Strona główna Blog Strona 2286

Szkoła Podstawowa nr 23 zyskała Podwórko Talentów

0
Szkoła Podstawowa nr 23 wygrała w konkursie Nivea. W nagrodę w jej sąsiedztwie stanęło Podwórko Talentów. Wcześniej w szkole przeprowadzono już termomodernizację, wyremontowane zostały sale lekcyjne i sanitariaty. Dzięki zwycięstwu w Poznańskim Budżecie Obywatelskim przemianę przeszło też szkolne boisko.

Podwórko Talentów zostało podzielone na 3 strefy: sportową, naukową i artystyczną. Znalazły się tam takie zabawki, jak np. ścianka wspinaczkowa, urządzenie do ćwiczenia koordynacji, huśtawka bocianie gniazdo, rowerek, tablice muzyczne, teatrzyk czy ściana do nauki tabliczki mnożenie i alfabetu Morse’a. Aby wziąć udział w konkursie, dzieci musiały nagrać film, prezentujący ich talenty. Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 23 stanęli na wysokości zadania.

– Projekt Podwórek Talentów Nivea realizujemy od 5 lat. Tyle czasu czekaliśmy, aby Poznań wygrał w konkursie. Kiedy okazało się, że wasza szkoła jest na liście zwycięzców, nasza radość była równie duża jak Wasza – mówiła Małgorzata Sieczkowska, dyrektor marketingu Nivea Polska.

– Dziękuję firmie Nivea za to, że angażuje się w działania na rzecz przestrzeni publicznej, wspierając powstawanie placów zabaw dla dzieci i młodzieży. To jest pozytywny przykład działalności biznesowej – gdy firma nie koncentruje się wyłącznie na swojej pracy zawodowej, ale myśli również o celach społecznych – zauważył Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

– Badania pokazują, że dzieci i młodzież potrzebują zachęty, by spędzać czas na świeżym powietrzu. Mam nadzieje, że to podwórko będzie ciekawą alternatywą dla komputera i smartfona – mówiła Barbara Kuśnierczak, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 23. Podziękowała także władzom miasta i Wydziałowi Oświaty UMP za to, że w ciągu ostatnich dwóch lat szkoła przeszła gruntowną przemianę. – Czy nasza szkoła wygląda inaczej? – spytała uczniów. – Tak – chórem odpowiedziały dzieci.

W 2016 r. budynek Szkoły Podstawowej nr 23 został poddany termomodernizacji. W tym roku remont przeszły sale lekcyjne i sanitariaty. Projekt dotyczący SP 23 zwyciężył też w Poznańskim Budżecie Obywatelskim 2017. Dzięki temu powstało boisko wielofunkcyjne – do piłki nożnej, siatkówki i koszykówki oraz miejsce do wypoczynku.

– Szkoła Podstawowa nr 23 rzeczywiście była w ostatnich latach przedmiotem naszego dużego zainteresowania. Krok po kroku będziemy starali się realizować potrzeby kolejnych szkół i przedszkoli w naszym mieście. Zależy nam, aby warunki nauki dzieci i młodzieży były jak najlepsze, a warunki pracy nauczycieli jak najbardziej przyjazne – powiedział Mariusz Wiśniewski.

Autor: UMP

Nieskończenie Niepodległa?

0
Co zrobiliśmy przez ostatnie sto lat z naszą niepodległością? Co zrobić, by Polska była nieskończenie niepodległa? Na te i wiele innych pytań odpowie Zbigniew Gluza, dziennikarz, twórca Ośrodka Karta i działacz opozycji w rozmowie z Ewą Wójciak, aktorką Teatru Ósmego Dnia. Spotkanie odbędzie się 5 listopada.

„Gdy sto lat temu odzyskiwaliśmy niepodległość, nikt nie zastanawiał się nad tym, że kiedyś – w przyszłości, będzie należało te wszystkie czasy przypomnieć. Tamte wydarzenia, emocje, energię. Dlatego teraz, po stu latach…” wydawnictwo Karta oddaje w nasze dłonie bogato ilustrowaną, albumową publikację w pięknej szacie graficznej autorstwa Andrzeja Pągowskiego i Magdaleny Błazków.

Księga Stulecia Niepodległości prezentuje historię polskiego stulecia niepodległości 1918-2018. Głosami świadków historii poprowadzona jest w niej opowieść o 60 najważniejszych momentach ostatnich 10 dekad w kontekście kształtu niepodległości Polski. Równoległa opowieść wizualna ukazuje wybór najpiękniejszych i najciekawszych fotografii i elementów ikonograficznych z całego stulecia.

Wydanie księgi jest też pretekstem do zastanowienia się nad niepodległością jako taką i tym, czego potrzebujemy, żeby Polska była nieskończenie niepodległa. Historia uczy – a szczególnie nasza – że niepodległość nie jest dana raz na zawsze, nieważne, jak bardzo jesteśmy tego pewni tu i teraz. Jak uniknąć powtórki z najciemniejszych kart historii naszego kraju? Czy w ogóle jest to możliwe? Zbigniew Gluza i Ewa Wójciak spróbują odpowiedzieć na to pytanie.

Spotkanie rozpocznie się o godzinie 19.00.

Lech gra fatalnie, Djurdjevic traci pracę

0
Lech Poznań przegrał na własnym stadionie z Lechią Gdańsk 0:1 po bramce Flavio Paixao po naprawdę żenującej grze. Z posadą trenera pierwszej drużyny „Kolejorza” pożegnał się Ivan Djurdjevic.

Po niedzielnym spotkaniu miało się wiele wyjaśnić. To, czy Ivan Djurdjevic będzie w stanie pozbierać swoją drużynę po kompromitacji w Pucharze Polski i wygrać z Lechią Gdańsk czy też to piłkarze postawią na Serbie krzyżyk.

Trener Lecha zdecydował się na kilka zmian w porównaniu z poprzednim meczem. W meczowej osiemnastce zabrakło krytykowanego przez kibiców Łukasza Trałki, do wyjściowej jedenastki wrócił Wasielewski oraz Jóźwiak kosztem kolejno Jevticia oraz Dioniego. Jeśli to miało przynieść efekt zaskoczenia, to Djurdjevic się na swoją niekorzyść pomylił. Lech od samego początku nie grał nic. Piłkarze „Kolejorza” nie mieli – prócz beznadziejnych dośrodkowań wprost na głowę obrońców Lechii – żadnego pomysłu, by pokonać Zlatana Alomerovicia. Za to Lechia Piotra Stokowca bardzo spokojnie realizowała swoje założenia, zdobywając pierwszego i jedynego gola w tym spotkaniu po ładnym podaniu Araka i jeszcze lepszym wykończeniu z pierwszej piłki Flavio Paixao.

Naprawdę ciężko cokolwiek pozytywnego pisać o tym, co wydarzyło się w niedzielny wieczór. Jak wspominaliśmy już w poprzednich tekstach – być kibicem Lecha w ostatnim czasie jest naprawdę ciężko. Nóż w plecy wbijany jest kilkukrotnie i to ze wszystkich stron. Po przegranym meczu Lech do pierwszej Lechii traci już osiem punktów i podium, na jeden mecz przed zakończeniem rundy jesiennej, ucieka. Co powiedział Ivan Djurdjevic na pomeczowej konferencji prasowej?

