Strona główna Blog Strona 2235

Trenerzy po meczu Lech-Arka

0
Trener Arki Gdynia Zbigniew Smółka oraz opiekun gospodarzy Adam Nawałka wypowiedzieli się na pomeczowej konferencji prasowej o zakończonym w niedzielę spotkaniu pomiędzy tymi drużynami.

Zbigniew Smółka (Arka Gdynia):

– Lech wygrał, gratuluję mu, ale myślę, że nie było to łatwe spotkanie. Nerwowo weszliśmy w mecz, ale jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Szkoda porażki, ale zauważam pozytywy. Potrafiliśmy na Bułgarskiej stworzyć cztery czy pięć sytuacji, które mogliśmy zamienić na bramki. Zabrakło spokoju przy finalizacji. Wierzę w ten zespół, obiecuję kibicom, że będzie lepiej. Stać nas na wygrywanie z najlepszymi. Lech to klasowa drużyna z bardzo dobrymi piłkarzami, bardzo dobrze ułożeni taktycznie. Wystarczył nasz jeden błąd, by lechici zdołali strzelić gola. Naprawdę graliśmy momentami dobrze w piłkę. Widać, że Marko Vejinović wniesie do naszego zespołu wiele jakości, czas pracuje na jego korzyść. Cieszę się także z dobrej gry Michaela Olczyka, chłopaka, który ma za sobą występu w młodzieżowych reprezentacjach Polski, a został zapomniany. Dziś debiutował, wypełnił dobrze swoje zadania i dał mi trochę do myślenia.

Adam Nawałka (Lech Poznań):

– Cieszy zwycięstwo, jednak trzy punkty wywalczone ciężko. Spodziewaliśmy się trudnego meczu i tak też było. W pierwszych piętnastu minutach inicjatywę w meczu mieliśmy my, potem Arka rozgrywała piłkę na naszej połowie i istotne wtedy było to, by nie dopuścić ich do stworzenia sobie sytuacji. Zabrakło z naszej strony mobilności w przypadku przejęcia inicjatywy i na pewno stąd może wynikać niedosyt, jeśli chodzi o jakość gry. Piłkarzom należą się brawa za konsekwencję, grę do ostatnich minut i trzy punkty. To się teraz liczy dla nas najbardziej. Żeby grać efektownie, najpierw trzeba zdobywać trzy punkty i cieszy, że dzisiaj te punkty wywalczyliśmy.

 

 

Lech wygrywa po słabej grze

0
Lech Poznań pokonał na własnym stadionie Arkę Gdynia po bramce Christiana Gytkjaera.

Przed zespołem Adama Nawałki poważne wyzwanie pod tytułem „wykorzystać korzystny wynik bezpośredniego meczu z Legią do dalszych zwycięstw” w Lotto Ekstraklasie. Wygrana nad klubem, z którym poznańscy kibice mają zgodę, jest koniecznością, jeśli w Poznaniu ciągle myśli się o miejscu – przynajmniej – na podium, a totalnym minimum jest zakwalifikowanie się do europejskich pucharów. Jasne, kibice oczekują trofeów, jednak Pucharu Polski już nie uda się zdobyć, natomiast do tytułu mistrza Polski bardzo daleka droga – między innymi aż trzynaście punktów do liderującej Lechii Gdańsk czy dziewięć (ewentualnie sześć w przypadku wygranej z Arką – przyp. red.) do odwiecznego rywala, czyli Legii Warszawa. Wyniki w bieżącej kolejce nie układały się korzystnie dla zawodników „Kolejorza” aż do ostatnich minut meczu Jagiellonii z Górnikiem Zabrze, gdzie wyrównującego gola w kontrowersyjnych okolicznościach strzelił Igor Angulo. W kontrowersyjnych – bo jak się wydawało, w momencie podania znajdował się na pozycji spalonej, to jednak nawet sędziowie siedzący w wozie VAR stwierdzili poprawność zdobytej bramki. Swoje mecze – jak już wspominaliśmy – wygrała Legia oraz Piast. W przypadku korzystnego rezultatu w niedzielę, Lech swojej piątej pozycji nie zmieni, może się za to zbliżyć do Jagiellonii i drużyny z Gliwic na jeden punkt. Będzie miał także punkt przewagi nad Pogonią Szczecin, która pokonała Wisłę Kraków.

Trener poznaniaków podkreślał na przedmeczowej konferencji, że mecz z Arką Gdynia może być trudniejszy od tego z Legią Warszawa, gdzie przeważały względy taktyczne.

– Mecz z Arką uważam za dużo trudniejszy pod względem sposobu gry. Mecz z Legią był bardzo dobrze rozegrany taktycznie, widać, że drużyna była bardzo mocno skoncentrowana na przedmeczowych założeniach. Drużyna była bardzo dobrze nastawiona do tego spotkania. Co było niezwykle istotne, to to, że w takich meczach nie można być tylko obecnym, tutaj trzeba wejść na najwyższy poziom swoich umiejętności, zarówno piłkarsko jak i wolicjonalnie. To pokazało, że drużyna w takich sytuacjach potrafi się odpowiednio zaprezentować, to bardzo dobrze rokuje na najbliższy mecz – mówił były selekcjoner reprezentacji Polski przed pierwszym gwizdkiem z Arką Gdynia na konferencji prasowej.

Arka Gdynia poprzednie trzy spotkania przegrała – z Piastem Gliwice, Zagłębiem Sosnowiec oraz z Koroną Kielce. Zawodnicy Zbigniewa Smółki w Lotto Ekstraklasie swój mecz wygrali ostatnio 26 listopada na własnym stadionie, gdzie przeciwnikiem była wówczas Wisła Kraków. Można napisać wręcz, że „Arkowcy” rozgromili rywali aż 4:1, jednak od tamtego momentu notują serię siedmiu meczów bez wygranej. Wliczając w to mecz Pucharu Polski – osiem. Robi wrażenie. Na dodatek w Poznaniu zabraknie pauzujących za kartki Adama Marciniaka oraz Luki Maricia – podstawowych obrońców u Zbigniewa Smółki. W Lechu z kolei od pierwszej minuty w porównaniu do meczu z Legią zabrakło Kostewycza, którego zastąpił Tomasik, Pedro Tiby pauzującego za kartki – w jego miejsce wszedł Vernon De Marco. Co prawda, po pauzie za żółte kartki wracał Łukasz Trałka, ale od pierwszej minuty do boju Nawałka zdecydował się posłać Macieja Gajosa. Zastanawiał też kolejny mecz Joao Amarala z ławki rezerwowych, zwłaszcza, że Portugalczyk jest po Gytkjaerze najlepszym strzelcem w Lechu.

Spotkanie w pierwszym kwadransie gry było bardzo spokojne, wręcz można nazwać to grą usypiającą. Lechici zdecydowanie więcej utrzymywali się przy piłce, próbowali gry kombinacyjnej, jednak tak naprawdę mało z tego wynikało. Arka natomiast ograniczała się do wybijania piłki poza swoją szesnastkę, najczęściej w stronę wysunięte Jankowskiego, ale tam padała ona łupem rosłych obrońców „Kolejorza” – Vujadinovicia i Rogne. Podopieczni Zbigniewa Smółki po tym czasie zaczęli wreszcie wychodzić ze swojej połowy. Rozrzucali grę na prawą i lewą stronę, całkowicie omijali środek boiska, bardzo często wykorzystywali do gry swoich skrzydłowych, ale nie zagrażali bramce Buricia. Strzały Olczyka czy Jankowskiego lądowały albo obok słupka albo… trafiały za boczną linię boiska na aut. W 39. minucie szybko swoją prawą stroną pobiegł Kamil Jóźwiak, kiedy to dostał piłkę od Gumnego, przedarł się w pole karne Steinborsa, zagrał idealną piłkę do Gytkjaera, a ten piekielnie mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał bramkarza gości. Była to piąty gol Duńczyka z rzędu zdobyty na stadionie przy Bułgarskiej. Na chwilę przed zakończeniem pierwszej części gry bardzo dobrym strzałem z dystansu popisał się Maciej Makuszewski, ale tym razem Steinbors zdołał sparować piłkę do boku.

