Strona główna Blog Strona 2225

Wielkanocne tradycje w Wielkopolsce

0
Wielkanoc to najważniejsze święto w chrześcijańskim kalendarzu, a każdy region ma swoje tradycje, które celebruje podczas tego święta. Jak się świętuje Wielkanoc w Wielkopolsce?

Gdy przez Chwaliszewo zaczynały nadciągać ciężkie wozy wypełnione suszoną rybą, wówczas wiadomo było, że zaczyna się Wielki Post, jak pisał profesor Lech Trzeciakowski. Postu pilnowano w Wielkopolsce bardzo rygorystycznie przez całe wieki, nie jedzono wówczas w ogóle tłuszczu zwierzęcego, mięsa i jaj. Codziennym pożywieniem były właśnie suszone albo solone ryby i „morzona” (drobno pokrojona, solona i zalana olejem rydzowym) cebula, którą nakładano na chleb jako omastę. Tradycyjnym daniem były też pyry z gzikiem albo ziemniaki kraszone olejem lnianym.

Jak i w pozostałych częściach Polski jadano również żur przyrządzany na mące żytniej zaczynie chlebowym, jednak akurat w Wielkopolsce nie było to najbardziej popularne danie. Żur przeszedł do tradycji wielkopolskiej bardziej jako bohater obrzędu rozbijania lub zakopywania garnka, w którym go gotowano. Tradycyjnie taki obrzęd odbywał się w Wielki Czwartek na zakończenie postu. Było to bardzo radosne święto, okraszone wieloma przyśpiewkami żegnającymi żur aż do przyszłego roku.

Wielki Piątek był dniem poświęconym modlitwie i kontemplacji. Wygaszano ogień w piecach, a odważni z samego rana, najlepiej o wschodzie słońca, szli nad rzeki i jeziora, by się w nich wykąpać. Wierzono, że kąpiel w ten dzień uchroni przed chorobami przez cały rok i ta wiara jest pozostałością czasów pogańskich. Gdzieniegdzie celebruje się jeszcze „boże rany” – gospodynie w Wielki Piątek budzą rano domowników uderzając ich rózgami po nogach na pamiątkę ran odniesionych przez Chrystusa.

W Wielką Sobotę dom powinien być wysprzątany, większość dań świątecznych gotowa, jajka pomalowane, a gospodyni z koszyczkiem święconki udaje się do kościoła, by poświęcić pokarmy. W Wielkopolsce najczęściej odbywa się to przed kościołami, o ile pogoda na to pozwala. W koszyczku powinny być wędliny, świąteczne pieczywo, najczęściej w postaci małej babeczki lub baranka, sól, no i oczywiście kolorowe, zdobione jajka. Niegdyś, jeszcze do końca XIX wieku, do święconki dokładano też małą butelkę wódki. Kieliszkiem tej właśnie wódki rozpoczynano później świąteczne świadanie. Dziś już raczej w żadnym koszyczku alkoholu się nie znajdzie…

Niedziela wielkanocna to oczywiście świąteczne śniadanie z dzielenie się poświęconym jajkiem. Kiedyś obowiązkowy na stołach był bukiet z barwinków. Jednak barwinki nie zawsze kwitną akurat wtedy, gdy przypada Wielkanoc, no i coraz mniej osób wie, jak własciwie wygląda taki kwiat, więc tej tradycji już się właściwie nie kultywuje. Na wsiach jeszcze w ubiegłym wieku bardzo popularne były wyścigi po mszy rezurekcyjnej. Według powszechnego przekonania ten, kto pierwzy dotarł do domu, pierwszy też zakończy żniwa.

Po śniadaniu dzieci wychodziły do ogrodu, żeby znaleźć schowane tam dla nich słodycze. W wielu domach musiały wcześniej zasłużyć sobie na te słodycze, przygotowując gniazdko dla zajączka. Gdy w domu nie było ogrodu, słodycze chowano w doniczkowych kwiatach.

Typowo poznańską tradycją są też Żandary. To przebierańcy, którzy chodzą po Ławicy w Wielkanocny Poniedziałek. Wśród Żandarów zawsze jest ksiądz, kominiarz, policjant, grajek i baba. Żandary chodzą po domach prosząc gospodarzy o datki i obiecując szczęście i powodzenie dla domu przez cały rok. Niektórzy nawet mogą dostać na szczęście pałką od policjanta… Przejście Żandarów kończy wspięcie się na komin miejscowej piekarni, podczas któego baba obowiązkowo musi pokazać majtki na szczęście. Oczywiście Śmiegus-Dyngus obchodzi się tu tak samo jak w pozostałych częściach kraju, ale Żandary są unikalną tradycją, w dodatku typową wyłącznie dla jednej dzielnicy Poznania – dla Ławicy. I tym radosnym akcentem kończy się świętowanie Wielkanocy w Wielkopolsce.

el

Koncert Dyplomowy 2019 Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Poznaniu

0
Uczniowie i absolwenci Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Olgi Sławskiej – Lipczyńskiej zaprezentowali się w czwartkowe popołudnie w Koncercie Dyplomowym w Teatrze Wielkim w Poznaniu. W koncercie wzięli udział wszystkie uczennice i  wszyscy uczniowie szkoły.

Widownia Teatru Wielkiego wypełniła się do ostatniego miejsca rodzinami uczniów oraz wszystkimi, którzy pasjonują się baletem. W występach wzięli udział również uczniowie z Aleph High School of Arts  Tel Aviv oraz Ningpo Foreign Affairs School z Chin.

Koncert został podzielony na dwie części, na początku pierwszej został wyświetlony film „Absolwentki” w reżyserii R. Pijańskiego.  Absolwentki roku 2019 to : Dominika Bartosiewicz, Angelika Borowiak, Julia Kasprzyk, Szeherezada Kondratowicz, Karolina Kurek, Aleksandra Lasota, Natalia Lisiecka, Amelia Małysz, Klaudia Mierzejewska i Matylda Socha.  Wśród występujących uczennic znalazły się laureatki konkursów: M. Wiszczuk – laureatka XXI Ogólnopolskiego Konkursu Tańca im. W. Wiesiołłowskiego Gdańsk 2019, absolwentka Amelia Małysz – laureatka XXI Ogólnopolskiego Konkursu Tańca Gdańska 2019, z tytułem Najlepszego Absolwenta Szkół Baletowych w Polsce – Szczecin 2019, uczennica H. Kozaczko również laureatka konkursu w Gdańsku 2019, Nagroda Instytutu Muzyki i Tańca.

Program pierwszej części składał się z 15 etiud, zaczynając od pierwszej Vivat Moniuszko po ostatnie Chicago, w drugiej części koncertu uczniowie zaprezentowali 21 etiud, wśród których był między innymi taniec meksykański, mazur, łabędzie, Kwitnie jaśmin ( w wykonaniu uczennic z Chin) , Aquellos ojos verdes ( w wykonaniu uczniów z Tel Avivu), taniec hinduski.  W trakcie tej części zostały również zaprezentowane projekty kostiumów studentów z pracowni Kostiumu Teatralnego Uniwersytetu Artystycznego.

