Szamotulscy policjanci zatrzymali 33-letniego mężczyznę podejrzanego o zgwałcenie kobiety w Parku Zamkowym na początku grudnia. Decyzją sądu mężczyzna trafił do Aresztu Śledczego.
Przypomnijmy: 2 grudnia policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Szamotułach otrzymali zgłoszenie o zgwałceniu kobiety. Do zdarzenia doszło tego samego dnia po godzinie 20.00 w Parku Zamkowym w Szamotułach. Napastnik uciekł.
Od chwili zgłoszenia, nieprzerwanie nad ustaleniem sprawcy i jego zatrzymaniem pracowali policjanci z Szamotuł. Operacyjni analizowali wszystkie możliwe ślady i sprawdzali każdy możliwy trop – i ich wytężona praca w końcu doprowadziła do wytypowania podejrzanego. Okazał się nim 33-letni mieszkaniec Szamotuł. Funkcjonariusze zatrzymali go 22 grudnia.
33-latek został przesłuchany przez prokuratora i usłyszał zarzut zgwałcenia. Na wniosek śledczych 24 grudnia Sąd Rejonowy w Szamotułach tymczasowo aresztował mężczyznę na okres 2 miesięcy.
W sprawie toczy się prokuratorskie śledztwo. Za zgwałcenie polskie prawo przewiduje od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.
Ministerstwo Zdrowia opublikowało szczegółowe informacje na temat liczby zakażeń koronawirusem w powiatach. W Wielkopolsce ostatniej doby stwierdzono 1215 zakażeń. Niestety, 36 osób zmarło.
Kolejno: nazwa powiatu i liczba zakażeń. W nawiasie jest podana liczba zgonów.
powiat ostrzeszowski 19
powiat obornicki 30
powiat leszczyński 18
powiat Leszno 11
powiat kolski 19 (3)
powiat rawicki 6 (3)
powiat słupecki 19
powiat średzki 22
powiat jarociński 13
powiat nowotomyski 13 (3)
powiat wągrowiecki 21
powiat Poznań 220 (5)
powiat Konin 16
powiat czarnkowsko-trzcianecki 23
powiat złotowski 35
powiat kościański 56 (1)
powiat grodziski 19
powiat szamotulski 50
powiat ostrowski 52 (2)
powiat Kalisz 26 (1)
powiat chodzieski 24 (1)
powiat międzychodzki 10
powiat gostyński 18 (3)
powiat kaliski 31 (2)
powiat pilski 60
powiat śremski 19
powiat kępiński 2
powiat turecki 10
powiat wrzesiński 50
powiat gnieźnieński 43 (1)
powiat pleszewski 12 (4)
powiat krotoszyński 10
powiat wolsztyński 12 (1)
powiat poznański 203 (6)
powiat koniński 22
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał komunikat meteorologiczny ostrzegający przed oblodzeniem nie tylko w Wielkopolsce, ale także w województwach zachodniopomorskim, lubuskim i łódzkim.
„Aktualnie na całym obszarze występują ujemne temperatury gruntu od -16°C na północy regionu do -11°C na południu” – informuje IMiGW. – „Nawierzchnia dróg wciąż pozostaje zamarznięta. Drogi i chodniki są śliskie. W ciągu dnia również prognozowane są ujemne temperatury. Temperatura maksymalna powietrza wyniesie od -5°C do -3°C oraz temperatura gruntu od -3°C do -1°C”.
Według meteorologów oblodzenie będzie się dawało we znaki do godziny 11.00.
Wielkiej wigilii dla bezdomnych i potrzebujących ponownie nie zorganizowano w mieście ze względu na pandemię. Ale wszyscy 24 grudnia otrzymali przysmaki wigilijne w paczkach, a pomagał je rozdawać Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania.
Świąteczne posiłki i paczki wydawano w czterech jadłodajniach na terenie miasta Caritas: przy Łąkowej, Taczaka, Niegolewskich i Ściegiennego. W ubiegłym roku w wydawaniu paczek ze świąteczną wędliną, karpiem, słodyczami i wieloma innymi pysznościami pomagał prezydent Jacek Jaśkowiak w jadłodajni przy ulicy Łąkowej. W tym roku, ze względu na złamaną nogę prezydenta, nie było to możliwe, ale zastąpił go Jędrzej Solarski, jego zastępca. Pomagał wydawać dary przy ulicy Ściegiennego.
– Kolejny rok pandemii sprawił, że ponownie nie można w większym gronie przełamać się tradycyjnym opłatkiem ani usiąść do wigilijnego stołu jak w poprzednich latach w hali MTP – mówi zastępca prezydenta. – Pomoc osobom bezdomnym, starszym, chorym czy samotnym właśnie w okresie świątecznym jest szczególnie potrzebna. Niezależnie od sytuacji, nikt nie powinien pozostać bowiem bez ciepłego posiłku na Wigilię i święta. Caritasowi, jego pracownikom i wolontariuszom, należą się wielkie podziękowania za przygotowanie, pracę i pomoc potrzebującym w te święta, ale i na co dzień.