Druga połowa zaczęła się od wyprowadzeniu kontrataku przez zawodników Lecha, zakończonego celnym, ale prosto w rękawice bramkarza gości strzałem Darko Jevticia. Chwilę później podobnym uderzeniem odpowiedziała Arka, a konkretniej Luka Zarandia. Po tych strzałach gra się uspokoiła, a więcej akcji z gry mieli „Arkowcy”. Raz duży błąd przy wyprowadzeniu piłki popełnił Vernon de Marco, jednak podanie w stronę będącego w polu karnym Jankowskiego dobrze wyblokował Tomasik. Lech grał trochę tak, jakby nie miał większego pomysłu na grę. Zazwyczaj gra poznaniaków polegała na kierowaniu piłek do wysuniętego Gytkjaera, a jeśli ten zdołał wywalczyć piłkę – kierował ją do Jóźwiaka albo Jevticia. Bardzo słabo wyglądał w tej części gry Jevtic, który dwukrotnie mając możliwość zagrania do Gytkjaera czy Jóźwiaka, wybierał całkowicie inne opcje i ostatecznie tracił piłkę. Z minuty na minutę Arka zdobywała więcej przestrzeni i to faktycznie zawodnicy Zbigniewa Smółki przeważali w drugiej połowie. Najpierw w 65. minucie strzał z główki Jankowskiego pewnie złapał w ręce Jankowski, a później groźnie prawą stroną przedarł się Zarandia, ale na szczęście lechitów – nikt jego podania nie zdołał władować do bramki.

W 90. minucie gry kapitalną okazję do zdobycia bramki miał Michał Janota, jednak piłka po jego strzale głową poszybowała nad poprzeczką. Lechici kiepsko wyglądali pod koniec meczu. Mając możliwość wyprowadzenia kontrataku – marnowali kompletnie bezsensownymi decyzjami: Timur Zhamaletdinov czy Kamil Jóźwiak. Porównując mecz z Legią Warszawa pod względem zaangażowania, to lechici w spotkaniu z Arką wyglądali w tym aspekcie bardzo słabo. Dramatyczny występ notował także Tomasik czy Makuszewski. Wynik na szczęście się nie zmienił, a kibice po meczu mogli głęboko odetchnąć. Trzy punkty, ale w słabym stylu.

Lech Poznań: Jasmin Buric – Robert Gumny, Thomas Rogne, Nikola Vujadinovic, Piotr Tomasik – Vernon de Marco, Maciej Gajos – Kamil Jóźwiak, Darko Jevtic, Maciej Makuszewski – Christian Gytkjaer.

Arka Gdynia: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Christian Maghoma, Adam Danch, Michael Olczyk – Adam Deja, Marko Vejinovic – Luka Zarandia, Michał Janota, Nabil Aankour, Maciej Jankowski.

 

Poznań: Ponad pięć tysięcy złotych za trening z Jackiem Jaśkowiakiem

0
Półtorej godziny trwał trening bokserski Jacka Jaśkowiaka, z Grzegorzem Smykallą, który wygrał licytację charytatywną. Prezydent Poznania zapowiedział, że jest gotowy dać się trochę pobić.

– Bardzo się cieszę, że ktoś aż tyle pieniędzy przeznaczył na ten trening. Ponad 5 tysięcy złotych poszło na tak szczytny cel, jakim jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Chcemy pokazać czym jest boks, jak wyglądają te treningi. To ma być przyjemność – mówił przed treningiem Jacek Jaśkowiak. – Może zachęcimy kolejną osobę do tej dyscypliny. Jestem gotów dać się trochę pobić albo przynajmniej poćwiczyć uniki.

Dobry humor nie opuszczał również Grzegorza Smykalla, zwycięzcy licytacji: – Jestem tragicznym bokserem. Trenuje brazylijskie jiu jitsu, które nie jest sportem uderzanym tylko chwytanym. Jesteśmy tu jednak tylko treningowo i po to, żeby sfinalizować aukcję na rzecz WOŚP.

Przy okazji Jaśkowiak zapowiedział, że w przyszłości podobne akcje są możliwe: – Jestem chętny i gotowy na wszelkie akcje charytatywne. Brałem już udział w wyścigach kolarskich, walkach z Saletą i Michalczewskim. Zawsze jak mogę coś zrobić dla innych, to jestem otwarty na tego typu propozycje – zapewnił prezydent Poznania.

Autor: SS / UMP fot. UMP

Poznań: Targi Książki i Edukacyjne na MTP

0
Nowa, bardziej atrakcyjna formuła, spotkania autorskie z pisarzami, nowości wydawnicze, konkursy i… tańce na targowej scenie. Tak wyglądały na MTP poznańskie Targi Książki i odbywające się w tym samym czasie Targi Edukacyjne.

fot. Sławek Wąchała / Wojtek Lesiewicz

Centrala: wernisaż wystawy Deglet Nour Tytusa Grodzickiego

0
W sobotnie popołudnie została otwarta Centrala – nowy punkt na fotograficznej mapie Poznania. Otwarciu towarzyszył wernisaż wystawy Tytusa Grodzickiego pt. „Deglet Nour”.

Centrala – nowa przestrzeń twórcza w Poznaniu została uroczyście otwarta w sobotnie popołudnie. Nowy punkt ma łączyć w sobie galerię fotografii, miejsce spotkań i przestrzeń twórczą do pracy przy filiżance kawy i ajuwerdyjskiej herbacie. Centrala powstała dzięki Stowarzyszeniu Fotspot, przy pomocy Miasta Poznań. Mieści się przy Placu Cyryla Ratajskiego 6a. Podczas otwarcia miał miejsce wernisaż wystawy Tytusa Grodzickiego Deglet Nour, przedstawiającej wizję Algierii widzianej po wieloletniej przerwie, bez cierpienia, walki i bólu. Tytus jednocześnie zaprezentował książkę o tym samym tytule.

Wystawa czynna będzie do 24 marca  w następujących godzinach: środy, czwartki i piątki 16-20, soboty 12-18.

Poznań: na Starym Rynku trwa Kaziuk 2019

0
Słynne wileńskie palmy, litewskie wędliny, no i przysmaki kuchni kresowej, takie jak cepeliny i kibiny. Na Starym Rynku przez całą niedzielę będzie trwał jarmark Kaziuk 2019.

Jarmark jest w tym roku wyjątkowo okazały, bo też jest i co świętować. Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej świętuje 30. urodziny, w tym też roku przypada 450 rocznica podpisania Unii Lubelskiej.

Właśnie Unii Lubelskiej poświęcona była pierwsza z zaplanowanych na dziś prelekcji, którą wygłosił Krzysztof Styszyński. Chętni mogli także w Domu Polonii posłuchać koncertu pieśni Stanisława Moniuszki, dowiedzieć się więcej o muzycznych spotkaniach Moniuszki i Józefa Ignacego Kraszewskiego oraz obejrzeć wystawę pac Małgorzaty Jagielskiej, będącej fotorelacją z 30 lat pracy Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej.

Atrakcji jednak nie brakuje także dla tych, którzy nad delicje historyczne przedkładają rozkosze kulinarne. Na jarmarku sa więc sękacze, obwarzanki, świeża chałwa w wielkim wyborze, bo nie tylko sezamowa, ale i lniana, i słonecznikowa. Jest pyszny chleb wileński, wędliny z Litwy, oliwki, sery z Podhala, cepeliny, kibiny i… ryby znad morza. Konkretnie z Darłowa.
– Zapraszamy poznaniaków nie tylko do Darłowa, ale do całego powiatu sławieńskiego – podkreśla Janusz Cwajna z Darłowskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. – Mamy mnóstwo do zaoferowania! Na przykład plażę w Jarosławcu, zupełnie jak te w Dubaju, nową wystawę na zamku w Darłowie, poświęconą Erykowi Pomorskiemu. No i jak ktoś chce, może poszukać zaginionych skarbów króla Eryka, ukrytych podobno pod dnem Wieprzy…

Wyjątkowo okazale prezentują się w tym roku stragany z wyrobami rękodzieła ludowego. Są tu i słynne palmy wileńskie, w wielkim wyborze kolorów i wzorów. Można kupić ręcznie malowane pisanki, drewniane zabawki i naczynia, jest spory wybór pięknej ceramiki, a kto się zmęczy – może się pokrzepić dobrym winem lub nalewką, których także na jarmarku nie brakuje.