Organizatorem Koncertu była Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej – Lipczyńskiej, Towarzystwo Przyjaciół Szkoły Baletowej w Poznaniu. Reżyseria koncertu M. Różalski, K. Frąckowiak. Współpraca Teatr Wielki.  Honorowy patronat objął Prezydent Miasta Poznania.

Wielkanocny stół

0
Powinien być pięknie przystrojony pisankami, palemkami i kwiatami, pomieścić wielkanocne dania i jeszcze całą rodzinę przy świątecznym śniadaniu. Jak to zrobić?

Przede wszystkim nie należy przedobrzyć z dodatkami. Dużo nie znaczy dobrze, a jarmarczne, krzykliwe dekoracje mogą zniechęcić do posiłku zamiast go uprzyjemnić.

Ogólna zasada jest taka, że im bardziej kolorowe dania – tym mniej kolorów na stole, w nakryciach i ozdobach. A akurat na wielkanocnym stole potraw o wyrazistych kolorach nie brakuje: jest ćwikła z chrzanem, barwne pisanki, kolorowe baby i mazurki. Dlatego najlepszy będzie biały lub kremowy obrus, lub też – ostatni krzyk mody – z lnianego płótna w naturalnym kolorze. Do tego neutralna, kremowa lub biała zastawa i wszystko razem pięknie podkreśli wygląd świątecznych dań.

Na tak stonowanym tle doskonale wyglądają typowe dla Wielkanocy dekoracje w kolorach wiosennej zieleni i żółci, na przykład bukiet z wiosennych kwiatów ozdobiony gałązkami wierzby puszczającej listki i bukszpanem. Mogą to być pierwiosnki, żonkile lub tulipany w dowolnym kolorze. Wiosenne kolory bukietu podkreśli dodatek ciemnoniebieskich szafirków, które właśnie zaczynają kwitnąć. W środku powinno się znaleźć miejsce dla wielkanocnej palemki.

Niezwykle dekoracyjnie wyglądają pisanki ułożone na „łączce” z rzeżuchy albo młodego żyta, ale by rzeżucha czy żyto zdążyły urosnąć do świąt, trzeba je było wysiać co najmniej tydzień wcześniej. Kto nie pomyślał, może zawsze ułożyć pisanki w ozdobnej, ceramicznej misie albo specjalnym półmisku. Będą wyglądały równie dobrze na ciemnym, matowym tle, na przykład talerza lub misy z naturalnej gliny lub charakterystycznego dla naszego kraju „siwaka”.

Doskonale sprawdzają się jako dodatki świeczki w kształcie kurczaczków czy baranków albo połówek jajek. Będą się pięknie prezentowały na stole i nadawały mu prawdziwie wielkanocny wygląd. Całość uzupełnią pasujące serwetki: jednobarwne lub z nadrukiem świątecznych motywów.

Uwaga! Dekoracje są ważne, bo pomagają stworzyć świąteczną atmosferę. Ale nie mogą utrudniać jedzenia czy rozmowy między biesiadnikami. Dlatego bukiety czy świeczniki nie powinny być zbyt wysokie, by nie zasłaniać gości. Nie mogą też być ustawione tak, by uniemożliwiały sięgnięcie po jedzenie lub napoje. Zawsze pamiętajmy o tym, że przede wszystkim biesiadowanie ma być przyjemne. Gdy dobranie każdego dania będzie oznaczało konieczność ostrożnego lawirowania między bukietami a świecznikami – z pewnością takie nie będzie…

el

Remis Lecha w Białymstoku

0
Lech Poznań zremisował na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 3:3, a bramki dla „Kolejorza” zdobywali Joao Amaral, Nikola Vujadinovic i Timur Zhamaletdinov. Dla tego ostatniego było to premierowe trafienie w barwach poznańskiego zespołu.

Dariusz Żuraw i wiceprezesi Lecha przed rozpoczęciem rundy finałowej zapewniali, że to czas młodych piłkarzy i tych, którzy szans swoich jeszcze nie wykorzystali. W oficjalnym komunikacie zapowiedziano, że klub latem opuszcza ponad dziesięciu piłkarzy, więc rozsądnym byłoby z tych piłkarzy już raczej nie korzystać, a jak już korzystać, to w ostateczności. W Białymstoku było inaczej, bo opiekun „Kolejorza” w wyjściowej jedenastce nie umieścił żadnego nowego piłkarza w porównaniu z poprzednimi meczami, a jedynie kontuzjowanego Gytkjaera zastąpił Joao Amaral.

Lechici wyglądali od pierwszych minut zupełnie inaczej niż przed tygodniem na własnym stadionie w Poznaniu. Być może sporo racji było w słowach trenera Jagiellonii, Ireneusza Mamrota, który na pomeczowej konferencji stwierdził, że „Kolejorzowi” będzie się łatwiej grało na wyjeździe niż u siebie, gdzie presja kibiców – ostatnio nieprzyjaźnie nastawionych do zawodników – jest ogromna. Było widać zaangażowanie, ale też luz w głowie i grze niektórych piłkarzy: chociażby Amarala czy Makuszewskiego. Pomysł było widać też w rozegraniu stałego fragmentu gry w 5. minucie spotkania, gdzie Jevtic rozegrał krótko z jednym ze swoich kolegów i z pierwszej piłki wrzucił ją w pole karne, a tam do bramki Kelemena władował ją Nikola Vujadinovic. Po strzeleniu bramki skwitował ją ponownie utworzeniem z rąk znaczku „X”.

Jagiellonia miała swoje okazje, chociażby ta, po której Jesus Imaz bezbłędnie wybiegł przed linię defensywną Lecha Poznań i stanął „oko w oko” z Buriciem, ale to golkiper gości okazał się w tej sytuacji lepszy. Zawodnicy z Poznania grali spokojnie, kontrolowali to, co dzieje się na boisku i z rozwagą budowali swój atak pozycyjny. Po jednym z takich piłkę z prawej strony idealnie zagrał Maciej Makuszewski, gdzie na wolnym polu pokazał się Amaral i podwyższył wynik na 2:0. Zawodnicy poznańskiej drużyny w pierwszej połowie grali tak, jakby chcieli udowodnić, że po ich skreśleniu jeszcze cokolwiek potrafią. Walczyli przecież podczas tego meczu o ewentualne kontrakty w nowych klubach.

Sytuacja wydawał się być opanowana i kontrolowana, aż do momentu, kiedy to znowu Imaz znalazł się w pozycji jeden na jeden z bramkarzem Lecha Poznań i tym razem wygrał Hiszpan, bo – po interwencji VARu – okazało się, że Buric chyba lekko trącił nogę zawodnika Jagiellonii i sędzia słusznie podyktował rzut karny, którego poszkodowany zamienił na gola. Był to trzeci gol w przeciągu tygodnia w wykonaniu Imaza. W drugiej połowie aktywniejsi byli jednak gospodarze, co rozgrywaną akcję dążyli do zdobycia wyrównującej bramki. Najgorsze dla poznaniaków było to, że pierwsza, jaka nadarzyła się „Jadze” – to od razu gol w wykonaniu Kadleca. Piłkę po dośrodkowaniu Guilherme odbił Vujadinovic, dopadł do niej wspomniany zawodnik i nie dał szans Buriciowi. Kilka chwil później rozegrał się jeden z większych kabaretów z udziałem piłkarzy Lecha, jaki do tej pory widzieliśmy. Lechici stracili bramkę, bardzo ładną zresztą, ale Runje był na pozycji spalonej. VAR jednak zauważył, że przed spalonym Timur Zhamaletdinov faulował jednego z piłkarzy Ireneusza Mamrota i sędzia Stefański postanowił podyktować drugi rzut karny, który ponownie wykorzystał Jesus Imaz.

