Strona główna Blog Strona 2191

Minister Jadwiga Emilewicz: „Nasz sukces gospodarczy może być inspiracją dla Bałkanów Zachodnich”

Drugi dzień Szczytu Bałkanów Zachodnich był też okazją do spotkania szefów resortów gospodarczych Polski, Niemiec i Francji. Ministrowie Jadwiga Emilewicz, Peter Altmaier i Bruno Le Maire, podpisali wspólne stanowisko w sprawie modernizacji unijnej polityki konkurencyjności.

Rozmowa dotyczyła nowej polityki przemysłowej UE, sprawiedliwej transformacji klimatycznej, inicjatywy Battery Alliance i wzrostu konkurencyjności Europy. Ministrowie podpisali wspólne stanowisko w sprawie polityki konkurencyjności Unii Europejskiej, w którym zachęcają nową Komisję Europejską do wzięcia pod uwagę takich kwestii jak modernizacja zasad koncentracji czy wzmocnienie współpracy w obszarze joint ventures.

– Powinniśmy wspierać europejskich czempionów i szukać przewag w obszarach, które do tej pory nie zostały objęte działaniami Komisji Europejskiej. Jeśli gospodarka chce biec szybciej, to musimy upraszczać procedury na wspólnym rynku. Jeśli chcemy skutecznie konkurować z resztą świata, nie możemy działać w pojedynkę. Powinniśmy współpracować ze sobą w gronie państw członkowskich UE  – komentuje minister Emilewicz.

Z kolei podczas konferencji prasowej z udziałem ministra Altmaiera, wicepremiera Macedonii Północnej Kocho Angjusheva oraz wiceminister gospodarki Bułgarii Lilyi Ivanovej szefowa MPiT poinformowała, że podczas dzisiejszych spotkań i debat podzieliliśmy się z naszymi partnerami z 16 państw doświadczeniami gospodarczymi Polski z ostatnich 30 lat. – Nasze doświadczenia w procesie transformacji i nasz sukces gospodarczy może być inspiracją dla Bałkanów Zachodnich. Jesteśmy otwarci na współpracę – powiedziała.

– Biznes przynosi pokój i stabilizację. Jest to lekcja, jaka dla całej Europy płynie z historii XX wieku. Żeby dzisiejsza Unia była konkurencyjna, powinna być gotowa na dalsze rozszerzenie. To jest realna perspektywa dla Bałkanów Zachodnich – powiedziała Emilewicz. – Proponujemy temu regionowi stworzenie czegoś na kształt CEFTA. Wolny przepływ ludzi, towarów i usług to ogromna wartość. To dzięki takiej strefie wolnego handlu Polska zbudowała dobre relacje handlowe z sąsiadami i swój przyszły sukces.

mat. pras. / op. AS fot. MPiT

Uniwersytet Medyczny chce przejąć szpital Raszei i POSUM

0
Władze uczelni złożyły taką propozycję miastu, które jest właścicielem obu placówek. Zdaniem rektora będzie to korzystne dla poznańskich pacjentów. Jednak radni nie są o tym przekonani, a to oni muszą wyrazić zgodę na przejęcie.

Współpraca między uczelnią a szpitalem Raszei istnieje od wielu lat – w tym szpitalu kształcą się studenci, są tam sale wykładowe i laboratoria, z których korzystają, a nawet klinika dla osób chorych na cukrzycę, którą prowadzi uniwersytet. Zdaniem profesora Andrzeja Tykarskiego, rektora UM, przejęcie szpitala byłoby naturalną konsekwencją trwającej współpracy i odbyłoby się z korzyścią dla pacjentów. Mieliby oni, dzięki pracownikom naukowym uczelni, do dyspozycji znacznie większą liczbę specjalistów niż obecnie. Przykładem takich korzyści jest były szpital wojskowy, który nadal funkcjonuje jako lecznica właśnie dzięki temu, że uczelnia przejęła go od wojska. Rektor deklaruje też, że po przejęciu szpitala to uczelnia dbałaby o remonty i inwestycje w sprzęt w placówce.

Jednak poznańscy radni, którzy otrzymali tę ofertę, nie są do niej przekonani. Przede wszystkim dlatego, że miasto zainwestowało w tę placówkę duże pieniądze w ciągu kilku ostatnich lat. Oddawanie takiego majątku tak po prostu wygląda na co najmniej na niegospodarność. A jeśli chodzi o większą liczbę specjalistów – nic nie stoi na przeszkodzie, by pracowali w szpitalu miejskim. Od 2009 roku obowiązuje w Poznaniu uchwała rady miasta, na mocy której dyrektor szpitala może podpisać umowę z uniwersytetem dotyczącą zasad współpracy – a zasady będą takie, jakie obie strony między sobą uzgodnią.

Radni z dłuższym stażem pamiętają też spory między uczelnią a szpitalami miejskimi o to, kto ma płacić za szkolenie studentów medycyny i utrzymanie sal oraz laboratoriów w szpitalach. W 2010 roku roczny koszt takich szkoleń przekraczał 600 tysięcy złotych, jak wyliczyła wówczas Elżbieta Dybowska, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych UMP. Uczelnia zwróciła wówczas uwagę, że studenci, zajmując się pacjentami, odciążają personel szpitala, co już jest zmniejszeniem kosztów. I zaproponowała… budowę sali audiowizualnej wartości 400 tysięcy złotych. Kolejnym argumentem była sprawa z gruntem przy ulicy Przybyszewskiego, przekazanym przez miasto bezpłatnie na budowę kolejnych wydziałów. Tylko że jako jedna z pierwszych powstała tam… stacja benzynowa, przynosząca uczelni spore zyski.

Radna Lidia Dudziak (PiS) jest zdecydowanie przeciwna przekazaniu szpitala, czemu dała wyraz nawet na swoim profilu w mediach społecznościowych. Napisała: „nigdy na to nie pozwolę, POSUM proszę bardzo, ale od szpitala im. Fr. Raszei z daleka!!!!chyba że położą 300 mln zł, bo tyle jest wart nasz kameralny jeżycki miejski szpital, z tradycją i historiaą 1956 r.”. Jej zdaniem propozycja rektora jest nie do przyjęcia i wygląda co najmniej podejrzanie, więc radna zamierza się sprawie dokładnie przyglądać.

el, fot. archiwum

Mieszkańcy żyją w strachu przed wilkami. „Musimy zacząć działać”

0
Mieszkańcy Kaczor wysłali pismo do Ministra Środowiska w którym proszą o pomoc w walce z wilkami. – To ostatni moment – uważa Stefan Kowal, przewodniczący Rady Gminy Kaczory.

Sytuacja ma być dramatyczna. Kilka tygodni temu wataha wilków zaatakował działkowca, który został zmuszony do ucieczki i schowania się w garażu. Mieszkańcy boją się wchodzić do lasów.

– Tak naprawdę została pokonana bariera strachu, jest to pierwszy symptom, który wskazuje, że nastąpią kolejne ataki. Teraz jest ten moment, że musimy zacząć działać i racjonalnie gospodarować populacją wilka. Bo dojdzie do takiej sytuacji, że rzeczą codzienną będzie napadanie na zwierzęta hodowlane, a później ludzi – powiedział w rozmowie z Radiem Poznań Stefan Kowal.

Oprócz mieszkańców cierpią również zwierzęta. Kilka miało zostać zagryzionych przez wilki. Jednocześnie ludzie są praktycznie bezbronni w tym starciu, ponieważ wilki są w Polsce pod ochroną.

