Prezydent poinformował o pozytywnym wyniku testu w mediach społecznościowych. Jak napisał, czuje się dobrze.
„Niestety nie udało mi się uniknąć zakażenia, pomimo stosowania środków ostrożności” – poinformował. – „Od czwartku 22 października przebywam w izolacji i pracuję zdalnie. Objawy zmęczenia, umiarkowany kaszel i utrata węchu i smaku utrzymywały się u mnie przez tydzień. Aktualnie czuję się już dobrze. Moja izolacja trwać będzie do 8 listopada.
Kochani, przestrzegajcie wszelkich zaleceń związanych z zapobieganiem zakażeniu się koronawirusem. Dbajcie o siebie i swoje otoczenie, bo każdego może dopaść ten wysoce zaraźliwy wirus. Zdrowia Wam wszystkim życzę!”.
Od początku pandemii w woj. wielkopolskim odnotowano: zakażonych 36 423, zgonów 628, ozdrowieńców 12 139, aktywnych 23 656.
Najnowszy sondaż IBRiS dla Wirtualnej Polski jest potwierdzeniem spadkowych tendencji, jeśli chodzi o Prawo i Sprawiedliwość. Gdyby wybory odbyły się dziś, na PiS oddałoby głos zaledwie 29 proc. badanych.
W wyborach parlamentarnych, gdyby odbyły się teraz, zadeklarowało udział 41,2 proc. ankietowanych. 52,1 proc. nie wzięłoby udziału, a 6,7 proc. było niezdecydowanych.
29 proc. badanych zagłosowało by na Zjednoczoną Prawicę, a niewiele mniej, bo 24 proc. na Koalicję Obywatelską. 14, 9 proc. zdobyłby ruch Polska 2050 Szymona Hołowni, 6,9 proc. Lewica, a 5,3 proc. – Konfederacja. Do Sejmu nie weszłoby PSL, które otrzymałoby tylko 3,3 proc. poparcia. A 16,6 proc. badanych nie wie, na kogo oddałoby głos.
Według poprzedniego badania, które przeprowadził CBOS, na Zjednoczoną Prawicę zamierzało oddać głos 31 proc. badanych, a to już oznaczało spadek o 9 pkt proc. w porównaniu do poprzedniego badania. Przypomnijmy, że kilka dni temu opublikowaliśmy sondaż Kantar dla „Gazety Wyborczej”, zgodnie z którym na PiS zagłosowałoby tylko 26 proc. wyborców, a od poprzedniego badania spadły aż o 12 proc.
Autorzy badania IBRiS zwracają też uwagę na niską prognozowana frekwencję wyborczą. To efekt, ich zdaniem, masowych protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Zapytani o to respondenci w większości źle oceniali to orzeczenie (prawie 66 proc.). A 69 proc. uważa, że powinno zostać przeprowadzone referendum w sprawie dopuszczalności i warunków dopuszczalności aborcji.
Tylko 10, 1 proc. oceniło wyrok TK jako zdecydowanie dobry, 14,8 uznało go za raczej dobry, a 9 proc. nie miało zdania.
Cmentarze, podobnie jak parki i skwery, są często pięknymi fragmentami i stałym elementem naszych osiedli. Okazuje się jednak, że ptaki traktują je zupełnie inaczej.
Czy wykorzystanie cmentarzy przez ptaki – stanowiące świetne wskaźniki jakości środowiska – jest takie jak parków?
– Pytanie wcale nie jest bezzasadne, bowiem w podręcznikach i pracach naukowych, często różnej jakości zieleń miejska jest po prostu wrzucana do jednaj kategorii – podkreśla prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, inicjator wielu badań dotyczących ptaków cmentarzy.
Metaanaliza danych ze Środkowej Europy wskazała, że skład i struktura populacji ptasich różni się pomiędzy parkami a cmentarzami, nawet jeśli kontroluje się efekt wielkości obiektu. Wynika to z tego, że na cmentarzach poza zielenią ważnym ich składnikiem są grobowce i budynki sakralne, co stwarza kolejne mikrosiedliska do zakładania gniazd i zbierania pokarmu. Z drugiej strony częstsze porządkowanie powoduje, że na cmentarzach mamy znacznie mniejszą liczbę gatunków gniazdujących na ziemi i nisko nad ziemią, np. pokrzewek i słowików. Wyjątkowo „cmentarnym” gatunkiem jest choćby ciepłolubny kulczyk, bliski krewniak kanarka.
Warto podkreślić, że cmentarze Polski, Czech i Słowacji są dość wyjątkowe na tle innych nekropolii świata, co zapewne związane jest z innym modelem religijności i kontynuowanym tradycyjnym sposobem pochówku. Tam, gdzie grobowce zastępowane są przez tzw. pola urnowe, ptaków jest zasadniczo mniej.
Jednak wpływ na występowanie i zachowania ptaków na cmentarzach wynikają nie tylko z obecności wskazanych mikrosiedlisk, ale też innego niż w parkach zachowania ludzi. Można powiedzieć, że ludzie spacerujący po terenie cmentarza są bardziej refleksyjni, wolniej się poruszają i znacznie rzadziej w towarzystwie czworonogów. Ptaki bardzo szybko rozpoznają te inne zachowania ludzi i szybko się do nich adaptują. Na cmentarzach stają się bardziej ufne i pozwalają się obserwować z bliższej odległości.
