Strona główna Blog Strona 2040

Sondaż zaufania do polityków: debiut Jacka Jaśkowiaka

0
W sondażu zaufania do polityków na pierwszym miejscu jest prezydent Andrzej Duda, na drugim – premier Mateusz Morawiecki. Sondaż odnotował też trzech debiutantów: Szymona Hołownię, Tomasza Grodzkiego i Jacka Jaśkowiaka.

Sondaż zrealizował IBRIS dla portalu Onet.pl. Wynika z niego, że prezydentowi Dudzie zdecydowanie ufa 28,8 proc. badanych, raczej ufa 17,9 proc., raczej nie ufa mu 10,2 proc., zdecydowanie nie ufa 27,4 proc., a 14,9 proc. jest obojętnych.

22,6 proc. badanych zdecydowanie ufa, a 20,7 proc. ufa premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Obojętny jest 14,7 proc. badanych, 9,5 proc. raczej mu nie ufa, a 30,5 proc. zdecydowanie mu nie ufa. 2 proc. badanych natomiast nie zna Mateusza Morawieckiego.

Na trzecim miejscu znalazła się Małgorzata Kidawa-Błońska, której ufa zdecydowanie 20 proc. badanych, ufa – 15,9 proc, 16,6 proc. raczej jej nie ufa, a 15,7 proc. – zdecydowanie nie ufa. Obojętnych jest 19,7 proc., a nie zna jej 12.1 proc. To spadek w stosunku do wyników z listopada – pozytywnych odpowiedzi jest o 4,7 proc. mniej niż miesiąc temu.

Jarosław Kaczyński, który uplasował się na następnej pozycji, ma zaufanie 34,2 proc. badanych, a zdecydowanie nie ufa mu aż 41, 9 proc. respondentów. On również odnotował spadek, i to spory: w porównaniu z listopadem liczba odpowiedzi pozytywnych spadła o 4,4 proc., a o 1,1 proc. wzrosła liczba odpowiedzi negatywnych.

Spadek zaliczył także Zbigniew Ziobro: liczba odpowiedzi pozytywnych spadła o 6,6 proc.w stosunku do wyników z listopada i wyniosła 26,2 proc. Zdecydowanie ufa mu 15,6 proc., a zdecydowanie nie ufa 39,9 proc. badanych.

Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi ufa 32,2 proc. badanych, podczas gdy w listopadzie było to 36 proc. Zdecydowane zaufanie deklaruje 12,4 proc. badanych. Co prawda liczba odpowiedzi pozytywnych spadła o 3,8 proc. , ale za to spadła też aż o 4,8 liczba odpowiedzi negatywnych.

Donaldowi Tuskowi ufa 31,4 proc. Polaków – ale nie ufa aż 40,6 proc. pytanych. Tu odpowiedzi negatywnych przybyło o 1,3 proc., a ubyło pozytywnych o 4,2 proc.

Notowania z 21,8 do 21,4 proc. wzrosły dla Roberta Biedronia, ma on jednak o 5,2 proc mniej odpowiedzi pozytywnych w porównaniu z listopadem. Adrian Zandberg ma takich odpowiedzi tylko o 1,4 proc. mniej, w dodatku może się pochwalić wyjątkowo dużym spadkiem liczby negatywnych odpowiedzi – aż 12,3 proc.

Debiutanci w rankingu to Szymon Hołownia, Tomasz Grodzki i Jacek Jaśkowiak. Największym zaufaniem cieszy się tu Szymon Hołownia – ufa mu 20,2 proc. badanych, 8,1 proc. zdecydowanie ufa – a 7,2 zdecydowanie nie ufa. 20,3 proc. jest obojętnych wobec Hołowni, a aż 46,1 proc. go nie zna.

Tomasza Grodzkiego nie zna 48,7 proc. pytanych, natomiast ufa mu 13,2 proc., a zdecydowanie ufa 6,7 proc. pytanych. Jacka Jaśkowiaka nie zna aż 54,9 proc. badanych, a ufa mu 13,9 proc. respondentów. Zdecydowanie mu ufa zaledwie 5 proc. pytanych.

Badanie zrealizowano w dniach 6-7 grudnia b.r. metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI).

Onet.pl, el

Gostyń: Policjanci zatrzymali włamywacza

0
Papierosy, tytoń i alkohol o wartości 6 tys. zł – wszystko to ukradł 41-letni włamywacz w markecie w Pogorzeli. Złodzieja zatrzymali kryminalni z Gostynia.

Do przestępstwa doszło w nocy 9 września. Włamywacz wszedł do sklepu rozbijając szybę w oknie, a następnie ukradł papierosy, tytoń i alkohol różnych marek. Powstałe straty zostały wycenione na ponad 6 tys. złotych.

Śledczy z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu, którzy zajęli się sprawą, przyjęli kilka możliwych wersji zdarzenia. Sprawdzali i analizowali każdą informację. Z biegiem czasu grono osób podejrzewanych o włamanie zawęziło się do dwóch mężczyzn. Jednym z nich był 41-letni mieszkaniec Legnicy, którego kryminalni wytypowali jako potencjalnego włamywacza. Jak się okazało przypuszczenia policjantów były trafne.

Zebrany przez policjantów materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie zarzutu kradzieży z włamaniem 41-latkowi. Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do winy. Teraz za swoje postępowanie odpowie przed wymiarem sprawiedliwości. Grozi mu kara więzienia od roku do lat 10.

KWP, el

Poznań: Nowi policjanci w zespole. Na czterech łapach

0
Mają doskonały węch, są zdyscyplinowane i szybko się uczą. Huzar i Rati to nowi funkcjonariusze w Plutonie Przewodników Psów Służbowych Oddziału Prewencji Policji w Poznaniu.

Psiaki różni nie tylko rasa, ale przede wszystkim usposobienie. Pomimo że są całkowicie inni, po zakończeniu szkolenia w kategorii patrolowej, razem z policjantami będą strzec bezpieczeństwa na terenie Wielkopolski.

Pluton Przewodników Psów Służbowych Oddziału Prewencji Policji w Poznaniu od miesiąca ma dwa nowe czworonogi. Psiaki są w trakcie szkolenia w kategorii patrolowej, które odbywa się pod nadzorem Zakładu Kynologii Policyjnej Centrum Szkolenia Policji z siedzibą w Sułkowicach. Przed przystąpieniem do szkolenia psy przeszły wstępne postępowanie kwalifikacyjne, gdyż nie każdy pies z uwagi na swoją naturę i usposobienie nadaje się do służby w Policji.

