Strona główna Blog Strona 1545

Poznań: Siedziba Centrum Wspierania Rodzin „Swoboda” prawie gotowa!

0
Budynki już stoją, wyposażanie wnętrz dobiega końca, jeszcze tylko trzeba podłączyć sieć energetyczną i gazową – i nowa siedziba Centrum Wspierania Rodzin „Swoboda” przy ulicy Perzyckiej będzie gotowa do użytku.

– Nowa siedziba Centrum wspierania Rodzin „Swoboda” to inwestycja bardzo potrzebna. Dzięki niej wychowankowie tej placówki będą mieszkać w dużo bardziej komfortowych warunkach – mówi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – Rozwój infrastruktury społecznej to dla nas równie istotne inwestycje, co nowe drogi czy trasy tramwajowe. Nieustannie rozbudowujemy lub remontujemy szkoły. Myślimy też o seniorach, dla których na Strzeszynie powstaje Dom Pomocy Społecznej. Cieszę się, że te wszystkie inwestycje udaje się sprawnie przeprowadzić mimo trudności związanych z pandemią koronawirusa.

– We wnętrzach domu opiekuńczo-wychowawczego oraz budynku administracyjnego zakończono prace wykończeniowe, zagospodarowano również teren wokół placówki – dodaje Justyna Litka, prezes zarządu spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie. – Całość jest gotowa dwa miesiące przed zapisanym w umowie terminem zakończenia robót budowlanych. Przed nami jeszcze tylko przyłączenie nowych budynków do sieci i odbiory wykonanych prac.

Wychowankowie Centrum Wspierania Rodzin „Swoboda” będą mieli w jednym budynku do dyspozycji jedno- i dwuosobowe pokoje, salę do wypoczynku, pokój telewizyjny, pokój zabaw oraz kuchnię z jadalnią. W nowym budynku będzie też miejsce do cichej nauki, pokój wychowawców i pokój gościnny, a także zaplecze gospodarcze. Cały obiekt jest przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych.

W drugim budynku, administracyjnym, będą się mieściły pokoje pracowników i dyrekcji, a także strefa pedagogiczna, w której znajdą się gabinety pedagoga, psychologa, logopedy i pracownika socjalnego.

Przypomnijmy, że ośrodek przy ul. Perzyckiej jest kolejnym etapem działań władz Poznania dostosowującym miejskie placówki opiekuńczo-wychowawcze do wymogów ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej z 9 czerwca 2011 roku, zgodnie z którym w placówkach może przebywać w tym samym czasie nie więcej niż 14 dzieci oraz podopiecznych, które osiągnęły pełnoletność.

Na terenie obiektu zostały już także przygotowane instalacje pod budowę kolejnego budynku, który ma w późniejszym czasie powstać na tej działce.

PIM

Kalisz: Nie będzie elektrycznych autobusów w Kaliszu

0
Władze miasta nie zdecydowały się na wystąpienie o dofinansowanie zakupu autobusów elektrycznych do NFOŚ. Ta decyzja oburzyła radnych Lewicy, bo Kalisz mógł dostać na zakup taboru nawet 35 milionów złotych.

Jak informuje Radio Poznań, Łukasz Włodarek, radny Lewicy, złożył w tej sprawie interpelację do prezydenta. Radnego zapytał w niej, dlaczego Kalisz nie zgłosił się do programu NFOŚ, skoro nie ma ani jednego elektrycznego autobusu. Dzięki programowi mógł dostać dofinansowanie w wysokości 80 proc. kosztów inwestycji w autobusy elektryczne, a nawet 90 proc., gdyby zdecydował się zainwestować w autobusy z napędem elektrycznym zasilane wodorem.

Jednak władze Kalisza tłumaczą, że kupno autobusów elektrycznych obecnie nie miałoby sensu, bo nie byłby odpowiednio wykorzystane. Najpierw Kalisz musi zaktualizować swoją strategię uwzględniając w niej wykorzystanie autobusów zeroemisyjnych – a później można myśleć o takich inwestycjach.

Krivets dołącza do rezerw Lecha Poznań

0
Sergey Krivets został piłkarzem drugiej drużyny Lecha Poznań. Piłkarz, który ma w swoim CV m.in. 86 spotkań w niebiesko-białych barwach oraz mistrzostwo Polski z Kolejorzem, podpisał półtoraroczną umowę.

Przenosiny do rezerw Lecha oznaczają dla Krivtsa powrót do klubu ze stolicy Wielkopolski. W jego pierwszej drużynie występował w latach 2010-12, strzelając dla niej osiem goli oraz notując czternaście ostatnich podań. Z Kolejorzem cieszył się z tytułu mistrzowskiego w 2010 roku, natomiast po odejściu z Poznania był zawodnikiem chińskiego Jiangsu Sainty, białoruskiego BATE Borysów, francuskiego FC Metz, Wisły Płock, Arki Gdynia oraz w ostatnim czasie Dynama Brześć. W ubiegłych dwunastu miesiącach rozegrał dla tej ekipy 28 meczów, w których zdobył pięć bramek i trzykrotnie asystował kolegom.

