Strona główna Blog Strona 1579

Wielkopolska: 802 zakażenia koronawirusem

Po weekendowym spadku mamy wzrost. Ministerstwo Zdrowia poinformowało dziś o 802 zakażeniach koronawirusem w Wielkopolsce. mamy też 18 zgonów, w tym 3 z powodu covid-19 i 15 z powodu chorób współistniejących.

Powiat chodzieski 6
Powiat czarnkowsko-trzcianecki 36
Powiat gnieźnieński 15
Powiat gostyński 5
Powiat grodziski 20
Powiat jarociński 2
Powiat kaliski 2
Powiat kępiński 4
Powiat kolski 5
Powiat koniński 4
Powiat kościański 8
Powiat krotoszyński 4
Powiat leszczyński 2
Powiat międzychodzki 7
Powiat nowotomyski 12
Powiat obornicki 18
Powiat ostrowski 12
Powiat ostrzeszowski 8
Powiat pilski 20
Powiat pleszewski 2
Powiat poznański 157
Powiat rawicki 5
Powiat słupecki 20
Powiat szamotulski 34
Powiat średzki 22
Powiat śremski 11
Powiat turecki 6
Powiat wągrowiecki 6
Powiat wolsztyński 9
Powiat wrzesiński 24
Powiat złotowski 11

Kalisz 5
Konin 10
Leszno 2
Poznań 288

MZ

Minister Niedzielski o WUM: doszło do celowego złamania zasad Narodowego Programu Szczepień

0
– Osoby zaszczepione poza kolejnością zostały nieprawidłowo zgłoszone – powiedział minister podczas dzisiejszej konferencji prasowej. Warszawskiemu Uniwersytetowi Medycznemu grozi kara w wysokości co najmniej 250 tys. zł.

Minister Adam Niedzielski podsumował pierwsze ustalenia kontroli prowadzonej w WUM przez NFZ. Wykazała ona, że osoby zaszczepione poza kolejnością zarejestrowane jako personel niemedyczny pracujący w szpitalu. Są też dowody na to, że akcja nie odbyła się spontanicznie, ale że była przygotowana znacznie wcześniej.
– Sytuacja wyglądała tak, że lista z nazwiskami tych osób została przesłana 28 grudnia – tłumaczył minister – a dopiero 29 grudnia około południa pojawiły się informacje z NFZ, że gdyby dawka szczepionki miała się zmarnować, można doprosić pacjenta ze szpitala lub kogoś z rodziny pracowników. Było to więc celowe działanie i wszystkie tłumaczenia WUM, które się pojawiają w przestrzeni publicznej, są po prostu nieprawdziwe.

Minister przypomniał też, że na szczepienia czeka obecnie około 10 tysięcy pracowników służby zdrowia. Teraz więc kontrolerzy NFZ będą chcieli sprawdzić, czy rzeczywiście w szpitalu wśród personelu pracującego tego dnia nie było nikogo, kto chciałby i mógł się zaszczepić – i czy którykolwiek ze szczepiących lekarzy w ogóle o to zapytał.
– Podejrzewamy, że tak nie było, ale chcemy to zweryfikować – wyjaśnił minister.

Inspektorom NFZ nie udało się jak dotąd znaleźć dowodów na istnienie jakiejkolwiek akcji promocyjnej, której szczepienia miałyby być częścią, jednak jeszcze nie zweryfikowali informacji, że prowadziło ją centrum promocji WUM.

Kontrola ma się zakończyć do końca tygodnia, by ministerstwo mogło rozliczyć te pierwsze kwestie.
– Jak poinformował mnie NFZ, nieprawidłowości stwierdzone tylko tego pierwszego dnia mogą grozić karą do 250 tys. zł – powiedział minister Niedzielski. – Ale zastrzegam, że wysokość kary może ulec zmianie. Kara nałożona przez NFZ może sięgnąć połowy środków przyznawanych danej placówce.

Minister, jak zaznaczył, jest zbulwersowany zachowaniem, które miało miejsce w szpitalu, a przede wszystkim złamaniu umowy społecznej, braku etyki i braku poczucia odpowiedzialności za swoje działania wśród władz Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jego zdaniem właśnie wartości etyczne powinny być kluczowe w programie szczepień.
– Apeluję do władz WUM i osób odpowiedzialnych, aby tej odpowiedzialności nie unikały – podsumował.

Poznań: Lewe faktury i wyłudzenia co najmniej 50 mln zł

0
Rozbita zorganizowana grupa przestępcza i wyłudzony podatek VAT o wartości co najmniej 50 mln zł. To efekt śledztwa prowadzonego przez CBŚP i Prokuraturę Okręgową w Poznaniu.

W trakcie prowadzenia sprawy policjanci z Zarządu w Poznaniu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu zgromadzili materiał dowodowy świadczący o działalności zorganizowanej grupy przestępczej wyłudzającej podatek VAT. Grupa dostawała od ustalonych firm fikcyjne faktury o wartości nie mniejszej niż 50 mln zł, które następnie księgowano w zależnych od siebie spółkach z o.o. i na ich podstawie wyłudzano zwrot nienależnego podatku VAT.

Według śledczych do wyłudzeń dochodziło w obrocie paletami euro oraz opakowaniami drewnianymi i deskami. Udokumentowane transakcje zarejestrowane w systemach księgowych w większości nie miały miejsca, a jedynie niewielki faktyczny obrót paletami miał na celu stworzenie pozoru legalnej działalności.

Śledztwo obejmuje okres od 2018 roku do czerwca 2019 roku. W grudniu zatrzymano 17 osób, przeszukano siedziby kilku firm, głównie na terenie woj. wielkopolskiego. Do badań zabezpieczono dokumentację, nośniki danych, komputery oraz telefony.

Dziewięciu zatrzymanym przedstawiono zarzuty dot. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym jednej osobie kierowania tą grupą. W śledztwie dwie osoby usłyszały zarzuty dokonania zbrodni vatowskiej. Ponadto podejrzanym przedstawiono zarzuty dot. m.in. prania pieniędzy oraz poświadczanie nieprawdy. Decyzją prokuratora zabezpieczono mienie należące do podejrzanych w postaci nieruchomości wartych około kilka mln zł.

Sprawa ma charakter rozwojowy.

CBŚP

Poznań: Zapłata za bilet kartą płatniczą? Tak, ale… za dwa lata

0
Właśnie w ciągu najbliższych dwóch lat Zarząd Transportu Miejskiego w Poznaniu chce wprowadzić możliwość opłacenia przejazdu w każdym pojeździe za pomocą karty płatniczej. Nie jest to łatwe zadanie.