Huzar to 11 miesięczny owczarek holenderski. Jego przewodnik asp. sztab Kamil Buraczyński pracuje z nim od miesiąca. A jest to nie lada wyzwanie, bo Huzar to wulkan energii. Jest bardzo szybki, skoczny i odważny. To pierwszy pies tej rasy w poznańskim plutonie. Huzar to prawdziwy łasuch, uwielbia przekąski. Drugi pies jest trochę starszy – Rati ma 1,5 roku. Jego przewodnik asp. sztab. Krystian Macuda przyznaje, że jego nowy owczarek niemiecki bardzo szybko się uczy. To pies ekspresyjny, który uwielbia zabawy z aportem.

Obecnie w Oddziale Prewencji Policji w Poznaniu wspólnie z policjantami – przewodnikami służy 17 czworonogów. Psy patrolowe pomagają policjantom w zapewnianiu ładu i porządku publicznego, głównie w trakcie imprez masowych. Kurs Huzara i Ratiego zakończy się w lutym 2020 roku atestem, który potwierdzi ich przydatność do służby. Wówczas razem z pozostałymi psami służbowymi będą strzec bezpieczeństwa na terenie Wielkopolski.

KWP, el

Poznań: W centrum nie kursowały tramwaje

0
Z powodu braku napięcia w sieci w niedzielny poranek nie kursowały tramwaje na trasie od Fredry do placu Wielkopolskiego. Awaria trwała ponad pół godziny.

MPK otrzymało zgłoszenie od motorniczego, że nie może wyjechać z placu Wielkopolskiego, o godzinie 5.46. Na miejsce natychmiast udało się pogotowie techniczne, które stwierdziło, że powodem jest brak napięcia w sieci.

Usuwanie awarii trwało nieco ponad pół godziny i już przed 6.30 tramwaje wróciły na swoje trasy.

MPK, el

Międzychód: Wysyp kierowców jadących na podwójnym gazie

0
Dwóch pijanych kierowców w Sierakowie i jeden w Międzychodzie – to efekt pracy międzychodzkich i sierakowskich policjantów w ciągu zaledwie dwóch dni.

Dwóch pijanych kierowców zatrzymali sierakowscy policjanci. Z czwartku na piątek (5/6.12) o godz. 0.35 na ulicy Poznańskiej został zatrzymany kierowca Audi. Badanie wykazało u niego 0,66 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, a z soboty na niedzielę (7/8.12) o godz.0.50 za sterami Volkswagena siedziała 44 letnia kobieta. Jej badanie alkomatem wykazało 0,82 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W obu przypadkach policjanci zatrzymali prawa jazdy.

Natomiast w piątek o godz. 19.15 na ulicy Czynu 600 Lecia w Międzychodzie kierowca samochodu osobowego marki Mitsubishi włączając się do ruchu potrącił prawidłowo jadącego rowerzystę. Kierujący jednośladem doznał ogólnych potłuczeń, jednak trafił do szpitala na badania. Kierowca auta, 35 latek był pijany w trakcie zdarzenia. Badanie wykazało 0,52 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

– Każdy, kto wsiada za kierownicę pod wpływem alkoholu łamie prawo, a do tego stwarza ogromne zagrożenie dla innych użytkowników dróg – przypominają międzychodzcy policjanci. – Nietrzeźwi kierowcy narażają innych na niebezpieczeństwo i muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami swojego zachowania.

KPP Międzychód, el

Poznań: Zatrucie Warty – czy kiedykolwiek winni zostaną ukarani?

0
Do gigantycznego zatrucia Warty doszło w 2015 roku. Wyłowiono z niej wtedy ponad 3 tony śniętych ryb, a znacznie więcej zginęło. Ale do dziś winni tego przestępstwa nie zostali ukarani. Dlaczego?

Kulisy sprawy odsłania „Głos Wielkopolski” i każdy kolejny odcinek rozwoju dochodzenia jest bardziej zdumiewający od poprzedniego. Informowaliśmy już o tym, że dla pracowników firmy Bros, od początku podejrzewanej o wylanie do rzeki transfluryny, toksycznej substancji, która zabiła ryby, zatrzymanie przez policję nie było żadną tajemnicą – wiedzieli o tym kilka dni wcześniej. Ostrzegł ich szef. W tej sprawie – przecieku informacji – toczyło się odrębne dochodzenie.

Pracowników o zatrzymaniu powiadomił szef firmy, by przygotowali zeznania i zbyt dużo nie powiedzieli śledczym. Jednak mimo niechęci do zeznań śledczym udało się całkiem sporo ustalić. Na przykład to, że do magazynów firmy Bros przed weekendem przywożono pełne pojemniki z nieznanymi substancjami, a po weekendzie były już puste. Taka sytuacja miała miejsce w październiku 2015 roku. gdy jeden z pracowników przyszedł do pracy 26 października, część pojemników była już pusta. Gdzie się podziała zawartość?

Śledczy nie mieli wątpliwości, że trafiła tam, gdzie transfluryna: do studzienki kanalizacyjnej znajdującej się na terenie firmy. Pracownicy podczas śledztwa przyznali, że w firmie po cichu mówiło się o tym. Mówiono nawet, kto wlał transflurynę do studzienki – mieli to zrobić panowie M., ojciec i syn, zaufani ludzie prezesa.

Jednak firma Bros oczywiście wszystkiemu zaprzeczyła. Z zeznań wycofali się też pracownicy, twierdząc, że zmuszano ich do pogrążania firmy. Anonimowy informator „Głos Wielkopolskiego” twierdził również, że miała zostać zatrzymana i zeznawać Izabela H., która pełniła w firmie kierowniczą funkcję. Jednak bardzo się bała zatrzymania i powiedziała swoim szefom, że wtedy wszystko powie o wylewaniu toksycznych substancji do Warty. Gdy więc przyjechała po nią policja, – nie było jej w domu. Wywieziono ją w bezpieczne miejsce. Zgłosiła się sama na policję w kwietniu 2016 roku, gdy zorientowała się, że inni pracownicy Brosa przesłuchiwani w tej sprawie zostali zwolnieni. Ale odmówiła składania zeznań.