Zawodnik cały czas pozostawał więc w ostatnim czasie w rytmie meczowym i to oprócz dużego doświadczenia cieszy dyrektora sportowego Akademii Lecha Poznań, Marcina Wróbla.
– Sergey to piłkarz o nie tylko bogatej karierze piłkarskiej, ale także mogący dać dużo dobrego naszym rezerwom. Mówimy tutaj nie tylko o podpowiedziach kierowanych w stronę młodszych kolegów, ale jesteśmy przekonani, że wniesie do drużyny również ogromną wartość sportową. Liczymy na to, że wspomoże cały drugi zespół, a w szczególności jego przednie formacje – opowiada jeden z szefów akademii.

Oprócz siedmiu mistrzostw Białorusi, tytułu z niebiesko-białymi, dwóch krajowych pucharów i superpucharów w swoim kraju pomocnik może pochwalić się też ciekawy rozdział reprezentacyjny. W narodowych barwach rozegrał 38 spotkań, zdobywając pięć bramek. Podczas swojej kariery obsadzał wszystkie pozycje w ofensywie i bez wątpienia na jego wszechstronność liczy także szkoleniowiec drugiej drużyny Kolejorza, Artur Węska.

Piłkarz przygotowuje się do nadchodzącej rundy w drugiej lidze już od kilku tygodni. Zdążył w tym czasie poznać już zawodników rezerw, w gronie których spotkał, m.in. swojego byłego kolegę z okresu występów w Lechu, Grzegorza Wojtkowiaka. Nie dziwi więc, że w nowym otoczeniu czuje się komfortowo.
– Cały czas pozostawałem blisko Poznania, mam tutaj rodzinę i obserwowałem, co dzieje się w Lechu – potwierdza Krivets. – Cieszę się, że spotykam znajome twarze, Grzesiek sporo mi pomógł przy wejściu do szatni rezerw. Przede mną teraz jeszcze chwila na aklimatyzację przed startem, praca w młodszym otoczeniu też jest czymś dla mnie nowym i cieszę się na to doświadczenie. Mam sporo chęci do gry i liczę, że zdrowie będzie mi dopisywało.

Lech Poznań

„Czas na zmiany” – mówi Platforma Obywatelska

0
Zjednoczenie opozycji, wprowadzenie rzeczywistego rozdziału Kościoła od państwa, zmiany w Trybunale Konstytucyjnym i TVP. To tylko jedna z wielu propozycji PO w wizji Polski po rządach PiS.

Taki tytuł miała dzisiejsza konferencja prasowa Platformy Obywatelskiej, na której Borys Budka i Rafał Trzaskowski przedstawili swoją wizję w punktach.

Pierwszym i najważniejszym jest – jak informuje Onet.pl – utworzenie „koalicji 276”, czyli zjednoczenia opozycji. Liderzy PO uważają i chcą do tego przekonać pozostałe partie opozycji, że konieczność naprawy sądownictwa łącznie z Trybunałem Konstytucyjnym, odpolitycznienie telewizji publicznej czy walka z zanieczyszczeniem środowiska – to kwestie najważniejsze do rozwiązania.

Jeśli opozycje uda się zjednoczyć wokół spraw najpilniejszych do rozwiązania, to zdaniem Borysa Budki trzeba będzie też zawalczyć o przedterminowe wybory – a do tego wystarczy, by pięciu posłów przeszło na stronę PO, czyli, jak się wyraził „jasną stronę mocy”. Zdaniem lidera PO jest to możliwe, bo podział na partie prawicowe i lewicowe jest już archaiczny, partii jednoznacznie lewicowych ani jednoznacznie prawicowych już nie ma – liczy się tylko to, czy się jest za prawdą czy za kłamstwem. PO – oczywiście – wybiera prawdę.

W programie zmian znajduje się także rzeczywisty rozdział kościoła od państwa – Fundusz kościelny zostałby zlikwidowany, a wierni płaciliby podatek na swój kościół. Politycy PO chcą też likwidacji TVP Info i abonamentu RTV, odpolitycznienia telewizji publicznej i Trybunału Konstytucyjnego, a także Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego.

Planują także zorganizowanie referendum, czy Polacy chcieliby możliwości odwołania posła lub senatora z urzędu i stworzenie instytucji Specjalnego Prokuratora Śledczego, która zajmowałaby się wyłącznie badaniem afer na szczeblu państwowym.

Poziom wydatków na służbę zdrowia zostałby podniesiony do 6 proc. PKB, obowiązywałaby refundacja wizyt u specjalistów i działań dla poprawy jakości powietrza, a także całkowity zakaz importu śmieci do Polski. Cała Puszcza Białowieska zostałaby objęta parkiem narodowym.

Jak zapewnił Rafał Trzaskowski, zbiórka podpisów pod projektem ustawy o likwidacji TVP Info i abonamentu rozpocznie się już w poniedziałek. Wszystkie punkty programu przedstawionego przez obu liderów zostały bez sprzeciwu zaakceptowane przez zarząd PO.

 

Polska: Prawie 6 tysięcy zakażeń w kraju

0
„Mamy 5 965 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem” – poinformowało dziś Ministerstwo Zdrowia.

Zakażenia stwierdzono w województwach: mazowieckim (986), pomorskim (601), śląskim (485), kujawsko-pomorskim (466), wielkopolskim (451), warmińsko-mazurskim (439), dolnośląskim (329), lubelskim (320), łódzkim (319), małopolskim (293), zachodniopomorskim (278), podlaskim (217), podkarpackim (205), lubuskim (180), świętokrzyskim (162), opolskim (102).

„132 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną” – poinformowało ministerstwo. – „Z powodu COVID-19 zmarły 72 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 211 osób”.

