Strona główna Blog Strona 2245

AFROÏSTIC Trio w Blue Note

0
Senegalski wirtuoz gitary i charyzmatyczny wokalista Herve Samb, amerykański basista Reggie Washington oraz mistrz instrumentów perkusyjnych Ulri Yul Edorh. Wszystkich zobaczymy i usłyszymy na scenie 12 kwietnia.

AFROÏSTIC Trio to zespół kreatywnych i artystycznych osobowości. Niezwykłe, funkowe i afrykańskie brzmienie jazzu w rozbudowanej skomplikowanymi fakturami zabawie wraz z oczywistym odniesieniem do tradycji oraz stylistyki nowoczesnego funky i współczesnego jazzu.

– Jeśli jest nurt muzyki, dla którego termin wielokulturowość jest najbardziej adekwatny, to jest nim z pewnością dzisiejszy jazz – rekomenduje koncert AFROÏSTIC Trio, Dionizy Piątkowski, etnograf i szef Ery Jazzu. – Owe „jazzowe multi-kulti” wymyka się często tradycyjnej ortodoksji jazzu, ale jest najczęściej niezwykle interesującym i ważnym połączeniem tego, co w tej muzyce najprawdziwsze – czyli rytmom Afryki, funkowym brzmieniom oraz groove-jazzowej, impulsywnej improwizacji.

Liderem AFROÏSTIC Trio jest wybitny amerykański basista Reggie Washington, współtwórca nagrań i koncertów Branforda Marsalisa, Steve’a Colemana, Lestera Bowie i Ronalda Shanon Jacksona. Nazwisko amerykańskiego muzyka pojawia się na blisko dwustu albumach zrealizowanych z najważniejszymi dzisiejszego jazzu i muzyki rozrywkowej. Reggie Washington to nadworny muzyk zespołów gwiazd (od Ravi Coltrane’a i Cassandry Wilson po George Duke’a, Ala Jarreau, Erykah Badu, The Roots i Billy Joela). Basista realizuje także swoje autorskie pomysły we własnych zespołach. Takim jest najnowszy projekt AFROÏSTIC Trio, gdzie potwierdza swą doskonałą technikę, szacunek do jazzowej, bluesowej i funkowej tradycji a nade wszystko syntezę swojej muzyki z kulturą afrykańską.

Urodzony w Senegalu, gitarzysta, kompozytor i wokalista Herve Samb zafascynowany tradycyjnymi rytmami swojego dziedzictwa i specyficznym połączeniem muzyki afrykańskiej z amerykańskim popem postanowił tworzyć własne brzmienie. Zaczął niezwykle ambitnie od jazzowego kwintetu, który wkrótce stał się lokalną sensacją w Senegalu i formacją, która otwierała afrykańskie koncerty takich sław jak Lucky Peterson i McCoy Tyner. Gitarzysta zwrócił na siebie uwagę europejskich gwiazd jazzu i wnet znalazł się w zespołach takich muzyków, jak David Murray, Reggie Washington, Pharoah Sanders, Meshell Ndegeocello i charyzmatycznymi wokalistkami: Lisą Simone (córką legendarnej Niny Simone) oraz Somi – amerykańską wokalistką jazzową.

Mistrzem perkusji w AFROÏSTIC Trio jest Ulri Yul Edorh – niezwykle kreatywny artysta z afrykańskiego Benin-Togo, który w Marsylii zdobył muzyczne wykształcenie (absolwent jazzowej perkusji Marseille Conservatory). Doskonały muzyk chętnie zapraszany jest przez czołowych artystów, takich jak Steve Coleman, Bobby Sparks, Reggie Washington, Lyle Workman, Roy Hargrove. Perkusista jest także uznanym producentem nagrań oraz koncertów Lizy Simone, Asa oraz projektów realizowanych wraz z Reggie’m Washingtonem. Jak sam podkreśla, w muzyce AFROÏSTIC Trio odnalazł swój kolor, który koncertom daje „atmosferę pop-soul, rockowej energii, otwarcia na jazz, hip-hop, funky oraz modny electro-jazz, nie wspominając o sporej dawce afrykańskich przypraw”.

Mat. pras., erajazzu.pl

Szukamy pracy w Poznaniu!

Poznań to największe miasto w Wielkopolsce, cechujące się jednym z najniższych w Polsce wskaźników bezrobocia. Pracę znajdują tu specjaliści z wielu branż – zarówno absolwenci studiów wyższych, jak i osoby z wykształceniem zawodowym.

Poznań to największe miasto w Wielkopolsce, cechujące się jednym z najniższych w Polsce wskaźników bezrobocia. Pracę znajdują tu specjaliści z wielu branż – zarówno absolwenci studiów wyższych, jak i osoby z wykształceniem zawodowym.

Specjaliści oceniają, że tak dobrej sytuacji na polskim rynku pracy nie było od 25 lat. Na szczególną uwagę w tej kwestii zasługuje Poznań, gdzie we wrześniu ubiegłego roku średnia stopa bezrobocia wynosiła 1,2% (źródło: http://www.poznan.pl/mim/s8a/news/w-poznaniu-najnizszy-poziom-bezrobocia-w-kraju,125173.html).

W Poznaniu brakuje rąk do pracy

Osoby szukające pracy w Poznaniu powinny zacząć od udania się do Powiatowego Urzędu Pracy (ul. Czarnieckiego 9). Ciekawych ofert można szukać również na stronach internetowych konkretnych firm i na portalach takich jak amundio.pl, gdzie znajdują się propozycje dla pracowników z różnych branż.

Osoby, które właśnie w Poznaniu pragną kontynuować swoją karierę zawodową lub dopiero szukają pierwszej pracy, powinny wiedzieć, jacy pracownicy są tu najbardziej poszukiwani. Otóż absolwenci uczelni wyższych w największym mieście województwa wielkopolskiego mogą liczyć na pracę jako nauczyciele w przedszkolach. Bez problemu znajdą tu zatrudnienie inżynierowie elektrycy i automatycy. Osoby z wykształceniem średnim zawodowym znajdą w Poznaniu zatrudnienie jako przedstawiciele handlowi, spedytorzy i logistycy. Warto jednak podkreślić, że najbardziej poszukiwani są pracownicy z wykształceniem zawodowym. Poszukuje się tu przede wszystkim elektryków, drukarzy, ślusarzy, magazynierów.

Mimo że Poznań to duże miasto, to brakuje w nim rąk do pracy. Dlatego przedsiębiorcy coraz częściej korzystają z usług cudzoziemców, szczególnie z Ukrainy. Znajdują oni zatrudnienie w przetwórstwie przemysłowym, transporcie i gospodarce magazynowej oraz budownictwie.

Ile zarabia się Poznaniu?

W Poznaniu – poza spadkiem stopy bezrobocia – odnotowuje się wzrost przeciętnego wynagrodzenia, które w 2018 roku wynosiło 4800 zł brutto. Przykładowo mechanicy w stolicy Wielkopolski zarabiają 3–6 tys. zł. brutto, telemarketerzy otrzymują co miesiąc pensję w wysokości 1800–3200 zł. brutto, sekretarka może liczyć na zarobki rzędu 2700 zł brutto, a magazynier – na 2–3 tys. zł. Pracownicy sklepów w wielu miejscach w Poznaniu zarabiają przeszło 3 tys. zł.

Najlepsi pracodawcy w Poznaniu

W całej Polsce najszybciej rozwijającą się branżą jest IT. W ten trend wpisuje się również stolica Wielkopolski. W Poznaniu osoby pracujące w sektorze IT zarabiają powyżej 5 tys. zł brutto. Zatrudniane są w takich firmach jak: Sii, Capgemini, Cognifide, GFT Polska, TomTom i Computacenter.

Jednak nie samym IT Poznań żyje. Do największych pracodawców w stolicy Wielkopolski należy zaliczyć też Volkswagen Poznań, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, Politechnikę Poznańską i Bridgestone.

Gdzie szukać mieszkania w Poznaniu?

Rodowici poznaniacy bardzo dobrze oceniają dzielnice Grunwald i Łazarz, które mogą poszczycić się wygodnym transportem publicznym, licznymi sklepami oraz terenami do rekreacji. Kawalerkę o powierzchni 30 m2 można tu wynająć już za 1200–1300 zł. Dobrą komunikacją zachęcają również Jeżyce, gdzie koszt wynajmu mieszkania jednopokojowego również nie przekracza 1500 zł. Droższe mieszkania znajdują się w okolicach Starego Rynku.

W Poznaniu już od pewnego czasu brakuje pracowników. Najbardziej poszukiwani są elektrycy, ślusarze, dekarze. Pracę znajdą tu też specjaliści z branży IT. Może warto z tego skorzystać?

Artykuł sponsorowany

Sylwester Ostrowski & Jazz Brigade feat. Freddie Hendrix

0
W sobotni wieczór Sylwester Ostrowski & Jazz Brigade feat. Freddie Hendrix wypełnił poznański klub Blue Note jazzem. Koncert promował album “In Our Own Way” – czyli Amerykański jazz z polską duszą.