– Bardzo trudny moment dla nas. Przegrywamy z Lechią 0:1. Weszliśmy w mecz nerwowo, a rywal nie potrzebował zrobić dużo, żeby wygrać. Taka jest prawda. Przez większość czasu było widać niedokładne podania, dużo nerwowości w naszej grze. Spotkanie Pucharu Polski siedziało nam cały czas w głowach, presja jest wysoka. To trudny moment, z którego musimy wyjść. Dzisiaj graliśmy bez ikry. Lechia grała z kolei wyrachowanie, co było widać. Wiedzieliśmy, że to trudny mecz i musimy wygrać. Tak się nie stało. Straciliśmy bramkę z niczego, rywale czekali na nasze błędy. Rzuciliśmy się do ataku, chcieliśmy strzelić gola, ale się nie udało. Trzeba znaleźć rozwiązanie tej sytuacji i mocno pracować – czytamy na oficjalnej stronie „Kolejorza”.

W podobnym tonie Djurdjevic wypowiadał się już po meczu z Rakowem. Szansy na wyjście z sytuacji i dalszej pracy z tym zespołem już nie dostanie i przed ciężkim zadaniem wyciągnięcia Lecha Poznań z kryzysu stanie już nowy trener. Rozmowy z kandydatami trwają, a do czasu znalezienia odpowiedniej osoby, schedę po Djurdjeviciu przejmie Dariusz Żuraw.

W poniedziałek nie będzie wody w części Poznania

0
Aquanet poinformował, że w poniedziałek nastąpi przerwa w dostawie wody.

Informujemy, że w poniedziałek 5 listopada od godziny 8.00 do 17.00 nastąpi wyłączenie wody w Poznaniu przy ul. Sarmackiej 3,5q, 5f.

AQUANET SA przeprasza za utrudnienia wynikające z przerwy w dostawie wody i uprzejmie prosi mieszkańców o przygotowanie zapasów wody. Godzina włączenia wody jest szacunkowa i może ulec zmianie. Przerwa w dostawie wody wynika z prac prowadzonych przez firmę TERLAN tel. 785 010 023.

Kobiety a niepodległość, czyli herstoria zaczęła się w Poznaniu

0
Szmuglowały broń, brały udział w akcjach zbrojnych tak samo jak mężczyźni i tak samo jako oni były zsyłane na Sybir. Kobiety także walczyły o niepodległość, w sposób najbardziej dosłowny, chociaż o ich walce rzadko się pamięta. Dwie imprezy, które odbędą się z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, mają szansę to zmienić.

Pierwszą jest wystawa „Jeśli nie wiedziałeś, to teraz już wiesz”, którą od 9 listopada będzie można oglądać na Wolnym Dziedzińcu. Ekspozycja jest świadomym i zamierzonym uzupełnieniem wszystkich wydarzeń poświęconych niepodległości z okazji stulecia jej odzyskania przez Polskę. Bo w nich wszystkich udział i rola kobiet jest przedstawiany albo bardzo pobieżnie, jakby nie miał żadnego znaczenia – albo w ogóle pomijany. Ten brak postanowiła nadrobić autorka wystawy, Katarzyna Dworaczyk.

„Postaci/ sytuacje/ wydarzenia, które subiektywnie wybrałam dla tego projektu, wskazują patriotyczne modele, które reprezentowały kobiety przed i w czasach odzyskania niepodległości” – wyjaśnia na stronie wydarzenia. – „Kobiety szmuglowały broń, brały udział w akcjach zbrojnych, zostawały zsyłane na Sybir, w Sejmie przedstawiały pierwsze ustawy. Tworzyły państwo równoległe, kierowały młodzież na studia, organizowały tajne komplety, stowarzyszenia, pielęgnując ideę wolności”.

Migawkowy i jednocześnie faktograficzny sposób pokazania bardzo różnych wydarzeń i postaci, zarówno w czasie, jak i na mapie jest celowy, jak wyjaśnia autorka. Bo wystawa jest uzupełnieniem dla pozostałych wystaw, książek, wydarzeń i filmów, których autorki i autorzy świadomie lub nieświadomie nie przedstawiają roli kobiet. To dlatego wystawa nosi tytuł „Jeśli nie wiedziałaś/ wiedziałeś, to teraz już wiesz”. Będzie ją można oglądać na Wolnym Dziedzińcu Urzędu Miasta Poznania do 31 grudnia.

Kobiety walczące o wolność i znane z historii pojawią się w mieście także… osobiście, i to 11 listopada, czyli w samo Święto Niepodległości. Częścią obchodów Imienin Ulicy Święty Marcin jest bowiem herstoryczny marsz poznańskich emancypantek.

„Sto lat temu kraj odzyskał niepodległość a kobiety w Polsce wywalczyły prawa wyborcze” – wyjaśniają ideę marszu jego organizatorki. – „Nie ma bowiem niepodległości bez praw i wolności obywatelek. Świętujcie z nami 100-lecie praw wyborczych kobiet”!

To właśnie poznanianki jako pierwsze w Polsce mogły cieszyć się biernymi i czynnymi prawami wyborczymi w praktyce. To tutaj po raz pierwszy w historii Polski w sejmie zasiadały kobiety!
Polski Sejm Dzielnicowy obradował w Poznaniu w dniach 3-5 grudnia 1918 r. Według oficjalnego spisu z 1918 r. na Sejm wybrano 1398 posłów, w tym aż 129 kobiet (9 proc. mandatów). Sejm Dzielnicowy był ważną manifestacją patriotyzmu w podzielonej Polsce, pokazał również jedność Polaków zaboru pruskiego, nowoczesne i demokratyczne sposoby obejmowania i sprawowania władzy oraz był istotnym krokiem ku Powstaniu Wielkopolskiemu.

W czasie obrad sejmu postulowano między innymi o utworzenie zjednoczonej, wolnej Polski – włączenie ziem pruskich do odradzającej się Polski na mocy konferencji pokojowej (nie powstania). Przyjęto nowy skład Naczelnej Rady Ludowej i jej Komisariat, które uzyskały pełną legalizację i uznanie Polaków ziem zaboru pruskiego. Przyjęto też uchwały dotyczące m.in. spraw socjalnych i oświatowych, a także utworzenia uniwersytetu w Poznaniu.

Poznańskie emancypantki w strojach z epoki wezmą udział w pochodzie Świętego Marcina, a do ich grupy może dołączyć każdy chętny. Niekoniecznie trzeba mieć pełny dziewiętnastowieczny kostium – wystarczą akcenty takie jak parasolka, kapelusz czy szal. Mile widziane są także osoby, które nie będą mieć stroju z epoki, ale za to chcą świętować stulecie uzyskania praw wyborczych dla kobiet.

Przypominamy, że w tym roku pochód wyruszy z terenu Międzynarodowych Targów Poznańskich i przejdzie ulicą Bukowską przez Rondo Kaponiera do sceny usytuowanej na Placu Mickiewicza.

Bieg Niepodległości po raz trzeci w Poznaniu

0
25 tysięcy biegaczek i biegaczy stanie na starcie kolejnego Biegu Niepodległości, który 11 listopada przemierzy Poznań. Uczestnicy imprezy będą mieli do pokonania dziesięciokilometrową trasę.

Bieg ma już kilkuletnią tradycję – prace nad organizacją tak dużego przedsięwzięcia rozpoczęły się już w 2014 roku.
– Uczczenie doniosłym wydarzeniem sportowym rocznicy jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski, wymagało dużych nakładów pracy i zaangażowania organizatorów, pozyskanych sponsorów oraz szeregu instytucji i osób współpracujących – wyjaśnia Artur Kujawiński, dyrektor sportowy Biegu Niepodległości. Wartym podkreślenia jest fakt, że od samego początku nowa inicjatywa była bardzo doceniana przez władze miasta, czego zwieńczeniem było objęcie honorowym patronatem Biegu Niepodległości przez Jacka Jaśkowiaka, prezydenta Poznania, w lutym 2015 roku.

