W nocy z 7 na 8 lipca zaczną obowiązywać zmiany w ruchu na na skrzyżowaniu ul. Ślężańskiej i Bobrzańskiej, przed powstającym rondem.
W ciągu ul. Kurlandzkiej trwają prace związane z budową na nowo wiaduktu nad ul. Bolesława Krzywoustego. Obejmuje ona również przebudowę okolicznego układu drogowego, w ramach której powstają dwa nowe ronda po obu stronach wiaduktu (przy ul. Wiatracznej i Bobrzańskiej).
Właśnie na skrzyżowaniu ul. Ślężańskiej i Bobrzańskiej będą powstawały głębokie wykopy na potrzeby wykonania kanalizacji deszczowej. Dlatego od nocy z 7 na 8 lipca skrzyżowanie będzie wyłączone z użytku. Prace potrwają cztery dni. Po ich przeprowadzeniu przejazd znów będzie możliwy.
Tym razem kontener szczepionkowy w ramach kampanii „#OstatniaProsta” zawita 10 lipca do Wijewa w powiecie leszczyńskim. Organizatorem akcji jest wojewoda wielkopolski Michał Zieliński.
– Wciąż musimy intensyfikować proces szczepień. Od samego początku, przy każdej okazji, zachęcałem i zachęcam samorządy z terenu Wielkopolski do mobilizowania swoich mieszkańców do zaszczepienia się przeciw covid-19. To bardzo ważne w kontekście możliwej czwartej fali zachorowań, których skutków za wszelką cenę chcemy uniknąć – mówi wojewoda.
Kontener z dawkami leku firmy Johnson&Johnson gościł już na poznańskiej Malcie, w Kaźmierzu, Lesznie, Luboniu, a ostatnio możliwość zaszczepienia mieli wszyscy, którzy pojawili się w siedzibie Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu. Każda z tych akcji cieszyła się dużym zainteresowaniem – podczas nich łącznie około 6 tys. Wielkopolan przyjęło jednodawkową szczepionkę.
Punkt w Wijewie będzie kolejna okazją do zaszczepienia się. Będzie czynny w najbliższą sobotę 10 lipca od godziny 10.00 do 19.00 przy ul. Powstańców Wielkopolskich 19 (kompleks boisk sportowych). Szczepionkę przeciw covid-19 będą mogły przyjąć osoby w wieku od 18 do 80 lat bez konieczności wcześniejszej rejestracji na konkretny termin, czy godzinę. Każda osoba szczepiona otrzyma Unijny Certyfikat COVID, który umożliwia łatwiejsze podróżowanie po krajach Starego Kontynentu.
Według statystyk Ministerstwa Zdrowia w gminie Wijewo liczba w pełni zaszczepionych wynosi jedynie 800 osób, co stanowi nieco ponad 20 procent wszystkich mieszkańców gminy. Jest to jeden z najniższych wyników w Wielkopolsce – ogółem zaszczepionych jest już ponad 2,5 mln osób, natomiast w pełni zaszczepionych ponad milion.
Służby sanitarno-epidemiologiczne stwierdziły 10 zakażeń koronawirusem w regionie. Odnotowano też 1 zgon z powodu chorób współistniejących.
powiat ostrzeszowski 0
powiat obornicki 0
powiat leszczyński 0
powiat Leszno 0
powiat kolski 0
powiat rawicki 0
powiat słupecki 0
powiat średzki 0
powiat jarociński 1
powiat nowotomyski 0
powiat wągrowiecki 0
powiat Poznań 2
powiat Konin 0
powiat czarnkowsko-trzcianecki 0
powiat złotowski 0
powiat kościański 0
powiat grodziski 0
powiat szamotulski 1
powiat ostrowski 0
powiat Kalisz 0
powiat chodzieski 1
powiat międzychodzki 0
powiat gostyński 0
powiat kaliski 0
powiat pilski 2
powiat śremski 0
powiat kępiński 0
powiat turecki 0
powiat wrzesiński 0
powiat gnieźnieński 0
powiat pleszewski 1
powiat krotoszyński 0
powiat wolsztyński 0
powiat poznański 2
powiat koniński 0
W Wielkopolsce na kwarantannie przebywa 9084 osoby. W ciągu ostatniej doby wykonano 3355 testów na obecność koronawirusa, w tym 14 z wynikiem pozytywnym.
Ministerstwo zdrowia poinformowało dziś o 96 nowych i potwierdzonych przypadkach zakażenia koronawirusem. Odnotowano też 10 zgonów i wykonano 49 463 testy na obecność koronawirusa.
Zakażenia stwierdzono w województwach: mazowieckim (15), łódzkim (10), wielkopolskim (10), dolnośląskim (9), podlaskim (9), warmińsko-mazurskim (7), śląskim (6), lubelskim (5), pomorskim (5), małopolskim (4), podkarpackim (4), zachodniopomorskim (4), lubuskim (2), świętokrzyskim (2), kujawsko-pomorskim (1), opolskim (1). 2 zakażenia to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.
Z powodu covid-19 zmarły 4 osoby, natomiast z powodu współistnienia covid-19 z innymi schorzeniami zmarło 6 osób. W ciągu ostatniej doby wykonano też 49 463 testy na obecność koronawirusa.
Liczba zakażonych koronawirusem: 2 880 403/ 75 095 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).
Aż 10 praw jazdy zatrzymali kierowcom w Kaliszu tamtejsi policjanci – i to w ciągu jednego dnia. „Wszyscy pędzili grubo ponad 100 km/h przez teren zabudowany” – wyjaśnia Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.