– Szczególnie polecam cepeliny i kibiny, które można dostać na stoisku przy Arsenale – zdradza Krzysztof Styszyński, jeden z organizatorów Kaziuka. – Tylko trzeba pamiętać, że to raczej ciężkostrawny przysmak. Gdy go niegdyś serwowano w restauracji „Kresowa”, zawsze dodawano: a rapaholin mamy w szatni…

Jarmark rozpoczął się uroczystym wkroczeniem na płytę rynku dynastii Jagiellonów z królewiczem Kazimierzem na czele. Monarchowie ich małżonki poprzedzani przez Swarzędzką Orkiestrę Flażoletową przeszli do Ratusza, by wysłuchać hejnału wileńskiego i poznańskiego. Po hejnale na scenie rozpoczęły się występy zespołów z Polski i Litwy: Mejszagolanek, zespołu Wielkopolanie, Swarzędzkiej Orkiestry Flażoletowej, orkiestry MPK, dziecięcego zespołu Cepelia-Poznań i Piotra Kuźniaka.

el

Poznań: “Ani pana – ani plebana. To my jesteśmy rewolucją!” Manifa 2019 (zdjęcia)

0
“Ani pana – ani plebana. To my jesteśmy rewolucją!” – krzyczało 200 uczestników tegorocznej Manify. Tym razem nie było tradycyjnego pochodu przez miasto…

Gdy ogłoszono termin Manify, prawie 100 innych zgromadzeń zadecydowało, że zorganizuje demonstrację na tradycyjnej trasie Manify. Dlatego Manifa 2019 odbywała się stacjonarnie na placu przed Katedrą. Uczestniczki i uczestnicy przeszli jedynie symbolicznie niewielkimi grupami i po chodnikach ze Starego Rynku na miejsce manifestacji. Atmosferę tradycyjnie budował perkusyjny zespół “Samba”.

O tegorocznej Manifie więcej można przeczytać tutaj.

ss / el fot. Karolina Adamska / Sławek Wąchała

Mecz przyjaźni w niedzielę

0
Lech Poznań po wygranej nad Legią Warszawa 2:0 zagra drugi mecz z rzędu przed własną publicznością. Tym razem rywalem podopiecznych Adama Nawałki będzie prowadzona przez Zbigniewa Smółkę Arka Gdynia. Klub na to spotkanie zorganizował akcję „kibicuj z klasą” dla uczniów, którzy będą mogli obejrzeć je z trybun całkowicie za darmo. Mamy nadzieję, że piłkarze zachęcą ich do przychodzenia także na kolejne mecze.

Sytuacja „Kolejorza” w tabeli jest nadal ciężka. Do Legii, która wygrała wczorajszy mecz, traci dziewięć punktów, natomiast do Lechii Gdańsk, która meczu jeszcze nie rozgrywała trzynaście punktów. Wygląda to słabo, to jednak w polskiej lidze wszystko jeszcze jest możliwe. W przypadku ewentualnej wygranej nad Arką, lechici nie zmienią swojej piątej pozycji w tabeli, bo swój wczorajszy mecz wygrał także Piast Gliwice. Wygrać trzeba, bo poznański klub goni rozpędzona Cracovia z Michałem Probierzem na czele.

– Mecz z Arką uważam za dużo trudniejszy pod względem sposobu gry. Mecz z Legią był bardzo dobrze rozegrany taktycznie, widać, że drużyna była bardzo mocno skoncentrowana na przedmeczowych założeniach. Drużyna była bardzo dobrze nastawiona do tego spotkania. Co było niezwykle istotne, to to, że w takich meczach nie można być tylko obecnym, tutaj trzeba wejść na najwyższy poziom swoich umiejętności, zarówno piłkarsko jak i wolicjonalnie. To pokazało, że drużyna w takich sytuacjach potrafi się odpowiednio zaprezentować, to bardzo dobrze rokuje na najbliższy mecz. Cały czas pracujemy nad tym, żeby możliwości piłkarzy były coraz większe, żeby przesuwać granice. Temu służyło nasze zgrupowanie w Turcji. Wiadomo, że przy odpowiedniej bazie wydolnościowej, możliwości są dużo większe. To automatycznie buduje siłę, szybkość i przygotowanie specjalne. Badania i testy, które przeprowadzamy pokazują nam, że jest ciągły progres. To nie świadczy jednak o tym, że mniej pracujemy. Profesjonalny futbol polega na powtarzalności, trzeba iść do przodu, podnosić poziom i ciężko pracować. Wtedy można mówić o efektach – mówił trener Lecha Poznań, Adam Nawałka na przedmeczowej konferencji.

Na pewno na meczu z Arką zabraknie pauzującego za żółte kartki Pedro Tiby, a także kontuzjowanych Tomasza Cywki i Juliusza Letniowskiego. Wraca natomiast Łukasz Trałka, choć nie wiemy, czy na pewno znajdzie się w wyjściowej jedenastce. W Arce natomiast na pewno w meczu z Lechem nie zagrają: Adam Marciniak i Luka Marić z dokładnie takiego samego powodu jak Portugalczyk. Pozycja trenera Arki Gdynia, Zbigniewa Zmółki jest bardzo poważnie zagrożona. Kibice klubu już głośno dają wyraz swojemu niezadowoleniu, bo klub nie potrafił wygrać w ostatnich pięciu meczach, notuje także trzy porażki z rzędu. Ewentualna czwarta porażka z „Kolejorzem” może pozbawić Smółki pracy. Początek meczu między Lechem Poznań, a Arką Gdynia w niedzielę o 18:00 na INEA Stadionie.

 

Poznań: Manifa 2019 przed Katedrą

0
„Ani pana – ani plebana. To my jesteśmy rewolucją!” – pod takim hasłem Manifa demonstracja środowisk feministycznych, przeszła dziś przez Poznań.

Przeszła – to określenie może niezbyt adekwatne do tegorocznej demonstracji. Gdy ogłoszono termin Manify, prawie 100 innych zgromadzeń zadecydowało, że zorganizuje demonstrację na tradycyjnej trasie Manify. Dlatego Manifa 2019 odbywała się stacjonarnie na placu przed Katedrą. Uczestniczki i uczestnicy przeszli jedynie symbolicznie niewielkimi grupami i po chodnikach ze Starego Rynku na miejsce manifestacji. Atmosferę tradycyjnie budował perkusyjny zespół „Samba”.

– Jesteśmy w najlepszym możliwym miejscu, żeby wykrzyczeć to hasło – zachęcały organizatorki. – Kościół krok po kroku zagarnia przestrzeń, w której żyjemy.

– Przyszłam tu, bo hasło „Ani pana, ani plebana” jest dla mnie ważne – mówiła 20-letnia Martyna, studentka. – Jestem przeciwko ingerencji kościoła w życie intymne Polaków. To moja sprawa, z kim uprawiam seks, czy chcę wyjść za mąż czy nie, bo wolę wolne związki. Nikomu nic do tego i trzeba to mówić głośno. Bo ja się tego za długo nie robi, to władze kościelne i niektóre państwowe zapominają, że wolność wyznania mamy zapisaną w konstytucji i wolność orientacji seksualnej też.