W tym roku wystartuje już trzecia edycja imprezy. Bieg rozpocznie się o godzinie 11.11, a biegacze wystartują z al. Niepodległości, przy Pomniku Polskiego Państwa Podziemnego – w tym samym miejscu znajduje się meta. Po wystartowaniu biegacze ulicą Przepadek dotrą do ulicy Kazimierza Pułaskiego, a dalej ul. Księcia Mieszka I, Alejami Solidarności, Murawą, Słowiańską Szelągowską i Winogradami dotrą do Al. Armii Poznań i Al. Niepodległości. Trasa specjalnie została zaplanowana tak, by jak najmniej utrudniać życie kierowcom, jednak mimo wszystko ci, którzy wybierają się 11 listopada swoimi autami na Winogrady, Sołacz czy Piątkowo, powinni wziąć poprawkę na tę imprezę.

Każdy zawodnik, który ukończy bieg, otrzyma medal pokryty dwudziestokaratowym złotem. Tegoroczne trofeum jest wyjątkowe, bowiem zostało zaprojektowane specjalnie na ten bieg przez Damiana Drąszkiewicza, by szczególnie upamiętnić setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę.

Dekoracja zwycięzców odbędzie się na scenie koncertowej CK Zamek podczas obchodów Imienin Ul. Święty Marcin.

biegniepodleglosci.pl. el

Rogale świętomarcińskie: po czym poznać prawdziwe?

0
Początek listopada to w Poznaniu tradycyjnie czas rogali świętomarcińskich. Jak jednak rozpoznać prawdziwy rogal? Co go różni od podrabianego? Oto nasza ściąga.

Na początek odrobina historii: dawno, dawno temu, gdy Święty Marcin, oczywiście na białym koniu, zawitał do Poznania, podejmowano go tu niezwykle uroczyście, a na trasę przejazdu znamienitego gościa wyszli wszyscy mieszkańcy osady. Traf chciał, że koń świętego w czasie przejazdu zgubił podkowę. Podniósł ją miejscowy piekarz i postanowił, że – na pamiątkę tego wyjątkowego dnia – upiecze na święto ciastka w kształcie tej właśnie podkowy. A ponieważ Poznań był już wtedy zamożnym miastem, w nadzieniu znalazły się wszystkie smakołyki, jakie wówczas znano. Nic więc dziwnego, że ciastka cieszyły się ogromnym powodzeniem, a sprytny piekarz szybko się wzbogacił. Jednak podobno zawsze pamiętał, dzięki komu osiągnął ten dobrobyt i co roku piekąc rogale na 11 listopada, część wypieków przeznaczał dla ubogich, dzieląc się z nimi tym bogactwem, tak jak Marcin podzielił się płaszczem z ubogim.

Tyle legenda. A udokumentowana tradycja wypieku rogali świętomarcińskich sięga 1891 roku. Tego roku przed dniem Świętego Marcina proboszcz parafii pod wezwaniem tego świętego, ks. Jan Lewicki, zaapelował do wiernych, aby – wzorem patrona – zrobili coś dla biednych. Józef Melzer, jeden z poznańskich cukierników, odpowiadając na apel proboszcza, upiekł trzy blachy rogali i przyniósł pod kościół. W następnych latach dołączyli do niego inni, aby każdy mógł w ten dzień najeść się do syta. Bogatsi poznaniacy kupowali smakołyk, a biedni otrzymywali go za darmo.

W 1901 roku organizację akcji przejęło poznańskie Stowarzyszenie Cukierników, po I wojnie światowej do tradycji obdarowywania ubogich powrócił Franciszek Rączyński, natomiast tuż po II wojnie światowej przed zapomnieniem rogala uratował Zygmunt Wasiński. Tak tradycja wypiekania rogali świętomarcińskich na dzień 11 listopada przetrwała do dziś.

Od 19 listopada 2008 r. tradycyjnie wypiekany poznański rogal świętomarciński może poszczycić się unijnym znakiem geograficznym, od tego momentu weszło bowiem w życie unijne rozporządzenie nadające rogalowi certyfikat „Produktu o Chronionej Nazwie Pochodzenia w Unii Europejskiej”. Tym samym trafił na prestiżową listę regionalnych specjałów, które powstają z lokalnych surowców, według oryginalnych przepisów i zgodnie z ekologią.

Dla zachowania wyjątkowego i niepowtarzalnego smaku rogali świętomarcińskich poznańscy cukiernicy i piekarze poddają je procesowi potwierdzania ich jakości. Aby cukiernia mogła określać swoje rogale mianem „Rogala Świętomarcińskiego”, musi otrzymać Potwierdzenie Prawa do wytwarzania Produktu Regionalnego chronionego Prawem Unii Europejskiej (uzyskać numerowane Świadectwo Jakości Handlowej), posiada prawo do posługiwania się europejską marką Produktu Regionalnego. Oryginalnych rogali szukać należy więc w miejscach, które uzyskały takie prawo i posiadają tego symboliczne potwierdzenie.

Certyfikaty wydawane są na trzy lata, ale proces produkcji smakołyków kontrolowany jest co roku. Dlatego rogale z certyfikatem są gwarancją zgodności z recepturą, chociaż, oczywiście, każda cukiernia dodaje tu coś swojego i każdy z koneserów ma swoją ulubioną, w której rogale jego zdaniem smakują najlepiej.

W praktyce oznacza to, że prawdziwy rogal świętomarciński jest wypiekany tylko w Poznaniu i w wyznaczonych powiatach Wielkopolski. Poza tym rejonem nikt nie może używać tej nazwy. Prawdziwy rogal jest wypiekany z ciasta półfrancuskiego, nadzienie musi być z białego maku, a na wierzchu rogala – orzechowa posypka. Mogą to być orzechy arachidowe, chociaż najlepiej, gdyby były włoskie albo laskowe. Ważna jest też nazwa: prawdziwy rogal to rogal świętomarciński. Rogale „marcińskie”, „Świętego Marcina” czy innego tego rodzaju mogą być smaczne, ale na pewno nie są prawdziwymi rogalami świętomarcińskimi. I warto o tym pamiętać, bo przysmak z certyfikatem jest drogi, ze względu na kosztowne składniki, z których się go piecze. Rogale podrabiane często kosztują tyle samo, ale składniki, z których je upieczono, już nie są tej jakości, co w oryginale.

W Poznaniu są one nieodłącznym elementem obchodów dnia św. Marcina, chociaż obecnie można je kupić przez cały rok. Rogale trafiają też od Warszawy i wielu innych miast Polski, a kiedy nawet zawędrowały dzięki poznaniakom, oczywiście – aż do Wietnamu!