W programie koncertu znalazły się autorskie aranżacje muzyki polskiej – Chopin, Komeda, My Pierwsza Brygada. Znalazły się tam również kompozycje własne uzupełnione światowymi standardami Dave Brubeck’a. Piękna muzyka doskonale łącząca wielkie dzieła polskie z nowoczesnymi aranżacjami jazzowymi. Po latach polski saksofonista Sylwester Ostrowski zjednoczył międzynarodową brygadę jazzową, aby świętować 100 lat polskiej niepodległości oraz kultowy kwarter Brubecka.

wystąpili: Freddie Hendrix (USA) – trąbka, Sylwester Ostrowski – saksofon, Miki Hayama (Japonia) – fortepian, Dominique Sanders (USA) – bas, Eric Allen (USA) – perkusja

Tak gra prawdziwy zespół! Lech wygrywa w hicie

0
Lech Poznań pokonał po bardzo emocjonujących spotkaniu Legię Warszawa 2:0 po bramkach Nikoli Vujadinovicia oraz Christiana Gytkjaera. Być może w dzisiejszym meczu narodził się zespół, który powalczy jeszcze w tym sezonie o miejsce w ligowej trójce.

Atmosfera przed rozpoczęciem sobotniego spotkania była niezwykle gorąca, mimo tego że za oknem temperatura zwyczajnie nie rozpieszczała. Wczoraj, w piątek, na klubowym social-media warszawski klub pierwszy sprowokował Lech Poznań, dając zdjęcie blendera z burakami nawiązując do trenera Ricardo Sa Pinto, by ten „ewentualnie nie gwiazdorzył”. Kapitalną ripostą za to popisał się warszawski klub, pytając prowadzących profil Lecha Poznań: „jaki klub, takie trofea” – dając zdjęcie pucharu za tytuł mistrza Polski. Po wpisie Lecha pojawiło się wiele słów krytyki, my za to pochwalimy – spójrzmy na kluby Bundesligi, np. Bayern czy Bayer Leverkusen, które w internetowych przepychankach nie przebierają w słowach. Spójrzmy dalej na konto włoskiej AS Romy, prowadzone w sposób kapitalny: prześmiewczo o rywalach, ale także z dystansem o sobie. Lech, będący tak naprawdę pierwszy czy drugi po Jagiellonii, próbuje wprowadzić nieco rozluźnienia i kolorytu, co w czasach wszechobecnego marudzenia i smutku, było naprawdę fajne, odpowiedź Legii jeszcze lepsza. Taki jest dzisiaj internet i trzeba iść z duchem czasu.

Adam Nawałka i Ricardo Sa Pinto na przedmeczowych konferencjach prasowych zapowiadali, że nie ma znaczenia, ile punktów w tabeli dzieli te dwa zespoły, bo spotkanie obu drużyn zawsze pełne jest walki, agresji i wzajemnych przepychanek. Taka jest już nasza piłka: gdy brakuje umiejętności względem klubów europejskich, gramy bardziej siłowo, to też czasem potrafi być widowiskowe. Nie ma w Polsce dla kibica czegoś lepszego niż pełne zaangażowanie swoich podopiecznych, potrafią wybaczyć wpadki wtedy, kiedy naprawdę widzą, że piłkarzom zależało na zwycięstwie i przynajmniej próbowali coś zdziałać.

Przed pierwszym gwizdkiem Lecha, a Legię dzieliło dziewięć punktów. Ewentualna strata punktów „Kolejorza” w bezpośrednim pojedynku z mistrzami Polski praktycznie przekreśla ich jakiekolwiek szanse na zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc w tabeli Lotto Ekstraklasy – o mistrzostwu w ogóle nie wspominając. W przypadku zwycięstwa może dojść do pozytywnej reakcji w głowach piłkarzy, dzięki któremu w kolejnych meczach mogliby gonić prowadzącą Lechię oraz Legię w tabeli. Sześć punktów straty, ewentualny kolejny mecz bezpośredni i spora liczba spotkań do zakończenia sezonu to szansa dla Adama Nawałki i jego podopiecznych na uratowanie tego sezonu, ale do tego przy ewentualnym zwycięstwie potrzeba serii, której „Kolejorz” bardzo dawno już nie miał.

Adam Nawałka na sobotnie spotkanie ponownie wystawił Nikolę Vujadinovicia na środku defensywy, tym razem nie u boku Rafała Janickiego, a obok Thomasa Rogne. Wreszcie do pierwszej jedenastki powrócił nieobecny Robert Gumny, a na lewej stronie pojawił się Wołodymyr Kostewycz. W środku pola pauzującego za kartki zastąpił Maciej Gajos, nie zabrakło oczywiście Pedro Tiby czy Christiana Gytkjaera na szpicy. Zastanawiała obecność będącego w kiepskiej formie Darko Jevticia czy Macieja Makuszewskiego, a do wyjściowej jedenastki powrócił skrzydłowy Kamil Jóźwiak. W bramce standardowo, tak jak od kilku spotkań, Jasmin Buric.

Mecz najciekawiej rozpoczął się nie na boisku, a na trybunach. Kibice Legii Warszawa w pierwszych minutach gry najpierw spalili dwie flagi należące do fanatyków „Kolejorza”, by później odpalić efektowne race. Efektywniejsi byli za to zawodnicy Adama Nawałki, którzy mając pierwszy rzut rożny wykorzystali go w stu procentach. Po dośrodkowaniu z prawej strony najlepiej w zamieszaniu odnalazł się Nikola Vujadinovic, który po rykoszecie pokonał bramkarza Legii Warszawa, Radosława Majeckiego. Spotkanie nie było w pierwszej części gry obfite w wiele akcji czy strzałów. Optyczną przewagę mieli goście, którzy próbowali swoich sił w grze pozycyjnej, za to Lech ustawiony dość głęboko, starał się pressować rywali w okolicach linii środkowej boiska za sprawą Tiby, Gajosa czy bocznych obrońców Gumnego i Kostewycza. „Kolejorz” od pierwszego gwizdka Tomasza Musiała nastawiał się na grę z kontrataku. Bardzo dobrze funkcjonowała prawa strona za pomocą Jóźwiaka i Gumnego i to głównie z tamtej strony szły akcje poznańskiej drużyny. Po jednym z dośrodkowań w polu karnym Majeckiego pchnięty był Gytkjaer, ale sędzia nie zareagował. Chwilę później z groźną kontrą mógł wyjść Makuszewski, jednak skutecznie zablokował go Wieteska. Jakby obrońcy Legii ta sztuka się nie udała, skrzydłowy Lecha mógł wyjść sam na sam z bramkarzem Legii Warszawa. Na minutę przed zakończeniem pierwszej połowy gra została na chwilę przerwana przez kibiców gospodarzy, którzy oprawą z racami upamiętnili rocznicę zwycięstwa w Powstaniu Wielkopolskim.

Druga połowa pod względem rodzaju gry obu zespołów raczej się nie zmieniła. Legia utrzymywała się dłużej przy piłce, a Lech próbował gry z kontrataku. Po jednej z takiej sytuacji podopieczni Adama Nawałki wyszli na dwóch obrońców Legii Warszawa, Kamil Jóźwiak zdecydował się jednak nie zagrywać w stronę Gytkjaera, a sam chciał rozwiązać sytuację, a jego strzał dobrze sparował na bok Radosław Majecki. Parę minut później ponownie zakotłowało się w polu karnym gości – strzału szukał zarówno Makuszewski oraz Jevtic, ale defensorzy Legii skutecznie uniemożliwili im oddać strzał.

Mistrzowie Polski utrzymywali się przy piłce, atakowali bramkę Lecha, ale ataki rozbijali wysocy obrońcy – Vujadinovic i Rogne. W 75. minucie przy linii bocznej boiska świetnie rzut z autu wywalczył Darko Jevtic obijając piętką nogi jednego z piłkarzy Legii. Piłka po chwili trafiła do Jóźwiaka, który próbą dryblingu dał się zahaczyć przez defensorów warszawskiej Legii i wywalczył tym samym rzut karny, który na bramkę zamienił Christian Gytkjaer.

Legioniści przez cały dzisiejszy mecz byli całkowicie bezradni. Kapitalnie spisał się dziś duet Vujadinovic-Rogne, nie dopuszczając praktycznie siły ofensywnej warszawskiego klubu pod swoją jedenastkę. Nie było finezji, nie było polotu, ale był charakter, walka i prawdziwy zespół. Brawo dla Kolejorza.

 

 

Poznań: Rekrutacja do przedszkoli i szkół podstawowych

0
4 marca rozpocznie się rekrutacja do przedszkoli i szkół podstawowych. Pierwszy nabór zakończy się w kwietniu. Potem odbędzie się rekrutacja uzupełniająca. O tym, czy dziecko dostanie się do wybranej placówki, zdecyduje liczba zdobytych punktów. Zobacz, za co można je otrzymać oraz o czym należy pamiętać.

W przyszłym roku szkolnym 2019/2020 na dzieci czekać będzie 17 250 miejsc – 14 000 w przedszkolach prowadzonych przez Miasto Poznań, 1962 – w przedszkolach publicznych prowadzonych przez inny organ oraz 1288 w oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych.

