Poznań: Manifa 2019 przed Katedrą

“Ani pana – ani plebana. To my jesteśmy rewolucją!” – pod takim hasłem Manifa demonstracja środowisk feministycznych, przeszła dziś przez Poznań.

Przeszła – to określenie może niezbyt adekwatne do tegorocznej demonstracji. Gdy ogłoszono termin Manify, prawie 100 innych zgromadzeń zadecydowało, że zorganizuje demonstrację na tradycyjnej trasie Manify. Dlatego Manifa 2019 odbywała się stacjonarnie na placu przed Katedrą. Uczestniczki i uczestnicy przeszli jedynie symbolicznie niewielkimi grupami i po chodnikach ze Starego Rynku na miejsce manifestacji. Atmosferę tradycyjnie budował perkusyjny zespół “Samba”.

– Jesteśmy w najlepszym możliwym miejscu, żeby wykrzyczeć to hasło – zachęcały organizatorki. – Kościół krok po kroku zagarnia przestrzeń, w której żyjemy.

– Przyszłam tu, bo hasło “Ani pana, ani plebana” jest dla mnie ważne – mówiła 20-letnia Martyna, studentka. – Jestem przeciwko ingerencji kościoła w życie intymne Polaków. To moja sprawa, z kim uprawiam seks, czy chcę wyjść za mąż czy nie, bo wolę wolne związki. Nikomu nic do tego i trzeba to mówić głośno. Bo ja się tego za długo nie robi, to władze kościelne i niektóre państwowe zapominają, że wolność wyznania mamy zapisaną w konstytucji i wolność orientacji seksualnej też.

Martyna popiera też aborcję na żądanie.
– Ogólnie jestem przeciwko usuwaniu ciąży, ale w takich warunkach, jakie panują u nas w Polsce, przy braku jakiejkolwiek pomocy dla kobiet w trudnej sytuacji, to często jest jedyne wyjście – wyjaśnia. – Bo co ma zrobić kobieta z trójką dzieci w czwartej ciąży po gwałcie męża-alkoholika? Pomodlić się?
– Ze ściągalnością alimentów jesteśmy w ogonie Europy, realnie rzecz biorąc dziecko powstaje dzięki dwójce ludzi, ale koszty ponosi tylko jeden z nich, kobieta – dodaje kolega Martyny, Jacek. – Sam jestem dzieckiem samotnej matki i wiem, ile musiała się namęczyć moja mama, żeby nas utrzymać. Mój ojciec do dziś nie zapłacił złotówki, bo nie wykazuje żadnych dochodów. Nikt się nie zainteresował, żaden sąd, jak to jest, że dochodów nie ma, ale z czynszem nie zalega, no i najwyraźniej ma na jedzenie, skoro jeszcze żyje… Chcę, żeby jak najmniej dzieci i kobiet przechodziło coś takiego.

Podczas wystąpień mówiono jednak nie tylko o aborcji i ideologicznych problemach kobiet. Kornelia z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zwracała uwagę na sytuację kobiet usuwanych z mieszkań, dla których eksmisja jest bardzo trudnym doświadczeniem, zwłaszcza gdy w grę wchodzą też dzieci.

Agnieszka, nauczycielka, przedstawiła sytuację kobiet pracujących w oświacie i ich walki o podwyżki, przy okazji walcząc ze stereotypami, że nauczyciel pracuje tylko 18 godzin i ma długie wakacje, a zarabia 5 tysięcy złotych.
– Jestem nauczycielką dyplomowaną, uczę dwóch przedmiotów i robię to za 2,5 tysiąca złotych – mówiła Agnieszka. – Dopiero od pani minister dowiedziałam się, że zarabiam 5 tysięcy. Chciałabym tyle dostawać!

W demonstracji wzięło udział około 25o osób, pod ochroną policji.

Lilia Łada, fot. K. Adamska

Dodaj komentarz

avatar