By wprowadzić możliwość opłat kartą, trzeba najpierw przebudować system PEKA, co już samo w sobie jest karkołomne, o czym doskonale wiedzą ci, którzy pamiętają skomplikowaną i okraszoną kilkoma falstartami procedurę wprowadzania karty. Ale teraz trzeba będzie przebudować całą konstrukcję techniczną sytemu, by umożliwić dostęp do informacji o zakupionych biletach w trybie online. Obecnie jest on zapisywany w pamięci karty PEKA, co uniemożliwia wprowadzenie płatności kartą. Planowane zmiany pozwolą na oddzielenie biletu od fizycznego nośnika i przeniesienie go do tzw. chmury danych, co pozwoli na wdrożenie w przyszłości nowoczesnych i wygodnych dla pasażerów rozwiązań wykorzystujących możliwości coraz powszechniejszych urządzeń mobilnych.

Później przygotować infrastrukturę, jak choćby terminale płatnicze dla wszystkich pojazdów ZTM – co z kolei kosztuje, tak samo jak kupno sprawdzarek kontrolerskich mogących obsługiwać nowy system, a także mających funkcję czytania QR kodów, co z kolei pozwoli na dalszy rozwój systemu dystrybucji biletów. Ale wprowadzenia tego rozwiązania nie można już dłużej odkładać.

– To wyjście naprzeciw oczekiwaniom pasażerów – mówi Jan Gosiewski, dyrektor ZTM w Poznaniu. – Zależy nam, żeby nasi pasażerowie mieli możliwość zakupu biletu w każdym pojeździe przy użyciu karty płatniczej lub telefonu. Mimo trudnego roku walki z covid-19 udało się nam przeprowadzić dialog techniczny mający dać odpowiedź, jakie rozwiązania należy wdrożyć. Odbyliśmy też kilka wizyt w miastach, gdzie tego typu rozwiązania już funkcjonują, zbierając informacje na temat ich doświadczeń z wdrożenia oraz eksploatacji.

Po wprowadzeniu systemu pasażerowie będą mogli kupić bilet płacąc kartą w specjalnym terminalu. Nie będą więc musieli rezygnować z podróży dlatego, że w pobliżu przystanku nie ma ani kiosku, ani biletomatu.

– Otrzymujemy liczne sygnały, aby przenieść bilet z karty PEKA do aplikacji mobilnej. Obecnie tego nie planujemy, ponieważ w naszych zamierzeniach idziemy o krok dalej – wyjaśnia dyrektor Gosiewski. – Już w nieodległej przyszłości pasażer posiadający zapisany w systemie bilet okresowy właściwie nie będzie musiał mieć go przy sobie. Konieczne będzie jedynie potwierdzenie, że to właśnie on jest jego użytkownikiem. Nowoczesna technologia daje bardzo wiele możliwości na potwierdzenie swojej tożsamości. Planowana modernizacja systemu PEKA umożliwi także w kolejnych etapach wprowadzenie aplikacji mobilnej do zarządzania swoim kontem PEKA.

Realizacja powyższych zamierzeń jest możliwa dzięki zapewnieniu w budżecie Miasta Poznania środków przeznaczonych na ten cel w wysokości 4,5 mln złotych, zapisanych odpowiednio na lata 2021-2022.

ZTM

Piła: Pożar stajni pod Szydłowem

0
W miejscowości Kotuń pod Szydłowem doszło do pożaru stajni. Strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze około 21.40.

Jak informuje portal Wlkp112.pl na miejscu są już jednostki straży pożarnej tak zawodowe, jak ochotnicze gaszące budynek i pilnujące, by ogień nie przerzucił się na inne zabudowania. Akcja trwa.

Poznań: Wojna o szczepienia celebrytów, lewicowe lemingi i prezydent Jaśkowiak jako Jaś Fasola

0
Faworyzowanie elit, nędzna chęć przypodobania się celebrytom i Jaś Fasola polskiej polityki – takie i o wiele gorsze rzeczy usłyszał o sobie prezydent Jaśkowiak po wyrażeniu opinii o szczepieniach celebrytów.

Przypomnijmy: prezydent Poznania napisał wczoraj, że “Naród powinien dbać o swoje elity” popierając w ten sposób celebrytów, którzy zaszczepili się poza kolejką. Już wczoraj jego opinia wywołała burzę, ale dzisiaj, kiedy doprecyzował ją w wywiadzie z portalem Interia.pl – na prezydenta wylał hejt chyba porównywalny z tym, jakiego doświadczyli sami zaszczepieni celebryci.

Co takiego powiedział Jacek Jaśkowiak Interii? Podtrzymał swoje poparcie dla zaszczepionych zwracając uwagę, że nie chodzi o 20-letniego celebrytę, który jest znany z tego, że jest znany. Chodzi o ludzi wyjątkowo zasłużonych dla polskiej kultury, którzy w dodatku są w wieku senioralnym, a część jest stałymi pacjentami szpitali, więc i tak szybko zostaliby zaszczepieni.

Zdaniem Jacka Jaśkowiaka zasłużeni ludzie powinni być traktowani inaczej – nie tylko artyści czy posłowie, ale też bohaterowie Powstania Warszawskiego czy Poznańskiego Czerwca. Oni powinni być zaszczepieni poza kolejnością, ale polskie społeczeństwo nadal ma w dużej mierze socjalistyczną mentalność wraz z jej głęboką niechęcią do elit. Stąd ten atak, w którym, co ciekawe, wzięły też udział osoby, które zadeklarowały, że same się nie zaszczepią.
– Często wspomagamy się zasłużonymi – powiedział – wspieramy się ich wizerunkiem, realizując kampanie społeczne, prosimy o pomoc w akcjach charytatywnych, robimy sobie z nimi zdjęcia, dajemy im ordery, honorowe obywatelstwa, a teraz moglibyśmy zrobić dla nich coś konkretnego.

Prezydent Poznania podkreślił, że sam odmówiłby szczepienia poza kolejnością, bo jest „zdrowy jak koń”, morsuje, uprawia sport, ma bardzo dobre wyniki badań i nie boi się koronawirusa. Ale nie oburza go, że ktoś inny skorzystał z propozycji.

Zwrócił też uwagę, że cała sprawa miała też ten efekt, że wykazała niedoskonałość systemu kolejności dostępu do szczepień. Bo w grupie 0 jest na przykład Władysław Kosiniak-Kamysz, który jest co prawda lekarzem, ale nie prowadzi praktyki lekarskiej. Jest za to politykiem – dokładnie tak jak Leszek Miller. Czy więc powinno się go zaszczepić w pierwszej kolejności – czy nie? I co z głównymi politykami Zjednoczonej Prawicy? Będą czekać na swoją kolej ze szczepieniami według rządowych wytycznych – czy zaszczepią się po cichu poza kolejką, dokładnie jak ci celebryci, których tak krytykują?

Zdaniem Jacka Jaśkowiaka w pierwszej turze powinni być zaszczepieni lekarze z oddziałów covidowych, ratownicy medyczni i cały personel medyczny pracujący z pacjentami zarażonymi koronawirusem. Tymczasem w grupie 0 są wszyscy lekarze – nawet ci, którzy udzielają tylko teleporad i którzy są mniej narażeni na zakażenia niż na przykład nauczyciele.