A oto przepis na rogale świętomarcińskie udostępniony na oficjalnej stronie maista Poznania:

CIASTO

1 kg mąki pszennej
6 jaj
0,5 kostki masła
2 łyżki cukru
50 g drożdży
1 szklanka mleka

MASA

1,5 szklanki cukru pudru
200 g migdałów i orzechów
100 g białego maku
śmietana

Drożdże rozpuścić w niewielkiej ilości mleka. Jajka utrzeć z cukrem i połączyć ze stopionym masłem. Nie przerywając ubijania, dodawać porcjami przesianą mąkę, mleko oraz wcześniej przygotowane drożdże. Ciasto wyrabiać do chwili, gdy zaczną pokazywać się pęcherzyki i wtedy pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Migdały, orzechy i mak zaparzyć, zemleć, utrzeć z cukrem i śmietaną aż do uzyskania gęstej masy. Wyrośnięte ciasto rozwałkować i pokroić na kwadraty. Na każdy z nich nałożyć porcję wcześniej przygotowanej masy, uformować rogaliki i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Wstawić do gorącego piekarnika i piec w temp. 220-250 stopni na złoty kolor.

UMP, el

„Przemilczane” – spotkanie autorskie z Joanną Ostrowską

0

Teatr Polski w Poznaniu zaprasza 5 listopada do Malarni na spotkanie z dr Joanną Ostrowską, poświęcone jej książce „Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej”.

Publikacja jest pierwszą w Polsce książką poświęconą w całości przemocy seksualnej w okresie wojny.

– Seksualna praca przymusowa w nazistowskim burdelu nadal pozostaje w sferze tabu. Przemilczane jest samo istnienie systemu kontrolowanego nierządu. Przemilczane są jego ofiary. Przemilczany jest też okres powojenny – czas, w którym zmuszane do prostytucji kobiety oskarżano o kolaborację i którym publicznie golono głowy – mówi o swojej książce autorka.

– Mikrobiografie bohaterek tej książki pozostaną niedokończone. Mało która pozostawiła świadectwo, nikt też nie zadbał o to, aby opowiedziały o swojej przeszłości – dodaje Zofia Kotecka z Wydawnictwa Marginesy, wydawcy książki „Przemilczane”. – Dotychczas nie było „odpowiedniego” momentu. Nadal ofiary przemocy seksualnej to „nieistotne wątki”. Joanna Ostrowska wypełnia tę lukę.

„Autorka, przełamując wielkie trudności, pokazuje, że zorganizowana prostytucja była fragmentem hitlerowskiej machiny prowadzenia walki i panowania nad podbitymi krajami” – napisał prof. Marcin Kula. – „Naczelne Dowództwo Wehrmachtu (!) w środku wojny (!) zajmowało się domami publicznymi, prezerwatywami i tak dalej. Hitler chciał (i był w stanie) zorganizować wszystko. Jego system był połączeniem obsesji seksualnej ze zmodernizowaną, nowoczesną biurokracją”.

Książkę będzie można kupić w promocyjnej cenie podczas spotkania. Rozmowę poprowadzi Mike Urbaniak. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 19.00. Bilety w cenie 5 zł do nabycia w kasie teatru oraz w serwisie Bilety24.

Joanna Ostrowska – historyczka, judaistka. Ukończyła studia w Instytucie Sztuk Audiowizualnych oraz w Katedrze Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego i gender studies na Uniwersytecie Warszawskim. Wykładała na UJ, UW i na UAM, w Polskiej Akademii Nauk oraz na Żydowskim Uniwersytecie Otwartym. Zajmuje się m.in. zjawiskiem przemocy seksualnej w czasie II wojny światowej i zapomnianymi ofiarami nazizmu. Współautorka książek: „Auschwitz i Holokaust. Dylematy i wyzwania polskiej edukacji” (2008), „Kino polskie 1989–2009. Historia krytyczna” (2010), „Kobiety wobec Holokaustu. Historia znacznie później opowiedziana” (2011). Redaktorka merytoryczna i inicjatorka wydania polskich tłumaczeń świadectw – „Mężczyźni z różowym trójkątem” Heinza Hegera (2016) i „Cholernie mocna miłość” Lutza van Dijka (2017).

Szkoła na Podolanach będzie większa

0
Ogłoszono przetarg na projekt rozbudowy Szkoły Podstawowej nr 62 przy ul. Druskienickiej. Oprócz powiększenia budynku powstaną też nowe pomieszczenia, w których mieścić się będzie filia Biblioteki Raczyńskich.

Budynek szkoły został zbudowany w latach 80. ubiegłego wieku. Później dobudowany został pawilon przedszkolny. Rosnące potrzeby lokalowe szkoły to efekt dynamicznego rozwoju osiedla Podolany i powstających w okolicy nowych domów i osiedli mieszkaniowych. Szkole potrzeba nowych sal oraz auli odpowiedniej do wielkości placówki. Ważny jest również komfort i bezpieczeństwo uczniów i przedszkolaków.

Projekt budowlano-wykonawczy ma powstać w oparciu o koncepcję rozbudowy szkoły opracowaną przez Śniadek+Śniadek Architekci. Zakłada ona m.in. budowę samodzielnego pawilonu szkolnego (budynek B), który ze względu na ograniczenie terenu wynikające z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego zapewni potrzebną szkole dodatkową przestrzeń. Pawilon położony będzie na wprost nowego wejścia do głównego budynku szkoły. Pomiędzy zaplanowano ciekawą urbanistycznie przestrzeń szkolnego placu-dziedzińca z zielenią oraz drewnianymi tarasami służącymi rekreacji.

W pawilonie przewidziano wielofunkcyjną aulę, 3 sale spotkań oraz czasową przestrzeń dla przedszkola na czas budowy, w której docelowo znajdować się będzie filia Biblioteki Raczyńskich, działająca obecnie w podziemiu szkoły. Budynek uzupełniono o niezbędne pomieszczenia zaplecza sanitarnego i technicznego.

W ramach inwestycji rozbudowany zostanie obecny budynek szkoły. Nadbudowane zostaną kondygnacje nad parterową częścią budynku istniejącej szkoły, w którym mieści się obecnie przedszkole. Rozbudowa w kierunku południowym zapewni 12 dodatkowych sal lekcyjnych z niezbędną komunikacją i zapleczem socjalnym na 1 i 2 piętrze. Na rozbudowanym parterze powstanie dodatkowa przestrzeń dla przedszkola, gdzie będzie dodatkowa sala dla 25 dzieci, gabinet psychologa, zmywalnia, toaleta i gabinet dyrektora z sekretariatem.

Szkoła zyska także nowe, główne wejście z poziomu parteru z przestronną klatką schodową łączącą nadziemne kondygnacje budynku, dyżurką i windą. Takie rozwiązanie zapewni wygodny dostęp do budynku wszystkim osobom, także starszym, niepełnosprawnym czy poruszającym się z wózkami lub małymi dziećmi.

Ze względów organizacyjnych zakładane prace mają zostać podzielone na etapy. W ramach pierwszego wybudowany zostanie pawilon (budynek B). Po jego zbudowaniu przeniesie się do niego przedszkole. Pomieszczenia mają być wykonane tak, by zapewnić minimalne koszty demontażu ścian i przystosowania obiektu do potrzeb filii Biblioteki Raczyńskich. W drugim etapie nastąpi nadbudowa i rozbudowa istniejącego budynku szkolnego.

Autor: UMP

Mecz ostatniej szansy

0
– Kadra na mecz z Lechią będzie wyglądała inaczej, niż we wtorek. Uważam, że jeżeli ktoś robi coś źle, to musi wziąć za to odpowiedzialność, również po ostatnim gwizdku. Tak samo zresztą, jak ja jestem odpowiedzialny za dobro zespołu. Razem musimy znaleźć rozwiązanie kryzysu, w który wpadliśmy – powiedział Ivan Djurdjevic na konferencji prasowej przed niedzielnym meczem z Lechią Gdańsk.

