej już Kolegiaty św. Marii Magdaleny, która przez pół wieku górowała nad miastem, świadcząc o potędze i znaczeniu dawnego Poznania. Pięknie oświetlona zostanie też Śródka, którą znów ozdobią Śródeckie Anioły. Most Biskupa Jordana rozbłyśnie za sprawą kurtyn świetlnych. Oświetlenie świąteczne pojawi się także na innych ulicach: m. in. Fredry, Św. Marcin, na pl. Mickiewicza i Rondzie Kaponiera. Zobaczymy je również na poznańskich rynkach – Jeżyckim, Wildeckim, Wielkopolskim, Łazarskim i Bernardyńskim.

To nie wszystko. Podpisana na okres 3 lat umowa z Wykonawcą pozwoliła na rozszerzenie jej zakresu. Tak więc, przez kolejne 2 sezony (poczynając od tegorocznego) oprócz iluminacji, które mieliśmy okazję oglądać w ubiegłym roku, pojawią się nowe elementy – na części Al. Niepodległości, ul. Królowej Jadwigi, Moście Teatralnym, nowo wyremontowanym odcinku ul. św. Marcin, Al. Marcinkowskiego (przy Podgórnej i Placu Wolności) oraz Moście Dworcowym. Uzupełnione zostanie również oświetlenie na uliczkach wokół Starego Rynku: Wodnej, Sierocej, Franciszkańskiej i Rynkowej.

W sobotę, 1 grudnia, na Starym Rynku, pojawi się świąteczna choinka miejska, którą o godzinie 17.00 osobiście rozświetli prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak. Bożonarodzeniowe drzewko stanie, jak co roku, przed Ratuszem. Ozdoby na świątecznej choince utrzymane będą w kolorystyce biało-czerwonej, co nawiązuje do wyjątkowych rocznic – 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości i 100-lecia wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Świąteczne iluminacje będą cieszyć oko poznaniaków do początku lutego 2019 roku.

Projekty Iluminacji powstały w Biurze Koordynacji Projektów i Rewitalizacji Miasta. Biuro koordynuje także pozostałe kwestie związane z realizacją oświetlenia świątecznego.

Autor: UMP

Poznań kontra kluby go-go, czyli bezradny samorząd

0
Denerwujące magistrat kluby go-go z tańcem erotycznym i bardzo drogimi drinkami nadal mogą sobie działać w centrum pierwszej stolicy Polski. Jest to zgodne z prawem.

Walka była długa i zacięta, a trwała kilka lat. Kluby go-go denerwowały jeszcze poprzednika prezydenta Jaśkowiaka, Ryszarda Grobelnego, bo chociaż takie przybytki były w Poznaniu „od zawsze”, to jednak dyskretnie ukryte gdzieś w zakamarkach podwórek czy tylnych oficynach kamienic. Pierwsze takie kluby przy samym Starym Rynku pojawiły się w 2014 roku, budząc powszechną konsternację od samego początku. Jednak nie bardzo było się do czego przyczepić, więc sprawa do sądu ostatecznie nie trafiła.

Jacek Jaśkowiak postanowił jednak walczyć z tym zjawiskiem mimo braku twardych argumentów prawnych. Bo, jak się okazuje, działanie klubu z tancerkami erotycznymi, horrendalnie drogimi drinkami i personelem płci obojga nagabującym klientów na ulicach i na rynku – jest zgodne z prawem. Nie ma znaczenia, że mieszkańcom to się nie podoba i że im przeszkadza, nawet jeśli swoje zastrzeżenia wyrażą na piśmie. Sporym pakietem takich zastrzeżeń dysponuje poznańska policja: w ciągu jednego roku, od marca 2016 do marca 2017 odnotowała w klubach przy Starym Rynku ponad 80 interwencji. Wśród nich były wyłudzenia, kradzieże, bójki, naliczanie zbyt wysokich rachunków, a nawet sytuacja, gdy klienci, zniechęceni cenami i zapewne ofertą, chcieli wyjść z lokalu, a obsługa nie chciała ich wypuścić…

Miasto w swoim pozwie domagało się zamknięcia pięciu klubów go-go właśnie z tych powodów twierdząc, że szkodzi wizerunkowi miasta, zniechęca turystów, co z kolei przekłada się na realne straty przedsiębiorców żyjących z turystyki. Jako dowód prezydent przedstawił wiele skarg, które do niego napływają z tego powodu. No i Stary Rynek, jako wizytówka Poznania, nie jest odpowiednim miejscem na istnienie takiego przybytku.

Jednak Sąd Apelacyjny, jak i wcześniej Sąd Okręgowy, nie podzielił zastrzeżeń prezydenta. Zdaniem sądu prezydent nie udowodnił dostatecznie przekonująco, że rzeczywiście istnienie klubu przynosi szkodę miastu i jego mieszkańcom. Nie udowodnił przede wszystkim tego, że właściciele klubów – nazywanych „nocnymi” – dopuszczali się „zachowań sprzecznych z prawem lub dobrymi obyczajami, a zwłaszcza aby działania pozwanych naruszały dobre imię, renomę i wizerunek Miasta Poznań”. Mecenas Grzegorz Małek, który reprezentował pozwanych, dodał od siebie, że gmina w tej sprawie kreuje się na obrońcę moralności, a przecież z ustawy o samorządzie terytorialnym jasno wynika, że nie jest to zadanie gminy. I przywoływał przykład Marszu Równości, który też budzi mieszane uczucia w zależności od światopoglądu, a przecież co roku przechodzi przez Poznań, i to jeszcze pod patronatem prezydenta.

Można oczywiście polemizować z tą opinią choćby w ten sposób, że Marsz Równości idzie przez miasto raz w roku i trwa to raptem kilka godzin – a klub działa codziennie. I jeszcze nikt nie zarzucił organizatorom marszu, że wyczyścili komuś konto do zera albo sprzedawali drinki po zawyżonych cenach, nie mówiąc o oferowaniu tańców erotycznych. Swoją drogą ciekawe: dlaczego ci obrońcy moralności, którzy tak głośno protestują przeciwko marszom, nie odzywają się w sprawie klubów go-go?

