Strona główna Blog Strona 2002

28. Finał WOŚP: Na co zbieramy w tym roku?

0
Najwyższe standardy diagnostyczne i lecznicze w dziecięcej medycynie zabiegowej. Na to zbieramy podczas 28. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I uwaga: na koncie już jest 11 850 688 zł!

W ostatnim roku w Polsce wykonano ponad 80 tysięcy operacji na 67 oddziałach chirurgii dziecięcej – czytamy na stronie WOŚP. Mimo że polska chirurgia dziecięca jest na wysokim poziomie europejskim, nadal potrzebny jest sprzęt, który pozwoli przeprowadzić więcej operacji małoinwazyjnych i endoskopowych. Pozwoli to na zmniejszenie urazu oraz dolegliwości pooperacyjnych dziecka, oraz umożliwi krótszy pobyt pacjenta i rodziców w szpitalu.

W 9 ośrodkach kardiochirurgii dziecięcej w Polsce, wykonuje się rocznie ok. 2,5 tysiąca operacji serca u dzieci, w tym najbardziej skomplikowane operacje u noworodków i dzieci z sercem jednokomorowym. Wyniki leczenia dzieci w tych ośrodkach należą do najlepszych na świecie. Wymaga to najnowocześniejszego sprzętu diagnostycznego, w tym echokardiografów nowej generacji, urządzeń niezbędnych do operacji na otwartym sercu, przede wszystkim nowoczesnych aparatów do krążenia pozaustrojowego oraz sprzętu na oddziały intensywnej terapii pooperacyjnej.
Neurochirurgia dziecięca.

W 7 ośrodkach neurochirurgii dziecięcej wykonuje się rocznie ok. 3 tysięcy operacji. Operacje mózgu u dzieci wymagają m.in. wyposażenia sal operacyjnych w ultranowoczesną nawigację i mikroskopię operacyjną. Najwyższą precyzję wykonywanych operacji zapewniają mikroskopy w technologii 3D, tak zwane egzoskopy. Niestety, żaden ośrodek w Polsce nie posiada takiego sprzętu. Jego zakup zapewni najwyższą precyzję, zmniejszy uraz operacyjny tkanek mózgu i poprawi wyniki leczenia.

Dzięki zebranym pieniądzom zostanie kupiony najnowocześniejszy sprzęt do ratowania życia i zdrowia dzieci, które potrzebują specjalistycznych operacji. Będą to: lampy operacyjne, stoły operacyjne, diatermie, aparaty do znieczulenia, sprzęt monitorujący, urządzenia teletransmisyjne, aparaty RTG z ramieniem C oraz zestawy endoskopowe.

Wszyscy możemy pomóc w ich kupnie. Wystarczy dorzucić się do puszek setek tysięcy wolontariuszy, którzy dziś wyszli na ulice.
„Wspólnie możemy zrobić wszystko” – przekonuje Jurek Owsiak.

WOŚP, el

Szamotuły: Wiatr w żagle! Przed nami 28. Finał WOŚP!

0
12 stycznia 2020 Szamotuły będą grać dla zapewnienia najwyższych standardów diagnostycznych i leczniczych w dziecięcej medycynie zabiegowej.

Zbierać będziemy środki na zakup najnowocześniejszych urządzeń dla ratowania życia i zdrowia dzieci potrzebujących różnego rodzaju operacji, w szczególności w dziedzinie chirurgii ogólnej, kardiochirurgii i neurochirurgii. Bądźcie z nami podczas #wosp2020! Zabierzcie z sobą rodzinę, znajomych i wspólnie stwórzmy letnią zadymę w środku zimy!

Hala Wacław Szamotuły
W programie:
15.30 – Rozpoczęcie
15.40 – Motion Sixx
16.00 – Jurad
16.30 – Glasspop
17.10 – l i c y t a c j a
18.00 – Sekcja Baletowa SzOK
18.15 – l i c y t a c j a
19.15 – Party Time Cover Band

Dodatkowe atrakcje m. in.:
– meta rajdu „4x4WLKP – Jedziemy dla Orkiestry!” i pokaz ponad 100 samochodów terenowych
– dmuchany plac zabaw dla dzieci – HOOP Michał Brzoski
– pokaz rzeźbienia w wykonaniu Eugeniusza Tacika i Krzysztofa Wizy
– pokaz psów husky – Hodowla psów „Husky z Grodu Halszki”
– grupa rekonstrukcji historycznej AK-WiN i AirSoft Game WaTaha Szamotuły 1017
– stanowisko plastyczne
– malowanie twarzy
– stoiska wystawiennicze

Wydarzenia towarzyszące:
11 stycznia, godz. 18.00 – kawiarnia Napoleon Cafe Szamotuły
– Wystawa zdjęć „Przystanek Woodstock 2008-2018” Sławomira Kowalewskiego i ich licytacja

12 stycznia, godz. 13.00-14.00 – plaża Pamiątkowo
– Morsowanie | Zumba i inne atrakcje

12 stycznia, godz. 12.00 – stadion Szamotuły
– Mecz Oldboy Sparta-Kłos Gałowo

el

Tesco zamyka kolejne sklepy i zapowiada zwolnienia grupowe

0
Leszno, Gorzów Wielkopolski, Łomża, Bełchatów i Wrocław – to kolejne miasta, z których znikną hipermarkety Tesco typu compact hipermarket. Pracę ma stracić ponad 300 osób.