Potem było jeszcze dziwniej: prokuratura wycofała zarzuty wobec czterech pracowników firmy Bros, bo uznała, że za wszystko odpowiada Piotr M., szef firmy. Akt oskarżenia przeciwko Piotrowi M. wpłynął do sądu, ale proces się nie rozpoczął, bo sędzia Jan Kozaczuk uznał, że akt oskarżenia zawiera braki i zwrócił go śledczym.

Prokuratura powinna złożyć zażalenie na tę decyzję do sądu wyższej instancji – ale się z tym spóźniła. I zgodnie z prawem musiała ponownie rozpocząć śledztwo od początku. Kiedy więc rozpocznie się proces? Przy tak nieoczekiwanych zwrotach akcji nikt chyba nie jest w stanie tego powiedzieć. I to jest chyba najbardziej przerażające w tej sprawie: doszło do największej w historii katastrofy ekologicznej w Poznaniu, zginęło wiele ryb, mogli przecież zginąć także ludzie, minęło prawie 5 lat od zdarzenia – i nadal nie wiadomo nawet kiedy rozpocznie się proces. Nie mówiąc już o skazaniu winnych.

Głos Wielkopolski, el

Poznań: Kofeina a zdrowie – naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego zbadają, jak to działa

0
Kofeina to jeden z najstarszych środków pobudzających jakie zna ludzkość. Spożywają ją dorośli, dzieci, sportowcy i zmęczeni ludzie. Ale czy wiemy jak wpływa na nasze zdrowie i czy na każdego działa tak samo? Grupa naukowców z Instytutu Żywienia Człowieka i Dietetyki Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu postanowiła to zbadać.

Najpopularniejszym źródłem kofeiny jest kawa i herbata, a wśród dzieci napoje gazowane i słodycze zawierające ziarno kakaowca. Bezpieczna dawka kofeiny z wszystkich źródeł wynosi 400mg/dzień, a dla kobiet w ciąży 200mg/dzień. Jednak przeciętny człowiek może spożywać jej nawet do kilku razy więcej niż zalecana maksymalna ilość.

Wiadomo, że niektórzy należą do grupy osób wolniej metabolizujących kofeinę, co może zwiększać u nich ryzyko wystąpienia zawału serca. Dlatego osoby będące wolno metabolizującymi kofeinę nie powinny spożywać więcej niż 100mg kofeiny/dzień ze wszystkich źródeł.

Dzięki analizie DNA możemy stwierdzić, kto znajduje się w grupie podwyższonego ryzyka i odpowiednio kształtować tworzone zalecenia żywieniowe. Żywienie oparte o informacje dotyczące genotypu są najwyższym stopniem spersonalizowania zaleceń żywieniowych. Ten stopień personalizacji jest coraz popularniejszy na naszym rynku. Jednak jest to bardzo drogie i wymaga specjalistycznego wyposażenia i niezbędnej wiedzy. Nie wiadomo też, na ile włączenie takiej informacji podnosi świadomość żywieniową i zmianę zachowań konsumenta.

W związku z tym grupa naukowców z Instytutu Żywienia Człowieka i Dietetyki Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu postanowiła przeprowadzić badania, których celem jest ocena takiego wpływu spersonalizowanej diety żywieniowej.

Zespół poszukuje obecnie chętnych do wzięcia udziału badaniach. Udział w projekcie niesie dla
ochotników szereg korzyści. Po pierwsze oceniony zostanie poziom spożycia kofeiny. Na koniec projektu wszyscy uczestnicy dostaną informacje na temat swojego genu odpowiedzialnego za metabolizm kofeiny. Dodatkowo zostanie oceniony skład ciała z dokładną ocenę zawartości tłuszczowej oraz beztłuszczowej masy ciała. W próbkach krwi zostanie oznaczony m.in. tzw. profil lipidowy, poziom glukozy, insuliny. W badaniach zostanie też wykorzystana aplikacja, która pozwoli na ocenę spożycia kofeiny wśród badanych uczestników.

Projekt jest nowatorski pod względem zarówno kompleksowego podejścia do oceny spożycia kofeiny wśród polskiej populacji zdrowych dorosłych, jak również pod kątem sprawdzenia
sensowności wykorzystania nowoczesnej, drogiej technologii w doradztwie żywieniowym.

Badania te realizowane są w zespole prof. UPP. dr hab. Agaty Chmurzyńskiej, a główna osobą
odpowiedzialną za realizację projektu jest doktorantka Instytutu Żywienia Człowieka i Dietetyki i mgr
dietetyki – Ewa Bulczak. Kto chciałby się zgłosić do badań – cały czas może to zreobić. Wystarczy być w przedziale wiekowym 18-60 lat i być otwartym na naukę..

Chętni mogą się zgłaszać wysyłając maila na adres [email protected], dzwoniąc na
numer 510 084 082 lub przez facebooka kofeinaazdrowie.

 

UP, el

Poznań: Mikołajki w Teatrze Polskim

0
„Muzykołajki, smyki dla smyków” – tak nazywa się spotkanie dla młodych widzów i melomanów, na które zaprasza o 15.00 Teatr Polski. I będzie to naprawdę wyjątkowe spotkanie z muzyką i teatrem.

– Nie chowajcie idealnie wypastowanych dla Mikołaja bucików! Wykorzystajcie ich blask i załóżcie je na niedzielny, popołudniowy koncert! W programie znajdziemy zimowe utwory przyjazne dla młodego, kształcącego się ucha – namawia Jacek Muszkieta, specjalista do spraw artystycznych Teatru Polskiego w Poznaniu. – Nie będzie to zwyczajny mikołajkowy występ. Tym razem nauczymy się słuchać muzyki wszystkimi zmysłami, użyjemy naszej wyobraźni, a może też… wiedzy matematycznej!

Muzyczny prezent dla najmłodszych melomanów z okazji Mikołajek przygotowała Orkiestra Antraktowa Teatru Polskiego w Poznaniu pod batutą Adama Domurata. Uczestnik wydarzenia otrzyma książeczkę „Elementarz Koncertowy”, która pozwoli na samodzielnie kontynuowanie muzycznych przygód w domu. Za wyjątkową animację koncertu będzie odpowiadać autorka elementarza Ewelina Chatłas.

