Od stycznia mieszkańcy Piły oraz kilku okolicznych miejscowości będą musieli się zmierzyć z drastycznymi podwyżkami cen śmieci.
Ogromne podwyżki oznaczają wzrost o ponad połowę – odbiór śmieci ma kosztować prawie 70 złotych za odpady niesegregowane oraz 34 złote za odpady segregowane. Cenę śmieci mnoży się przez liczbę osób, która zamieszkuje gospodarstwo domowe. Decyzja o nowych stawkach została podjęta w poniedziałek.
Podwyżki mają być spowodowane m.in. wzrostem opłaty marszałkowskiej oraz wzrostem cen energii. To ma się bezpośrednio przekładać na konieczność podniesienia cen wywozu śmieci.
Piła nie jest jedynym miastem w Wielkopolsce, które będzie zmuszone poradzić sobie ze znaczącymi wzrostami cen opłat za wywóz śmieci. Podobny problem ma m.in. Leszno.
Do Urzędu Miasta Poznania został złożony wiosek o zezwolenie na realizację inwestycji drogowej (ZRID). To bardzo ważny moment dla budowy trasy tramwajowej na Naramowice.
– Złożenie wniosku o zezwolenie na realizację inwestycji drogowej to bardzo istotny krok w całym procesie inwestycyjnym. Po otrzymaniu decyzji ZRID, wykonawca, który przez ostatni rok pieczołowicie pracował nad dokumentacją projektową oraz przygotowaniem wniosku, będzie mógł rozpocząć budowę nowych odcinków trasy. Zakładamy, że zgodnie z harmonogramem, będzie to wiosna przyszłego roku – mówi Grzegorz Bubula, wiceprezes zarządu spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie.
Obecnie generalny wykonawca trasy przejął już częściowo plac budowy i przygotowuje go do prac budowlanych, m.in. wyburzy budynki kolidujące z inwestycją (głównie w rejonie ul. Naramowickiej i Sarmackiej). Wkrótce rozpoczną się też badania archeologiczne w parku Kosynierów. Poprzedzają one prace budowlane, bo dawniej mieścił się tu cmentarz ewangelicki.
Do tej pory rozbudowana została pętla Wilczak, na którą tramwaje wróciły na początku września. Działa tam nowe torowisko z siecią trakcyjną, gotowe są perony, wiaty przystankowe, elementy małej architektury i systemu identyfikacji miejskiej. Pętla jest już przygotowana do połączenia z torowiskiem, którym na przełomie 2021 i 2022 r. pojedzie tramwaj z Wilczaka na Naramowice. Planowana trasa tramwajowa będzie miała ok. 3,3 km długości. Inwestycja obejmuje też budowę niemal 7,5 km dróg, łącznie z dojazdowymi i skrzyżowaniami. Całość, czyli nowa trasa tramwajowa z drogami, w pełni będzie służyć poznaniakom wiosną 2022 r.
Władze Kalisza planują przekształcenie ulicy Zamkowej w woonerf. Ale sprzeciwiają się temu tamtejsi handlowcy. Twierdzą, że są w stanie zarobić na życie w tej okolicy tylko dlatego, że klienci mogą podjechać pod sklep samochodem.
Woonerf to rodzaj przestrzeni publicznej łączącej funkcje ulicy, deptaku, parkingu i miejsca spotkań mieszkańców przy zachowaniu miejsc parkingowych i funkcji komunikacyjnej z priorytetem dla pieszych i rowerzystów. Jest na niej więcej zieleni, małej architektury i nie obowiązuje tradycyjny podział na jezdnię i chodniki. Kierowcy mogą z niej korzystać, ale obowiązuje na niej ruch uspokojony, a mała architektura nie pozwala na traktowanie ulicy jak tranzytowej.
I właśnie taką przestrzeń na Zamkowej chcą stworzyć władze Kalisza. jednak sprzeciwiają się temu handlowcy. Jak informuje Radio Poznań, ich zdaniem sprawi to, że centrum Kalisza opustoszeje do reszty i z ulicy znikną ludzie, a oni nie będą w stanie zarobić na chleb i pozamykają sklepy. Wszystko z powodu spadku liczby miejsc parkingowych – obecnie jest ich 50, po zmianach ma być 17.
Kupcy uważają, że nieliczne sklepy na tej ulicy trzymają się jeszcze tylko dlatego, że klienci mogą przed nimi zaparkować. Jeśli zabierze się im tę możliwość – pojadą na zakupy do galerii handlowych, bo tam nie ma problemu z parkowaniem, a sklepy przy Zamkowej upadną.