O zamknięciach sklepów i zwolnieniach grupowych pracowników poinformowała zakładowa Solidarność Tesco na swoim profilu na FB. Powód zamknięcia sklepów i zwolnienia to efekt restrukturyzacji, jaka przechodzi firma w związku ze zmianami organizacyjnymi wewnątrz firmy, jak i przyczynami ekonomicznymi.

Jak wynika z informacji związku, pracę ma stracić od 304 do nawet 380 osób z personelu podstawowego i 76 z personelu kierowniczego różnych szczebli. Będą to zwolnienia grupowe, które potrwają do 30 kwietnia tego roku. Pierwsi pracownicy stracą pracę już w lutym – to zależy od terminów zamknięcia sklepów.

Wszyscy objęci zwolnieniami grupowymi dostaną ofertę pracy w innym sklepie, a jeśli nie będzie to możliwe lub nie będą chcieli przyjąć takiej oferty, firma przedstawi im propozycję porozumienia. Przysługuje im też odprawa pieniężna. Ci, którzy nie będą chcieli odejść za porozumieniem stron, dostaną wypowiedzenia umów.

el

Poznań: Konfederacja zaprezentowała kandydatów na prezydenta RP

0
Prezydent musi być taki taki jak Victor Orban, kobiety chcą, żeby nimi rządzili mężczyźni, a LGBT jest formą wojny kulturowej z Polską. Wizje rządzenia przedstawili dziś w Poznaniu politycy  walczący o nominację Konfederacji w wyborach na prezydenta RP.

W prawyborach startuje dziewięcioro kandydatów: Konrad Berkowicz, Krzysztof Bosak, Grzegorz Braun, Artur Dziambor, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Skutecki, Krzysztof Tołwiński, Jacek Wilk, Magdalena Ziętek-Wielomska. Wszyscy mieli się dziś w kolejności losowej zaprezentować przed swoimi wyborcami w Poznaniu. jednak Konrad Berkowicz nie przyjechał, ponieważ jest chory, a Krzysztof Tołwiński przysłał jedynie swojego przedstawiciela. Przed poznaniakami swoje wystąpienia zaprezentowało więc siedmioro kandydatów.

Artur Dziambor od razu na początku zauważył, że czuje się w Poznaniu jak u siebie.
– Arka Gdynia, Lech Poznań – powiedział, a widownia skwitowała to śmiechem aprobaty. Dziambor skrytykował rządy PiS, nazwał prezydenturę Andrzeja Dudy „festiwalem kłamstw”, przypomniał jego obietnicę o tym, że jak nie obniży podatków, to poda się do dymisji.
– W maju wybieramy prezydenta i on nie może nazywać się Andrzej Duda – mówił przy wtórze oklasków. – Jeśli wygra Małgorzata Kidawa-Błońska, Kosiniak-Kamysz czy Hołownia, to będzie słabo. Najlepiej, gdyby to był ktoś z tej dziewiątki. kto zawetuje każdą podwyżkę podatków, Polska będzie dla niego ważniejsza niż UE czy wyroki TSUE. Przykładem jest Viktor Orban. I taka osoba siedzi przy tym stole.

Magdalena Ziętek-Wielomska przypomniała o swoim cyklu wykładów zatytułowanych „Z niemiecką precyzją” zaznaczając, że chciałaby, aby taka właśnie precyzja działała w polskim interesie. Chce odzyskania polskiego przemysłu z rąk obcokrajowców, by pracował dla dobra naszej gospodarki, a nie zarabiał na obce rządy i obce kraje.
– Polski przemysł musi być gwarantem polskiego interesu narodowego – mówiła przy wtórze oklasków. – To ma kolosalne znaczenie, do kogo należy przemysł. Teraz, w obcych rękach, jest narzędziem kulturkampf, walki kulturowej. Promuje LGBT, promuje relatywizm moralny za pieniądze wypracowane przez Polaków tu w Polsce. Konfederacja musi to zmienić zanim będzie za późno.

Jacek Wilk, kolejny kandydat, porównał nasz rząd do mafii i z jego zestawienia wynikło, że mafias jest nie tylko bardziej profesjonalna, ale tez bardziej dba o tych, którzy są w zasięgu jej wpływów.
– Mafia pobiera niższe podatki od rządu, a inkasent sam przychodzi do domu – wyliczał Jacek Wilk. – Mafia nie jest zainteresowana bankructwem waszej firmy, bo wtedy nie ściągnie z niej podatku. A ile już firm zbankrutowało choćby przez urząd skarbowy? Mafia nie będzie zabraniała posiadania broni, przeciwnie, jeszcze ją sprzeda., A rząd ciągle chce nas rozbrajać. Boi się nas bardziej niż mafia. Rząd wtrąca się do każdej, najbardziej intymnej sfery naszego życia. A mafii nie obchodzi, co robimy w łóżku. Mafia ma poczucie honoru. jak obieca to zrobi. rząd też, ale tylko wtedy, gdy jest to na naszą niekorzyść. Państwo ciągle chce naszego dobra i dlatego tego dobra mamy coraz mniej.