– Nie zabraniam nikomu oceniać takiego zachowania jako naganne – podkreślił w wywiadzie Jacek Jaśkowiak. – Pokazuję jednak inny punkt widzenia. Mam prawo być w ewentualnej mniejszości. Uznałem, że przy tym hejcie, który spotyka te zacne osoby, mogłem wyrazić swój punkt widzenia.

Prezydent przyznał, że spodziewał się hejtu po wyrażeniu swojej opinii i on nie jest dla niego zaskoczeniem. Nie odmówił sobie jednak przyjemności skomentowania opinii lewicowych działaczy, takich jak Jan Śpiewak (nazwał prezydenta Poznania typem o mentalności trzecioligowego działacza PZPN) czy Agnieszka Ziółkowska. Nazwał ich lemingami i profesorskimi dziećmi oraz ludźmi, którzy się uważają za lewicowców, ale którym się tylko wydaje, że rozumieją niedolę człowieka, bo nie sposób tego zrozumieć spędzając życie na dyskusjach o nierównościach społecznych przy sojowym latte, ponieważ w dzieciństwie miało się wszystko.Podkreślił też, że mądrości po rodzicach się jednak nie dziedziczy, a on sam ma większy szacunek do Artura Szpilki, który przynajmniej umie coś zrobić dla ludzi ubogich, a nie jedynie cytować felietony i pisać pouczające – nie mylić z mądre – posty na Facebooku.

Na wywiad zareagowała Agnieszka Ziółkowska, która – na Facebooku – napisała prezydentowi, że chociaż zna jego „kowbojski styl prowadzenia publicznych dyskusji, to jednak zdziwiła ją łatwość z jaką publicznie obraża i deprecjonuje zarówno pracę zawodową, jak i społeczną, od lat działających pro publico bono aktywistów.
„Zaskakuje pogarda jaką okazujesz – przedstawiając się przy tym jako miłośnik sztuk uważający artystów za dobro narodowe – nauczycielom akademickim, traktując pochodzenie z „profesorskiego domu” jako wygodną retoryczną pałką do walenia Twoich krytyków po głowie. Już nie mówiąc o tym, że Twoja wypowiedź jest kalką z języka partii i propagandy z 1968 roku” – napisała. – „Podobnie jak Ty czy żadna osoba na tym świecie, nie wybierałam rodziny, w której się urodziłam. Ale tak jak Ty z dumą mówisz o pracy swojego Ojca w Ceglorzu, też jestem dumna i mam szacunek do osiągnięć zawodowych jak i pracy społecznej moich rodziców. Moim idolem nie jest i nigdy nie był Jan Kulczyk czy rekiny polskiego biznesu z lat 90., ale tacy działacze społeczni jak Jacek i Danuta Kuroniowie. Dlatego od ponad 10 lat, czyli od początku mojej pracy zawodowej, równolegle pracuję społecznie, co najmniej jak na drugim etacie. Świadoma przywileju, korzystając z tego, że mam narzędzia i możliwości, których wiele osób nie otrzymało, staram się oddać wspólnocie, w której żyję choć część, tego, co dostałam jako „profesorskie dziecko”.

Agnieszka Ziółkowska zauważyła też, że praca społeczna jest pracą bardzo ciężką i wymagającą wiedzy merytorycznej i że takich działaczy są w Polsce tysiące.
„A rezultaty ich pracy są bardzo konkretne” – podsumowała. – W moim przypadku chociażby program in vitro dla Poznania, którym lubisz się chwalić, a za który jeszcze mi dotąd nie podziękowałeś”.

Do wypowiedzi i poglądów Jacka Jaśkowiaka odnieśli się także ci politycy, których bezpośrednio nie dotyczy – jedni zapytani przez dziennikarzy, inni sami z siebie.
Jarosław Pucek w Radiu Poznań powiedział, że prezydent Poznania „Chciał być Piotrkiem Żyłą, a został Jasiem Fasolą polskiej polityki”. Poseł Adam Szłapka w tym samym radiu powiedział, że nie będzie oceniał pomysłu prezydenta, ale on sam zrobiłby to inaczej. Natomiast zdaniem posła Bartłomieja Wróblewskiego wpis Jacka Jaśkowiaka jest arogancki, ostentacyjny i nie na miejscu, a prezydent powinien za niego przeprosić.

Jakub Mierzejewski, jedynka Konfederacji w wyborach do Sejmu, nazwał we wpisie w mediach społecznościowych wypowiedź prezydenta „rozpaczliwą próbą bronienia nędznego zachowania celebrytów”.
„Nie ma wątpliwości, że Jaśkowiak tkwi mentalnie w socjalizmie – wśród równych i równiejszych” – napisał polityk Konfederacji. – „Społeczność ma prawo wyróżniać swych członków, bardziej dbać o niektórych dawać im pierwszeństwo i przywileje. Robi się to publicznie, oficjalnie i uzyskuje przynajmniej domniemaną zgodę społeczności na to, że wyróżnia się i bardziej chroni niektórych.
Tymczasem w przypadku celebrytów mieliśmy ewidentnie do czynienia z kolesiowskim załatwianiem sobie uprzywilejowanej pozycji w sprawie, którą niektórzy traktują jako życia i śmierci. Sami celebryci mają poczucie wstydu i zażenowania. Jaśkowiak broni tej nędzy dlatego, ze chodzi o ludzi związanych politycznie z jego środowiskiem. Poza tym ma typowe dla tych środowisk poczucie wyższości i pogardy wobec „zwykłych” obywateli”.

Opinia prezydenta Jaśkowiaka bije rekordy popularności. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że w sporej części dzieje się tak nie dlatego, że  broni celebrytów, którzy dostali szczepionkę bez kolejki, ale dlatego, że po prostu miał odwagę napisać to, co myśli większość, tylko nie chce tego powiedzieć głośno. Na przykład o tym, kto jeszcze z polityków zaszczepił się poza kolejnością, ale do tego nie przyznał. I być może właśnie to jest powodem najbardziej zajadłych ataków na prezydenta Poznania i celebrytów. Bo przecież zgodnie z najlepszą polską tradycją jeszcze z czasów Gabrieli Zapolskiej takie rzeczy się dzieją, wszyscy o tym wiedzą – ale o tym się przecież nie mówi…

Wielkopolska: Mniej zawałów w 2020 r. Z czego wynika spadek?

0
Porównując okresy od stycznia do końca listopada w 2019 i 2020 r. widać spadek liczby hospitalizacji i odnotowywanych zawałów – informuje NFZ. Z czego wynika?

W 2019 roku odnotowano ich 5805 – w 2020 4930. To mniej o 15 proc., czyli 875 przypadków. Dlaczego tak się dzieje? Powody tych różnic mogą być bardzo złożone. Eksperci wskazują, że jednocześnie może mieć na to wpływ zarówno panująca pandemia koronawirusa i obawa przed leczeniem w szpitalu, jak i specyfika życia. Większość obowiązków wykonuje się z domu, a nasza codzienność „zwolniła”.