Naruszenie zasad konkurencji i równego traktowania wykonawców, poświadczenie nieprawdy i strata ponad 2 mln złotych. To niektóre z zarzutów, jakie postawiło Centralne Biuro Śledcze władzom poznańskiego Muzeum Narodowego po przeprowadzonej analizie przedkontrolnej.
Wydział Postępowań Kontrolnych Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Poznaniu od 19 listopada ubiegłego roku do 19 września tego roku. prowadził analizę przedkontrolną w zakresie przygotowania oraz przeprowadzenia zamówienia publicznego „Dostawa gablot i mebli wystawienniczych dla Muzeum Sztuk Użytkowych – Oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu” oraz uzupełniającego zamówienia publicznego pn. „Wykonanie oraz zainstalowanie w Muzeum Sztuk Użytkowych gablot ekspozycyjnych oraz innych mebli wystawienniczych – wśród nich gablot zawierających multimedia wraz z tymi multimediami”.
W jej trakcie stwierdzono, iż doszło do naruszenia zasad uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców. Ustalono ponadto, że w protokole odbioru zamówienia publicznego poświadczono nieprawdę, tj. potwierdzono odbiór całego przedmiotu zamówienia mimo jego niewykonania w całości. Tym samym skrócony został okres gwarancji na przedmiot zamówienia, a Muzeum Narodowe straciło ponad 2 mln złotych z powodu nienaliczenia kary umownej, przysługującej mu za nieterminowe wykonanie zamówienia.
W oparciu o wyniki zakończonej analizy przedkontrolnej CBA 7.11.2019 r skierowało do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zastępcę dyrektora Muzeum Narodowego w Poznaniu, który nadużywszy swoich uprawnień przyczynił się do wyrządzenia szkody majątkowej wielkich rozmiarów oraz przez pracownika Muzeum Sztuk Użytkowych, Oddziału Muzeum Narodowego w Poznaniu, który poświadczył nieprawdę w dokumentach przetargowych.
Według informacji podanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego od 1 grudnia placówka ma mieć nowego szefa – Tomasza Łęckiego, obecnie dyrektora Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości. Wszystko wskazuje na to, że nie rozpocznie pracy w najłatwiejszym czasie dla placówki, a zarządzanie nią z pewnością nie będzie synekurą…
Grzegorz Kmita „Patyczak”, Bernard Jakubowski, Michał Marcinkowski, państwo Powaliszowie i wielu, wielu innych – oto laureaci kolejnej edycji konkursu Dobry Sąsiad, który prowadzi Rada Osiedla Stare Miasto.
Na poznańskim Starym Mieście można prowadzić dobry, rentowny biznes. Sporo tu turystów, klientów, petentów urzędów, uczestników życia kulturalnego i niestety coraz mniej mieszkańców. A na tym, żeby jak najwięcej osób mieszkało w centrum i tworzyło wyjątkowy klimat centrum miasta zależy osiedlowych radnym. Rok temu Rada Osiedla Stare Miasto wręczyła pierwsze certyfikaty Dobrego Sąsiada. Teraz przyszedł czas na kolejne wyróżnienia.
Oto laureaci:
Wśród Dobrych Sąsiadów w zgłoszeniach wskazano Grzegorza Kmitę – Patyczaka, staromiejskiego listonosza, ale także przewodnika po Poznaniu i muzyka rockowego] oraz pana Bernarda Jakubowskiego, szewca z ulicy Kopernika. Choć być może panów wiele różni to obaj mają dar zjednywania sobie ludzi.
W zakładzie pana Bernarda zawsze jest tłoczno i to nie tylko z powodu jakości usług, to sąsiedzki punkt kontaktowy w tym fyrtlu! A Grzegorz Kmita to świetny człowiek, miły, życzliwy, zawsze można z nim fajnie i mądrze porozmawiać. Doceniają go staromiejscy seniorzy.
Warto wyróżnić i podziękować Michałowi Marcinkowskiemu, przedsiębiorcy z branży gastronomicznej i rozrywkowej, ale przede wszystkim społecznikowi i aktywiście z ulicy Taczaka. To m.in. jemu zawdzięczamy pierwszą społeczną umowę pomiędzy mieszkańcami przedsiębiorcami i właścicielami. Działa jak szeryf pilnując przestrzegania porządku na staromiejskiej uliczce, inicjator wielu wydarzeń kulturalnych. Można to dostrzec np. latem, kiedy punktualnie o godz. 22 chowają krzesła i parasole z ulicy. Przestrzegają bowiem ciszy nocnej, co wcale nie przeszkadza ich klientom.