Paweł Skutecki z kolei obiecywał poprawę stanu służby zdrowia i kontrolę leków, jakie są podawane i sprzedawane Polakom, a wspierała go Justyna Socha ze stowarzyszenia STOP NOP. Jego zdaniem Polska nie jest krajem przyjaznym rodzinie i to trzeba zmienić.

Kolejny kandydat, Krzysztof Tołwiński, nie pojawił się osobiście, ale przysłał swojego przedstawiciela Marcina Bustowskiego, który opowiedział o truciu Polaków żywnością zmodyfikowaną genetycznie, pełną antybiotyków i pestycydów, pochodzącą z krajów, które u nas chcą upłynnić swoje przeterminowane rezerwy spożywcze. jego zdaniem jest to możliwe, bo wszystkie organizacje od związków rolniczych po posłów są przekupione.
– Mafia nie jest w narkotykach, nie w paliwie, ale w branży rolno-spożywczej – przekonywał Bustowski.

Najbardziej owacyjnie witanym kandydatem był bez wątpienia Krzysztof Bosak i to właśnie on prowadzi w nieformalnym rankingu prawyborczym. On z kolei narzekał, że Konfederacja i jej prawybory są bojkotowane przez media, a szczególnie media publiczne, a wynika to z tego, że się Konfederacji boją. Dlaczego? Ponieważ Konfederacja wnosi do polskiej polityki nową jakość i nowa siłę.
– Jesteśmy blokowani w mediach, w sejmie – wyliczał Bosak. – mamy największa masowa emigrację od lat, a nie ma o tym żadnej dyskusji w parlamencie. I nie chodzi mi o to, żeby od razu wszyscy się ze mną zgadzali, ale porozmawiajmy! Wyjście polskich wojsk z Iraku – to samo. Ten brak dyskusji na ważne tematy trzeba zmienić.

Grzegorz Braun, kolejny kandydat, podkreślił jedność partii i zapowiedział, że kogokolwiek delegaci wybiorą, to wszyscy pozostali go wesprą. Nawiązał też do historii Wielkopolski.
– Dlaczego Wielkopolanie się ruszyli i poszli za Napoleonem? Czy coś się stało w regionie? – zapytał retorycznie. – Otóż tak, stało się. Kredyty hipoteczne na polskie majątki, ale takie, żeby szybko przestali być właścicielami tych majątków. Kredyty, dotacje, fundusze europejskie… I gdy się przekonali, że niedługo nie będą już u siebie, to ruszyli za Napoleonem.

Grzegorz Braun zapewnił też, że będzie walczył o to, by dewianci nie wychowywali naszych dzieci, a Żydzi, Niemcy i Moskale nie przepisywali nam historii.

Ostatnim kandydatem był Janusz Korwin-Mikke, który stwierdził, że w Europie wszystko stoi do góry nogami i wszyscy wiedzą lepiej, co my w Polsce mamy robić.
– Stoimy przed kontrrewolucją przywrócenia wartości, które kiedyś w Europie obowiązywały – mówił. – My mamy więcej wolności. W Europie jest więcej tego importowanego tałatajstwa. Musimy wrócić do normalności.

Korwin-Mikke uważa, że kobiety tak naprawdę chcą, żeby rządzili nimi mężczyźni i to doskonale widać w sporcie. Żeńskie drużyny siatkarek czy koszykarek mają trenerów mężczyzn, bo chcą wygrywać, a wtedy lepszy jest mężczyzna. Kobiety bardziej cenią bezpieczeństwo, a mężczyźni, zwłaszcza młodzi, ryzyko. I to dlatego oni są lepsi do rządzenia, bo to ryzyko buduje świat, nie bezpieczeństwo.
– I samochody nie są po to, żeby jeździć bezpiecznie, ale żeby jeździć szybko – podsumował w charakterystycznym dla siebie stylu.

Kto zostanie kandydatem Konfederacji na prezydenta – dowiemy się za tydzień, podczas zjazdu elektorów.

Lilia Łada, fot. L.Łada

Poznań: Będzie druga kładka na Ostrów Tumski?

0
Na taki pomysł wpadł radny Andrzej Rataj dzięki… pozostałościom jazu na Cybinie. Kładka miałaby prowadzić przez koryto rzeki od budynków Politechniki Poznańskiej na wschodni brzeg Ostrowa Tumskiego.

Betonowe przyczółki jazu na Cybinie znajdują się mniej więcej w połowie drogi między mostem Rocha i mostem Mieszka I. Są bardzo dobrze zachowane – pytanie tylko, czy na tyle dobrze, by unieść niewielką kładkę, która można by było przerzucić przez Cybinę w tym miejscu.

– Istotnym walorem dla rewaloryzacji i rewitalizacji terenów nad Wartą byłoby wykorzystanie tych przyczółków i budowa małej kładki, o długości około 10 metrów – wyjaśnia radny Rataj. – Dzięki temu możliwe byłoby połączenie prawego (wschodniego) brzegu rzeki Warty z południową częścią Ostrowa Tumskiego. Przeprowadzenie tej inwestycji miałoby bardzo pozytywny walor, niezależnie od planowanej budowy dużej i kosztownej kładki przez Wartę od Chwaliszewa, przez Ostrów Tumski do Berdychowa. Im więcej bowiem takich inicjatywy, tym lepiej dla rewitalizacji terenów nad Wartą.