„Muzykołajki, smyki dla smyków. Koncert Orkiestry Antraktowej Teatru Polskiego w Poznaniu” rozpoczną się 8 grudnia o godzinie 15.00. Cena biletu: 15 zł.

Po koncercie Teatr Polski zaprasza na godz. 17.00 na spektakl „27 grudnia” w reż. Jakuba Skrzywanka – uniwersalną baśń dla młodzieży związaną z Powstaniem Wielkopolskim. Opierając się na realnych dokumentach i archiwach dotyczących grudniowego buntu, zastanowimy się: czym jest wspólnota, jak wpływa na nią strach, jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa, ale też czym są wzajemna uczciwość i odpowiedzialność?

Spektaklowi towarzyszyć będzie „Dziecięce atelier. Twórcze i radosne zabawy teatralne”. To projekt przedstawień skierowany do rodziców z dziećmi. W czasie gdy rodzice oglądają spektakl, dzieci przebywają pod opieką animatorów i biorą udział w bezpłatnych warsztatach: tworzą scenki teatralne z wcześniej przygotowanych kukiełek oraz biorą udział w zabawach ruchowych, słowno-muzycznych oraz plastycznych. Zajęcia zachęcają dzieci do bezpośredniego kontaktu ze światem teatru, pozwalają na zapoznanie się z różnymi zagadnieniami i pojęciami oraz rozwijają ich wyobraźnię. Warsztaty przeznaczona są dla dzieci w wieku 5–10 lat.

Bilet na przedstawienie upoważnia do odebrania w kasie teatru bezpłatnej wejściówki. Na warsztaty zapraszamy 15 minut przed rozpoczęciem spektaklu. Bilety na spektakl w cenie 30 zł.

Teatr Polski, el

Poznań: Ponad 300 mln zł dla UAM

0
Nawet 345 mln zł przez najbliższe siedem lat otrzyma Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu dzięki temu, że został laureatem pierwszego konkursu w ramach programu „Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza”.

Uczelnia przeznaczy te środki m.in. na stworzenie systemowego wsparcia dla najlepszych naukowców i zespołów badawczych, a także narzędzia wsparcia w aplikowaniu w międzynarodowych konkursach grantowych.

– Konkurs pozwolił na wyłonienie grupy uczelni, które – realizując swoje śmiałe programy reform – będą dążyć do osiągnięcia statusu uczelni badawczej – powiedział Jarosław Gowin. – Nie bez przyczyny mówię o „dążeniu”. Chyba wszyscy się tu zgodzimy, że obecnie czołowe polskie uczelnie dopiero do tego miana aspirują. Natomiast, głęboko w to wierzę, w perspektywie najbliższych 7 lat, może dekady, pojawią się w Polsce rozpoznawalne w świecie uniwersytety badawcze, które będą skutecznie konkurować o największe talenty z najlepszymi uczelniami europejskimi .

Istotną pomocą w tym dążeniu będzie podniesienie finansowania – każda z uczelni wyłonionych w konkursie otrzyma przez 7 lat 10% zwiększenie subwencji. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w tym czasie może otrzymać nawet 345 mln złotych. Warunkiem będzie jednak pomyślne przejście ewaluacji śródokresowej.

– Mocną stroną Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza zawsze była znakomita kadra naukowa. Jako uczelnia badawcza będziemy dysponować większymi środkami, co pozwoli jeszcze ściślej powiązać kształcenie z badaniami prowadzonymi przez naukowców. Mam nadzieję, że taka perspektywa przyciągnie do nas zdolnych, młodych ludzi chcących zająć się pracą naukową – mówił rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, prof. Andrzej Lesicki. – Zwycięstwo w konkursie i zdobycie tytułu uczelni badawczej to potwierdzenie, że UAM należy do największych i najlepszych uczelni w naszym kraju. Złożony przez uczelnię wniosek aplikacyjny liczył ponad 200 stron. Zawarto w nim wiele informacji o kondycji naukowej uniwersytetu, analizę SWOT oraz precyzyjnie opisany plan działań, które UAM chce podjąć, jako uczelnia badawcza. Cieszymy się, że międzynarodowe grono ekspertów doceniło wartość tego projektu. To sukces godny obchodzonego niedawno jubileuszu 100-lecia Uniwersytetu Poznańskiego. To szczególny rok dla naszej Alma Mater; jesteśmy nie tylko uczelnią badawczą, ale także uzyskaliśmy status uczelni europejskiej.

– Uczelnia badawcza to nie tylko zaszczytny tytuł, lecz przede wszystkim szereg wyzwań i zobowiązań oraz dodatkowe środki finansowe na realizację zadań, wyraźnie zorientowanych na rozwój badań naukowych oraz ich umiędzynarodowienie – mówił prorektor, prof. Ryszard Naskręcki. Przypomniał także, że ważnym kierunkiem naszego rozwoju będzie także nowoczesna szkoła doktorska oraz kształcenie „poprzez badania naukowe”.

– Przedstawiony przez nas strategiczny plan rozwoju UAM jako uczelni badawczej uznano za bardzo ambitny, ale przede wszystkim za wiarygodny, bo oparty na rzetelnej analizie naszych silnych i słabych stron. Eksperci docenili nie tylko rzetelność naszych analiz, ale także prorozwojową strategię – podkreśla prorektor prof. Beata Mikołajczyk.

W zwycięskim wniosku UAM zidentyfikowano pięć Priorytetowych Obszarów Badawczych, których oryginalne nazwy wynikają z nazw dyscyplin wg klasyfikacji ASJC.

Taka struktura Priorytetowych Obszarów Badawczych najlepiej oddaje obecny potencjał UAM, przede wszystkim w kontekście ich większego umiędzynarodowienia, a w konsekwencji ich szybszego rozwoju naukowego.

Oto one:
POB01 – Agricultural and Biological Science; Earth and Planetary Sciences
Nauki biologiczne i nauki o Ziemi
POB02 – Biochemistry, Genetics and Molecular Biology
Biochemia, Genetyka i biologia molekularna
POB03 – Chemistry; Materials Science
Chemia, Nauka o materiałach
POB04 – Mathematics; Physics & Astronomy; Computer Science
Matematyka, Fizyka i Astronomia, Informatyka
POB05 – Arts & Humanities; Social Science
Humanistyka i Nauki Społeczne

UAM, el, Fot. Przemysław Stanula

Poznań Ice Festival: jest pierwszy zwycięzca!