Problem jest jednak znacznie poważniejszy: okazuje się, że w wielu dziedzinach, w tym także w dziedzinie – nazwijmy to za panem mecenasem – moralności gminnej mamy pokaźne dziury w prawie. I wcale nie chodzi tu świętoszkowatość czy hipokryzję poznaniaków. Nie chodzi nawet o obronę panów, którzy podczas wesołej zabawy stracili w klubie duże pieniądze i potrafią udowodnić, że nie działo się tak z ich woli.

Chodzi o to, że taka dziura prawna odbiera mieszkańcom tego miasta prawo do decyzji, co chcą mieć, a czego nie w swoim mieście. To ile jest warta nawet nie moralność, ale samorządność i praworządność, skoro obowiązuje wybiórczo? Właściciel klubu go-go może go sobie otworzyć, gdzie chce. Mieszkaniec Poznania, któremu taki przybytek otwarto pod nosem -nie ma nic do powiedzenia.

W 2016 roku Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, napisał list otwarty do Mariusza Błaszczaka, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych oraz Mateusza Morawieckiego, ówczesnego ministra finansów. Domagał się w nim, by ministrowie podjęli zdecydowane działania w sprawie ograniczeń prawnych działalności klubów ze striptizem. Sopot również zmagał się z tym problemem – i równie bezskutecznie jak Poznań. „Prezydenci walczą od dłuższego czasu o dobre imię swoich miast, tocząc trudną walkę z firmami – właścicielami klubów go-go” – powiedział prezydent Karnowski „Gazecie Wyborczej”. „Niestety w tej walce – pomimo nagłaśniania sprawy przez media – pozostają osamotnieni”.

Lilia Łada, fot. Lilia Łada

Akademik w Alfie

0
Do końca 2020 roku w jednym z wieżowców Alf przy ul. Św. Marcin powstanie akademik. W budynku znajdzie się 140 apartamentów. Inwestycja wpisuje się w strategię ożywienia tej ulicy w centrum Poznania.

– Kolejny budynek Alfy na Św. Marcinie przejdzie remont i powstanie w nim akademik. To świetna wiadomość, wspierająca proces ożywienia ulicy, lokalne usługi i dowód na to, iż działania Miasta w tym obszarze stymulują prywatne inwestycje – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Miasta Poznania. – Pomysł ulokowania prywatnego akademika w budynku Alfy uważam za znakomity. Pozwoli to nadać nową funkcję temu obiektowi, a także przyciągnie do centrum miasta młodych ludzi. To z kolei przyniesie korzyści okolicznym przedsiębiorcom, sklepom, restauracjom.

Akademik LIV powstanie w drugim z wieżowców Alf, patrząc od strony ul. Gwarnej. Mieścił się tutaj Miastroprojekt. Nowoczesna infrastruktura obiektu, wykończenie pod klucz oraz wykorzystanie w obsłudze nowoczesnych technologii mają zapewnić komfort i poczucie bezpieczeństwa przyszłym mieszkańcom akademika. W częściach wspólnych zaplanowano liczne udogodnienia, w tym m.in. bezpłatne wi-fi, siłownię, pralnię, dużą kuchnię i strefę co-workingową. W akademiku znajdzie się 140 apartamentów z własną łazienką i aneksem kuchennym.

Koncepcja marki LIV zakłada, że najemcami akademików będą osoby od 18 do 35 lat. Zatem nie tylko studenci są mile widziani, ale także absolwenci podejmujący swoją pierwszą pracę. W ciągu roku akademickiego apartamenty mają być wynajmowane studentom i pracownikom uczelni, a w okresie turystycznym – turystom.

– Otwieramy się na osoby podróżujące służbowo oraz na pracowników naukowych przyjeżdżających do ośrodków uniwersyteckich na krótki okres. Rektorzy uczelni, z którymi rozmawialiśmy, zgłaszali taką potrzebę, dlatego w każdym obiekcie planujemy pewną pulę apartamentów przeznaczyć do obsługi krótkoterminowego najmu w trakcie roku akademickiego – tłumaczyła w sierpniu tego roku Agata Kaszub, manager ds. rynku nieruchomości Gent Holding.

Grupa kapitałowa Gent Holding S.A. ogłosiła, że zrealizuje sześć projektów prywatnych akademików: trzy w Gdańsku oraz po jednym w Krakowie, Poznaniu i Katowicach. Według harmonogramu obiekty przyjmą pierwszych studentów jesienią 2020 r. i będzie w nich łącznie tysiąc miejsc noclegowych. Docelowo, w ciągu pięciu-sześciu lat, marka LIV chce ich mieć w Polsce ok. 20 tys.

Poznań, jako trzeci co do wielkości największy ośrodek akademicki w Polsce, cieszy się dużym zainteresowaniem zarówno wśród inwestorów, jak i studentów. Atrakcyjność Wielkopolski potwierdzają dane statystycznej – 23 uczelnie wyższe, 110 tysięcy studentów, w tym blisko 3700 zza granicy.

Autor: UMP

Trzy Tramwajarki mają już swój skwer

0
Helena Przybyłek, Maria Kapturska i Stanisława Sobańska, trzy dzielne tramwajarki Poznańskiego Czerwca, od dziś mają swój skwer i tablicę pamiątkową na poznańskich Jeżycach.

Trzy Tramwajarki były uczestniczkami i ofiarami Poznańskiego Czerwca ’56. Szły na czele demonstracji, z biało-czerwonym sztandarem, która 28 czerwca wkroczyła w ulicę Kochanowskiego, przed urząd bezpieczeństwa. Uwieczniono je na jednym z najsłynniejszych zdjęć Poznańskiego Czerwca.

Tramwajarki były przekonane, że wojsko nie odważy się otworzyć do nich ognia, skoro są bezbronne i niosą polską flagę. Pomyliły się. Strzały padły, a jedna z nich, Helena Przybyłek, została poważnie ranna. Nigdy już nie mogła chodzić. Strzały wywołały agresję tłumu ludzi – i to od tego zdarzenia rozpoczęły się walki.

Na pomysł uhonorowania tramwajarek skwerem i pamiątkową tablicą wpadli członkowie Fundacji Kochania Poznania. Wsparli go radni – jeszcze w czerwcu podjęli uchwałę, by skwer u zbiegu ulic Kochanowskiego i Dąbrowskiego otrzymał imię Trzech Tramwajarek.