Zdaniem radnego pozytywne w tym pomyśle jest też i to, że budowa takiej małej kładki nie wiązałaby się ze znacznymi kosztami. Dodatkowo kładka mogłaby zostać wybudowana nawet z drewna i po sezonie wiosenno-letnim mogłaby być demontowana na okres jesienno-zimowy – jak pływające pomosty dla łodzi na Warcie.

Radny Andrzej Rataj zwrócił się do prezydenta Poznania z interpelacją, jaki jest status betonowych przyczółków przy prawym (wschodnim) ramieniu rzeki Warty (zwanym również Cybiną albo Wschodnim Kanałem Ulgi) i czy budowa takiej kładki byłaby możliwa z wykorzystaniem betonowych przyczółków.

Gdyby okazało się, że jest to możliwe – mieszkańcy Ostrowa Tumskiego zyskaliby kolejną przeprawę na drugi brzeg rzeki. Można byłoby wówczas wyremontować tę część brzegu Ostrowa, a bardzo by się tam ten remont przydał. Mieszkańcy Poznania zaś zyskaliby kolejne urokliwe miejsce, które mogłoby dorównać popularnością mostowi Jordana.

el, fot. A. Rataj

Słupca: Najpierw go opluł – teraz zarzuca mu branie łapówek

0
Wojna między jednym z uczniów i nauczycielem w szkole zawodowej w Słupcy trwa. Teraz uczeń oskarżył nauczyciela o łapownictwo.

Przypomnijmy: sprawa zaczęła się 21 września minionego roku. 19-letni uczeń Zespołu Szkół Zawodowych w Słupcy pokłócił się z jednym z nauczycieli: odnosił się do niego na „ty”, używał wulgaryzmów, a w końcu go opluł, jak o tym informowaliśmy Został za to skreślony z listy uczniów, ale odwołał się od tego i Kuratorium Oświaty przyznało mu rację.

Do szkoły wrócił, ale czekała go sprawa sądowa o znieważenie funkcjonariusza publicznego oraz naruszenie jego nietykalności cielesnej. Proces ruszył w połowie grudnia, jednak nie wiadomo, jak przebiega, bo – jak podaje portal slupca.pl – nauczyciel złożył wniosek o jego utajnienie. Nie chciał być wytykany palcami. Wiadomo więc tylko, że wyrok jeszcze nie zapadł, a kolejna rozprawa ma się odbyć w połowie stycznia.

Ale oskarżony uczeń złożył zawiadomienie do prokuratury o tym, że nauczyciel bierze łapówki. Tą łapówką miały być dwa samochodowe kołpaki, które uczeń przyniósł dla nauczyciela. Pedagog poprosił go o to wiedząc, że jego ojciec ma warsztat samochodowy, i zapłacił mu za te dwa kołpaki 20 zł. Zdaniem chłopaka rynkowa cena takich kołpaków jest wyższa.

Nauczyciel chciał jeszcze dwóch kołpaków, i właśnie ten fakt wywołał agresję ucznia na lekcji. Poza tym musiał też napisać karną kartkówkę, a nauczyciel dał mu do zrozumienia, że to za karę, bo przyniósł tylko dwa kołpaki, a nie cztery.

Prokuratura zdecydowała jednak o odmowie wszczęcia postępowania w tej sprawie. 20 zł zdaniem prokuratorów nie odbiega zbytnio od ceny rynkowej kołpaków i trudno je uznać za łapówkę w takiej sytuacji. Nie stwierdzono też, żeby nauczyciel uzależniał stawianie lepszych czy gorszych stopni od przyniesienia kołpaków. Z pewnością nie było to zachowanie zbyt etyczne – ale ocena tego nie jest zadaniem prokuratury. Decyzja prokuratora nie jest prawomocna i uczeń, który złożył doniesienie, zamierza ją zaskarżyć do sądu.

el

Lwówek: Wojewoda wydał decyzję na budowę 20 km gazociągu Baltic Pipe

0
Pozwolenie wojewody obejmuje 20-kilometrowy odcinek na terenie gminy Międzychód i Lwówek, a także stację regulacyjno–pomiarową. Decyzja podlega natychmiastowemu wykonaniu.

Budowa nowego gazociągu relacji Goleniów–Lwówek realizowana jest w ramach jednego z pięciu komponentów projektu Baltic Pipe tj. rozbudowy polskiego systemu przesyłowego.
– Baltic Pipe to strategiczny projekt infrastrukturalny, którego celem jest utworzenie nowego korytarza dostaw gazu ziemnego. Efektem projektowanej inwestycji będzie zwiększenie niezawodności przesyłu gazu ziemnego, a w skali kraju zwiększenie zdolności przesyłowych i stopnia dywersyfikacji źródeł gazu zimnego. Jednak to przede wszystkim projekt, który gwarantuje nam bezpieczeństwo energetyczne i w naszym narodowym interesie jest jak najszybsze zrealizowane tej inwestycji – mówił po wydaniu decyzji wojewoda Łukasz Mikołajczyk.