Wydawane posiłki były ciepłe i zapakowane tak, żeby każdy, kto chciał odgrzać je w domu, mógł to zrobić. Poza wigilijną kolacją rozdawano również paczki, a w nich najpotrzebniejszą żywność na kolejne dni oraz trochę świątecznych przysmaków. Pakowaniem i rozdawaniem jedzenia zajęli się wolontariusze, którzy przygotowali 1400 paczek żywnościowych oraz dań wigilijnych.
wigilia, świąteczne paczki przy Ściegiennego fot. UMP
wigilia, świąteczne paczki przy Ściegiennego fot. UMP
wigilia, świąteczne paczki przy Ściegiennego fot. UMP
wigilia, świąteczne paczki przy Ściegiennego fot. UMP
wigilia, świąteczne paczki przy Ściegiennego fot. UMP
wigilia, świąteczne paczki przy Ściegiennego fot. UMP
Około godziny 9.35 w miejscowości Wierzchaczewo doszło do zderzenia dwóch samochodów, jak informują strażacy z OSP Otorowo. I przypominają, że na drogach jest bardzo ślisko, więc wszyscy kierowcy powinni szczególnie uważać.
„Warunki na drogach są trudne” – ostrzegają strażacy z Otorowa, pokazując zdjęcie z dzisiejszego wypadku. – „Pamiętajcie o ostrożnej jeździe!”.
W tym konkretnym zdarzeniu na szczęście nikt nie ucierpiał, ale w całym regionie nadal pada gęsty śnieg i śnieg z deszczem, a temperatury spadają, więc wieczorem na drogach zrobi się naprawdę ślisko. IMiGW już wydał ostrzeżenie meteorologiczne pierwszego stopnia przed oblodzeniem dla całej Wielkopolski.
To była naprawdę niezwykła świąteczna zabawa, a wszystko wymyślili, zaplanowali i zrealizowali własnym sumptem mieszkańcy Plewisk. Ze świecącego samochody wysiedli Mikołajowie i… tańczący piernik!
„Zorganizowaliśmy dzisiaj w Plewiskach charytatywne spotkanie z Mikołajami!” – napisała do nas pani Magdalena, jedna z organizatorek akcji. – „Zebraliśmy się w kilka osób i odwiedziliśmy dzieci w Plewiskach, głównie te chore i na kwarantannie. Mieliśmy spotkania z dziećmi i będziemy robić to co roku!”
Jak wyglądała akcja – można zobaczyć na filmikach, które nagrali mieszkańcy. Dzieciom bardzo się podobało – a wszystko to było zrobione własnymi siłami mieszkańców pod wodzą pana Michała Piekary i pani Magdaleny Wiśnik. Organizatorzy podkreślają, że atrakcje dla dzieci chorych i na kwarantannie były prezentowane z bezpiecznej odległości, zgodnie z zaleceniami epidemicznymi.
Wszystko wypadło doskonale, dzieci były zachwycone i można tylko pogratulować Plewiskom pomysłu, a mieszkańcom – pozazdrościć energii i radości życia.
Zgodnie z wielowiekową tradycja o północy w noc wigilijną zwierzęta przemawiają ludzkim głosem. Ale głównie te domowe. A co z ptakami? Prof. Piotr Tryjanowski, kierownik Katedry Zoologii UPP, zna odpowiedź na to pytanie.
– Człowiek niemal od zawsze chciał zrozumieć mowę zwierząt, często z całkiem praktycznej potrzeby, by wiedzieć co im dolega, lub sprawić, by wydajniej pracowały – opowiada naukowiec. – Proszę pamiętać, że jeszcze całkiem niedawno każde zwierzę hodowlane to był olbrzymi majątek decydujący niemal o możliwościach przeżycia rodziny. Jednak, choć były potrzeby takiej komunikacji, to wybrane obiekty zwierzęce chyba nie były dobrane najtrafniej… Ze zwierząt gospodarczych, czy raczej powinniśmy powiedzieć towarzyszących, jeślibyśmy poszukiwali nici porozumienia, zarówno werbalnego, jak i nie werbalnego, to pewnie najlepszym kandydatem byłby pies. I to zapewne rasy pasterskie, które przekazywane komunikaty musiały rozumieć doskonale, a i same jasno formułować swoje potrzeby.
Co pokazują badania?
Badania opublikowane niedawno w czasopiśmie Applied Animal Behaviour Science pokazują, że psy potrafią reagować na od 15 do 215 wyrażeń, co daje średnio 89 komunikatów na osobnika. Prawie wszystkie psy reagują na klasyczne komunikaty: „siad”, „chodź”, „zostań” i oczywiście na swoje imię. Jednak to podejście do zagadnienia komunikacyjnego od drugiej strony.
– Przecież de facto to badania pokazujące, jak psy rozumieją naszą mowę, a nie my psią – zauważa prof. Tryjanowski. Dodaje jednak, że samo zagadnienie jest bardzo interesujące, bowiem do tanga trzeba dwojga. W komunikacji ważny jest nie tylko odbiorca, ale i nadawca, i ich wzajemna relacja.
Jeśli chodzi o nadawców potrafiących naśladować ludzką mowę, to tu ptaki są bezkonkurencyjne: papugi, gwarki czy z naszej rodzimej fauny – szpaki.
– Jednak to właśnie wśród papug mamy prawdziwych mistrzów – przyznaje prof. Tryjanowski. – Są takie, na przykład wyszkolone osobniki żako, które znają 850 słów. Przypominam, że językoznawcy twierdzą, iż zasób 1000 słów wystarcza na w miarę dobrą codzienną komunikację u ludzi. Otwartym pozostaje pytanie, czy mówiąca papuga jest świadoma znaczenia wypowiadanych słów i potrafi je łączyć w struktury gramatyczne. To już większe wyzwania – stawiane tak przed samymi ptakami, jak i analizujących ich wypowiedzi naukowcami.