Termin uroczystości wyznaczono na 23 listopada, a skwer w tym czasie poddano starannej renowacji: pojawiły się nowe nasadzenia, ławeczki i nowa nawierzchnia alejek, by wszystko było gotowe na 23 listopada, bo wtedy zaplanowane uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej na skwerze. Fundacja Kochania Poznania cały czas szukała rodzin tramwajarek, by zaprosić je na tę uroczystość – niestety, udało się odnaleźć tylko rodzinę zmarłej sześć lat temu Stanisławy Sobańskiej. Jej córka, niezwykle wzruszona, była honorowym gościem uroczystości.

Pomysł cały czas wspierało też Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Wojciech Tulibacki, prezes MPK, powiedział podczas otwarcia, że firma pamięta o tych, którzy w tych ciężkich czasach mieli odwagę upomnieć się o podstawowe prawa człowieka – przede wszystkim to do godziwego wynagrodzenia za wykonywaną pracę.

el. fot. Fundacja Kochania Poznania

Kolejny inwestor rekrutuje w Poznaniu

0
Arvato Polska, firma oferująca kompleksowe rozwiązania outsourcingowe, planuje zatrudnić w Poznaniu 100 osób ze znajomością języka niemieckiego. Rekrutacja nowych pracowników już ruszyła.

Arvato CRM Solutions w Polsce jest jedną z dywizji firmy Arvato Polska, należącej do międzynarodowego koncernu Bertelsmann. Zespół zaufanych doradców dostarcza klientom kompleksowe usługi wysokiej jakości, oferuje zintegrowane i zaawansowane rozwiązania IT bazujące na najnowszych technologiach i im optymalizować ich kluczowe procesy, zwiększając tym samym ich przewagę konkurencyjną na rynku.

Firma świadczy kompleksowe usługi outsourcingowe w zakresie 3 grup rozwiązań: CRM (wielokanałowa obsługa klientów – call/contact center, back office, telesprzedaż), SCM (logistyka kontraktowa, obsługa programów lojalnościowych, e-commerce, healthcare) oraz FS (specjalistyczne usługi finansowe: faktoring, monitoring należności, windykacja, postępowanie sądowe i egzekucyjne, zakup wierzytelności, BPO finansowe, risk management).

Obecna rekrutacja wiąże się z pozyskaniem przez firmę nowego klienta – PayPal. Nowy projekt Arvato został uruchomiony w centrum Poznania, w biurowcu Maraton przy ul. Królowej Jadwigi 43. Intensywna kampania rekrutacyjna nowych pracowników już trwa. Poszukiwane są osoby ze znajomością języka niemieckiego na poziomie B2 lub B2+, zaangażowane i sumienne, chcące zdobyć doświadczenie.

– Cieszymy się, że ważny gracz rynku finansowego PayPal dołącza do grona klientów Arvato, wśród których zawsze były znane międzynarodowe i polskie firmy – mówi Katarzyna Sobocińska, zastępca dyrektora Biura Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Poznania. – Arvato to jeden z najstarszych oraz aktualnie największy poznański inwestor w branży BPO (Business Process Outsourcing, z ang. Outsourcing Procesów Biznesowych). Od lat angażuje się w projekty Miasta Poznania mające na celu promowanie kompetencji istotnych na współczesnym rynku pracy oraz dba o rozwój swoich pracowników, oferując im np. naukę języków obcych, wyznaczając dobre trendy dla innych pracodawców.

Do zadań nowych pracowników należy pomaganie klientom niemieckojęzycznym w różnych kanałach komunikacji (telefon, e-mail, chat) w zakresie szybkiego i skutecznego rozwiązywania ich problemów technicznych, związanych z logowaniem do systemu, kontami użytkowników oraz płatnościami. Pracodawca oferuje system szkoleń, między innymi językowych. Pracownicy zatrudniani są w oparciu o umowy o pracę z konkurencyjnym wynagrodzeniem oraz benefitami.

Grupa Arvato Polska Sp. z o.o. w piętnastu lokalizacjach zatrudnia ponad 4000 współpracowników.

Więcej informacji można znaleźć na stronach: www.pracazniemieckim.pl, www.arvato.pl, www.praca.arvato.pl

Autor: UMP

Marek Wożniak ponownie marszałkiem Wielkopolski

0
– Cieszę się, że udało nam się stworzyć szeroką koalicję demokratyczną w sejmiku nowej kadencji – powiedział marszałek Marek Wożniak, prezentując skład nowego zarządu województwa.

Skład zarządu w zasadzie nie zaskoczył: weszli do niego oprócz Marka Woźniaka (KO) także Krzysztof Grabowski (PSL), Marzena Wodzińska (KO), Jacek Bogusławski (KO) i Wojciech Jankowiak (PSL).
– Przed nami 5 lat – skomentował ten ostatni. – Wiem że będą pracowite, ale mam nadzieję że i owocne, a przede wszystkim pełne przyjaznego zrozumienia.

Przewodniczącym sejmiku został dość nieoczekiwanie Wiesław Szczepański z SLD ku oburzeniu radnych z Prawa i Sprawiedliwości. Wprawdzie od początku było wiadomo, że na współrządzenie regionem nie mogą liczyć, jednak jego politycy liczyli na jedno stanowisko w zarządzie. Nie dostali go – wsparcie SLD zapewniło koalicji samodzielne rządy regionem.

– To ugrupowania, które są za państwem zdecentralizowanym i za silnym członkostwem Polski w Unii Europejskiej – podsumował na swoim profilu marszałek. – Łączy nas silna podstawa programowa i to, że mimo pewnych rozbieżności, potrafimy się porozumieć dla dobra silnego i stabilnego samorządu Wielkopolski. Teraz będziemy podejmować – ze spokojem – kluczowe decyzje, korzystne dla jej dalszego dobrego rozwoju. Przed nami kolejne wyzwania, choćby wypracowanie nowej strategii dla Wielkopolski do 2030 roku. I inwestycje, i jeszcze raz inwestycje w kluczowe dziedziny naszego życia.