Kultura jest tym co integruje, co pozytywnie wpływa na jakość życia i zwykle sąsiedzkie relacje. Tu rada osiedla wyróżniła państwa Annę Zalewską Powalisz i Krzysztofa Powalisza, animatorów Poznańskiej Sceny Młodych, a także Kawiarnię Artystyczną Kóltura z ul. 23 Lutego. To miejsce z licznymi spektaklami, wystawami, tu także regularnie spotykają się seniorzy na specjalną sąsiedzką kawę za 2 zł. Zgłoszenie z długa listą podpisów przysłała pani Iwona Kręglewska, organizator społeczności lokalnej na Starym Mieście.
Radni postanowili docenić także restauracje Ptasie Radio za odwagę w postawieniu ogródka przy ruchliwej ulicy Kościuszki. Stoliki cieszyły się zainteresowaniem gości, a wprowadzone zmiany pozytywnie zmieniły przestrzeń, wpływając także na zachowanie bezpieczeństwa.
Smakując pizzę albo pijąc kawę w blaszaku przy placu Wielkopolskim przenosimy się do Włoch! Nie tylko dlatego, że oferowane są dania z Italii ale Pizzeria Pansa Piena stworzyła towarzyski klimat. Na latte wpadają tu studenci z Uniwersytetu Artystycznego, kupcy z rynku, po pizzę przychodzą pracownicy z okolicznych biur.
– Dobrych sąsiadów – przedsiębiorców wyróżniać będziemy certyfikatem i specjalnym godłem nalepką umieszczaną na drzwiach np. do restauracji, będącą także konsumencką rekomendacją dla poznaniaków i turystów – podkreśla radna Maria Sokolnicka – Guzek, przewodnicząca Komisji Kultury, Oświaty, Rekreacji i Spraw Społecznych
Wśród dobrych sąsiadów są aktywiści działający w Stowarzyszeniu Pedagogów Riposta na Garbarach, którzy pokazując młodym ludziom alternatywne formy spędzania czasu motywując do osobistego samorozwoju. Działają nieszablonowo, organizując wydarzenia na podwórkach i w działaniach streetworkingu.
Dumni możemy być z młodzieży z Zespołu Szkół Odzieżowych, którzy w ramach Klubu Ośmiu wykorzystując swoje zawodowe kompetencje opiekują się pacjentami hospicjum a także świadczą usługi fryzjerskie dla seniorów z domów pomocy społecznej a także dla bezdomnych.
Wśród wyróżnionych są dwie jednostki miejskie, które starają się docierać do swojego najbliższego otoczenia. Centrum Kultury Zamek – to wielka instytucja o znaczeniu europejskim, realizująca wydarzenia przyciągające tysiące poznaniaków i gości z całego świata, ale skupia się także na działaniach rewitalizacyjnych Św. Marcina i projektach ekologicznych i promujących czytanie książek
Natomiast Biblioteka Raczyńskich to zawsze ważne miejsce na społecznej mapie miasta, a szczególna w tym rola bibliotekarek i bibliotekarzy. Serdeczne, kompetentne, potrafiące zainteresować czytelników literaturą – takie są panie bibliotekarki z filii na Chwaliszewie Karolina Dąbrowska i Magdalena Kokot.
– Lokalne wyzwania dotyczą nie tylko infrastruktury, lecz również wzajemnej odpowiedzialności za wspólną przestrzeń miejską – podkreśla Andrzej Rataj, przewodniczący Rady Osiedla Stare Miasto i radny miejski. – Polepszenie sytuacji nastąpić może dzięki zwiększeniu poziomu społecznej aktywności i obywatelskiej współpracy, na czym bardzo nam zależy.
Gmina podzieliła się na dwa obozy: zwolennicy obecnego wójta twierdzą, że obóz jego poprzednika na tym stanowisku blokuje wszystkie decyzje korzystne dla gminy. Zebrali tyle podpisów, że może się odbyć gminne referendum.
Zdaniem popierających obecnego wójta Szymona Robaszkiewicza rada gminy złożona z jego przeciwników torpeduje wszystkie jego inicjatywy. Przeciwnicy nasyłają na niego wszelkiego rodzaju kontrole: od policji po Państwową Inspekcję Pracy. To uniemożliwia mu normalną pracę dla gminy. Dlatego postanowili zebrać podpisy, by przeprowadzić referendum w gminie i wybrać nową radę.
Obecni gminni radni uważają, że – jak informuje Radio Poznań – to sztucznie wywołany przez kilka osób konflikt mający ukryć niekompetencję obecnej władzy. Jednak po liczbie zebranych podpisów widać, że znacznie więcej osób jest niezadowolonych z rządów radnych – podpisów zebrano tyle, że można przeprowadzić referendum, a do listy wciąż dopisują się nowe osoby.