Nie wszystkich miłośników nadmiernej prędkości udało się jednak wyłapać. Także wczoraj w Rajsku pod Kaliszem doszło do poważnego wypadku. 28-letni kierowca Forda Mustanga na łuku drogi stracił panowanie nad kierownicą, wypadł z trasy, uderzył w drzewo i kilkakrotnie dachował. Nieprzytomnego mężczyznę przewieziono do szpitala w Kaliszu, a dodatkowo pobrano mu krew do badań.
Nadmierna prędkość i jej niedostosowanie do warunków panujących na drodze odpowiadają za miażdżącą większość wypadków na polskich drogach. Widać to choćby na „Policyjnej mapie wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym – wakacje 2021”, która jest jedna z metod walki policjantów z nadmierną prędkością. Od początku wakacji w Polsce doszło do 68 wypadków, w których zginęła co najmniej jedna osoba.
Niektórzy są bardziej pogryzieni, inni mniej, a innych komary omijają szerokim łukiem. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź znają naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Biolog sformułowałby jednak to pytanie nieco inaczej: czy istnieją indywidualne różnice pomiędzy ludźmi w poziomie ukąszeń przez komary?
– Odpowiedź brzmi jednoznacznie – tak! Natomiast dużo więcej problemów pojawia się, jeśli chodzi o wskazanie tych różnic – mówi prof. Piotr Tryjanowski, zoolog z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Rzeczywiście jest tak, że jeśli siedzimy przy grillu, ognisku, w ogrodzie, wędkujemy nad rzeką, czy też obserwujemy ptaki, to samice komarów, bo to właśnie one kłują ludzi, wybierają swoje ulubione obiekty. Z badań amerykańskich wiemy, że około 20% proc. ludzi to ulubione ofiary komarów.
Znamy całkiem pokaźny zestaw czynników odpowiadających za to, że niektórzy są dla komarzyc bardziej atrakcyjni, choć nawet lepiej napisać atrakcyjne – bowiem to właśnie płeć piękna jest bardziej doceniana przez samice komarów. Na to wszystko nakładają się sprawy ubioru: ciemniejsze rzeczy się szybciej nagrzewają na słońcu i takie osoby są szybciej wykrywane przez komarzyce.
– Nawet drobne różnice w temperaturze ciała – podkreśla poznański badacz – to coś czasami dla nas niemal niewykrywalnego, jest szybko dostrzegane przez komary. Podobnie z dwutlenkiem węgla: stąd takimi ulubionymi ofiarami są zdyszane po zabawie dzieci czy kobiety w ciąży (które wydzielają nawet o 21 proc. więcej tego gazu niż pozostałe). Najprawdopodobniej znaczenie ma też grupa krwi, a zwłaszcza grupa 0 należy do najatrakcyjniejszych. Choć wspomaganie witaminą B-12 nieco ułatwia sprawę.
Zaskakujący jest jednak silny komponent genetyczny. Jedne z badań bliźniąt jednojajowych wykonanych w USA, sugerowało że aż 85 proc. komarzej miłości do naszej krwi może wyjaśnić komponent genetyczny.
– Nie widziałem jednak dobrych powtórzeń tych badań – zastrzega prof. Tryjanowski. – Proszę pamiętać, że to, co mówią wyniki prac amerykańskich, niekoniecznie musi sprawdzić się w Europie, czy też u nas w Polsce. Komarów na świecie jest ponad 3 tysiące gatunków, mają odmienne preferencje nie tylko geograficzne i siedliskowe, ale też względem poszczególnych osób. Pewnie nie szybko dowiemy się, jaki gatunek, w konkretnie jakich warunkach kogo lubi. Zachowujemy więc roztropność, stosownie okrywajmy ciało, stosujmy naturalne repelenty, a jak przychodzi wieczór i jesteśmy nad wodą, to po prostu trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść, położyć się w pomieszczeniu z moskitierą i się wyspać, nawet kosztem zabawy. Może brzmię już trochę jak maruda, ale czasami roztropność przychodzi z wiekiem.
Profesor Tryjanowski przypomina też, że zgodnie ze starą zasadą lepiej zapobiegać niż leczyć, zwłaszcza że alergie po komarzych ukąszeniach potrafią być bolesne i uciążliwe.
Wszyscy chyba pamiętają historię wybuchu kamienicy z ulicy 28 Czerwca 1956. Budynku juz nie ma, a ludzie tam mieszkający stracili wszystko. I o tym właśnie jest ten spektakl-wystawa-spotkanie, które wyreżyserowała Ula Kijak.
„Kamienica” opowiada historie przypadkowych ofiar, osób, które straciły spokojny sen, straciły mieszkania, majątki, pamiątki, bliskich, zdrowie – tak o tym opowiada sama autorka. – Straciły tylko dlatego, że mieszkały w kamienicy na rogu ulic 28 Czerwca 1956 i Czechosłowackiej. W kamienicy, która w niedzielę 4 marca 2018 roku, tuż przed 8 rano, wybuchła. Wybuchła, ponieważ pewien mężczyzna był zazdrosny. Z powodu tak zwanej „kwestii rodzinnej” nie ma kamienicy…
Doniesienia medialne skupiały się na wątku sensacyjnym oraz na tym dniu, tym poranku, kiedy nastąpił wybuch. „Kamienica” natomiast zbiera to, co wybuch zabrał: wcześniejsze dni, tygodnie, miesiące, lata życia, wspomnienia, ważne chwile. I choć od wybuchu minęły już trzy lata, to, czego nie ma, wciąż żyje w pamięci.