0
Ross Baisas z Kanady okazał się najlepszym i najszybszym zawodnikiem pierwszego dnia Poznań Ice Festival. Zwyciężył w konkurencji Speed Ice Carving.

Speed Ice Carving to najbardziej widowiskowa konkurencja festiwalu. Rywalizujący pojedynczo rzeźbiarze mają kilkadziesiąt minut i identyczne bryły lodu do dyspozycji na odtworzenie konkursowego wzoru.

Jutro natomiast dzień konkursu głównego festiwalu. 12 dwuosobowych zespołów będzie miało cały dzień na to, by stworzyć kilkumetrowe lodowe rzeźby. Każdy będzie miał do dyspozycji kilka ton lodu, a tematy są dowolne.

el

Trzy ofiary śmiertelne na wielkopolskich drogach. W ciągu jednego dnia!

Jedna ofiara śmiertelna i trzy osoby ranne na drogach powiatu kościańskiego. Jedna ofiara śmiertelna w Gnieźnie i piesza, która zginęła pod kołami samochodu w Poznaniu, na Głogowskiej. Dziś był czarny dzień na wielkopolskich drogach.

Z samego rana w Poznaniu samochód potrącił pieszą, która przechodziła przez ulicę Głogowską. Kobiety niestety nie udało się uratować.

Kolejny poważny wypadek miał miejsce na drodze wojewódzkiej nr 432 między Jerką i Krzywiniem w powiecie kościańskim. Seat kierowany przez 61-letniego mieszkańca powiatu kościańskiego najprawdopodobniej wpadł w poślizg na mokrej nawierzchni. Kierowca stracił panowanie nad pojazdem, zjechał do rowu i uderzył w drzewo. Zginął na miejscu.

W Głuchowie natomiast trzy osoby zostały ranne w wypadku na DK5. Gdy kierowca hondy postanowił zawrócić przed rondem, zrobił to tak nieumiejętnie, że zderzył się z jadącym w przeciwnym kierunku fordem. Z kolei ford uderzył w volkswagena. Tu na szczęście nikt nie zginął, ale trzy osoby zostały ranne i zostały przewiezione do szpitala.

Także na DK5, między Gołuchowem a Piotrowem, wóz strażacki jadący na sygnale uderzył w tył jadącego przed nim jaguara, a ten z kolei uderzył w citroena. Tu na szczęście nikomu nic się nie stało.

Takiego szczęścia nie miał jednak kierowca pod Gnieznem, który zdecydował się na ryzykowne wyprzedzanie jadąc „na czołówkę”. Niestety, zginął na miejscu.

KWP, el

Wielkopolscy terytorialsi nie zwalniają tempa. Trwa szkolenie nowych kandydatów

0
75 osób postanowiło jeszcze przed końcem roku zmienić swoje życie i zostać żołnierzem 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Szkolenie podstawowe tym razem odbywa się w śremskim batalionie.

Rekruci stawili się przed bramą 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach pełni zapału i ciekawi tego, co ich czeka podczas „szesnastki” (szesnastodniowe szkolenie podstawowe).

Pierwszy dzień to metamorfoza kandydatów. Bramę jednostki przekraczają jako cywile, jednak chwilę później wkładają mundur i od tego momentu to jedyny słuszny ubiór, aż do przysięgi. Z wojskowego magazynu kandydaci pobierają również strój sportowy i podstawowe elementy żołnierskiego wyposażenia (karimata, hełm, śpiwór, plecak piechoty). Tego dnia instruktorzy z 12 WBOT sprawdzali również, w jakiej formie rekruci przekraczają próg jednostki. Każdy rekrut musiał przystąpić do egzaminu z wychowania fizycznego.

Przyszli żołnierze zasilą bataliony lekkiej piechoty w Śremie oraz w Lesznie, zanim jednak to nastąpi, muszą odbyć szkolenie podstawowe. Dla większości z przyszłych żołnierzy to duże wyzwanie – na przykład będą wstawać o piątej rano, zaczynać dzień porannym rozruchem fizycznym, a dopiero później iść na śniadanie i szkolenie bojowe.

Każdy dzień to kilkanaście godzin intensywnego treningu. Przyszli terytorialsi będą uczyć się przede wszystkim bezpiecznego i efektywnego posługiwania bronią, taktyki, topografii i udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Ostatniego dnia czeka ich egzamin sprawdzający stopień wyszkolenia rekrutów czyli tzw. „pętla taktyczna”. Egzamin rozpoczyna się o świcie i trwa blisko 20 godzin!

Ci, którzy podołają temu wyzwaniu, złożą uroczystą przysięgę wojskową 14. grudnia na placu jednostki w Śremie. Należy podkreślić, że „szesnastka” to dopiero pierwszy krok w służbie w WOT. Szkolenie zasadnicze każdego terytorialsa trwa trzy lata. Wówczas żołnierze przechodzą certyfikację i osiągają gotowość do walki.

Ochotnicy, którzy nie zdążą wraz z końcem roku zrealizować swoich planów związanych ze służbą wojskową, mogą już w nowym 2020 roku wstąpić w szeregi wielkopolskiej brygady OT. Pierwsza taka okazja to szkolenie podstawowe zaplanowane w dniach 11-25 stycznia, które zakończy się wyjątkową przysięgą z okazji drugich urodzin brygady oraz uroczystego nadania jednostce sztandaru. Żołnierze będą przysięgać służbę Ojczyźnie na poznańskim placu Wolności.

Druga możliwość odbycia szkolenia podstawowego to ukłon głównie w stronę uczniów i studentów. Aby nie tracić dni nauki, wielkopolska brygada proponuje szesnastodniowe ćwiczenia w ramach projektu „Ferie z WOT” (25.01 – 08.02.2020r.). W ubiegłych edycjach program okazał się strzałem w dziesiątkę i cieszył się bardzo pozytywnym odbiorem.

12WBOT, el

Wolsztyn: Motorowerzysta na podwójnym gazie potrącił pieszego

Na przejściu dla pieszych przy Starostwie Powiatowym w Wolsztynie motorowerzysta potrącił przechodzącego przez jezdnię mężczyznę. Potrącony z poważnymi obrażeniami trafił do szpitala.