Martyna popiera też aborcję na żądanie.
– Ogólnie jestem przeciwko usuwaniu ciąży, ale w takich warunkach, jakie panują u nas w Polsce, przy braku jakiejkolwiek pomocy dla kobiet w trudnej sytuacji, to często jest jedyne wyjście – wyjaśnia. – Bo co ma zrobić kobieta z trójką dzieci w czwartej ciąży po gwałcie męża-alkoholika? Pomodlić się?
– Ze ściągalnością alimentów jesteśmy w ogonie Europy, realnie rzecz biorąc dziecko powstaje dzięki dwójce ludzi, ale koszty ponosi tylko jeden z nich, kobieta – dodaje kolega Martyny, Jacek. – Sam jestem dzieckiem samotnej matki i wiem, ile musiała się namęczyć moja mama, żeby nas utrzymać. Mój ojciec do dziś nie zapłacił złotówki, bo nie wykazuje żadnych dochodów. Nikt się nie zainteresował, żaden sąd, jak to jest, że dochodów nie ma, ale z czynszem nie zalega, no i najwyraźniej ma na jedzenie, skoro jeszcze żyje… Chcę, żeby jak najmniej dzieci i kobiet przechodziło coś takiego.

Podczas wystąpień mówiono jednak nie tylko o aborcji i ideologicznych problemach kobiet. Kornelia z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zwracała uwagę na sytuację kobiet usuwanych z mieszkań, dla których eksmisja jest bardzo trudnym doświadczeniem, zwłaszcza gdy w grę wchodzą też dzieci.

Agnieszka, nauczycielka, przedstawiła sytuację kobiet pracujących w oświacie i ich walki o podwyżki, przy okazji walcząc ze stereotypami, że nauczyciel pracuje tylko 18 godzin i ma długie wakacje, a zarabia 5 tysięcy złotych.
– Jestem nauczycielką dyplomowaną, uczę dwóch przedmiotów i robię to za 2,5 tysiąca złotych – mówiła Agnieszka. – Dopiero od pani minister dowiedziałam się, że zarabiam 5 tysięcy. Chciałabym tyle dostawać!

W demonstracji wzięło udział około 25o osób, pod ochroną policji.

Lilia Łada, fot. K. Adamska

Poznań: Pawilon rozpoczyna kolejny sezon

0
8 marca Pawilon, znany wcześniej jako Nowa Gazownia, rozpocznie nowy sezon. Hasłem, wokół którego krążyć będzie tegoroczny program, jest „Manifest przyszłości”.

Wraz z początkiem zeszłego roku budynek przy ul. Ewangelickiej 1 przestał być Nową Gazownią, zyskując nazwę Pawilon. To miejsce dedykowane spotkaniom, warsztatom, projekcjom filmowym, spektaklom i innym działaniom performatywnym.

– Od roku w Pawilonie odbywają się wydarzenia z bardzo różnych dziedzin kultury. Można tu obejrzeć eksperymentalne kino i przedstawienia teatralne, wziąć udział w rozmaitych warsztatach czy spotkaniach. Pawilon jest otwarty na mieszkańców, niezależnie od ich poglądów. Rolą tego miejsca jest przyciąganie tych, którzy chcą coś robić w szeroko pojętej kulturze – mówi Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania.

Przez kształt programu – zróżnicowane cykle wydarzeń, różne gatunki i tematy – w Pawilonie spotykają się różne grupy odbiorców. Są to osoby zainteresowane nowymi formami teatru, performansem i sztukami wizualnymi. Są skejci, harcerze, miłośnicy Las-u i muzyki alternatywnej, osoby poszukujące ciekawych filmów i chcące o nich dyskutować, czy też osoby angażujące się w projekty oddolne – kulturalne i społeczne, które tworzą Pawilon Otwarty.

Nowy sezon Pawilon zainaugurują 8 marca matka i córka Anna i Agata Baumgart. Po raz pierwszy spotkają się one w medium performansu „Wszyscy rozmawiają o pogodzie. My nie” i „Hybris 4”. Dzień później, w sobotę, 9 marca, odbędzie się występ Aldony Orłowskiej – diwy operowej i jednocześnie gwiazdy disco dysponującej 3,5 oktawowym głosem. W Pawilonie zagra koncert z premierą nowego maxi singla „Nie wiem”.

14 marca odbędzie się koncert amerykańskiej formacji Xiu Xiu. Grupa grająca muzykę z pogranicza post punka, avant-popu, elektroniki i noise słynie z oryginalnego podejścia do konstruowania utworów. Wraca do Poznania, by promować najnowszy album „Girl with Basket of Fruit”.

Do Pawilonu powracają też stałe części programu – „Krótkie spięcia”, czyli filmowe prezentacje międzynarodowych festiwali i prowokujące dyskusje Andrzeja Marca, eksperymentalna muzyka niezależnej inicjatywy LAS, spotkania, warsztaty taneczne i voguingowe, „Nowe drogi teatru” Korporacji Teatralnej z spektaklami m.in. z Nowego Teatru w Warszawie. W programie znalazło się wiele nowości – szczególnie wokół sztuk wizualnych i muzyki.

Autor: UMP

Rady osiedli idą na wojnę

0
Wojna na drzewa i znicze, walka na pięści i sprawy sądowe – tak wyglądają wybory do rad osiedli w Poznaniu. Z jednej strony – koszmar, ale z drugiej to paradoksalnie bardzo dobry znak.

Afer związanych z funkcjonowaniem rad osiedli, metodami kontaktowania się z mieszkańcami, a nawet tym, co się dzieje na sesjach, przybywa w Poznaniu z dnia na dzień. Człowiek – a dziennikarz szczególnie – ma chwilami wrażenie, że opisuje wyjątkowo gorącą walkę przed wyborami do europarlamentu, no, może chociaż do sejmu. A tu proszę, rady osiedli! Spore bo spore, ale tylko dzielnice! Nawet nie stolicy Warszawy, tylko Poznania, a budżety śmiesznie małe w porównaniu z tym, czym dysponują posłowie. W dodatku jeszcze stały oddech Wydziału Wspierania Jednostek Pomocniczych Miasta Poznania na plecach. Wydział ma wspierać osiedlowych radnych, w końcu przecież społeczników, w przestrzeganiu prawa przy działaniach na rzecz osiedli. Zdaniem samych radnych czasami to wspieranie do złudzenia przypomina blokowanie na zasadzie „nie – bo nie!”.

Skoro to takie małe, lokalne działania, skąd więc wojna na nerwy i obelgi przypominająca najlepsze sejmowe wzorce? Bo trudno porównać do czegoś innego konflikt o wycięte drzewa przed parkiem Wilsona czy oskarżenie radnej z Naramowic innego radnego o pobicie.

Paradoksalnie jednym z powodów jest… rozwój świadomości obywatelskiej. No i demokracji, oczywiście. Jeszcze jedne wybory temu brakowało kandydatów do rad osiedli, a wielu poznaniaków uważało, że ci, którzy startują, są nieźle stuknięci i nawiedzeni. Nawet nie dlatego, że chcą działać społecznie – to akurat w Wielkopolsce ma długą i chlubną tradycję – ale dlatego, że chcą się pakować w urzędowe struktury, które im uniemożliwią wiele spośród tego, co chcą zrobić.

Jednak najwięcej osób w ogóle nie kojarzyło ani rad osiedli jako takich, ani osiedlowych radnych. Ba, sami radni miejscy dopiero od niedawna, mniej więcej dwóch kadencji – stosują praktykę pytania o zdanie rad osiedli na temat tego, co chcą zrobić na ich terenie. I w dodatku nawet czasami biorą ich opinię pod uwagę.

Musiało upłynąć wiele lat mrówczej pracy osiedlowych radnych, żeby ludzie zauważyli po pierwsze, że są, a po drugie, że coś robią i że z wieloma podstawowymi dla mieszkańców sprawami można się zwrócić właśnie do nich. Rozwój obywatelskości na tym najniższym, podstawowym poziomie to właśnie zasługa radnych osiedlowych, tych, co budowali nowe chodniki, walczyli o parki i skwery, o zakazy budowania deweloperskich koszmarków gdzie popadnie, nie mówiąc już o lądowiskach dla śmigłowców.