Źródło: Radio Poznań

Poznań: wyniki kontroli w poznańskim zoo są dobre, ale…

0
Biuro Kontroli Urzędu Miasta Poznania skontrolowało – na zlecenie porezydenta Jacka Jaśkowiaka – poznański ogród zoologiczny. Plusem jest niewątpliwie większa popularność ogrodu wśród poznaniaków. Minusem – niedomagania i błędy administracyjne.

O kontroli i jej wstępnych wynikach poinformowała Ewa Zgrabczyńska, dyrektor ogrodu, na profilu FB ogrodu. Podkreśliła, że kontrola objęła bardzo szeroki zakres funkcjonowania jednostki, od realizacji zamierzeń rozwojowych, przez inwestycje, działalność statutową, po środowisko wewnętrzne i zarządzanie.
– Stwierdzono pewne niedomagania i błędy administracyjne, wszystkie natychmiast naprawiamy, ale z ogromną dumą stwierdzamy, że zauważono odniesienie nienotowanego wcześniej sukcesu frekwencji i przychodów, potwierdzono optymalną skalę procesów inwestycyjnych i rewitalizacyjnych, podkreślono jedność załogi i skupienie jej wokół misji jednostki – podkreśla dyrektor Zgrabczyńska.

To ostatnie stwierdzenie jest szczególnie ważne dla pani dyrektor – przejmowała placówkę w atmosferze skandalu i nagonki rozpętanej przez przeciwników objęcia takiego stanowiska przez „panią od kotów”. Część pracowników w proteście poszła na zwolnienia lekarskie, inni polemizowali – nie przebierając w słowach – z nową szefową w mediach społecznościowych, wytykając jej niekomptenecję i stosowanie nienaukowych metod. Wspierało ich w tym także kilku radnych, zwolenników byłego dyrektora.

Czas – i liczne kontrole – pokazały, że przeciwnicy Ewy Zgrabczyńskiej nie mieli racji. Żeby odwiedzić poznańskie zoo, trzeba swoje odstać w długiej kolejce, o ile oczywiście nie kupi się biletu przez internet. Magnesem są nie tylko zwierzęta, ale też liczne, interesujące imprezy organizowane w ogrodzie, których wcześniej nie było.Także i zdaniem kontrolerów z Biura Kontroli Urzędu Miasta Poznania stan pracowniczego środowiska wewnętrznego w jednostce jest ustabilizowany i rokuje pod tym kierownictwem na realizację zadań ogrodu zoologicznego.

– Najpiękniejszym stwierdzeniem Kontroli jest, iż ochrona zwierząt i azyle dla tych z „trudną historią” stanowią jedną z największych atrakcji naszego zoo, wyróżniającą ten ogród spośród pozostałych – cieszy się dyrektor Zgrabczyńska.- Misja zoo jest w pełni zgodna i wpisuje się w strategię rozwoju Wolnego Miasta Poznania. Pracujemy jak wariaci, żeby zwierzętom było jeszcze lepiej, a ludzie – żeby kochali je jeszcze mocniej. Ja jako dyrektor zobowiązuje się do nie spuszczania z tonu, ciężkiej harówy i kontynuacji starań o stworzenie Domu dla Zwierząt. Tylko nadal nas wspierajcie!

Dyrektor Zgrabczyńska ma także nadzieję, że dzięki tym wynikom zmniejszy się liczba kontroli w zoo. Przez 3 lata było ich aż 44…

zoo, el, fot. zoo

Poznań: Zamiast pola golfowego powstanie las. „Przez lata teren ulegał coraz większej degradacji”

0
Jacek Jaśkowiak podjął decyzję o zalesieniu działki pomiędzy ulicami Słupską, Polanowską i Białoborską w Krzyżownikach. Pierwotnie w planach miało to być miejsce pod pole golfowe.

– Chcemy zalesić duży obszar w granicach miasta. Na 23 ha terenu zamierzamy posadzić 184 tysiące drzew, a na pozostałej części działki uzupełnić istniejący już drzewostan, tworząc miejsce o wysokiej wartości przyrodniczej i ekologicznej – tłumaczy Jacek Jaśkowiak.

– Mieszkańcy oczekują od nas działań poprawiających jakość powietrza i warunków środowiskowych w mieście. Potrzebują miejsc do rekreacji i wypoczynku w otoczeniu przyrody. Będę zabiegał o taki dobór gatunkowy drzew, by pozytywny wpływ tych nasadzeń na środowisko był jak najwyższy. Liczę, że radni miasta Poznania zgodzą się na zmianę planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. To inwestycja potrzebna nie tylko mieszkańcom osiedla Krzyżowniki-Smochowice, gdzie często występuje problem złej jakości powietrza. Korzystać z niego będą wszyscy poznaniacy i poznanianki – dodał prezydent Poznania.

Cała działka ma powierzchnię około 60 hektarów, z czego ponad połowa terenu – 32 ha, jest porośnięta zielenią wysoką, której główny trzon stanowią drzewa gatunków takich jak: brzozy, klony, lipy, dęby, świerki, topole i buki. Szacowana liczba drzew znajdujących się obecnie na tym terenie wynosi 64 tysiące, ich zagęszczenie jest jednak bardzo nieregularne. Drzewa w tym miejscu będą dosadzane. Pozostały teren, nieporośnięty zielenią wysoką, o powierzchni 23 hektarów zostanie zalesiony. W tym miejscu posadzone będzie 184 tys. drzew. 5 ha będzie przeznaczonych na zagospodarowanie rekreacyjne.

– Zalesienie tego terenu i zaprzestanie starań o budowę pola golfowego jest w pełni uzasadnione – mówi Mieczysław Broński, dyrektor Zakładu Lasów Poznańskich. – Przez 14 lat żaden inwestor nie zainteresował się ideą stworzenia pola golfowego. Przez lata teren ulegał coraz większej degradacji. Powstanie lasu w tym miejscu jest dobrym pomysłem. Teren ten znajduje się w Północno-Zachodnim Klinie Zieleni, w otoczeniu kompleksów leśnych. Poza tym, skupisko drzew to naturalna tarcza, która chroni przed zanieczyszczeniami powietrza, wysokimi temperaturami i przeciwdziała skutkom zmian klimatu. Miejsce to będzie służyć wszystkim mieszkańcom – dodaje dyrektor ZLP.

Obecnie zarządcą działki przy ul. Słupskiej jest Zakład Lasów Poznańskich. Do 2010 r. działała tam szkółka Krzyżowniki (produkcja roślin zakończyła się jednak wcześniej, bo 2005 r.). W latach 2011 – 2015 obszar był administrowany przez Zarząd Zieleni Miejskiej. Teren z roku na rok podlegał coraz większej degradacji. W tym czasie trwało bowiem poszukiwanie inwestora, który miałby wybudować w tym miejscu profesjonalne pole golfowe. Zaprzestanie zabiegów gospodarczych spowodowało pojawienie się inwazyjnych gatunków roślin i owadów. W miejscu tym znajduje się także kilka zdewastowanych budynków i pozostałości po obiektach, które ze względów bezpieczeństwa kwalifikują się do rozbiórki lub remontu. Pozostawienie tego terenu w obecnym stanie stwarza realne zagrożenie dla pobliskich lasów.

Powstanie profesjonalnego pola golfowego w rejonie ul. Słupskiej nie jest już brane pod uwagę. Wiadomo już, że taki obiekt stanąć ma w Tarnowie Podgórnym. Gmina ma już inwestora.

Żeby plany prezydenta można było zrealizować konieczna będzie zmiana planu zagospodarowania przestrzennego, czym zajmują się radni miejscy. Tam większość ma klub Jaśkowiaka, więc nie powinno być problemów z realizacją inwestycji.