Cmentarze są ważne dla ptaków w okresie pozalęgowym. Stanowią na przykład miejsca zimowania gawronów, a w kępach świerków uwielbiają spędzać dzienny czas sowy uszatki. Na wsiach cmentarze często położone są na wzgórzach, za wsią, więc roztacza się z nich widok na okoliczne pola. To też doskonałe warunki na dokonywanie obserwacji.
– Osobiście uwielbiam odwiedzać cmentarze, w zasadzie we wszystkich miejscowościach, gdzie bywam, w kraju i za granica, staram się znaleźć czas na odwiedzenie nekropolii – mówi prof. Tryjanowski. – To doskonałe miejsce i na szerszą refleksję nad przemijaniem – i na dokonanie obserwacji ornitologicznych…
W związku z rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem do wielu punktów pobrań ustawiają się długie kolejki. Dzieje się tak dlatego, że osoby skierowane na badanie nie wykonują wcześniejszej rejestracji, co wydłuża procedurę w samym punkcie.
Osoby skierowane przez lekarza rodzinnego na wykonanie testu powinny przed udaniem się do punktu pobrań zarejestrować się telefonicznie. Zlecając wykonanie testu w kierunku koronawirusa, lekarz rodzinny podaje pacjentowi kod. Jeśli pacjent, przed udaniem się na wymaz, zadzwoni do punktu pobrań i poda swoje dane z kodem, znacznie skróci to całą procedurę pobierania wymazu.
– Jeśli chcecie skrócić czas oczekiwania na pobranie wymazu w punkcie pobrań, koniecznie zadzwońcie wcześniej i zarejestrujcie wizytę – apeluje wojewoda wielkopolski Łukasz Mikołajczyk.
Obecnie w Wielkopolsce funkcjonuje 45 punktów pobrań wymazów w kierunku koronawirusa. W samym Poznaniu jest ich 12.
Punkty pobrań to miejsca, do których zgłaszają się pacjenci chcący skorzystać z badania w kierunku zakażenia Sars-Cov-2. Na miejscu pobierany jest od pacjentów materiał biologiczny, który następnie trafia do laboratorium. Przed badaniem trzeba okazać dokument ze zdjęciem i swoim nr PESEL. Po wykonaniu badania wynik pojawi się na Internetowym Koncie Pacjenta. Poinformuje o nim także lekarz POZ.
Rejestr punktów prowadzi wielkopolski oddział wojewódzki NFZ w Poznaniu. Na stronie internetowej NFZ-u należy odszukać dokładny adres oraz kontakt telefoniczny, aby dowiedzieć się, gdzie można wykonać badania w kierunku zakażenia Sars-Cov-2.
17 171 zakażeń – tylko tyle przypadków zakażeń odnotowało dziś Ministerstwo Zdrowia. Ale na radość za wcześnie – powodem nie jest nagła poprawa zdrowia społeczeństwa, tylko to, że sanepid w weekendy pracuje w okrojonym składzie.
„Mamy 17 171 nowych i potwierdzonych zakażenia #koronawirus z województw: mazowieckiego (2380), lubelskiego (1768), kujawsko-pomorskiego (1734), łódzkiego (1670), śląskiego (1493), małopolskiego (1480), podkarpackiego (1241), pomorskiego (1020), wielkopolskiego (843), zachodniopomorskiego (711), podlaskiego (644), warmińsko-mazurskiego (539), dolnośląskiego (524), opolskiego (461), lubuskiego (401) i świętokrzyskiego (262)” – poinformowało ministerstwo. – „Z powodu COVID-19 zmarło 20 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarły 132 osoby”.
Liczba zakażonych koronawirusem: 379 902/5 783 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).
Wyniki badań laboratoryjnych potwierdziły zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 u 844 osób w regionie. Nadal najwięcej w Poznaniu i powiecie poznańskim.
Powiat chodzieski 3
Powiat czarnkowsko-trzcianecki 6
Powiat gnieźnieński 25
Powiat gostyński 45
Powiat grodziski 1
Powiat jarociński 69
Powiat kaliski 5
Powiat kępiński 1
Powiat kolski 18
Powiat koniński 4
Powiat kościański 34
Powiat krotoszyński 5
Powiat leszczyński 5
Powiat międzychodzki 8
Powiat nowotomyski 6
Powiat obornicki 7
Powiat ostrowski 10
Powiat ostrzeszowski 3
Powiat pilski 25
Powiat pleszewski 24
Powiat poznański 180
Powiat rawicki 14
Powiat słupecki 29
Powiat szamotulski 95
Powiat średzki 16
Powiat śremski 14
Powiat turecki 2
Powiat wągrowiecki 31
Powiat wolsztyński 2
Powiat wrzesiński 6
Powiat złotowski 0
Kalisz 13
Konin 0
Leszno 4
Poznań 135
W Wielkopolsce z powodu covid-19 lub współistnienia covid-19 z innymi schorzeniami zmarło 16 osób. Od początku pandemii w woj. wielkopolskim odnotowano: zakażonych 36 423, zgonów 628, ozdrowieńców 12 139, aktywnych 23 656.
Kołorking Muzyczny i Poznańska Orkiestra Improwizowana zapraszają dziś na muzykę improwizowana, której przez cały dzień będą mogli słuchać spacerowicze na Świętym Marcinie i placu Wolności.