Czy musimy rozumieć, co przekazują ptaki?
Ważna jest też inna kwestia: czy naprawdę musimy rozumieć wszystko, o czym psy szczekają, koty miauczą, krowy muczą, a ptaki śpiewają, by cieszyć się tymi dźwiękami? Ostatni przykład z Australii pokazuje, że zdecydowanie nie. Dosłownie parę tygodni temu na australijskie listy przebojów z impetem wdarł się album Songs of Disappearance zawierający głosy 53 rzadkich i ginących gatunków ptaków Australii. Zaskakuje to, że album pokonał znanych artystów, w tym Michaela Buble i Mariah Carey. Można? Można!
– Z przyjemnością słucham tych australijskich dźwięków i nawet troszkę zazdroszczę mieszkańcom antypodów słońca i ciepła w Boże Narodzenie – przyznaje prof. Tryjanowski. – Nie myślę nawet, co śpiewające ptaki chcą nam przekazać, po prostu głosy te działają niemal terapeutycznie – wyciszają, przenoszą w inną rzeczywistość. A jakie niosą informacje? Biologicznie pewnie najprostsze: o zajęciu terytorium, o jakości samca, o sposobach współpracy w parach. Jednak czy musimy to wszystko rozumieć? Pewnie chcielibyśmy… Jednak czy warto – to już inna kwestia. Bo przypomnę tylko jedną ze starych polskich legend, która głosiła, że gospodarz rozumiejący zwierzęcą mowę umierał. Może to bożonarodzeniowy przekaz dla nas – że trzeba dobrze rozróżniać pomiędzy naukową ciekawością a bezgranicznym wścibstwem. Słuchać, nie podsłuchiwać – warto i nad tym zagadnieniem się zamyślić. A Boże Narodzenie wszak powinno sprzyjać refleksji.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenie meteorologiczne przed oblodzeniem dla całej Wielkopolski od 24 grudnia, od godziny 18.00, do 25 grudnia, do godziny 9.00 rano.
Obecnie w całym regionie pada śnieg lub śnieg z deszczem, który wieczorem, gdy temperatura zacznie spadać, zamarznie.
„Prognozuje się zamarzanie mokrej nawierzchni dróg i chodników po opadach deszczu, deszczu ze śniegiem i mokrego śniegu powodujące ich oblodzenie” – informuje IMiGW. – „Temperatura minimalna od -9°C do -6°C, temperatura minimalna przy gruncie około -12°C. Ujemna temperatura powietrza utrzyma się do poniedziałku (27.12.2021).
Prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska wynosi 85 proc.
„To już drugie Święta Bożego Narodzenia, które obchodzimy w cieniu pandemii” – napisał prezydent Poznania w mediach społecznościowych. Jednak mimo konieczności zachowania dodatkowych zasad bezpieczeństwa prezydent życzył poznaniakom wesołych świąt.
„Przeżyjmy ten czas bezpiecznie i odpowiedzialnie” – napisał prezydent. – „Życzę Państwu, by chwile spędzone razem z bliskimi przyniosły wiele radości i odpoczynku. Niech te wyjątkowe dni będą dla nas czasem pełnym pokoju i nadziei na przyszłość. Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!”.
Co święta mają wspólnego z olejem palmowym? Nie jest to typowy składnik bożonarodzeniowych potraw, po co więc o nim mówić przed świętami? Prof. UPP dr hab. Andrzej Węgiel wyjaśnia, jak się ma olej palmowy do Bożego Narodzenia i dlaczego należy go unikać.
– Faktycznie, w tradycyjnych polskich przepisach na potrawy świąteczne olej palmowy nie występuje – zgadza się naukowiec. – Problem w tym, że dzisiaj często korzystamy z gotowych dań lub półproduktów, a tłuszcz palmowy możemy spotkać w wielu popularnych produktach i to często w takich, w których byśmy się go najmniej spodziewali. W przygotowaniach do świąt intensywnie korzystamy ze środków czystości, kosmetyków i środków do pielęgnacji ciała – których składnikiem bardzo często także jest olej palmowy.
Są dwa główne powody, dla których warto przy robieniu zakupów świątecznych unikać produktów zawierających tłuszcz palmowy. Po pierwsze, dla naszego zdrowia, bo na pewno nadmierne spożycie tego produktu nam nie służy. Po drugie, dla naszej planety, bo niestety produkcja oleju palmowego bardzo negatywnie oddziałuje na środowisko naturalne.
Tłuszcz palmowy jako tani i szkodliwy wypełniacz
Czy aby na pewno chcemy, by głównym kryterium wyboru produktów do przygotowania dań świątecznych była ich niska cena? Chyba niekoniecznie. To właśnie w święta zazwyczaj stawiamy na jakość potraw, nawet jeśli nie możemy sobie na to pozwolić w życiu codziennym. A obecność tłuszczu palmowego zazwyczaj oznacza gorszą jakość produktów spożywczych, bo jest tani, jeśli chodzi o produkcję. Tylko że ta produkcja niszczy środowisko naturalne.