Ale jest też i ciemna strona osiedlowej mocy: przykład wyciętych drzew i przemocy podczas sesji rady osiedla – o ile do niej doszło, bo sprawa jest w toku – dobitnie o tym świadczy. Gdyby radni osiedlowi z Łazarza zadbali o odpowiednie powiadomienie mieszkańców, przedyskutowanie z nimi na choćby jednym spotkaniu sprawy skweru przy parku Wilsona – pewnie oburzenie byłoby znacznie mniejsze. I znacznie mniejsze pole do popisu dla osób chcących sobie zbudować popularność na tym wydarzeniu przed osiedlowymi wyborami.

Gdyby radni z Naramowic zamiast bezradnie patrzeć miesiącami na narastający konflikt w radzie po prostu starali się go rozwiązać – pewnie dziś nie byłoby artykułów w mediach i sprawy w sądzie o pobicie. I podejrzeń o chęć ugrania popularności na tej sprawie.

Wszystko więc wskazuje na to, że radni osiedlowi zapomnieli przepracować kilka ważnych kwestii i to się na nich mści. Teraz, gdy obywatele dostrzegli, że rady osiedli mają coś do powiedzenia – a kandydaci na radnych, że mają całkiem spore znaczenie, budżet do dyspozycji i stoisko-trampolinę do wyższych szczebli samorządu – walka się zaczęła.

Nie jest to walka fair play, nawet do podstaw przyzwoitości jej daleko. Ale, z drugiej strony, nasi osiedlowi działacze na to sobie sami zapracowali: niekompetencją, ignorowaniem mieszkańców, nieumiejętnością zarządzania. Na to nałożyły się wzorce czerpane przez naszych osiedlowych polityków z ogólnie obowiązujących warszawskich standardów. No i najwidoczniej fair play w polskiej demokracji to jest ten następny etap, którego osiedlowi radni muszą się nauczyć. Zresztą nie tylko osiedlowi i nie tylko radni…

Lilia Łada, fot. S. Wąchała

Poznań: Zamieszanie w POSUM, miasto broni Jędrzeja Solarskiego

POSUM ostatnio jest pod ostrzałem. Kontrola funkcjonariuszy CBA, problemy z płynnością finansową, a ostatnio wniosek o odwołanie Jędrzeja Solarskiego, zastępcy prezydenta Poznania, który nad Poznańskim Ośrodkiem Specjalistycznych Usług Medycznych powinien sprawować nadzór.

Jacek Jaśkowiak konsekwentnie broni swojego zastępcy podkreślając, że Solarski nie jest winny zaistniałej sytuacji. Innego zdania jest radna Prawa i Sprawiedliwości Ewa Jemielity, która na sesji rady miasta zaapelowało o odwołanie Jędrzeja Solarskiego ze stanowiska, twierdząc, że ten sobie nie radzi.

Odpowiedź Jaśkowiaka była wtedy jasna i stanowcza: – Nie zdymisjonuję Jędrzeja Solarskiego – podkreślił prezydent. Dzisiaj dłuższe oświadczenie na temat nieprawidłowości w POSUM pojawiło się na stronie miasta: – Miasto Poznań walczy o zminimalizowanie strat i poprawę sytuacji w POSUM. Jako pierwszy, na nieprawidłowości w tej placówce zwrócił uwagę Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania. Nie wykryła ich żadna inna uprawniona instytucja. To zastępca prezydenta poprosił CBA o kontrolę. Twierdzenie, że działania byłego dyrektora w POSUM to skutek niedostatecznego nadzoru ze strony Miasta, jest niedopuszczalnym nadużyciem – czytamy w oświadczeniu.

Pełne oświadczenie miasta:

„Poznański Ośrodek Specjalistycznych Usług Medycznych ma osobowość prawną i odrębność organizacyjną, kompetencyjną i finansową. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym odpowiedzialność za zarządzanie nim ponosi jego dyrektor. To on zarządza ośrodkiem oraz reprezentuje go na zewnątrz. Dyrektor też samodzielnie podejmuje decyzje i za nie odpowiada.

Urząd Miasta – jako jedyny – wykrył nieprawidłowości

Miasto Poznań jest wobec POSUM podmiotem tworzącym. To oznacza, że sprawuje nad nim nadzór. Miasto może żądać informacji, wyjaśnień oraz dokumentów, a także kontrolować i oceniać działalność ośrodka.

Szeroki zakres uprawnień kontrolnych nad POSUM mają także: wojewoda, okręgowe izby lekarskie, okręgowe izby pielęgniarek i położnych, Narodowy Fundusz Zdrowia, Państwowa Inspekcja Pracy, Państwowa Inspekcja Sanitarna czy też organy kontroli skarbowej. Roczne sprawozdania finansowe POSUM były badane przez biegłych rewidentów – zgodnie z przepisami ustawy o rachunkowości.

Żaden z podmiotów ustawowo powołanych do nadzoru nie dopatrzył się nieprawidłowości w POSUM. Nikt – żadna osoba ani żaden organ – nie zgłaszał jakichkolwiek uwag czy obiekcji wobec sposobu zarządzania byłego dyrektora. Dopiero przeprowadzona przez miejskie służby wnikliwa i skrupulatna analiza podejmowanych przez niego czynności oraz sposobu ich raportowania doprowadziła do wykrycia nadużyć w POSUM.

W momencie, gdy Miasto powzięło uzasadnione podejrzenia co do możliwych nieprawidłowości, niezwłocznie i w sposób zdecydowany wdrożyło kompleksowy i przemyślany zespół procedur nadzorczych i jednocześnie zaradczych. Były i są one adekwatne do kolejno stwierdzonych naruszeń – działania te nie są zakończone.

Sprzęt w leasingu ma służyć poznaniakom

W 2017 roku POSUM zawarł umowę leasingu operacyjnego i umowę dzierżawy. Sprzęt został pozyskany w wyniku dwóch postępowań przetargowych – zgodnie z przepisami prawa.Przetargi miały charakter otwarty. Oznacza to, że cena sprzętu została ustalona w drodze postępowań i nie złożono korzystniejszych ofert.

Sprzęt nie został przez POSUM zakupiony na własność, lecz jest przedmiotem umowy leasingu i dzierżawy. Nie jest obecnie wykorzystywany. Intencją Miasta jest teraz jego racjonalne zagospodarowanie – poprzez przeniesienie go do miejskich szpitali. To spowoduje, że będzie on mógł służyć mieszkańcom Poznania. POSUM nie ma kontraktu z NFZ, który pozwoliłby na właściwe zagospodarowanie sprzętu we własnym zakresie.

Nad koncepcją optymalnego wykorzystania sprzętu od kilku miesięcy pracuje zespół, w którego skład wchodzą przedstawiciele trzech miejskich zakładów opieki zdrowotnej – Poznańskiego Ośrodka Specjalistycznych Usług Medycznych, Wielospecjalistyczny Szpital Miejski im. Józefa Strusia z Zakładem Opiekuńczo Leczniczym SPZOZ, Szpital Miejski im.Franciszka Raszei.
Cesje mają zapewnić możliwość wykorzystania przez miejskie szpitale sprzętu, którym wyrazili zainteresowanie.

Obecnie na ukończeniu jest kolejna kontrola, która ocenia działania POSUM związane z przebudową i remontem II piętra budynku „A” POSUM – ze szczególnym uwzględnieniem m.in. umowy leasingu operacyjnego, w wyniku której POSUM pozyskał przedmiotowy sprzęt.

Formalnie kontrola nie została zakończona, jednakże już na tym etapie Miasto ma zastrzeżenia co do sposobu prowadzenia dokumentacji z postępowań o udzielenie zamówień publicznych. Błędy w dokumentacji mogą dotyczyć również kwestii ustalenia przedmiotu zamówienia i szacowania jego wartości.