„Muzyka improwizowana to od zawsze muzyka wolności, otwartości, inkluzywności. Nie zgadzamy się na łamanie praw człowieka, na przedmiotowe traktowanie kogokolwiek, na butę, przymus i obojętność na krzywdę innych. Protestujemy i na swój sposób wspieramy pozostałych protestujących: muzyką, głosem, ruchem; słusznym gniewem, ale i rozbrajającą groteską. Spacerowicze w słusznej sprawie, ale nie tylko – na św. Marcinie free impro będzie z Wami!” – piszą organizatorzy, zapraszając na koncerty.
ROZKŁAD JAZDY:
13:30 – 14:00
Rafał Zapała (pianino elektryczne) & Michał Fetler (saksofony)
Doświadczeni improwizatorzy spotykają się w niedzielne popołudnie, aby nauczyć się wspólnie „Marszu imperialnego”.
–
14:15- 14:45
Hubert Karmiński (elektronika) & Paweł Knorps (gitara)
Duo elektroakustyczne. Trochę do poskakania i potańczenia, ale i sporo punkowej duszy oraz długo zbieranego wkurwu.
–
15:00 – 15:30
Mortadelle (DJ set)
Nie stąd, ale z Tobą.
–
15:45 – 16:15
O (gitara elektryczna) & Zuzanna Boratyńska (saksofony) & Michał Joniec (metalowe odpadki, perkusjonalia)
–
16:30 – 17:00
„Cząstki”: fontAnna (głos) & Hubert Karmiński (elektronika)
Lecture performance z fragmentami zapisków artystki oraz kobiet, które zmieniły świat – otulone elektroniczną szatą dźwiękową. Całości towarzyszyć będzie projekcja video „From the ground”.
–
17:15 – 17:45
Michał Giżycki (basklarnet) & Adam 'Teresa’ Jełowicki (kornet)
Trzeba było ich nie denerwować.
–
18:15 – 18:45
Poznańska Orkiestra Nihilistyczna
Stoimy twardo po stronie nihilizmu i szkodliwości społecznej (z pewnymi elementami przygotowania, żeby nie powiedzieć wyszkolenia, muzycznego).
Poznańska Orkiestra Improwizowana zagra krótki dyrygowany set, wplatając w niego sample z protestów.
–
19:00 +
Ruszamy wspólnie na Plac Wolności z własnoręcznie zrobionymi transparentami i orkiestrowym „Marszem imperialnym”
—
WARSZTATY STRAJKOWE:
15:00 – 19:00: Małgorzata Mycek & Ruta Pindyrynda
Wszystkich spacerowiczów, którzy lubią robótki ręczne albo nie przygotowali się właściwie to zamanifestowania swojego sprzeciwu, zapraszamy do stołu! Stworzymy razem transparenty i wyszyjemy przepiękne błyskawice na maseczkach. Zabierzcie koniecznie własne kartony i materiały!
(do 5 osób)
—
Wszystkie koncerty są bezpłatne i realizowane w Kołorkingu Muzycznym (ul. św. Marcin 75) w formie OKNA: muzycy znajdują się wewnątrz, a publiczność na zewnątrz budynku. Organizatorzy proszą o zakładanie maseczek i utrzymywaniu właściwego dystansu społecznego.
Przypomnijmy, że także dziś o godzinie 17.00 na placu Wolności będzie trwało ustawianie ośmiu gwiazd ze zniczy, w czym może wziąć udział każdy chętny. A o 18.00 zainteresowani będą mogli zapalić znicz i ustawić kwiaty przed biurem Prawa i Sprawiedliwości na ulicy Młyńskiej.
Około godziny 3 nad ranem doszło do tragicznego wypadku na drodze Wilkowyja – Tarce. Samochód marki Mercedes uderzył w drzewo. Kierowca zginął na miejscu.
45-latek z Jarocina kierujący samochodem z niewyjaśnionych przyczyn stracił panowanie nad kierownicą, wypadł z trasy i uderzył w przydrożne drzewo. Uderzenie było tak silne, że pracujący na miejscu strażacy potrzebowali narzędzi hydraulicznych do cięcia metalu, by uwolnić zakleszczonego mężczyznę.
Niestety, po wydobyciu go z auta okazało się, że na pomoc jest już za późno. Obrażenia okazały się zbyt poważne i mężczyzna zmarł na miejscu.
Powstanie na terenie Nowego Zoo i będzie pierwszą taką jednostką w Polsce. Obiekt sfinansuje i wybuduje Fundacja On The Wild Side, która podpisze umowę o współpracy z władzami Poznania.
W październiku mija rok od ocalenia tygrysów z transportu, który utknął na granicy polsko-białoruskiej. Z pomocą uwięzionym zwierzętom ruszyło wtedy poznańskie ZOO.
– Tygrysy przebywały w ekstremalnie ciężkich warunkach, umierały z głodu i wycieńczenia – przypomina Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania. – Pomocną dłoń, jako pierwszy wyciągnął poznański ogród zoologiczny. Pracownicy pojechali na miejsce i zaopiekowali się zwierzętami. Walczyli z formalnościami, wyleczyli i pokochali uratowane tygrysy. I to wszystko na oczach milionów ludzi na całym świecie.