– Olej palmowy charakteryzuje się wysoką zawartością nasyconych kwasów tłuszczowych (około 45%), zbliżoną do zawartości w tłuszczach zwierzęcych – tłumaczy prof. Węgiel. – Osoby, które są na diecie wegetariańskiej lub wegańskiej ze względów zdrowotnych, powinny mieć na uwadze, że mimo iż jest to olej roślinny, to o właściwościach takich jak smalec czy łój wołowy. Trzeba wiedzieć, że nasycone kwasy tłuszczowe, spożywane w nadmiarze, przyczyniają się do zaburzeń lipidowych, większego zagrożenia miażdżycą, chorobami sercowo-naczyniowymi, przypisuje im się też generowanie procesów zapalnych, a te mogą leżeć u podłoża rozwoju nowotworów. Olej palmowy zawiera przede wszystkim kwas palmitynowy, który podwyższa poziom cholesterolu LDL (tzw. złego cholesterolu) co wiąże się z ryzykiem miażdżycy, również pogorszoną nietolerancją glukozy, powoduje zaburzenia składu mikrobioty, czy też zaburzenia w odczuwaniu sytości. Z pestek owoców wytłacza się olej o jeszcze wyższym udziale nasycenia kwasów tłuszczowych, podobny do oleju kokosowego, który jednak głównie stosowany jest w kosmetyce.
Uprawa palmy olejowej niszczy lasy
Tworzenie kolejnych plantacji powoduje wycinanie wielkich połaci lasów, przekształcanie mokradeł, wzrost emisji dwutlenku węgla, zwiększenie ryzyka pożarów i powodzi.
– Ponadto ścieki powstające przy produkcji oleju powodują eutrofizację i zakwaszanie, zawierają związki toksyczne, które zanieczyszczają ekosystemy wodne i lądowe oraz uwalniają gazy cieplarniane – wylicza poznański naukowiec. – Emisja dwutlenku węgla powodowana wylesieniami jest tak wysoka, że zajmuje drugą pozycję na świecie, zaraz po sektorze energetycznym. Kolejnym znaczącym źródłem emisji dwutlenku węgla do atmosfery jest wypalanie torfowisk. Pod tym względem przoduje Indonezja, która odpowiada za 90% takich emisji. Oba te czynniki sprawiają, że kraj ten stał się trzecim na świecie (po USA i Chinach) emiterem dwutlenku węgla.
Największym problemem dla środowiska jest etap zakładania nowych plantacji. Najczęściej odbywa się to kosztem lasów deszczowych i mokradeł. Potencjalnie, plantacje mogą być zakładane na terenach użytkowanych rolniczo, w miejsce innych plantacji (np. kauczukowca), czy po prostu na tak zwanych nieużytkach (terenach niezagospodarowanych). Niestety, dostępność takich miejsc jest ograniczona, aby więc sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na olej palmowy, większość plantacji zakładane jest w miejscu, gdzie uprzednio był las.
– Zakładanie plantacji w miejscu wyciętego lasu wiąże się z dodatkowymi korzyściami – tłumaczy prof. Węgiel. – Jest tam żyzna niezdegradowana gleba, a ponadto pieniądze ze sprzedaży drewna pokrywają koszty założenia plantacji. Dlatego, wraz z ekspansją plantacji palmy olejowej, w szybkim tempie ubywa lasów. Indonezja dawniej była prawie w całości pokryta lasami, jej lesistość wynosiła około 99%. W wyniku prowadzonych od lat 70. intensywnych wylesień, powierzchnia lasów tego kraju zajmuje mniej niż połowę pierwotnego stanu. Zmniejszanie powierzchni lasów naturalnych jest przyczyną zmniejszenia bioróżnorodności i stanowi zagrożenie wyginięcia dla wielu gatunków roślin i zwierząt – między innymi jest główną przyczyną spadku liczebności orangutanów.
Zatem, przygotowując się do tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia, może warto sięgnąć po tradycyjne przepisy, a do ich wykonania kupować jedynie produkty podstawowe, nie przetworzone, najlepiej wytwarzane lokalnie? Wtedy najlepiej zadbamy i o swoje zdrowie, i o planetę!
Inwigilacja senatora opozycji Krzysztofa Brejzy za pomocą oprogramowania Pegasus oraz wycieczka Jacka Kurskiego do Paryża w czasie, gdy był zakażony koronawirusem. W obu tych sprawach poseł Adam Szłapka zamierza złożyć zawiadomienia do prokuratury.
Przewodniczący Nowoczesnej podczas konferencji prasowej 24 grudnia zapowiedział także złożenie wniosku o zwołanie Komisji ds. Służb Specjalnych w tej sprawie, w porozumieniu z członkami Komisji ds. Służb Specjalnych Markiem Biernackim i Maciejem Gdulą). Poseł poinformuje także prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika dot. naruszenia art. 231 kk (§1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.)
– Obaj byli już skazani za przekroczenie uprawnień, więc zachowanie którego się dopuścili, jest recydywą – zauważa poseł Szłapka.
Podsłuchiwanie senatora Brejzy
Inwigilacja Krzysztofa Brejzy jest, zdaniem przewodniczącego Nowoczesnej, jedną z największych afer w ciągu ostatnich 30 lat.