Wypadek miał miejsce około godziny 17.00 6 grudnia. O tej godzinie jest już ciemno, jednak to nie ciemności były przyczyną wypadku, a alkohol. Gdy na miejsce dojechali policjanci i pogotowie ratunkowe, okazało się, że prowadzący motorower ma aż 2,85 promila alkoholu w wydychanym powietrzu!

Jadąc na podwójnym gazie wjechał na przejście dla pieszych i potrącił przechodzącego właśnie 48-letniego mężczyznę. Pieszy wyszedł z wypadku ze złamaną nogą, urazami rąk i głowy. Trzeba go było odwieźć do szpitala.

Pijany motorowerzysta, 37-letni mieszkaniec Komorówka, został zatrzymany przez policjantów. Stanie przed sądem za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości. Grożą mu nawet 3 lata więzienia.

KPP Wolsztyn, el

Lech ponownie wygrywa! Trzeci raz z rzędu

0
„Kolejorz” wygrał na własnym stadionie z ŁKS-em Łódź 2:0 po bramkach Joao Amarala oraz Kamila Jóźwiaka. Było to trzecie z rzędu zwycięstwo Lecha w PKO Ekstraklasie.

Lech Poznań zamierzał kontynuować zwycięską ściężkę i formę zwyżkową, bo poznaniacy w ostatnich sześciu meczach nie przegrali, a łącznie stracili w nich tylko jednego gola. Co prawda, dwa z nich to spotkania rozgrywane w ramach Pucharu Polski, ale zwycięstwo to zwycięstwo i nie ma co tego negować. Bramkę lechitom strzeliła Pogoń w Szczecinie ponad miesiąc temu. Bardzo chwalony za występ ze Stalą Stalowa Wola był Mickey van der Hart, który dosłownie wybronił „Kolejorzowi” awans do ćwierćfinału krajowego pucharu, notując świetne interwencje, których nie powstydziliby się najlepsi bramkarze w ligach europejskich. Tego samego dnia krytykowano także murawę i sztab wraz z piłkarzami na nią zrzucili sprawę kiepskiego stylu gry drużyny ze stolicy Wielkopolski.

– Zespół Kazimierza Moskala jest mocny w ofensywie. Mają Daniego Ramireza, który jednym niekonwencjonalnym zagraniem może rozmontować każdą obronę. Oglądaliśmy ich kilka meczy i analizowaliśmy grę. Podczas ich wyjazdowego spotkania z Lechią Gdańsk mieli mocny początek, mogli nawet wyżej prowadzić, ale później im wszystko się posypało. Mają swoje słabości w defensywie i będziemy chcieli je wykorzystać – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej trener Lecha, Dariusz Żuraw.

Słusznie uwagę na hiszpańskiego pomocnika zwrócił opiekun gospodarzy, bo jest to piłkarz posiadający nieprzeciętne umiejętności gry 1v1 i potrafi także bardzo dobrze utrzymywać się przy piłce wykorzystując przy tym swoją technikę. O Ramirezie mówi się także w kontekście zimowego okna transferowego, jakoby mógł dołączyć do Lecha Poznań, zastępując już prawdopodobnie odchodzącego latem Darko Jevticia.

Żuraw w meczu z ŁKS-em nie kombinował i wystawił bardzo zbliżoną wyjściową jedenastkę do tej, jaką oglądaliśmy w Pucharze Polski. Zabrakło głównie Djordje Crnomarkovicia, który w ostatnich tygodniach prezentuje się co najmniej źle. Od pierwszych minut obie drużyny nie prezentowały wysokiego poziomu, być może nie pozwalała na to równie kiepska murawa. Z minuty na minutę jednak optyczna przewaga Lecha Poznań rosła. Najpierw golkiper ŁKS-u, Arkadiusz Malarz, obronił uderzenie Joao Amarala, by chwilę później świetną interwencją ratował się przy strzale Darko Jevticia. Bardzo aktywny i chętny do gry był Joao Amaral, który widocznie chciał pokazać, że zasługuje na stałe miejsce w pierwszym składzie. Podobnie świetne zagrania notował inny z Portugalczyków, Pedro Tiba. Napór „Kolejorza” pod koniec pierwszej połowy wzrastał, jednak lechici nie potrafili skierować piłki do siatki.

W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił, to lechici znacznie przeważali i atakowali bramkę strzeżoną przez Malarza. Doskonałe okazje marnował Christian Gytkjaer, który otrzymywał równie genialne piłki od Pedro Tiby. Nie da się ukryć, że Portugalczyk jest jednym z najlepszych piłkarzy grających obecnie w PKO Ekstraklasie i takiego piłkarza mieć w swoich szeregach to skarb. W piećdziesiątej ósmej minucie swój bardzo dobry występ podsumował Joao Amaral, który po minięciu jednego z rywali zdobył cudownego gola strzałem prosto w okienko. Bramkarz gości nie miał przy tym uderzeniu nic do powiedzenia. „Kolejorz” kontynuował swoje ataki, ŁKS nie potrafił znaleźć sposobu na dobre skontrowanie poznańskiej ekipy. W doliczonym czasie meczu wynik ustalił wracający po kontuzji Kamil Jóźwiak i Lech mógł cieszyć się z trzeciego zwycięstwa z rzędu w PKO Ekstraklasie.

Poznań: Na kłopoty z zanieczyszczeniem środowiska? Wodór!

0
– Chcemy być w awangardzie zielonego ładu – mówił marszałek Marek Woźniak podczas otwarcia inauguracyjnego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego Wielkopolskiej Platformy Wodorowej.

Marszałek Woźniak podkreślił, że jako region staramy się dostrzegać, analizować i planować w naszych działaniach odnawialne źródła energii, jako element krajobrazu Wielkopolski najbliższej przyszłości. Przykładem pozytywnych zmian może być stopniowe zastępowanie pojazdów transportu zbiorowego tymi o napędzie hybrydowym i coraz częściej elektrycznym. Ta pozytywna zmiana odbywa się przy wsparciu funduszami unijnymi w ramach Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020, będącymi w gestii Zarządu Województwa Wielkopolskiego.