Przedszkola

Rodzice i opiekunowie dzieci, które uczęszczają już do danego przedszkola, muszą potwierdzić chęć kontynuowania edukacji w tej samej placówce. Czas na to mają od 25 lutego do 3 marca (deklarację można otrzymać w przedszkolu). Dzień później, czyli 4 marca rozpocznie się rekrutacja dla nowych dzieci.

Na wniosku o przyjęcie malucha do przedszkola, jego rodzice lub opiekunowie szeregują placówki – od tych najbardziej do najmniej preferowanych. W tym roku zwiększono możliwość wyboru przedszkoli – z 3 do 5.

O przyjęciu dziecka do przedszkola decydują punkty, zdobyte w procesie rekrutacji. Pod uwagę brane są kryteria ustawowe i samorządowe. Te pierwsze mają jednakową wartość – 260 punktów. Otrzyma je dziecko, które: pochodzi z rodziny wielodzietnej, jest wychowywane przez samotnego rodzica, jest niepełnosprawne, ma niepełnosprawnych rodziców lub rodzeństwo lub wychowuje się w rodzinie zastępczej.

Kryteria samorządowe mogą różnić się w zależności od miasta. Poznańscy radni podjęli decyzję, że w tym roku dodatkowe punkty otrzymają dzieci rodziców, którzy: oboje pracują, uczą się w trybie dziennym, prowadzą gospodarstwo rolne lub działalność gospodarczą (30 pkt.); mają już dzieci w danym przedszkolu (50 pkt.); oboje płacą podatki w Poznaniu (30 pkt.). Dodatkowe punkty przysługują także, kiedy o przyjęcie do tej samej placówki ubiega się jednocześnie rodzeństwo (15 pkt.), a także gdy dziecko jest objęte nadzorem kuratora lub wsparciem asystenta rodziny (60 pkt.). Znaczenie ma również fakt, czy rodzic wskazał dane przedszkole jako pierwszej preferencji (50 pkt.), drugiej (30 pkt.), trzeciej (20 pkt.), czwartej (10 pkt.) czy piątej (1 pkt.).

Rodzice i opiekunowie dzieci, spełniający określone kryterium, zobowiązani są potwierdzić to, dostarczając stosowne dokumenty. Wszystkie, wraz z wnioskiem o przyjęciu dziecka, można będzie otrzymać w sekretariacie placówki lub pobrać je ze strony internetowej. Wnioski będą dostępne na stronie od dnia rozpoczęcia rekrutacji, tj. 4 marca.

Harmonogram:

  • 4-15 marca – w tym czasie rodzice i opiekunowie dziecka muszą dostarczyć do przedszkola (pierwszego wyboru) wniosek o przyjęcie dziecka, wraz z potrzebnymi dokumentami
  • 4 kwietnia (godz. 12) – ogłoszenie listy kandydatów zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych. Uwaga – nie jest to jednoznaczne z przyjęciem dziecka. Rodzic musi potwierdzić, że chce, aby uczęszczało ono do przedszkola, do którego zostało zakwalifikowane
  • 4-9 kwietnia – rodzic lub opiekun dziecka potwierdza pisemnie wolę zapisu malucha do danego przedszkola. Brak pisemnego potwierdzenie jest jednoznaczne z rezygnacją z dalszego procesu rekrutacji
  • 11 kwietnia (godz. 12) – ogłoszenie listy kandydatów przyjętych i nieprzyjętych

Rodzice i opiekunowie dzieci, które nie dostały się do wybranego przedszkola mogą złożyć odwołanie. Mają na to 7 dni od ogłoszenia listy kandydatów przyjętych i nieprzyjętych.

Rekrutacja uzupełniająca rozpocznie się na początku czerwca.

  • 5-11 czerwca – składanie wniosków o przyjęcie dziecka
  • 17 czerwca (godz. 12) – ogłoszenie listy kandydatów zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych
  • 17-18 czerwca – potwierdzenie woli zapisu dziecka
  • 24 czerwca (godz. 12) – ogłoszenie listy kandydatów przyjętych i nieprzyjętych
Szkoły podstawowe

W pierwszej kolejności do pierwszej klasy przyjmowane są dzieci z obwodu. One nie podlegają rekrutacji, podobnie jak maluchy uczęszczające do oddziałów przedszkolnych w danej szkole. Nie zwalnia to jednak rodziców z konieczności zapisu dziecka (muszą złożyć wniosek w sekretariacie szkoły).

Dzieci, których rodzice zapiszą je do szkoły poza miejscem zamieszkania, podlegać będą procesowi rekrutacji. W tym wypadku decydować będą kryteria naboru: zamieszkanie kandydata na terenie Poznania (65 pkt.); uczęszczanie wcześniej do oddziału przedszkolnego w danej szkole (50 pkt.); rodzeństwo kandydata uczy lub będzie uczyć się w tej samej placówce – 30 pkt; oboje rodziców lub opiekunów płaci podatki w Poznaniu – 80 pkt; wielodzietność rodziny kandydata – 10 pkt; wskazanie przez kandydata klasy integracyjnej – 5 pkt.

Tak samo, jak w przypadku rekrutacji do przedszkoli, rodzicom dzieci, którzy nie dostali się do wybranej placówki, przysługuje możliwość odwołania – w terminie 7 dni od ogłoszenia listy kandydatów przyjętych i nieprzyjętych.

Harmonogram

  • 4-20 marca – składanie wniosków o przyjęcie dziecka
  • 11-15 marca – próby sprawnościowe dla kandydatów, ubiegających się o przyjęcie do klasy sportowej
  • 18 marca (godz. 12) – wyniki prób sprawnościowych
  • 27 marca (godz. 12) – ogłoszenie listy zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych
  • 27 marca – 3 kwietnia – pisemne potwierdzenie woli zapisu dziecka
  • 5 kwietnia (godz. 12) – ogłoszenie listy kandydatów przyjętych i nieprzyjętych

Rekrutację uzupełniającą zaplanowano na 6-17 maja.

Dziecko można też zapisać do klasy 4 lub 7. Taka możliwość istnieje w szkołach podstawowych, które powstały w wyniku przekształcenia gimnazjum (SP nr 2, SP nr 67, SP nr 72, SP nr 47, SP nr 33, SP nr 91, SP nr 92). Wnioski o przyjęcia można będzie składać u dyrekcji danej szkoły, w terminie 1-9 kwietnia.

Wszystkie potrzebne dokumenty będzie można otrzymać w sekretariacie placówki lub pobrać je ze strony internetowej.

Wnioski będą dostępne na stronie od dnia rozpoczęcia rekrutacji, tj. 4 marca.

Autor: UMP

Jacek Jaśkowiak: Tym, którzy oddali życie, wyzwalając nasze miasto, należy się szacunek

0
Poznań uczcił pamięć wszystkich, którzy 23 lutego 1945 roku brali udział w walkach o wyzwolenie miasta spod hitlerowskiej okupacji.

23 lutego 1945 roku padł ostatni bastion hitlerowców – Cytadela. Spośród dwóch tysięcy poznaniaków, szturmujących wówczas pozycje niemieckie, zginęło blisko stu, a trzy razy tyle zostało rannych. Zginęło też 6 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej walczących w bitwie o Poznań.

W 74. rocznicę tych wydarzeń Poznań pamięta o wszystkich, którzy brali udział w walkach.

Sobotnie uroczystości rozpoczęły się już o godz. 10 na Miłostowie, gdzie Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania, złożył kwiaty w kwaterach żołnierzy polskich, rosyjskich i niemieckich.

Najważniejsze obchody miały miejsce się na górnym tarasie Cytadeli. W samo południe zabrzmiał tam dzwon pokoju, po którym zawyły syreny i odśpiewano hymn państwowy.

W imieniu poznaniaków kwiaty pod Pomnikiem Żołnierzy Radzieckich złożył Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, razem z Mariuszem Wiśniewskim, zastępcą prezydenta, oraz Dominiką Król, wiceprzewodniczącą Rady Miasta Poznania.

– Gromadzimy się na stokach Cytadeli w hołdzie walczącym i poległym poznaniakom, dziadkom, ojcom czy braciom wielu z nas – mówił Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – Wśród walczących tu w 1945 r. był pan Henryk Jarocki, który jest z nami dziś i któremu bardzo dziękuję. O Poznań walczyły również tysiące żołnierzy rosyjskich, 6 tysięcy z nich poległo. I choć po wyzwoleniu spod hitlerowskiej okupacji nie cieszyliśmy się pełnią wolności, to jednak dzieci – wśród których był mój ojciec – mogły wrócić do polskiej szkoły. A ich rodzice – wśród których był mój dziadek – nie musieli bać się, że zostaną zamordowani tylko dlatego, że brali udział w Powstaniu Wielkopolskim. Niezależnie więc od tego, jak trudne są nasze dzieje i jakie są relacje z Rosją, niezależnie od podziałów politycznych – oddajmy cześć wszystkim, którzy walczyli o Poznań. Nie relatywizujmy historii, nie zakłamujmy jej. Tym, którzy oddali życie, wyzwalając nasze miasto, należy się szacunek.

Prezydent Poznania złożył też kwiaty pod pomnikami Cytadelowców i Żołnierzy Alianckich.

Po oficjalnych uroczystościach Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania, spotkał się w urzędzie miasta z uczestnikami walk o Cytadelę.

