Seniorzy nie muszą być samotni!

Promień, nauka strzelania z łuku fot. MOPR

Strzelanie z łuku i kuszy, nauka rękodzieła, wycieczki, tańce i spotkania towarzyskie. To wszystko mają do dyspozycji seniorzy z Dziennych Domów Pomocy w Poznaniu. I nie czują się samotni – a przed Bożym Narodzeniem to jest szczególnie ważne.

– Dla tych ludzi bardzo ważny jest kontakt z drugim człowiekiem. U nas mają okazję porozmawiać z rówieśnikami, zadbać o kondycję fizyczną i psychiczną – zapewnia Maria Paradowska, dyrektor Zespołu Dziennych Domów Pomocy w Poznaniu.

Te słowa potwierdzają sami zainteresowani.
– Nie wyobrażam sobie życia bez tego domu, mam tu swoje miejsce, mam dokąd pójść, spotkać się ze znajomymi i miłymi paniami prowadzącymi zajęcia, mam z kim porozmawiać o życiu – twierdzi pani Maria, podopieczna jednego z dziennych domów pomocy.
Natomiast pani Krystyna zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt pobytu w dziennych domach pomocy.
– Jak zachoruję lub nie zgłoszę się do klubu, to wiem, że ktoś o mnie pamięta i do mnie zadzwoni z pytaniem, jak się czuję – mówi.

Jak działają domy pomocy?

Poznań dysponuje 420 miejscami w dziennych domach pomocy. W skład ZDDP wchodzi 5 filii – Kluby: Centrum (ul. Konopnickiej 18), Ogrody (ul. Nowy Świat 7/11), Promień (os. Piastowskie 101), Starówka (ul. Wielka 1), Winogrady (os. Kosmonautów 15). Placówki są otwarte od poniedziałku do piątku, w godzinach 8.00-16.00.
– Ich zadaniem jest utrzymanie seniora jak najdłużej w jego dotychczasowym środowisku – podkreśla Piotr Czajka, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Poznaniu. – Zwracam się do opiekunów i rodzin osób starszych, o ograniczonej sprawności fizycznej, wymagających częściowej opieki, aby je zachęcili do skorzystania z oferty dziennych domów pomocy. W tym celu należy zgłosić się do filii MOPR, właściwej dla miejsca zamieszkania seniora.

Decyzja o skierowaniu do dziennego domu pomocy poprzedzona jest wywiadem środowiskowym, który przeprowadza pracownik socjalny MOPR. Pobyt w dziennej placówce jest odpłatny.
– Wysokość opłaty zależy od dochodów klienta, frekwencji, bo każdy dzień, kiedy jest nieobecny odliczamy – wyjaśnia Maria Paradowska. – Pobieramy nie więcej niż 15 procent całego kosztu utrzymania czyli miesięcznie jest to 84,41 złotych. Dzienna stawka za wyżywienie, śniadanie plus obiad, wynosi obecnie 12,50 złotych. Najwięcej płaci jeden z panów, bo miesięcznie 343 złote, w tym jest wyżywienie, ale są też tacy podopieczni, którzy nic nie płacą.

Różny wiek – różne zajęcia

Do dziennych domów trafiają ludzie w różnym wieku. Najmłodsza osoba skończyła 40 lat, najstarsi są po 90-tce. W sierpniu ubiegłego roku na przykład w Klubie Promień odbyło się huczne przyjęcie z okazji 105. urodzin pana Romana. Oferta domów jest bogata, tutaj nikt się nie nudzi. Przed pandemią seniorzy odwiedzali też przedszkola, a dzieci przychodziły do nich z wizytą. Teraz to oczywiście nie jest możliwe, ale seniorzy tęsknią za tymi spotkaniami.
– Każda placówka zapewnia rehabilitację, masaże, gimnastykę – wylicza dyrektor Paradowska. – Podopieczni chodzą na wycieczki, spacerują, biorą udział w warsztatach terapii zajęciowej czy treningach umysłu. Rękodzieła, które powstają podczas zajęć, przekazujemy fundacjom na licytację czy do hospicjum.

Pan Stanisław, jeden z pensjonariuszy przyznaje, że dla niego ważne są zabiegi, z których może korzystać w dziennym domu pomocy.
– Przychodzę tutaj z uwagi na swój stan zdrowia, mam możliwość korzystania z codziennej gimnastyki, masaży, naświetlania lampami, ogólnie mówiąc z zabiegów oferowanych bezpłatnie – twierdzi.

Strzelanie z kuszy i inne przyjemności

Pensjonariusze z Klubu Centrum czas spędzają aktywnie. W październiku wybrali się do kina, robili zapachowe tabliczki sojowe i dekorowali je.
– 15 października nasz dom zamienił się w prawdziwą winnicę – mówią. – Świętowanie przy winobraniu było połączone z corocznym Świętem Pyry. Były zabawy i konkursy: rzut ziemniakiem, toczenie pyry do celu, robienie najśmieszniejszych min, a na deser pyry z gzikiem.

Klub Centrum sąsiaduje z Niewidzialną Ulicą i seniorzy odwiedzili to miejsce: poruszanie się w absolutnych ciemnościach, korzystanie m.in. z tramwaju były niesamowitym doświadczeniem. Na zakończenie wspólnie z prowadzącymi tę wystawę upiekli ciasteczka i wysłuchali prelekcji o problemach osób niewidomych.

Klub Ogrody latem zamienił się w nadmorski kurort – zabawy z piłkami plażowymi, śpiewanie szant, gorące gofry i lemoniada. Obowiązkowo zaliczono też wypad do bazy wędkarskiej w Kaźmierzu oraz nad jeziora – Strzeszyńskie i Kierskie.

Seniorzy z Klubu Promień wsparli Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, przekazując jej ponad 80 własnoręcznie przygotowanych serc. Intensywnie spędzili też tegoroczne wakacje: spacery, kręgle, kino, wycieczka do Kaźmierza i wyjście na Cytadelę zakończone spotkaniem w kawiarni.

W Klubie Starówka w andrzejki wróżono z wosku, opowiadano o zwyczajach i tradycjach związanych z tym dniem, raczono się bigosem, który został przygotowany w ramach zajęć kulinarnych.

Natomiast podopieczni Klubu Winogrady jesienią wybrali się do Parku Historycznego uroczysko Wołkołatka. Mieli sposobność poznać świat słowiańskich wojów i średniowiecznych rycerzy, strzelali z łuku i kuszy, rzucali oszczepem, wysłuchali koncertu na dawnych instrumentach i obejrzeli film w kinie plenerowym.

O samotności w domach dziennego pobytu nie ma więc mowy. Jeśli więc komuś w podeszłym wieku samotność daje się we znaki – zwłaszcza teraz, przed Bożym Narodzeniem – to może warto poszukać towarzystwa w którymś z domów dziennej pomocy?

 

Źródło: MOPR