Na rogu stała kamienica – teraz jest pusta przestrzeń. Był wyjściowy płaszcz, kolekcja ulubionych klocków Lego, nowa pralka – zostały opowieści. Niektórzy odzyskali album ze zdjęciami, ktoś zdołał zabrać przytulankę dla dziecka. Inni nie uratowali nic.
„Gdyby zniknięto ci dom – co zachowałoby się we wspomnieniach?” – pyta autorka. Ciekawe, jakich odpowiedzi udzielą widzowie – i bohaterowie – tego spektaklu.
Premiera spektaklu odbędzie się 9 lipca w Teatrze ósmego Dnia. Będzie go można też obejrzeć 10 i 11 lipca, między godziną 18.00 a 20.00.
montaż i opracowanie dźwięku – Maria Rumińska
wsparcie produkcyjne – Ewa Zaradna
grafiki – Alicja Biała
głosów użyczyli: Łukasz Chrzuszcz, Maksymilian Cichy, Paula Głowacka, Michał Kaleta, Piotr Kaźmierczak, Michał Kocurek, Maciej, Bruno i Hugo Krych, Edyta Łukaszewska, Zofia Nochowicz, Jakub Papuga, Anna i Nadia Piechowiak, Daniela Popławska, Maria Rybarczyk, Andrzej Szubski, Kornelia Trawkowska, Katarzyna Węglicka, Martyna Zaremba-Maćkowska
wykorzystano fragmenty utworów Siekiery Robię Swoje
Sfinansowano ze środków budżetowych Teatru Ósmego Dnia.
Oryginalne współbrzmienie tradycyjnych ballad dziadowskich na lirę korbową przeplatane głosem Jacka Hałasa i wzbogacone miejskim gitarowym bluesem Jarka Kaczmarka. Tak właśnie brzmi Dziadowski blues. Tym razem wybrzmiał na Gołębiej.
Od koncertu Dziadowskiego bluesa rozpoczęło się Kulturalne Lato na Gołębiej, którego sceną będzie przepiękny dziedziniec szkoły baletowej. I było to mocne rozpoczęcie. W muzycznych opowieściach o życiu i śmierci, o duszy i ciele inspirowanych “Balladami i romansami” Adama Mickiewicza czuło się mistrzowską rękę wykonawców i zapewne dlatego tak dobrze słuchało się tego koncertu-opowieści. Zaczarowani słuchacze nie wiedzieli, gdzie zniknęły im prawie dwie godziny z życiorysu, które spędzili na tej niezwykłej wędrówce… Oby tak dalej!
Jacek Hałas to absolwent Akademii Sztuk Pięknych, muzykant. Grać będzie na akordeonie, lirze korbowej, fletach pasterskich i fortepianie. Zajmuje się tradycjami wędrownych śpiewaków, tańcem korowodowym i wirowym, muzyką tradycyjną Europy wschodniej, działalnością warsztatową i edukacyjną. Od lat poszukuje śladów pieśni dziadowskich w żywej tradycji, zapisach etnografów, domowych archiwach.
Jarek Kaczmarek to warszawski opowiadacz historii, związany ze Stowarzyszeniem Studnia O. Przekazuje swoją pasję, prowadząc warsztaty z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Jest animatorem kultury, autorem opowiadań. Opowiada także pieśnią, komponując muzykę do własnych tekstów. Gra na gitarze, jest twórcą zespołów “Księżycowo” i “Buszmeni”.
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Dziadowski Blues Jacek Hałas i Jarek Kaczmarek – Kulturalne lato na Gołębiej fot. Sławek Wąchała
Była akcja „Parkuj metr od torowiska”, niezliczone artykuły w mediach, by nie zastawiać drogi tramwajom – i mandaty dla kierowców. Nadal jednak nie brakuje takich, którzy zaparkują wprost na torach mimo zakazu i uważają, że wszystko jest w porządku.
„Kierowcy nie stosują się do znaków zakazujących zatrzymywanie się, a nawet przesuwają pachołki blokujące parkowanie przy torowisku! Taśmy ostrzegawcze wyłączające miejsca z parkowania zostały zerwane!” – taką informację przekazali strażnikom miejskim pracownicy Nadzoru Ruchu MPK 3 lipca.
Przypomnijmy, że z powodu realizacji „Projektu Centrum”, który wyłączył trasę tramwajową przez część Świętego Marcina i 27 Grudnia, tramwaje kursują zmienionymi trasami, także na placu Wielkopolskim. I korzystają przy tym z dodatkowego torowiska, które sie tam znajduje, właśnie w tym celu. I to torowisko zastawiają kierowcy nie bacząc na oznakowanie.
Reakcja była natychmiastowa. Strażnicy Referatu Stare Miasto dopilnowali, żeby wszystkie samochody zaparkowane w miejscach objętych zakazem zatrzymywania się z tabliczką o odholowaniu zostały usunięte na parking strzeżony.
– Kierowcy, którzy zignorowali podstawowe przepisy drogowe ponieśli koszty w wysokości blisko 700 zł (520 złotych za holowanie, 40 zł za każdą rozpoczętą dobę postoju na parkingu strzeżonym, a także 100 zł mandatu karnego wystawionego przez straż miejską) – wylicza Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy straży miejskiej. – Zatem czy warto było? Niezmiennie apelujemy: uważaj jak i gdzie parkujesz!
31-letni mieszkaniec powiatu bielskiego i 41-letnia mieszkanka Leszna podając się za funkcjonariuszy CBŚP wyłudzili od 81-letniej kobiety 20 tysięcy złotych. Na szczęście zatrzymali ich leszczyńscy policjanci.