Autor: UMP / op. AS

Poznań: Ogromne korki w okolicach ronda Śródka. „Żeby zachęcić mieszkańców i turystów do korzystania z transportu publicznego niezbędne jest inwestowanie w infrastrukturę”

0
Zmiana organizacji ruchu na rondzie Śródka zakończyła się katastrofalnie. Poznań został w tym rejonie praktycznie sparaliżowany. Miasto tłumaczy się remontów.

Wtorkowy poranek dla wielu osób próbujących się przebić przez rondo Śródka był tragiczny. Ogromny korek, kilka kolizji i ogólne zamieszanie. Ze względu na remont torowiska nie ma możliwości przejazdu przez południową stronę ronda. W tym samym czasie miasto prowadzi kilka innych remontów, które paraliżują Poznań i doprowadzają kierowców do szaleństwa.

Do trudnej sytuacji w rejonach ronda Śródki postanowiło się odnieść miasto na swojej stronie internetowej. – Termin remontu tras tramwajowych dochodzących do ronda Śródka został tak zaplanowany, żeby był jak najmniej uciążliwy dla pasażerów komunikacji, a także kierowców. Okres wakacji letnich, kiedy w mieście mniej osób porusza się komunikacją publiczną, jest najlepszym czasem na tego typu prace – można przeczytać.

Dalej urzędnicy wyjaśniają co konkretnie powoduje problemy przy remoncie: – Utrudnienia dla kierowców wynikają z tego, że przez niewielki rozmiar wyspy środkowej ronda Śródka rozjazdy są zlokalizowane w jezdni, a zwrotnice pomiędzy przejściami dla pieszych a jezdnią. Trzeba więc było zamknąć dla samochodów przejazd przez rondo. Za przystankiem na ul. Jana Pawła II stworzono z kolei tymczasową przewiązkę.

– Żeby zachęcić mieszkańców i turystów do korzystania z transportu publicznego niezbędne jest inwestowanie w infrastrukturę. Stałe podnoszenie jej jakości pozwala zwiększyć bezpieczeństwo, komfort, sprawność, szybkość i niezawodność komunikacji. Takie inwestycje, jak budowa nowych tras tramwajowych na Naramowice, w Ratajczaka, czy do Unii Lubelskiej, są bardzo ważne. Niezbędne jest także systematyczne modernizowanie istniejących torowisk i sieci trakcyjnych – tłumaczy Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

Remont ronda Śródka powinien zostać zakończony do końca lipca. Wszystko wskazuje na to, że do tego czasu mieszkańcy muszą przywyknąć do trudnej sytuacji na drogach.

Gowin: niektóre zapisy Konstytucji dla Nauki do zmiany w nowej kadencji

0
Niektóre zapisy obowiązującej od października ub. roku i wdrażanej obecnie przez uczelnie Konstytucji dla Nauki, czyli ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, wymagają zmiany – przyznał w poniedziałek w Katowicach szef resortu nauki Jarosław Gowin.

Jak wyjaśnił, chodzi „o racjonalną korektę” ustawy w nowej kadencji parlamentu.

Występując na briefingu podczas katowickiej debaty NKN FORUM „Ścieżki kariery – rozwój kadr nauki i szkolnictwa wyższego” wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego był pytany m.in. o zapisy ustawy wymagające zmiany.

Gowin odpowiedział, że podobnie, jak otrzymał od poprzedniej szefowej resortu prof. Leny Kolarskiej-Bobińskiej wiedzę m.in. w postaci obszernego dokumentu nt. kierunków potencjalnych zmian, zamierza odpowiednie sugestie pozostawić swojemu ewentualnemu następcy w kolejnej kadencji.

„W ministerstwie, w ciągłym dialogu ze środowiskiem akademickim, o czym świadczy konferencja w Katowicach, monitorujemy wdrażanie ustawy, widzimy takie przepisy, które wymagają doszlifowania; widzimy też przepisy, które wymagają ewidentnej zmiany” – zaznaczył minister.

„Część tych przepisów nie domyśleliśmy w trakcie prac nad ustawą, część tych wadliwych przepisów została włączona do ustawy w trakcie prac legislacyjnych, mimo negatywnego stanowiska ministerstwa. Nie ma tych przepisów wiele i nie chodzi o żaden z filarów reformy, ale na pewno pewna racjonalna korekta tej ustawy będzie w przyszłej kadencji potrzebna” – ocenił.

„Są też rzeczy, których nie udało nam się wprowadzić, ze względu na bardzo silny opór środowiska akademickiego” – wskazał. Odniósł się przy tym do poniedziałkowego wystąpienia w Katowicach prof. Macieja Żylicza, prezesa Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, który mówił o nadmiernie hierarchicznej ścieżce awansu naukowego.

„Polski anachronizm, jaką jest habilitacja, polska wyjątkowość, jakim jest tytuł tzw. profesora belwederskiego – to w efekcie składa się na zbytnie spowolnienie ścieżek awansu i ścieżek kariery naukowej, jeżeli chodzi o młodych, wybitnych uczonych. Myślę, że to jest też obszar do poprawy” – uznał Gowin.

Odnosząc się do powiązań ustawy z Kodeksem postępowania administracyjnego, m.in. do postępowań administracyjnych przy awansach, minister zapewnił, że w toku prac nad ustawą starano się ograniczyć zakres działania Kpa – wobec opinii, że w dużej mierze jego regulacje są niedostosowane do specyfiki dziedzin nauki czy procesu kształcenia.

„Ze strony uczelni płyną sygnały, że to ograniczenie Kpa jest jeszcze niewystarczające, dlatego przygotowaliśmy dodatkowe ograniczenia uelastyczniające sposób działania uczelni, które zostały włączone do projektu ustawy deregulacyjnej, przygotowywanego przez panią minister (przedsiębiorczości i technologii Jadwigę – przyp. PAP) Emilewicz. Ale wygląda na to, że już niestety w tej kadencji parlamentu nie uda się tej ustawy uchwalić” – zastrzegł Gowin.

W swoim wcześniejszym wystąpieniu na debacie Gowin akcentował wagę dalszego prowadzenia przez środowisko dialogu nt. wdrażania reformy, nawet gdyby nie było już takiej woli po stronie ministerstwa. Zwrócił uwagę, że w dialogu towarzyszącym pracom nad Konstytucją dla Nauki, choć unikatowym na skalę europejską, zaangażowane były tylko niewielkie części środowiska akademickiego.

„Ogromna większość środowiska podeszła do pracy nad tą nową ustawą raczej biernie, nawet w sensie poznawczym. Do dzisiaj jestem zaskakiwany w rozmowach (…) pytaniami, albo opiniami na temat reformy, które nijak mają się do jej treści. Ciągle głównym źródłem mniemań na temat tego, jaka to jest reforma, jest plotka – to, co się zasłyszało od kolegów” – diagnozował minister nauki.

Nawiązując do tematu katowickiej debaty Gowin podkreślił, że kwestie nowych ścieżek kariery akademickiej i wiążącej się z tym organizacji pracy uczelni budzą jednak w środowisku powszechne zainteresowanie.

Mówiąc o zasadach awansu naukowego stanowiskowego i związanych z nimi kwestiach oceny pracy i zasadach wynagradzania, wicepremier zastrzegł, że wprowadzona ustawą zmiana logiki uprawnień do przyznawania uprawnień do nadawania stopni naukowych jest jednym z warunków powodzenia całej reformy.