Liczba zakażonych koronawirusem: 1 545 530 / 38 994 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe). Wykonano też 41 267 testów na obecność koronawirusa.

MZ

Wielkopolska: Nadal ponad 600 zakażeń koronawirusem w regionie

Ministerstwo Zdrowia poinformowało dziś o 605 zakażeniach w regionie. Mamy też 24 zgonów, w tym 9 z powodu covid-19.

powiat ostrzeszowski 2
powiat obornicki 19
powiat leszczyński 2
powiat kolski 1
powiat rawicki 3
powiat słupecki 6
powiat średzki 10
powiat jarociński 4
powiat nowotomyski 14
powiat wągrowiecki 8
powiat czarnkowsko-trzcianecki 12
powiat złotowski 10
powiat kościański 3
powiat grodziski 13
powiat szamotulski 14
powiat ostrowski 17
powiat chodzieski 9
powiat międzychodzki 0
powiat gostyński 2
powiat kaliski 2
powiat pilski 25
powiat śremski 12
powiat kępiński 15
powiat turecki 4
powiat wrzesiński 16
powiat gnieźnieński 38
powiat pleszewski 11
powiat krotoszyński 7
powiat wolsztyński 16
powiat poznański 120
powiat koniński 17

Leszno 5
Kalisz 7
Konin 11
Poznań 150

MZ

Poznań: 1000 zł mandatu za plakaty

0
Na latarniach ulicznych na północy Poznania pojawiły się ogłoszenia o sprzedaży chemii gospodarczej – bez zgody ich właściciela. Nielegalne naklejanie skończyło się mandatem w wysokości 1000 zł.

Strażnicy rejonowi referatu Północ musieli najpierw złapać naklejających, co zazwyczaj nie jest łatwym zadaniem, a tu jeszcze w grę wchodził sporty teren, na którym znajdowało się tych kilkadziesiąt słupów. Ale we współpracy z operatorami monitoringu osiedlowego szybko udało im się ustalić wygląd rozwieszających plakaty i dane samochodu, którym przemieszczali się handlarze.
– Okazało się, że „zaradni przedsiębiorcy” przyjechali z południa kraju i nie była to ich pierwsza wizyta w Poznaniu – wyjaśnił Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy straży miejskiej w Poznaniu. – Mężczyźni zostali ukarani mandatami za rozwieszanie plakatów bez zgody zarządcy nieruchomości oraz prowadzenie handlu w miejscach niedozwolonych, na łączną kwotę 1000 zł. Dodatkowo zobowiązali się do usunięcia wszystkich wywieszonych ogłoszeń.

Przy okazji strażnicy miejscy przypominają, że plakaty i ulotki w Poznaniu można wieszać wyłącznie na miejscach przeznaczonych do tego celu i za zgodą ich właścicieli. Zdecydowanie nie można tego robić na latarniach ulicznych, słupach trakcyjnych czy przystankach miejskiej komunikacji – Zarząd Transportu Miejskiego i MPK nie czekają długo, by powiadomić służby, gdy znajdą ulotkę czy plakat naklejone bez ich zgody.

Warto więc zwracać uwagę, gdzie się wiesza plakaty – i nie mieć pretensji, jeśli po przyklejeni ich w niedozwolonym miejscu dostanie się za to rachunek w wysokości 1000 zł…

Rogalinek: Budowa mostu postępuje, będą zmiany w organizacji ruchu

0
Na budowie nowego mostu wkrótce rozpocznie się budowa dojazdów i przebudowa. A to oznacza ograniczenia w ruchu na starej przeprawie.

Jak informuje Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Poznaniu, budowa mostu w ciągu drogi wojewódzkiej nr 431 wchodzi w nową fazę, w związku z czym konieczne będzie wprowadzenie na starym obiekcie ruchu wahadłowego.

Nowa organizacja ruchu zacznie obowiązywać najprawdopodobniej w marcu, jednak to może się jeszcze zmienić, bo wszystko od postępów prac, a te z kolei są uzależnione od pogody. WZDW prosi jednak kierowców o ostrożność i zwracania uwagi na oznakowanie dojazdów do mostu. Przed wprowadzeniem zmian przy drodze zostaną ustawione stosowne tablice informacyjne.

Przypomnijmy, że budowa trwa od ubiegłego roku – 2 lipca została podpisana umowa na budowę mostu przez rzekę Wartę wraz z dojazdami w ciągu drogi wojewódzkiej nr 431 w Rogalinku. Wykonawcą jest firma Skanska S.A.

W ramach inwestycji powstanie nowy pięcioprzęsłowy most o najwyższej klasie nośności „A” z jezdnią, dwoma ciągami pieszo-rowerowymi i kanalizacją deszczową. Stary most zostanie wyburzony, gdy tylko nowa przeprawa uzyska pozwolenie na użytkowanie. Koszt budowy mostu wynosi 63,2 mln złotych, w tym prawie 52 mln ze środków unijnych. Zakończenie inwestycji zaplanowano na 30 października 2022 roku.

Kalisz: Wójt Żelazkowa z wyrokiem

0
10 miesięcy prac społecznych – taki wyrok usłyszał Sylwiusz J., wójt Żelazkowa, za groźby karalne. Wójt groził uszkodzeniem ciała pewnemu mężczyźnie.

Zdarzenie miało miejsce w kwietniu ubiegłego roku, a kaliski sąd uznał, że mężczyzna, do którego wójt kierował pogróżki, miał prawo wziąć je na poważnie – i skazał wójta na 10 miesięcy ograniczenia wolności.