– Takie rzeczy nie mają miejsca w państwach demokratycznych – mówił poseł. – Władza wykorzystuje zaawansowane oprogramowanie, który służyć powinno do zwalczenia terroryzmu, do inwigilacji wrogów politycznych. To są standardy Rosji, Białorusi, Afganistanu. Dlatego Polska straciła licencję na używanie tego oprogramowania. Jest coraz więcej dowodów, że bezprawne wykorzystanie Pegasusa miało miejsce. Sprawa inwigilacji dotyczy kampanii parlamentarnej w 2019 kiedy Brejza był szefem sztabu, więc ta sprawa mogła mieć wpływ na wynik wyborów. Byłem w sztabie, kontaktowałem się z nim, czuję, że sprawa mnie dotyczy.
Poseł podkreślił, że sprawa dotyczy nie tylko senatora Brejzy, ale także prokurator Ewy Wrzosek. Ostatnio także Roman Giertych poinformował o wykryciu podsłuchu na jego telefonie.
– Oczywiście bardziej wierzę prokurator Wrzosek czy senatorowi Krzysztofowi Brejzie niż Maciejowi Wąsikowi i Mariuszowi Kamińskiemu, już skazanymi za nadużycie uprawnień – podsumowuje poseł. – Przypomnę, że Kamiński został skazany na 3 lata i gdyby nie ułaskawienie prezydenta Andrzeja Dudy, prawdopodobnie poszedłby do więzienia.
Wycieczka Jacka Kurskiego
Zawiadomienie w sprawie Jacka Kurskiego dotyczy jego wyjazdu do Paryża na Eurowizję Junior. Jak poinformował Onet, prezes TVP był wtedy zakażony koronawirusem, co wykazał wykonany przez niego test. 12 grudnia zgłosił się do szpitala MSWiA w Warszawie, ponieważ miał kontakt z osobą chorą. Wtedy test nie wykazał zakażenia, ale dwa dni później już tak. Czyli zgodnie z zasadami wprowadzonymi przez rząd na czas pandemii, 14 grudnia Jacek Kurski powinien natychmiast udać się na 10-dniową kwarantannę. Ale już 19 grudnia poleciał do Paryża, gdzie bez maseczki rozmawiał z uczestnikami Eurowizji Junior i wystąpił w materiale TVP na ten temat.
Zdaniem przewodniczącego Nowoczesnej Jacek Kurski zlekceważył aktualnie obowiązujące przepisy i naraził inne osoby na niebezpieczeństwo nie przestrzegając kwarantanny. Zawiadomienie dotyczy art. 160 (§1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.)
– Z pandemią nie ma żartów, w Polsce codziennie umiera kilkaset osób – podkreśla poseł. – I nawet jeśli ktoś przechodzi covid lekko to musi mieć świadomość, że spotykanie się z innymi ludźmi może doprowadzić do ich śmierci. To, co zrobił Kurski, to poważne przestępstwo.
Przypomnijmy, że za złamanie zasad kwarantanny sanepid może nałożyć karę w wysokości nawet 30 tysięcy złotych.
Strzelanie z łuku i kuszy, nauka rękodzieła, wycieczki, tańce i spotkania towarzyskie. To wszystko mają do dyspozycji seniorzy z Dziennych Domów Pomocy w Poznaniu. I nie czują się samotni – a przed Bożym Narodzeniem to jest szczególnie ważne.
– Dla tych ludzi bardzo ważny jest kontakt z drugim człowiekiem. U nas mają okazję porozmawiać z rówieśnikami, zadbać o kondycję fizyczną i psychiczną – zapewnia Maria Paradowska, dyrektor Zespołu Dziennych Domów Pomocy w Poznaniu.
Te słowa potwierdzają sami zainteresowani.
– Nie wyobrażam sobie życia bez tego domu, mam tu swoje miejsce, mam dokąd pójść, spotkać się ze znajomymi i miłymi paniami prowadzącymi zajęcia, mam z kim porozmawiać o życiu – twierdzi pani Maria, podopieczna jednego z dziennych domów pomocy.
Natomiast pani Krystyna zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt pobytu w dziennych domach pomocy.
– Jak zachoruję lub nie zgłoszę się do klubu, to wiem, że ktoś o mnie pamięta i do mnie zadzwoni z pytaniem, jak się czuję – mówi.
Jak działają domy pomocy?
Poznań dysponuje 420 miejscami w dziennych domach pomocy. W skład ZDDP wchodzi 5 filii – Kluby: Centrum (ul. Konopnickiej 18), Ogrody (ul. Nowy Świat 7/11), Promień (os. Piastowskie 101), Starówka (ul. Wielka 1), Winogrady (os. Kosmonautów 15). Placówki są otwarte od poniedziałku do piątku, w godzinach 8.00-16.00.
– Ich zadaniem jest utrzymanie seniora jak najdłużej w jego dotychczasowym środowisku – podkreśla Piotr Czajka, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Poznaniu. – Zwracam się do opiekunów i rodzin osób starszych, o ograniczonej sprawności fizycznej, wymagających częściowej opieki, aby je zachęcili do skorzystania z oferty dziennych domów pomocy. W tym celu należy zgłosić się do filii MOPR, właściwej dla miejsca zamieszkania seniora.
Decyzja o skierowaniu do dziennego domu pomocy poprzedzona jest wywiadem środowiskowym, który przeprowadza pracownik socjalny MOPR. Pobyt w dziennej placówce jest odpłatny.