29 czerwca na numer telefonu stacjonarnego 81-letniej mieszkanki Leszna zadzwoniła kobieta przedstawiająca się za funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego Policji. Kobieta poinformowała seniorkę, że policja prowadzi „tajną akcję” mającą na celu zatrzymanie oszustów. W celu zatrzymania przestępców niezbędna jest pomoc seniorki w działaniach służb. W trakcie dalszej rozmowy, 81-latka dowiedziała się, że musi pójść do banku, wypłacić pieniądze i czekać na dalsze dyspozycje. Osoba dzwoniąca poinformowała rozmówczynię, że w przypadku ewentualnego zainteresowania ze strony pracowników banku odnośnie celu wypłacanej gotówki ma powiedzieć, że kupuje nieruchomość.
Jeszcze tego samego dnia starsza pani wypłaciła w jednym z leszczyńskich banków pieniądze w kwocie 20 tysięcy złotych. Nazajutrz ponownie skontaktowała się z nią telefonicznie rzekoma policjantka, która poleciła seniorce pójść na pobliski, konkretnie wskazany, przystanek autobusowy i pozostawić pod ławką 20 tys. złotych, spakowane w reklamówkę. Leszczynianka dokładnie wykonała polecenia oszustów, ale w końcu zorientowała się, że została oszukana – i 1 lipca o wszystkim powiadomiła policję.
Dzień później kryminalni zatrzymali na terenie Leszna parę mającą związek z tym przestępstwem. To 31-letni mieszkaniec powiatu bielskiego i 41-letnia mieszkanka Leszna. Podejrzani usłyszeli zarzut popełnienia oszustwa na szkodę seniorki i wyłudzenia od niej zaoszczędzonych 20 tysięcy złotych. Mężczyzna w przeszłości był już notowany za identyczne przestępstwa.
4 lipca Sąd Rejonowy w Lesznie na wniosek leszczyńskiej prokuratury aresztował obojga podejrzanych na okres 3 miesięcy. Teraz grozi im do 8 lat więzienia.
20 czerwca gmina Kościan podała na swojej stronie, że ujęcie wody pitnej w Starych Obodrzyskach nie nadąża z uzdatnianiem wody, tak duże jest jej zapotrzebowanie. Ale to był, jak się okazało, wierzchołek góry lodowej problemu z wodą.
Wody nie mieli mieszkańcy domów w Starych i Nowych Obodrzyskach. I pewnie by się z tym pogodzili, bo w czasie ekstremalnych upałów to się może zdarzyć, gdyby nie pewien drobny szczegół. O wyłączeniu wody zostali poinformowali dopiero po… fakcie.
„Gmina poinformowała na swojej stronie, że zakręcą wodę o 16.30, ale KOMUNIKAT PODANO O 16.35, CZYLI CHWILĘ PO ZAKRĘCENIU WODY” – napisał do nas oburzony Użytkownik Paweł. – ” I jak tu mieliśmy sobie napełnić garnki? Ponownie włączyli wodę o 19.45. Jak tu się ludzie wykąpać mieli?”.
Pan Paweł pisze też, że argument z upałami nie trafił do przekonania ani jemu, ani innym mieszkańcom gminy Kościan, ponieważ problemy z wodą są tam od dłuższego czasu. Nawet jak nie ma upałów. Zdaniem pana Pawła winna jest sama gmina, która wiedząc, że ujęcie wody pitnej jest na granicy wydolności, mimo to wydaje zgodę na budowę nawet nie domów, a całych osiedli – i podłącza je do sieci wodociągowej. Mieszkańcy wielokrotnie już zwracali na to uwagę w urzędzie gminy, ale jak dotąd – bezskutecznie.
Czy rzeczywiście ujęcie wody pitnej w Starych Obodrzyskach nie wystarcza na potrzeby rozrastającej się zabudowy? Jak to jest z tymi wyłączeniami wody i spadkami ciśnienia? Postanowiliśmy zapytać w gminie – i odpowiedział nam Mirosław Duda, zastępca wójta gminy Kościan.
„W odpowiedzi na prośbę o komentarz do sprawy braku wody w kilku miejscowościach naszej gminy informuję, że decyzja o chwilowym wyłączeniu dostawy wody do miejscowości Stare i Nowe Oborzyska oraz Pianowo i część Betkowa nastąpiła po drastycznym obniżeniu lustra wody w zbiornikach retencyjnych Stacji Uzdatniania Wody w Starych Oborzyskach, co groziło awarią urządzeń wodnych i wyłączeniem dostawy wody na dłuższy czas” – napisał w odpowiedzi. –
Zastępca wójta wyjaśnił też, że w czasie upałów mieszkańcy pobierali prawie dwa razy więcej wody niż zwykle – używali jej nie tylko do kąpieli czy gotowania, ale też do napełniania basenów i podlewania ogrodów.
„Aby uchronić dostawy wody pitnej na potrzeby bytowe zaistniała potrzeba nieznacznego obniżenia ciśnienia wody w sieci, a w skrajnym przypadku czasowego wyłączenia dostaw (w godzinach nocnych) w celu uzupełnienia odpowiedniego zapasu wody w zbiornikach retencyjnych” – wyjaśnił Mirosław Duda. – „Sytuacja obecnie wróciła do normy. Pragnę nadmienić również, że Gmina Kościan podjęła już stosowne kroki w celu zwiększenia bezpieczeństwa dostaw wody dla wspomnianego obszaru i wybudowany zostanie by-pass wodociągowy, który pozwoli w okresach wzmożonego rozbioru wody na dodatkowe jej dostawy z innych stacji wodociągowych”.