Tamte wydarzenia zainspirowały Dorotę Jagodzińską-Sasson do założenia Fundacji On The Wild Side, której celem jest podejmowanie działań na rzecz ratowania dzikich zwierząt.
– Uświadomiłam sobie wtedy bardzo ważny problem: w Polsce nie istnieje azyl dla dzikich zwierząt pochodzących z interwencji. Nie ma miejsca, które byłoby przystosowane do ratowania, zapewnienia specjalistycznej opieki weterynaryjnej i rehabilitacji, a potem także warunków życia maksymalnie zbliżonych do naturalnych i odpowiadających ich potrzebom – mówi Dorota Jagodzińska-Sasson, prezes Fundacji On The Wild Side. – Liczba dzikich zwierząt potrzebujących natychmiastowej pomocy wciąż rośnie. Budując azyl chcemy wesprzeć działania interwencyjne, które od lat skutecznie przeprowadzane są przez poznańskie ZOO.
Fundacja wspólnie z poznańskim ogrodem zoologicznym stworzyła koncepcję azylu, który ma być zlokalizowany na terenie Nowego ZOO. Koncepcja zakłada powstanie budynku przeznaczonego dla zwierząt drapieżnych oraz osobnego budynku dla zwierząt kopytnych wraz z dostosowanymi dla potrzeb poszczególnych gatunków wybiegami. Ponadto placówka ma być wyposażona w profesjonalny szpital dla jej podopiecznych. Całe założenie dopełni punkt widokowy dostępny dla zwiedzających.
W placówce znajdą schronienie zwierzęta pochodzące m.in. z nielegalnych hodowli czy pracujące w cyrkach. Obiekt sfinansuje i wybuduje Fundacja On The Wild Side, która nieodpłatnie przekaże go Miastu. Azyl będzie nosił imię „Nieumarłych”. Obecnie trwają prace nad projektem budowlanym.
– Sytuacja związana z ratunkiem tygrysów odbiła się szerokim echem na całym świecie – podkreśla Ewa Zgrabczyńska, dyrektor poznańskiego ZOO. – Udało nam się wtedy ocalić dziewięć z dziesięciu zwierząt. Zmagania o ich życie pokazały, że nigdy nie wolno się poddawać w walce o ochronę gatunków zagrożonych wyginięciem. Nieumarłe stały się symbolem naszego sprzeciwu wobec sytuacji, takich jak ta z transportem śmierci, ale również dały okazję do zjednoczenia ponad wszelkimi podziałami osób, które chcą praw dla wszystkich istot żywych. Ogród zoologiczny w Poznaniu stał się wyjątkowym punktem na mapie Polski. Arka Noego, którą jesteśmy, walczy nie tylko o gatunki zagrożone wyginięciem, ale również o ocalenie tych zwierząt, które zostały skrzywdzone przez człowieka. W tę rocznicę serdecznie państwu dziękujemy za wasz wkład, za wasze kibicowanie. Pozwoliło nam na ratowanie tygrysów, ale też na kontynuację naszej misji ocalenia.
Czy wiecie, że są pewne gatunki roślin, dzięki którym wiadomo, że w danym miejscu na pewno był cmentarz? Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu ma w tej dziedzinie najbogatszy zbiór w Europie!
Na obszarze Wielkopolski istnieje ponad 2150 starych, nieczynnych cmentarzy, które są obecnie niepielęgnowane i zapomniane. Cmentarze takie bywają różnie zlokalizowane – niektóre ukryte są w lasach, inne rozrzucone wśród pól uprawnych, czy usytuowane w mniejszych lub większych miejscowościach lub na ich obrzeżach.
Jeśli brakuje substancji nagrobnej na starych cmentarzach, szczegółowa inwentaryzacja botaniczna pozwala z bardzo wysokim prawdopodobieństwem zidentyfikować miejsca pochówku, ponieważ istnieją pewne gatunki roślin tzw. fitoindykatory, które są swoistymi wskaźnikami obszarów grzebalnych.
Od wielu lat w Katedrze Botaniki na Wydziale Rolnictwa, Ogrodnictwa i Bioinżynierii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu prowadzone są badania tego typu obiektów. Pomimo, iż badania w ostatnich latach prowadzone są w całej Polsce, najlepiej przebadanym obszarem jest Wielkopolska. Śmiało można powiedzieć, że zgromadzony materiał botaniczny (ze wszystkich znanych cmentarzy Wielkopolski), należy z całą pewnością do najbogatszych w skali kraju, a może i Europy.
Wiele roślin sadzonych na cmentarzach Wielkopolski miało znaczenie symboliczne lub było otoczonych czcią. Sadzone prawie na każdym cmentarzu barwinek pospolity (Vinca minor) i bluszcz pospolity (Hedera helix) symbolizowały nieśmiertelność i raj, a także przyjaźń i wierność. Do najczęstszych gatunków inwentaryzowanych na cmentarzach należy również lilak pospolity (Syringa vulgaris), który miał chronić przed przenikaniem złych duchów.
Kolczaste drzewa i krzewy jak robinia akacjowa (Robinia pseudoacacia) czy karagana syberyjska (Caragana arborescens) stanowiły według dawnych przesądów zaporę przed duchami. Niektórymi ciernistymi roślinami, na przykład jeżynami (Rubus sp.), śliwą tarniną (Prunus spinosa) czy głogami (Crateagus sp.), otaczano jedynie groby samobójców.