– Wysokość opłaty zależy od dochodów klienta, frekwencji, bo każdy dzień, kiedy jest nieobecny odliczamy – wyjaśnia Maria Paradowska. – Pobieramy nie więcej niż 15 procent całego kosztu utrzymania czyli miesięcznie jest to 84,41 złotych. Dzienna stawka za wyżywienie, śniadanie plus obiad, wynosi obecnie 12,50 złotych. Najwięcej płaci jeden z panów, bo miesięcznie 343 złote, w tym jest wyżywienie, ale są też tacy podopieczni, którzy nic nie płacą.
Różny wiek – różne zajęcia
Do dziennych domów trafiają ludzie w różnym wieku. Najmłodsza osoba skończyła 40 lat, najstarsi są po 90-tce. W sierpniu ubiegłego roku na przykład w Klubie Promień odbyło się huczne przyjęcie z okazji 105. urodzin pana Romana. Oferta domów jest bogata, tutaj nikt się nie nudzi. Przed pandemią seniorzy odwiedzali też przedszkola, a dzieci przychodziły do nich z wizytą. Teraz to oczywiście nie jest możliwe, ale seniorzy tęsknią za tymi spotkaniami.
– Każda placówka zapewnia rehabilitację, masaże, gimnastykę – wylicza dyrektor Paradowska. – Podopieczni chodzą na wycieczki, spacerują, biorą udział w warsztatach terapii zajęciowej czy treningach umysłu. Rękodzieła, które powstają podczas zajęć, przekazujemy fundacjom na licytację czy do hospicjum.
Pan Stanisław, jeden z pensjonariuszy przyznaje, że dla niego ważne są zabiegi, z których może korzystać w dziennym domu pomocy.
– Przychodzę tutaj z uwagi na swój stan zdrowia, mam możliwość korzystania z codziennej gimnastyki, masaży, naświetlania lampami, ogólnie mówiąc z zabiegów oferowanych bezpłatnie – twierdzi.
Strzelanie z kuszy i inne przyjemności
Pensjonariusze z Klubu Centrum czas spędzają aktywnie. W październiku wybrali się do kina, robili zapachowe tabliczki sojowe i dekorowali je.
– 15 października nasz dom zamienił się w prawdziwą winnicę – mówią. – Świętowanie przy winobraniu było połączone z corocznym Świętem Pyry. Były zabawy i konkursy: rzut ziemniakiem, toczenie pyry do celu, robienie najśmieszniejszych min, a na deser pyry z gzikiem.
Klub Centrum sąsiaduje z Niewidzialną Ulicą i seniorzy odwiedzili to miejsce: poruszanie się w absolutnych ciemnościach, korzystanie m.in. z tramwaju były niesamowitym doświadczeniem. Na zakończenie wspólnie z prowadzącymi tę wystawę upiekli ciasteczka i wysłuchali prelekcji o problemach osób niewidomych.
Klub Ogrody latem zamienił się w nadmorski kurort – zabawy z piłkami plażowymi, śpiewanie szant, gorące gofry i lemoniada. Obowiązkowo zaliczono też wypad do bazy wędkarskiej w Kaźmierzu oraz nad jeziora – Strzeszyńskie i Kierskie.
Seniorzy z Klubu Promień wsparli Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, przekazując jej ponad 80 własnoręcznie przygotowanych serc. Intensywnie spędzili też tegoroczne wakacje: spacery, kręgle, kino, wycieczka do Kaźmierza i wyjście na Cytadelę zakończone spotkaniem w kawiarni.
W Klubie Starówka w andrzejki wróżono z wosku, opowiadano o zwyczajach i tradycjach związanych z tym dniem, raczono się bigosem, który został przygotowany w ramach zajęć kulinarnych.
Natomiast podopieczni Klubu Winogrady jesienią wybrali się do Parku Historycznego uroczysko Wołkołatka. Mieli sposobność poznać świat słowiańskich wojów i średniowiecznych rycerzy, strzelali z łuku i kuszy, rzucali oszczepem, wysłuchali koncertu na dawnych instrumentach i obejrzeli film w kinie plenerowym.
O samotności w domach dziennego pobytu nie ma więc mowy. Jeśli więc komuś w podeszłym wieku samotność daje się we znaki – zwłaszcza teraz, przed Bożym Narodzeniem – to może warto poszukać towarzystwa w którymś z domów dziennej pomocy?
Żołnierze z 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej, którzy pełnia służbę na granicy polsko-białoruskiej, spędzą święta, jak wielu strażników granicznych, żołnierzy i policjantów, z dala od domu.
Święta Bożego Narodzenia uważane są za najbardziej rodzinny czas w roku. Tym razem wielu żołnierzy, policjantów oraz funkcjonariuszy straży granicznej spędzi je na służbie, chroniąc granicę polsko-białoruską.
Dlatego narodził się pomysł akcji #WolneMiejsceDlaMunduru – oczywiście chodzi o miejsce za stołem wigilijnym. Tradycja pozostawiania wolnego nakrycia przy wigilijnym stole jest mocno zakorzeniona w polskiej kulturze. Dawniej wolne miejsce było zostawiane dla dusz zmarłych, obecnie częściej zostawiając je ma się na myśli niespodziewanego gościa lub zagubionego wędrowca, który może zapukać do naszych drzwi. Dziś zostawmy je dla tych, którzy bronią granicy. To wyraz wsparcia dla nich i znak solidarności z żołnierzami i funkcjonariuszami, którzy pełnią tam służbę.