Miesiące, w których zdiagnozowano w 2020 roku więcej zawałów niż rok temu, to luty (508 do 494) oraz czerwiec (495 do 468). Znacząco mniej hospitalizacji było z kolei w marcu (448 w 2020 roku i 549 w poprzednim) i kwietniu (330 do 448), czyli w okresie początku pierwszej fali epidemii covid-19 w Polsce. Widoczny także później spadek mógł więc mieć związek m.in. ze zmianą trybu pracy na zdalny, a co za tym idzie – wykonywaniem obowiązków z domu i ogólnym „spowolnieniem” życia.

Pacjentów zawałowych najczęściej przyjmuje się do szpitala w trybie nagłym. W porównywanych okresach było to 94 proc. wszystkich przypadków. W tym roku wzrósł udział chorych przekazywanych przez zespoły ratownictwa medycznego – z 35 do 37 proc.

Najpoważniejszym problemem ostatnich miesięcy może być zbyt długie zwlekanie z wezwaniem pomocy. W efekcie pacjent traci tzw. „złotą godzinę”. Tymczasem im szybciej zgłosimy się po pomoc, tym większa szansa odzyskania zdrowia.

– Głównym objawem zawału serca jest ból w klatce piersiowej, najczęściej umiejscowiony za mostkiem. Często promieniuje do lewej ręki, czasami obu rąk, do żuchwy, między łopatki. Czasami, szczególnie u kobiet, ból może być umiejscowiony po lewej stronie klatki piersiowej lub w nadbrzuszu. Ból zwykle jest bardzo silny, piekący, dławiący, ściskający – tłumaczy prof. Tatiana Mularek-Kubzdela, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii.

Dodatkowo bólowi może towarzyszyć osłabienie, zawroty głowy, omdlenia, nudności, wymioty, kołatanie serca lub nagła duszność. Chory może odczuwać strach przed śmiercią, a ból trwa dłużej niż 20 minut, stopniowo narasta i nie ustępuje po podaniu pod język nitrogliceryny.

– Opisane objawy zawsze powinny budzić niepokój i trzeba w takiej sytuacji wzywać karetkę pogotowia. W obecnej sytuacji pandemii choroby covid-19 wielu chorych nie chce wzywać pogotowia z obawy przed zakażeniem w szpitalu. Trzeba pamiętać jednak o tym, ze nieleczony zawał serca jest często chorobą śmiertelną – przestrzega profesor Mularek-Kubzdela.

– Oddziały szpitalne są najczęściej miejscami bezpiecznymi dla chorych. Przed przyjęciem do szpitala chorzy mają wykonywane testy na covid-19, stosuje się izolację, dystans, maseczki, odkażanie. O wiele bardziej narażamy życie zwlekając z wezwaniem pogotowia przy podejrzeniu zawała serca niż zgłaszając się do szpitala – potwierdza profesor Maciej Lesiak, kierownik Kliniki Kardiologii w Szpitalu Klinicznym Przemienienia Pańskiego UMP w Poznaniu.

– Im szybciej pacjent dotrze do szpitala, tym większe szanse ma na powrót do pełni zdrowia. Szczególnie w przypadku zawałów. Dlatego tak ważne jest, by nie zwlekać z wezwaniem pomocy – apeluje Agnieszka Pachciarz, dyrektor WOW NFZ. – Ze strachu przed koronawirusem nie warto ryzykować swojego życia.

NFZ

Jadwiga Emilewicz o gospodarce, pandemii i przegranym Strajku Kobiet

0
Jak sobie z pandemią radzą polskie firmy i dlaczego Strajk Kobiet uważa za jeden z najbardziej przegranych w 2020 roku. Jadwiga Emilewicz podzieliła się swoimi opiniami z portalem Interia.

Była wicepremier zdradziła, że jeśli chodzi o gospodarkę, to patrzy w przyszłość z optymizmem, bo jej zdaniem polskie firmy już poradziły sobie nieźle, przy wsparciu rządowych tarcz antykryzysowych. Jak uważa, po odmrożeniu gospodarki wyjdą na prostą szybciej niż firmy z innych krajów UE. Działalności gospodarcze zawieszone wiosną znów wznawiają działalność i to jest bardzo dobry znak.

Posłanka zwróciła też uwagę na to, że wartość eksportu na koniec października wyniosła prawie 105 mld zł. To o 9 mld zł więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Nadal na dobrym poziomie jest dynamika wzrostu inwestycji publicznych, trzyma się sektor budowlany, przyspieszyła cyfryzacja gospodarki, która realnie wkroczyła już także do urzędów, choćby do ZUS. Jej zdaniem II kwartał 2021 roku rozpocznie gwałtowne odbicie w gospodarce.

Obawy posłanki budzą jednak pewne procesy polityczne, które zachodzą w Polsce. Tworzą się nowe podziały, kwestie światopoglądowe budzą znacznie większe emocje niż wcześniej. Przykładem może być orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, po którym doszło do gwałtownych protestów ulicznych w całym kraju w ramach Strajku Kobiet.

Jej zdaniem ten protest miał charakter lewicowy, ale nie wzmocnił lewicy, tylko sprawił problem Koalicji Obywatelskiej, w której z tego powodu doszło do poważnych podziałów w kwestiach światopoglądowych. Jadwiga Emilewicz uważa, że KO w tym kształcie nie przetrwa do kolejnych wyborów – w przeciwieństwie do Zjednoczonej Prawicy, która jej zdaniem w sprawach światopoglądowych prezentuje spójne i jednolite stanowisko, chociaż czasami jej członkowie różnią się w opiniach co do dróg dojścia do celu. Dlatego to Zjednoczona Prawica wyjdzie wzmocniona z tego światopoglądowego zamieszania.

Jednak narastające protesty powinny niepokoić i skłonić władzę do zadania sobie pytania, dlaczego narasta protest przeciwko chrześcijańskiemu porządkowi i wizji człowieka – i co władza zrobiła źle. jej zdaniem to trudna lekcja do odrobienia, ale tę odpowiedź trzeba znaleźć.

Jadwiga Emilewicz zwraca też uwagę na kwestie ochrony środowiska, tak ważnej dla młodego pokolenia – jej zdaniem ich katalog postulatów jest głęboko zakorzeniony w kulturze chrześcijańskiej. Dlatego celem rządzących powinno być teraz pokazaniem młodym ludziom, że posługują się tymi samymi pojęciami, które dotyczą ekosystemu z człowiekiem w centrum. Posłanka, jak powiedziała, podzieliła się swoimi wnioskami z Jarosławem Kaczyńskim, który, tak samo jak ona, był zaskoczony skalą tych protestów.

Co do roli i znaczenia kobiet – obóz prawicy pozostawił tę kwestię bez rozstrzygnięcia, bo jej – zdaniem posłanki – nie czuje. Natomiast ona sama zleciła przygotowanie raportu pod roboczym tytułem „Czego pragną kobiety”. Dostała ponad 300 stron wykresów, które trzeba przeanalizować, a wyniki analizy przedstawi na przełomie stycznia i lutego i jak zapewnia, dla wielu osób będą one zaskoczeniem – na przykład to, że Polki spośród wszystkich badanych nacji najwyżej cenią wolność, ale też mają najwyższą akceptację dla nietradycyjnych wyborów, jak np. rezygnacja z macierzyństwa, małżeństwa. Znacznie traci na znaczeniu natomiast religia.