– Wodór jest bardzo obiecujący dlatego, że jest bez wątpienia zielonym źródłem energii, a ogniwa wodorowe są stosunkowo prostymi urządzeniami. To technologia jutra, rozwijana już dziś przez wiodące gospodarki na świecie. Dlatego przyglądamy się uważnie temu procesowi, gdyż będzie to bardzo ważny sektor produkcji i przechowywania energii – podkreślał marszałek, zwłaszcza w kontekście transformacji energetycznej wschodniej Wielkopolski.

Spotkanie w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego, odbyło się 6 grudnia i było także okazją do wręczenia aktów powołania członkom Wielkopolskiej Platformy Wodorowej oraz przekazania wyróżnień i nagród w konkursach: „Energia mojej przyszłości – Wielkopolska 2050″ oraz „HydroGen – Wodorowe Pokolenie – Wielkopolska 2050″.

Zmiany klimatyczne i podjęte zobowiązania strategiczne przez Unię Europejską i Polskę wymagają podjęcia zdecydowanych działań zmierzających do zapobieżenia ewentualnym niekorzystnym zjawiskom gospodarczym, których wpływ na tempo rozwoju regionu może spowodować jego spowolnienie. Stąd zarząd województwa podjął decyzję o utworzeniu wielopłaszczyznowej platformy współpracy międzyśrodowiskowej biznesu, nauki, samorządów lokalnych oraz organizacji pozarządowych pod nazwą Wielkopolska Platforma Wodorowa. W założeniu ma ona sprzyjać efektywnemu połączeniu i wykorzystaniu potencjału zrzeszonych w jego ramach podmiotów na rzecz nisko i zeroemisyjnej gospodarki.

Grudniowe spotkanie zainaugurowało prace Wielkopolskiej Platformy Wodorowej, która działać będzie poprzez Zgromadzenie Ogólne oraz cztery Panele: Biznesu, Nauki, Liderów Samorządowych i Obywatelski.

UMWW, el

Konin: Będzie nowy wiadukt. Za 72,5 miliona złotych

0
To największa od 12 lat inwestycja drogowa w mieście. Zarząd Dróg Miejskich podpisał umowę na budowę dróg dojazdowych do wiaduktu kolejowego łączącego ulice Wyzwolenia i Paderewskiego.

W miejscu obecnego skrzyżowania Paderewskiego i Przemysłowej, gdzie przebiega droga krajowa nr 25, powstanie duże skrzyżowanie mające po 4 pasy wlotowe oraz prawoskręty i lewoskręty. Od strony ul. Przemysłowej do wiaduktu wybudowany zostanie nasyp, w kierunku 11 Listopada powstanie estakada, a tam, gdzie Wyzwolenia krzyżuje się z ul. 11 Listopada drogowcy zbudują rondo z prawdziwego zdarzenia.

Grzegorz Pająk, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich, ocenia, że dla miasta to duże wyzwanie w wymiarze finansowym, a dla prowadzonego przez niego ZDM-u – inżynierskim.
– Musimy być przygotowani na utrudnienia w ruchu, ale mam nadzieję, że już za rok będziemy mogli powiedzieć, że mamy w mieście taką infrastrukturę drogową, za którą nie musimy się wstydzić – wyjaśnia dyrektor.

– Historia zatoczyła koło – mówi prezydent Konina Piotr Korytkowski. – 40 lat temu na V Osiedlu wykonano nasyp, a my dzisiaj w tym miejscu zaczynamy wielką inwestycję – łączymy dwie części Konina: Niesłusz i V Osiedle. Powstaje trzeci wiadukt w mieście, zmieniamy układ komunikacyjny tej części miasta, przeznaczając na to duże pieniądze z miejskiego budżetu.

Inwestycja Wyzwolenia-Paderewskiego związana jest z modernizacją linii kolejowej E-20. Oprócz prawie 72,5 milionów złotych na drogi dojazdowe do wiaduktu koniński samorząd przeznaczył ponad 13 milionów na, prowadzoną przez kolej, budowę samego wiaduktu. ZDM chce utrzymać przejezdność na skrzyżowaniu Paderewskiego i Przemysłowej. W rejonie Wyzwolenia i 11 Listopada powstaną parkingi na niemal 130 aut.

Wykonawcą tej inwestycji będzie konsorcjum Polimex Mostostal S.A. i jego spółka zależna Polimex Infrastruktura. Oferta złożona przez konsorcjum wynosi niemal 72,5 miliona złotych. Tomasz Sikora, prezes zarządu spółki Polimex Infrastruktura zapewnił, że dla jego firmy inwestycja w Koninie jest bardzo ważna. Działająca ostatnio głównie w branży przemysłowej i energetycznej spółka ma doświadczenie w obszarze infrastrukturalnym.

– Konin to jest znak naszego powrotu, po wielu latach przerwy, do projektów infrastrukturalnych – wyjaśnia. – Traktujemy tę inwestycję priorytetowo i tak mamy ustawione funkcjonowanie całej grupy, że we wszystkich obszarach działalności spółka specjalistyczna zajmuje się jej realizacją i za nią odpowiada. Polimex przechodził zmiany właścicielskie i okres restrukturyzacji i dzisiaj wraca do obszarów, w których był kiedyś bardzo rozpoznawalny.

Do 1 listopada przyszłego roku drogi mają być przejezdne, a do 16 września 2021 roku inwestycja ma być ostatecznie ukończona. Wykonawca zapewnia, że zacznie roboty jak najszybciej.

Polimex Mostostal S.A. jest obecny na rynku od 1945 roku. Ma na swoim koncie takie realizacje, jak m.in.: budowa bloków w elektrowniach Kozienice, Opole, na Żeraniu oraz kontrakty na rafineriach w Polsce i poza granicami kraju. Konsorcjum było jednym z sześciu oferentów, którzy wystartowali w drugim przetargu na budowę rozjazdów. Oferta złożona przez Polimex Mostostal S.A. została oceniona najwyżej, najdroższa była o około 10 milionów wyższa.

UM Konin, el

Śrem: Pożar chlewni w Zaworach. Dym widać aż w Śremie

0
20 zastępów strażaków walczy z pożarem chlewni w Zaworach pod Śremem. Niestety, części zwierząt nie udało się uratować.