„W ślad za płynącymi od lat wnioskami środowiska te zasady zostały uzależnione nie od czynników ilościowych, od liczby samodzielnych pracowników naukowych, lecz od realnego poziomu badań naukowych lub od poziomu twórczości artystycznej – mierzonego kategorią uzyskaną w wyniku ewaluacji jakości działalności naukowej w danej dyscyplinie” – przypomniał.

„To fundamentalna zmiana, która wejdzie w życie od 2021 r. (…) Tej zasadniczej zmianie towarzyszą istotne modyfikacje warunków i trybu, w jakich prowadzone są postępowania ws. nadania stopni, wprowadzenie nowych klasyfikacji dziedzin i dyscyplin i przeniesienie uprawnień do nadawania stopni z wydziałów na szczebel całych uczelni” – wymieniał.

Gowin przyznał, że wdrożenie nowych zasad systemowych w obszarze awansów naukowych – chociaż w ustawie opisane klarownie – z punktu widzenia władz uczelni i pracowników jest „dość skomplikowane”. „Pokonujemy szczęśliwie kolejne wyzwania, kolejne etapy zmian” – zapewnił.

Nawiązał tu m.in. do ubiegłotygodniowego pierwszego posiedzenia plenarnego Rady Doskonałości Naukowej, czyli nowego organu, który ma stać na straży wysokich standardów indywidualnych postępowań awansowych.

Wskazał jednocześnie, że gremia odpowiedzialne na uczelniach za nadawanie stopni oraz Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów (prowadzącą do końca swojej kadencji postępowania awansowe na starych zasadach) czeka dziś znaczna liczba wniosków. Zaznaczył, że liczba wniosków awansowych według starych zasad, jakie spłynęły w pierwszych czterech miesiącach br., jest praktycznie taka sama, jak w dwóch poprzednich latach.

„Jesteśmy świadomi, że lęk przed nowymi zasadami postępowań awansowych jest dosyć naturalny. (…) Wiele tych wniosków zostało złożonych niejako na wyrost – i to nie jest pozytywne. Ale świadczy to również, że w środowisku upowszechnia się przekonanie, że na skutek tej reformy o uzyskanie stopni czy tytułów będzie trudniej. I taki też był cel tej reformy: żeby było trudniej, żeby rzeczywiście podnosić wymagania, bo one w poprzednich latach (…) zostały zaniżone” – powiedział Gowin.

W tym kontekście wicepremier ocenił, że podniesiono wymagania w przypadku doktoratów i habilitacji, jednak rozwiązania dot. warunków uzyskiwania tytułu profesora, które nabrały ostatecznego kształtu w parlamencie, „budzą wątpliwości”. „Wydaje nam się, że pewne rozwiązania wprowadzone na etapie prac parlamentarnych nie sprzyjają jakości. Ale tym większa jest odpowiedzialność gremiów odpowiadających za wnioskowanie o nadawanie tego tytułu” – ocenił.

„Niezwykle trudnym i delikatnym wyzwaniem stojącym przed uczelniami i radami instytutów, również przed Centralną Komisją, a szczególnie recenzentami, jest niedopuszczenie do tego, aby osoby, które nie są w stanie przygotować rozprawy doktorskiej na odpowiednim poziomie, osoby, które mają zbyt mały dorobek naukowy albo artystyczny, dostąpiły zaszczytu związanego z uzyskaniem stopnia naukowego, a już dopiero tytułu profesora” – wyjaśnił minister nauki.

Jak zaznaczył, uczelnie mierzą się dziś z wyzwaniem wynikającym ze zdecydowanego poszerzenia ich autonomii w obszarze postępowań awansowych, szczególnie ws. nadania stopnia doktora. Uczelnie mogą m.in. określić tu dodatkowe warunki. „To okazja, żeby rozszerzać czy zaszczepiać w większym stopniu w uczelniach kulturę jakości, doskonałości naukowej” – sugerował Gowin.

Wskazał też, że podobnie w przypadku awansu stanowiskowego, choć ustawa określa podstawowe stanowiska, uczelnia może w swoim statucie określić inne stanowiska nauczycieli akademickich.

Szef MNiSW zaznaczył, że nowego podejścia środowiska wymaga również okresowa ocena pracy. „Główne obszary oceny okresowej to działalność dydaktyczna, naukowa i organizacyjna oraz przestrzeganie przepisów z zakresu prawa autorskiego i praw pokrewnych” – przypomniał.

„Okresowa ocena pracy nie może i nie powinna być utożsamiana z działaniami zmierzającymi do ewaluacji działalności naukowej jednostki. Celem oceny okresowej jest ewaluacja indywidualnej pracy pracownika uczelni, motywowanie go do lepszej pracy, wreszcie prawidłowe zarządzanie personelem – także poprzez zwalnianie pracowników kiepskich” – podkreślił wicepremier.

Odnosząc się do kwestii wynagrodzeń przypomniał, że dotąd wiele uczelni korzystało z odpowiedniego rozporządzenia, lecz od 1 stycznia br. ma ono już mocno ograniczone zastosowanie: uczelnie samodzielnie określają regulaminy wynagradzania, przy ustanowionych przez ustawodawcę tylko minimalnych poziomach wynagrodzeń i podstawowych ich składnikach.

„Chociaż kwoty te oznaczają dla znaczącego procentu pracowników naukowych wyraźny wzrost wynagrodzeń, nadal są to kwoty rażąco niskie” – przyznał Gowin. Przypominając, że uczelnie mają jeszcze kilkanaście miesięcy na dostosowanie stosunków pracy do wymogów nowej ustawy podkreślił, że także ten proces będzie rodzajem testu na zdolność do budowania wspólnoty.

„Z jednej strony od początku chcieliśmy wyposażyć rektorów w duże uprawnienia. (…) Ale budowanie wspólnoty oznacza także potrzebę konsensualnego uzgadniania kwestii związanych szczególnie z regulaminem wynagradzania, funduszu świadczeń socjalnych, regulaminu nagród i premiowania, zasad podziału środków na wynagrodzenia – ze związkami zawodowymi” – zastrzegł.

Wicepremier wskazał tu jednocześnie na odpowiedzialność związków zawodowych, związaną z podejściem do tej delikatnej materii „w duchu kultury jakości i unikania obrony pracowników słabych, którzy ani dla studentów ani dla dorobku naukowego nie wnoszą wystarczająco dużo”.

Mateusz Babak

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Poznań: Kończy się przebudowa ul. Folwarcznej. „Droga do centrum skróci się do kilkunastu minut”

0
Kończy się budowa ronda na skrzyżowaniu ulic Kobylepole, Piwnej i Stalowej. Cała inwestycja ma zostać ukończona jeszcze w tym roku.

– Jeszcze w tym roku, dzięki rozbudowanej ul. Folwarcznej, mieszkańcy osiedli PTBS i Przemysława łatwiej będą mogli dostać się do pętli na Franowie. Droga do centrum skróci się do kilkunastu minut – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Docelowo, wzdłuż ul. Folwarcznej, utworzone będzie również połączenie autobusowe, dla którego już przygotowywane są zatoki przystankowe. Nowe rozwiązanie komunikacyjne uspokoi ruch na ul. Folwarcznej, Browarnej i Dymka.

W sobotę 6 lipca otwarty zostanie przejazd przez rondo na skrzyżowaniu ulic Kobylepole, Piwnej i Stalowej. Ruch będzie się tam odbywał na razie w ramach czasowej organizacji ruchu. Wlot na rondo od ulicy Stalowej, na której trwają prace związane z powstawaniem warstw konstrukcyjnych jezdni oraz prace brukarskie, pozostanie do ich zakończenia zamknięty.