Prawica, jej zdaniem powinna przygotować ofertę dla kobiet o prawicowych poglądach. Strajk Kobiet z jego kontrowersyjnymi liderkami, wulgarnym językiem, postulatami i uproszczeniami nie trafia do wielu kobiet i jest właśnie dlatego największym przegranym 2020 roku. Bo z początkowego entuzjazmu i energii dziś niewiele zostało. A – jak uważa – ten, kto zrozumie potrzeby kobiet, wygra następne wybory. Nie zamierza jednak budować własnej partii, by zawalczyć o zwycięstwo w imieniu tych kobiet – jej zdaniem raczej trzeba postawić na odświeżenie założeń i metod działania tych partii, które już funkcjonują.

Wyrzysk: Ukradł sejf i… zakopał go w lesie

0
Włamał się do jednej z firm w gminie Wysoka i ukradł metalowy sejf z pieniędzmi ważący 100 kg, wynosząc go samodzielnie i pakując do samochodu.

Kradzież miała miejsce 28 grudnia. Złodziej otworzył sejf, w którym były firmowe dokumenty i 30 tys. zł. Zabrał pieniądze i po kradzieży, żeby ukryć ślady przestępstwa, wywiózł sejf do lasu i tam zakopał.

Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Wyrzysku oraz pilscy kryminalni – i już następnego dnia zatrzymali sprawcę kradzieży, 33-letniego mieszkańca gminy Białośliwie. Mężczyzna przyznał się do kradzieży i wskazał mundurowym miejsce ukrycia sejfu. Policjanci znaleźli go we wskazanym miejscu wraz z dokumentami oraz niewielką ilością pieniędzy, których nie zabrał złodziej.

Mężczyzna dodatkowo odpowie za wcześniejszą kradzież pieniędzy i dokumentów z mieszkania, włamanie do piwnicy oraz posiadanie jednej sztuki amunicji bez zezwolenia. Funkcjonariusze zatrzymali również 32-letnią kobietę, która pomagała mu przy kradzieży pieniędzy w jednym z wyrzyskich domów. Kobieta podczas zatrzymania posiadała przy sobie narkotyki.

Oboje, decyzją Sądu Rejonowego w Chodzieży, zostali objęci dozorem policyjnym oraz zakazem opuszczania kraju.

KPP Piła

Poznań: Szpital tymczasowy na MTP dalej nie działa

0
Jest gotowy od ponad miesiąca, w dodatku to jeden z najdroższych szpitalu w kraju. Ale nadal nie przyjmuje pacjentów i nie wiadomo, kiedy zacznie.

„Rzeczpospolita” podała dziś, że szpitale tymczasowe, których w Polsce jest 19, kosztowały rząd prawie 520 milionów złotych, przy czym trzeba dodać, że w tej puli nie ma najdroższego szpitala, tego na Stadionie Narodowym. Ale wśród pozostałych szpitali poznańska placówka na MTP należy do najdroższych, bo kosztowała około 40 mln złotych. Droższe – poza tym na Stadionie Narodowym, oczywiście – były tylko szpitale we Wrocławiu, Katowicach oraz Lublinie.

Nie da się ukryć, że to trochę drogo jak na szpital, który nie działa. Bo, przypomnijmy, szpital nie został ostatecznie uruchomiony mimo kilkakrotnego przekładania terminów, jako że nie okazało się to potrzebne. Szpitale stacjonarne w regionie poradziły sobie z drugą falą koronawirusa. Minister zdrowia zadecydował więc, że szpital na MTP pozostanie w zapasie – na trzecią falę pandemii. Podobnie zresztą jest ze szpitalami w Krakowie i Ustroniu.

Ale jak długo tak kosztowny i duży, bo liczący 599 łóżek szpital może pozostawać w zapasie, generując koszty zamiast leczyć pacjentów? „Głos Wielkopolski” poinformował dziś, że najbliższym prawdopodobnym terminem otwarcia szpitala jest 11 stycznia, ale wcale nie jest pewne, czy do niego wtedy dojdzie, bo liczba zakażeń w regionie jak dotąd spada. Jeśli ta tendencja się utrzyma, szpital po prostu nie będzie potrzebny. I to zapewne dlatego, mimo dokonania wszystkich formalności związanych z działalnością szpitala i podpisaniem umowy z NFZ, placówka nadal nie została otwarta, chociaż NFZ cały czas płaci jej za gotowość.

„Głos Wielkopolski” sugeruje, że szpital może zostać przekształcony w gigantyczny punkt szczepień. Na razie jednak nie ma żadnej decyzji co do dalszych losów i przeznaczenia placówki.

Poznań: Co robić w ferie zimowe? Miasto proponuje półkolonie w sieci

0
4 stycznia rozpoczęły się ferie zimowe. I choć już wiadomo, że dzieci i młodzież będą mogły wychodzić z domu bez opieki rodziców, to pogoda nie zawsze zachęca do wyjścia. Dlatego warto spróbować półkolonii w sieci.

Miejskie instytucje kultury nie organizują w tym roku półkolonii dla dzieci. Zorganizowały je niektóre szkoły, ale jest ich tylko 16. Powodem jest oczywiście pandemia. Jednak z myślą o najmłodszych odbiorcach placówki kulturalne przygotowały bogatą ofertę wydarzeń online.

Taką formę spędzania czasu w okresie 4 – 17 stycznia oferują: Biblioteka Raczyńskich, Centrum Kultury Zamek, Muzeum Archeologiczne – Pałac Górków, Rezerwat Archeologiczny „Genius loci”, Wydawnictwo Miejskie Posnania, Teatr Polski, Wielkopolskie Muzeum Niepodległości, Dom Kultury Stokrotka, Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT, Estrada Poznańska, Centrum Sztuki Dziecka, Teatr Muzyczny, Teatr Ósmego Dnia oraz Poznański Chór Chłopięcy.

Program, przygotowany przez 14 instytucji kultury, obejmuje kilkadziesiąt wydarzeń koncertowych, teatralnych, edukacyjnych, filmowych, warsztatowych, wystawienniczych i wiele innych. Szczegółowe informacje na ten temat można uzyskać bezpośrednio w poszczególnych placówkach. O organizowanych wydarzeniach instytucje informują na swoich stronach internetowych oraz profilach na Facebooku.

Na przykład Centrum Inicjatyw Rodzinnych w ramach oferty feryjnej proponuje poznańskim rodzinom projekt „Czytam i Czuję na bis”. Podczas 10 spotkań online zostanie wyemitowanych 10 najciekawszych czytań z 2020 roku. Nagrania będą emitowane od poniedziałku do piątku, o godzinie 10.30 na facebookowym profilu Centrum Inicjatyw Rodzinnych. Projekt „Czytam i Czuję” kierowany jest w głównej mierze do przedszkolaków.