Wydawało się, że Lech Poznań do meczu już nie jest w stanie wrócić, bo „Jaga” mocniej napierała na defensywę „Kolejorza”, ale stało się – jak na Ekstraklasę przystało – całkowicie coś innego. Anty-bohater i winny straty bramki na 3:2, czyli Rosjanin Timur Zhamaletdinov postanowił oddać strzał z kilkunastu metrów, piłka odbiła się od nogi obrońcy gospodarzy i zaskoczyła Mariana Kelemena. Lech próbował jeszcze swoich szans, między innymi ponownie rosyjski napastnik poznaniaków ładnie poradził sobie z dwoma defensorami Jagiellonii, ale dobrze spisał się w tej sytuacji bramkarz drugiej drużyny poprzedniego sezonu polskiej Ekstraklasy. Wynik nie uległ zmianie i drużyny musiały podzielić się punktami.

Murowana Goślina: Policja chciała go skontrolować – strzelił sobie w głowę

0
Do tragicznego zdarzenia doszło w Murowanej Goślinie – kierowca, którego chciała skontrolować policja, strzelił sobie w głowę.

Informację jako pierwsza podała WTK. Mężczyzna był już znany lokalnym policjantom – prowadzone były przeciwko niemu postępowania. W nocy z piątku na sobotę, mężczyzna wyjeżdżał ze stacji benzynowej, kiedy policjanci zadecydowała o kontroli.

Samochód jednak się nie zatrzymał. Mężczyzna, ciągle prowadząc auto, strzelił sobie w głowę. Jego pojazd natomiast po chwili wylądował w rowie.

Enea Spring Break Showcase Festival

0
Szósta edycja największego polskiego festiwalu showcase’owego Enea Spring Break Showcase Festival & Conference rozpocznie się 25 kwietnia.

Jak co roku w kilkunastu miejscach koncertowych Poznania w dniach 25-27 kwietnia wystąpi ponad setka wykonawców, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Nie zabraknie także paneli dyskusyjnych oraz warsztatów.

Zagrają między innymi: Daria Zawiałow, The Dumplings, Mela Koteluk, Afromental, Lao Che, Novika, Sokół, Voo Voo, Marysia Starosta, Przybył, Lazy Jack And The Spinning Jenny, Kasia Lins, Adam Repucha, Resina, The Cool Quest, Michał Przerwa-Tetmajer, Walking On Cars, Sidney Polak, Pejzaż, Sebastian Zawadzki, Arek Kłusowski, Evorevo, RusT, Warszawskie Combo Taneczne, Normal Echo, Olga Polikowska, Kaśka Sochacka, Orkiestra Prowincjonalna, Zabelov Group, Golden Parazyth, Rebeka, Misia Furtak, Daniel Drumz & Mr Krime, Miro Kępiński, Samuel Baron, Smutne Piosenki, Szymon Komasa, Terrific Sunday, The Saturday Tea, Jerz Igor i inni.

Największa scena festiwalu zlokalizowana będzie, podobnie jak w trzech ostatnich latach, na placu Wolności. Udział w koncertach na Enea Stage będzie gwarantowany dla każdego, kto kupi karnet. W innych miejscach decydować będzie pojemność. Cena karnetów: 105 zł (przedsprzedaż) / 125 zł (w trakcie imprezy).

W tym roku po raz pierwszy Enea Spring Break zagra także w niedzielę. 28 kwietnia na dziedzińcu Urzędu Miasta Poznania przy Placu Kolegiackim Estrada Poznańska przygotuje piknik dla rodzin i wszystkich spragnionych relaksu na świeżym powietrzu. W programie koncerty, animacje dla dzieci i strefa relaksu. Na miejscu będzie można skorzystać również z punktów gastronomicznych. Wstęp wolny.

Harmonogram:
13:30 – start
14:00 – Żywa Akademia Pana Kleksa
16:00 – Jerz Igor
13:30 – 16:30 Animacje muzyczne dla dzieci prowadzone przez Ambientówkę
17:00 – zakończenie

Jerz Igor to Igor Nikiforow i Jerzy Rogiewicz – muzyczny duet znany z niezliczonej liczby zespołów. Wymienimy tylko te na literę P: Paula i Karol, Profesjonalizm, Pink Freud czy Polonezy Marcina Maseckiego. O swoim projekcie mówią tak: „naszym marzeniem było nagranie płyty dla dzieci, która traktowałaby małych odbiorców poważnie, brzmiącej bogato, nagranej wyłącznie na prawdziwych instrumentach. Takiej, której z radością słuchalibyśmy razem z dziećmi”.

Żywa Akademia Pana Kleksa to projekt, który powstał z myślą nie tylko dla najmłodszych, ale jako przedsięwzięcie integrujące całe pokolenia. Inicjatorem była Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Jarocin, która wraz z jarocińskim muzykiem i nauczycielem Tomaszem Jankowskim, przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gminy Jarocin przygotowała ten projekt w ramach Jarocin Festiwal 2018. Występ młodych lokalnych artystów wraz z tuzami polskiej sceny takimi jak Marek Piekarczyk, Grzegorz Kupczyk czy dowodzonym przez Piotra Banacha zespołem BAiKA, przyciągnął prawdziwe tumy widzów i był jednym z najlepiej przyjętych koncertów podczas całego festiwalu.
Żywa Akademia Pana Kleksa to interaktywne widowisko, którego podstawą jest muzyka. Wybrane piosenki z wszystkich trzech filmowych adaptacji przygód Ambrożego Kleksa bawią, uczą, wzruszają, ale przede inspirują.

Ambientówka to zespół ludzi z głowami pełnymi pomysłów, zgromadzonym doświadczeniem, chęcią do tworzenia i działania. Tworzymy projekty edukacyjne i artystyczne dopasowane do potrzeb różnych grup min: dzieci, rodzin, młodzieży, kobiet, seniorów. Każde wydarzenie oparte jest na autorskim scenariuszu dopasowanym do wybranej grupy, jej zainteresowań i potrzeb. Stawiają na wyobraźnię, twórczy rozwój, zabawę, pomysłowość, recykling i współpracę.

Trwająca trzy dni impreza ma służyć prezentacji młodych, w tym także wielkopolskich, zespołów zarówno publiczności, jak i wpływowym osobom ze środowiska muzycznego. Jej pierwsza edycja odbyła się w 2014 roku, między 24 a 26 kwietnia. Centrum konferencyjnym i festiwalowym imprezy było Centrum Kultury Zamek, w którym odbywały się także występy zaproszonych artystów. Inne miejsca koncertowe stanowiły kluby: Blue Note, Scena Pod Minogą, Meskalina, Dragon oraz Kawiarnia Nocna Kisielice.