W zakresie wydanej przez wojewodę Łukasza Mikołajczyka decyzji, inwestycja obejmuje budowę stalowego gazociągu wysokiego ciśnienia DN 1000 MOP 8,4 MPa wraz z infrastrukturą towarzyszącą o długości 20 km, budowę zespołu włączeniowego na Węźle Lwówek, budowę stacji regulacyjno – pomiarowej na Węźle Lwówek na terenie powiatów międzychodzkiego oraz nowotomyskiego.
Gazociąg zostanie zbudowany na terenie trzech województw: zachodniopomorskiego, lubuskiego i wielkopolskiego w gminach: Goleniów, Maszewo, Stargard Szczeciński, Dolice, Przelewice, Pełczyce, Strzelce Krajeńskie, Zwierzyn, Santok, Deszczno, Skwierzyna, Przytoczna, Pszczew, Międzychód, Lwówek.

Decyzja wydana została po rozpatrzeniu wniosku inwestora Operatora Gazociągów Przesyłowych GAZ-SYSTEM S.A w trybie ustawy z dnia 24 kwietnia 2009 r. o inwestycjach w zakresie terminalu regazyfikacyjnego skroplonego gazu ziemnego w Świnoujściu i podlega z mocy ustawy natychmiastowemu wykonaniu.

WUW, el

Poznań: Problem z ASF – czy polowania w mieście to dobry pomysł?

0
Rada Osiedla Morasko-Radojewo uchwaliła apel o wyłączenie terenów osiedla z obwodów łowieckich. Radni nie chcą u siebie polowań na dziki, które mają się odbywać w regionie z powodu afrykańskiego pomoru świń (ASF), bo boją się, że to się może źle skończyć dla ludzi.

Myśliwi mają strzelać do dzików, bo to właśnie dzięki nim wirus szerzy się w Polsce. Nie jest groźny dla ludzi, ale oni mogą go z łatwością przenosić na domowe świnie, dla których wirus jest śmiertelny. Ponieważ rozstawienie wielokilometrowego płotu na granicy z województwem lubuskim nic nie dało, rząd jedyny ratunek przed zarażeniem populacji świń w Polsce widzi w wytrzebieniu populacji dzików. Dlatego wojewodowie nakazują polowania wszędzie tam, gdzie wystąpiły przypadki wirusa – a więc i w Wielkopolsce, i w okolicach Poznania również. I tego się boją osiedlowi radni.

W świetle nowych przepisów obawy radnych są więcej niż zasadne – chodzi o ustawę popularnie zwaną Lex Ardanowski, o której informowaliśmy. Ogłoszenia publikowane przez koła łowieckie o planowanych polowaniach nigdy nie docierają do wszystkich zainteresowanych, co przyznają sami myśliwi. Ale teraz ten, kto wejdzie do lasu w czasie polowania, naraża się na konsekwencje prawne z karą więzienia włącznie.

– Kiedyś, gdy ktoś się nie dowiedział o polowaniu z ogłoszeń – dowiadywał się dzięki kanonadzie strzałów. Wtedy wiedział, że w okolicy jest polowanie i lepiej zostać w domu – wspomina Tomasz Adamczak, mieszkaniec Radojewa. – Ale teraz myśliwi polujący w pobliżu domów mogą strzelać broni zaopatrzonej w tłumiki. Nieświadomy więc niczego mieszkaniec Radojewa czy Moraska może sobie wyjść z domu do lasu – a lasy tam w wielu przypadkach podchodzą pod same domy – i nie dość, że zostać postrzelonym, to jeszcze narazić się na karę więzienia.

Na uwagi, że myśliwi przecież wiedzą, gdzie są, więc w pobliżu domów będą ostrożni – reagują śmiechem.
– Mieszkam tu od dawna i niejedno widziałam – kwituje Maria Adamczak. – Także postrzelenia ludzi podczas polowań się zdarzały. I to kiedyś, kiedy nie było jeszcze tylu domów przy samym lesie co teraz. A teraz nie tylko domów jest więcej, ale i ludzie chętnie chodzą po lasach, biegają, zwiedzają, jeżdżą na rowerach. I kto będzie odpowiadał za to, jak myśliwy postrzeli rowerzystę? I niech mi nikt nie mówi o profesjonalizmie myśliwych, bo przecież takie przypadki się zdarzają. Czytam gazety.

Siostry Magda i Wiktoria Błaszyk mieszkają w Nowej Wsi, ale regularnie biegają właśnie trasą rowerową przez Morasko i Radojewo. Nigdy nie słyszały o żadnym polowaniu w okolicy, ale przyznają, że osiedlowymi sprawami nie bardzo się interesują. Pracują w centrum, do domów wracają na noc i weekendy i nie chce im się interesować lokalnymi sprawami.
– Kilka razy jak komendant poligonu zamknął trasę z powodu ćwiczeń, to dowiedziałyśmy się dopiero wtedy, jak dosłownie wpadłyśmy na ogłoszenie podczas biegania – mówią. – Z polowaniami byłoby pewnie podobnie.
Okazuje się więc, że mieszkańcy mają wszelkie podstawy, by obawiać się o swoje bezpieczeństwo, a osiedlowi radni podzielają ich obawy.