Drugą propozycją przygotowaną na okres ferii jest projekt „Poznański Szlak Legend dla Dzieci”, który jest realizowany we współpracy z Bramą Poznania. Chętni mogą wziąć udział w bezpiecznym, indywidualnym spacerze. Na szlak można wybrać się w dowolnym momencie – wystarczy tylko wziąć ze sobą folder z mapą oraz grą miejską.

Na samym końcu czeka nagroda. Każde dziecko, które weźmie udział w zabawie i poprawnie wypełni zagadki, otrzyma publikację „Koziołki, rury i czarcie ogony” autorstwa Małgorzaty Swędowskiej z ilustracjami Joanny Bartosik, którą będzie można odebrać w PCŚ – Centrum Inicjatyw Rodzinnych w godzinach otwarcia instytucji. W ramach Poznańskiego Szlaku Legend odbędą się także dwie wyjątkowe odsłony „Czytam i Czuję”, podczas których zostaną przedstawione wybrane legendy. Dwa premierowe nagrania zostaną opublikowane na facebookowym profilu CIR – 6 i 13 stycznia, o godzinie 12.00.

Niespodziankę dla najmłodszych poznaniaków przygotował także poznański ogród zoologiczny. Dzieci i młodzież, odbywający półkolonie, będą mogli wziąć udział w onlinowej wycieczce po Starym lub Nowym Zoo oraz spotkaniu z edukatorem. Możliwa rezerwacja mailowa lub telefoniczna: [email protected] lub 61 872 07 73. Koszt: 150 zł od grupy.

natomiast ci, którzy wybierają się do zoo indywidualnie będą mogli wziąć udział w „Zimowej ZooPrzygodzie”. Od 25 grudnia do 15 stycznia razem z biletem wstępu chętni otrzymają kartę z ośmioma zadaniami i zagadkami. Odpowiedzi na nie można znaleźć podczas spaceru po Nowym Zoo. Rozwiązane zagadki utworzą hasło-klucz, które należy przesłać na adres mailowy podany na karcie konkursowej. Nagrodą będzie udział w bezpłatnych spotkaniach on-line na żywo u tych zwierząt, których z powodu wprowadzonych ograniczeń pandemicznych nie można w tej chwili odwiedzać. Spotkania on-line będą odbywać się podczas ferii w dniach 4 – 17 stycznia. Koszt: cena biletu wstępu do Nowego ZOO – 10 zł.

Niezwykłe postaci i bardzo stara wyspa pełna opowieści – to wszystko przygotowała dla najmłodszych Brama Poznania. W ramach zajęć zaczarują oni swoje domowe dywany, dywaniki, kocyki, poduszki i wyruszą w niezwykłą przygodę. Spotkanie online jest przeznaczone dla rodzin z dziećmi w wieku 3-5 lat. Zajęcia odbędą się w niedzielę, 17 stycznia, o godz. 11. Wypełniony formularz zgłoszeniowy – dostępny na stronie Bramy Poznania – należy przesłać na adres: [email protected]. Więcej informacji na stronie Bramy Poznania.

Dzieci w wieku w wieku 4-6 lat mogą wziąć udział w onlinowych spotkaniach z poznańskimi opowieściami. Chętni przeniosą się w czasie do grodu na Ostrowie Tumskim oraz do dawnego Poznania i wysłuchają historii o przygodach, niesamowitych stworzeniach, podstępach i przyjaźniach, a następnie wszystko to narysują.

W programie znalazły się cztery spotkania – 5 i 15 stycznia (o godz. 10:00) odbędą się zajęcia pt. „Ludka i drewniany konik”, a 7 i 12 stycznia (o godz. 10:00) pt. „Diabelski plan”. Na spotkania nie obowiązują zapisy. Jego uczestnicy łączą się ze swoich domów za pomocą platformy ZOOM, wystarczy kliknąć w odpowiedni link podany na stronie Bramy Poznania.

UMP

Pracownicy żłobków i klubów dziecięcych będą zaszczepieni w grupie I

0
Do grupy I szczepień na wniosek Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej zostali dołączeni dołączeni pracownicy żłobków, klubów dziecięcych i dzienni opiekunowie.

Pierwotnie grupę I mieli stanowić podopieczni domów pomocy społecznej i zakładów opiekuńczo-leczniczych, osoby powyżej 60 lat, pracownicy służb mundurowych i nauczyciele. Jednak minister Marlena Maląg wystąpiła z wnioskiem do ministra zdrowia o dołączenie do tej grupy także pracowników żłobków.

Jej zdaniem pracownicy żłobków są tak samo narażeni na zakażenie koronawirusem, jak nauczyciele żłobków czy przedszkoli, dlatego powinni zostać zaszczepieni w tym samym czasie. To samo dotyczy dziennych opiekunów, którzy mają stały kontakt poza swoimi podopiecznymi także z ich rodzinami, co również mogłoby sprzyjać rozprzestrzenianiu się zakażeń.

31 grudnia minister zdrowia uznał racje minister rodziny i podjął decyzję o dołączeniu opiekunów dziennych oraz pracowników żłobków i klubów dziecięcych do grupy I. Już wcześniej minister dołączył do grupy 0 rodziców wcześniaków, by mogli odwiedzać swoje dzieci w szpitalach.

Poznań: Kolejny akt oskarżenia w sprawie zatrucia Warty. Czy tym razem uda się skazać winnych?

0
To już drugi akt oskarżenia w sprawie katastrofy ekologicznej w Warcie w 2015 roku, którą spowodowała trująca transfluryna wpuszczona do rzeki. Wiadomo, skąd się tam wzięła – czy jednak uda się skazać winnych?

Sprawa ciągnie się praktycznie od samego zatrucia rzeki, czyli od 2015 roku. Dość szybko ustalono, że przyczyną zatrucia Warty i śmierci ponad 3 ton ryb – a przynajmniej tyle wyłowiono – była transfluryna, substancja stosowana w środkach owadobójczych. W pobliżu Warty, z dostępem do studzienki kanalizacji deszczowej prowadzącej wprost do rzeki, mieściła się tylko jedna jednostka używająca tej substancji – firma Bros. A miejsce pojawienia się transfluryny zgadzało się z wylotem studzienki prowadzącej z siedziby firmy.

Problemy pojawiły się wtedy, gdy trzeba było ustalić, kto konkretnie odpowiada za katastrofę ekologiczną. Po wielu problemach i zawirowaniach w śledztwie oskarżony został Piotr M. i jego czterech pracowników.

Pierwszy akt oskarżenia, w 2018 roku, został zwrócony prokuraturze przez sąd. Powody do dziś nie są znane, bo sędzia na wniosek adwokata oskarżonego utajnił posiedzenie. Wiadomo jedynie, że sąd znalazł błędy merytoryczne w akcie oskarżenia, ale jakie – nie wiadomo. Co ciekawe, pozostali oskarżeni, którzy zostali wówczas zatrzymani przez policję, zostali wcześniej uprzedzeni przez swojego szefa, że do tego zatrzymania dojdzie. Skąd on to wiedział? Ewentualnym przeciekom ze śledztwa było poświęcone odrębne dochodzenie, ale nie doprowadziło do wykrycia sprawców i zostało umorzone.