Kolejna edycja trwała od 23 do 25 kwietnia 2015. Na poznańskim showcase wystąpiło ponad stu wykonawców. Wśród nich znaleźli się m.in. zwycięzcy plebiscytu BBC Sound of 2015 – trio Years & Years, Mela Koteluk, której „Migracje” wciąż znajdują się w zestawieniu najlepiej sprzedających się płyt w kraju, Ten Typ Mes, który na festiwalu wystąpił po raz pierwszy z live bandem czy Skubas, który promował najnowszy album – „Brzask”. Koncerty 104 artystów odbyły się w 13 klubach.

Trzecia edycja odbyła między 21 a 23 kwietnia 2016. Wśród wykonawców znaleźli się m.in. Brodka, która w Poznaniu po raz pierwszy wystąpiła z materiałem z nowej, długo wyczekiwanej płyty oraz Taco Hemingway – niekwestionowana gwiazda polskiej sceny hip-hopowej. W 2016 roku sponsorem tytularnym imprezy została Enea, dzięki czemu festiwal zyskał dodatkową energię.

Czwarta edycja Enea Spring Break odbyła się między 20 a 22 kwietnia 2017 roku, a piąta w terminie 19-21 kwietnia 2018 roku. Szósta edycja odbędzie się w dniach 25-27 kwietnia 2019 roku. Szczegóły na stronie festiwalu. 

Mat. pras., el

„I rzekł Pan – będzie Polka. I była.” Polski Teatr Tańca przypomina o jubileuszu swojego 45-lecia

0
W rytmie „Polki” Polski Teatr Tańca  w kwietniu przypomina o jubileuszu swojego 45 – lecia. Spektakl w reżyserii Igora Gorzkowskiego, w choreografii Iwony Pasińskiej, z muzyką Zbigniewa Kozuba i w scenografii Andrzeja Grabowskiego, którego premiera odbyła się w Roku Bogów w Polskim Teatrze Tańca.
Jego koncepcja inscenizacyjna opiera się na grze różnymi znaczeniami słowa „Polka”. Przedstawienie ma formę kolażu. Twórcy przyglądają się rozmaitym doświadczeniom rozmaitym odcieniom kobiecości i różnym doświadczeniom życiowym kobiet – miłości, pracy, przyjaźni, rozmarzeniom, niespełnieniom i snom. 
„A siódmego dnia Pan Nasz, stworzyciel wszystkiego, strudzony swoim dziełem wypoczywał. I zdarzyło się, że Pan Nasz przysnął i kiedy spał, melodia mu wpadła przez ucho do głowy i wyjść nie chciała, póki Pan Nasz jej nie nazwie. I rzekł Pan – będzie Polka. I była. ” ( I. Gorzkowski )
Polka to szybki taniec.
Polka to forma muzyczna, w metrum parzystym. Polka to kobieta.
„Polka” to kolaż, którego strukturę fabularną wyznacza oś życia kobiety
od narodzin do śmierci.
7 kobiet, 7 grzechów głównych, 7 dni tygodnia.
Jaka jest Polka?
Co robi?
Czego nie robi?
Co je na śniadanie?
Czego nie zdążyła?
O czym marzy?
O co się modli?
Do kogo lub do czego?
Czy jest namiętna?
Na co czeka?
mat. org. Sławek Wąchała

Cudowna woda z kościoła przy Żydowskiej

0
Co roku w Wielką Sobotę, przed drzwiami Kościoła Najświętszej Krwi Pana Jezusa przy Żydowskiej ustawia się kolejka. To kolejka po cudowną wodę, której moc jest największa właśnie w Wielką Sobotę.

Opowieść o cudownym źródle w podziemiach świątyni liczy sobie kilkaset lat. Zgodnie z nią dawno, dawno temu trzej bluźniercy ukradli z kościoła hostię. Chcieli się przekonać, czy rzeczywiście, gdy się ją nakłuje nożem, płynie z niej krew, jak w to wierzą chrześcijanie – i postanowili to sprawdzić właśnie w miejscu, gdzie obecnie stoi kościół Najświętszej Krwi Pana Jezusa, a wtedy stała kamienica będąca własnością rodu Świdwów-Szamotulskich.

Już po pierwszym nakłuciu nożem z hostii rzeczywiście trysnęła krew, co tak przeraziło złoczyńców, że w panice uciekli z tego miejsca, a hostie porzucili daleko na łakach. Na tym miejscu stoi dziś kościół Bożego Ciała, który ufundował król Władysław Jagiełło na pamiątkę tej historii. Kościołem zarządzali karmelici trzewiczkowi, którzy także zadbali o to, by upamiętnić miejsce, gdzie doszło do sprofanowania hostii. Dzięki ich staraniom kamienicę przebudowano na kościół w stylu barokowym. Zaprojektował go najprawdopodobniej Jan Catenazzi, a przebudowę ukończono w 1736 roku.

Karmelitów do starań o przebudowę kościoła przekonało cudowne źródełko, które wytrysnęło na miejscu profanacji hostii. Pierwszym uzdrowionym był jeden z bluźnierców, który dzięki tej wodzie odzyskał wzrok, jak mówi legenda. Inna jej wersja twierdzi jednak, że hostie ukradli Żydzi – to był czas, gdy oskarżano ich o wszystko, co złe – i wcale ich nie porzucili na łąkach, a wrzucili do studni. Jednak hostie wypłynęły, sprawa się wydała, a woda ze studni od tej pory miała cudowne, lecznicze właściwości. Księgi kościelne przez kilkaset lat odnotowały setki cudownie uzdrowionych z pomocą tej wody. Największej mocy woda nabierała w Wielką Sobotę i wtedy też przychodziły tłumy poznaniaków, by nabrać jej do butelek i skorzystać z uzdrawiającej siły.

Oficjalna medycyna nigdy nie wypowiedziała się na temat właściwości wody z podziemi kościoła, ale wiara w jej cudowną moc nadal jest żywa wśród poznaniaków. Nadal schodzi się po nią do podziemi, ale studzienka została unowocześniona i teraz wystarczy po prostu odkręcić kran, by nabrać wody. Można ją dostać już cały rok, wystarczy poprosić w zakrystii. Jednak nadal w Wielką Sobotę ustawia się kolejka przed wejściem do podziemi, bo wiele osób wierzy, że tylko tego dnia woda ma magiczną moc…

Lilia Łada, fot. L. Łada

Lech Poznań: Walka o punkty z Jagiellonią

0
Jagiellonia Białystok podejmie dzisiaj na własnym stadionie Lecha Poznań. W tym spotkaniu zapewne zobaczymy całkowicie inną jedenastkę w porównaniu do poprzedniego meczu z „Jagą”, który odbył się w minioną sobotę w Poznaniu. Prezesi oficjalnie ogłosili odejście ponad dziesięciu piłkarzy, a być może ta lista się jeszcze powiększy. Dariusz Żuraw zapowiedział, że w najbliższych meczach chce jeszcze powalczyć, a pomogą mu w tym z pewnością także młodzi piłkarze oraz ci, którzy szans na zaprezentowanie się jeszcze nie mieli – chociażby Timur Zhamaletdinov.