Wobec zaistniałej sytuacji urząd miasta zdecydował o konieczności pozyskania dwóch kolejnych opinii. Chodzi o raport z badania dokumentacji przetargowej umowy leasingu, ale również dwóch innych umów dotyczących pozyskania przez POSUM sprzętu – dzierżawy i zakupu na raty. Ten raport powinien być gotowy w połowie marca. Ponadto Miasto oczekuje przedstawienia przez POSUM raportu z wyceny sprzętu zdobytego w drodze tych umów.

Prawidłowa wycena nie może być dokonana poprzez wyrywkowe sprawdzenie cen poszczególnych artykułów na stronach internetowych losowo wybranych dostawców. Postępowanie przetargowe wiąże się z wieloma obwarowaniami, które mają również przełożenie na cenę proponowaną przez oferentów w postępowaniach.

Dalsze kontrole trwają

Obszarów do skontrolowania jest w POSUM wiele. Część z nich wymaga pogłębionych ekspertyz specjalistów. Z przyczyn organizacyjnych – zwłaszcza dla dobra pacjentów – Miasto nie może objąć ośrodka jedną, wieloaspektową kontrolą. Wiązałoby się to z wyłączeniem części kadry POSUM z działalności, a to odbiłoby się na poznaniakach.

Miasto wprowadziło więc dodatkowe mechanizmy nadzorcze i monitoruje wdrażanie przez dyrekcję zaleceń z raportu. Dodatkowo przedstawiciele miasta sami zwrócili się do CBA z prośbą o przeprowadzenie kontroli.

Powaga urzędu prezydenta nie pozwala na dowolność w generowaniu oskarżeń. Podejrzenie o możliwości popełnienia przestępstwa musi być uzasadnione, czyli uwiarygodnione. Jeżeli takie wnioski będą płynęły z prowadzonych czynności, urząd miasta niezwłocznie zawiadomi właściwe organy.

Oczywistym jest, iż w przypadku potwierdzenia nieprawidłowości, które spowodowały niekorzystne rozporządzenie majątkiem POSUM, Ośrodek podejmie wszelkie możliwe czynności zmierzające do rozwiązania, czy też unieważnienia umów i będzie dochodził wszelkich możliwych roszczeń od osób, które przyczyniły się do powstania tych nieprawidłowości.”

Poznań: UAM ubiega się o status Uniwersytetu Europejskiego

0
UAM wspólnie z kilkoma innymi uczelniami, ubiega się w konsorcjum EPICUR o status Uniwersytetu Europejskiego.

Idea European Universities to pomysł prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który w 2017 roku zaproponował utworzenie sieci europejskich uniwersytetów ze wspólnymi programami studiów, dyplomami, prowadzącymi wspólnie zaawansowane badania naukowe. Propozycję zaaprobowali przywódcy państw Unii Europejskiej, a 14 grudnia 2017 roku zyskała ona oficjalną aprobatę Komisji Europejskiej.

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu stał się sygnatariuszem EPICUR (European Partnership for an Innovative Campus Unifying Regions). Partnerami UAM są:
1) University of Strasbourg (lider projektu), (Francja);
2) University of Amsterdam (Holandia);
3) Albert‐Ludwigs‐University Freiburg (Niemcy);
4) Karlsruher institut für technologie (Niemcy);
5) University of Haute‐Alsace (Francja);
6) University Bodenkultur Wien (Austria);
7) Aristotle University of Thessaloniki (Grecja).

Uniwersytety Europejskie mają zacząć działać już od najbliższego roku akademickiego. Przedsięwzięcie jest finansowane w ramach programu Erasmus+ „European Universities”. Każda sieć, która wygra w unijnym konkursie, może liczyć na maksymalnie 5 mln euro. Kwota ta wystarczy aby zainicjować konkretną współpracę. Docelowo planuje się powołanie około 20 Europejskich Uniwersytetów do 2024 roku.

W tym pilotażowym rozdaniu, szanse na pozytywne rozpatrzenie ma 12 wniosków. Nadrzędnym celem koncepcji uniwersytetu europejskiego jest skok jakościowy w prowadzonych na uczelniach badaniach i wdrożeniach otrzymanych przez nie wyników dzięki ściślejszej współpracy z otoczeniem gospodarczym.

W czwartek 28 lutego 2019 roku lider konsorcjum EPICUR, Uniwersytet Strasburski, złożył wniosek o wspomniany grant. Rozstrzygnięcie konkursu na powołanie European Universities najprawdopodobniej nastąpi latem.

Autor: UAM

Poznań: Wystartował nowy sezon roweru miejskiego

0
O północy z czwartku na piątek rozpoczął się ósmy sezon Poznańskiego Roweru Miejskiego. Pierwszy rower wypożyczony został na stacji Factory Poznań o godzinie 00:23, a zwrócony po 1 godzinie i 3 minutach na Os. Sobieskiego.

Z dniem 1 marca uruchomiony zostanie znany już poznaniakom system trzeciej generacji (3G). W drugiej połowie marca użytkownicy będą mogli korzystać z rowerów czwartej generacji (4G), które – od tego sezonu – wzbogacą system PRM.

Zimowa przerwa została wykorzystana na dokładny przegląd i serwis sprzętu. Od początku marca do dyspozycji mieszkańców oddanych zostanie 109 stacji PRM (oraz dodatkowo cztery tzw. sponsorskie, finansowane przez partnerów biznesowych operatora) i ok. 1200 rowerów.

Co istotne, od sezonu 2019 zmieni się wysokość tzw. opłaty inicjalnej. Aby móc wypożyczyć rower miejski, trzeba będzie mieć na koncie co najmniej 20 zł. Natomiast nie ulegnie zmianie taryfa opłat – darmowe będzie wypożyczenie roweru na czas do 20 minut, a dla posiadaczy ważnych biletów okresowych na strefę A na karcie PEKA – do 30 minut.

Sezon roweru miejskiego będzie trwać od początku marca do końca listopada, choć może zostać przedłużony o jeden miesiąc. Wynika to z umowy z operatorem, spółką NB Poznań. Od 2020 roku w przypadku rowerów trzeciej generacji możliwe będzie wydłużenie sezonu nawet o trzy miesiące, czyli w praktyce sezon będzie trwał cały rok.

W ubiegłorocznym sezonie (marzec-listopad) poznaniacy i turyści skorzystali z poznańskich rowerów miejskich ponad 1,65 miliona razy. To średnio 4 wypożyczenia na minutę przez cały czas trwania sezonu. W 2018 roku w systemie zarejestrowało się niemal 50 tysięcy nowych użytkowników, a ich ogólna liczba zbliżyła się do 150 tysięcy.

System rowerów miejskich czwartej generacji (bezstacyjny) uruchomiony zostanie w drugiej połowie marca. Użytkownicy PRM będą mieli do dyspozycji dodatkowo 475 rowerów, w tym 30 elektrycznych. Wyznaczonych zostanie 112 stref, w których będzie można wypożyczyć i zwracać rower najnowszego typu.

Najważniejsze zasady

Warunkiem korzystania z systemu będzie rejestracja, akceptacja regulaminu oraz dokonanie opłaty inicjalnej i utrzymanie minimalnego stanu konta w wysokości 20 zł w momencie wypożyczenia (rejestracja i stan konta są wspólne dla systemów 3. i 4 generacji, zatem osoby, które wcześniej korzystały z PRM 3G, mając na koncie klienta co najmniej 20 zł, nie będą musiały wykonywać dodatkowych czynności, aby korzystać z systemu PRM 4G).

Strefa użytkowania PRM 4G obejmuje granice administracyjne Miasta Poznań z wyłączeniem strefy niedozwolonej (miejsca/obszary, w których klient nie może poruszać się rowerem miejskim; m.in. zbiorniki wodne, rzeki, obszary piaszczyste czy inne miejsca, w których rower może ulec zniszczeniu lub uszkodzeniu).