W grudniu podpisy zostaną złożone u pełnomocnika wyborczego w Koninie, który ogłosi datę referendum w sprawie odwołania rady gminy. Inicjatorzy akcji mają nadzieję, że nowa rada lepiej ułoży sobie współpracę z wójtem – i z mieszkańcami.
Skąd taka opinia byłej szefowej Nowoczesnej? Otóż jej zdaniem poznański kandydat na prezydenta Polski jest zbytnio lewicowy jak na Koalicję Obywatelską.
Katarzyna Lubnauer w Polsat News wyliczyła tu kilka wypowiedzi prezydenta Jaśkowiaka świadczących o poglądach bardziej pasujących do Lewicy niż KO: jego opinia o małżeństwach homoseksualnych, a także stosunek do aborcji czy eutanazji.
– Wiem, że Lewica też ma problemy z wyborem kandydata na prezydenta i mam coraz bardziej wrażenie, że prezydent Jaśkowiak chciałby nim zostać – podsumowała.
Jej zdaniem takie otwarte głoszenie poglądów, jak to robi Jacek Jaśkowiak, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Kandydat na prezydenta powinien mieć poglądy znacznie bardziej umiarkowane i być bardziej kandydatem „środka”.
Trzyosobowa grupa złodziei włamywała się do baków samochodów stojących na parkingach i kradła paliwo, które później sprzedawali na czarnym rynku. Policjanci, którzy zajmują się tą sprawą, szacują, że ich łupem mogło paść nawet 3 tysiące litrów paliwa.
Od początku listopada na terenie miasta i gminy Trzcianka doszło do kilkunastu włamań i kradzieży. Sprawcy ukradli znaczną ilość paliwa z baków samochodów ciężarowych zaparkowanych na miejskich parkingach oraz na prywatnych posesjach.
Policjanci służby kryminalnej trzcianeckiego komisariatu prowadząc działania operacyjne ustalili podejrzanych. Trzyosobowa grupa ujęta została przez funkcjonariuszy 18 listopada, a zatrzymanymi okazali się mieszkańcy gminy Trzcianka w wieku 25, 26 i 35 lat. Mężczyźni byli już wcześniej karani za podobne przestępstwa. Podczas przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli pojemniki do przechowywania paliwa oraz sprzęt służący do wypompowywania cieczy z baków.
Zebrany przez policjantów materiał dowodowy, pozwolił na przedstawienie każdej zatrzymanej osobie dziewięciu zarzutów dotyczących współudziału we włamaniach i kradzieżach oleju napędowego. Jak wynika z ustaleń, łupem złodziei padło około 3 tys. litrów paliwa. Łączne straty powstałe w wyniku ich przestępczej działalności oszacowano na kwotę ponad 12 tys. złotych.
Sąd na wniosek policji i Prokuratury Rejonowej w Trzciance aresztował na najbliższe trzy miesiące najmłodszego z podejrzanych. Wobec dwóch pozostałych mężczyzn zastosowany został policyjny dozór.
Śledczy wpadli także na trop pasera, który odpowie za to, że kupił skradzione paliwo. Sprawa ma charakter rozwojowy. Niewykluczone że lista zarzutów postawiona podejrzanym, będzie znacznie dłuższa. Policjanci wnikliwie analizują wszystkie zdarzenia, sprawdzają w ilu z nich uczestniczyli zatrzymani i kto jeszcze brał udział w procederze.
Kończy się listopad – i kończą się wypowiedzenia, jakie złożyli gnieźnieńscy ginekolodzy pracujący w tamtejszym szpitalu powiatowym.Kolejna próba porozumienia nie dała efektów.
Jak informowaliśmy, gnieźnieńscy ginekolodzy złożyli wypowiedzenia, ponieważ starostwo powiatowe, organ prowadzący placówki, nie zgodziło się na podwyżki pensji dla nich o 50 proc. Starosta nie ma takich pieniędzy: szpital już ma prawie 10 mln zł zadłużenia, a jeszcze wziął 45 mln kredytu na dokończenie rozbudowy.
Starostwo negocjowało z lekarzami, jednak bez skutku. Ginekolodzy wykazują, że zarabiają najmniej ze wszystkich specjalistów zatrudnionych w tym szpitalu, nowi lekarze przychodzący do szpitala zarabiają więcej niż oni, ze sporym stażem, a pracy wcale nie mają mniej. Gnieźnieński oddział ginekologiczno-położniczy jest spory. Co roku przychodzi tam na świat około 1200 dzieci, przeprowadza się także zabiegi i operacje dla pacjentek z całego powiatu.