Wiceprzewodniczącymi sejmiku zostali Małgorzata Waszak (KO), Marek Gola (KO) i Jarosław Maciejewski z PSL.

el

Protest pod urzędem miasta i petycja dla prezydenta

0
Przedstawiciele OZZ Inicjatywy Pracowniczej protestowali dzisiaj pod urzędem miasta przeciwko złemu traktowaniu pracowników w spółce, która miała pilnować obiektów zarządzanych przez ZKZL.

Związkowcy podkreślali, że w ostatnich latach wielokrotnie byli światkami nadużyć przy zatrudnianiu osób na zasadach outsourcingu. Osoby zatrudnione na takich zasadach miały często być zmuszane do dłużej pracy, niż ta wynikająca z ich oficjalnej umowy. Dodatkowo pracodawcy często uchylali się od płacenia w terminie składek, a czasami nawet regularnego wypłacania pensji. Powszechną praktyką było również podpisanie, tak zwanych umów śmieciowych z pracownikami.

Inicjatywa Pracownicza również przybliżyła proces do jakiego dochodziło przy części tego rodzaju zatrudnień. Firma wygrywająca przetarg podpisywała umowę z podwykonawcą, który zatrudniał pracowników, a jeszcze inny podwykonawca zajmował się wypłatami wynagrodzeń. Część z nich dodatkowo rejestrowała się za granicą, co skutecznie utrudniało pracownikom w nich zatrudnionych walkę z nadużyciami.

W związku z tym związkowcy uważają, że jednym sposobem rozwiązania problemu jest wyeliminowanie outsourcingu, a zamiast tego instytucje publiczne powinny zacząć zatrudniać pracowników samodzielnie.

Co istotne, związkowcy zwracają również uwagę, że oferty, które wygrywają w przetargach często są niemożliwe do zrealizowania. Przykładowo w przypadku Ratajczaka 44, w sumie do przepracowania jest 3048 godz. co brutto daję kwotę 50.322,48 zł (13,70 za godzinę, co daje dla pracodawcy koszt 16,51). Oferta, która wygrała jednak przetarg wynosiła… niecałe 50 tysięcy.

Przedstawiciele związków domagają się:

  • żeby osoby zostały zatrudnione przez ZKZL lub inną podległą miastu spółkę;
  • audytu, który zweryfikuje formy zatrudniania w jednostkach miejskich;
  • wyciągnięcia konsekwencji wobec firm, które dopuściły się nieprawidłowości;
  • wyrównania szkody pracowników poniesionych w tej sprawie, zwłaszcza w stosunku do wynagrodzenia.

Związkowcy udali się z petycją do Jacka Jaśkowiaka, prezydenta Poznania, który jednak w tym czasie był na sesji rady sejmiku. Po złożeniu petycji w jego biurze, wychodząc trafiliśmy na wracającego prezydenta, który obiecał zaraz odnieść się do sprawy. Następnie wszedł do swojego gabinetu, a do nas wysłał swoją rzeczniczkę prasową, która obiecała, że pan prezydent się z petycją zapozna. Kiedy? Nie wiadomo.

Katarzynki: noc wróżb i czarów

0
Lanie wosku i wróżenie z butów – wszystkie te zabawy kojarzą nam się z andrzejkami, które są „od zawsze” czasem wróżb. Ale jeszcze sto lat temu równie często wróżyło się w katarzynki.

Co prawda nie wszyscy mogli w katarzynki wróżyć. Noc przed dniem świętej Katarzyny Aleksandryjskiej (czyli z 24 na 25 listopada) była przeznaczona wyłącznie dla… kawalerów. I to głównie tych, którzy chcieli się dowiedzieć, jaką też partnerkę szykuje im los – i czy znajdzie im ją szybko…

Dlaczego akurat wtedy? Bo święta Katarzyna była uznawana za patronkę cnotliwych kawalerów, którzy pragną szczęścia w miłości. Albo niegdyś było o to trudniej niż dziś, albo też panowie lubili się wspomagać siłą wyższą na wszelki wypadek – nic więc dziwnego, że w wigilię katarzynek sięgali po magiczne sposoby poznania tej jednej wymarzonej lub też przyciągnięcia jej uwagi, jeśli już jakąś mieli na oku. Nie bez powodu mądrość ludowa głosiła: „Na świętej Katarzyny pod poduszką są dziewczyny”…

A jak wróżyli sobie drzewiej panowie? Najprostszym sposobem było zapamiętanie snu, który przyśnił się tej nocy. Dziewczyna z marzeń sennych z pewnością była tą właśnie wielką miłością, która powinna się objawić także w realu. By przysniał się na pewno – można było pod poduszkę włożyć jakiś fragment dziewczęcej garderoby. Bardziej wymagający przygotowywali karteczki z imionami dziewcząt, by rano, po przebudzeniu, wyciągnąć jedną z nich i w ten sposób poznać imię przyszłej żony.

Nawet jeśli twarz tej wyśnionej ukochanej we śnie nie wystąpiła, to i tak warto było zapamiętać okoliczności snu. Jeśli pojawiał się w nim motyw drogi, jazdy pociągiem lub samochodem, znaczyło to, że dziewczyna nie będzie tutejsza, więc trzeba się rozglądać za nią nieco dalej od domu. Jeśli natomiast przyśnił się płot, oznaczało to, że to będzie dziewczyna z najbliższej okolicy. Nóż, miecz i inne ostre narzędzia oznaczały, że w miłości będzie sporo przeszkód.

Panowie wosku nie lali, ale za to wróżyli z trzech kubków. Trzeba było pod jednym z nich ukryć obrączkę, a potem tak poprzestawiać wszystkie trzy, by obserwujący nie wiedzieli, pod którym naczyniem ona jest i mogli wybierać tylko kierując się intuicją. Jesli ta ich nie zawodziła i znajdowali obrączkę pod wskazanym kubkiem – oznaczało to rychłe wesele z wybraną dziewczyną. Każda nieudana próba oznaczała kolejny samotny rok…

Męskie wróżby obecnie raczej się nie odbywają i głównie wróżą panie, w wigilię andrzejek. Trudno jednak powiedzieć, czy to dlatego, że panom wróżby się nie sprawdzały i zrezygnowali, a panie odznaczają się większą wytrwałością – czy też robią to dalej, ale po prostu się nie chwalą…

el

Ławica znowu w dół?