Rodzaj jeżyna należy do najbogatszych w gatunki na badanych cmentarzach – jest reprezentowany przez 36 gatunków. Jest to duża liczba, jeśli porówna się z całą Polską, w której stwierdzono 90 gatunków. Jeżyny pozyskiwano z pobliskich lasów i sadzono na tych wybranych grobach.
Podobnie gatunki z rodzaju róża (Rosa sp.) były sadzone stosunkowo często (35 gatunków) – ich symbolika jest wieloraka. Ogólnie róża jest kojarzona z symbolem Marii i krwi Chrystusa. Wiąże się z przemijaniem, miłością i śmiercią. Róża jako krzew kolczasty ma znaczenie podobne jak inne cierniste rośliny, czyli odstrasza zmarłych od świata żywych. Białe kwiaty róży mają znaczenie jako zwiastun śmierci i jednocześnie znak dziewiczej czystości. Natomiast czerwone kwiaty oznaczają krew Chrystusa. Spośród sadzonych gatunków róż najczęściej występuje na starych cmentarzach róża francuska (Rosa gallica), róża girlandowa (Rosa. majalis), róża frankfurcka (Rosa ×francofourtana) i róża damasceńska (Rosa ×damascena).
Dr Aneta Czarna i dr hab. Wojciech Antkowiak z Katedry Botaniki Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu we współpracy z Profesorem Jerzym Zielińskim z Instytutu Dendrologii PAN w Kórniku, utworzyli kolekcję najciekawszych gatunków róż w ogrodzie Katedry Botaniki przy budynkach Collegium Cieszkowskich, która liczy 83 okazy, a taksonów jest 25.
Współcześnie coraz częściej dokonuje się odnowy starych, nieczynnych cmentarzy w Polsce. W Wielkopolsce takimi pracami zajmuje się Stowarzyszenie Rewitalizacji Zabytkowych Cmentarzy „Koimeterion”, które przed rozpoczęciem prac korzysta z wiedzy konserwatorskiej i botanicznej.
Na początku listopada nasze myśli kierują się ku cmentarzom, na których pochowane są bliskie nam osoby. Zapalmy więc symboliczny znicz również na starym, opuszczonym cmentarzu – a rozświetli to miejsce na zawsze!
UPP, el
cebulica syberyjska Scilla sibirica Haw. fot. UPP
barwinek pospolity Vinca minor L. – oznacza raj, wieczność, nieśmiertelność fot UPP
Zniszczona instalacja Czarnego prania na Cytadeli i zamazane czarną farbą okno Inkubatora Kultury Pireus. To kolejne akty wandalizmu wobec popierających Strajk Kobiet.
Obrońcy murów, kościołów i pomników oburzający się na pomazanie ich farbą czy keczupem i uważający to za brak szacunku dla historii i kultury najwyraźniej nie mają takich skrupułów wobec innych dzieł sztuki czy działań artystycznych, które zawiniły tylko tym, że nie reprezentują tych samych co oni punktów widzenia.
Studentki Uniwersytetu Artystycznego przygotowały dziś instalację na Cytadeli wspierającą Strajk Kobiet, którą zatytułowały „Czarne pranie”. Chciały w przyjazny i nie wulgarny sposób przedstawić swój protest na Cytadeli. Przez cały dzień przychodziło wiele osób, a pomysł bardzo się spodobał – jak się jednak okazało, nie wszystkim. Gdy już było ciemno, na instalację wszedł jakiś mężczyzna i zerwał sznury z praniem mówiąc, że to głupoty. Dziewczyny musiały zakończyć akcję wcześniej niż planowały. Biorąc pod uwagę to, jak ostatnio w Polsce są traktowane protestujące kobiety, należy się cieszyć, że obyło się bez pobicia dziewczyn…
Inkubator Kultury Pireus z kolei opublikował na swoim profilu zdjęcie zamalowanego na czarno okna i pomazanych ścian.
„Ktoś postanowił zrobić nam niespodziankę… – napisali działacze. – „Jest nam ogromnie przykro patrząc na incydenty, które coraz częściej mają miejsce w naszym mieście. Pamiętajmy, że każdy z nas ma prawo do własnych poglądów. Nasz zespół wspiera i będzie wspierać kobiety. Każdy ma prawo do wyboru!”.
Współdomownik osoby zakażone trafi na kwarantannę automatycznie. Taką informację podał Adam Niedzielski, minister zdrowia. To oznacza, że nie będzie musiał czekać na telefon z sanepidu z potwierdzeniem.
Jak zapewnił minister, pracownik sanepidu zadzwoni do niego i tak, żeby załatwić formalności, ale kwarantanna będzie rozpoczęta automatycznie w dniu stwierdzenia zakażenia u współdomownika.
Minister Niedzielski powiedział też, że testy antygenowe wykonywane dla pacjenta objawowego będą teraz taką samą podstawą stwierdzenia koronawirusa jak PCR-owe. Dotąd po zastosowaniu testu antygenowego należało wykonać jeszcze test PCR-owy, żeby potwierdzić zakażenie, co wydłużało cały proces. Ta zmiana umożliwi szybsze testowanie pacjentów.
Zapadła także decyzja, by osoby z pozytywnym wynikiem testu dostały pulsoksymetry, jeśli lekarz rodzinny uzna to za zasadne.