Autor: UMP

Lech-Legia: Na kogo uważać?

0
Dzisiaj o godzinie 18:00 Lech Poznań zmierzy się na własnym stadionie z obecnym mistrzem Polski, a odwiecznym rywalem poznaniaków, Legią Warszawa. Na kogo trzeba w tym meczu uważać? Który z piłkarzy będzie największym zagrożeniem defensywy „Kolejorza”?

W meczu z Lechem Poznań na pewno wśród legionistów zabraknie Williama Remy’ego, który w ostatnim spotkaniu z Cracovią otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę za bezmyślne wejście na nogi jednego z zawodników drużyny przeciwnej. Jego w defensywie zastąpi prawdopodobnie Inaki Astiz albo Mateusz Wieteska. W bramce standardowo Ricardo Sa Pinto powinien postawić na młodego Radosława Majeckiego, a przed nim oprócz jednego ze wspomnianej dwójki – ustawi prawdopodobnie Jędrzejczyka, Vesovicia oraz Hlouska. W środku pola najprawdopodobniej zagra Andre Martins z Cafu, przed nimi Nagy, Szymański i jeden z dwójki Agra/Medeiros. Na szpicy, w porównaniu do poprzedniego spotkania, Sa Pinto wybierze Carlitosa kosztem Sandro Kulenovicia. Przypomnijmy, że były zawodnik Wisły Kraków mógł trafić również latem do poznańskiego Lecha, ale to Legia była bardziej zdeterminowana, by go pozyskać i ostatecznie trafił do stolicy Polski. Na kogo szczególnie trzeba w tym meczu uważać?

Cafu

Silny, dobrze zbudowany środkowy pomocnik jest obecnie w przyzwoitej formie. Potrafi mocno i celnie uderzyć z dystansu, czym może sprawić wiele problemów bramkarzowi Lecha. W obecnym sezonie w 21 meczach strzelił już cztery gole i dołożył do tego jedną asystę. Oprócz tego ma na koncie w trzech meczach dwie bramki w ramach rozgrywek Pucharu Polski. Portugalczyk, jeśli chodzi o zdobycze bramkowe, jest w tym momencie w życiowej formie.

Dominik Nagy

Węgier już wielokrotnie pokazywał, że przeciwko Lechowi Poznań gra mu się bardzo dobrze. Szybki, nieprzeciętny techicznie zawodnik może nieźle zakręcić defensywą Lecha – zwłaszcza, że prawdopodobnie w tym meczu może wystąpić Wasielewski, Vujadinovic czy Janicki. Nagy przeciwko drużynie z Poznania już strzelał gole – zwłaszcza w tym ostatnim, rozgrywanym 16 września 2018 roku.

Carlitos

Hiszpan został jednogłośnie wybrany najlepszym zawodnikiem Lotto Ekstraklasy zeszłego sezonu. Grając w barwach Wisły Kraków wyczyniał cuda na boisku, potrafiąc stworzyć sobie sytuacje tak naprawdę z niczego, dodając do tego genialne bramki z rzutów wolnych. Szybki, bardzo dobry technicznie i potrafiący świetnie dryblować, posiada silny strzał – jeśli wystąpi w dzisiejszym meczu i nie zostanie zneutralizowany przez piłkarzy Lecha, może być nieciekawie na niekorzyść poznaniaków. Carlitos co prawda nie jest w tak wybitnej formie jak jeszcze roku temu, ale strzelać gole potrafi. W tym sezonie ma na koncie osiem bramek oraz trzy asysty.

Kasper Hamalainen

Nie jest to wyróżniająca się postać warszawskiej Legii, bo w tym sezonie zagrał tylko w siedmiu meczach Lotto Ekstraklasy, ale nie trzeba nikomu przypominać w Poznaniu kim jest ten zawodnik i co znaczył kiedyś dla Poznania. Fin to może być joker w talii kart Ricardo Sa Pinto. Hamalainen w meczach z Lechem wchodząc z ławki rezerwowych bardzo często decydował o losach spotkania, przechylając szalę zwycięstwa na korzyść legionistów. Tak było dwukrotnie w 2017 i w 2016 roku, a najgorsze w tym wszystkim było to, że gole padały już w trzeciej czy czwartej minucie doliczonego czasu gry. Jeśli w meczu z Lechem wystąpi, będzie na pewno chciał po raz kolejny strzelić gola przeciwko swojemu byłemu klubowi.

Nie można zapomnieć także o często niepozornym, ale skutecznym Michale Kucharczyku czy wyróżniającym się, ciągle młodym Sebastianie Szymańskim. Zawodnicy Adama Nawałki chcąc wygrać w tym meczu muszą nie wznosić się na wyżyny swoich umiejętności, ale zagrać przynajmniej na miarę potencjału, jaki w Poznaniu ciągle jeszcze istnieje. Lech ma swoje problemy, ale Legia też, co często podkreśla też jej trener, Ricardo Sa Pinto. W ten dość chłodny dzień, zapowiada się na pewno niezwykle gorące i emocjonujące spotkanie.

Czego nie powinno zabraknąć w dobrym hotelu w Poznaniu?

W dobie dużej konkurencji na rynku hotelarskim warto znaleźć sposób na to, by się wyróżnić. Ma to szczególne znaczenie w dużych miastach, np. w Poznaniu.

Według danych PLOT w 2018 r. w stolicy wielkopolski funkcjonowało 70 hoteli, w tym 50 o standardzie trzech gwiazdek i wyższym. Jak przebić się do klientów z własną ofertą w takim środowisku? Co powinno stanowić bazę do rozwoju działalności hotelu w Poznaniu?

Profesjonalna obsługa w hotelu to podstawa!

Obsługa hotelowa dziś nie może składać się z osób zatrudnionych przez przypadek. Cechy, które powinny wyróżniać personel, to przede wszystkim takt, wysoka kultura osobista czy dyskrecja. Warto postawić na osoby z odpowiednim przygotowaniem do pracy w hotelu albo takie, które wykazują motywację do rozwoju w tej branży. Trudno wyobrazić sobie również, by w hotelach w Poznaniu zabrakło obsługi biegle posługującej się językiem angielskim. Badania pokazują, że stolica wielkopolski to miejsce chętnie wybierane przez turystów z zagranicy. W ostatnich latach liczba turystów korzystających z noclegu w Poznaniu oscylowała w ok. 200 tys. osób rocznie. Przydatna może być również znajomość niemieckiego, gdyż spory odsetek zwiedzających stanowią nasi zachodni sąsiedzi.

Nowoczesny wystrój hotelu

Potencjalny gość hotelu w pierwszej kolejności zapoznaje się z dostępną ofertą bazy noclegowej przez internet. Warto zainwestować w nowoczesny wystrój hotelu i profesjonalną sesję zdjęciową – dobra prezentacja dostępnych pokoi np. https://www.desilva.pl/poznan z pewnością zwróci uwagę na nasze usługi.

Poziom hotelowego zaplecza gastronomicznego

Dobre hotele w Poznaniu powinny posiadać bogate zaplecze gastronomiczne. W ostatnich latach świadomość odżywiania się wśród naszego społeczeństwa wzrasta. Trudno dziś wyobrazić sobie taki hotel, który oferowałby swoim gościom ujednolicony catering. Dobra restauracja hotelowa zaproponuje swoim gościom urozmaiconą kartę. Nie powinno w niej zabraknąć dań regionalnych, służących promocji miasta, które mogą być atrakcją dla przybyszów z zagranicy.

Sale konferencyjne

Prestiż każdego hotelu podnoszą również goście, którzy do niego powracają. W Poznaniu ma to szczególne znaczenie ze względu na liczne wydarzenia gospodarcze i polityczne o międzynarodowym charakterze. Dostęp do sal konferencyjnych, szybkiej sieci Wi-Fi i niezbędnego sprzętu audiowizualnego może zachęcić organizatorów do zaplanowania eventu w hotelu. Zdecydowanie wzrasta wtedy szansa na przyciągnięcie klientów, którzy będą skłonni zapłacić więcej za komfortowy wypoczynek. Dziś istotny jest przecież marketing relacji – troska o potrzeby klienta może zaowocować. Zadowolony gość poleci nas swoim znajomym, a w przypadku ludzi ze świata biznesu może to przynieść wymierne korzyści. Taki hotel w Poznaniu szybko zyska renomę i przebije się wśród konkurencji.

Artykuł sponsorowany

Poznań: Tramwaj na Naramowice – jest wniosek o decyzję środowiskową

0
Poznańskie Inwestycje Miejskie złożyły wniosek o decyzję środowiskową dla II etapu trasy tramwajowej na Naramowice. Decyzja ta wskaże, jak prowadzić inwestycję, by jak najmniej wpływała na środowisko. Pozwoli też skutecznie ubiegać się o unijne dofinansowanie.

Zgodnie z zapowiedzią spółka PIM złożyła w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Poznaniu wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji drugiego etapu budowy trasy tramwajowej na Naramowice. To bardzo ważny dokument: decyzja wskaże, w jaki sposób prowadzić inwestycję, by jej wpływ na stan środowiska był jak najmniejszy. Jej uzyskanie jest pierwszym etapem na drodze zbierania pozwoleń administracyjnych koniecznych do rozpoczęcia prac w terenie.