Nie tylko zresztą oni. Sprawą zainteresował się radny miejski Bartłomiej Ignaszewski z Koalicji Obywatelskiej. I złożył w tej sprawie interpelację do prezydenta. Chce, by tereny miasta wyłączyć z polowań na dziki spowodowanych ASF, bo stanowi to realne zagrożenie dla mieszkańców, a także utrudnia im korzystanie z zasobów natury w ich otoczeniu. Nie stanowi natomiast żadnego zagrożenia epidemiologicznego – ani w Morasku, ani w Radojewie nie ma ferm trzody chlewnej.

Jednak Polski Związek Łowiecki jest innego zdania. Jego przedstawiciele uważają, że odstrzał dzików to jedyna ochrona przed ASF i taka jest polityka państwa, co ich zdaniem kończy dyskusję. Na argumenty przeciwników polowań, że i tak wszystkich dzików nie wybiją, że wirusa mogą przenosić też inne zwierzęta, choćby psy myśliwskie, że odstrzały były już prowadzone, płoty były stawiane, a wirus jak się szerzył tak się szerzy – nie reagują.

el

Kolejne plamy substancji ropopochodnych. Od Kotowa aż do Grodziska Wielkopolskiego

0
Od południa strażacy z okolic Poznania walczą z kolejnymi plamami substancji ropopochodnych. Usuwają je z drogi krajowej 32 od Kotowa w kierunku Strykowa i dalej aż do Grodziska Wielkopolskiego.

Jak informują strażacy z OSP Granowo, od godziny 12:15 prowadzą działania na drodze krajowej 32 od Kotowa, aż za Granowo w kierunku Strykowa w celu neutralizacji plamy ropopochodnej.

Plamy jednak nie kończą się w Strykowie. Jak informują strażacy z Grodziska oraz Strykowa i Stęszewa, także i tam mają sporo pracy z usunięciem plam nieznanej substancji ropopochodnej.

Na szczęście plamy nie doprowadziły do żadnego wypadku. Jednak z powodu prac przy ich usuwaniu ruch na trasie odbywa się wahadłowo, a kierowcy muszą się liczyć z utrudnieniami.

OSP Granowo, el

Tulce: Plama substancji ropopochodnej na wylocie z Poznania

0
Strażacy ochotnicy z Kleszczewa i Komornik oraz JRG6 z Poznania usuwali wczoraj w nocy plamę substancji ropopochodnej z drogi między Komornikami a Tulcami.

Plama miała ok 1,5 km długości i obejmowała całą szerokość jezdni. Przejazd był niemożliwy, a ponieważ było już ciemno, kierowcy jej nie widzieli i stanowiła poważne zagrożenie dla wszystkich przejeżdżających.

Strażacy musieli zamknąć drogę dla ruchu, by mogli usunąć plamę. teraz drogą można już jechać bezpiecznie.

OSP Kleszczewo, el

Poznań: Konkurs kulinarny Mięso na Karnawał (Nie)Dzika Kuchnia Lizawka – to już 14 stycznia!

0
Wyjątkowe, towarzysko-konkursowe, spotkanie branży gastronomiczne z dziczyzną w roli głównej. Restauracja Lizawka zaprasza na konkurs kulinarny.

Zaproszenia do gotowania konkursie otrzymali: Marcin Deckert, szef kuchni Apartamenty Restauracja Za Murem; Waldemar Kaniewski nominacja do Szefa Kuchni Tradycyjnej Gault&Millau Polska, Restauracja Grodzka 12 w Lesznie; Krzysztof Klimczak, szef kuchni Papierówka (11 lat za granicą, głównie restauracje gwiazdkowe w Londynie i Szwecji); Roman Serdiuk, szef kuchni Lavenda cafe & lunch, uczestnik konkursów eliminacji do Kulinarny Puchar Polski m.in. Wielkopolski Kucharz Roku – Konkurs im. Rafała Jelewskiego; Michał Fabiszewski MasterChef, finalista MasterChef 2016; Kajetan Buszewicz – Król Gęsiny 2019, szef kuchni DOMU Kitchen & Friends.

W jury konkursu zasiądą partnerzy i przedstawiciele organizatora, a wszystko to w restauracji Lizawka przy Bałtyckiej 79. Warto dodać, że Lizawka jest jedną z kilku w Polsce Ambasad Dziczyzny.

Stałym partnerem konkursów kulinarnych organizowanych przez Poznańską Spiżarnię Biesiadników jest Drużyna Szpiku. W czasie spotkań organizowana jest zawsze zbiórka funduszy na fundację.

Konkurs z dziczyzną będzie pierwszym konkursem kulinarnym w roku 2020, w kolejnych miesiącach odbędą się jeszcze: 3 Konkurs Kulinarny Pogromcy Szparagów – w kwietniu, oraz 4 Konkurs Kulinarny Gęsina na Imieninach – w październiku.

Konkurs rozpoczyna się o godzinie 9.00 rano, a wśród atrakcji będzie też dzik pieczony w całości, i bigos gotowany na zewnątrz w dużym kotle.

el

Zbąszyń: Zderzenie pociągu z ciągnikiem siodłowym (film)

0
Cztery dni temu na trasie Berlin – Warszawa między Nowym Tomyślem a Zbąszynkiem doszło do poważnego wypadku. Zobaczcie film!