Pulsoksymetry mierzą poziom natlenienia krwi i w zależności od wskazań urządzenia lekarz będzie podejmował decyzję, co dalej. Chodzi tu o zabezpieczenie pacjentów bez objawów lub z niewielkimi objawami. Dane będą trafiały do specjalnego centrum monitoringu powołanego przez Ministerstwo Zdrowia.
– Wolność kobiety jednak kończy się, kiedy zachodzi w ciążę, bo jest ograniczona wolnością dziecka – powiedziała posłanka Jadwiga Emilewicz w TVN24. I wokół jej wypowiedzi zaczęła się burza.
Jednak jej słowa o tym, że ciąża oznacza koniec wolności, wywołały burzę. Posłanka w mediach społecznościowych wyjaśniła, że mówiąc o końcu wolności miała na myśli zmianę trybu życia i zmianę odżywiania kobiety. Bo z chwilą, gdy dowiaduje się, że jest w ciąży, wszystko staje się podporządkowane temu, by dziecko urodziło się zdrowe.
Jadwiga Emilewicz powiedziała też, że będzie namawiać członkinie innych klubów poselskich, by wsparły projekt ustawy autorstwa prezydenta Dudy. W jej ocenie to dobry projekt, ale chce zaprosić do jego oceny ekspertów, lekarzy, prawników i bioetyków, by ustawa zapewniła bezpieczeństwo kobietom.
– Życie ludzkie postrzegam jako wartość naprawdę najwyższą – powiedziała. – I to nie my decydujemy o tym, kiedy ono się zaczyna.
Mało kto wie, bo z naszą własną przedchrześcijańską kulturą jesteśmy mało obeznani, że to nie tylko Mickiewicz o nich pisał, ale że naprawdę były obchodzone ostatniego dnia października. I to obchodzone bardzo imprezowo.
Dziady nazywane były także zaduszkami, radecznicą, przewodami albo pominkami. Podczas tego święta oddawano cześć duchom zmarłych przodków. Obchodzono je kilka razy w roku, a jeden z terminów przypadał właśnie na przełom października i listopada – i to dlatego katolickie święto obchodzimy w tym terminie. Nowy kościół wpisał się po prostu w zastaną już tradycję, by łatwiej przekonać do siebie ludzi.
To Dziadom zawdzięczamy palenie zniczy na grobach, ozdabianie ich kwiatami i spotkania rodzinne w tym dniu. Bo tak świętowali je Słowianie w czasach pogańskich, chociaż trzeba przyznać, że to jesienne święto w ich wydaniu było żywsze, ciekawsze i znacznie radośniejsze.
Jak to możliwe, by dzień poświęcony zmarłym był radosny? Słowianie wierzyli, że tego dnia granica między światem żywych i światem zmarłych staje się wyjątkowo cienka i zmarli wracają na ziemię, by się spotkać z rodziną i to było dla nich powodem do radości. Dlatego na rozstajach dróg i cmentarzach rozpalali wielkie ogniska, by dusze przodków mogły trafić do domów, a w samych domach zostawiali przy stole na noc wolne miejsce dla przybyłej duszy. Echem tego zwyczaju jest z kolei puste miejsce, które zostawiamy przy wigilijnym stole.
Oprócz dobrych i przyjaznych duchów na ziemię mogły się tego dnia przedostać też złe demony, chcące zaszkodzić żywym. Żeby się ich ustrzec, Słowianie robili karaboszki, czyli wyrzeźbione w drewnie lub… rzepie twarze mające symbolizować dusze przodków. Taką drewnianą maskę stawiano przed ogniem, a w rzepę wstawiano ogarek świecy. Wtedy wyrzeźbiona twarz wyglądała jak żywa i mogła odstraszyć demona chcącego zaszkodzić rodzinie.
Jednak ponieważ to słowiańskie święto, to wiadomo, że najważniejsza tego dnia była dobra impreza. Odbywała się ona… na cmentarzu, a jedzenie i napoje, jak najbardziej wyskokowe, rozstawiano wprost na grobach. W ten sposób mogły się pożywić dusze przodków, ale i żywym nic nie brakowało. Nie mogło zabraknąć miodu pitnego oraz najlepszych dań niejako do przekupienia przodków, by zapewnili swoim potomkom pomyślność, były także tańce i wszelkiego rodzaju zabawy aż do rana, z wróżeniem na czele. Wierzono, że dzięki obecności przodków wróżby pokażą prawdę.
Lano więc wosk, rzucano patyczki i z ich układu wnioskowano o tym, co przyniesie przyszłość. A gdy ktoś chciał mieć pewność, że nieszczęście go nie dopadnie – skakał przez ognisko, by w ogniu spłonęła jego zła dola i by mógł cieszyć się pomyślnością przez cały rok aż do kolejnych Dziadów.
Zamknięte podziemne przejście, zero ludzi, tylko radiowozy stojące przed bramami i handlarze owijający kwiaty ochronną włókniną. Tak wyglądają dziś poznańskie cmentarze.
Na straganach nie ma wielu handlowców, bo większość sprzedała to, co miała na miejscu wczoraj, no i jak się dowiedzieli o decyzji premiera, to nowego towaru nie przywozili. No i dziś już mało kto przyszedł do pracy. Bo po co? Kilka osób tylko się kręci, zawijając kwiaty, żeby je ochronić przed chłodem. Są w doniczkach, może wytrzymają te trzy dni. A może nie.