Wypowiedzenia złożyło 9 na 10 pracujących tam lekarzy. To może oznaczać, że oddział może nie zostanie zamknięty, ale na pewno zostaną zawieszone planowane zabiegi i operacje. Sami lekarze nie zamierzają ustąpić – uważają, że beza trudu dostaną pracę w innych szpitalach i to za wyższe pieniądze niż w Gnieźnie.
Minuta ciszy i modlitwa na początku sesji – tak, zgodnie z decyzją Jana Olszewskiego, przewodniczącego rady Łomży, tamtejsi radni uczcili pamięć zmarłego arcybiskupa Juliusza Paetza oraz swojego kolegi Jana Świderskiego, który także zmarł w listopadzie.
Skąd taka decyzja łomżyńskich radnych? Jak informuje Radio Poznań, arcybiskup Juliusz Paetz był ordynariuszem diecezji łomżyńskiej przez 13 lat. Dopiero później został metropolitą poznańskim.
Dlaczego przewodniczący postanowił w ten sposób uczcić pamięć dawnego ordynariusza – nie wiadomo, ponieważ dziennikarzom z Radia Poznań nie udało się z nim skontaktować.
Juliusz Paetz zmarł 15 listopada 2019 r. Był arcybiskupem metropolitą poznańskim w latach 1996-2002. W 2002 roku zrezygnował ze stanowiska, gdy media opublikowały materiały opisujące, jak molestował księży i kleryków. Nigdy nie przyznał się do winy, ale Watykan zakazał mu udziału w publicznych uroczystościach.
Leszczyński magistrat przymierza się do emisji obligacji o wartości 5 mln zł. Z pieniędzy uzyskanych tą drogą zapłaci wykonawcom unijnych inwestycji.
Radni podczas nadzwyczajnej sesji podjęli decyzję, że gdyby do budżetu miasta nie wpłynęły unijne pieniądze, którymi miasto ma zapłacić za ukończone już inwestycje, to emisja obligacji pozwoliłaby na zdobycie środków, by zapłacić wykonawcom. Chodzi o spore pieniądze: zakup hybrydowych autobusów dla miejskiego przewoźnika i łącznik z drogą ekspresową S5 to najdroższe z nich.
Jeśli środki unijne wpłyną na czas, emisja obligacji nie będzie potrzebna. Gdyby tak jednak się nie stało, to emisja obligacji może mieć miejsce nawet jeszcze w tym roku. Natomiast w przyszłym, po otrzymaniu unijnych pieniędzy, władze Leszna obligacje by wykupiły.
Obecnie jest – jeszcze – dyrektorem Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości. Jednak podobno jeszcze w tym tygodniu ma otrzymać nominację na nowe stanowisko: dyrektora Muzeum Narodowego w Poznaniu.
Tomasz Łęcki jest samorządowcem – był burmistrzem Murowanej Gośliny w latach 1998-2014. Z wykształcenia jest jednak historykiem i to właśnie dlatego cztery lata temu został dyrektorem Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości. Wydawało się, że ta praca jest tym, co chce robić: zainicjował budowę nowej, jednej siedziby muzeum, obecnie rozrzuconego w kilku lokalizacjach. To dzięki niemu udało się też zrealizować remont Fortu VII.
Co ciekawe, miasto w październiku ogłosiło konkurs na dyrektora WMN – kadencja dyrektora Łęckiego właśnie dobiegła końca. Tomasz Łęcki wystartował w tym konkursie, obok Marcina Wiśniewskiego, kierownika Muzeum Powstania Wielkopolskiego oraz Macieja Fortuny, znanego poznańskiego muzyka i kompozytora. Nie ulegało jednak wątpliwości, że to Tomasz Łęcki dzięki wiedzy, doświadczeniu i dokonaniom ma największe szanse na kolejną dyrektorską kadencję w WMN.
Jednak dziś Radio Poznań podało informację, że minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński wysłał do związków zawodowych i stowarzyszeń twórczych prośbę o zaopiniowanie zamiaru powołania na dyrektora Tomasza Łęckiego na dyrektora Muzeum Narodowego w Poznaniu. Prośba jest spowodowana nierozstrzygnięciem konkursu na dyrektora muzeum.
Poznańskie muzeum nie ma dyrektora od roku. Poprzedni szef, profesor Wojciech Suchocki, odszedł na emeryturę, a jego obowiązki do czasu powołania nowego dyrektora przejął zastępca, Adam Soćko, który to stanowisko sprawuje od wielu lat. Adam Soćko wziął też udział w konkursie na dyrektora i przeszedł do drugiego etapu. Jednak najwyraźniej minister nie widzi go jako dyrektora placówki. Tomasz Łęcki w ministerialnym konkursie nie wystartował, ale minister w przypadku braku rozstrzygnięcia, może powołać osobę spoza grona kandydatów.