Miejmy nadzieję, że dzięki temu kłopoty mieszkańców gminy Kościan z wodą przejdą do przeszłości.
Funkcjonariusz z Komisariatu Policji Poznań – Jeżyce zauważył samochód, który jechał całą szerokością jezdni. Zatrzymał go – i okazało się, że kierowca miał 3 promile alkoholu we krwi…
Wszystko wydarzyło się 30 czerwca podczas powrotu z rodziną z wakacji, na trasie Międzyrzecz – Trzciel w miejscowości Świdwowiec. Asp. Tomasz Synoradzki, policjant z jeżyckiego komisariatu, zauważył na trasie samochód marki Renault, który jechał całą szerokością drogi i stwarzał zagrożenie dla innych. Widząc styl i sposób jazdy oraz manewry, jakie wykonywał kierowca osobówki, aspirant nabrał podejrzeń, że jest pod wpływem alkoholu.
Policjant szybko ocenił sytuację i wykorzystał okazję, aby go wyprzedzić, a następnie zaczął spowalniać jazdę, by zatrzymać samochód. Kierowca osobówki nie reagował jednak na żadne sygnały i zjechał na drogę gruntową, po czym przyspieszył i zaczął uciekać.
Widząc to, policjant zawrócił i ruszył za nim. Sytuacja była bardzo dynamiczna. W pewnym momencie funkcjonariusz zajechał mu drogę w sposób uniemożliwiający dalszą jazdę, szybko podbiegł do kierującego i wyciągnął kluczyki ze stacyjki.
Mężczyzna był tak pijany, że nie był w stanie samodzielnie opuścić pojazdu. Przeprowadzone badanie, potwierdziło ponad 3 promile alkoholu. Teraz czeka go sprawa przed sądem, a za to przestępstwo zgodnie z kodeksem karnym grozi do 2 lat więzienia.
W urzędzie marszałkowskim została uroczyście podpisano deklarację o woli powołania Wielkopolskiej Doliny Wodorowej. W imieniu Poznania podpisał ją prezydent Jacek Jaśkowiak.
Wielkopolska Dolina Wodorowa pozwoli na wykorzystanie potencjału regionu w dążeniu do aktywnego włączenia się z rodzimymi rozwiązaniami technologicznymi w światowy łańcuch dostaw i wartości gospodarki opartej na wodorze. Wzmocni też pozycję konkurencyjną Wielkopolski. To wyzwanie, które stoi przed lokalnymi samorządami, instytucjami naukowymi oraz przedsiębiorstwami.
Deklarację podpisali przedstawiciele województwa – na czele z marszałkiem Markiem Woźniakiem oraz Jackiem Bogusławskim, przewodniczącym Wielkopolskiej Platformy Wodorowej – prezydenci największych wielkopolskich miast, rektorzy uczelni i przedstawiciele biznesu.
– Serdecznie dziękuję wszystkim za deklaracje współpracy – mówił Marek Woźniak, marszałek województwa. – To właściwy czas, żeby działać, ponieważ przyszłość już tu jest. Dynamika procesów dochodzenia do technologii opartej na wodorze wydaje się przyspieszać, widzimy, jak rozwija się w innych krajach Europy i świata. Wyznaczyliśmy już odpowiedni kierunek i budujemy potencjał, by w pełni wykorzystać nasze zasoby.
W grudniu 2020 r. Zarząd Województwa Wielkopolskiego zatwierdził Regionalną Strategię innowacji dla Wielkopolski 2030. Jej najważniejszym celem jest rozwój gospodarki zeroemisyjnej ze szczególnym uwzględnieniem wodoru. Strategia uwzględnia zapisy obowiązujących dokumentów europejskich oraz krajowych.
– Wielkopolska Dolina Wodorowa jednoczy nas na rzecz rozwoju tej technologii – mówił Jacek Bogusławski. – Cieszę się, że będziemy współpracować. Już teraz prowadzone są rozmowy, aby pierwsze targi wodorowe odbyły się właśnie tutaj, na Międzynarodowych Targach Poznańskich – wierzę, że odniosą one sukces.
Prezydent Jacek Jaśkowiak powiedział, że dbałość o jakość powietrza i rozwój alternatywnych źródeł energii jest naszą powinnością, a wodór to jedno z możliwych rozwiązań.
– Technologie oparte na wodorze to nowoczesne rozwiązania, które powinniśmy wspierać – mówił. – Mam nadzieję, że już wkrótce uda się zakupić dla Poznania 84 autobusy z napędem wodorowym. Wysłaliśmy już wniosek o dofinansowanie. Jeśli projekt się powiedzie, podzielimy się swoimi doświadczeniami z innymi miejscowościami regionu.
MPK Poznań przesłało wniosek o dofinansowanie zakupu 84 autobusów wodorowych do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jeżeli otrzyma wsparcie, rozpocznie procedurę zakupową – wówczas autobusy mogłyby pojawić się w Poznaniu w latach 2022-2025.Chodzi o 38 pojazdów o standardowej długości 12 metrów oraz 46 przegubowych, 18-metrowych.