Obecna sytuacja w Lechu jest bardzo zła i to pod wieloma względami – kadrowymi, mentalnymi i kibicowskimi. Pierwszą i drugą w jakiś sposób da się odbudować, kiedyś wreszcie „Kolejorz” wyjdzie z tego dołka, ale zatraconego zaufania sympatyka tak łatwo odzyskać się już nie da. Już wysoka porażka z Pogonią pokazała, że dzieje się coś niedobrego. Wcześniejsze zrywy i zwycięstwa zamazywały faktyczny obraz wewnętrzny drużyny. Kompromitacja i odpadnięcie w 1/16 Pucharu Polski z o wiele niżej notowanym rywalem przelała czarę goryczy. Można dojść do jednego, ale to krótkiego wniosku – ciężkie jest życie kibica Lecha w ostatnich latach. Trzeba to głośno i wyraźnie podkreślić: „Kolejorz” przegrał wszystko, co było możliwe do wygrania od roku 2015, kiedy to zdobywał mistrzostwo Polski. Wszystko padało łupem Legii Warszawa, zaś Lech próbował dotrzymywać jej kroku w walce o trofea, to jednak na końcu zazwyczaj przegrywał nie tylko z „Wojskowymi”, ale też z Jagiellonią Białystok, która ma znacznie mniejszy budżet od tych dwóch klubów. To ją można stawiać za wzór zdrowego budowania zespołu.

W Lechu jest w porządku, jeśli mowa o szkoleniu młodzieży, a kiedy chodzi o pierwszą drużynę – w naszym mniemaniu, jest duży chaos. Jednego lata ściągano samych Polaków, innej zimy wzmacniano zespół piłkarzami „charakternymi” – ściągając między innymi Nickiego Bille czy Vladimira Volkova. Totalnie absurdalnym pomysłem było kontraktowanie Piotra Tomasika z Jagiellonii Białystok na lewą stronę obrony, mając przecież w zanadrzu młodego Tymoteusza Puchacza, któremu zamiast dać wreszcie szansę, po raz kolejny wypożyczono do pierwszej ligi.

Podejmowano złe decyzje raz za razem, więc nie trudno sobie wyobrazić, że w końcu Lech będzie znajdzie się w takiej sytuacji, jak jest teraz. Głośno mówi się przecież o sześciu, może nawet siedmiu piłkarzach z szerokiej kadry „Kolejorza”, których zimą lub ewentualnie latem może już w Poznaniu nie być. Wejdźmy teraz w rolę takiego piłkarza. Posiadasz rok umowy, szef mówi  o tym, że za rok zostaniesz zwolniony, no to co robisz w takiej perspektywie? Spada motywacja do pracy, obniżasz swoje loty, bo w sumie dlaczego masz się wysilać, jak i tak zaraz cię tu nie będzie?

Najbliższe spotkanie z Lechią Gdańsk, zależnie od wyniku, wiele nam pokaże. Już w poniedziałek dowiemy się, czy piłkarze „Kolejorza” chcą za swój klub i de facto za trenera walczyć czy już na niczym im nie zależy. Początek meczu na stadionie w Poznaniu o godzinie 18:00.

Wypowiedź: Lechpoznan.pl

 

Szlak Pozytywistyczny

0
W Poznaniu działa już szlak Królewsko-Cesarski. Miejska Pracownia Urbanistyczna proponuje, aby w ramach wizji zagospodarowania Wolnych Torów pojawiła się kolejna atrakcja turystyczna – Szlak Pozytywistyczny.

Nowa trasa turystyczna nawiązuje do motywu pracy organicznej. Pozwoli wyeksponować miejsca związane z rozwojem przemysłowym XIX-wiecznego Poznania. Szlak prowadzić będzie przez historyczne dzielnice miasta. Na jego trasie pojawiają się głównie obiekty poprzemysłowe, takie jak: Modena, dawna zajezdnia MPK, Stary Browar, Gazownia, Rzeźnia czy Elektrociepłownia Garbary.

Przebieg szlaku ma także wzmocnić rangę rynków: Jeżyckiego, Łazarskiego, Wildeckiego i Bernardyńskiego oraz ożywić ulice: Kraszewskiego, Głogowską, Górna Wilda i Garbary.

Długość nowego traktu wynosi około 8 kilometrów. Trasę można przejść pieszo lub skorzystać z dwóch kółek, np. z Poznańskiego Roweru Miejskiego, którego kilka stacji znajduje się w pobliżu.

Aby móc w pełni zrealizować planowaną trasę, zachowując jej ciągłość, niezbędna jest realizacja zielonej kładki nad torami kolejowymi, łączącej Wildę i Łazarz. Takie rozwiązanie zaproponowane zostało w projekcie nowej dzielnicy Wolne Tory.

Kolejną atrakcją na trasie Szlaku Pozytywistycznego mogłaby stać się m.in. dawna hala napraw parowozów o konstrukcji nitowej, która znajduje się na terenie Wolnych Torów. Podczas procesu projektowego, jednym z pomysłów na zaadaptowanie tego budynku pod nową funkcję było stworzenie w jej wnętrzu muzeum nauki i techniki NIT.

Autor: UMP

Policjanci zatrzymali 10 nietrzeźwych kierowców

0
Pierwsze dni listopada charakteryzują się szczególnie dużym natężeniem ruchu na głównych ciągach komunikacyjnych miasta Poznania i powiatu poznańskiego.

W rejonach cmentarzy oraz na drogach dojazdowych do nekropolii, duże natężenie ruchu skutkować może wzrostem zagrożeń bezpieczeństwa oraz zakłócić płynności ruchu. Jak co roku funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu pełnią służbę na drogach dojazdowych i w okolicach cmentarzy.

Głównym celem działań jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom ruchu drogowego i pomoc, z uwagi na zmiany w organizacji ruchu, w dotarciu na cmentarz. Funkcjonariusze sprawdzali trzeźwość kierujących, stan techniczny pojazdów, jak również korzystanie z elementów odblaskowych przez pieszych uczestników dróg.

Działania pokazują, że nie wszyscy kierujący pamiętają o respektowaniu obowiązujących przepisów. Od 31 października do 2 listopada, policjanci ruchu drogowego zatrzymali 10 nietrzeźwych kierujących. Tylko wczoraj, policjanci poznańskiej drogówki zatrzymali 7 kierowców, którzy wsiedli za kółko pod wpływem alkoholu.

Z uwagi na rażące naruszenia przepisów, w ramach powyższych działań na terenie miasta Poznania i powiatu poznańskiego, funkcjonariusze ruchu drogowego prowadzili działania profilaktyczno – edukacyjne ,,Nie zabijaj”. Podczas prowadzonych kontroli przeprowadzali rozmowy w zakresie bezpiecznego korzystania i poruszania się po drogach, przestrzegania przepisów dotyczących poruszania się z dopuszczalna prędkością jazdy, obowiązku korzystania z pasów bezpieczeństwa i urządzeń do przewozu dzieci. Zwracali uwagę na konsekwencje jakie mogą wynikać z rozproszenia uwagi podczas kierowania pojazdem, np. korzystania z telefonów komórkowych, zabezpieczenie przewożonego bagażu, dostosowanie prędkości do warunków ruchu.

Autor: KMP

Babooshki w Meskalinie

0
Najpierw będą warsztaty dla wszystkich chcących podszlifować swój głos pod okiem – a właściwie pod uchem – profesjonalistek. A wieczorem 4 listopada Babooshki zapraszają na koncert w Meskalinie.