Lech w tym sezonie kompletnie zawiódł. Ciężko mówić, że cokolwiek się poprawiło w porównaniu z tym, co obserwowaliśmy jeszcze rok temu – ba, jest jeszcze gorzej, bo „Kolejorz” zajmuje w grupie mistrzowskiej ostatnie, ósme miejsce, a o miejsce w niej musiał drżeć do ostatniej kolejki. Mecz swój przegrał, ale na jego szczęście szansy nie wykorzystała Wisła Kraków, która uległa Zagłębiu Lubin. Władze klubu wniosków raczej nie potrafią wyciągać, bo kiedy mówią o długofalowej wizji budowy i rozwoju klubu, to kilka miesięcy później dochodzi do zwolnień trenerów: Djurdjevicia i Nawałki, a na ratunek przychodzi Dariusz Żuraw. Najbliższe spotkania też są dla tego ostatniego kluczowe, gdyż tak naprawdę decydują o jego przyszłości w Lechu Poznań. Jeśli, nie bójmy się tego tak nazywać, dokona cudu i awansuje do europejskich pucharów, zapewne jego kontrakt zostanie przedłużony. W przypadku braku awansu i kontynuacji żałosnej gry także i w rundzie finałowej – z kontraktem się pożegna, a zespół Lecha kierować będzie już piąty kolejny trener w przeciągu roku.

– Chcemy zająć jak najlepsze miejsce w lidze. Bardzo mi na tym zależy, mam nadzieję też, że zawodnikom. Wierzę, że w każdym meczu grupy mistrzowskiej, każdy kto wyjdzie na boisko, da z siebie 100 procent i ten sezon zakończymy nie tylko z twarzą, ale też na dobrym miejscu. Wiem już o tym, kto będzie grał i jak będzie wyglądała kadra na kolejne mecze. Nikt nie kończy kariery po tym sezonie, każdy zawodnik walczy o swoją przyszłość, każdy będzie chciał pokazać się przed nowymi klubami – powiedział na konferencji prasowej trener Lecha Poznań, Dariusz Żuraw.

– Wiadomo, jak duże oczekiwania są w Poznaniu. Gdy pada bramka dla rywali na stadionie przy Bułgarskiej, to czuć tę presję ze strony trybun. Wiedzieliśmy, że remis w tym spotkaniu jest dla nas korzystnym rezultatem i choć wyszliśmy na boisko po zwycięstwo, to chcieliśmy poszanować ten wynik jak najdłużej i grać konsekwentnie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że każdy mecz jest inny, dlatego na sobotę musimy poszukać trochę innego ustawienia czy składu personalnego. Z tego względu chociażby, że w Poznaniu chcieliśmy bardziej wykorzystać Novikovasa, natomiast on zagrał tylko dziesięć minut i plan szybko „wziął w łeb”. Nasza sytuacja kadrowa jest lepsza niż przed meczem w Poznaniu, natomiast wiemy, że kilku zawodników jest zagrożonych pauzą za kartki, więc to się może zmienić – mówił z kolei szkoleniowiec Jagiellonii Białystok, Ireneusz Mamrot.

Nie da się ukryć, że Lecha już wszyscy dawno pogrzebali i postawili krzyżyk. Ten sam, który nie tak dawno pokazywali skreśleni już piłkarze poznańskiej drużyny. Czy pojawią się oni dzisiaj na boisku? Czy powalczą jeszcze o kontrakty w innych klubach i pokażą się w lepszej dyspozycji? Czy Lecha stać na cokolwiek jeszcze w tym sezonie? Odpowiedź poznamy już o godzinie 18:00, kiedy to rozpocznie się spotkanie między Jagiellonią Białystok a Lechem Poznań.

Partia „Razem” atakuje Jacka Jaśkowiaka

0
Poznańscy politycy partii „Razem” zaatakowali Jacka Jaśkowiaka, prezydenta Poznania, za jego sugestię, żeby zawiesić trwający strajk nauczycieli.

Jaśkowiak zasugerował nauczycielom, podczas spotkanie z nimi, zawieszenie strajku do września i jego ponowne rozpoczęcie tuż przed wyborami parlamentarnymi. Według prezydenta taka strategia pozwoli obronić maturzystów, którzy mogą dostać w tej bitwie rykoszetem. Dodatkowo przed wyborami parlamentarnymi, rząd Prawa i Sprawiedliwości może być bardziej skłonny do przyznania podwyżek według prezydenta.

Sugestie Jaśkowiaka ostro skomentowali członkowie partii „Razem” z Poznania. Prosocjalne ugrupowanie wprost nazywa prezydenta Poznania „łamistrajkiem”. – Nauczycielki strajkują już dwa tygodnie i do tej pory strona rządowa zachowuje się w sposób lekceważący – przedstawiona przez PiS propozycja porozumienia to kpina, która w żaden sposób nie poprawi sytuacji pracowników oświaty – twierdzą działacze „Razem”.

– I właśnie teraz, w momencie, gdy strajkujące nauczycielki i inni pracownicy oświaty potrzebują naszego wsparcia, liberałowie z Koalicji Europejskiej coraz częściej mówią: „Zawieście strajk”. W tym momencie trzeba powiedzieć sobie jasno – to jest wbijanie strajkującym nauczycielom noża w plecy i de facto wspieranie działań rządu PiS – dodają.

Następnie „Razem” atakuje Jaśkowiaka już bezpośrednio: – Panie Prezydencie w strajku nie chodzi o zbijanie punktów procentowych dla tej czy innej partii politycznej, ale o godne wynagrodzenia i szacunek dla setek tysięcy pracowników i pracownic polskich szkół. Nadchodzą takie momenty, w których człowiek musi zadać sobie jedno proste pytanie – po której stronie stoisz? Strajkujących nauczycielek walczących o godność swojego zawodu, czy cynicznych polityków z rządu i tzw. „opozycji”? – retorycznie pyta „Razem”.

– My wiemy, po której stronie się opowiedzieć – lewica nie zdradzi strajkujących nauczycielek, podwyżki, o które walczycie po prostu Wam się należą! – przekonują na koniec poznańscy działacze.

fot. Razem

Wielka Sobota: sprawdź jak czynne będą sklepy

0
Na zakupy świąteczne zostało niewiele czasu. Sklepy w Wielką Sobotę będą otwarte zdecydowanie krócej niż zwykle.

Większość galerii handlowych i sklepów będzie otwarta do godz. 13 (w tym wszystkie Biedronki). Godzinę dłużej mają funkcjonować między innymi Żabki.

W Niedzielę Wielkanocną i Poniedziałek Wielkanocny sklepy będą zamknięte. Ewentualne zakupy będzie można zrobić jedynie w małych sklepikach w których za kasą stanie właściciel oraz na stacjach benzynowych.