0
Październik tego roku był prawdopodobnie ostatnim miesiącem wzrostów liczby pasażerów, jakie zanotowała Ławica (+28% w stosunku do października 2017) – informuje radny Paweł Sowa. „Jestem zasmucony i zaniepokojony” – przyznaje.

Paweł Sowa od lat, jako społecznik i członek Inwestycji dla Poznania, walczył o bardziej efektywne działanie poznańskiego lotniska. Zwracał uwagę na likwidację połączeń i baz poszczególnych przewoźników – ostatnio bazę w Poznaniu zlikwidował Wizz Air – i malejącą liczbę pasażerów. Ale trudno, żeby nie ubywało pasażerów, skoro mają coraz mniej połączeń do dyspozycji i skoro przy projektowaniu siatki nowych nie bierze się pod uwagę kierunków, w jakie się udają poznaniacy i z jakich przylatują.

Paweł Sowa wspiera swoje wyliczenia konkretnymi wyliczeniami: „Oferowanie to liczba foteli w samolotach na trasach obsługiwanych z i do konkretnego lotniska w konkretnym rozkładzie. Chodzi o połączenia regularne – tak linii sieciowych jak i nisko-kosztowych dostępne w sprzedaży w danym okresie, w tym przypadku obecnie trwający sezon zimowy 2018/19. Poznań ma to oferowanie na poziomie 730 tysięcy miejsc. Jest to spadek o około 10% w porównaniu do sezonu zimowego 2017/18 – wtedy miejsc było ponad 804 tys.”.

Jego zdaniem to bardzo zła wiadomość, szczególnie jeśli porówna się wyniki Poznania z wynikami innych dużych portów regionalnych: Katowic, gdzie oferowanie pozostaje na prawie takim samym poziomie jak rok wcześniej, 1,18 mln miejsc, Wrocławia, gdzie oferowanie rośnie z 1,23 mln do 1,37 mln miejsc, Gdańska, gdzie oferowanie spada z 2,18 mln do 2,11 mln miejsc ??, Krakowa, gdzie oferowanie rośnie z 2,78 mln do 3,25 mln miejsc (!) i wreszcie Warszawy (lotnisko Chopina i Modlin liczone razem) oferowanie też rośnie z 8,7 mln do 9,59 mln miejsc.

Dodatkowo kilka dni temu holenderskie linie KLM ogłosiły otwarcie nowego połączenia na trasie Amsterdam-Wrocław, na którym bardzo zależało Poznaniowi. Amsterdam jest jednym z kierunków, o które już dawno postulowały Inwestycje dla Poznania – niestety, bez skutku.

– Jak widać wygląda to źle – nie owija w bawełnę radny. – Chcę szukać rozwiązań tej niekorzystnej sytuacji i budować front współpracy z innymi radnymi na rzecz zmian.

Inwestycje dla Poznania, el

Poznań na weekend: Romowie, parowóz i Sonus ex Machina

0
Koncerty, spektakle i trochę atrakcji na świeżym powietrzu na Betlejem Poznańskim. Mimo jesieni życie kulturalne w Poznaniu kwitnie i jest w czym wybierać!

Na pewno w weekend warto zajrzeć do Betlejem Poznańskiego, działającego na placu Wolności. Także przez cały weekend CK Zamek zaprasza na 2. edycję festiwalu Sonus ex Machina. temat przewodni tegorocznego festiwalu to Rytuał. 23 listopada o 20.00 w Sali Wielkiej wystąpi Warsaw Gamelan Group z elektroniką, a o 23.00 – Księżyc z poznańską grupą syntezatorową Rafała Zapały.
24 listopada o 20.30 na koncert kakofoNIKT z Chór WSJO Canto-Cantare pod dyrekcją Joanny Sykulskiej zaprasza Kościół Ewangelicko-Metodystyczny pw. św. Krzyża w Poznaniu (obok Starego Browaru), a o 22.30 festiwal zakończy KOimpro! #8 after-party Festiwalu Sonus ex Machina. Wstęp na koncerty jest wolny.

W piątek, 23 listopada, o 16.00 warto się wybrać do Urzędu Miasta Poznania na XII Światowe Spotkania z Kulturą Romską. Wystąpią m.in Vanessa & Sorba, Perła i Bracia oraz Zuza i Hanka Krajnik. O godzinie 17.00 Łazęga Poznańska (Św. Marcin 75) zaprasza na prelekcję i prezentację multimedialną dr Liliany Krantz-Domasłowskiej pt.: „Dawne Jeżyce, Łazarz, Wilda – podobieństwa i różnice”.

O godzinie 19.00 w Blue Note rozpocznie się koncert Hamon Martin Quintet, legendarnego bretońskiego zespołu, w ramach XXV Dni Bretanii. Muzykę graną przez Hamon Martin Quintet cechuje ponadczasowa klasa i wirtuozeria. Bilety 40 zł w dniu koncertu. O tej samej godzinie w MP2 z okazji 10. lecia zespołu Bashesh wystąpią, poza jubilatami, także Paluch, Słoń, KęKę, Sheller, Hase i Jeden. A Filharmonia Poznańska zaprasza o 19.00 na koncert „Trzej panowie B – 100. rocznica urodzin Henryka Szerynga”. W programie utwory J.S. Bacha, J. Brahmsa i B. Bartóka.

W klubie Pod Pretekstem (Dziedziniec Różany CK Zamek) o godzinie 20.00 rozpocznie się koncert „Lucy & Tom: W Blasku Melodii Dawnych Lat”. Bilety: 40 zł. O tej samej godzinie Łazęga Poznańska zaprasza na spektakl „Wdowy” wg S. Mrożka w wykonaniu Teatru Spina, a Alternativa Club (Św. Marcin 80/82) na imprezową Nową Falę: Republika, Brygada, Kryzys, Kult, Maanam, Variete. Bilety 10 zł.

O 20.30 PoemaCafe (Langiewicza 2) zaprasza na koncert zespołu Gentle Swing. W programie największe szlagiery 20-lecia międzywojennego (m. in. piosenki z repertuaru Eugeniusza Bodo, Hanki Ordonówny, Mieczysława Foga).