Babooshki to projekt stworzony w 2010 roku przez Karolinę Beimcik, polską wokalistkę i skrzypaczkę, oraz Danę Vynnytską, ukraińską wokalistkę i pianistkę. Repertuar zespołu stanowią współczesne interpretacje melodii z różnych regionów Ukrainy i Polski, między innymi pieśni biłgorajskich (związanych z polskim pograniczem południowo-wschodnim), melodii mazurskich czy podlaskich, które wykonywane są przez wokalistki w dwóch językach.

Zespół otrzymał II nagrodę na Festiwalu Drugiego Programu Polskiego Radia „Nowa Tradycja” i z powodzeniem koncertował w krajach takich jak Polska, Niemcy i Ukraina. Na koncercie w Meskalinie usłyszymy nowy materiał zespołu, który zostanie zarejestrowany na płycie jesienią.

Koncert rozpocznie się o 19.00, jednak już w południe Babooshki zapraszają do Meskaliny wszystkich chętnych na warsztaty muzyczne, bez względu na wiek i umiejętności muzyczne. Podczas warsztatów będzie można nauczyć się łączenia w praktyce muzykę etniczną z elementami muzyki współczesnej, a także sztuki improwizacji. Będą także ćwiczenia oddechowe, nauka słuchania siebie i swojego ciała podczas śpiewu, a na zakończenie uczestnicy warsztatów stworzą nową kompozycję, którą wykonają wspólnie z uczestnikami na wieczornym koncercie.

Zgłosiło się dużo chętnych do zaprojektowania Teatru Muzycznego

0
Czterdzieści cztery firmy i pracownie architektoniczne chcą zaprojektować nową siedzibę Teatru Muzycznego w Poznaniu. Ostateczne wyniki konkursu mają być znane w kwietniu przyszłego roku. Będzie to pierwszy w powojennej historii Poznania budynek teatralny zbudowany od podstaw.

– Bardzo cieszy nas tak duże zainteresowanie konkursem. Zaproszenie wysłane przez Wydział Urbanistyki i Architektury do znanych na całym świecie pracowni architektonicznych dało efekt. Aż czternaście z czterdziestu czterech zgłoszeń, to aplikacje podmiotów spoza Polski. Przez najbliższe kilka miesięcy czekać nas będzie ciężka praca przy wyborze tej najlepszej koncepcji, która zostanie w kolejnych latach zrealizowana – mówi Przemysław Kieliszewski, dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu.

Najwięcej zgłoszeń do udziału w konkursie przyszło z Polski, ale prawie 1/3 to firmy z zagranicy. Są wśród nich przedstawiciele: Chin, Francji, Hiszpanii, Irlandii, Niemiec, Turcji, USA, Węgier, Wielkiej Brytanii i Włoch.

Obecnie trwa proces weryfikacji zgłoszeń. Do 23 listopada wszyscy zostaną poinformowani o zakwalifikowaniu się (lub nie) do dalszego udziału w konkursie. Przez kolejne kilka tygodni będzie czas na składanie pytań przez uczestników I etapu i udzielenie na nie przez organizatora konkursu odpowiedzi. Ostateczny termin na złożenie opisów wizji upływa 19 grudnia, tuż przed świętami Bożego Narodzenia.

Na 14 stycznia zaplanowano rozstrzygnięcie I etapu i zaproszenie wybranych uczestników do kolejnej fazy konkursu. Ostateczny termin na składanie prac wyznaczono na 26 marca 2019 roku. W pierwszej połowie kwietnia ogłoszone zostaną wyniki konkursu, podczas którego odbędzie się dyskusja i wystawa prac konkursowych.

Zdecydują fachowcy

Nad wyborem najlepszej pracy czuwać będzie sąd konkursowy. Do udziału w nim zaproszenie przyjęli architekci znani także szeroko poza granicami kraju: Janusz Lichocki (współwłaściciel międzynarodowego biura projektowego Epstein, które posiada swoje oddziały w Chicago, Nowym Yorku, Bukareszcie i Warszawie – w Polsce pracownia znana jest m. in. z powstającego zespołu budynków biurowych Mennica Legacy Tower w Warszawie), Wojciech Grabianowski (architekt, współwłaściciel pracowni RKW Architekture+ w Düsseldorfie znanej z zaprojektowania PGE-Arena w Gdańsku), Mariusz Napierała (scenograf ceniony przez teatry w całej Polsce), Bolesław Stelmach (architekt, Stowarzyszenie Architektów Rzeczpospolitej Polskiej), Katarzyna Podlewska (architekt, Wydział Urbanistyki i Architektury), Krzysztof Frąckowiak (architekt, Wielkopolska Okręgowa Izba Architektów). W sądzie zasiądzie również Joanna Bielawska-Pałczyńska – Miejski Konserwator Zabytków oraz Przemysław Kieliszewski – dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu.

Na pulę nagród Miasto przeznaczyło 220 tys. zł. Zwycięzca I nagrody otrzyma 80 tys. zł oraz zaproszenie do opracowania projektu budowlanego i wykonawczego, za który przewidziane jest wynagrodzenie w wysokości 7 mln 300 tys. zł. Na budowę teatru Miasto Poznań planuje wydać w kolejnych latach 170 mln zł.

Nowy Muzyczny za 5 lat

Najnowocześniejszy teatr w Polsce zostanie wzniesiony na działce u zbiegu ul. Św. Marcin i Skośnej, w sąsiedztwie Akademii Muzycznej. Konkurs ma charakter międzynarodowy. Skierowany jest do zespołów składających się z architektów doświadczonych w zakresie realizacji podobnych obiektów. Oprócz wysokiej jakości architektury, organizatorzy konkursu oczekują nowoczesnych, funkcjonalnych i przyjaznych mieszkańcom rozwiązań wnętrz, technologii sceny i logistyki.

Budynek, w którym dziś mieści się Teatr Muzyczny, przy ul. Niezłomnych, nie należy do Miasta. Jest również za mały w stosunku do potrzeb.

Pierwsi widzowie powinni obejrzeć spektakle w nowym teatrze za około pięć lat.

Autor: UMP

Zaduszki: co to za święto?

0
Jest to dzień wspominania bliskich zmarłych, obchodzi się go 2 listopada, a jego pełna nazwa brzmi Dzień Zaduszny. To święto o bardzo starej tradycji.

Już pierwsi chrześcijańscy mnisi regularnie odprawiali w swoich klasztorach zaduszki – nabożeństwa i modły za zmarłych współbraci. Pierwsze pisane świadectwa takich praktyk pochodzą z VII wieku, z pism Izydora z Sewilli, który zalecał taki właśnie sposób upamiętnienia zmarłych zakonników.

Przeznaczenie na takie modły konkretnego dnia – 2 listopada – zawdzięczamy Odylonowi, opatowi klasztory w Cluny, który wprowadził to rozwiązanie w swoim klasztorze i innych mu podległych w 998 roku. Na ziemiach polskich jako pierwsi wprowadzili ten zwyczaj cystersi w Lądzie w XII wieku.

Z czasem zwyczaj upowszechnił się także poza klasztorami, a msze 2 listopada zaczęto odprawiać w intencji także świeckich zmarłych. Święto upowszechniła decyzja papieża z 1311 roku wprowadzająca Dzień Zaduszny jako oficjalne święto do kalendarza liturgicznego, przypadające 2 listopada. Wtedy też dodano do liturgii mszy specjalny formularz na Dzień Zaduszny – mszę „Requiem”.