Sygnatariuszami deklaracji są: Marszałek Województwa Wielkopolskiego, przewodniczący Wielkopolskiej Platformy Wodorowej, prezydenci: Poznania, Konina, Kalisza, Piły, Leszna oraz Ostrowa Wielkopolskiego, przedstawiciele władz uczelni: Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Politechniki Poznańskiej i Uniwersytetu Przyrodniczego, a także przedstawiciele biznesu: Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin S.A, Solaris Bus&Coach sp. z o.o., Wielkopolskiej Rady Trzydziestu i agencji Rozwoju Regionalnego w Koninie.
UMP
Podpisanie deklaracji o woli powołania Wielkopolskiej Doliny Wodorowej fot. UMP
Podpisanie deklaracji o woli powołania Wielkopolskiej Doliny Wodorowej fot. UMP
Utrudnienia zaczęły się dziś, a potrwają do końca sierpnia na ulicach Jarochowskiego i Arciszewskiego. Dla kierowców został wyznaczony objazd.
Jak informuje Miejski Inżynier Ruchu, od 5 lipca do 31 sierpnia 2021 r., w związku z kontynuacją budowy sieci cieplnej na Górczynie, wygradzane etapami będą krótkie odcinki jednego pasa ul. Ściegiennego w rejonie skrzyżowania z ul. Jarochowskiego i na jej odcinku w stronę ul. Arciszewskiego. Ruch na wprost odbywać się będzie po jednym pasie.
Sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu ul. Ściegiennego i Jarochowskiego będzie wyłączona. Ponadto do 20 lipca br. ul. Jarochowskiego będzie ulica jednokierunkową na odcinku od ul. Skargi do ul. Ściegiennego (brak wjazdu od strony ul. Ściegiennego). Objazd wyznaczono ulicami: Ściegiennego, Arciszewskiego, Palacza i Jarochowskiego.
W dniach od 21 lipca do 25 sierpnia w związku z kolejnym etapem prac wystąpią utrudnienia w ruchu pieszym po wschodniej stronie ul. Jarochowskiego na odcinku od ul. Skargi do ul. Sielskiej.
Pierwsi odwiedzający wejdą do muzeum we wrześniu, ale już dziś placówka postanowiła się pochwalić cennymi artefaktami, jakie otrzymała w depozyt – i pokazać, jak obecnie wyglądają pomieszczenia przyszłego centrum szyfrów.
– To owoc ścisłej współpracy miasta z samorządem województwa wielkopolskiego – mówił dziś Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania, który na bieżąco monitoruje prace w CSE. – We wrześniu centrum wystartuje, będzie otwarte dla turystów, a dzisiaj trwają intensywne prace w całym obiekcie: montaż instalacji wystawienniczych i multimediów, są przygotowane filmy i audiobooki – wszystkie elementy, które będą wzbogacać tę przestrzeń wystawienniczą. Zbieramy również dzięki zaangażowaniu naszych pracowników i otwartości rodzin naszych bohaterów-grafologów wszelkiego rodzaju artefakty, za które chciałem serdecznie podziękować darczyńcom.
Artefakty, które dziś mogli zobaczyć dziennikarze, a które wzbogacą stałą ekspozycję muzealną, to klucz radiotelegraficzny, wobulator, czyli generator częstotliwości, służący m.in. do strojenia radiostacji na U-bootach i oryginalny kalendarz Kriegsmarine z 1942 roku.
Andrzej Łukaszkiewicz przekazał klucz radiotelegraficzny, który był wykorzystywany w 1938 roku przez Leonarda Sommerfelda, pochodzącego z Poznania pracownika Sztabu Głównego Wojska Polskiego. Sommerfeld posługiwał się nim, przekazując depesze do i ze Sztabu Głównego WP. Klucz prezentowany będzie na ekspozycji w dawnej Sali J. Burszty, poświęconej kryptologom i pracownikom Biura Szyfrów WP.
– Dlaczego go przekazałem? Bo to jedyne odpowiednie miejsce, w którym powinien się znaleźć – powiedział Andrzej Łukaszkiewicz.
Czesław Gembara natomiast przekazał wobulator, czyli generator częstotliwości. Egzemplarz ten Kriegsmarine kupiła od holenderskiego Philipsa dla potrzeb niemieckiej marynarki wojennej. Używany był w warsztatach Kriegsmarine i lotnictwa niemieckiego. Służył m.in. do strojenia radiostacji na U-bootach, które odbywało się w niemieckich zakładach. Po strojeniu radiostacje trafiały do portów. Wobulator, przekazany do CSE, został przejęty przez Rosjan w 1945 roku na poznańskiej Ławicy, następnie był wykorzystywany w Wojsku Polskim. Kiedy złomowano stary sprzęt, koledzy z wojska przekazali wobulator Czesławowi Gembarze. Przez lata był ozdobą jego kolekcji.
– Wiedzieli, że ja o to zadbam i nie przekażę na złom – mówił ofiarodawca. Wobulator prezentowany będzie na ekspozycji w tzw. strefie U-boota.
Rafał Kondola z kolei przekazał CSE oryginalny kalendarz Kriegsmarine z 1942 roku.
– Znalazł go na strychu dziadka w jednej z kamienic w Katowicach mój serdeczny przyjaciel – wyjaśnił darczyńca. Kalendarz wzbogaci strefę U-boota na wystawie stałej.
Centrum szyfrów odwiedził dziś także marszałek Marek Woźniak – urząd marszałkowski przekazał 10 mln zł na realizację tego projektu z funduszy unijnych.
– Jestem pod wrażeniem tej ekspozycji, chociaż ona jeszcze nie jest otwarta – mówił marszałek. – To jest dowód na to, jak można zorganizować przestrzeń muzealną w zupełnie nowym stylu, w takim stylu, który powinien zainteresować młodych ludzi, pasjonatów, ale też tych, którzy nie lubią wyłącznie gablot z przedmiotami, a chcą w sposób interaktywny zdobywać wiedzę. To będzie świetna przestrzeń do tego.