– Do zakończenia rozpoczętej pod koniec ubiegłego roku inwestycji, która obejmuje nie tylko budowę ul. Folwarcznej, lecz również rozbudowę fragmentu ul. Szwajcarskiej, a także ul. Stalowej, Kobylepole, Piwnej i Reknickiej, zostało już naprawdę niewiele. Jej realizacja wchodzi w ostatnią fazę. Dziś zaawansowanie robót z nią związanych sięga 80 proc. – mówi Justyna Litka, prezes zarządu spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie.

Do tej pory, dzięki skoordynowaniu inwestycji na tym terenie, Aquanet zakończył już budowę kanalizacji sanitarnej i wodociągu. Przebudowano już kolizje gazowe, sanitarne i energetyczne, a na ukończeniu jest przebudowa kolizji telekomunikacyjnych oraz budowa kanalizacji teletechnicznej, która umożliwi w przyszłości montaż monitoringu miejskiego w tym rejonie. Przebudowana została także sygnalizacja świetlna przy przejeździe przez torowisko na ul. Szwajcarskiej, na zjeździe do zajezdni tramwajowej.

Na ponad 2/3 przebudowywanych ulic zakończono układanie krawężników, budowę warstwy wiążącej jezdni, a także prace brukarskie na chodnikach. Podobnie mocno zaawansowana jest budowa ścieżki rowerowej. Trwa jeszcze budowa dojścia do os. Przemysława, przejazdów i przejść kolejowych, zatok dla autobusów oraz sygnalizacji świetlnej na przejściu dla pieszych w rejonie Szkoły Podstawowej przy ul. Szpaków. Niebawem rozpocznie się montaż oświetlenia.

Wzdłuż całej trasy przebiegać będą oświetlone ścieżki rowerowe i chodniki. W rejonie szkoły podstawowej przy ul. Szpaków wprowadzone zostanie udogodnienie dla rodziców dowożących dzieci do szkoły. Będzie to zatoka postojowa typu „Kiss&Ride” (zatrzymaj się, wysadź i jedź). Nasadzona zostanie nowa zieleń.

Dodatkowo w ul. Kobylepole powstała kanalizacja sanitarna i wodociąg wraz z przyłączami. Wodociąg zbudowany został również w ul. Piwnej i Reknickiej. Przed drogowcami jeszcze układanie warstwy ścieralnej na jezdniach, wykonanie oznakowania oraz nasadzenia zieleni.

Autor: PIM / UMP / op. AS

Part Of The Kitchen w KontenerART

0
Lubią jeść, być razem – i tworzyć muzykę. 5 lipca w KontenerART zagra jeden z bardziej niezwykłych, młodych, choć już utytułowanych, poznańskich zespołów.

Zespół Part of the Kitchen powstał w marcu 2016 r. w Poznaniu. Po roku wspólnego grania nagrał materiał w formie debiutanckiej epki „Below the line”, który składa się z pięciu autorskich piosenek. W lipcu 2017 r. powstał teledysk do utworu „Nieudani”, który można oglądać w kanale YouTube zespołu.

W trakcie swojej działalności Part Of The Kitchen zagrał wiele koncertów między innymi w Centrum Kultury Zamek (Poznań) Blue Note, Powidz Jam Festiwal, Songwriter Łódź Festiwal, Festiwalu Spring Break oraz radiowej Czwórki i Afery, Obecnie Zespół przygotowuje nowe utwory i zbiera autorski materiał na longplay.

W 2019 roku zespół został laureatem Festiwalu Wschody w Lublinie, zwyciężył w Kujawsko-Pomorskim Przeglądzie Kapel we Włocławku oraz wykonał utwór w legendarnym Studio im. Agnieszki Osieckiej w ramach Festiwalu „Pamiętajmy o Osieckiej”.

Part Of The Kitchen to skład, który połączyła miłość do jedzenia, bycia razem i muzyki…

Mat. pras., el

Poznań: Wartostrada na Dębinie nie będzie asfaltowa

0
Droga gruntowa, nie asfaltowa – to najważniejsze, co udało się ustalić w sprawie budowy Wartostrady w Dębinie. Jednak społecznicy i ekolodzy nadal mają wątpliwości.

Las Dębina jest pośrednią strrefą ochronną ujęcia wody pitnej dla Poznania, które mieści się właśnie na Dębinie. I co prawda nie jest to ujęcie główne, ale działające – a z tego względu wszelkie inwestycje planowane w samym lesie i jego okolicy są szczególnie ważne. Nic więc dziwnego, że zapowiadane w ubiegłym roku przez Mariusza Wiśniewskiego, zastępcę prezydenta Poznania, wydłużenie Wartostrady aż do Dębiny i dalej do Lubonia wywołało burzliwą dyskusję.

I nie chodziło o sprzeciw wobec budowy trasy, bo co do tego, że powinna powstać, wszytscy zą zgodni. Obecnie dojazd do Dębiny z centrum Poznania do łatwych nie należy. Rowerzyści mają do wyboru albo mało atrakcyjną drogę rowerową wzdłuż ruchliwej Dolnej Wildy – albo malowniczą, ale bardzo niewygodną trasę dwiema wyjeżdżonymi koleinami wierzchem wałów przeciwpowodziowych. W samym lesie trasy już są znacznie wygodniejsze i choć gruntowe, to dobrze utrzymane, za co przynajmniej połowa uznania należy się leśnictwu Dębina.

Wątpliwości wzbudziła nie tyle droga rowerowa, co materiał, z którego będzie zbudowana. No i czy – modnym ostatnio poznańskim zwyczajem – nie wytnie się przy jej budowie kilka czy kilkanaście dorodnych drzew. Właśnie o drzewa martwi się szczególnie Adam Suwart, Społeczny opiekun Zabytków. Jednym z ciekawszych drzew rosnących przy przyszłej trasie – a właściwie na jej środku – jest okazała topola włoska. Czy z powodu budowy trasy topola – i kilka innych drzew, równie dorodnych – nie zostanie przeznaczona do wycięcia?

Władze miasta zapewniają, że – choć na szczegóły trasy jeszcze za wcześnie – to na pewno wycinka zostanie ograniczona do minimum, a sama trasa będzie gruntowa. Jak wykonawcy uda się to pogodzić z tym, że pokaźna część tej trasy biegnie terenami zalewowymi, które przez kilka miesięcy w roku są co najmniej podmokłe – jeszcze nie wiadomo. Koncepcja ma być gotowa w przyszłym roku. Społecznicy zapowiadają, że będą patrzeć władzom miasta na ręce w tej sprawie…

el, fot. archiwum

Poznań: nie będzie koszenia trawników na Łazarzu?

0
Rada Osiedla Święty Łazarz zamierza podjąć uchwałę w sprawie zakazu koszenia trawników w dzielnicy w czasie upałów. Zdaniem radnych Zarząd Zieleni Miejskiej powinien raczej częściej podlewać rośliny, a nie kosić je do gołej ziemi.

Na portalach społecznościowych można znaleźć mnóstwo zdjęć wrzucanych prrzez oburzonych mieszkańców Łazarza, które pokazują skwery czy parki „wygolone” kosiarkami do gołej ziemi. Taki los spotkał park Kasprowicza, plac Nowakowskiego czy skwer Eki z Małeki, co jest szczególnie smutne, jako że to jest jedyny skrawek zieleniw tej części Łazarza. Zdjęcia z opisami dostają również radni z Łazarza. Postanowili więc poprosić ZZM o wyjaśnienie, dlaczego, skoro z powodu wysokich temperatur trawa nie rośnie, ale wysycha, wszystkie trawniki nadal są koszone.