Uroczystości zaduszkowe w kościele katolickim obejmują odprawienie trzech mszy tego dnia oraz poprowadzenie procesji, która zazwyczaj odbywa się na cmentarzu. Procesja zatrzymuje się na pięciu stacjach, na których jej uczestnicy modlą się kolejno za zmarłych duchownych, krewnych i wszystkich innych zmarłych.

Tego dnia odbywają się także ludowe zaduszki, których korzenie sięgają przedchrześcijańskich zwyczajów dawnych Słowian. Nasi przodkowie kilka razy w roku obchodzili święta upamiętniające zmarłych i jedno z nich odbywało się jesienią, na przełomie października i listopada.

Tak jak 1 listopada, a w niektórych regionach wschodniej Polski i na cały tydzień przed 1 listopada, na rozstajach dróg rozpalano ognie, palono je także na cmentarzach, by ogień chronił uczestników obrzędu przed złymi duchami. By ułagodzić dusze, na cmentarzach zastawiano całe uczty, a jedzeniem dzielono się ze zmarłymi, lejąc alkohol lub kładąc jedzenie wprost na grobach.

Tego dnia należało ugościć napotkanych żebraków i zaprosić ich do stołu – bo przecież nie wiadomo było, czy pod ich postacią nie ukrywa się dawno zmarły przodek, chcący wypróbować potomka… Bogatsi gospodarze piekli specjalne chleby na ten dzień, by rozdzielić je wśród ubogich. W Opolskiem z kolei pamiętano tego dnia o ziarnie dla ptaków. Wierzono bowiem, że dusze dzieci wracają z zaświatów pod postacią ptaków i należy je nakarmić, by nie szkodziły żywym, a najadłszy się – wróciły w zaświaty syte i zadowolone.

Zmarli zresztą są tego dnia wszędzie – tak przynajmniej wierzyli nasi przodkowie. Dlatego na noc należy im zostawić jedzenie na stole, by mogli się pożywić, a rano uważnie sprawdzić, co się chacie zmieniło. Po tym można było poznać, czy przodkowie byli w gościnie czy też nie i wywróżyć, czy gospodarzom będzie się darzyło przez cały następny rok. Duchy mogły się objawiać skrzypieniem i otwieraniem się drzwi oraz okien, iskrami z ognia w piecu lub kominku, stukaniem w ścianach, cieniami i światłami. W niektórych kościołach księża, mimo że oficjalnie zwalczali te tradycję potępiając je jako zabobony, sami zostawiali na noc drzwi otwarte, by zmarli księża mogli odprawić w nocy mszę dla zmarłych wiernych…

el

Raport NIK: Poznań wzorem dla innych miejscowości

0
Przestrzeń publiczna w Poznaniu jest dostępna dla seniorów i osób z niepełnosprawnościami. Doceniła to w swoim najnowszym raporcie Najwyższa Izba Kontroli. Poznań jest w nim miastem dobrych praktyk i wzorem dla innych miejscowości.

Poznań wypadł wzorowo w najnowszym raporcie Najwyższej Izby Kontroli. NIK przyjrzała się działaniom instytucji w całej Polsce. Wzięła pod lupę 5 urzędów marszałkowskich, i 24 urzędy miast i gmin i sprawdziła, czy ich pracownicy wiedzą, jakie są potrzeby i oczekiwania osób starszych i z niepełnosprawnościami. Zbadała też, czy w urzędach istnieją kompleksowe strategie dotyczące dostosowania przestrzeni publicznej i co dokładnie zostało zrobione, by seniorzy i osoby z ograniczoną sprawnością mogły funkcjonować bez przeszkód.

NIK podkreśliła, że wśród skontrolowanych samorządów Poznań jest jednym z nielicznych miast, które nie tylko prawidłowo rozpoznały potrzeby osób z niepełnosprawnościami, ale również wzięły pod uwagę opinie mieszkańców: dostosowanie przestrzeni publicznej konsultowano wielokrotnie z przedstawicielami organizacji pozarządowych reprezentującymi interesy osób z różnymi niepełnosprawnościami.

NIK zauważyła również, że w Poznaniu funkcjonują: miejska rada seniorów, komisja dialogu obywatelskiego oraz miejska społeczna rada do spraw osób z niepełnosprawnościami. Każda z nich działa na rzecz poprawy dostępności przestrzeni publicznej dla mieszkańców Poznania.

– Możemy być dumni z takiej opinii, jednak jest jeszcze wiele do zrobienia – mówi Dorota Potejko, pełnomocniczka prezydenta miasta ds. osób z niepełnosprawnościami – Zaowocowała ścisła współpraca z członkami Miejskiej Społecznej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych oraz z organizacjami pozarządowymi, które z ogromnym zaangażowaniem włączyły się w opiniowanie projektów, w stworzenie standardów dostępności i sprawdzanie dostępności budynków, chodników, przejść dla pieszych oraz usług. Dzięki wspólnej pracy możemy teraz być przykładem.

Poznań wzorem dla polskich miast

Z raportu NIK wynika, że w większości kontrolowanych urzędów nie było szkoleń dotyczących potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Poznań był wśród chlubnych wyjątków. Pracownicy poznańskiego urzędu miasta nie tylko przechodzą szkolenia z zakresu obsługi klientów niepełnosprawnych, ale i biorą udział w licznych warsztatach dotyczących uniwersalnego planowania przestrzeni publicznej.

85 proc. skontrolowanych przez NIK gmin nie opracowało standardów dostępności dla przestrzeni publicznej. Poznań znów może być wzorem dla innych – miasto ma gotowe wytyczne, opracowane w oparciu o zasady uniwersalnego projektowania. Uwzględniają one potrzeby różnych grup społecznych: osób z niepełnosprawnościami, osób starszych, przemieszczających się z dziećmi, z ciężkim bagażem, czy rowerzystów.

W Poznaniu zadbano również o kompleksową strategię poprawy dostępności przestrzeni publicznej. Ujęto ją w miejskiej strategii polityki społecznej, strategii rozwoju miasta, i w licznych innych dokumentach.

Stolica Wielkopolski dba nie tylko o przystosowanie obiektów użyteczności publicznej, ale również o poprawę warunków mieszkaniowych i dostępność komunikacji publicznej dla osób z niepełnosprawnościami. Poznań był pierwszym dużym miastem w Polsce, które masowo zaczęło kupować nowoczesny niskopodłogowy tabor autobusowy. Obecnie wszystkie autobusy jeżdżące liniowo są niskopodłogowe, a tabor tramwajowy systematycznie jest wymieniany. W grudniu 2012 tylko 36 proc. pociągów było niskopodłogowych, teraz jest ich już ponad 57 proc.

Poznań – miasto równych szans

Aby sprawdzić skuteczność wprowadzonych w mieście rozwiązań dla osób starszych i z niepełnosprawnościami, w 2016 i 2017 roku w Poznaniu przeprowadzano systematyczny audyt m.in. przejść dla pieszych, miejsc parkingowych, miejskich jednostek kultury i obiektów sportowych. Sprawdzano też dostępność stron internetowych. W działania te były zaangażowane osoby starsze i niepełnosprawne. Wynik audytu posłużyły m.in. do stworzenia mapy miejsc dostępnych oraz miejsc, w których nadal występowały bariery dla osób o ograniczonej sprawności.