Marszałek przypomniał, że dla niego ta historia rozpoczęła się od 2007 roku, od odsłonięcia pomnika kryptologów. Później był współorganizatorem sprowadzenia do rodzinnych Szamotuł prochów Maksymiliana Ciężkiego, kolejnego kryptologa pracującego przy Enigmie. Urząd marszałkowski przygotował też szereg wystaw poświęconych polskim kryptologom, które były oglądane na całym świecie dzięki polskim placówkom dyplomatycznym.
Mariusz Wiśniewski zapowiedział, że jeszcze w czasie wakacji ruszą strony internetowe poświęcone Enigmie, a 23 lipca zostanie uruchomiony profil na Facebooku – w przeddzień 82. rocznicy przekazania aliantom zachodnim Polski zbudowanych przez polskich kryptologów kopii maszyn szyfrujących Enigma w tajnym ośrodku w Pyrach pod Warszawą. A we wrześniu, przed otwarciem, wystartuje kampania citylightowa w Poznaniu i w największych polskich miastach. A jak zdradził Piotr Bojarski, kierownik CSE, na otwarciu we wrześniu pojawi się prawdziwa Enigma.
Przypomnijmy, że Centrum Szyfrów Enigma powstaje w budynku Collegium Martineum – w tym miejscu przed wojną stał budynek, w którym znajdował się oddział biura szyfrów Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. To właśnie w nim ówcześni studenci Uniwersytetu Poznańskiego: Marian Rejewski, Henryk Zygalski i Jerzy Różycki rozpoczynali prace nad złamaniem szyfru Enigmy.
O tym będzie przypominać ekspozycja CSE, jednak nie będzie to tylko ekspozycja w stylu muzealnym opowiadająca o genialnych matematykach i kryptologach. Na miejscu będzie też można przejść kurs szyfrów i poznać cały kontekst historyczny złamania kodu Enigmy – aż do rewolucji cyfrowej, którą w zasadzie zapoczątkował.
Miasto Poznań wraz z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza, partnerem inwestycji przeznaczyło na zaprojektowanie i wybudowanie Centrum Szyfrów Enigma im. Mariana Rejewskiego, Henryka Zygalskiego i Jerzego Różyckiego kwotę ok. 30 mln zł. Operatorem Centrum Szyfrów Enigma jest Poznańskie Centrum Dziedzictwa.
Centrum Szyfrów Enigma Mariusz Wiśniewski fot. L. Łada
Danuta Mikołajczak, dyrektorka Zespołu Szkół z Oddziałami Sportowymi nr 1, otrzymała dziś serdeczne podziękowania od prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Gdyby nie zarządziła ewakuacji osób – do zniszczeń mogłyby dojść ofiary w ludziach.
Chodzi o zawalenie dachu hali sportowej w Zespole Szkół z Oddziałami Sportowymi nr 1 na osiedlu Pod Lipami, do którego doszło 22 czerwca, po ulewie, jaka nawiedziła Poznań. Dosłownie kilka minut przed tym, jak zawalił się dach, dyrektorka zarządziła, by wszyscy, którzy są w hali, natychmiast ją opuścili. Wszyscy obecni, w tym uczniowie, zdążyli wyjść przed zawaleniem się dachu.
– Dziękuję za pani szybką reakcję, dzięki której nic nie stało się dzieciom – mówił Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – Zapewniam, że przyczyny tego wydarzenia zostaną dokładnie wyjaśnione, powołano już specjalną komisję, która się tym zajmuje. Taka sytuacja nie miała prawa się wydarzyć i nie może się powtórzyć.
Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta, był akurat na Rynku Łazarskim, gdy dostał SMS z informacją, że zawalił się dach hali szkolnej, ale nikomu nic się nie stało.
– Początkowo skupiłem się na drugiej części tej informacji – mówił Mariusz Wiśniewski – ale gdy ujrzałem zdjęcia z wnętrza budynku, w pełni zobaczyłem skalę zniszczeń. Pewne jest, że taka sytuacja nie powinna się zdarzyć.
Sama dyrektorka, jak się wyraziła, dostała „sygnał z góry” o tym, że trzeba ewakuować dzieci i pracowników.
– Siedziałam za biurkiem i podpisywałam świadectwa, gdy zrobiło się ciemno, zaczęło lać jak z wiadra – opowiadała. – Przyszła kierowniczka z informacją, że dach przecieka. Coś mnie tknęło i postanowiłam sama zobaczyć, co się dzieje. Wszystko trwało kilka minut – ale traumę mam do teraz. Gdy zobaczyłam, jak wali się dach, miałam wrażenie, że to się nie dzieje. Widziałam wszystko jak w zwolnionym tempie.
Przypomnijmy, że Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego uznał sprawę za katastrofę budowlaną, a powołana przez niego komisja bada okoliczności katastrofy i ustala, dlaczego do niej doszło. Jej prace jeszcze trwają, ale dziś już wiadomo, że uszkodzeniu uległ dźwigar, jeden z elementów konstrukcyjnych hali.
Marszałek Marek Woźniak uważa, że tak. „W Wielkopolsce jesteśmy przekonani o zaletach lokalizacji elektrowni atomowej w naszym regionie” – napisał w liście do premiera Mateusza Morawieckiego.