– Doniczkowe i znicze to jeszcze pół biedy, one mogą poczekać – mówi pani Maria Nowak, która jest emerytką, ale całe życie pracowała w handlu, a teraz pomaga w rodzinnej firmie ogrodniczej. – Ale te cięte będą się nadawały tylko do wyrzucenia, a one są najdroższe. No i ta świadomość, że wyrzucasz cały rok pracy ot tak, do kosza… Bo mało kto myśli o tym, że żeby były takie piękne kwiaty jesienią, trzeba się napracować przez cały rok. To nie jest marchewka, że kupujesz nasiona, siejesz, a ona ci rośnie. Tu potrzebny jest specjalistyczny sprzęt, szklarnie, fachowcy z dużą wiedzą, a to wszystko kosztuje.
Pani Maria szacuje, że ich firma będzie stratna na co najmniej 100 tysięcy z powodu tego zamknięcia. jak sobie poradzą – nie wie, bo większość posiadanych pieniędzy wydali na kupno towaru przed świętem.
– Gdybyśmy wiedzieli wcześniej, że zamkną cmentarze, na pewno kupilibyśmy mniej ciętych kwiatów i wieńców, bo doniczkowe mamy z własnych upraw – wyjaśnia. – Ale nie wiedzieliśmy i kupiliśmy, a dla trzech punktów to spory wydatek. Bo mamy stragan nie tylko na Miłostowie, ale też na Junikowie i trzeci przy szklarniach. Wyrzucone cięte kwiaty, średnio 5 zł za sztukę to jeden koszt, gotowe świeże wieńce, których ceny zaczynają się od 10 zł – drugi. Poszło na to około 20 tys. zł na jeden punkt. A pracownicy w szklarniach pracowali normalnie i trzeba im zapłacić normalną pensję. Tyle co sprzedawcom na straganach zapłaci się mniej, bo mniej pracowali, ale to niewiele pomoże.
Zamknięcie straganów przed 1 listopada to jednak nie tylko te doraźne, bieżące koszty. To brak pieniędzy na inwestycje i na czarną godzinę, bo właśnie na to się zbierało przy takich okazjach.
– Branża już dostała w plecy, kiedy wiosną wprowadzono lock down – zwraca uwagę pani Maria. – Wszyscy utrzymywaliśmy się z oszczędności, a ja byłam w najlepszej sytuacji, bo mam emeryturę. Mieliśmy nadzieję, że 1 listopada pozwoli nam trochę załatać te dziury, zebrać pieniądze na zapas, bo nie wiadomo, co będzie w przyszłym roku. A tu taki cios w plecy.
Sam zakaz pani Maria uważa za absurdalny.
– Przecież pracuję przy cmentarzu i widzę, jak to wygląda, dzień w dzień, święto w święto – mówi. – Miłostowo to duży cmentarz i nawet jak wejdzie dużo ludzi to tłoku nie ma, wszyscy się rozchodzą w boczne alejki i każdy stoi przy swoim grobie. Ludzie przychodzą po trzy-cztery osoby, rzadko kiedy więcej, i najczęściej to rodzina, która i tak razem mieszka. Na cmentarzu może chwilę pogadają z krewnymi, jak zdarzy im się spotkać, ale to wszystko. Większy tłok jest w galeriach handlowych i w kościołach, bo w czasie takich świąt to nawet ci mniej wierzący przychodzą na mszę za babcię czy dziadka. Ale ani galerii, ani kościołów jakoś premier nie zamknął. Tylko nam zabrał chleb.
Lilia Łada
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Cmentarz Miłostowo 2020 Święto Zmarłych fot. Sławek Wąchała
Prezydent Poznania złożył kwiaty na grobach zasłużonych Wielkopolan przed 1 listopada, by zdążyć przed zamknięciem cmentarzy zarządzonym przez rząd. „Mamy najsłabszy w Europie i najgorszy w historii Polski rząd” – podsumował Jacek Jaśkowiak.
Zazwyczaj składanie kwiatów wspólnie przez prezydenta, starostę, marszałka i wojewodę było kameralną, wzruszającą uroczystością na poznańskiej Skałce, czyli cmentarzu świętego Wojciecha, a także na Cytadeli i przy pomnikach, która odbywała się 1 listopada.
Tym razem jednak, z powodu ograniczeń rządowych, prezydent zrobił to sam, jeszcze przed zamknięciem cmentarzy przez rząd.
„Zamknięcie cmentarzy tuż przed świątecznym weekendem to skrajna nieodpowiedzialność rządu” – napisał Jacek Jaśkowiak w mediach społecznościowych. – „To kpina z Polek i Polaków. To straty dla ludzi, którzy kupili wieńce na groby bliskich, dla właścicieli stoisk przy cmentarzach oraz dla samorządów, które poniosły koszty m.in. zmiany organizacji ruchu. Sposób działania decydentów pokazuje, że w tak trudnym czasie, jak obecnie, mamy najsłabszy w Europie i najgorszy w historii Polski rząd. Konsekwencją są kolejne rekordy zakażeń”.
„Ruszamy im z pomocą” – poinformowała prezydent Beata Klimek na swoim profilu społecznościowym. Władze Ostrowa odkupią kwiaty i posadzą na miejskich skwerach.