Raport NIK sporo uwagi poświęca również przygotowaniu do ewakuacji osób z niepełnosprawnościami. Jako dobry przykład NIK wskazuje poznański Zespół Szkół Specjalnych nr 101 i Bramę Poznania. W szkolnej instrukcji bezpieczeństwa pożarowego określono wprost, że nauczyciele podczas ewakuacji powinni dostosować komunikaty do możliwości uczniów: polecenia powinny być krótkie i proste, w razie potrzeby również w języku migowym. Wskazano również bezpieczne techniki przenoszenia osób na wózku i techniki asekuracji. Z kolei w procedurach ewakuacji Bramy Poznania przewidziano każdorazowe wyznaczanie opiekunów-liderów, którzy wyprowadzą z obiektu osoby z niepełnosprawnościami.

Raport NIK i jego streszczenie można znaleźć tutaj.

Autor: UMP

Policja zatrzymała dwóch „tagerów”

0
Dzięki monitoringowi miejskiemu policjanci zatrzymali dwójkę „tagerów”, którzy swoją twórczość uwieczniali m.in. na elewacji kościoła.

Dwójka „artystów” dewastowała m.in. skrzynie elektryczne, ale też elewację kościoła. Schemat był podobny za każdym razem. Jeden mazał, a drugi robił zdjęcia.

Graficiarzy zauważył operator monitoringu miejskiego, który od razu zawiadomił policjantów. Ci bez problemu ujęli obu sprawców.

To nie koniec sprawy. Inny operator monitoringu przeglądając zapis nagrania zauważył, że znaki zostawiane przez wandali są niezwykle charakterystyczne. Podobne ślady swojej twórczości ktoś zostawiał na przełomie sierpnia i września na ulicy Wrocławskiej.

Wtedy nie udało się zebrać wystarczających dowodów przeciwko tagerom. Zebrane jednak wtedy materiały zostaną dodane do obecnej sprawy.

Zdjęcia: Straż Miejska

Nowa nawierzchnia na ulicy Ślusarskiej

0
Kolejna część ulicy Ślusarskiej zyska zupełnie nową nawierzchnię. Będzie na niej położona kostka taka sama jak na pobliskich ulicach Wodnej i Woźnej.

Prace na ul. Ślusarskiej rozpoczną się w poniedziałek, 5 listopada. Prowadzone będą na odcinku od ul. Woźnej do ul. Wielkiej. W ich trakcie zerwana zostanie stara nawierzchnia. W jej miejsce ułożona będzie nowa kostka rzędowa, która została wcześniej poddana rewaloryzacji, tj. ścięciu lica i jego spłomieniowaniu, celem nadania szorstkości. Na wykonanie tego rodzaju remontu wydana została pozytywna opinia konserwatorska.

W trakcie prowadzenie remontu wspomniany odcinek ulicy będzie nieprzejezdny. Remont nawierzchni potrwa do 7 grudnia.

Tego samego rodzaju kostka została wbudowana w jezdnię ulicy Woźnej, Wodnej oraz części Ślusarskiej.

Autor: ZDM

Parkowy cmentarz przy Wiśniowej

0
Jest jednym z najpiękniejszych cmentarzy w Wielkopolsce, chociaż mało kto o tym wie. Zapewne dlatego, że w naszym kraju cmentarz jest miejscem użytkowym i dość posępnym, tak w formie, jak w treści – a nie pięknym. Ale cmentarz przy Wiśniowej jest wyjątkiem.

Jego historia jest i długa – i krótka. Długa, bo powstał w 1911 roku, na cmentarz dla parafii Bożego Ciała. Wcześniej parafia grzebała swoich zmarłych na cmentarzach przy ulicy Święty Marcin, jednak w roku 1911 postanowiła założyć własną nekropolię i kupiła na ten cel 6 hektarów gruntu na Dębcu. Krótka – bo cmentarz od niedawna ponownie jest cmentarzem. Dopiero w 2001 roku udało się ówczesnemu proboszczowi parafii, W. Maćkowiakowi, doprowadzić do otwarcia cmentarza i wznowienia pochówków.

Ale zacznijmy od początku. Cmentarz, jak niewiele w tamtych czasach, a jeszcze mniej obecnie – został porządnie zaprojektowany. Autorem projektu przestrzeni został inż. Kazimierz Karłowski, natomiast zieleń zaprojektowała jego żona, Anna. Efektowną bramę wjazdową, budynek kostnicy i dom ogrodnika zawdzięczamy z kolei Kazimierzowi Rucińskiemu, a neobarokowy cokół z piaskowca, na którym do dziś stoi krzyż fundacyjny, zaprojektował i wyrzeźbił Władysław Rudy. Tym właśnie ludziom ten cmentarz zawdzięcza swój wyjątkowy wygląd.

Jego uroda rzuca się w oczy właściwie od razu po wejściu na jego teren: szeroka aleja, obrzeżona pięknymi drzewa, prowadzi do placyku z krzyżem, od którego promieniście rozchodzą się obrzeżone tujami aleje do wszystkich zakątków cmentarza. Tworzy to wyjątkowo urokliwe osie widokowe, a dodatkowym interesującym efektem jest widok z końca każdej alei – od razu widać rękę dobrego architekta!

Cmentarz bardzo szybko przestał wystarczać rosnącej społeczności, więc w 1932 roku zadecydowano o dokupieniu 2 ha gruntu od strony wschodniej, by powiększyć nekropolię. Także i ten fragment urządzono z ogromną starannością, by pasował do już istniejącej całości. W ten sposób powstała nekropolia, z której mieszkańcy Wildy i Dębca byli naprawdę dumni.

Niestety, już po wojnie, w 1968 roku, władze Poznania zadecydowały o zamknięciu cmentarza. Oficjalnym powodem było rosnące zaludnienie dzielnicy, a zwłaszcza terenów wokół cmentarza, co stwarzało zagrożenie epidemiologiczne. Nieoficjalnie zamknięcie cmentarza było kolejną bitwą w walce o zmniejszenie roli religii w życiu poznaniaków: pochówki z katolickiego cmentarza przy Wiśniowej miały się przenieść na cmentarze na Junikowie czy Miłostowie – komunalne i bezwyznaniowe.

Zamknięty cmentarz szybko zaczął niszczeć, o co w gruncie rzeczy chodziło ówczesnym władzom. Co prawda nadal przychodzili tam poznaniacy sprzątać i dbać o groby swoich bliskich, jednak pozbawiona opieki zieleń dziczała, ścieżki zarastały chwastami, dachy budynków zaczęły przeciekać, a ściany pękać. Na większe remonty nie było pieniędzy. Paradoksalnie jednak wyszło to nekropolii na dobre – przeczekała w ukryciu i zapomnieniu czasy, gdy na cmentarzach wolno było wszystko, od wycinki zabytkowych drzew, po stawianie nagrobków przypominających skrzyżowanie pałacu z rzeźnią. Gdy w 2001 roku księdzu Maćkowiakowi po długiej i ciężkiej walce udało się doprowadzić do ponownego otwarcia cmentarza, jego renowację przeprowadzono z zachowaniem wszelkich zasad i pod kontrolą konserwatora zabytków.

Prace jeszcze trwają, bo nie tak łatwo usunąć skutki 30 lat zaniedbań, no i nie jest to też tanie. Ale z każdym rokiem cmentarz pięknieje i coraz bardziej przypomina ten, jaki sobie wymarzyli i jaki stworzyli państwo Karłowscy.