Odpowiednią lokalizacją zdaniem marszałka byłyby okolice Pątnowa. W liście do szefa rządu marszałek prosi o potwierdzenie lokalizacji jednej z planowanych elektrowni jądrowych na terenie Wielkopolski oraz deklaruje wsparcie samorządu województwa wielkopolskiego dla działań Rządu RP w tym zakresie.
„Region posiada odpowiednie zasoby kadrowe, instytucjonalne i infrastrukturalne, niezbędne dla efektywnej budowy, zarządzania oraz utrzymania całego ekosystemu energetycznego” – pisze marszałek. Jego zdaniem zaletą jest też ogromny potencjał naukowo-badawczy w województwie, który byłby niezbędny przy takiej inwestycji.
„Energetyka jądrowa wpisuje się w rozwój Wielkopolskiej Doliny Wodorowej, będąc działaniem komplementarnym, zapewniającym prawdziwy zielony wodór dla całej Polski i wspomagając dekarbonizację całych sektorów przemysłowych” – podsumowuje marszałek.
W październiku 2020 r. Rada Ministrów przyjęła aktualizację Programu polskiej energetyki jądrowej, który zakłada budowę w Polsce od 6 do 9 GWe zainstalowanej mocy jądrowej w oparciu o sprawdzone, wielkoskalowe, wodne ciśnieniowe reaktory jądrowe (PWR) najnowszej generacji III(+). Zgodnie z harmonogramem do 2043 roku ma powstać 6 bloków jądrowych zlokalizowanych w dwóch lub trzech miejscach w kraju.
Podstawowe przesłanki do budowy elektrowni jądrowych w Polsce to bezpieczeństwo i niezależność energetyczna oraz gwarancja stabilnych, przewidywalnych i akceptowalnych cen energii, wspierających konkurencyjność gospodarki. Energetyka jądrowa to także ochrona środowiska poprzez brak emisji zanieczyszczeń gazowych, pyłowych i dwutlenkiem węgla, a także rozwój cywilizacyjny i naukowy kraju.
W Polsce wykonano już ponad 30 milionów szczepień. „To kolejny ważny krok w realizacji #NPS” – napisał w mediach społecznościowych minister Michał Dworczyk. W pełni zaszczepionych jest prawie 14 mln osób.
Wykonaliśmy 30 024 149 szczepień w naszym kraju, jak wskazują statystyki Narodowego Programu Szczepień. 1 dawką zaszczepiono 17 114 524 osób, natomiast w pełni zaszczepionych – czyli jedną dawką J&J lub dwiema pozostałych szczepionek – jest 13 902 713 osób.
Zaszczepionych przybywa – jednak to nadal za mało, by było można mówić o odporności populacyjnej w Polsce. Naukowcy uważają, że można o niej mówić, gdy co najmniej połowa populacji jest zaszczepiona, a zdaniem profesora Andrzeja Horbana – gdy zaszczepionych jest 90 proc. mieszkańców danego kraju. Do takiego wyniku jeszcze nam daleko.
Stolica Wielkopolski będzie gospodarzem Local Trends. Europejskiego Forum Samorządowego, które odbędzie się 11 i 12 października tego roku na terenach Międzynarodowych Targów Poznańskich.
Taka decyzja zapadła podczas Samorządowego Kongresu Finansowego, który odbywał się 30 czerwca w Sopocie. Forum ma wzmocnić głos gmin, miast, powiatów i województw w dyskusji o rozwoju społeczno-gospodarczym kraju.
Local Trends to projekt zainicjowany przez Jacka Jaśkowiaka, prezydenta Poznania i Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu, we współpracy z partnerami strategicznymi: Urzędem Marszałkowskim Województwa Pomorskiego, Urzędem Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego, Unią Metropolii Polskich, Związkiem Miast Polskich i Związkiem Gmin Wiejskich RP. Do udziału zaproszeni są przedstawiciele administracji, biznesu oraz środowisk naukowych.
– Dla odbudowy polskiej gospodarki, po kryzysie związanym z pandemią covid-19, kluczowa jest współpraca i wymiana doświadczeń na poziomie samorządów. Potrzebna jest konstruktywna debata i zwiększenie roli administracji lokalnej w polityce rozwoju kraju – podkreśla Jacek Karnowski.
W dniach 11-12 października, w Poznań Congress Center na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich planowane są wystąpienia międzynarodowych ekspertów, debaty i dyskusje w formule okrągłego stołu. Uczestnicy będą mieli okazję wypracować wspólne cele związane z kolejną perspektywą finansową UE, transformacją cyfrową czy polityką inwestycyjną.
– Międzynarodowe Targi Poznańskie, które w tym roku obchodzą jubileusz 100 lat istnienia, od zawsze były miejscem spotkań, wymiany myśli i nawiązywania relacji – mówi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – To tu odbywają się najważniejsze targi branżowe w Europie Środkowowschodniej. Już dziś zapraszam przedstawicieli samorządów, biznesu oraz nauki do merytorycznej debaty ponad podziałami, która pozwoli wyznaczyć priorytety i kierunki rozwoju regionów Polski na najbliższe lata.
Pod szyldem Local Trends będą odbywały się dwa wydarzenia w roku – wiosną Samorządowy Kongres Finansowy w Sopocie, natomiast jesienią Europejskie Forum Samorządowe w Poznaniu. Oba spotkania mają stać się platformą międzysektorowej debaty i współpracy na rzecz budowania silnych i innowacyjnych regionów. Nad jakością merytoryczną wydarzenia czuwać będzie Rada Programowa, pod kierownictwem organizatorów: Centrum Myśli Strategicznych oraz Grupy MTP.