Jak informuje Radio Poznań, wójt w tym czasie będzie musiał wykonywać nieodpłatną pracę na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie, co będzie kontrolowane. Wyrok jest nieprawomocny.

To kolejne kłopoty z prawem wójta tej podkaliskiej gminy. Był już ukarany grzywną za to, że udzielał ślubu mając ponad 2 promile alkoholu w organizmie, za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta podczas Kaliskiego Marszu Równości i rozbicie samochodu w rowie, a ostatnio zasłynął z urządzenia towarzyskiego spotkania świąteczno-noworocznego dla swoich dyrektorów mimo zakazów obowiązujących z powodu pandemii.

Zmiany klimatyczne. Czy mamy się czego bać?

0
Tempo topnienia globalnych pokładów lodu w ciągu ostatnich lat rośnie w rekordowym tempie. Czy mamy się czego bać? Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego wyjaśniają.

Według danych badaczy latach 1994-2017 utracono około 28 bilionów ton lodu, co, jak obliczyli naukowcy z University of Leeds, wystarczyłoby, aby pokryć całą Wielką Brytanię lądolodem o grubości 100 metrów.
– Cały lód, który zniknął w ciągu tych 23 lat, mógłby uformować na powierzchni Polski warstwę o grubości około 80 metrów – dodaje prof. Bogdan Chojnicki z Pracowni Bioklimatologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Utrata lodu silnie przyspieszyła w ciągu ostatnich dwudziestu lat – od 0,8 biliona ton w latach 90. XX w. do 1,3 biliona w 2017 roku. Oznacza to ponad 60 procentowy przyrost prędkości topnienia. Około dwóch trzecich utraty lodu było spowodowane ociepleniem atmosfery, a około jednej trzeciej spowodowało ocieplenie mórz.

– Zmiany klimatu widoczne w skali globalnej nie są dostrzegane w codziennym życiu – wyjaśnia prof. Chojnicki. – Topnienie lodowców jest tego przykładem. Kto podróżuje na Antarktydę, czy też w Arktykę i widzi na własne oczy zmniejszającą się pokrywę lodową? Nie zmienia to faktu, że zmiany te już dziś powodują ogromne skutki dla mieszkańców naszego globu. Znaczny odsetek osób żyje w zasięgu wód morskich, często są to terenach o wielkim potencjale rolniczym. Podniesienie poziomu wód może powodować, że tereny te ulegną zalaniu i będą niezdatne do życia. Skutkiem zmian klimatu, odczuwalnym dla wszystkich, mogą być tzw. „emigracje klimatyczne”. Najgorsze jest to, że dochodzimy do takiego momentu, w którym procesy zmian klimatu napędzają się same, a my nie będziemy w stanie ich zatrzymać. Trudno sobie przecież wyobrazić, że będziemy w stanie w jakikolwiek sposób chłodzić Arktykę…

Zdaniem naukowców badających te zjawiska zmian klimatu nie można ignorować odkładając na później decyzje, które mogą go uratować. A jednak nadal wiele osób nie jest przekonanych o tym, że antropogeniczna emisja dwutlenku węgla do atmosfery to coś niedobrego.

– W czasach PRL uruchomiono olbrzymie źródła energii oparte na węglu i w pewnym sensie zbudowano na tej bazie dobrobyt – mówi prof. Chojnicki. – Widziano w tym tylko dobro i rozwój. Z tej perspektywy nasza komunikacja, zwłaszcza w Polsce, jest bardzo utrudniona, choć być może teraz troszeczkę się poprawia. W latach 70. i 80. zbudowano też wizerunek górnika, który chroni nasze bezpieczeństwo. W tak bardzo „zawęglonym” miejscu bardzo trudno jest prowadzić debatę. Bo najczęściej, gdy tylko ktoś postuluje redukcję emisji CO2, jest to łączone z upadkiem gospodarczym. Tymczasem za naszą zachodnią granicą jest potężne przesunięcie w kierunku odnawialnych źródeł energii, a gospodarka ma się tam dobrze i się rozwija. Możemy upierać się przy węglu, ale z każdym rokiem oddalamy się od standardu, który powstaje wokół nas.

UPP

Lech Poznań – Zagłębie Lubin. Nudny mecz z adekwatnym wynikiem

0
Bezbramkowym remisem zakończyło się spotkanie Lecha Poznań z Zagłębiem Lubin. Mówiąc delikatnie – nie było to porywające widowisko, którym Lech będzie się chciał pochwalić w przyszłości.

Już w 7. minucie spotkania Pedro Tuba spróbował szczęścia z około 25 metrów – ale niestety, jego próba została zablokowana. W 11. minucie kolejna akcja Lecha, tym razem w wykonaniu Kamińskiego i Ishaka, ale również bezskuteczna.

W 12. minucie akcja Zagłębia: piłkę na ósmym metrze dostał Mraz i strzelił – na szczęście wprost w ręce Mickeya van der Harta. Minute później uderzył Poręba – na szczęście niecelnie.

W 22. minucie kolejna akcja Lecha, ale niestety, nieudana, a niewiele brakowało. Tiba chciał podać do nadbiegającego Ishaka, ale strzał był niecelny.