Drugi akt oskarżenia, który – jak informuje „Głos Wielkopolski” – właśnie przygotowuje prokuratura, dotyczy już tylko szefa firmy Bros Piotra M. Został oskarżony o podżeganie nieustalonych pracowników firmy Bros do wylania trucizny. Nie przyznaje się do winy.

Poznań: Samochód odholowany, bo… zaparkował na przystanku

0
– Kierowco – uważaj, jak i gdzie parkujesz! – apelują strażnicy miejscy. Dziś odholowali samochód pewnego mistrza kierownicy, który uznał, że najlepszym miejscem parkingowym jest… przystanek autobusowy.

Samochód został zaparkowany w zatoce przystankowej na ulicy Garbary. Straż miejska otrzymała informację o tym od dyżurnego Nadzoru Ruchu MPK około godziny 9.30. Z powodu parkującego auta autobusy nie mogły wjechać do zatoczki i blokowały pas ruchu.

To stwarzało zagrożenie na drodze, bo kierowcy innych pojazdów wymijali autobusy mimo podwójnej ciągłej, wjeżdżając przy tym na przeciwległy pas ruchu. Kłopoty z wysiadaniem mieli też pasażerowie autobusów, którzy musieli wysiadać na jezdni.
– Różnica w wysokości pomiędzy chodnikiem a jezdnią, zwłaszcza dla osób starszych, stwarzała poważne zagrożenie – zwraca uwagę Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy straży miejskiej w Poznaniu.

Po informacji z Nadzoru Ruchu MPK strażnicy Referatu Stare Miasto wezwali lawetę i zawalidroga został usunięty. Samochód trafił na parking strzeżony, a bezmyślnego kierowcę, gdy będzie go chciał odzyskać, czekają spore wydatki.
– Mandat karny, koszty holowania oraz przechowywania na parkingu strzeżonym, to co najmniej 640 zł – podsumowuje rzecznik.

W minionym roku, do końca listopada, strażnicy zlecili usunięcie 1448 pojazdów, które zostały zaparkowane w miejscach zabronionych i utrudniały ruch, bądź w inny sposób zagrażały bezpieczeństwu.

SMMP

Poznań: Nie ma smogu, zakaz palenia w piecach zniesiony

0
„Dzisiaj od godziny 0:01 do 23:59 nie obowiązuje zakaz stosowania źródeł ciepła wykorzystujących paliwa stałe nie spełniających wymagań Ekoprojektu (piec, kocioł lub kominek)” – poinformował urząd miasta.

Wszystko dlatego, że spadło stężenie pyłu zawieszonego PM10 dla Poznania i wszystko wskazuje na to, że brak smogu utrzyma się przez kilka najbliższych dni. Dziś wynosi 32 μg/m sześć., jutro przewidywany jest poziom 29 μg/m sześć., a pojutrze – 38 μg/m sześć.

Przypomnimy, że podstawę prawną do wprowadzania zakazu używania pieców węglowych lub kominków w tych domach, gdzie istnieje alternatywne źródło ogrzewania, stanowi uchwała Sejmiku Województwa Wielkopolskiego z dnia 18.12.2017 r., nr XXXIX/942/17, w sprawie wprowadzania na obszarze miasta Poznania ograniczeń lub zakazów w zakresie eksploatacji instalacji, w których następuje spalanie paliw.

UMP

Minister Niedzielski: Złagodzenie obostrzeń dla dzieci i niewykorzystane szczepionki

0
Już od jutra dzieci i młodzież będą mogły wychodzić z domu bez opieki dorosłych w godzinach od 8.00 do 16.00 – poinformował dziś minister zdrowia. Podał też, ile szczepionek do tej pory zutylizowano i jak wyglądają statystyki szczepień.

Obecnie, zgodnie z obowiązującymi obostrzeniami, dzieci nie mogą wychodzić z domu bez opieki w godzinach między 8.00 a 16.00. Od jutra już będą mogły, by, jak powiedział minister, mogły choć trochę skorzystać z tych nietypowych, bo pandemicznych ferii. przyznał, że ministerstwo otrzymało bardzo wiele wniosków w tej sprawie i że to złagodzenie zostanie już dziś opublikowane w rozporządzeniu, a od jutra będzie obowiązywać.

Ponieważ resort otrzymał także wiele pytań o to, ile właściwie szczepionek trzeba było zutylizować, bo nie znaleźli się w porę chętni, minister poinformował, że do dziś nie udało się zużyć w terminie tylko 26 dawek szczepionki, które trzeba było zutylizować. Jego zdaniem to niewiele jak na ponad 50 tysięcy zaszczepionych. Minister obiecał też, że na bieżąco będą publikowane dane na temat dystrybucji szczepionek i liczby szczepień.

– Od 15 stycznia ruszy podstrona na stronie Szczepimysie.pl, gdzie będą pełne informacje na temat szczepionek, osób, zapisów – mówił. – Dziś już zostanie tam opublikowana liczba punktów medycznych, które będą realizowały szczepienia, których jest 6027 oraz 7517 zespołów szczepiennych. Ruszył też już system teleinformatyczny.

I punktów, i zespołów jest mniej niż początkowo podawał NFZ, ale wynika to z tego, jak wyjaśnił minister, że wszystkie punkty zostały skontrolowane i zweryfikowane przez NFZ. Jednak i w tej zmniejszonej wersji punkty obejmują ponad 96 proc. populacji. Według szacunków resortu zdrowia w ciągu miesiąca powinno zostać zaszczepionych od 3,5 do 4 mln osób.

– Ale nie wszystko zależy od rządu – podkreślił minister. – Jednym z takich elementów, na które nie ma wpływu, jest dostawa szczepionek.

Do końca I kwartału do Polski powinno dotrzeć 5 880 000 szczepionek. Grupa 0 to ok. 1 mln osób – do dziś zgłosiła się połowa, trwa nabór zgłoszeń – a grupa I to 10 mln osób. Zostanie więc 2 200 000 szczepionek dla grupy I.
– Trzeba więc będzie tak nimi zarządzać, by sprawiedliwie trafiły do wszystkich gmin tam, gdzie są najbardziej potrzebne – podsumował minister Niedzielski.

Minister przypomniał też, że do szczepienia trafia tylko połowa szczepionek – druga pozostaje w magazynach ARM po to, by każdy zaszczepiony miał stuprocentową pewność, że dostanie drugą dawkę. – Nie chcemy, by w przypadku, gdyby producent miał jakieś problemy i szczepionki nie dotarły, te osoby nie zostały zaszczepione – wyjaśnił.

Zdaniem Adama Niedzielskiego niesłuszne są też zarzuty, że dotąd zaszczepiono zbyt mało osób.
– Jeśli chodzi o dynamikę szczepienia, to jesteśmy w średniej światowej – powiedział. – Ale trzeba pamiętać, że to początek programu i mieliśmy okres świąteczno-noworoczny.

