Reklama

Remis Lecha w Białymstoku

Lech Poznań zremisował na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 3:3, a bramki dla “Kolejorza” zdobywali Joao Amaral, Nikola Vujadinovic i Timur Zhamaletdinov. Dla tego ostatniego było to premierowe trafienie w barwach poznańskiego zespołu.

Dariusz Żuraw i wiceprezesi Lecha przed rozpoczęciem rundy finałowej zapewniali, że to czas młodych piłkarzy i tych, którzy szans swoich jeszcze nie wykorzystali. W oficjalnym komunikacie zapowiedziano, że klub latem opuszcza ponad dziesięciu piłkarzy, więc rozsądnym byłoby z tych piłkarzy już raczej nie korzystać, a jak już korzystać, to w ostateczności. W Białymstoku było inaczej, bo opiekun “Kolejorza” w wyjściowej jedenastce nie umieścił żadnego nowego piłkarza w porównaniu z poprzednimi meczami, a jedynie kontuzjowanego Gytkjaera zastąpił Joao Amaral.

Lechici wyglądali od pierwszych minut zupełnie inaczej niż przed tygodniem na własnym stadionie w Poznaniu. Być może sporo racji było w słowach trenera Jagiellonii, Ireneusza Mamrota, który na pomeczowej konferencji stwierdził, że “Kolejorzowi” będzie się łatwiej grało na wyjeździe niż u siebie, gdzie presja kibiców – ostatnio nieprzyjaźnie nastawionych do zawodników – jest ogromna. Było widać zaangażowanie, ale też luz w głowie i grze niektórych piłkarzy: chociażby Amarala czy Makuszewskiego. Pomysł było widać też w rozegraniu stałego fragmentu gry w 5. minucie spotkania, gdzie Jevtic rozegrał krótko z jednym ze swoich kolegów i z pierwszej piłki wrzucił ją w pole karne, a tam do bramki Kelemena władował ją Nikola Vujadinovic. Po strzeleniu bramki skwitował ją ponownie utworzeniem z rąk znaczku “X”.

Jagiellonia miała swoje okazje, chociażby ta, po której Jesus Imaz bezbłędnie wybiegł przed linię defensywną Lecha Poznań i stanął “oko w oko” z Buriciem, ale to golkiper gości okazał się w tej sytuacji lepszy. Zawodnicy z Poznania grali spokojnie, kontrolowali to, co dzieje się na boisku i z rozwagą budowali swój atak pozycyjny. Po jednym z takich piłkę z prawej strony idealnie zagrał Maciej Makuszewski, gdzie na wolnym polu pokazał się Amaral i podwyższył wynik na 2:0. Zawodnicy poznańskiej drużyny w pierwszej połowie grali tak, jakby chcieli udowodnić, że po ich skreśleniu jeszcze cokolwiek potrafią. Walczyli przecież podczas tego meczu o ewentualne kontrakty w nowych klubach.

Sytuacja wydawał się być opanowana i kontrolowana, aż do momentu, kiedy to znowu Imaz znalazł się w pozycji jeden na jeden z bramkarzem Lecha Poznań i tym razem wygrał Hiszpan, bo – po interwencji VARu – okazało się, że Buric chyba lekko trącił nogę zawodnika Jagiellonii i sędzia słusznie podyktował rzut karny, którego poszkodowany zamienił na gola. Był to trzeci gol w przeciągu tygodnia w wykonaniu Imaza. W drugiej połowie aktywniejsi byli jednak gospodarze, co rozgrywaną akcję dążyli do zdobycia wyrównującej bramki. Najgorsze dla poznaniaków było to, że pierwsza, jaka nadarzyła się “Jadze” – to od razu gol w wykonaniu Kadleca. Piłkę po dośrodkowaniu Guilherme odbił Vujadinovic, dopadł do niej wspomniany zawodnik i nie dał szans Buriciowi. Kilka chwil później rozegrał się jeden z większych kabaretów z udziałem piłkarzy Lecha, jaki do tej pory widzieliśmy. Lechici stracili bramkę, bardzo ładną zresztą, ale Runje był na pozycji spalonej. VAR jednak zauważył, że przed spalonym Timur Zhamaletdinov faulował jednego z piłkarzy Ireneusza Mamrota i sędzia Stefański postanowił podyktować drugi rzut karny, który ponownie wykorzystał Jesus Imaz.

Wydawało się, że Lech Poznań do meczu już nie jest w stanie wrócić, bo “Jaga” mocniej napierała na defensywę “Kolejorza”, ale stało się – jak na Ekstraklasę przystało – całkowicie coś innego. Anty-bohater i winny straty bramki na 3:2, czyli Rosjanin Timur Zhamaletdinov postanowił oddać strzał z kilkunastu metrów, piłka odbiła się od nogi obrońcy gospodarzy i zaskoczyła Mariana Kelemena. Lech próbował jeszcze swoich szans, między innymi ponownie rosyjski napastnik poznaniaków ładnie poradził sobie z dwoma defensorami Jagiellonii, ale dobrze spisał się w tej sytuacji bramkarz drugiej drużyny poprzedniego sezonu polskiej Ekstraklasy. Wynik nie uległ zmianie i drużyny musiały podzielić się punktami.

Dodaj komentarz

avatar