Dokumentacja niezbędna do złożenia wniosku w RDOŚ powstała w pół roku od rozpoczęcia prac nad koncepcją i programem funkcjonalno-użytkowym. Znany już jest zasadniczy kształt pasa drogowego oraz przebieg trasy tramwajowej na odcinku od pętli Wilczak przez ul. Szelągowską do skrzyżowania ul. Estkowskiego i Małe Garbary. Rozwiązania, które zaproponował wykonawca, będą przedmiotem konsultacji społecznych, zaplanowanych na II kwartał tego roku.

Planowana trasa zagwarantuje priorytet komunikacji publicznej, a poruszanie się po niej będzie efektywne i przyjazne dla wszystkich użytkowników. Skrzyżowania zaplanowano tak, by ich przepustowość była jak najlepsza.

Planuje się, że torowisko tramwajowe przebiegać będzie pod wiaduktem kolejowym Poznań Garbary. Tam znajdzie się przystanek tramwajowo-autobusowy, który będzie pełnił funkcję węzła przesiadkowego w pełnym tego słowa znaczeniu. W tym miejscu będzie można korzystać nie tylko z komunikacji tramwajowej i autobusowej, lecz również z kolejowej i rowerowej. W pobliżu powstaną miejsca postojowe dla samochodów i rowerów.

Projektanci zaproponowali również rozwiązania dotyczące przebiegu trasy przez tzw. wąskie gardło – między ul. Grochowe Łąki a Estkowskiego i Małe Garbary. Zaproponowali również przebudowę skrzyżowania ul. Estkowskiego i Małe Garbary w taki sposób, by ominąć i ocalić istniejący obecnie klin zieleni. Układ ten stworzy również możliwość wyprowadzenia w przyszłości trasy tramwajowej w kierunku placu Bernardyńskiego i ul. Królowej Jadwigi.

Złożone w RDOŚ dokumenty pozwolą przybliżyć szacunkowe koszty realizacji drugiego etapu inwestycji oraz skoordynować go z powstającym projektem budowlanym dla pierwszego etapu tej trasy. Uzyskana na ich podstawie decyzja umożliwi efektywne aplikowanie o unijne środki na realizację drugiego etapu inwestycji w trybie „zaprojektuj i wybuduj”.

Odcinki obu etapów trasy tramwajowej na Naramowice połączą się na wysokości skrzyżowania ul. Słowiańskiej, Naramowickiej i Wilczak. Koordynacja projektowych założeń ich połączenia obniży koszt przebudowy tego skrzyżowania przed uruchomieniem całej linii.

Autor: UMP

„Jezioro łabędzie” w Teatrze ​Cortiqué​

0
Niemal 60 artystów, efektowne kostiumy, imponująca choreografia i elementy akrobatyczne. Najnowszy spektakl Teatru ​Cortiqué​ Anny Niedźwiedź będzie można zobaczyć 24 i 25 lutego.

„​Jezioro łabędzie-miniatura” to spektakl wyjątkowy z kilku względów. Przede wszystkim trwa krócej niż oryginalne widowisko (zamiast czterech aktów widzowie zobaczą trzy sceny,a całość potrwa 60 minut), dostosowany do potrzeb najmłodszych widzów, którzy dopiero poznają świat teatru i tańca klasycznego. Dla niecobardziej doświadczonej teatralnie publiczności widowisko jest doskonałą okazją do porównania znanego miłośnikom baletu „Jeziora łabędziego” z formułą proponowaną przez

Nad muzyką do spektaklu czuwał Gabriel Kaczmarek, który podjął się bardzo trudnego zadania.
– Oryginalna muzyka z “Jeziora łabędziego” została skrócona i dostosowana do potrzeb najmłodszych widzów​ – mówi choreograf Beata Wrzosek-Dopierała, odpowiedzialna za opracowanie spektaklu na podstawie libretta Władimira Biegiczewa i Wasilija Gelcera, a jednocześnie choreograf I i II sceny spektaklu.

Przygotowania do premiery trwają od kilku miesięcy, a najbardziej czasochłonne są próby oraz projektowanie i wykonywanie kostiumów. ​
– Każdy z nich jest szyty i ozdabiany ręcznie. Na scenie występuje ponad 60 artystów, więc szycie kostiumów trwa bardzo długo – mówi projektantka kostiumów Sandra Stanisławczyk.
– Projektując stroje do widowiska „Jezioro łabędzie – miniatura” chcieliśmy odejść od znanej, klasycznej konwencji oryginalnego spektaklu. Będzie trochę niespodzianek, ale same kostiumy nawiązują do „Jeziora Łabędziego” i utrzymane są w magicznym, baśniowym klimacie – dodaje Grażyna Bittner, kierownik pracowni kostiumów Szkoły Baletowej Anny Niedźwiedź.

Pomysłodawcą powstania widowiska „Jezioro łabędzie – miniatura” w Teatrze Cortiqué jest Anna Niedźwiedź, która czuwała nad procesem powstawania spektaklu, kostiumami, muzyką, obsadą i kostiumami.

Bilety na spektakl dostępne na portalu bilety24.pl oraz eWejściówki.pl. Sam spektakl będzie można obejrzeć w Teatrze Cortiqué przy ul. Mansfelda 4 24 lutego o godzinie 10.30, 13.00, 15.30 i 18.00 oraz 25 lutego o 9.30 i 11.30.

Mat.pras., el

Już jutro hit z Legią

0
Lech Poznań zagra w sobotni wieczór w hicie Lotto Ekstraklasy z odwiecznym rywalem Legią Warszawa w ramach 23. kolejki. Faworytem tego spotkania według bukmacherów jest obecny mistrz Polski, zajmujacy drugie miejsce w tabeli, mając jednocześnie nad siódmym Lechem dziewięć punktów przewagi. Dla zawodników Adama Nawałki mecz z Legią może być szansą po ewentualnym zwycięstwie na podbudowanie morale, a także powrót na zwycięską ścieżkę po słabym starcie rundy wiosennej. Jednoczesnie może to być też to gwóźdź do trumny i jednoznaczna deklaracja, że „Kolejorz” w tym sezonie już o nic cennego nie powalczy.

Po dramatycznie słabym, przegranym meczu z Piastem Gliwice różnicą aż czterech goli – przychodzi czas na hit, bo takie miano mają zazwyczaj mecze poznańskiego Lecha z warszawską Legią, która swoje ostatnie spotkanie z Cracovią na własnym stadionie również przegrała. Zawodnicy Michała Probierza wykorzystali swoje okazje, pokazując bardzo dobre, lepsze przygotowanie taktyczne od piłkarzy Ricardo Sa Pinto. Trener Legii wykazał się dodatkowo całkowitym brakiem szacunku po zakończeniu spotkania, kiedy to nie podał ręki szkoleniowcowi Cracovii. Podczas meczu w Poznaniu, pod wpływem emocji, może działać podobnie jak przed tygodniem – wielokrotnie podważając decyzję sędziego i głośno komentując także zagrania piłkarzy Cracovii. Portugalczyk znany jest ze swojej wybuchowości i często mało kulturalnych zachowań.

– Z pewnością zapowiada się bardzo intensywny mecz, a zawodnicy obu drużyn podejdą do tego spotkania na maksymalnych obrotach. Wiemy, że emocje są bardzo duże i na boisku na pewno będzie gorąco. Zawodnicy są świadomi tego, ze krytyka jest słuszna i my wszyscy to wiemy. Nie będziemy zaklinać rzeczywistości. To nie znaczy, że równocześnie musi być jakaś panika w zespole. Trzymamy wszystko pod kontrolą i mamy cały czas stery w rękach. Przed nami trudne spotkanie, szanujemy przeciwnika, ale równocześnie wiemy jakie pozytywne emocje wywołuje sobotni mecz. Z pewnością zapowiada się bardzo intensywny mecz, również jeżeli chodzi o agresywną grę. Zawodnicy obu drużyn podejdą do tego spotkania na maksymalnych obrotach. Moi piłkarze włożą maksimum wysiłki w to spotkanie i dadzą radość kibicom, którzy czekają na to zwycięstwo. Wierzę w to, że na ławkach rezerwowych będzie spokojnie, chociaż wiemy, ze emocje są bardzo duże i na boisku na pewno będzie gorąco – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej trener Lecha, Adam Nawałka.

– Lech gra na własnym stadionie i potrzebuje dobrego wyniku. To rywale są pod większą presją. My również chcemy zdobyć trzy punkty potrzebne w walce o mistrzostwo. Liczę na dobre spotkanie, w którym będziemy skoncentrowani i nie popełnimy łatwych błędów. Powinniśmy w pewnym stopniu zagrać jak… Cracovia. Chcemy wygrać, kontrolować grę. Każdy mecz jest inny. Jest między nami różnica dziewięciu punktów, ale to nie jest ważne. Zmierzą się dwa wielkie kluby i decydować będą detale. Sfera psychologiczna może być ważniejsza od kwestii sportowych. Piłka nożna to moje życie i pasja. Podchodzę do tego emocjonalnie. Wiem, że trener Adam Nawałka jest spokojniejszy, ale zawsze najważniejszy jest dla mnie respekt dla wszystkich. Ale gdyby porównać mnie do Simeone? Okazałoby się, że szkoleniowec Atletico jest cztery razy bardziej emocjonalny ode mnie. Mam taką, a nie inną osobowość. Jestem liderem, który musi brać na swoje barki wiele rzeczy. Zawsze trzeba chronić swój zespół – taka jest moja filozofia – mówił z kolei trener Legii Warszawa, Ricardo Sa Pinto.