I takich akcji było niestety więcej. W 36. minucie Salamon uderzył głową kierując piłkę do bramki i Hładun z najwyższym trudem obronił ten strzał – ale obronił. W 37. minucie kolejny zablokowany strzał Tiby – i co gorsza, tuż przed pustą bramką! W 43. minucie Dani Ramirez dostaje piłkę od Czerwińskiego i strzela – trafiając ponad poprzeczką…

W ten sposób pierwsza, niezbyt ciekawa i emocjonująca połowa tego spotkania, kończy się bezbramkowym remisem.

Druga połowa zaczęła się niecelnymi podaniami i strzałami wyłapanymi przez Hładuna. To Lech częściej jest przy piłce i to on częściej dominuje na boisku, ale jak na razie niewiele z tego wynika.

W 78. minucie Dani Ramirez miał szansę na strzał w polu karnym – ale uderzył nieprecyzyjnie. Minute później brakiem precyzji wykazał się Szymczak. Po chwili znów spróbował Ramirez, ale piłka przeleciała wysoko nad bramką. W 82. minucie Awwad strzelał z odległości 20 metrów, ale wywalczył tylko korner.

W 91. minucie była szansa na gol: Szymczak podał do Skórasia, ale ten, mimo dobrej pozycji, nie trafił do bramki. Ostatecznie mecz kończy się bezbramkowym remisem po męczącej i ciężkiej drugiej połowie, której najbardziej dynamicznymi elementami były zmiany zawodników.

 

 

Rozłam w Porozumieniu i nieudana próba przejęcia władzy

0
Dwaj prezesi: Jarosław Gowin i Adam Bielan, dwa sądy koleżeńskie, wzajemne oskarżenia o łamanie prawa – i rozłam partii na horyzoncie. Tak wygląda sytuacja w Porozumieniu po wczorajszym wystąpieniu Adama Bielana.

Jak informuje Onet.pl, wczoraj podczas posiedzenia władz Porozumienia europoseł stwierdził, że w zasadzie Jarosław Gowin nie jest prezesem partii, bo kongres, na którym partia miała wybrać prezesa, nie odbył się. A w związku z tym szefem jest teraz on sam, jako przewodniczący krajowej konwencji Porozumienia. Co ciekawe, przez trzy lata, bo to trzy lata temu miał się odbyć ten kongres, Adamowi Bielanowi nie przeszkadzało, że Jarosław Gowin rządzi partią niezgodnie z prawem.

Spór między oboma panami rozpoczął się, jak podaje Onet.pl, od słynnych wyborów kopertowych Jacka Sasina. Bielan, jako rzecznik sztabu Andrzeja Dudy, popierał je, zdając sobie sprawę z faktu, ze im później odbędą się wybory, tym mniejsze poparcie zbierze Andrzej Duda. Jarosław Gowin uważał, że wybory w czasie pandemii to niepotrzebne ryzyko i powinno się je przełożyć.

Efektem tego sporu była chwilowa utrata władzy w partii – ale po kilku miesiącach Jarosław Gowin ją odzyskał, tak samo jak stanowisko wicepremiera, na którym chwilowo zastąpiła go Jadwiga Emilewicz. I to ona musiała opuścić partię, bo jej drogi z Porozumieniem, jak sama stwierdziła, bardzo się rozeszły, chociaż komentatorzy uważali, że to efekt przegranej walki z Gowinem i władzę w Porozumieniu.

W październiku Jarosław Gowin uczcił powrót do władzy dodając do zarządu partii oddanych sobie ludzi. I to już wtedy Adam Bielan najwyraźniej poczuł się zagrożony – do tego stopnia, że po kilku miesiącach postanowił zawalczyć o przejęcie władzy nad Porozumieniem.

Ale zdaniem komentatorów nie ma szans na zwycięstwo – i nie z powodów prawnych czy proceduralnych. Tu pewnie sprawa skończy się w sądzie powszechnym i to on orzeknie, który prezes i który zarząd partii jest tym prawdziwym i ważnym.

Chodzi bardziej o to, że większość posłów Porozumienia stoi za Jarosławem Gowinem, jego też popiera większość członków partii. Dowodem na to jest choćby fakt, że wniosek o zawieszenie Adama Bielana poparło aż 13 z 17 posłów Porozumienia. Czterech pozostałych: Włodzimierz Tomaszewski, Michał Cieślak, Jacek Żalek i Kamil Bortniczuk już od jakiegoś czasu ideowo są bliżej PiS niż Porozumienia.

Jednak trzeba pamiętać także o tym, że Adam Bielan, który także jest znacznie bliżej PiS niż Porozumienia, decyzji o ataku na szefa raczej nie podjął sam, a polecenie przyszło z Nowogrodzkiej. Tam do Gowina nie mają zaufania: jest za bardzo europejski, no i za dobrze dogaduje się z opozycją. A Porozumienie jest nadal częścią Zjednoczonej Prawicy i swoimi głosami może zadecydować o dalszych losach wielu ustaw, bo przecież przewaga prawicy w Sejmie nie jest duża. 13 głosów posłów popierających Jarosława Gowina może w praktyce zablokować większość inicjatyw PiS. Nic dziwnego, że prezes Kaczyński wolałby mieć na czele tej partii swojego człowieka.

Celu nie osiągnął, bo Bielanowi nie udało się pozbawić Gowina stanowiska, ale już dziś dało się słyszeć wśród polityków PiS opinie, że ze względu na sytuację w Porozumieniu powinna się zebrać i przedyskutować sprawę rada koalicji.