Na filmie znajdziecie odpowiedź na pytanie, jakim cudem mogło dojść do zderzenia pociągu z tirem na strzeżonym przejeździe kolejowym. Niefrasobliwości temu kierowcy pięć osób, w tym on sam, zawdzięczają poważne obrażenia, a wszyscy pozostali pasażerowie opóźnienia i kłopoty z dojazdem. Z powodu wypadku trasa została bowiem zablokowana na kilka godzin: zerwana została sieć trakcyjna, a lokomotywa wypadła z torów.

Portal Wolsztyn112 opublikował film z  tego wydarzenia w mediach społecznościowych. Zobaczcie!

https://www.facebook.com/288420287985688/posts/1393771817450524/

 

 

Duchowny zachęca do całowania księży w rękę. „To oddanie czci Bogu”

0
Taką opinię wygłosił ksiądz Tomasz Jochemczyk w wywiadzie dla telewizji internetowej wRealu24.

Wywiad cieszy się ogromną popularnością, choć zapewne niezupełnie z tego powodu, z jakiego ksiądz by sobie życzył, sądząc po komentarzach internautów. Większość traktuje to jako dowcip, mniej lub bardziej śmieszny, chociaż nie brakuje głosów osób uważających to za nawrót do średniowiecza i wiary w zabobony lub oburzonych takim podejściem księdza i uważających jego opinię za profanację.

Co tak wzburzyło internautów? Ksiądz Tomasz Jochemczyk uważa, że duchownych należy całować w rękę, na przykład przy powitaniu, bo jest to oznaka szacunku nie tyle dla samego duchownego, co oddanie czci Bogu.
„Ksiądz to drugi Chrystus” – przekonuje duchowny. – „Tak naprawdę to są dłonie chrystusowe”.

Skąd to przekonanie? Otóż według księdza Jochemczyka na dłonie kapłanów działa sam Bóg z powodu święceń kapłańskich, jakie przyjęli. I z tego powodu dłonie materialnie są dłońmi księdza, ale w sferze duchowej dłońmi Chrystusa. A to oznacza, że całowanie dłoni księdza oznacza oddaniu czci Bogu.

el

Tomasz Siemoniak: „Bo wielkie rzeczy zaczynają się w Poznaniu”

0
Były minister obrony narodowej w rządzie PO-PSL, a obecnie kandydat na przewodniczącego PO, przyjechał do Poznania walczyć o głosy. – Bo wielkie rzeczy zaczynają się w Poznaniu, jak polska państwowość czy siły powietrzne – powiedział.

Tomasz Siemoniak – jak powiedział – ma z Poznaniem związane same dobre wspomnienia, na przykład z 2014 roku, kiedy przyjechał poprzeć Rafała Grupińskiego i Jacka Jaśkowiaka.
– Zobaczyłem tę niesamowitą energię, wolę walki, to mnie przekonało – wspominał dziś. – Trzymaliśmy się wtedy razem i to coś fantastycznego, że po 6 latach nadal tak jest.

Kandydat na przewodniczącego wczoraj wieczorem był w Toruniu, jutro jedzie do Krakowa, a pojutrze do Lublina. Na Poznań specjalnie przeznaczył sobie tę sobotę – bo Poznań, według niego, jest ważny. Nie tylko dlatego, że jest bastionem PO.
– Bo wielkie rzeczy zaczynają się w Poznaniu – wyjaśnił. – Jak polska państwowość czy siły powietrzne.
Tomasz Siemoniak zauważył też, że właściwie jest w trzech czwartych Wielkopolaninem, bo właśnie tyle jego rodziny przeniosło się do Wałbrzycha z Wielkopolski.

Dlaczego zdecydował się kandydować na szefa największej opozycyjnej partii?
– PO od 19 lat pełni główną rolę w polskiej polityce i to jest ogromna odpowiedzialność. Zdecydowałem się kandydować w bardzo silnym przekonaniu, że mam coś do zaoferowania, ale też dlatego, że pełniłem już wysokie funkcje państwowe. Mam więc też coś do spłacenia – wyjaśnił polityk.

Jego zdaniem PO ma ogromny potencjał, o czym mówi choćby sama nazwa – każdy może przyjść, wnieść nową jakość.
– U nas nie ma partyjniactwa, są natomiast odpowiedzi na współczesne wyzwania – zapewniał polityk.

Najbliższym celem politycznym PO pod kierownictwem Tomasza Siemoniaka – jeśli nim zostanie – jest zwycięstwo Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w wyborach prezydenckich. Jego zdaniem to kwestia o znaczeniu fundamentalnym. A co poza tym?
_ stawiam na Polskę lokalną i regionalną – powiedział. – jestem przecież też samorządowcem, nie raz widziałem, jak sukces wójta czy burmistrza przekłada się na jakość życia w danej miejscowości. Widzę to też na przykładzie Jacks Jaśkowiaka czy marszałka Marka Woźniaka.

Jacek Jaśkowiak, również obecny na spotkaniu, zapewnił, że popiera Tomasza Szymoniaka i będzie na niego głosował.
– Przez cztery lata pracowałem z Tomaszem Siemoniakiem i bardzo go cenię – wyjaśnił. – On rozumie konieczność otwarcia się na ruchy obywatelskie i społeczne. Rozumie, że przy otwarciu potrzebna jest też większa dyscyplina i większa odpowiedzialność w PO. On to gwarantuje. W tym trudnym okresie potrzeba właśnie takiego szefa.