Minister poinformował też o rozpoczęciu kontroli w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, której celem jest zweryfikowanie zasadności szczepień dla celebrytów, które tam miały miejsce.
– Kontrole podmiotów szczepiących staną się pewną regułą – ostrzegł minister.

Adam Niedzielski nie chciał powiedzieć, czego możemy się spodziewać po 17 stycznia, czy obostrzenia obowiązujące w Polsce ulegną złagodzeniu czy nie.
– Najważniejsze w tej chwili jest to, jaki będzie skutek epidemiczny minionych świąt i Sylwestra – powiedział. – To zadecyduje o tym, co będziemy robić po 17 stycznia.

Polska: 4 432 nowe przypadki zakażenia koronawirusem

0
Ministerstwo Zdrowia poinformowało dziś o 4 432 przypadkach zakażeń koronawirusem w Polsce, które zdiagnozowano ostatniej doby. Odnotowało też 42 zgony.

Mamy 4 432 nowe i potwierdzone przypadki zakażenia #koronawirus z województw: mazowieckiego (746), pomorskiego (623), kujawsko-pomorskiego (484), zachodniopomorskiego (436), wielkopolskiego (317), łódzkiego (287), śląskiego (282), małopolskiego (194), lubelskiego (142), warmińsko-mazurskiego (139), podkarpackiego (116), dolnośląskiego (115), lubuskiego (96), opolskiego (84), podlaskiego (80), świętokrzyskiego (59). 232 zakażenia to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

Z powodu COVID-19 zmarło 8 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarły 34 osoby.

Liczba zakażonych koronawirusem: 1 322 947/29 161 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe). W ciągu doby wykonano ponad 25,4 tys. testów na obecność koronawirusa.

MZ

Wielkopolska: Tylko 317 zakażeń koronawirusem

O tylu poinformowało dziś w Wielkopolsce Ministerstwo Zdrowia. Mamy też 17 zgonów: 7 z powodu covid-19 i 10 z powodu chorób współistniejących.

Powiat chodzieski 1
Powiat czarnkowsko-trzcianecki 6
Powiat gnieźnieński 18
Powiat gostyński 6
Powiat grodziski 3
Powiat jarociński 4
Powiat kaliski 1
Powiat kępiński 0
Powiat kolski 3
Powiat koniński 4
Powiat kościański 7
Powiat krotoszyński 0
Powiat leszczyński 0
Powiat międzychodzki 5
Powiat nowotomyski 4
Powiat obornicki 5
Powiat ostrowski 4
Powiat ostrzeszowski 2
Powiat pilski 4
Powiat pleszewski 3
Powiat poznański 72
Powiat rawicki 2
Powiat słupecki 8
Powiat szamotulski 11
Powiat średzki 2
Powiat śremski 1
Powiat turecki 0
Powiat wągrowiecki 1
Powiat wolsztyński 2
Powiat wrzesiński 11
Powiat złotowski 4

Kalisz 0
Konin 2
Leszno 3
Poznań 117

MZ

Poznań: Badania jakości powietrza dronem są mało skuteczne?

0
W 2019 roku w Poznaniu zaledwie w 0,1 proc. budynków kontrolowanych przez dron wykryto spalanie niebezpiecznych substancji – poinformował radny Andrzej Rataj. I zapytał prezydenta Poznania, skąd w takim razie bierze się smog w mieście.

Radny w swojej interpelacji skierowanej do prezydenta pisze, że działania kontrolne związane z emisją szkodliwych substancji z pieców domowych są istotnym elementem systemu zwalczania smogu. Szczególnie interesują go badania prowadzone w 2019 i 2020 roku przy użyciu dronów, co miało być bardziej efektywne.

„Znane są całościowe efekty kontroli przy użyciu dronów w 2019 roku.
Nie wskazano jeszcze całościowych efektów kontroli przy użyciu
dronów w 2020 roku” – pisze w interpelacji radny. – „Możliwe jest zatem odniesienie się do danych z 2019 roku. Z informacji tych wynika, że kontroli poddano ponad 22.500 budynków, a szczegółowe badania dotyczyły 230 budynków, w wyniku czego stwierdzono jedynie 25 przypadków spalania odpadów i winnych ukarano mandatami. Statystyki te wskazują na zadziwiająco niską skuteczność działań – w 0,1 proc. budynków sprawdzonych przy użyciu dronów wykryto emisję szkodliwych substancji”.

Na pewno nie znaczy to, że powietrze w Poznaniu jest dobrej jakości, co potwierdzają badania i monitoring, zwłaszcza zimą. To dlaczego w takim razie dron wykrywał tak niewiele zanieczyszczeń? Zdaniem radnego powodem było to, że w 2019 roku kontrole przeprowadzane były głównie w ciągu dnia, a nie w godzinach wieczornych, gdy najwięcej osób rozpala piece i ogrzewa swoje domy albo mieszkania. W 2020 roku, między innymi na wniosek radnego i wielu poznańskich aktywistów, badania dronem odbywały się już także nocą, więc te wyniki, gdy będą znane, dadzą zapewne zacznie prawdziwszy obraz zanieczyszczeń powietrza w mieście.

Radny złożył więc interpelację do prezydenta Poznania pytając, w jakich miesiącach, w które dni tygodnia i o jakich porach dnia dochodziło w 2019 iw 2020 roku do używania dronów do wykrywania emisji szkodliwych substancji z pieców domowych,dlaczego z dronów korzystano głównie w dzień, a nie w nocy, i przede wszystkim – skoro akcje prowadzone przy pomocy dronów wykazały, że w Poznaniu jest aż tak dobrze z paleniem w piecach domowych i jedynie w 0,1 proc.
skontrolowanych budynków dochodziło do spalania odpadów, to dlaczego w Poznaniu jest aż tak źle z zanieczyszczaniem powietrza przede wszystkim w sezonie jesiennym i zimowym?

Radny zapytał też, czy przy organizowaniu akcji z użyciem drona korzystano z doświadczeń innych miast, a jeśli nie, to dlaczego, natomiast jeśli tak, to czy w innych miastach również używano dronów w ciągu dnia i czy w innych miastach również była tak niska skuteczność działań. A podsumował interpelację pytaniem, czy byłoby możliwe wprowadzenie takich rozwiązań przy pracy z dronem, by badania były bardziej skuteczne.

Andrzej Rataj zwrócił uwagę, że smog jest jednym z największych problemów Poznania od wielu lat. I to problemem nadal nierozwiązanym, a bardzo poważnym, choćby ze względu na skutki zdrowotne.
„Europejska Agencja Środowiska, jednostka organizacyjna działająca w strukturach Unii Europejskiej i zajmująca się dostarczaniem rzetelnych i obiektywnych informacji dotyczących środowiska, podaje, że co roku w Polsce ponad 40 tysięcy osób (sic!) umiera z powodu narażenia na kontakt z pyłami zawieszonymi” – podsumowuje radny. – „Oznacza to, że w Poznaniu w każdym roku nawet kilkaset osób umiera z tej przyczyny”.