Września: „Mieszkanie Plus” od rządu

Sto mieszkań w dwóch czteropiętrowych blokach – tak będzie wyglądać osiedle, które powstaje we Wrześni w ramach rządowego programu „Mieszkanie Plus”. Dzisiaj wmurowano tam akt erekcyjny.

Budynki powstają we wschodniej części miasta, przy ulicy Bronisławy Śmidowicz we współpracy z wielkopolską spółką Everest Development. Najem mieszkań, gdy już będą mogli wprowadzić się do niego najemcy, objęty będzie dopłatami w ramach „Mieszkania na start” – rządowego programu dopłat do czynszu.
– W Polsce rynek mieszkaniowy rozwija się prężnie. W ostatnich latach obserwujemy wzrost liczby budowanych mieszkań. W 2020 roku oddano do użytkowania prawie 222 000 lokali. To najlepszy wynik od 40 lat – mówiła we Wrześni wiceminister Anna Kornecka.

Budynki już powstają mimo mrozów, a dzisiaj odbyło się uroczyste wmurowanie aktu erekcyjnego pod rozpoczętą już budowę. Dokonała go Anna Kornecka, wiceminister rozwoju, pracy i technologii, wspólnie z wicewojewodą wielkopolskim Maciejem Bieńkiem, posłami Zbigniewem Dolatą i Leszkiem Galembą, burmistrzem Wrześni Tomaszem Kałużnym i dyrektorem generalnym Everest Development Sebastianem Rozmiarkiem.

– Wśród wielu działań społecznych rządu Zjednoczonej Prawicy, paleta programów pod wspólną nazwą „Mieszkanie Plus” jest jednym z bardziej wymagających i złożonych w realizacji – mówił Maciej Bieniek. – To, co jest istotną cechą programu, to nakierowanie na mniejsze ośrodki miejskie, które często omijane są przez rynkowych potentatów. Dlatego cieszę się, że możemy gościć dzisiaj tutaj, we Wrześni, już na trwającej inwestycji, bo to potwierdzenie, że program realnie działa.

Lokale do najmu zostaną przekazane w stanie wykończonym w standardzie podstawowym w pierwszym kwartale 2022 roku. Obecnie jeden z budynków osiągnął stan surowy otwarty, zaś pod drugi wylano fundamenty.

Spółka PFR Nieruchomości, będąca częścią grupy Polskiego Funduszu Rozwoju, w Wielkopolsce przekazała 402 mieszkania: 36 w Kępnie i 366 w trzech lokalizacjach na terenie Jarocina.

WUW

Lech Gdańsk – Warta Poznań. Całkowicie zasłużony remis

0
Przeciętne spotkanie z zasłużonym wynikiem, które przy okazji pokazało, że Warta musi jeszcze popracować nad atakiem.

Pierwsza połowa tradycyjnie już nie porwała ani tempem, ani widowiskowymi akcjami. W 21. minucie Paixao próbował pokonać bramkarza Warty, na szczęście mu się to nie udało, a obrońcy Zielonych zatrzymali też dobijającego Saiefa. Może Warta nie gra widowiskowo, ale obronę ma naprawdę na najwyższym poziomie.

Niestety, w 33. minucie Lechii udało się ją pokonać. Nalepa trafił głową do bramki w dość karkołomny sposób, bo prawie tyłem, co w jakiś sposób usprawiedliwia obrońców Warty. Niemniej efektem jest prowadzenie Lechii 1:0. W 45. minucie Nalepa ponownie spróbował pokonać Adriana Lisa, ale dzięki interwencji Łukasza Trałki drugiego gola nie było, choć niewiele brakowało.

Druga połowa nie zaczęła się spektakularną akcją, właściwie nie zaczęła się żadną akcją, jeśli nie liczyć faulu Nalepy przez Kuzimskiego. Zawodnicy Lechii zdecydowanie są bardziej aktywni i widoczni na boisku, częściej atakują – ale niewiele z tego wynika.

Zieloni są mniej ruchliwi, a już na pewno mniej widowiskowi, no i doskonała obrona nie zastąpi ataku. A ataków podczas tego meczu było zdecydowanie za mało. Dopiero w 61. minucie miała miejsce warta odnotowania akcja Trałki, który strzelił głową – i niestety, trafił tuż obok słupka. jednak po niej Zieloni wyraźnie się ożywili i mecz zaczął nabierać tempa.

To dało efekt w 72. minucie – Kuzimski podał do Rybickiego, a ten pięknie umieścił piłkę w bramce. Mamy remis 1:1.

Lechia jednak nie zamierzała dać za wygraną. W 82. minucie niewiele brakowało, by zdobyła zwycięską bramkę – Nalepa podał do Gajosa, ale ten minął się z piłką o centymetry i strzału nie było.

Ostatecznie mecz zakończył się remisem – całkowicie zasłużonym dla obu stron.

Wielkopolska: CBŚP rozbiło gang handlarzy narkotyków

0
Działali w Wielkopolsce i na Pomorzu Zachodnim i w tym czasie rozprowadzili ponad 100 kg narkotyków. Policjanci z CBŚP w Poznaniu rozbili kolejny gang.