W sobotę, 24 listopada, Muzeum Narodowe proponuje spotkanie „Duch – wieczny rewolucjonista // Jerzy Hulewicz”. Spotkanie rozpocznie się o 11.15 w gmachu głównym, a poprowadzi je Agnieszka Salamon-Radecka. Wykład opowiada o mało znanym zaangażowaniu Hulewicza w odzyskanie niepodległości przez Polskę przez pryzmat jego fascynacji postacią Komendanta.

W samo południe będzie można zwiedzić podziemia Fortu VI (Lutycka 115) z przewodnikiem. Bilety 10 zł. A o 13.30 na Cytadeli rozpocznie się XII Bieg Na Rzecz Ziemi – Polski Dzień Pamięci Dennisa Banksa.

O godzinie 16.00 zaprasza Muzeum Etnograficzne na wernisaż wystawy „Czarno na Białym w Kolorze” – pięćdziesięciu najstarszych (wykonanych w latach 1890 – 1939) archiwalnych fotografii z kolekcji muzeum, pochodzących z różnych regionów Polski, prezentowanych po raz pierwszy w wersji kolorowej.

O 19.00 w Auli UAM w ramach Ery Jazzu All Stars wystąpi Regina Carter Quartet at Aquanet Jazz in Poznań. Bilety 100 zł – 180 zł. O tej samej godzinie w w MP2 zagrają Editors!, a w Sali Wielkiej CK Zamek Glasspop + goście specjalni: LVTR / OBCY, w ramach cyklu „Gramy u siebie”. Bilety 15/20 zł. Również o 19.00 U Bazyla (Norwida 18a) zagra Hynter, w Auli UAM

O 20.00 w Domu Tramwajarza (Słowackiego 19) swoje 15. urodziny będzie obchodził zespół Vavamuffin. Bilety: 35/45 zł. Andrzej Smolik i Kev Fox z kolei wystąpią o 20.00 w Tamie. Bilety: 64 zł.

Niedzielę, 24 listopada, można zacząć na Pchlim Targu Sąsiedzkim #2 – Naramowice charytatywnie. Targ rozpocznie się o 10.00 i potrwa do 16.00, a odbędzie się w Parku Rekreacyjno-Sportowym fairPlayce ul. Bożydara 10.

W samo południe Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne zaprasza do zajezdni MPK przy ul. Fortecznej na swoje święto – Katarzynkę 2018. O tej samej porze w Auli S. Stuligrosza Akademii Muzycznej rozpocznie się koncert kwartetu puzonowego TrombQuartet. Usłyszymy utwory zarówno klasyków współczesności (Kazimierz Serocki, Feliks Nowowiejski), jak i twórców XXI wieku (Ewy Fabiańskiej-Jelińskiej, Artura Kroschla oraz Aliny Kubik).

O 12.55 z Dworca Poznań Główny wyruszy z kolei specjalny pociąg retro z okazji Dnia Kolejarza. Pociągiem będzie można przejechać do wolsztyńskiej parowozowni przez Stęszew i Grodzisk Wielkopolski. Bilety 29 zł – 39 zł.

O 15.00 w WTC Poznań (Bukowska 12) rozpocznie się koncert Zespołu Pieśni i Tańca „Ojcowizna” z Wileńszczyzny. Koncert odbywa się w ramach Bigosu Nowogródzko-Wileńskiego.

O godzinie 19.00 w Arenie rozpocznie się koncert „Muzyka Filmowa 2019: Demony i Anioły”. Na scenie zobaczymy: Edytę Geppert, Anitę Lipnicką, Ewę Farną, Darię Zawiałow, Anię Dąbrowską, Martę Zalewską, Natalię Rubiś, Janusza Radka, Kamila Bednarka oraz Krystiana Krzeszowiaka. Bilety: 110 – 270 zł.

Również o 19.00 w Blue Note wystąpi Joanna Dudkowska feat. KOVA. Spektakl „Music and Visual Experience” określany jest jako swoista podróż po muzyce. W nowatorskich aranżacjach znanych utworów, na bas i wiolonczelę z towarzyszeniem zespołu, artyści odkrywają na nowo zarówno kompozycje z kręgu muzyki popularnej, jak i klasycznej. Bilety: 35/45 zł.

O 20.00 Tama proponuje koncert Fisz Emade. Bilety: 70/81 zł.

Na UAM startuje międzynarodowy projekt pomocy studentom

0
Wsparcie zdrowia psychicznego studentów to główny cel programu „SOS Digital – Providing Suport to Students in Distress”, do którego włącza się Uniwersytet im Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Liderem projektu jest Uniwersytet de Minho z Portugalii, a prowadzą wspólnie takie uczelnie jak Uniwersytet Santiago de Compostela z Hiszpanii oraz Uniwersytet Degli Studi Di Trento z Włoch.

– Udział w projekcie „SOS Digital” może okazać się kluczowy dla rozwoju oferty naszej uczelni ze względu na możliwość wymiany dobrych praktyk we wspieraniu studentów w kryzysie z uczelniami zagranicznymi, które mają długoletnie doświadczenie w tym obszarze i bardzo dobrze rozwinięty system wsparcia – mówi Anna Rutz, Pełnomocniczka Rektora UAM ds. studentów z niepełnosprawnościami.

Efektem działań podjętych w ramach „SOS Digital – Providing Suport to Students in Distress” ma być utworzenie platformy internetowej „SOS Digital” oraz „Podręcznika procedur”. Strona ma docelowo zawierać materiały informacyjne dotyczące zaburzeń psychicznych, radzenia sobie z trudnymi emocjami i sytuacjami czy porady dla kadry uczelni. Ma się na niej pojawić także forum dyskusyjne czy przestrzeń, gdzie studenci mogliby zgłaszać prośby o fachową pomoc psychologiczną na miejscu. Z kolei w podręczniku ma zostać zawarty raport o dobrych praktykach we wspieraniu osób z trudnościami psychicznymi, analiza bieżącej sytuacji wsparcia osób w kryzysie psychicznym na uczelni, w Polsce, w krajach europejskich oraz na szerszej arenie międzynarodowej, a także wnioski i rekomendacje.