Kadencja dyrektora Muzeum Narodowego rozpocznie się 1 grudnia. Tomasz łęcki dyrektorem WMN jest do 9 grudnia. Czy przejdzie na nowe stanowisko? Okaże się w tym tygodniu.
Leszczyńscy samorządowcy wystąpili z petycją do wojewódzkiego lekarza weterynarii w imieniu hodowców trzody chlewnej z regionu. Wśród postulatów jest między innymi zwiększony odstrzał dzików.
Zdaniem rolników i samorządowców właśnie zwiększenie odstrzału pozwoli na zahamowanie afrykańskiego pomoru świń – informuje Radio Poznań. Sygnatariusze petycji postulują też o zamknięcie przejścia dla dzikich zwierząt nad drogą ekspresową S5 i wzmożona kontrolę weterynaryjną artykułów związanych z produkcją rolną i przywożonych do Wielkopolski. Rolnicy otrzymali bowiem sygnały, że niektóre z nich, na przykład słoma, są przywożone z czerwonej strefy i mogą grozić zakażeniem populacji trzody chlewnej.
Pismo podpisali wszyscy samorządowcy z rejonów objętych obszarem ochronnym. Przypomnijmy, że zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej ten obszar został rozszerzony na Wielkopolskę, a konkretnie obejmuje powiat wolsztyński, powiat leszczyński, gminę Włoszakowice, Zbąszyń w powiecie nowotomyskim oraz Rakoniewice i Wielichowo w powiecie grodziskim.
W imieniu hodowców wystąpili do wojewódzkiego lekarza weterynarii leszczyńscy samorządowcy. Stanowisko w tej sprawie podpisali starosta oraz wójtowie i burmistrzowie gmin z pow. leszczyńskiego.
„Dzieci zbierające słodycze w Halloween zachowują się jak „sakramentalne dz…ki”. Tak miał powiedzieć katecheta dzieciom w szkole podstawowej. Sprawą stosowanego przez niego słownictwa zajmą się rokietniccy radni.
Katecheta miał się tak odezwać do dzieci podczas lekcji religii omawiając Halloween, którego, jak wiadomo, kościół katolicki nie popiera. jego zdaniem „sakramentalnymi dz…kami” są dzieci, które 31 października chodzą prosząc o słodycze, zgodnie ze zwyczajem, który przywędrował do nas z USA.
Dzieci po powrocie do domu zaczęły pytać rodziców, co to takiego ta „sakramentalna dz…ka”, a rodzice zainteresowali się, skąd ich kilkuletnie pociechy znają takie słowa. Gdy dowiedzieli się, że z lekcji religii, zainterweniowali u dyrektora szkoły i powiadomili „Gazetę Wyborczą”
Dyrekcja ukarała katechetę naganą. „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł. Jednak wszystko wskazuje na to, że sprawa na tym się nie skończy, bo sprawą zainteresowali się także radni z komisji kultury i oświaty gminy Rokietnica. „Wszyscy członkowie komisji są zdecydowanie przeciwni jakiejkolwiek formie przemocy słownej i braku tolerancji” – napisali w oświadczeniu do „Gazety Wyborczej”. I zamierzają poświęcić tej sprawie jedno posiedzenie komisji, żeby ją nie tylko wyjaśnić, ale ustalić takie metody działania, by więcej do podobnych sytuacji nie dochodziło.
W posiedzeniu mają wziąć udział wszystkie zainteresowane strony, by dla dobra dzieci spokojnie porozmawiać i wyjaśnić sprawę. Nie wiadomo jednak, czy katecheta również się pojawi. Na razie jest na zwolnieniu lekarskich, a radni otrzymali informację, że podobno już do pracy w szkole nie wróci.
W jednym z poznańskich techników zajęcia miała prowadzić transseksualna kobieta. Część rodziców protestuje.
O sprawie poinformowało dzisiaj Radio Poznań. Zajęcia z pierwszej pomocy, w jednym z poznańskich techników miała poprowadzić transseksualna kobieta – Anna Maria Szymkowiak, która jest jednocześnie prezesem Fundacji Akceptacja.
– Zajęcia z racji tego, że jestem transkobietą, są realizowane w ramach działań mających na celu przeciwdziałanie dyskryminacji, przemocy i pokazywanie różnorodności – tłumaczyła w rozmowie z radiem sama zainteresowana.