Na terenie Poznania wyznaczonych zostanie 112 stref PRM 4G (w tym 80 przy stacjach roweru PRM 3G) – to miejsca wypożyczania oraz zwrotu rowerów, które będą oznakowane symbolem PRM. W strefach PRM 4G możliwy będzie zwrot roweru PRM 4G bez dodatkowych opłat. Jedną ze stref będzie strefa Centrum, obejmująca teren ograniczony I ramą komunikacyjną (z wyłączeniem płyty Starego Rynku).

Rower miejski 4G można będzie wypożyczyć – w strefie lub poza nią – poprzez komputer pokładowy (także z wykorzystaniem do identyfikacji karty PEKA), aplikację mobilną oraz kontakt z Biurem Obsługi Klienta. Wypożyczenie rozpoczynać się będzie w momencie zwolnienia blokady „fork lock” znajdującej się na przednim widelcu ramy roweru.

Zwrot roweru nastąpi poprzez ręczne zapięcie blokady „fork lock”. Rower powinien zostać unieruchomiony w taki sposób, aby przednie koło roweru było w linii prostej z ramą, a sam rower stał stabilnie.

Rower należy zaparkować zgodnie z przepisami, nie utrudniając przy tym ruchu drogowego, rowerowego ani pieszego. Jednośladów nie należy opierać o drzewa oraz zabytkowe elementy architektury (np. pomniki).

Nowością będzie możliwość rezerwacji rowerów 4G (użytkownik będzie mógł zarezerwować jednocześnie do 4 sztuk) poprzez aplikację mobilną i stronę internetową. Zarezerwowany rower będzie oczekiwał na użytkownika maksymalnie 15 minut. Czas rezerwacji wliczany będzie do czasu wypożyczenia.

Przewidziano także funkcję „Postój”, która dopuszcza możliwość zaparkowania roweru czwartej generacji podczas trwającego wypożyczenia. Funkcja będzie dostępna z poziomu komputera pokładowego, czas trwania postoju (maksymalnie 60 minut) będzie zaliczany do czasu wypożyczenia.

Za pozostawienie roweru PRM 4G poza wyznaczoną strefą przewidziana została opłata – 5 zł. Jednocześnie za przyprowadzenie roweru spoza strefy do strefy PRM 4G lub w rejon stacji PRM 3G użytkownik otrzyma na swoje konto klienta 2 zł.

Poza standardowymi rowerami PRM 4G do dyspozycji użytkowników oddane zostaną rowery elektryczne. Tak, jak w przypadku innych rowerów miejskich w Poznaniu, wypożyczenie roweru elektrycznego na czas do 20 min będzie bezpłatne. Za wypożyczenie trwające 21-60 min pobierana zostanie oplata 3 zł, druga i każda kolejna rozpoczęta godzina to koszt 5 zł za godzinę. W przypadku rowerów elektrycznych nie obowiązuje promocyjna taryfa związania z biletem okresowym na karcie PEKA.

Szczegółowy Regulamin Systemu Poznańskiego Roweru Miejskiego, informacje o lokalizacji stacji PRM 3G oraz stref PRM 4G znajdą się na stronie internetowej www.poznanskirower.pl oraz w aplikacji mobilnej.

Autor: ZTM / UMP

Poznań na ostatni weekend karnawału!

0
Na ludowo i z przytupem, w stylu lat 90. i bluesowo. Skoro ostatni weekend karnawału, to będzie tanecznie, chociaż i bardziej spokojnych rozrywek nie zabraknie.

Miłośnicy dobrych książek już od 10 rano znajdą swój raj na Poznańskich Targach Książki 2019 na MTP. Atrakcji nie zabraknie ani dla małych, ani dla dużych miłośników książek, a program jest tak obszerny i ciekawy, że warto zajrzeć na stronę imprezy i wybrać sobie najbardziej interesujące pozycje czy spotkania z twórcami. Wstęp na imprezę jest bezpłatny, a targi potrwają do 3 marca, do godziny 17.00.

O godzinie 18.00 warto zajrzeć na wystawę kolaży Moniki Lisieckiej „Kobieta i Życie” do Galerii Dużej Scena UAP przy ul. Wodnej 24. Również o godzinie 18.00 Muzeum Etnograficzne (ul. Grobla 25) zaprasza na spotkanie „Ożywianie czarno-białego świata, czyli o procesie koloryzacji cyfrowej starych fotografii.” Koloryzację wykonali Maciej Koc i Marta Łukaszewicz z Fotokopernik, a podczas spotkania przybliżą sposób swojej pracy.

O godzinie 19.00 w Klubie Pod Minogą (ul. Nowowiejskiego 8) wystąpi Ted Nemeth. Gość: hoszpital. Bilety 25 zł – 35 zł. Godzinę później w Klubie U Bazyla (ul. Norwida 18A) zagra Guzior + ReTo. Bilety 50 zł. Również o 20.00 w PoemaCafe (ul. Langiewicza 2) wystąpi Thomas Grotto, a w programie muzyka włoska i światowe przeboje. Bilety 40 zł.
Także o 20.00 rozpocznie się w Sali Ziemi Poznań Congress Center (ul.Głogowska 14) koncert Pawła Domagały. Bilety 99 zł – 139 zł, a w Alternativa Club (ul. Św. Marcin 80/82) noc z Madonną. Bilety 10 zł.

O 20.30 u Pana Gara (ul. Słowackiego 19/21) wystąpi Siostra Braci Grimm. To muzyka w kolorze czerwonego wina, refleksyjna, pozwalająca zanurzyć się w przestrzeni pozbawionej czasu.

W sobotę, 2 marca, o godzinie 14.00 odbędzie się Manifa, tradycyjna demonstracja feministyczna organizowana w okolicy 8 marca. Tym razem Manifa będzie stacjonarna, przed Katedrą na Ostrowie Tumskim, i potrwa do 17.00.

Komu zalegają w domu niepotrzebne książki i chciałby je wymienić na nowe – powinien zajrzeć o 16.00 na Poznańskie Targi Książki na MTP. Rozpocznie się tam kolejna edycja Wielkiej Wymiany Książek „Z półki na półkę”. Uwaga! Na wymianę można przynieść maksymalnie 5 książek.

O godzinie 17.00 w Łazędze Poznańskiej (ul. Św. Marcin 75) rozpocznie się recital harfowy Rozalii Dmochowskiej, tegorocznej bardzo utalentowanej maturzystki w klasie harfy mgr Róży Sękowskiej w Poznańskiej Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej II stopnia im. M. Karłowicza.

O 18.00 w CK Zamek (ul. Św. Marcin 80/82) rozpocznie się Potańcówka Wielkopolska NA BIS. Do tańca zagrają Romuald Jędraszak, Przodki, Kapela Adama Kaisera, Kapela Biskupianie z Domachowa i Okolic. Na parkiecie wodzirejem będzie Witold Roy Zalewski, który poprowadzi w tańcu bardziej i mniej zaawansowanych uczestników zabawy przy dźwiękach dud, kozła, skrzypiec, basów i barabanu. Bilety 15 zł.

O 19.00 w Klubie U Bazyla zagra Zbuntowana Orkiestra Podwórkowa Hańba! Bilety 39 zł – 49 zł. Natomiast o 20.00 w Mieście (ul. Szewska 20) rozpocznie się koncert Two Timer – Live In The City. Bilety 20 zł – 30 zł. O tej samej godzinie Blue Note (ul. Kościuszki 79) zaprasza na Karnawałowe taneczne ostatki z Whisky River Rock’n’Roll Band. Bilety 35 zł – 45 zł.

Pies andaluzyjski (ul. Nowowiejskiego 17) zaprasza o 21.00 na Osiemdziesiątki, dziewięćdziesiątki – local vintage party. Będą tańce do piosenek z lat 90. i 80., synth popu i italo disco. Mile widziany vintage’owy outfit.

W niedzielę, 3 marca, o godzinie 10.00 na Starym Rynku rozpocznie się Kaziuk Wileński w Poznaniu 2019 – popularny jarmark organizowany w okolicach imienin Kazimierza. Będzie można kupić słynne wileńskie palmy i pierniki oraz podziwiać orszak dynastii Jagiellonów na Starym Rynku oraz posłuchać zespołów z Kresów. Jarmark potrwa do 16.00.