Trenerzy są zgodni, będzie to na pewno niezwykle emocjonujący, intensywny i ważny mecz dla obu stron. Kibice obu drużyn są takiego samego zdania, żaden mecz jednych i drugich nie wywołuje tylko różnych emocji, co spotkanie Lecha Poznań z Legią Warszawa. Można by liczyć wbijane szpilki z obu stron w social mediach, dyskusje czy nawet kłótnie kibiców na Facebooku czy Twitterze, o konflikcie kibiców na trybunach już nawet nie wspominając. Tradycja pojedynków obu drużyn w lidze jest długa. Na 116 meczów, Lech Poznań z Legią wygrał 34, 30 razy zremisował, a także 52 razy przegrał. Bilans bramek na niekorzyść poznaniaków: 105-158. Ostatnio Lech Poznań dwa razy z Legią przegrywał: raz w Poznaniu (mecz zakończony walkowerem) oraz w Warszawie 0:1 po bramce Dominika Nagy’ego.

Frekwencja, mimo kiepskiego startu Lecha Poznań w rundzie wiosennej, zapowiada się bardzo dobrze, bo wczoraj uprawnionych do wejścia na ten mecz było już 25 tysięcy kibiców. Zważywszy na dzisiejszą sprzedaż oraz jutrzejszą w kasach biletowych – jesteśmy przekonani, że będzie około 35 tysięcy kibiców, co będzie rekordem w tym sezonie. Mecze z Legią elektryzując, a mając na uwadze ostatni mecz z Wojskowymi przy Bułgarskiej, który zakończył się skandalem i walkowerem na korzyść Legii – działania policji i wojewody w kwestii bezpieczeństwa są jeszcze bardziej intensywne.

– Omówiliśmy stan przygotowań do meczu, w tym potencjalne zagrożenia. Myślę, że zarówno służby, jak i klub są dobrze przygotowani do spotkania w kontekście bezpieczeństwa na stadionie. Mecz pozwoli nam również ocenić funkcjonowanie programu naprawczego, nad którym w zeszłym roku pracowaliśmy – mówi Zbigniew Hoffmann, wojewoda wielkopolski.

Początek spotkania w sobotę o godzinie 18:00. Mamy nadzieję, że będzie to powrót do czołówki, bo w przypadku ewentualnej straty punktów, w tym sezonie powalczyć będzie można jedynie o utrzymanie.

 

 

Poznań: Zarząd Transportu Miejskiego chce zmienić ceny biletów

W związku z planowaną integracją sieci transportowych Poznania z okolicznymi gminami, ZTM wyszedł z propozycją wprowadzenia zmian w cenach biletów, zarówno jednorazowych, jak i okresowych. Sugerowane zmiany najpierw zostaną przedstawione okolicznym gminom, a następnie zajmą się nimi poznańscy radni miejscy.

W tym roku Poznań planuje integrację komunikacji miejskiej z gminami Kórnik i Zaniemyśl (już obecnie ZTM organizuje transport autobusowy do Kórnika, ale tylko w ograniczonym zakresie). Cechą charakterystyczną dla nowych tras, które ZTM chce utworzyć ma być ich długość. Ze względu na znaczne odległości (jedna z tras może liczyć aż 36 kilometrów), oraz większe odległości pomiędzy przystankami, ZTM wyszedł z propozycją wprowadzenia dodatkowej, czwartej, strefy do poznańskiej aglomeracji: „D”. Przy okazji Zarząd Transportu Miejskiego wyszedł z inicjatywą „korekty” obecnego cennika w strefach A, B i C.

– Niezbędne jest wprowadzenie takich zmian w taryfie biletowej, która z jednej strony będzie w jak najlepszy sposób dopasowana do potrzeb pasażerów, a z drugiej pozwoli urealnić obecne stawki w odniesieniu do długości nowych, proponowanych linii – tłumaczą przedstawiciele związku.

Szczegółowa rozpiska proponowanych zmian przed ZTM:

Propozycja taryfy biletów jednorazowych po integracji:
– bilet do 10 minut na strefy A+B+C+D – 3 zł – bez zmian, dodanie strefy D.

– bilet do 45 minut na strefy A+B+C+D – 5 zł – nowy bilet, który zastąpi bilet do 40 minut lub na 1 przejazd w cenie 4,60 zł. Nastąpi zwiększenie zakresu czasowego biletu oraz dodanie strefy D. Bilet nie będzie już obowiązywał na cały przejazd, będzie tylko biletem czasowym.

– bilet do 90 minut na strefy A+B+C+D – 7 zł – nowość, bilet na najdłuższe podróże, umożliwiający przesiadki np. z długich linii podmiejskich na linie miejskie.

Propozycja taryfy biletów krótkookresowych po integracji:
– bilet na 24 godziny na strefę A – 12 zł – obniżka w strefie A ceny biletu 24h obowiązującego obecnie w strefach A+B+C. Jest to oferta skierowana przede wszystkim do turystów, osób odwiedzających Poznań okazjonalnie.

– bilet na 24 godziny na strefy A+B+C+D – 15 zł – „urealnienie” ceny obecnego biletu 24h na strefy A+B+C, przy uwzględnieniu rozszerzenia na strefę D.

– bilet 7-dniowy na strefę A – 40 zł – obniżka w strefie A ceny biletu 7-dobowego obowiązującego obecnie w strefach A+B+C.

– bilet 7-dniowy na strefy A+B+C+D – 60 zł – urealnienie ceny obecnego biletu 7-dobowego na strefy A+B+C, przy uwzględnieniu rozszerzenia na strefę D.

Jednocześnie ZTM ze względu na niskie zainteresowanie chciałby wycofać bilety na dwie i trzy doby.

Autor: SS / ZTM

 

Wiceminister środowiska: ekologiczny transport wyznacznikiem bogactwa społeczeństwa

W Warszawie na 1000 mieszkańców przypada 700 samochodów; w Berlinie – 300. Jako rozwijające się społeczeństwo, które stać na coraz więcej, musimy zacząć zadawać sobie pytania o to, co jest wyznacznikiem bogactwa: kolejny samochód w rodzinie czy myślenie o wyższej jakości życia, w tym – tworzeniu sprawnej, rozwiniętej i czystej ekologicznie sieci transportu miejskiego – podkreślił wiceminister środowiska Michał Kurtyka, w trakcie debaty o ograniczaniu smogu transportowego w miastach.

Spotkanie, z udziałem przedstawicieli środowiska naukowego, aktywistów ekologicznych i ekspertów, odbyło się w czwartek w siedzibie PAP.

Minister przypomniał, że jednym z elementów działań rządu na rzecz poprawy jakości powietrza jest ustawa z 11 stycznia 2018 r. o elektromobilności i paliwach alternatywnych, która zmierza do upowszechnienia w Polsce zeroemisyjnego i niskoemisyjnego transportu m.in. z wykorzystaniem paliw alternatywnych. Powstał również Fundusz Niskoemisyjnego Transportu, który umożliwia finansowanie m.in. zakupu samochodów elektrycznych. Obecnie jednorazowe wsparcie na zakup takiego pojazdu wynosi max. do 36 tys. zł.

Z powodu smogu i powikłań wynikających ze złej jakości powietrza, w Polsce umiera 45-48 tys. osób rocznie. Za największe emisje zanieczyszczeń, w tym pyłów zawieszonych PM2,5, PM10 oraz benzo(a)pirenu odpowiada sektor bytowo-komunalny i transport.

Źródło informacji: www.centrumprasowe.pap.pl

Poznań: Targi „Gardenia”

0
„Gardenia” to jedno z największych wydarzeń z dziedziny ogrodnictwa i architektury krajobrazu. Od czwartku na Międzynarodowych Targach Poznańskich na zwiedzających czeka oferta ponad 500 wystawców oraz liczne atrakcje towarzyszące – m.in. warsztaty „Las w żarówce” i konkurs „Inspiracje-aranżacje”. Targi potrwają do 23 lutego.

Międzynarodowe Targi Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu to miejsce inspiracji i zdobywania nowych umiejętności oraz możliwość zakupu niezbędnego sprzętu specjalistycznego. W pawilonach na MTP od czwartku dostępna jest oferta ponad 500 wystawców. Co roku „Gardenia” cieszy się ogromnym zainteresowaniem – w tym roku organizatorzy spodziewają się ponad 30 tysięcy zwiedzających.

– „Gardenia” to największe tego typu targi w Polsce – mówiła Katarzyna Kierzek-Koperska, zastępczyni prezydenta Poznania, podczas uroczystego otwarcia targów. – Jesteśmy dumni z tego, że odbywają się właśnie w naszym mieście. Cieszy również to, że w ostatnich latach w Poznaniu przybywa terenów zielonych, mamy również największy odsetek zadrzewienia w porównaniu z innymi miastami.