Wśród pełniących służbę na granicy są również żołnierze wielkopolskiej „Dwunastki”, którzy wspierają straż graniczną. Żołnierze 12 WBOT realizują całodobowe patrole piesze i wodne z wykorzystaniem łodzi płaskodennych, prowadzą obserwację terenu z powietrza przy użyciu bezzałogowych statków powietrznych Fly Eye. Obsługują także maszty oświetleniowe, które poprawiają widoczność, a gdy trzeba – udzielają pierwszej pomocy medycznej.
W święta odwiedzi ich płk Zbigniew Targoński, dowódca 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej.
– Doskonale zdaję sobie sprawę, że nadchodzące święta będą trudne – tłumaczy dowódca wielkopolskich terytorialsów. – Właśnie dlatego wybieram się z wizytą do moich żołnierzy, by złożyć im życzenia i przełamać się opłatkiem.
Boże Narodzenie, granica fot. 12 WBOT
Boże Narodzenie, akcja wolnemiejscedlamunduru fot. 12WBOT
„Zmiany są dużym zaskoczeniem, bardzo niemiłym szczególnie dla mieszkańców Starołęki, której kilka miesięcy wcześniej zaproponowano ciekawy układ komunikacyjny” – napisał radny w mediach społecznościowych – i w interpelacji do prezydenta Jaśkowiaka. Chodzi o linie nr 3 i 11, które nagle zniknęły z pętli Unii Lubelskiej.
Zdaniem radnego zmiany zostały wprowadzone z zaskoczenia dla mieszkańców Starołęki, którzy dopiero co trochę odetchnęli po remoncie wiaduktu na Golężyckiej i remoncie pętli tramwajowej na Starołęckiej. Trudno je też zrozumieć pod kątem budowania stabilnej oferty dla nowootwartych tras komunikacyjnych, jak zauważa Paweł Sowa. Dlatego postanowił napisać interpelację do prezydenta Jaśkowiaka w sprawie przebiegu linii tramwajowych na Naramowice i Unii Lubelskiej.
Oto treść interpelacji:
„Szanowny Panie Prezydencie,
ukończona kilkanaście miesięcy temu trasa tramwajowa na Unii Lubelskiej oraz będąca ciągle jeszcze w budowie, jednak już użytkowana na odcinku do skrzyżowania Naramowicka/Lechicka, trasa w kierunku Naramowic, są bardzo potrzebnymi inwestycjami infrastrukturalnymi.
Trasy te mogą zachęcić dużą liczbę mieszkańców do przesiadki na transport zbiorowy. By tak się stało potrzebna jest dobra polityka, uwzględniająca stałość oferty. Należy przez to rozumieć zaproponowanie pasażerom najbardziej efektywnych tras, a następnie utrzymywać je długo w niezmienionym przebiegu.
W tym kontekście chciałem zwrócić Pańską uwagę na problem zmian tras dwóch linii tramwajowych, które nagle zaszły w zeszłym tygodniu (13 grudnia br.). Zmiany niezrozumiałe, gdyż w ich przebiegu nie trwają obecnie żadne remonty torów (pisząc to, mam świadomość skali prac remontowych w różnych częściach naszego miasta). Zmiany, które spowodowały wiele głosów krytycznych, jak wynika z przeprowadzonych przeze mnie dyskusji z mieszkańcami. Chciałbym się nimi z Panem podzielić, po to, by w przyszłości takie sytuacje nie miały miejsca.
Sytuacja po 13 grudnia 2021:
Linia nr 3 kursująca dotychczas na wschód miasta (Franowo), teraz jedzie na zachód (Ogrody).
Linia nr 11 kursująca dotychczas na Unii Lubelskiej, teraz jedzie na Dębiec, czyli znika z pętli Unii Lubelskiej (!).
Warto podkreślić, że linia 11 wraz z liniami 5 i 174 tworzyła (!) od kilku miesięcy szkielet nowego układu komunikacyjnego dla mieszkańców Minikowa i Starołęki Wielkiej, którym niedawna radykalna zmiana układu linii autobusowych w połączeniu z bardzo dobrą „ofertą” nowej, bardzo wygodnej pętli tramwajowej Unii Lubelskiej wprowadziła daleko idące dobre zmiany w połączeniach ZTM z wieloma obszarami Poznania, sprzyjając długotrwałemu – zapewne – procesowi pozyskania nowych pasażerów. Ten proces teraz może niestety wyhamować.
Trasy obu linii omijały remonty torowisk. Ludzie nie rozumieją, dlaczego zatem zmieniono ich przebieg? Szczególnie w sytuacji, w której kursy cieszyły się sporym zainteresowaniem.
Opinia mieszkańców jest różna co do optymalnego przebiegu tras, jednak wszyscy zgodnie zwracają uwagę na niestabilność oferty. Ta niestabilność krzyżuje im codzienne plany zawodowe lub prywatne i zmusza do szukania alternatyw. Innymi słowy zniechęca do komunikacji publicznej. To w mojej ocenie jest poważnym problemem, który nie powinien był w sytuacji funkcjonowania dwóch nowych tras tramwajowych wystąpić.
W związku z powyższym chciałbym zwrócić się z pytaniem – jakie linie na stałe będą obsługiwały pętle: Błażeja oraz Unii Lubelskiej? Jaki będzie przebieg ich tras?