„Jako RO stanowczo się temu sprzeciwiamy, zawnioskowaliśmy dziś do ZZM o zaprzestanie takich działań i częstsze podlewania zieleni. Oczekujemy również na przesłanie nam umowy z firmą, która kosi trawniki aby sprawdzić, ile to kosztuje i czy da się ograniczyć bezsensowne koszenie” – informuje rada osiedla na swoim profilu.

Radni zamierzają walczyć o tworzenie na Łazarzu łąk kwietnych. To tereny zielone, na których dobór roślin i ich rozwój zostawia się w rękach Matki Natury, a kosi tylko raz, jesienią. Oczywiście nie wszędzie takie łąki da się zastosować, no i te przy drogach zapewne trzeba byłoby kosić częściej ze względu na widoczność dla kierowców – jednak sam pomysł jest warto rozważenia. Oznaczałby znacznie niższe koszty utrzymania miejskiej zieleni, bo nie trzeba byłoby jej tak często kosić, nie mówiąc już o pieleniu czy nasadzeniach, co przecież też kosztuje. Nawet podlewanie mogłoby się odbywać znacznie rzadziej, ponieważ na łąkach kwietnych rosną same swojskie rośliny, dopasowane do naszego klimatu, a więc radzące sobie z deficytem wody.

Dodatkowo – jak zwraca uwagę Marta Jermaczek-Sitak, biolog, ekolożka i wielka zwolenniczka kwietnych łąk – taka łąka to zysk w postaci lepszego powietrza, większej wilgotności, bioróżnorodności i estetyki. A Wielkopolska stepowieje. I to właśnie duże miasta i ich mieszkańcy najbardziej dotkliwie to odczuwają. Robi się coraz bardziej sucho, jest coraz więcej kurzu – i coraz mniej zieleni, która nie może się utrzymać w wysychających parkach i na skwerach. Kwietne łąki pomogą mu zaradzić.

Radni z Łazarza na swojej najbliższej sesji zamierzają podjąć w tej sprawie stosowną uchwałę. Być może więc już w przyszłym roku zobaczymy na przykład w parku Kasprowicza, wykoszonym obecnie do gołej ziemi, piękną kwietną łąkę, tętniącą życiem owadów i ptaków…?

RO św. Łazarz, el

Poznań: Dąb Krzysztof jednak do przycięcia?

0
Komisja Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej RMP pozytywnie zaopiniowała dziś pomysł przycięcia korony dębu Krzysztof na poznańskiej Wildzie. Teraz projekt uchwały trafi na sesję rady miasta.

Sprawa budzi ogromne emocje, bo Krzysztof jest prawdopodobnie najstarszym drzewem w Poznaniu. Rośnie przy ulicy Prądzyńskiego, na placu zabaw, ma w obwodzie aż cztery metry i liczy sobie około 300 lat. Półtora roku temu, staraniem Rady Osiedla Wilda, zostało uznane za pomnik przyrody, a radni i mieszkańcy Wildy są bardzo dumni, że na ich terenie rośnie tak wyjątkowe drzewo.

Tymczasem władze miasta zaplanowały przycięcie korony drzewa. Powody są czysto pielęgnacyjne: Krzysztof nie jest ani chory, ani spróchniały, jednak jego korona, zdaniem pracowników Wydziału Ochrony Środowiska, jest nieco za duża i – zwłaszcza z powodu panującej suszy – niektóre gałęzie są suche. Należy je więc usunąć, by nie złamały się podczas wiatru i nie spadły nikomu na głowę.

Plany wzbudziły niepokój radnych z Wildy, którzy postanowili zasięgnąć opinii dendrologów. Drzewo zbadał więc dr Marcin Kolasiński z Uniwersytetu Przyrodniczego, ten sam, który sprawdzał Krzysztofa przed uznaniem go za pomnik przyrody. I uznał, że żadne radykalne cięcia nie są tu potrzebne, bo drzewo jest w doskonałej kondycji. Dorota Bonk – Hamemrmeister, radna z Wildy, zaapelowała do Katarzyny Kierzek-Koperskiej, zastępczyni prezydenta, o zasięgnięcie dodatkowych opinii o stanie drzewa, skoro te, którymi dotąd dysponują zainteresowani, są tak rozbieżne.

Decyzję o przycince korony Krzysztofa – lub też jej zaniechaniu – muszą podjąć radni, ponieważ to oni uznali Krzysztofa za pomnik przyrody. I najwyraźniej przynajmniej część z nich – członkowie Komisji Ochrony Środowiska RMP – jest przekonana co do tego, że Krzysztofa trzeba przyciąć. Ostatecfzna decyzja zapadnie 9 lipca na sesji rady miasta.

Dąb Krzysztof – to dąb szypułkowy (Quercus robur L.) rośnie przy zbiegu ulic Józefa Garczyńskiego i Ignacego Prądzyńskiego, na terenie ogrodzonego placu zabaw powierzonego Zarządowi Zieleni Miejskiej w Poznaniu. Drzewo rośnie na placu zabaw przy budynku Wielkopolskiego Stowarzyszenia Alzheimerowskiego. Imię Krzysztof, zakorzenione w lokalnej społeczności, dąb otrzymał od poznańskiej artystki – Anny Siwczyk (zm. 23.02.2010 r.), która przyczyniła się do obecnego stanu skweru, przywracając mu dawny wygląd i charakter.

Drzewo o regularnej koronie, w wieku około 250-300 lat i 375 cm obwodu (na wys. 130 cm), posiada duże wartości estetyczne. Stanowi ważny element krajobrazu gęsto zabudowanej dzielnicy Wilda, w której każda enklawa zieleni ma bardzo duże znaczenie dla mieszkańców. Drzewa pomnikowe, szczególnie w dużych miastach, stanowią wartość dodaną; są cennym świadkiem historii i dziedzictwem przyrodniczym. Odgrywają ważną rolę społeczną, przyrodniczą i zdrowotną.

Opinia specjalistyczna wykonana przez dr hab. inż. Dorotę Wrońską-Pilarek z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu potwierdziła wysoką wartość krajobrazową, przyrodniczą i zdrowotną drzewa oraz indywidualne cechy wyróżniające je w skali miasta spośród innych obiektów przyrody ożywionej. Przegląd arborystyczny przeprowadzony w sierpniu br. nie wykazał ubytków w konarach i górnych częściach pnia drzewa. Drewno jest całkowicie zdrowe, nieuszkodzone, o pełnej wytrzymałości mechanicznej. Dąb szypułkowy jest drzewem dojrzałym i w bardzo dobrej kondycji zdrowotnej.

W stosunku do pomnika przyrody wprowadzono szereg ograniczeń, w tym m.in. zakaz wykonywania prac ziemnych trwale zniekształcających rzeźbę terenu, dokonywania zmian stosunków wodnych, uszkadzania i zanieczyszczania gleby oraz umieszczania tablic reklamowych. Zobowiązano nadzorującego teren do stałego monitorowania stanu pomnika przyrody oraz wykonywania zabiegów pielęgnacyjnych i zabezpieczających (w tym stałej, fachowej, kompleksowej oceny stanu zdrowotnego drzewa, niezbędnych działań w koronie).

el, fot. Rada Osiedla Wilda

Siedlisko wścieklizny w Poznaniu! „Znaleziono martwego nietoperza, który wcześniej pokąsał człowieka”

0
Na terenie parku Wilsona znaleziono martwego nietoperza, który wcześniej pokąsał człowieka. Po dokonaniu badań okazało się, że zwierzę chorowało na wściekliznę.