Zajęcia były dobrowolne, a uczniowie poniżej 18 roku życia musieli mieć zgody rodziców, żeby móc w nich uczestniczyć. Jak się okazało nie wszyscy je mieli, a mimo to w zajęciach wzięli udział. Same zajęcia miały dotyczyć pierwszej pomocy, ale z relacji przytaczanej przez Radio Poznań, wynika, że nauczycielka „przez pierwszych 10-15 minut zwracała uwagę na swój wygląd i mówiła, że to nie jest już żaden temat tabu”.
Główna bohaterka historii broni się, że uczy pierwszej pomocy, „jednocześnie pokazując inność”. Sprawa trafiła do Urzędu Miasta, ponieważ jak się okazało to on odpowiada za finansowanie zajęć. Stella Gołębiewska, pełnomocniczka prezydenta Poznania do spraw polityki równościowej, przyznała, że faktycznie na zajęciach pojawiły się dzieci niepełnoletnie bez odpowiedniej zgody rodziców. Miał to być jednak błąd formalny – dzieci deklarowały, że rodzice zgodę udzielili, ale nie mają jej na papierze. Jak zaznacza, jest to jednak niedopuszczalne i Fundacja otrzymała pouczenie, że musi mieć zgody na piśmie. W przypadku zignorowania tego obowiązku współpraca miałaby zostać zakończona.
Andrzej Sikorowski – wokalista, wieloletni lider Grupy Pod Budą i autor większości jej utworów, w duecie z córką – Mają Sikorowską. Mogliśmy ich wysłuchać w Poznaniu.
Występ wsparł jeden z najlepszych polskich gitarzystów Jacek Królik i Tomasz Kupiec. Obecni na koncercie odbyli piękną, sentymentalną podróż śladem największych przebojów Grupy pod Budą oraz solowych przebojów Andrzeja Sikorowskiego. W czasie koncertu wystąpiła również Maja Sikorowska z materiałem z trzech wspólnie nagranych płyt. Połączenie dwóch pokoleń, kultur – polskiej i greckiej. Mieliśmy okazję usłyszeć opowieść o rodzinie, łączącej dwie różne tradycje, z naciskiem na wymowę i liryzm. Poezja, która opiera się komercji, której dzisiaj jest pełno wokół nas. Nie mogło zabraknąć w tym wszystkim Krakowa, obecnego w życiu Andrzeja.
Piękny, liryczny koncert odbył się w Auli UAM w Poznaniu dzięki agencji WIKART.
Pierwsze autobusy elektryczne pojawiły się we flocie MPK Poznań. Ma być nowocześnie i ekologicznie. Czy się uda?
Pierwsze autobusy nowego typu wyjechały na ulice Poznania już dziś. Od rana woziły one podróżnych na linii 174. Wszystkie zostały dostarczone przez firmę Solaris.
– Cieszę się, że MPK Poznań od lat konsekwentnie wymienia tabor na taki, który spełnia najwyższe wymagania w zakresie emisji zanieczyszczeń, bo to przekłada się na lepszą jakość powietrza w mieście, a więc i komfort życia poznaniaków – mówił Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.
MPK zdecydowało się na zakup 15 autobusów przegubowych oraz sześciu o standardowej długości. Wszystkie Solarisy Urbino Electric mogą być ładowane przez pantografy lub przez wtyczkę plug-in. – Tak jak w 1996 roku dostarczaliśmy nasze pierwsze niskopodłogowe autobusy do Poznania, tak dzisiaj dostarczamy pierwsze całkowicie bezemisyjne, elektryczne autobusy dla stolicy Wielkopolski. Jestem dumny z faktu, że nasza firma, która niezwykle dużą wagę przykłada do rozwoju zrównoważonego transportu, przyczynia się do poprawy jakości życia mieszkańców Poznania – komentował Javier Calleja, prezes zarządu Solaris Bus & Coach S.A.
Kupienie autobusów elektrycznych wiązało się z koniecznością dostosowania posiadanej przez MPK infrastruktury do ich obsługi. Pantografy, które umożliwią ładowanie autobusów powstały na pętli Sobieskiego, dworcu Garbary oraz w zajezdni przy ul. Warszawskiej.
Jeszcze więcej autobusów elektrycznych pojawi się w Poznaniu
Obecnie ściągane autobusy to dopiero początek. MPK planuje zakup następnych 37 autobusów elektrycznych. Jak zdradził Wojciech Tulibacki, prezes MPK, nowe autobusy będą kursowały na liniach 145, 149, 163, 175, 176, 179, 190 i 193. Ich pozyskanie będzie możliwe dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej.