Poznań: władze miasta biorą się za nielegalne parkowanie

0
Na pierwszy ogień idzie nielegalny parking przy Ewangelickiej, ale nie będzie jedyny. Zarząd Dróg Miejskich wspólnie ze strażnikami miejskimi zamierza stopniowo likwidować wszystkie takie miejsca w centrum miasta.

Ewangelicka i nielegalny parking tam się znajdujący od dawna był solą w oku Rady Osiedla Stare Miasto, która z uporem walczyła z nielegalnym parkowaniem w tym rejonie. Radni robli zdjęcia, pisali maile do straży miejskiej, a ich działania nasiliły się po oddaniu do użytku parku W Starym Korycie Warty. Trzeba przyznać, że na tle malowniczego parku i piękniejącego Chwaliszewa dziki parking wygląda jeszcze bardziej paskudnie.

Po ponad 20 latach radnym ze Starego Miasta udało się przekonać włodarzy Poznania, że takie miejsce przy samym Stary Rynku, na drodze na Ostrów Tumski, nie jest najlepszą wizytówką Poznania. ZDM przystąpił do prac porządkujących ten teren ku zadowoleniu okolicznych mieszkańców.

„Kolejne miejsce nielegalnego parkowania i omijania przez osoby nieuczciwe opłat w SPP, wzgledem kierowców ponoszących w niej opłaty, będzie likwidowane – we współpracy SM z ZDM” – zapowiedział stanowczo na swoim profilu społecznościowym Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. I zwrócił uwagę, że nie oznacza to zmniejszenia liczby miejsc parkingowych w okolicy, bo przecież tuż obok działa parking buforowy, na którym jest jeszcze wiele wolnych miejsc.

Parking buforowy tym się jednak różni od parkowania na dziko, że za miejsce na nim trzeba zapłacić. I to się bardzo nie podoba kierowcom zostawiającym dotąd auta przy Ewangelickiej, zwłaszcza że tym razem – inaczej niż w wielu innych przypadkach – nie skończyło się na zapowiedziach. Przy znakach zakazujących zatrzymywania się – dotąd skutecznie ignorowanych przez kierowców – zamontowane zostały tabliczki informujące, że zaparkowane samochody mogą zostać usunięte na lawetach na koszt właściciela. A strażnicy miejscy za wycieraczki nielegalnie zaparkowanych samochodów wkładają ulotki o tym, że w związku z wyłączeniem terenu z użytkowania konieczne jest usunięcie pojazdów.

Wnioskując jednak z podejścia kierowców do obowiązujących już na tym terenie znaków zakazu – ignorowanych – ulotki i informacje zapewne nie wystarczą, by usunąć nielegalnie zaparkowane auta z tego terenu. Dlatego już w Wielkanoc teren zostanie zamknięty zaporami, a po świętach pojawią sięsłupki blokujące wjazd i wyjazd.

Czy to wystarczy? Zapewne nie obejdzie się jednak bez częstych wizyt strażników miejskich i kilku mandatów dziennie. I trudno oprzeć się refleksji, że gdyby strażnicy robili to częściej i od przynajmniej kilku lat, to może dzisiaj takiego problemu by nie było…

Jak zapowiadają władze miasta, po uporządkowaniu Ewangelickiej miasto sukcesywnie będzie w ten sposób sprzątać kolejne dzikie parkingi, których, niestety, nie brakuje, i to w samym centrum. Kierowcy z upodobaniem parkują na dziko na przykład na trawnikach za parkingiem buforowym w starym korycie Warty, na terenie zielonym przy dworcu autobusowym na Śródce, uliczkach wokół Cytadeli i w parku Drwęskich na Wildzie – żeby wymienić tylko kilka z nich. Uporządkowanie tego, choć trudne, jest możliwe. Natomiast zmiana mentalności kierowców zapewne zajmie lata…

ZDM, el

Negocjacje ze strajkującymi nauczycielami zakończyły się brakiem porozumienia

0
Kolejna tura negocjacji ze strajkującymi nauczycielami zakończyła się brakiem porozumienia. Protest w oświacie będzie podtrzymany.

W Wielki Czwartek odbyło się kolejne spotkanie przedstawicieli strajkujących nauczycieli ze stroną rządową. Rozmowy zostały zainicjowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Wzrost pensum o 90 minut i podwyżka średniego wynagrodzenia o 250 zł w przypadku nauczycieli dyplomowanych już od września przyszłego roku – z taką propozycją przyszli na spotkanie przedstawiciele rządu. Związki zawodowe nadal domagają się 30-procentowego wzrostu wynagrodzeń, ale zaproponowały rozbicie go na kolejne raty.

„Przygotowaliśmy nową propozycję dla związków zawodowych. Ta propozycja to rozpoczęcie znacznego wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli, który rozpocząłby się od września 2020 r. (…) Średnio dla nauczyciela dyplomowanego [byłoby to] 250 zł za zwiększenie o 90 minut czasu pracy tygodniowo. Ten program podwyżek byłby rozłożony w ciągu dwóch bądź trzech lat” – powiedziała wicepremier Beata Szydło.

Jak podkreśliła, jeśli chodzi o podwyżki w tym roku, to cały czas aktualna jest dotychczasowa oferta, która została już przyjęta przez „Solidarność”. Chodzi o 10-procentową podwyżkę od września, kolejną po 5-procentowej w styczniu tego roku.

Wicepremier podkreślała, że priorytetem rządu są teraz matury. „Przed nami egzamin maturalny, przyszłość młodzieży jest w rękach nauczycieli, w rękach dorosłych. (…) Wszyscy musimy zrobić wszystko, żeby matury się odbyły” – powiedziała.

Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych nadal domagają się 30-procentowego wzrostu wynagrodzeń jeszcze w tym roku, ale zaproponowały rozbicie podwyżki na kolejne raty. Propozycje płacowe przedstawione w czwartek przez stronę rządową zostały odrzucone przez protestujące centrale związkowe.

„Pani premier oczekuje, że być może środowisko zareaguje inaczej niż kierownictwo związku. (…) Zapewniam panią premier, że o takie stosowne konsultacje się pokusimy, i to niezwłocznie” – poinformował po zakończeniu rozmów Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

Według szefa Branży Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Sławomira Wittkowicza czwartkowa propozycja rządu była prowokacją. „Oferta rządu dla strajkujących nauczycieli jest taka, że ci, którzy utrzymają się w przyszłym roku w zawodzie, będą mogli mieć szansę na podwyżkę rzędu 120 zł netto do wynagrodzenia zasadniczego” – powiedział. Jak podkreślił, kwota ta odnosi się do najwięcej zarabiających nauczycieli dyplomowanych.

„Taka oferta złożona w sytuacji strajku w ponad 16 tys. przedszkoli, szkół i placówek, kilkuset tysięcy ludzi, jest niczym więcej jak prowokacją, która ma na celu doprowadzenie do sytuacji, żeby strajk nie mógł być zakończony, ponieważ na stole nie ma żadnej sensownej propozycji” – ocenił Wittkowicz.

Do nowej oferty rządu odniósł się także szef Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Ryszard Proksa. „Na dzień dzisiejszy ta nowa propozycja rządu jest dla nas nie do zaakceptowania. (…) Uważamy, że nie czas ani pora na rozmowy o zmianie pensum” – powiedział, zaznaczając, że porozumienie podpisane przez „Solidarność” nie dotyczy pensum.