„Odkupimy chryzantemy od handlowców z terenów, których zarządcą są ostrowska spółka CRK Zieleń i Rekreacja oraz Miejski Zarząd Dróg. Zasadzimy je w naszych parkach i miejskich rabatkach. Ostrów Wielkopolski będzie kolorowy na jesień!” – poinformowała prezydent. – „Podjęliśmy również decyzję, że handlowcy zostaną zwolnieni z opłat za zajęcie miejsca”.
Wszystkie osoby, zainteresowane taką formą pomocy, mogą się kontaktować już w poniedziałek pod numerami telefonów – 62 735 25 76 i 62 735 43 34. A prezydent Klimek zaapelowała o wsparcie także do mieszkańców Ostrowa.
„Kupmy kwiaty na nasze balkony, do ogrodów i domów. Bądźmy solidarni!” – napisała.
Ponad 20 tys. żołnierzy, w tym Wojska Obrony Terytorialnej, wesprze w najbliższym czasie walkę z koronawirusem. Żołnierze otrzymają powiadomienia o natychmiastowym (alarmowym) stawiennictwie w jednostce.
Zachorowania na koronawirus wciąż rosną. W związku z tym WOT uruchamia przejście formacji do działań przeciwepidemiologicznych o dużej intensywności. Zgodnie z zapowiedziami ministra obrony narodowej, w najbliższym czasie zaangażowanie wojska we wsparcie walki z COVID-19 zostanie zwiększone do ponad 20 tys. żołnierzy. Dużą część z nich będą stanowić żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, których dowództwo uruchamia dotychczas nieaktywowane zasoby.
Nie dotyczy to terytorialsów, którzy już są zaangażowani w działania przeciwkryzysowe. Powołania ochotników mają na celu maksymalne zwiększenie zaangażowania wojska w działania przeciwkryzysowe.
Wojska Obrony Terytorialnej otrzymają silniejsze wsparcie od innych rodzajów wojsk. Oznacza to, że operacja „Trwała Odporność” nabiera charakteru wspólnej operacji całych sił zbrojnych. WOT otrzyma pomoc we wszystkich podejmowanych działaniach. Ta operacja wojskowa będzie prowadzona przez najbliższych kilka miesięcy.
Terytorialsi wielkopolskiej brygady (w województwie wielkopolskim i lubuskim) zostaną wprowadzeni do wszystkich szpitali, gdzie przejmą zadania triażu. Żołnierze WOT zostaną także skierowani do większości funkcjonujących w obu województwach punktów wymazowych. Ich zadaniem będzie pobieranie materiału biologicznego na obecność koronawirusa. Większa liczba żołnierzy będzie zaangażowana w budowę szpitali tymczasowych na szczeblu wojewódzkim.
12 WBOT zwiększy swoje działania polegające na wsparciu policji w monitorowaniu osób przebywających w kwarantannie oraz ocenie potrzeb i pomocy tym osobom. Rozpatrywane są scenariusze wsparcia realizacji tych zadań samodzielnie przez żołnierzy WOT, w miastach i aglomeracjach, gdzie liczba osób izolowanych będzie największa.
Jednocześnie wielkopolska brygada, jak i całe WOT, na szeroką skalę będzie szkolić żołnierzy pod kątem czekających ich zadań. Aktualnie trwają i planowane są kolejne kursy Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy (KPP) oraz pobierania materiału biologicznego. Po ich ukończeniu wojskowi w jeszcze większym stopniu odciążą lekarzy i pielęgniarki, aby kadra medyczna mogła zająć się udzielaniem pomocy chorym.
To już dziewiąty dzień kobiecych protestów w Polsce. W Poznaniu protestujący zbierają się tradycyjnie już o 19.00 na placu Wolności. Z czarnymi wstążkami.
„Czarna wstążka to znak niezgody na zawężenie praw reprodukcyjnych kobiet w Polsce – wyjaśniają organizatorki. – Pokazuje nasz absolutny sprzeciw wobec zaostrzania przepisów i odbierania kobietom prawa do samodzielnego podejmowania decyzji”. Czarną wstążkę można nosić na nadgarstku, jak broszkę czy naszyjnik – by w tej sposób okazać solidarność z polskimi kobietami.
Przypomnijmy, że Strajk Kobiet to walka o zdrowie kobiet, o dostęp do legalnej i bezpiecznej aborcji, do badań lekarskich, wsparcia, a przeciw przymuszaniu do rodzenia i traktowania kobiet, jako żywe inkubatory, bez praw i podmiotowości.
Zaostrzanie przepisów antyaborcyjnych uderza w najbiedniejsze kobiety, to one borykając się często z problemami lokalowymi, nie będą mogły pozwolić sobie na dokonanie zabiegu w innym kraju, albo prywatnej klinice, o nich należy pamiętać walcząc dziś i im należy się wsparcie i solidarność. Aborcja jest podstawowym prawem socjalnym, a jej zaostrzenie to pogłębianie nierówności społecznych.
Dlatego, gdy jej odmówiono, gdy jest też problem z kupnem tabletek antykoncepcyjnych i zrobieniem badań prenatalnych, kobiety wyszły na ulice. I będą wychodzić codziennie, by walczyć o godne życie i poszanowanie ich praw.