– Widzimy, że coraz więcej studentów zmaga się ze stresem, stanami depresyjnymi i innymi trudnymi przeżyciami. Poprzez stworzenie platformy „SOS Digital” chcemy dostarczyć im informacji, jak radzić sobie w kryzysowych chwilach i gdzie szukać pomocy zarówno na uczelni, jak i poza nią – wyjaśnia Anna Rutz. – Ponadto zależy nam, by kadra akademicka była gotowa i wiedziała, jak właściwie reagować, gdy student przejawia zachowania wskazujące na kryzys psychiczny. Wzbudzenie empatii, jak i wypracowanie właściwych procedur to podstawowe filary wzmocnienia kompetencji kadry akademickiej UAM – dodaje.

Spotkanie inaugurujące projekt odbyło się na UAM w dniach 19-20 listopada. Źródłem finansowania projektu jest: Erasmus+ KA2 Partnerstwa strategiczne dla szkolnictwa wyższego.

Autor: UAM

Kardynał Zenon Grocholewski otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Przyrodniczego

0
Kardynał Zenon Grocholewski, wielkopolanin, wielki humanista i uczony, twórca nowoczesnego spojrzenia na rolę współczesnego szkolnictwa i nauki otrzymał 22 listopada br. tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Na wniosek Rady Wydziału Rolnictwa i Bioinżynierii Senat UPP przyznał doktorat honoris causa Kardynałowi Zenonowi Grocholewskiemu jako wielkiemu autorytetowi moralnemu wyznaczającemu postawy etyczne środowisk akademickich na całym świecie. Ceremonia wręczenia dyplomu rozpoczęła obchody Dnia Patrona Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, corocznego święta uczelni nawiązującego do korzeni istnienia uczelni – rocznicy powstania Wyższej Szkoły Rolniczej imienia Haliny w Żabikowie i postaci jej patrona, Augusta hrabiego Cieszkowskiego.

– Nadanie godności doktora honoris causa to najwyższe wyróżnienie, jakie uczelnia może przyzna
osobom nadzwyczajnie zasłużonym dla życia naukowego, kulturalnego i społecznego w dowód uznania ich szczególnych zasług. – mówił otwierając uroczystość prof. dr hab. Jan Pikul, Rektor UPP. – To laur dla wybitnych jednostek, umysłów nieprzeciętnych o wyjątkowych zdolnościach i gorliwości w działaniu, które uczelnia wskazuje jako wzorzec godny naśladowania dla członków swojej społeczności. Jako Rektora Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu raduje mnie fakt, iż mogę w naszym środowisku wskazał i uhonorował taką osobę.

Kardynał Zenon Grocholewski to wielkopolanin, zawsze pamiętający o swoich korzeniach, urodzony w Bródkach 11 października 1939. Odbywszy studia filozoficzno-teologiczne w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu (1957-1963), otrzymał święcenia kapłańskie w dniu 26 maja 1963 z rąk Arcybiskupa Antoniego Baraniaka. W roku 1966 rozpoczął studia prawa kanonicznego na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, uwieńczone w roku 1968 licencjatem (polskie magisterium), nagrodzonym złotym medalem (Uniwersytetu), a w roku 1972 doktoratem, także nagrodzonym złotym medalem (Papieskim). Ponadto w 1974 roku ukończył trzyletnie Studium Rotalne, zdobywając tytuł Adwokata Rotalnego. Podczas studiów rzymskich odbył kursy językowe we Francji i w Niemczech, oraz udzielał się w pracy duszpasterskiej w różnych parafiach w Niemczech i we Włoszech.

Od października 1972 do listopada 1999 pracował w Najwyższym Trybunale Sygnatury Apostolskiej pełniąc kolejno obowiązki: notariusza, kanclerza, sekretarza oraz prefekta. W międzyczasie, dnia 6 XII 1977 mianowany został kapelanem Jego Świątobliwości, a 21 grudnia 1982 – biskupem tytularnym Agropoli. Dnia 6 stycznia 1983 otrzymał święcenia biskupie z rąk Jana Pawła II, a 16 grudnia 1991 został podniesiony do godności arcybiskupiej. Od 15 listopada 1999 do 8 czerwca 2015 jego główną pracą była funkcja prefekta Kongregacji Edukacji Katolickiej (8 czerwca 2015 przeszedł na emeryturę). Podczas sprawowania tej funkcji został kreowany kardynałem na konsystorzu dnia 21 lutego 2001. W 2011 został podniesiony do godności kardynała-prezbitera.

W roku 2009 został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu odrodzenia Polski. Godność doktora honoris causa Kardynałowi nadały ponad 23 uczelnie na całym świecie.

Kardynał Zenon Grocholewski jest człowiekiem o wybitnych walorach intelektualnych i etycznych, harmonii serca i umysłu. Wyróżnia się ogromnym dorobkiem naukowym, jest autorem i współautorem licznych publikacji książkowych oraz artykułów w czasopismach kanonicznych i pracach zbiorowych. Łącznie jego bibliografia to ponad 1500 publikacji w 20 językach, głównie z dziedziny kanonicznego prawa procesowego i małżeńskiego. W ostatnich latach publikował również prace z zakresu edukacji oraz teksty popularnonaukowe. W swoich publikacjach i wystąpieniach zwraca szczególną uwagę na humanizację studiów, na komplementarność rozwoju naukowo-technicznego i etyczno-moralnego, a także integralny rozwój studenta – są to myśli Kardynała, które dotyczą nie tylko uniwersytetów katolickich, ale również uniwersytetów świeckich.

Do tej pory zaszczytny tytuł Doktora Honoris Causa Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu został nadany 53 osobom szczególnie zasłużonym dla rozwoju nauki, szkolnictwa i kultury oraz życia społecznego i gospodarczego w kraju i za granicą, promującym naukę polską oraz Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu.

Autor: UP

Spotkanie Lecha ze Śląskiem meczem podwyższonego ryzyka

0
Wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann przewodniczył posiedzeniu Wojewódzkiego Zespołu Interdyscyplinarnego ds. Bezpieczeństwa Imprez Masowych. Tematem posiedzenia było omówienie stanu bezpieczeństwa na meczach piłki nożnej rozgrywanych na Stadionie Miejskim w Poznaniu.