Już w sierpniu br. kilkanaście rad osiedli (w tym RO Naramowice) wystosowały swoje stanowiska nt. przebiegu linii tramwajowych obsługujących nowobudowaną trasę na Naramowice. Do dzisiaj nie ma żadnej odpowiedzi. Tymczasem inwestycja zakończy się za kilka miesięcy. Warto by już promować, informować i przyzwyczajać ludzi do nowej sytuacji, przede wszystkim w kontekście zachęcania do przesiadki do transportu zbiorowego. Obecną sytuację komunikacyjną Naramowic wielu pasażerów ocenia krytycznie, szczególnie w kontekście słabego połączenia z centrum (zlikwidowana linia autobusowa nr 151, utykające w korkach i objazdach 167 i 911)”.
Nawierzchnie głównych dróg w całym regionie są czarne i przejezdne dzięki pracy 100 pługopiaskarek i solarek. Jak jednak ostrzegają służby, miejscami jest bardzo ślisko, a przejezdność lokalnych dróg – dużo gorsza.
Mimo padającego całą noc śniegu główne drogi są czarne i mokre, choć może być ślisko – gdzieniegdzie w regionie pada jeszcze śnieg z deszczem, a śnieg, który spadł w nocy, topi się – w przeważającej części Wielkopolski mamy temperatury powyżej zera.
Sprzęt pracował całą noc
Jak informuje generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, przez całą noc na drogach Wielkopolski pracowało około 100 pługosolarek i pługopiaskarek. Na głównych drogach widać efekty ich prac, ale służby ostrzegają kierowców wyruszających dziś w drogę: drogi lokalne wyglądają znacznie gorzej. Na większości z nich zalega śnieg albo błoto pośniegowe.
Mimo trudnych warunków drogowych obyło się bez poważnych wypadków – jedynie w nocy na S5 niedaleko Stęszewa kierowca tira przewożącego meble stracił panowanie nad kierownicą i samochód się przewrócił, blokując drogę. Jedna osoba została ranna. S5 jest już odblokowana, ale ruch na odcinku między Stęszewem a Konarzewem odbywa się z utrudnieniami.
Jak drogi w Poznaniu?
W samym Poznaniu sytuacja przedstawia się nieźle. Odśnieżanie trwa od wczoraj, od godziny 18.00. Jak informuje ZDM w Poznaniu, rozpoczęło się od odśnieżania ulic układu strategicznego (główne wloty do miasta, dojazdy do szpitali, najważniejsze arterie komunikacyjne). Następnie pługoposypywarki przejechały na ulice układu podstawowego. Główne ulice są czarne i przejezdne, jednak pługoposypywarki jeszcze wykonają dziś sporo kursów, bo śnieg ma dziś cały dzień przechodząc w śnieg z deszczem.
Jak przypomina ZDM, działania służb drogowych mają na celu jedynie łagodzenie skutków niekorzystnej aury na drogach.
„W zmiennych warunkach drogowych należy zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza na mostach i wiaduktach, przy zbiornikach wodnych, na terenach zalesionych” – przypominają drogowcy. – „Prędkość należy dostosować do panujących warunków atmosferycznych”.
Ministerstwo Zdrowia opublikowało informacje o liczbie zakażeń w powiatach. W całej Wielkopolsce ostatniej doby stwierdzono 1906 zakażeń koronawirusem. Niestety, 62 osoby zmarły.
Kolejno: nazwa powiatu i liczba zakażeń. W nawiasie jest podana liczba zgonów.
powiat ostrzeszowski 25 (1)
powiat obornicki 41
powiat leszczyński 18
powiat Leszno 33
powiat kolski 47 (2)
powiat rawicki 32 (7)
powiat słupecki 30 (1)
powiat średzki 42 (1)
powiat jarociński 19 (3)
powiat nowotomyski 46 (1)
powiat wągrowiecki 26
powiat Poznań 397 (2)
powiat Konin 29 (4)
powiat czarnkowsko-trzcianecki 15
powiat złotowski 44 (2)
powiat kościański 96 (1)
powiat grodziski 23 (2)
powiat szamotulski 55
powiat ostrowski 62 (4)
powiat Kalisz 45 (4)
powiat chodzieski 17 (4)
powiat międzychodzki 20
powiat gostyński 14 (1)
powiat kaliski 34 (4)
powiat pilski 83 (2)
powiat śremski 36 (1)
powiat kępiński 18 (1)
powiat turecki 37 (4)
powiat wrzesiński 32 (1)
powiat gnieźnieński 46 (3)
powiat pleszewski 25
powiat krotoszyński 32 (2)
powiat wolsztyński 33
powiat poznański 309 (3)
powiat koniński 41 (1)
Uważajcie na drogach, jest bardzo ślisko! – alarmują strażacy z OSP Międzychód. 23 grudnia, o godzinie 22.46, na drodze krajowej nr 24 interweniowali, gdy kierowca ciężarówki stracił panowanie nad kierownicą.
Do zdarzenia doszło na drodze krajowej nr 24 w pobliżu miejscowości Skrzydlewo. Samochód ciężarowy wpadł do rowu i przewrócił się na bok. Jeden zastęp strażaków-ochotników i dwie jednostki PSP z Międzychodu wydostały auto z powrotem na jezdnię i pomogły kierowcy. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
„Panują ekstremalne warunki na drogach, prosimy o szczególną ostrożność i noga z gazu!” – ostrzegają strażacy z OSP Międzychód.