– „Gardenia” jest w Poznaniu od 13 lat – podkreślał Tomasz Kobierski, wiceprezes zarządu MTP. – Przez ten czas dołożyliśmy do targów dwa wydarzenia, które naturalnie wiążą się z rozwojem tego rynku: targi Special Days oraz Sport Invest. Skupiają się one na terenach sportowych oraz zielonych i naturalnie wpisują się w tendencje rozwoju zieleni w otoczeniu człowieka. Dzisiaj w miastach obserwuję coraz więcej dobrze zaprojektowanych parków i przestrzeni zielonych, gdzie rodziny z dziećmi chętnie spędzają wolny czas.

Organizatorzy targów Gardenia od kilku lat prowadzą program hosted buyers. Dzięki niemu do Poznania przyjeżdża co roku ponad 100 przedstawicieli handlu z 14 krajów – co pozwala na rozwój polskich firm zajmujących się branżą ogrodniczą i architektoniczną.

Największym zainteresowaniem cieszą się zwykle warsztaty „Las w żarówce” – prowadzone przez Wojtka Wardeckiego oraz konkurs „Inspiracje-aranżacje”, podczas którego najlepsza ogrodowa instalacja powstaje na oczach publiczności.

Podczas targów nie zabraknie też możliwości zakupu roślin i narzędzi. Szeroka oferta kwiatów, drzew, krzewów, narzędzi ogrodniczych oraz nasion dostępna jest w pawilonie nr 6.

Autor: UMP

Poznań: Uczcili 77. rocznicę Akcji Bollwerk

0
77 lat temu żołnierze Armii Krajowej i mieszkańcy Chwaliszewa zniszczyli magazyny Wermachtu w porcie rzecznym nad Wartą. Pożar, który wybuchł w nocy z 20 na 21 lutego 1942 roku, pochłonął zapasy okupanta – żywność i odzież. O spektakularnej Akcji Bollwerk, przypomniały w czwartek władze miasta, kombatanci i poznańscy uczniowie.

Uroczystość odbyła się w Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 40, przy ul. Garbary. Rozpoczęła się minutą ciszy, którą zebrani upamiętnili zmarłych niedawno żołnierzy Armii Krajowej – ppłk Ludwika Miśka i kpt Wojciecha Bociańskiego.

– 77 lat temu na terenie Portu Rzecznego w Poznaniu przeprowadzono spektakularną operację dywersyjną Polskiego Państwa Podziemnego, wymierzoną przeciwko hitlerowskiemu okupantowi. Skutkiem brawurowej akcji odważnych poznaniaków było zniszczenie strategicznych zapasów Wermachtu. Rozmiar strat był dotkliwym ciosem dla hitlerowców i pogorszył sytuację Niemiec na froncie wschodnim. Cel akcji został osiągnięty. W odwecie Gestapo przeprowadziło brutalne śledztwo, aresztowania i egzekucje wielu uczestników akcji. Nie oszczędzono także ich rodzin. Zebrani dzisiaj tak licznie stoimy na straży, aby pamiętać o bohaterach – mówił podczas uroczystości Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

Zwrócił też uwagę, że pamięci o akcji Bollwerk strzegą miejsca w przestrzeni miasta – pomnik i skwer w Starym Porcie oraz zaułek Ślepego Antka na Chwaliszewie. To w nich zapisana jest historia, którą odczytują i będą odczytywać kolejne pokolenia.

– Nie do przecenienia jest rola uczniów, dyrekcji i nauczycieli Szkoły Podstawowej nr 40, którzy wiernie i niezmiennie od lat robią bardzo wiele dla upamiętnienia akcji. Pragnę podziękować wszystkim zaangażowanym w zachowanie żywej pamięci o akcji Bollwerk, szczególnie Okręgowi Wielkopolskiemu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i Środowisku Pałac. Dzięki Wam możemy zdać sobie sprawę, jak odważnego czynu dokonali żyjący 77 lat temu poznaniacy i Wielkopolanie oraz jak wiele im zawdzięczamy – powiedział Mariusz Wiśniewski.

Jak zauważył Jan Górski, pułkownik Armii Krajowe, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK w Wielkopolsce, akcja Bollwerk nie była jedyną akcją dywersyjną w tamtym okresie.

– Były inne drobniejsze. Dużo akcji było na terenie Generalnej Guberni oraz na terenach wschodnich za Bugiem. Wysadzanie torów i mostów powodowało wstrzymanie ruchu i uniemożliwiało dostarczanie broni i amunicji do armii, czasem nawet na kilkanaście dni – przypominał płk Jan Górski.

Uczniowie Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 40 zaprezentowali przedstawienie z okazji, przypadającej w ubiegłym roku, 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Po części artystycznej, zebrani goście przeszli pod pomnik Akcji Bollwerk, przy ul. Estkowskiego. W imieniu władz miasta kwiaty złożyli zastępca prezydenta Mariusz Wiśniewski i przewodniczący Rady Miasta Poznania, Grzegorz Ganowicz.

Autor: UMP

Poznań: Miasto zakupiło dla szpitala karetkę

0
Nowoczesna karetka, wyposażona w butlę z tlenem i nosze. Taki prezent od miasta otrzymał Ortopedyczno – Rehabilitacyjny Szpital Kliniczny im. Wiktora Degi.

– To bardzo przydatny zakup – podkreśla dr. n. med. Przemysław Daroszewski, dyrektor szpitala. – Karetka będzie służyła jako środek transportu pacjentom naszego szpitala, a w szczególności dzieciom po skomplikowanych, wysokospecjalistycznych zabiegach operacyjnych, m.in. z zakresu skolioz, wad wrodzonych i nabytku układu kostno – stawowego czy po operacjach wykonywanych w procesie leczenia dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym. Nowo zakupiona karetka umożliwi bezpieczny transport tych pacjentów do ich miejsc zamieszkania, w komfortowych warunkach, co przyczyni się do podniesienia jakości wykonywanych przez szpital świadczeń.

– Zdajemy sobie sprawę, że potrzeby poznańskich szpitali są duże, a służba zdrowia potrzebuje dofinansowania – dodał Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania. – To nie pierwszy raz, gdy miasto pomaga szpitalowi, kupując karetkę czy wyposażenie. Zależy nam na tym, by mieszkańcy pozostawali nie tylko pod opieką najlepszych specjalistów – a tych w Poznaniu nie brakuje – ale by miele również dostęp do nowoczesnego sprzętu medycznego.

Na zakup karetki miasto wyłożyło 200 tys. zł. Szpital dołożył blisko 37 tys. zł.

Źródło: mat. pras.

Poznań na weekend: koncerty, kwiaty i medytacje

0
Od targów Gardenia poprzez zaglądanie w zakamarki muzeów i miejskich kamienic aż po jazz z najwyższej półki. Gotowi na weekend? Kondycja się przyda!

21 lutego rozpoczęły się targi Gardenia, które potrwają do 23 lutego. Wszyscy, którzy szukają inspiracji do ogrodu, na taras, chcą się dowiedzieć więcej o roślinach, architekturze ogrodowej czy architekturze krajobrazu – koniecznie powinni w weekend zajrzeć na MTP.

Piątek, 22 lutego, można zacząć w Muzeum Sztuk Użytkowych, ale nie na zwiedzaniu, tylko na… medytacji.O godzinie 18.00 rozpocznie się to nietypowe obcowanie ze sztuką, a zaprasza Marzena Prusińska (od 2015 roku praktykująca medytację Vipassana). O obiektach do medytacji opowiadać będzie Aleksandra Podżorska. Wstęp wolny.

O godzinie 19.00 w Klubie U Bazyla (ul. Norwida 18a) rozpocznie się koncert zespołu Abradab, który powrócił z długo wyczekiwanym albumem „048”. Bilety: 55 zł. Również o 19.00 w Teatrze Ósmego Dnia (ul. Ratajczaka 44) będzie można obejrzeć „Paragraf 196 KK (ćwiczenia z terroru)”. Bilety 20 zł – 25 zł.

Dom Tramwajarza (ul. Słowackiego 19) zaprasza na potańcówkę „Oberki w Tramwajarzu”. Zagrają przynajmniej cztery kapele: Kapela Józefa Tomczyka z Mroczek Małych, Wolne obroty, Gołoborze, Przodki. Wstęp: 15 zł. O 19.30 w CK Zamek rozpocznie się koncert JazZamek #20: Wójciński / Szmańda Quartet. Bilety 30 zł – 35 zł.

O 20.00 zaprasza Sala Ziemi (ul. Głogowska 14) na MTP na koncert Ólafura Arnaldsa. Islandczyk zagra w Poznaniu w ramach światowej trasy koncertowej promującej jego nowy album „re:member”. Również o 20.00 w Teatrze Polskim rozpocznie się „Hymn do miłości” w reż. Marty Górnickiej. Spektakl będzie można obejrzeć o tej samej godzinie w sobotę, 23 lutego, oraz w niedzielę, 24 lutego, o 17.00. Bilety 30 zł – 50 zł.