Mieszkańcom zaleca się zachowanie ostrożności i stosowanie się do wytycznych Powiatowego Lekarza Weterynarii, który wyznaczył obszar zagrożony wystąpieniem choroby zakaźnej zwierząt. Na tym terenie umieszczone zostały tablice informacyjne z wytycznymi, do jakich należy się stosować.

Na obszarze zagrożonym zakazuje się:

• organizowania targów, wystaw, konkursów, pokazów z udziałem psów, kotów oraz innych zwierząt wrażliwych na wściekliznę,
• wprowadzania i wyprowadzania psów i kotów nieszczepionych przeciwko wściekliźnie z terenu i na teren obszaru zagrożonego

W obszarze zagrożonym nakazuje się:

• poddanie szczepieniu przeciwko wściekliźnie wszystkich psów, które nie posiadają aktualnie ważnych szczepień przeciwko tej chorobie

Jako ognisko wścieklizny wyznaczono park Wilsona.

POWYŻSZE ZASADY OBOWIĄZUJĄ MIESZKAŃCÓW ORAZ OSOBY PRZEBYWAJĄCE NA OBSZARZE ZAGROŻONYM DO ODWOŁANIA.

Powiatowy Lekarz Weterynarii przypomina, że szczepienie zwierząt jest obowiązkowe i należy je powtarzać każdego roku. Zaleca, aby objąć nim nie tylko psy, ale również koty, które wypuszczane są na zewnątrz, poza mieszkanie.

W przypadku znalezienia martwego nietoperza lub innego zwierzęcia stałocieplnego w wyznaczonym obszarze zagrożenia, nie należy go dotykać oraz zgłosić do oficera dyżurnego Straży Miejskiej Miasta Poznania tel. 986

Obszar zagrożony został zaznaczony na mapce poniżej.

mat. pras. / op. AS

Ostrów: Ratownik medyczny kradł psychotropy?! Stanie przed sądem

44-letni ratownik medyczny miał podbierać psychotropy z bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Michałkowie. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

– Mężczyźnie zarzucono, że w okresie od października 2018 do 13 stycznia tego roku w Michałkowie, z terenu bazy LPR, działając w krótkich odstępach czasu i w z góry powziętego zamiaru zabrał w celu przywłaszczenia środki odurzające i substancje psychotropowe w liczbie kilkudziesięciu ampułek. Skład leków został szczegółowo ustalony przez prokuratora – tłumaczy w rozmowie z Radiem Poznań prokurator Maciej Meler.

Śledztwo zaczęło się dzięki pozostałym pracowników, którzy zauważyli nieprawidłowości w stanie leków. Na niekorzyść oskarżonego ma działać również fakt, że nie prowadził on ewidencji leków psychoaktywnych, chociaż zgodnie z prawem powinien.

Mężczyzna został zwolniony z pracy. Jeżeli zarzuty się potwierdzą grozi mu nawet pięć lat więzienia.

Źródło: Radio Poznań

Budowa szpitala dziecięcego w Poznaniu. „Ten budynek rośnie w oczach”

0
– Wszystko idzie zgodnie z planem, a nawet jest przyspieszenie.– mówił Marszałek Marek Woźniak w trakcie wizyty na budowie szpitala dziecięcego w Poznaniu, czyli Wielkopolskiego Centrum Zdrowia Dziecka przy ul. Wrzoska.

– Do końca roku mają zakończyć się prace budowlane, by można było zacząć prace wewnątrz budynku. Cieszymy się, że firma WARBUD pracuje tak solidnie, bo wszyscy czekamy na efekt końcowy z niecierpliwością. Realizacja tej inwestycji jest ogromnym przedsięwzięciem, bardzo wyczekiwanym przez małych pacjentów i ich opiekunów. Dzięki środkom unijnym, ale też centralnym oraz naszym, z budżetu województwa, w sumie ponad 420 mln zł, powstanie bardzo nowoczesny i przyjazny szpital, z dziecięcym SOR-em – cieszy się Marszałek dodając, że ogłoszony został już przetarg na wyposażenie medyczne budynku.

Do dziś wykonano roboty budowlane o wartości przekraczającej 25 mln zł. Zakończono prace ziemne związane z wykonaniem wykopu pod budynek, usunięto wszystkie kolizyjne elementy infrastruktury w miejscu budowy, postawiono także mury oporowe okalające obiekt i fundamenty. Trwa właśnie wznoszenie budynku szpitala na całej jego powierzchni, w technologii żelbetowej. Prace realizowane są od poziomu kondygnacji -1, w najbardziej skomplikowanych częściach budynku, w szczególności części ostrodyżurowej, poprzez kondygnację zerową po poziomy +1 oraz +2 w części „łóżkowej”. Rozpoczęto też stawianie ścian, rozwijana jest instalacja terenowa (wodociągowa, kanalizacja sanitarna i deszczowa), budowane są do niej przyłącza.

Do końca 2020 roku trwać mają prace wewnątrz obiektu. Zagospodarowywany będzie też teren zewnętrzny.
Pierwsi mali pacjenci mają zostać przyjęci w 2021 roku.

W Wielkopolskim Centrum Zdrowia Dziecka, inwestycji realizowanej przez samorządową spółkę Szpitale Wielkopolski, będą leczone dzieci i młodzież do 18. roku życia. Szpital będzie miał ponad 30 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni i ponad 2 tysiące pomieszczeń. Na pacjentów czekać będą 354 łóżka w jednoosobowych salach z łazienką. Znajdzie się także miejsce dla opiekunów. W ramach inwestycji przewidziano utworzenie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

mat. pras. / op. AS

Powstaną kolejne źródła odnawialnej energii w Wielkopolsce

0
Marszałek Województwa Wielkopolskiego wraz z Wójtem Gminy Suchy Las Grzegorzem Wojterą podpiszą umowę na dofinansowanie realizacji odnawialnych źródeł energii. Partnerami w projekcie są Gminy Rokietnica i Miasto Puszczykowo.

Projekt wart przeszło 8,2 mln zł, polega na montażu indywidualnych instalacji odnawialnych źródeł energii na obiektach prywatnych w tych miejscowościach. Decyzją Zarządu Województwa Wielkopolskiego został dofinansowany środkami UE z WRPO 2014+ kwotą blisko 6,15 mln zł. To maksymalne dofinansowanie do projektów tego typu, na poziomie 85%.

– To kolejne przedsięwzięcie, które doskonale wpisuje się w realizację unijnej polityki ochrony środowiska, mającej na uwadze m.in. naszą zdrowszą egzystencję i ograniczenie występowania efektu cieplarnianego. Strategia Europa 2020 wytycza nam konkretne cele, do osiągnięcia których konieczne jest jak najbardziej powszechne korzystanie z odnawialnych źródeł energii – mówi Marszałek Marek Woźniak.

To projekt parasolowy, w którym wnioskodawcą są gminy partnerskie, a beneficjentami mieszkańcy tych gmin. Jego realizacja zakłada montaż na obiektach mieszkalnych indywidualnie dobranych instalacji OZE, np. paneli fotowoltaicznych do produkcji energii elektrycznej czy kolektorów słonecznych służących podgrzewaniu ciepłej wody użytkowej. W efekcie powstanie 78 jednostek wytwarzania energii cieplnej z OZE oraz 273 jednostki wytwarzania energii elektrycznej z OZE.

Celem realizacji projektu jest zapewnienie mieszkańcom Suchego Lasu, Rokietnicy i Puszczykowa możliwości pozyskania energii ze źródeł odnawialnych, co znacząco zmniejszy wydatki gospodarstw domowych na inne źródła energii i poprawi jakość życia w tych miejscowościach. Inwestycja wpłynie również korzystnie na jakość środowiska naturalnego, przyczyniając się do zmniejszenia emisji CO2 oraz innych zanieczyszczeń.

mat. pras. / op. AS

Poznań: Duże zmiany na skrzyżowaniu w centrum miasta. „Ten projekt to skandal”

0
Jedno z głównych skrzyżowań w mieście – ul. Św. Marcin, Towarowej i al. Niepodległości – mocno się zmieni. Lewica krytykuje pomysły zaproponowane przez miasto.