Od półtora tygodnia trwa w szkołach i przedszkolach strajk zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych. Protestujące związki domagają się w tym roku 30 proc. podwyżki; rząd zaproponował wzrost na poziomie 15 proc. i kolejny w przyszłych latach, ale uzależniony od zwiększenia pensum. Mimo protestu przeprowadzone zostały egzaminy gimnazjalne; trwają egzaminy ósmoklasisty.

aba/

 

Co powinno być w wielkanocnym koszyczku?

0
Odpowiednio dobrane produkty zapewnią dobrobyt i szczęście przez cały rok – tak wierzyli nasi przodkowie. Co więc powinno być w wielkanocnym koszyczku?

Zgodnie z tradycją produktów powinno być siedem – siódemka jako liczba magiczna często pojawia się w polskich obrzędach i zwyczajach. Najważniejszy jest chleb, podstawa naszej narodowej kuchni, jako symbol ochrony przed głodem i niedostatkiem.

Muszą być też oczywiście jajka, które „od zawsze” były dla wielu kultur symbolem odradzającego się życia, zwycięstwa nad śmiercią i nowego początku. Nasi przodkowie, Prasłowianie, malowali na wiosnę jajka na czerwono – ten kolor oznaczał narodziny, nowe życie – i składali w darze na mogiłach przodków. Podobne znaczenie przypisywali jajkom starożytni Babilończycy, Grecy i Rzymianie. Barwienie jajek i przypisywanie im magicznej mocy jest więc zwyczajem znacznie starszym niż chrześcijaństwo. W kulturze chrześcijańskiej jajko jest uznawane za symbol Zmartwychwstania Pańskiego, a te zniesione przez kurę w Wielki Czwartek posiada moc ochronną i uzdrawiającą. I rzeczywiście tak było. Ludzie osłabieni po surowym, czterdziestodniowym poście już po zjedzeniu jednego jajka odczuwali wzrost sił i przypływ energii. Nic dziwnego – jajko zawiera przecież bardzo wiele witamin i mikroelementów, szczególnie ważnych dla organizmu po zimie i poście. Dlatego nie może go zabraknąć w koszyczku.

Wędliny w koszyczku są oznaką dostatku, a jednocześnie zaklinaniem rzeczywistości, by rodzinie nie zabrakło mięsa. Warto pamiętać, że świnia zawsze była symbolem dobrobytu w naszej kulturze, stąd przewaga wieprzowych wędlin w koszyku. Ser, jako produkt mleczny, ma zapewnić zdrowie dla stad, jest też dowodem na to, że nasi przodkowie zdawali sobie sprawę z tego, jak ważne jest mleko i jego przetwory w diecie…

Chrzan od zawsze był symbolem siły i zdrowia, a sól ma chronić dania od zepsucia. Malutka babeczka lub kawałek domowego ciasta to prośba o to, by w życiu zawsze było miejsce na odrobinę słodyczy – ale ta tradycja narodziła się dość późno, bo w XX wieku. Jak pisze Oskar Kolberg, jeszcze w sto lat wcześniej obowiązkowym wyposażeniem koszyczka była… buteleczka z wódką. Od kieliszka poświęconej wódki rozpoczynano też świąteczne śniadanie w Niedzielę Wielkanocną. Alkoholowi także przypisywano znaczenie magiczne, pomagał przecież osiągnąć „odmienny stan świadomości”, który niegdyś uważano za ułatwiający kontakt z bogami. Jednak do koszyczka trafiał jako produkt mający to samo znaczenie co wielkanocna baba: symbol odrobiny słodyczy w życiu i wytchnienia po ciężkiej pracy…

el

Pracownicy MTP sprzątali śmieci celowo rozrzucone kilka godzin wcześniej?

0
Do takich ustaleń doszedł Głos Wielkopolski. Według dziennikarzy tego tytułu pracownicy MTP sprzątali śmieci nad brzegami Cybiny, które wcześniej zostały tam rozrzucone przez „mężczyzn w kombinezonach”.

Międzynarodowe Targi Poznańskie zorganizowały akcję sprzątania brzegów Cybiny z okazji zbliżającego się Światowego Dnia Ziemi. Jak się okazuje szczytna akcja mogła być „ustawiona”. Czytelnicy donieśli gazecie, że kilka godzin przed przybyciem pracowników MTP i towarzyszącym im mediom, widzieli jak mężczyźni w kombinezonach rozrzucali śmieci na tym terenie.

Na pytanie przechodniów – dlaczego to robią, odpowiadali: „To jest taka akcja na Dzień Ziemi, przyjdźcie zobaczyć o godzinie 16”. Czytelniczka wysłała również do Głosu Wielkopolskiego filmik, na którym rzekomo widać, jak mężczyźni faktycznie wyrzucają śmieci na tym terenie (gazeta na prośbę czytelniczki nie publikuje go).

– Grupa MTP nie wynajęła podwykonawcy do wysypania w tej okolicy odpadów. Śmieci nie zostały także podrzucone przez pracowników targów. Akcja została przeprowadzona w porozumieniu i we współpracy z Kurią Metropolitalną – właścicielem działki znajdującej się w pobliżu terenu objętego akcją – skomentowała sytuację Katarzyna Błochowiak z centrum prasowego MTP.

Źródło: Głos Wielkopolski

Jacek Jaśkowiak chciałby zawieszenia strajku nauczycieli

0
Jacek Jaśkowiak podczas rozmowy z nauczycielami zasugerował zawieszenie strajku do września i jego ponowne uruchomienie przed wyborami parlamentarnymi.

– Czy nie byłoby dobrym rozwiązaniem, by ten strajk zawiesić do września, a od września, kiedy będzie krótko przed wyborami parlamentarnymi, żeby ten strajk kontynuować? Jest to być może jakieś rozwiązanie, aby doprowadzić do tego, na czym nauczycielom zależy, a jednocześnie, by nie odbyło się to kosztem tegorocznych maturzystów – powiedział Jacek Jaśkowiak w rozmowie z Radiem Poznań.

Jednocześnie Jaśkowiak podkreślił, że decyzja w tej sprawie należy do nauczycieli. Dopytywany przez tych ostatnich jak będzie wyglądała wypłata wynagrodzeń za czas strajku, prezydent Poznania unikał jasnych deklaracji: – To, co robimy, musimy robić zgodnie z prawem. My tego nie możemy zrobić, bo byłoby to sprzeczne z prawem (wypłacić pieniędzy za strajk – red.) – podkreślał prezydent. O możliwych problemach z wypłatami dla nauczycieli za czas strajku więcej można przeczytać tutaj.

Źródło: Radio Poznań

Jak zrobić pisankę?