Pawilon (ul. Ewangelicka 1) zaprasza o 20.00 na koncert #314 Lonker See. Bilety 30 zł. O tej samej godzinie Alternativa proponuje (ul. Św. Marcin 80/82) Twin Peaks Party, a PoemaCafe (ul. Langiewicza 2) – koncert Gentle Swing. Bilety 45 zł.

O 21.00 Klub Kosmos (Święty Marcin 24) zaprasza na imprezę taneczną Retro Brzmienia / 80′ 90′ 00′. O oprawę muzyczną zadba DJ FĄFER czyli Tomasz Fąferek. O tej samej godzinie Próżność (al. Niepodległości 8a) zaprasza na Blask #5: Mark Knight. Mark Knight to legenda brytyjskiej sceny klubowej. Blask – nieskrępowana zabawa, muzyka na najwyższym poziomie i nowe znajomości.

O 23.00 Tama (ul. Niezłomnych 2) proponuje święto muzyki klubowej: WIR #2: Ellen Allien.

Sobotę, 23 lutego, warto się wybrać na wycieczkę. Pierwszy raz o 10.00 i drugi o 12.15 Wydawnictwo Miejskie Posnania zaprasza na kolejne spotkanie z cyklu wycieczek edukacyjnych Śladami Kroniki. Spacery organizowane są co miesiąc i poprowadzą ich uczestników trasami związanymi z przewodnimi tematami kolejnych wybranych tomów „Kroniki Miasta Poznania”. Każdej z nich towarzyszyć będzie prelekcja lub wykład. Tym razem bohaterem wycieczki będzie plac Wiosny Ludów.

Gdyby natomiast ktoś chciałby się dowiedzieć więcej o poznańskich kamienicach, to o 11.00 i 15.00 przewodnik Damian z PoPoznaniu.pl będzie czekał na chętnych na schodach ratusza. Zakończenie na ulicy Wrocławskiej. Wycieczka odbywa się w konwencji „free walking tour” – niezależnie od warunków pogodowych i liczby uczestników. Na zakończenie spaceru można podziękować przewodnikowi napiwkiem.

W samo południe w FoodHall Poznań na dworcu PKP rozpoczyna się Festiwal Azjatycki. Miłośnicy egzotycznej kuchni znajdą tam między innymi świeże japońskie sushi, indyjską pakorę, gruzińskie chaczapuri, libański tabbouleh, wietnamskie kanapki bahn mi i wiele innych przysmaków. Festiwal potrwa do 24 lutego do godziny 18.00.

Również w południe rozpocznie się zwiedzanie Fortu VI (ul. Lutycka 115). Spacer potrwa ok 1,5 godziny a w trakcie będzie możliwość zobaczenia pomieszczeń załogi z wystawą fotografii archiwalnych i współczesnych fortyfikacji, magazynu prochu, pancernego stanowiska obserwacyjnego oraz spacer fosą fortu. Bilety 10 zł.

O godzinie 18.00 Łazęga Poznańska (Święty Marcin 75) zaprasza na pokaz archiwalnych, 16 mm filmów o wojnie z kolekcji Bohdana Bobrowskiego i Macieja Moszyńskiego. Pokaz darmowy, o charakterze edukacyjnym, połączony z opowieścią o prezentowanych filmach i historycznym komentarzem. Wstęp wolny.

O 19.00 w Klubie U Bazyla rozpocznie się Culture Rock Series. Zaprezentują się cztery zespoły: Beyond The Event, Horizon Traffic, Junky Mechanism, Art of Illusion.

O 20.00 w Alternativie ruszy Alternativa Night pres. Heavy Madness. Bilety 10 zł. O tej samej godzinie Gromada Raróg i Pan Gar (ul. Słowackiego 19/21) zapraszają na Potańcówkę Podkoziołkową. Przygrywać będzie Kapela Przewłockiego, z pasją i oddaniem wykonująca muzykę ludową. Bilety 10 zł. Blue Note (ul. Kościuszki 79) natomiast proponuje koncert Sylwester Ostrowski & The Jazz Brigade feat. Freddie Hendrix. Koncert promuje album “In Our Own Way”: amerykański jazz z polską duszą. Klub Pod Minogą (ul. Nowowiejskiego 8) – także o 20.00 – zaprasza na koncert ikony polskiej sceny hardcore! Złotowskie 1125 rusza w trasę promującą najnowszy album „Niepewności czas”. Bilety 25 zł.

O 21.00 w Rewirach (al. Niepodległości 8a) zagra duet Bromance, a w Klubie Kosmos – DJ Martines.

W niedzielę, 24 lutego, warto będzie o 18.00 wybrać się do Klubu U Bazyla na koncert Dopelord/Major Kong/Weedpecker/Spaceslug I. Bilety 55 zł. O 19.00 restauracja Pretekst (ul. Fredry 7) zaprasza na bluesową ucztę z harmonijką i kontrabasem w tle. Wystąpi zespół ProjectA. Bilety 30 zł.

O 19.30 Tama proponuje Smokepurpp, a Blue Note o 20.00 – koncert Swiernalisa. Bilety 20 zł – 35 zł.

Mat.pras., el

Poznań: 74. rocznica zakończenia walk

0
23 lutego 1945 roku zakończyła się okupacja niemiecka w Poznaniu. Z okazji 74. rocznicy tego wydarzenia, w czasie uroczystości na Cytadeli, upamiętnieni zostaną wszyscy, którzy brali udział w walkach o wyzwolenie miasta.

Uroczystości rozpoczną się już o godz. 10 – przedstawiciele miasta złożą kwiaty w kwaterach żołnierzy na Cmentarzu Komunalnym na Miłostowie.

Najważniejsze obchody odbędą się na górnym tarasie Cytadeli. W samo południe zabrzmi tam dzwon pokoju i zawyją syreny. Odśpiewany zostanie też hymn państwowy. W ten sposób upamiętnieni zostaną wszyscy, którzy brali udział w walce o wyzwolenie miasta.

Prezydent miasta w asyście harcerzy i straży miejskiej złoży kwiaty pod pomnikiem Cytadelowców, żołnierzy radzieckich i alianckich. Na zakończenie uroczystości przy pomniku Żołnierzy Alianckich odegrany zostanie utwór „Cisza”.

Po południu, o godz. 13.30 władze Poznania spotkają się w urzędzie miasta z kombatantami.

W lutym 1945 roku w walkach o Cytadelę zginęło niemal 100 poznaniaków, trzy razy tyle zostało rannych. Cytadela była ostatnim punktem niemieckiego oporu. Hitlerowcy bronili się do 23 lutego. W wyniku walk o Poznań zniszczonych zostało prawie 60 proc. miejskiej zabudowy.

Autor: UMP

Związek Miast Polskich: Niech państwo przejmie też płace administracyjnych pracowników szkół

Samorządowy apel o przejęcie płac w oświacie przez państwo powinien dotyczyć też szkolnej administracji – uważa Waldemar Zbytek, przewodniczący Rady Gminy Stanisławów. Wskazuje na planowane zmiany w dodatku stażowym.

Związek Gmin Wiejskich RP i Związek Miast Polskich apelują, by nie samorządy a państwo płaciło nauczycielskie pensje.

„Chciałbym, żeby w tym apelu byli uwzględnieni również pracownicy administracyjni, na których wysokość wynagrodzeń również wpływ mają rząd czy parlament” – powiedział Waldemar Zbytek, przewodniczący Rady Gminy Stanisławów podczas posiedzenia Zespołu ds. edukacji Komisji Wspólnej Rzadu i Samorządu Terytorialnego.

Przypomniał, że trwają prace nad zmianą ustawy o minimalnym wynagrodzeniu. Zgodnie z propozycją resortu pracy przy wyliczaniu minimalnego wynagrodzenia nie będzie brany pod uwagę dodatek stażowy. Dzisiaj 2250 zł trzeba zarobić razem z przykładowym 20-procentowym dodatkiem stażowym.

„Jeżeli rząd i komisja trójstronna podniesie w przyszłym roku minimalne wynagrodzenie do 2400 zł(…), a do tego trzeba będzie dołożyć 20 proc. stażowego, da to 2800 zł w stosunku do 2250 zł, które dany pracownik może zarabiać dzisiaj. Jaki jest procentowy wzrost sami państwo widzicie” – wyliczał samorządowiec.

Oszacował, że w jego gminie będzie to koszt rzędu stu kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie.

„Planowane zmiany uderzą w małe wiejskie gminy, gdzie dużo pracowników pracuje na kwotach zbliżonych do minimalnych” – ocenił Waldemar Zbytek. „Nie dość, że powoduje to dodatkowe koszty, których nikt nie uwzględnił przy zmianach dotacji, to jeszcze zaburza strukturę wynagrodzenia” – wskazał.

Według niego po zmianach dotyczących dodatku stażowego może się zdarzyć, że nauczyciel stażysta będzie zarabiał mniej niż woźna.

„Jeśli apel [korporacji samorządowych] byłby uzupełniony o pracowników administracyjnych, to przynajmniej byłoby wiadomo, że jeżeli rząd czy parlament podejmuje decyzję o zwiększaniu tych wynagrodzeń, to ponosi automatycznie konsekwencje finansowe i nie jest to przerzucane na gminy” – podsumował.

aba/