Torowisko umożliwiające tramwajom jadącym ul. Towarową skręt w prawo w ul. Święty Marcin, przesunięcie lokalizacji przystanków na ul. Towarowej, nowe przejście dla pieszych, dwukierunkowa ścieżka rowerowa przy Auli Uniwersyteckiej i Collegium Iuridicum. To najważniejsze rozwiązania komunikacyjne, które zawiera przygotowywana dokumentacja przebudowy ul. Św. Marcin na odcinku od mostu Uniwersyteckiego do al. Niepodległości wraz ze skrzyżowaniem z ul. Towarową.

Proponowane zmiany można również zobaczyć na filmiku stworzonym przez miasto.

– Modelowanie inwestycji przy pomocy BIM pozwoliło już teraz wygenerować animację, która przedstawia planowane do wdrożenia rozwiązania. Najważniejszym z nich jest przebudowa układu komunikacyjnego umożliwiająca skręt z ul. Św. Marcin w ul. Towarową. Takie rozwiązanie pozwoli odciążyć węzeł Kaponiera, a w przyszłości może stanowić element przedłużonej trasy tramwajowej przez Wolne Tory aż do ul. Hetmańskiej – tłumaczy Grzegorz Bubula, wiceprezes zarządu spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie.

Wprowadzenie nowego skrętu spowoduje zmianę lokalizacji przystanków tramwajowych na ul. Towarowej i sprawi, że nieco inaczej zostanie zagospodarowany cypel parku Romana Maciejewskiego. Na wysokości budynku Akademii Muzycznej pojawi się nowe przejście dla pieszych. Na ul. Św. Marcin, po stronie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, zbudowana zostanie dwukierunkowa ścieżka rowerowa.

– Przekazanie przez wykonawcę projektu modelu architektoniczno-projektowego wraz z wizualizacjami i animacjami BIM zakończyło realizację drugiego etapu umowy, dotyczącej przygotowania kompletnej dokumentacji wykonawczej wraz z kosztorysem i harmonogramem robót. Całość ma być gotowa do końca roku – tłumaczy Grzegorz Bubula.

Mniej optymistyczny wobec planowanych zmian jest Amadeusz Smirnow, z partii Razem. – Ten projekt to skandal, miejskie władze zamierzają wybetonować centrum miasta. W czerwcu tego roku padł kolejny rekord ciepła, nawet nie chcę sobie wyobrażać jakie temperatury będą panować na tej miejskiej patelni – wskazał polityk.

PIM / op. SS

Enea Lech Cup – turniej zyskał sponsora tytularnego

0
Flagowy turniej organizowany przez Lecha Poznań, Lech Cup będzie miał w najbliższej edycji sponsora tytularnego. Zostanie nim Enea, firma, która od lat wspiera aktywność dzieci i młodzieży. W związku z tym grudniowe zawody będą nosiły nazwę Enea Lech Cup, a ich data planowana jest na weekend 7-8 grudnia.

Przed nami już 13. edycja jednego z największych europejskich turniejów zrzeszających zespoły z czołowych akademii piłkarskich naszego kontynentu. Przez minione kilkanaście lat rozgrywki zdobywały coraz większą markę na międzynarodowej arenie i uznanie w oczach przedstawicieli zachodnich klubów. To sprawiło, że okazję występu w stolicy Wielkopolski mieli młodzi zawodnicy m.in. FC Barcelony, Manchesteru City, Arsenalu, Herthy BSC czy Bayernu Monachium. Rosnące zainteresowanie wokół turnieju dostrzegli również przedstawiciele firmy Enea, którzy sami poprzez projekt Enei Akademii Sportu promują aktywność fizyczną wśród dzieci i młodzieży.

– Współpraca z Lechem Poznań to kolejny etap działań Grupy Enea w ramach wsparcia aktywności młodzieży. W ramach Enei Akademii Sportu systematycznie rozbudowujemy system szkoleń najmłodszych sportowców. Pomagają nam w tym profesjonaliści, wspólnie z którymi wprowadzamy najlepszych młodych ludzi na kolejne etapy i szczeble sportowej kariery. Zależy nam bowiem by dzieci miały szansę rozwijać swoje sportowe talenty i pokochać sport od najmłodszych lat – podkreśla Mirosław Kowalik, prezes Enei. – Jesteśmy aktywnym i odpowiedzialnym partnerem społeczności lokalnych, wśród których funkcjonujemy, a przemyślany system wspierania sportu dzieci i młodzieży to jeden z kluczowych celów naszej społecznej odpowiedzialności – dodaje.

Radości ze współpracy z Eneą nie kryje również prezes Kolejorza, który podkreśla wysoką rangę zawodów oraz lokalną tożsamość tej firmy. – Turniej Lech Cup, który w tym roku rozgrywany będzie jako Enea Lech Cup, zyskał olbrzymią renomę nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. W każdej edycji do Poznania przyjeżdżają młode zespoły z czołowych europejskich klubów z Hiszpanii, Anglii, Niemiec czy Włoch. Rywalizacja stoi na bardzo wysokim poziomie, a na boisku można obserwować przyszłe gwiazdy światowych stadionów. Wśród uczestników są młodzi lechici, którzy dzielnie stawiają czoła potęgom – opowiada Karol Klimczak. – Jesteśmy niesamowicie zadowoleni, że w tym roku dołącza do nas Enea, która będzie sponsorem tytularnym turnieju. To firma mocno zakorzeniona w Poznaniu, hołdująca lokalnym wartościom. I podobnie jak my, priorytetowo traktuje rozwój sportowy dzieci i młodzieży, wspiera inicjatywy z tym związane. Cieszymy się na współpracę dwóch silnych wielkopolskich marek – zaznacza prezes Lecha.

Enea Lech Cup odbędzie się w tym roku w dniach 7-8 grudnia. Dokładną lokalizację poznamy bliżej samego turnieju, podobnie zresztą jak jego obsadę. Doświadczenie z minionych lat uczy, że możemy spodziewać się młodych graczy z najsłynniejszych europejskich klubów, utalentowanych trenerów, a przede wszystkim ogromnych emocji.

mat. pras.

Gniezno: Pojawiają się pierwsze problemy z wodą. „Zakaz obowiązuje do odwołania”

0
W podgnieźnieńskich gminach zaczęły się pojawiać pierwsze problemy z dostępem do wody. Jedna z gmin już zakazała używania jej do podlewania roślin.

– Wójt Gminy Niechanowo informuje, że ze względu na przedłużającą się suszę, wprowadza się bezwzględny zakaz podlewania upraw rolnych, ogródków przydomowych, działkowych i zieleńców oraz mycia samochodów, maszyn i pojazdów rolniczych w godzinach 5.30 – 22.30 na terenie gminy Niechanowo wodą pochodzącą z gminnej sieci wodociągowej. Zakaz obowiązuje do odwołania – taki komunikat pojawił się na oficjalnej stronie jednej z sąsiadujących gmin.

Przeciągające się upały oraz rekordowo niskie poziomy wód sprawiają, że do Gminy Niechanowo, zaraz mogą dołączyć okoliczne.

Prognozy synoptyków również nie są optymistyczne. W ciągu następnych siedmiu dni, szanse na opady mają być minimalne.