O godzinie 17.00 Klub U Bazyla zaprasza na Tarantino Unplugged. Podczas niego zostaną zaprezentowane utwory wykorzystane w filmach: Reservoir Dogs, Pulp Fiction, Jackie Brown, Kill Bill, Death Proof, Inglourious Basterds, Django oraz The Hateful Eight. Bilety 30 zł – 40 zł.

O 20.00 warto zajrzeć do Blue Note na koncert Rising Stars: House of Waters. Bilety 40 zł. House of Waters tworzą zaskakująca mieszankę dźwięków, w której czuć rytmy muzyki zachodnioafrykańskiej, jazzu, rocka psychodelicznego oraz indie, a nawet klasycznej.

Mat.pras., el

Kaziuk Wileński w Poznaniu 2019

0
Kaziukowe pierniki, palmy wileńskie i sam królewicz Kazimierz na poznańskim rynlku. Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej zaprasza 3 marca na Kaziuki.

Impreza tradycyjnie rozpocznie się o godzinie 10.00 mszą świętą w Farze, podczas której zaśpiewają Poznańskie Słowiki. Po mszy, około godziny 11.00, rozpocznie się Kiermasz Kaziukowy na Starym Rynku, a na nim palmy, obwarzanki, chleb wileński, cepeliny, wyroby rękodzieła ludowego i inne atrakcje.

Kaziukom oczywiście będzie patronować dynastia Jagiellonów, która w uroczystym przemarszu wkroczy na scenę po hejnale wileńskim i poznańskim oraz Koziołkach. Widzowie będą mogli podziwiać występy zespołu „Mejszagolanki” z Kresów, będą też Wielkopolanie: Swarzędzka Orkiestra Flażoletowa, Zespół Folklorystyczny „Wielkopolanie”, Piotr Kuźniak, Orkiestra Miasta Poznania przy MPK Poznań. Będzie można także wspólnie pośpiewać z akompaniamentem Stanisława Horbika.

Podczas Kaziuków nie zabraknie też dodatkowych atrakcji, które odbędą się w Domu Polonii (Stary Rynek 51, piętro I):
13.00 – „450.rocznica Unii Lubelskiej” – wykład Krzysztofa Styszyńskiego.
14.00 – krótki koncert pieśni Stanisława Moniuszki w wykonaniu wykładowców i studentów Akademii Muzycznej
14.15 – „Muzyczne spotkania Stanisława Moniuszki i Józefa I. Kraszewskiego” – opowie o nich Krzysztof Klupp, kustosz Pracowni-Muzeum J. I. Kraszewskiego.
15.00 – Fotorelacja z okazji 30-lecia Towarzystwa Miłośników Wilna.

Mat. pras., el

Two Timer w Mieście!

0
Gdy grają w Poznaniu – trzeba iść i słuchać, zwłaszcza jeśli się jest miłośnikiem energetycznej odmiany bluesa, którą grają. Two Timer wystąpią w Mieście 2 marca.

Two Timer gra brudnego, elektrycznego bluesa, czerpiąc z korzennych wzorców gatunku, z zachowaniem tradycyjnego, utrzymanego w stylu lat 60. i 70. brzmienia.

Zespół od 10 lat koncertuje w klubach i festiwalach na świecie m.in. International Blues Challenge Memphis (USA), International Jazz Festival Montreal (CAN), Le Buis Blues (FRA), Rawa Blues, Suwałki Blues Festival, Jimiway Blues Festival, Gdynia Blues Festival, Harmonica Bridge Festival w Toruniu, Blues am Rand (DE), Muddylives Festival (DE) i inne.

Two Timer dwukrotnie reprezentowali Polskę na międzynarodowym festiwalu International Blues Challenge w Memphis w USA. W 2016 roku, podczas drugiego pobytu, zakwalifikowali się do półfinału tego największego wydarzenia bluesowego na świecie.

Obecnie zespół promuje na trasie swój najnowszy album „The Big Easy”.
Skład zespołu:
Piotr Gorzkowski – wokal
Wojtek Rudziński – harmonijka
Ernest Kałaczyński – gitara
Łukasz Rudnicki – bas
Max Psuja – perkusja

Koncert rozpocznie się 2 marca o 20.00 w Mieście (ul. Szewska 20). Bilety 20-30 zł.

Mat. pras., el

Poznań: Śmieciarka zmiażdżyła bezdomnego

0
Bezdomny mężczyzna jeszcze żył, kiedy został wrzucony do śmieciarki. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu zdradza kolejne szczegóły tragedii.

We wtorek pracownicy śmieciarki, która odbierała śmieci na Wildzie poinformowali policjantów, że w jednym z kontenerów znaleziono ciało. Niestety odkrycia dokonano już po włączeniu zgniatarki. Wezwani policjanci zabezpieczyli ślady, żeby ustalić szczegóły zdarzenia. Te są dość kuriozalne.

Michał Smętkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu podczas rozmowy z dziennikarzami Radia Poznań zdradził więcej szczegółów: – Mężczyzna w momencie, kiedy został wraz z zawartością kontenera na makulaturę wrzucony do śmieciarki, jeszcze żył. Przyczyną śmierci były obrażenia spowodowane przez prasę, znajdującą się w tej śmieciarce. Natomiast nie ma żadnych innych obrażeń, które by wskazywały na udział osób trzecich. Dotychczasowe ustalenia wskazują na to, że to był po prostu nieszczęśliwy wypadek. Wiemy, że mężczyzna w tym śmietniku już przebywał od około trzech tygodni. Był osobą bezdomną i tam mieszkał. Prawdopodobnie położył się spać do kontenera z makulaturą, żeby było mu cieplej.

Na chwilę obecną jest zbyt wcześnie, żeby zdecydować czy ktoś ewentualnie usłyszy zarzuty w tej sprawie.

Źródło: Radio Poznań

Poznań: Wachowska-Kucharska oskarża radnego Pawła Sowę o pobicie

0
Kojarzona z Lewicą Anna Wachowska-Kucharska złożyła zawiadomienie na policji w sprawie naruszenia jej nietykalności cielesnej przez obecnego radnego Pawła Sowę.

Informację podała dzisiejsza Gazeta Wyborcza. Pomiędzy Anną Wachowską-Kucharską, a Sową (Prawo do Miasta) iskrzyło już od jakiegoś czasu. Przyczyną ich nieporozumień jest konflikt (walka o wpływy?) w radzie osiedla Naramowice.

Podczas ostatniego spotkania radnych osiedlowych w szkole na os. Łokietka miało być wyjątkowo gorąco. Według relacji Wachowskiej – Kucharskiej, radny Sowa miał ją najpierw kilka razy obrazić, a następnie uderzył w skroń: – Stałam jak wmurowana, nie wiedziałam, co mam zrobić, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji, nikt mnie nigdy nie uderzył. Kiedy mnie wreszcie odetkało, zwróciłam mu uwagę, że przekroczył właśnie nieprzekraczalną granicę. Wtedy on podszedł do mnie z impetem jeszcze raz. Dłońmi zaciśniętymi w kształt okularów lub lornetki uderzał w moje oczodoły i mówił wściekłym głosem: „Widzisz to? Widzisz to? Jesteś chora, jesteś chora!” – relacjonuje Wachowska – Kucharska.

Radny Sowa zdecydowanie odpiera zarzuty: –  Żadna taka sytuacja nie miała miejsca. Była dyskusja, jak zwykle chwilami emocjonalna. Dyskusja w obecności kilku osób, które widziały jej przebieg, więc łatwo go zweryfikować. Oczywiście, o żadnym pobiciu nie ma mowy. Ja nie stosuję przemocy – powiedział radny w rozmowie z GW.

Obie strony twierdzą, że mają świadków gotowych na potwierdzenie ich wersji zdarzeń. Wachowska – Kucharska chciałaby również organizacji warsztatów antyprzemocowych.

Źródło: Gazeta Wyborcza