Tym razem funkcjonariusze zatrzymali 8 podejrzanych, z czego 7 usłyszało zarzut udziału lub kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Podczas akcji zabezpieczono narkotyki: amfetaminę, kokainę i marihuanę, części i podzespoły samochodowe, a nawet osobowe bmw ze skrytką mogącą służyć do przemytu narkotyków. W akcji funkcjonariuszy CBŚP wsparli przewodnicy z psami służbowymi z Placówki Straży Granicznej Poznań-Ławica.

Podejrzani zostali od razu doprowadzeni do do Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Tam prokurator przedstawił siedmiu podejrzanym zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a trzem z nich zarzut kierowania tą grupą. Wszyscy usłyszeli też zarzuty dotyczące m.in. posiadania narkotyków, wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych czy pomocnictwa do oszustwa oraz oszustwa finansowego.

Grupa działała, według dotychczasowych ustaleń, od 2019 roku na Pomorzu Zachodnim i w Wielkopolsce. W tym czasie, jak ustalili śledczy, wprowadziła do obrotu ponad 100 kg różnego rodzaju narkotyków. Niektórzy z członków grupy mają powiązania z pseudokibicami jednego z poznańskich klubów sportowych.

Na podstawie zebranych dowodów sąd podjął decyzje o tymczasowym areszcie dla pięciu podejrzanych – jednak sprawa jest rozwojowa i kolejne zatrzymania nie są wykluczone.

CBŚP

Poznań: Poseł Szłapka interweniuje w sprawie zwolnionej prezenterki

0
Przewodniczący Nowoczesnej wystosował pismo do minister pracy i Okręgowego Inspektoratu Pracy w sprawie zwolnienia Patrycji Kasperczak, prezenterki TVP3 Poznań.

Przypomnijmy, że chodzi o pogodynkę, która została zwolniona za to, że na wizji miała naklejkę WOŚP. Taka jest jedna wersja wydarzeń. Natomiast dyrekcja TVP Poznań twierdzi, że pogodynce po prostu skończyła się umowa podpisana do 31 stycznia i jej nie przedłużono. Na jakich zasadach Patrycja Kasperczak zapowiadała pogodę 1 lutego – dyrekcja już nie wyjaśniła.

Poseł napisał w tej sprawie do Marleny Maląg, minister pracy, powiadomił o zwolnieniu także Okręgowy Inspektorat Pracy. Poseł w obu pismach nakreślił kulisy sprawy i zwrócił się do minister Maląg z apelem o interwencję w sprawie zwolnienia, zapytał też, jak ocenia zwalnianie pracowników z powodu naklejki WOŚP na ubraniu w kontekście obowiązującego w Polsce prawa.

Natomiast do Państwowej Inspekcji Pracy Adam Szłapka zwrócił się z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli w poznańskiej telewizji pod kątem przypadków mobbingu wobec pracowników TVP3, a także procedur i działań prewencyjnych podjętych przez pracodawcę, by temu zjawisku przeciwdziałać.

Poseł wnioskował także o zbadanie przypadków dyskryminacji pracowników TVP3 i działań antydyskryminacyjnych podjętych przez pracodawcę oraz kontrolę ewidencji czasu pracy pracowników zatrudnionych na umowy cywilno-prawne w kontekście oświadczenia dyrektor ośrodka TVP3, jakoby Pani Patrycja Kasperczak przestała pracować 31 stycznia, mimo że pojawiła się na antenie telewizji 1 lutego.
Zdaniem Adama Szłapki PIP powinna także zbadać strukturę zatrudnienia w TVP3 i ustalić, ile osób jest zatrudnionych na umowy cywilno-prawne, a ile na umowy o pracę.

Poseł Adam Szłapka jest kolejną osobą, która podjęła interwencję w sprawie zwolnionej pogodynki, po senatorze Marcinie Bosackim i Jurku Owsiaku. Wczoraj przed siedzibą TVP3 odbyła się także demonstracja w obronie zwolnionej prezenterki.

 

Poznań: Zmiany w sieci nocnej komunikacji

0
Nowe linie, nowa numeracja, wygodniejsze przesiadki i więcej bezpośrednich połączeń. Od nocy z 1 na 2 marca inaczej będzie funkcjonowała komunikacja miejska na liniach nocnych.

– Celem zmian, które zostaną wprowadzone od nocy z 1 na 2 marca, jest podniesienie standardu komunikacji nocnej. Chcemy, żeby była ona bardziej dostępna dla większej liczby pasażerów, wygodniejsza i obejmowała więcej niż obecnie rejonów miasta – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

Obecnie większość nocnych autobusów zatrzymuje się na Kaponierze i tam przesiada na kolejna linię, bo to właśnie Kaponiera jest obecnie głównym węzłem linii nocnych.
– Od 1 marca autobusy linii nocnych także będą zatrzymywały się na Kaponierze. Będzie ona stanowić jeden z najważniejszych węzłów i miejsc na przesiadkę, ale będzie to przystanek przelotowy na trasie do innego rejonu Poznania, a nie końcowy – tłumaczy Jan Gosiewski, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Poznaniu. – To pozwoli zwiększyć możliwość bezpośrednich połączeń.

Węzłów komunikacyjnych będzie teraz więcej: Małe Garbary, Rondo Starołęka, Rondo Rataje i Rondo Śródka – wszędzie tam będzie się krzyżować wiele linii dając możliwość potencjalnej przesiadki. Nocne połączenie zyskają na przykład mieszkańcy okolic ulicy Malwowej na Junikowie czy ul. Jasielskiej na Podolanach. A mieszkańcy Antoninka, Szczepankowa, Krzesin i Głuszyny będą mogli dojechać bezpośrednio do centrum. Wygodniejsze będą przesiadki, bo na przykład autobusy linii nr 211, 220 i 221 kursujące z Garbar zostaną zsynchronizowane między innymi z nocną linią tramwajową nr 201.