0
Powinny być kolorowe, a jeszcze lepiej – malowane w kunsztowne wzory. Jak jednak zrobić taką pisankę, jeśli nie jest się zawodowym artystą? Podpowiemy kilka sposobów…

Tradycja malowania jajek na wiosnę jest prawdopodobnie tak stara jak rodzaj ludzki. W większości kultur uważano je za symbol odradzającego się życia poczynając od starożytnego Sumeru i Rzymu. Nie inaczej było wśród Słowian. Najstarsze pisanki odnalezione na ziemiach polskich pochodzą z X wieku! Nasi przodkowie na wiosnę malowali jajka na czerwono – to kolor krwi i odradzającego się życia – a po pomalowaniu składali na grobach zmarłych.

Jajko było też ważne dla wszystkich magów i tych, którzy parali się alchemią. Symbolizowało ono kosmos, a jego części – cztery żywioły. Skorupka była symbolem powietrza, błona – ognia, białko wody, a żółtko ziemi. Kościół Katolicki zaadaptował malowanie jajek na własny użytek i włączył je w obchody Wielkanocy. Zgodnie z ideologią chrześcijańską dzielenie się poświęconym jajkiem w pierwszy dzień Wielkanocy symbolizuje zmartwychwstanie Chrystusa.

Jak jednak zrobić taką pisankę, by z dumą zaprezentować ją na wielkanocnym stole? Przede wszystkim trzeba odróżnić pisanki od kraszanek. Pisanki mają namalowane lub wydrapane wzory kontrastujace barwą z tłem. Kraszanki to jajka pokolorowane tylko na jeden kolor. W dobie wielkiego wyboru chemicznych barwników zrobienie ładnej kraszanki nie nastręcza żadnego problemu, estetci mogą dodatkowo po zabarwieniu i wyschnięciu jajka wypolerować je miękką ściereczką z odrobiną oliwy z oliwek, by ładnie się świeciły.

Można jednak spróbować do zafarbowania jajek użyć naturalnych barwników, takich, jakie stosowały nasze babcie. Sok z buraków barwił jajka na czerwono, łupina z cebuli dawała piękne odcienie ciepłego brązu aż do żółtego, a zielony uzyskiwano z młodego żyta albo liści barwinka. Suszone kwiaty malwy barwiły na fioletowo, a nawet czarno. Jednak trzeba pamiętać o tym, że naturalne barwniki występują w roślinach nie zawsze w tych samych ilościach. Jest ich więcej po łagodnej zimie i ciepłej wiośnie, więc gdy Wielkanoc wypada późno, to jajka farbowane naturalnie na przykład z pomocą oziminy na pewno będą miały bardziej intensywne kolory. Na szczęście na kolory buraków, cebuli i malwy termin Wielkanocy raczej nie ma wpływu…

Kolorowe jajko ozdobione dodatkowym wzorem jest już pisanką. Technika zależy już od upodobań i talentów. Zdolni malarze mogą namalować wybrane wzory na skorupce albo wydrapać je ostrym narzędziem. Warto pamiętać o tym, że wydrapany wzór jest lepiej widoczny na ciemnym jajku i prezentuje się znacznie bardziej efektownie.

Mniej utalentowani w kierunku malarskim mogą ozdobić jajka wzorami wyciętymi z papieru, fragmentów koronki lub ażurowych tkanin albo galanteryjnych, ozdobnych sznureczków czy tasiemek. Tu niezwykle ważny jest klej – najlepiej trzyma klej do tapet, ale jeśli jajko ma być zjedzone, lepiej użyć kleju naturalnego albo wypróbować swój talent na wydmuszkach.

Nieco żmudna, ale bardzo efektowna, jest technika batikowa. Polega na nakładaniu wzoru na jajko z pomocą patyczka i roztopionej parafiny. Gdy parafina wyschnie – jajko wkłada się do barwnika. Po zafarbowaniu i wyschnięciu, gdy zdrapiemy parafinę, mamy piękne, dwukolorowe jajko. Ten zabieg można zresztą powtarzać kilkakrotnie, otrzymując jajko w kilku kolorach. Trzeba jedynie pamiętać o tym, by farbować od najjaśniejszego do najciemniejszego koloru.

Warto na jajku wypróbować techniki decoupage, chociaż lepiej to robić na wydmuszkach. Decoupage wymaga użycia kilku warstw werniksów, które nadają powierzchni efektowny wygląd, jednak raczej nie nadają się do jedzenia.

Interesujący efekt dają pisanki koronkowe, robione na szydełku. Są one bardzo efektowne, chociaż nieco kłopotliwe w wykonaniu. Trzeba bowiem najpierw wykonać na szydełku koronkową osłonkę na pół jajka, a później na drugą połowę. Następnie obie należy namoczyć w mocnym krochmalu i nałożyć na jajko, obwiązując nicią, by się nie zsunęły, aż nie wyschną. Po wyschnięciu delikatnie zsuwamy uformowane połówki i zszywamy je razem, dostając w efekcie koronkowe pisanki.

Sposobów jest wiele, a warto się przyłożyć, bo pamiętajmy, że pisanki mają znaczenie magiczne i im więcej kolorowych, malowanych jajek przygotujemy na wielkanocny stół – tym więcej szczęścia i pomyślności czeka nas w całym roku…

el

Poznań: W nocy przez Fort VII przeszła droga krzyżowa (zdjęcia)

0
Około 500 osób wzięło udział w zorganizowanej przez parafię pw. Chrystusa Dobrego Pasterza drodze krzyżowej.

Poznaniacy wyruszyli ze skrzyżowania ulic Polska i Nowina o godzinie 4 rano. Celem procesji był Fort VII. W miejscu, w którym Niemcy uruchomili pierwszy w okupowanej Polsce obóz koncentracyjny, zabrzmiała przejmująca modlitwa Drogi Krzyżowej. Ksiądz proboszcz Tomasz Morasz poprowadził po raz kolejny nabożeństwo drogi krzyżowej w tym miejscu pamieci łącząc religię z patriotyzmem.

Koncert #317: Jaye Jayle

0
Pawilon zaprasza 19 kwietnia na kolejny niezwykły koncert. Tym razem w roli głównej wystąpi amerykański zespół Jaye Jayle.

Zespół pochodzi z Louisville, a utworzył go Evan Patterson, który jest także wokalistą grupy. Muzyka, którą grają, jest określana jako „americana”, jednak słychać tu i odrobinę noise, i psychodelii, a nawet rockowe zacięcie. Kto lubi nietypowe klimaty muzyczne, muzykó poszukujących, a przy tym naprawdę doskonałych, powinien się wybrać na ten koncert.

Koncert jest dofinansowany ze środków budżetowych miasta Poznania i odbywa się w ramach cyklu koncertowego LASu w Pawilonie na zlecenie Galerii Miejskiej Arsenał.

Jaye Jayle (US):
Evan Patterson – vocals / guitar / synthesizer (Young Widows)
Todd Cook – bass / vocals
Neal Argabright – drums / samples
Corey Smith – keys / synthesizer / guitar / percussion / vocals

Wieczór uzupełni zespół NYOS (Tuomas Kainulainen – Drums, Tom Brooke – Guitar) z materiałem ze swojej najnowszej, czwartej płyty.

Koncert rozpocznie się 19 kwietnia o 20.00 w Pawilonie, ul. Ewangelicka 1. Wstęp: 40 zł (przedsprzedaż) / 50 zł (w dniu koncertu).