Od kilkunastu minut kilka ulic w centrum Poznania nie ma prądu. ENEA już wydała komunikat w tej sprawie.
O przerwie w dostawach prądu poinformowali nas czytelnicy. ENEA już wydała komunikat w tej sprawie, w którym informuje, że awaria dotyczy następujących ulic: Wodna, Zawady, Chwaliszewo, Średzka, Wszystkich Świętych, Chlebowa, Garbary, św. Wincentego, Warszawska, Czartoria, św. Michała, Wenecjańska, Dziekańska.
Z informacji otrzymanych od czytelników wynika, że problemy występują też na niektórych ulicach sąsiadujących.
Aktualizacja.
Jak ustaliliśmy pracownicy ENEA obecnie sprawdzają co może być przyczyną awarii. Nie można więc na chwilę obecną stwierdzić, kiedy zostanie ona usunięta.
Aktualizacja, 27 listopada 2019 godz. 15
Wszystko wskazuje na to, że awaria została już opanowana.
Jeśli nie chcesz spędzać Sylwestra 2019/2020 w Poznaniu na Rynku, czas rozejrzeć się za propozycjami imprez klubowych. Bilety wyprzedają się szybko, szczególnie te do stref VIP.
W tym roku program imprezy plenerowej na pl. Wolności prezentuje się skromnie. Kamil Bednarek, Monika Brodka i Krzysztof Zalewski – nazwiska tych trzech gwiazd są już potwierdzone. Być może władze miasta postanowiły eksperymentować z nową formułą imprezy, bo wiele osób zgłaszało przesyt monumentalnymi koncertami organizowanymi co roku za duże pieniądze w każdym mieście. W Poznaniu Sylwester 2019/2020 będzie skromniejszy. Przynajmniej ten oficjalny, bo w klubach nocą 31 grudnia ma odbywać się sporo ciekawych imprez. Zobacz wszystkie: https://www.biletomat.pl/sylwester/ lub czytaj dalej, by poznać nasze typy.
Sylwester 2019/2020 w stylu latino
Sylwester pod palmami to powszechne marzenie. A co dopiero sylwester 2019/2020 w Poznaniu pod złotymi palmami. Będą one częścią dekoracji klubu Solei, który na ten wieczór zamieni się w tętniącą życiem latynoską dyskotekę. Goście mają poczuć się, jak przy barze na plaży, stąd można liczyć na obecność kubańskich drinków w karcie i przekąski rodem z Ameryki Południowej.
Być może impreza rozkręci się jak te znane z filmu Wielki Gatesby, bo tu również ma zagrać żywiołowa, latynoamerykańska orkiestra na żywo. Zespół Coco Latino Music Band tego wieczora skupi się wyłącznie na muzyce pochodzącej z kręgu kulturowego Ameryki Łacińskiej. Goście mogą liczyć na prywatny pokaz fajerwerków czy specjalne menu.
Impreza sylwestrowa w stylu glamour
Dla wielu Sylwester to jedyna okazja do całonocnej zabawy w roku. Nie warto więc oszczędzać. Wejście na Sylwester 2019/2020 w klubie Młyńska 12 kosztuje wprawdzie nawet 599 złotych, ale cena ma odzwierciedlenie w szykowanych na tę noc atrakcjach. Zagra dj Matthew Clarck, ale to nie muzyka będzie najważniejsza podczas tej nocy. Uzupełnią ją pokazy artystyczne i niezwykłe menu. Można w nim znaleźć m.in. bulion z gołębia czy ptysie z kremem z hibiskusa. Ale nie zabraknie też sycących potraw typowych dla całonocnych imprez, choć żurek czy śledzik też zostaną zaprezentowane w bardziej eleganckiej niż zwykle odsłonie. Oczywiście dla każdego gościa przewidziano też nielimitowany dostęp do baru i własny stolik.
A może Sylwester 2019/2020 w teatrze?
Ciekawie zapowiada się też *impreza w Teatrze Polskim w Poznaniu.* Będzie to wieczór z przedwojennym kabaretem, a więc nie ma co obawiać się, że będzie zbyt sztywno. Organizatorzy zachęcają do tego, by dać się porwać klimatowi uroczystego wieczoru w eleganckich wnętrzach pełnych wytwornie ubranych gości i kelnerów w muszkach. Podczas Lalala – Sylwestra w Polskim nie zabraknie też muzyki. To może być okazja, by poczuć się jak na prawdziwym balu w operze, o jakich można przeczytać w XIX-wiecznych powieściach. Warto to przeżyć, mimo że organizatorzy wymagają, by panowie przybyli na miejsce w garniturach lub frakach, a panie w eleganckich sukniach do samej ziemi.