Przy okazji wprowadzona zostanie zmiana numeracji linii nocnych. Numery linii od 201 do 231 – to nocne linie miejskie, natomiast numeracja rozpoczynająca się od 250 dotyczyć będzie linii podmiejskich.

Cały system został przygotowany z uwzględnieniem uwag i opinii rad osiedli. Pozytywnie oceniła go także Komisja Transportu i Polityki Mieszkaniowej Rady Miasta Poznania.

ZTM

Poznań: Nowa pętla na Unii Lubelskiej – i wojna z kierowcami

0
Błoto po kolana, rozjechane trawniki, kałuże i – bardzo często – niemożność dojścia do własnego domu, bo chodnik zastawiają parkujące samochody. Tak wygląda ulica Unii Lubelskiej zaraz za piękną, nową pętlą.

Mieszkańcy tych okolic, określający się jako „Zdegradowany Poznań”, nie kryją rozgoryczenia faktem, że nikt nie kwapi się, żeby zrobić porządek przy ich blokach, a działania władz miasta zakończyły się na wybudowaniu pętli tramwajowej. O jej okolice już nikt nie dba.

„Zaledwie kilkadziesiąt metrów od niej, w okolicy nowego budynku mieszkalnego przy Unii Lubelskiej 12 napotykamy coś znanego z filmów dokumentalnych o III świecie” – piszą rozżaleni mieszkańcy. – „Anarchię samochodową, zdewastowaną albo nigdy nie utworzona wyspę zieleni, która miała zostać skończona w ramach budowy nowej trasy tramwajowej”.

Cały ten obszar został kompletnie rozjechany przez parkujące na dziko samochody.
„Teren obecnie niewyrównany, w trakcie roztopów, deszczy przelewający się na pas rowerowy i drogę” – wylicza „Zdegradowany Poznań”. – „Czasem nie sposób wyjść bez kaloszy. A czy to nie Zarząd Zieleni Miejskiej w Poznaniu chwalił się w swoim podsumowaniu roku 2020 zrewitalizowanymi terenami wokół skupisk poznańskich osiedli? Nasz dom to nie Poznań?”.

Mieszkańcy próbowali z tym walczyć, ale bezskutecznie. Pobliska Wspólnota Mieszkaniowa „Enklawa” nic nie może zrobić, bo teren nie należy do niej, nie pomogła też rada osiedla, a Zarząd Dróg Miejskich doradził poinformowanie straży miejskiej o tym problemie. Okazuje się, że własność gruntu stanowi kluczowy problem w tej całej sprawie. Na terenach administrowanych przez ZDM zostały ustawione słupki uniemożliwiające wjazd na chodniki, drogę rowerową i dziki parking. To poprawiło poziom bezpieczeństwa – ale nie rozwiązało problemu.
„Z naszych obserwacji wynika, że niektórzy kierowcy próbują, łamiąc przepisy, dojeżdżać pod blok objeżdżając przez tereny, które nie są administrowane przez ZDM” – wyjaśnia Zarząd Dróg Miejskich.

Tego procederu mógłby kierowcom zakazać tylko właściciel terenu, przez który wjeżdżają na dziki parking. Gdyby ogrodził swój teren, problem by zniknął. Sęk jednak w tym, że nie ma takiego przepisu, który zmusiłby go do tego – w takiej sytuacji pozostają tylko częste kontrole straży miejskiej. Na parkowanie i jazdę po prywatnym terenie strażnicy nic nie poradzą, ale za parkowanie na drodze rowerowej czy chodniku już mogą ukarać kierowcę mandatem.

Jednak Zarząd Dróg Miejskich zapewnia, że dopilnuje sprawy.
„Jako że dopiero przejęliśmy w administrowanie część pasa drogowego w rejonie budynku „12” to monitorujemy sytuację i będziemy wyciągać wnioski co do dalszych rozwiązań” – obiecuje.

Wzrost cen prądu. Solidarna Polska apeluje o ochronę dla Polaków

0
Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu i środowiska z Solidarnej Polski uważa, że jeśli dojdzie do uwolnienia cen prądu dla gospodarstw domowych, rząd powinien przygotować plan osłonowy. Bo podwyżki mogą sięgnąć 100 proc.

Skąd tak wysokie podwyżki? Z powodu ilości dwutlenku węgla do atmosfery, jaką emitują polskie elektrownie. Za zanieczyszczanie środowiska Polska musi płacić kary – w związku z tym koszt produkcji prądu rośnie. Minister Ozdoba obawia się, że w ostatecznym rozrachunku będą za to musieli zapłacić Polacy – a to z kolei oznacza bardzo duży wzrost cen prądu dla gospodarstw domowych. W niektórych przypadkach nawet o 100 proc. do 2025 roku.

Jak informuje money.pl, minister Ozdoba uważa, że przerzucanie kosztów na obywateli jest niewłaściwe i ma nadzieję, że rząd zaproponuje instrumenty, które osłonią potrzebujących wsparcia.
– Nie wyobrażam sobie, żebyśmy jako rząd prawicowy pozwolili na to, by polskie rodziny miały gigantyczny wzrost kosztów życia – powiedział dla money.pl.