Pożar zauważono około godziny 13.00. Paliło się górne piętro dwukondygnacyjnej chlewni, gdzie znajdowały się przede wszystkim maciory z prosiętami. Nie udało się ich uratować. Ocalały natomiast zwierzęta znajdujące się na parterze budynku, bo udało się wyprowadzić. Nie ucierpiał nikt z pracowników ani mieszkańców gospodarstwa.

Gaszenie ognia nadal trwa, ale udało się już zlokalizować jego źródło.

el

Rosnówko: Trzech mężczyzn topiło się w jeziorze

0
Kilkudziesięciu strażaków i policjantów brało udział w akcji ratunkowej na jeziorze w Rosnówku pod Poznaniem. Trzech wędkarzy wybrało się łodzią na ryby i wpadli do wody.

Strażacy otrzymali zgłoszenie o zdarzeniu o 10.59. Natychmiast wyruszyli na pomoc z odpowiednim sprzętem.

Na miejscu okazało się, że trzej mężczyźni żyją, ale są w wodzie i żaden z nich nie ma kamizelki ratunkowej.Strażacy wyłowili wszystkich wędkarzy i przekazali w ręce lekarzy z pogotowia ratunkowego, którzy zadecydowali o konieczności przewiezienia wyłowionych do szpitala.

Powód wypadku był trywialny – zbyt mała łódź jak na trzech dorosłych mężczyzn i dużo sprzętu. W dodatku co najmniej jeden z nich był pod wpływem alkoholu.
– Tylko włos dzielił ich od tragedii – podsumował Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.

W akcji na jeziorze uczestniczyło aż 13 zastępów straży pożarnej.

el

Małgorzata Kidawa-Błońska kontra Jacek Jaśkowiak: jak wypadła debata?

0
Zdania, co naturalne, są podzielone; zwolennicy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej uważają, że zwyciężyła kulturą osobistą. Zwolennicy Jacka Jaśkowiaka są zdania, że to on wygrał. Konkretami i mówieniem prosto z mostu.

Z pewnością była to debata grzeczna, a oboje kandydaci dobrze się do niej przygotowali. Niektórzy z komentatorów użyli nawet określenia „nudna” i „przewidywalna”, a także zwrócili uwagę na to, że momentami trudno było się połapać, na czym polegają różnice programów obojga kandydatów.

Oboje jednak trzymali się deklaracji wypowiedzianych przez nich, gdy postanowili wystartować w prawyborach:
„Kandyduję, bo jestem kobietą, a kobieta lepiej da radę zasypywać podziały w społeczeństwie” – podkreśla przy każdej okazji Małgorzata Kidawa-Błońska.
„Zawsze będę stał po stronie poniżanych i słabszych” – deklaruje Jacek Jaśkowiak.
” Jacku, nie biegam długich maratonów, ale jestem kobietą i wiem, co to znaczy codzienna żmudna praca. I nie zamierzam rezygnować z sympatii do ludzi” – tak brzmiała riposta pani marszałkini, która, jak się okazuje, mimo wrodzonej słodyczy potrafi wetknąć szpilę.

Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, stwierdził na swoim koncie w mediach społecznościowych, że „Jacek Jaśkowiak bardzo dobry, ale Małgorzata Kidawa-Błońska w mojej ocenie REWELACYJNA. Przygotowana, zmotywowana, precyzyjna, pełna energii. Format prezydenta RP!”. Ale nie jest tajemnicą, że marszałek Grodzki popiera panią Kidawę-Błońską.

Natomiast w obozie poparcia Jacka Jaśkowiak, w skład którego wchodzą między innymi poseł Marcin Bosacki i Adrian Tomaszkiewicz, działacz PO z Wielkopolski, mimo wyrazów podziwu i uznania ogromnej kultury osobistej pani marszałkini, uznali, że to Jacek Jaśkowiak okazał się lepszy w tej debacie.
„Pierwszy wniosek z trwającej debaty” – napisał Tomaszkiewicz. – „Jacek Jaśkowiak mówi o konkretach, Małgorzata Kidawa-Błońska mówi ogólnie”.

Na tle ogólnie mało wyrazistej debaty rzeczywiście Jacek Jaśkowiak był bardziej widoczny. Nie tylko ze względu na to, co mówi, ale też z powodu tego,  jak to robi. Bo mówi zwięźle, na temat i chwilami wręcz brutalnie szczerze. Po sejmowej odpowiedzi Adriana Zandberga dla premiera Morawieckiego okazało się, że taki sposób mówienia cieszy się poparciem wyborców. Zapewne nie tylko ze względu na to, że to nowość na naszej scenie politycznej, ale też dlatego, że to pozytywna nowość: polityk mówiący prawdę, w dodatku prosto z mostu.
„Mam plan, jak wygrać w maju” – mówił Jacek Jaśkowiak. – „Najlepiej jest liczyć na siebie samego. Nie będę czekał, aż ktoś zrobi coś za mnie. Nie będę czekał, aż ktoś napisze mi w przemówieniu, co mam powiedzieć”. I dodał to, o czym już mówił wcześniej i co wywołało ogromne poruszenie, że prezydent Duda ośmieszył urząd i należy go postawić przed Trybunałem Stanu za łamanie Konstytucji.

Małgorzata Kidawa-Błońska z kolei czarowała ogromnym urokiem osobistym i ciepłem, choć nie można było nie zauważyć, że jest osobą kompetentną, rzetelną i doskonale zorientowaną tak w sprawach gospodarczych jak politycznych, zwłaszcza wszystkich warszawskich rozgrywkach. Błyskotliwa, a jednocześnie ciepła, potrafi osiągnąć wszystko, co chce dzięki takiemu rozeznaniu. Tu bije na głowę Jacka Jaśkowiaka, który z kolei jest lepszy w gospodarce: jako prawnik i ekonomista, jako wieloletni biznesmen, no i jako szef samorządu.

Kandydaci nie powiedzieli w zasadzie nic nowego, a największe emocje wśród członków PO wzbudził fakt, że na Twitterze podczas debaty ukazało się kilkakrotnie więcej wpisów dotyczących Małgorzaty Kidawy-Błońskiej niż Jacka Jaśkowiaka. Czy to może być dowodem na to, że partia woli jednak marszałkinię z Warszawy niż samorządowca z Poznania? Grzegorz Schetyna stanowczo temu zaprzecza i twierdzi, że cały czas popiera oboje kandydatów.