Już 7 grudnia na stadionie przy ulicy Bułgarskiej rozegrany zostanie mecz pomiędzy Lechem Poznań i Śląskiem Wrocław zakwalifikowany jako spotkanie „podwyższonego ryzyka”. O przygotowaniach do spotkania, w kontekście wdrażania „programu naprawczego”, wojewódzki zespół rozmawiał z przedstawicielem poznańskiego klubu. W rozmowach uczestniczyli także przedstawiciele służb mundurowych, którzy odnieśli się do rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo na stadionie przy ul. Bułgarskiej.

– Służby są przygotowane do meczu. Będziemy obserwować przebieg zdarzeń, ocenimy również, jak sprawdzają się rozwiązania, które wypracowaliśmy w ramach „programu naprawczego” w celu poprawy bezpieczeństwa na stadionie przy ulicy Bułgarskiej. Jestem dobrej myśli, zarówno jeśli chodzi o bezpieczeństwo, jak i o wynik – mówił po posiedzeniu wojewoda Zbigniew Hoffmann.

Spotkanie jest konsekwencją prac zespołu roboczego wojewody wielkopolskiego, który został utworzony po wydarzeniach mających miejsce na Stadionie Miejskim podczas meczu Lech Poznań – Legia Warszawa.

Autor: UW

Poznań uzależniony od profilaktyki

0
Niemal 3 tysiące uczniów z 43 szkół z całego Poznania wzięło udział w miejskim projekcie „Poznań uzależniony od profilaktyki”. Jego podsumowaniem była uroczysta gala, podczas której wręczono nagrody uczestnikom konkursu „Poznań Footloose. Wrzuć luz”.

Projekt powstał, by zniechęcić młodzież do sięgania po narkotyki i alkohol oraz wskazać alternatywne sposoby spędzania wolnego czasu – na przykład taniec. Wzięli w nim udział młodzi poznaniacy w wieku 13-19 lat. Przedsięwzięcie składało się z wielu etapów: uczniowie wzięli udział w spektaklu teatralnym, uczestniczyli w lekcjach terapeutyczno-profilaktycznych, spotkali się z policjantami i strażnikami miejskimi. Mieli też okazję nauczyć się tańca.

– To bardzo ważne, aby dzieciom i młodzieży stwarzać warunki do poznawania innych, alternatywnych form spędzania czasu wolnego – mówi Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania. – Uzależniajmy się od zajęć sportowych i kulturalnych, bo one potrafią dać nam wiele radości i możliwości życiowych. Obcowanie ze sztuką jest też inspiracją do aktywnego działania. Właśnie tak zadziałał ten projekt: uczniowie na zakończenie stworzyli własne prace artystyczne.

Zwieńczeniem projektu był konkurs „Poznań Footloose. Wrzuć luz” zorganizowany przez Teatr Muzyczny w Poznaniu oraz Miasto Poznań. Jego uczestnicy przygotowali prace konkursowe w 3 kategoriach: plakatu profilaktycznego, fotografii i wideoklipu. W czwartek, podczas uroczystej gali, jaka odbyła się Auli Artis Collegium Da Vinci, zwycięzcom nagrody wręczyli: Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta miasta, oraz Grzegorz Ganowicz, przewodniczący Rady Miasta Poznania.

W kategorii plakatu profilaktycznego zwyciężyli uczniowie klasy 2b VII LO im. Dąbrówki, a wyróżnienie otrzymali uczniowie klasy 8c SP 64 im. M. Konopnickiej.

Nagrodę główną za zdjęcie profilaktyczne otrzymali uczniowie klasy 8c SP nr 60 im. W. Bogusławskiego w Poznaniu. Wyróżnione prace fotograficzne przygotowali uczniowie klasy 3pG Gimnazjum nr 4 w Zespole Szkół Łączności oraz uczniowie klasy 2a VII LO im. Dąbrówki.

Komisja przyznała dwie równorzędne nagrody główne w kategorii videoklipu: dla uczniów SP nr 3 oraz uczniów klasy 8a ze Szkoły nr 35 w Poznaniu. Po zakończeniu części oficjalnej, dla wszystkich zaproszonych gości wystąpił zespół Audiofeels.

Podsumowaniem projektu jest Raport opracowany przez Fundację „Nowe Horyzonty”. Zawiera on wyniki badań przeprowadzonych wśród uczestników oraz wnioski i rekomendacje dla dalszych działań w obszarze uzależnień. Zawiera również opinie, jakie niektórzy uczestnicy przesyłali do Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych UMP.

– Czynnikiem wyróżniającym była możliwość współpracy z praktykami, których autentyczność podnosiła wiarygodność przekazywanych informacji – czytamy w raporcie. – Warsztaty taneczne przyjęte przez uczniów z największym entuzjazmem, zaskoczeniem, radością! Spektakl teatralny – rewelacyjny pomysł, niosący wiele wartości dodanych.

Nie tylko dla młodzieży

To była pierwsza, ale na pewno nie ostatnia edycja projektu.

– W kolejnych latach zamierzamy go kontynuować – podkreśla Joanna Olenderek, zastępca dyrektora Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Poznania. – W zależności od potrzeb może się zmieniać jego formuła, ale z pewnością zachowamy główne kierunki działania. Pragniemy, aby jego uczestnicy mieli okazję nie tylko poznawać mechanizmy zagrożeń, ale również zostali zainspirowani do efektywnego działania i korzystali w życiu z praktycznej wiedzy, którą im przekazujemy. W obszarze profilaktyki uzależnień nadal mamy dużo do zrobienia w Poznaniu.

Miasto Poznań na działania z obszaru profilaktyki uzależnień przeznacza około 15 mln złotych rocznie. Dzięki tej kwocie prowadzi wiele programów i projektów. Ich głównym założeniem jest ograniczenie negatywnych zjawisk związanych z nadużywaniem alkoholu i substancji psychoaktywnych oraz z profilaktyką. Całe spektrum działań podejmowanych na terenie Poznania w kierunku leczenia, przeciwdziałania oraz utrwalania pożądanych efektów dotyczących problemów uzależnień, ujęte jest w Miejskim Programie Profilaktyki i Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym oraz Miejskim Programie Przeciwdziałania Narkomanii.

Autor: UMP