Czy większość działaczy będzie tego zdania co Jacek Jaśkowiak? Tomasz Siemoniak ma nadzieję, że tak, bo zdążyli go przez te 19 lat dobrze poznać i poznać też sposób jego pracy.

Polityk odniósł się też do zamieszania wokół marszałka Tomasza Grodzkiego.
– Marszałek chce ratować polską praworządność i przez to, co robi, jest obiektem haniebnej nagonki – powiedział. – Za to, że broni honoru Polski i polskiej demokracji. Ale chcę wszystkich zapewnić, że determinacji mu na pewno nie zabraknie.

Były minister obrony skomentował też fakt zestrzelenia przez Iran ukraińskiego samolotu nad Teheranem. W środę rano Boeing 737-800 ukraińskich linii lotniczych rozbił się krótko po starcie z lotniska w stolicy tego kraju. Zginęło 176 osób.

– Zginęli niewinni ludzie na skutek błędu, złego działania, złych procedur. To głęboka kompromitacja reżimu irańskiego – powiedział. – Oczywiście to dobrze, że Iran się przyznał, ale to pokazuje też, że ten reżim, to państwo jest w głębokim kryzysie, a ofiarą padają niewinni pasażerowie cywilnego lotu. Mam nadzieję, że ta sprawa będzie nauczką dla rządzących w Iranie, że rozwiązania siłowe nie są dobre.

Dzięki tej sprawie, jak uważa Tomasz Siemoniak, zawarcie pokoju na Bliskim Wschodzie staje się bliższe niż jeszcze kilka dni temu.

Lilia Łada, fot. L. Łada

Poznań: Strażnik na wieży. Z historii poznańskiego hejnału

0
Muzeum Historii Miasta Poznania i Muzeum Narodowe zapraszają o 13.00 na drugi wykład z cyklu „Opowieści z Ratusza”. Tym razem będzie on poświęcony poznańskim hejnalistom i historii poznańskiego hejnału.

Poznański hejnał jest jednym z najstarszych hejnałów miejskich w Polsce. Tradycja grania go z wieży poznańskiego Ratusza sięga XV w. W dawnych czasach funkcja trębacza miała jednak zdecydowanie szerszy charakter niż obecnie. Na czym polegały jego obowiązki i jakich środków używał dla ich realizacji?

Prowadzenie: Waldemar Karolczak.

Spotkanie rozpocznie się o 13.090 w gmachu Muzeum Narodowego w Poznaniu przy Al. Marcinkowskiego 9.

el

Poznań: 200 nowych wiat przystankowych stanie w tym roku w mieście

0
Są większe i wygodniejsze, pojawią się też na przystankach, na których do tej pory nic nie chroniło pasażerów przed deszczem i wiatrem. W piątek Grupa MTP i PIM podpisały aneks do umowy dotyczący postawienia 220 nowych wiat przystankowych w Poznaniu.

Nowe wiaty zaczną pojawiać się na terenie całego miasta od lutego. Niektóre platformy przystankowe zyskają kolejne – będą stawiane tam, gdzie jest dużo pasażerów i jedna wiata nie wystarczy, a warunki techniczne pozwalają na dostawienie kolejnej.

– Pod koniec tego roku co trzecia wiata na przystanku będzie już nowa i bardziej funkcjonalna. Zyska na tym estetyka miasta, a przede wszystkim pasażerowie komunikacji miejskiej – podkreśla Tomasz Kobierski, wiceprezes zarządu Grupy MTP. – Cały ten proces jest możliwy również dzięki udanej współpracy z ZTM i MPK.

Na ich wymianie zyska estetyka Poznania. Stare konstrukcje występowały w kilku modelach i były już wysłużone.

­­- Po dobrej współpracy przy stawianiu 150 wiat jesteśmy przekonani, że i w tym roku wygodne wiaty systematycznie będą zastępować stare albo pojawiać się w miejscach, gdzie do tej pory ich brakowało – mówi Marcin Gołek, wiceprezes zarządu Poznańskich Inwestycji Miejskich.

30 nowych wiat, które staną w tym roku, wyposażonych będzie w ekrany ledowe.
– Dadzą one możliwość szybkiego komunikowania się z mieszkańcami, np. informowania o zagrożeniach pogodowych czy utrudnieniach w ruchu – zaznacza Tomasz Kobierski.

Wiosną osiem już postawionych wiat się zazieleni. W marcu na ich dachach posadzony zostanie rozchodnik. To niewielka roślina występująca na terenach skalistych i piaszczystych. Jest odporna na różne warunki pogodowe, ma płytki system korzeniowy i łatwo się rozrasta. Latem chłodzi, zimą podnosi temperaturę, wyłapuje też drobne zanieczyszczenia powietrza.

Zielone wiaty na razie są pilotażowym projektem. Stoją na przystankach przy pl. Bernardyńskim (dwie), Rynku Łazarskim (cztery), HCP i ul. Małe Garbary.

Wiaty wykonane są z aluminium, szkła i drewna. Mają kolor grafitowy z zielonymi akcentami. Typowa wiata posiada dach o szerokości blisko 200 cm, chroniący przed słońcem i deszczem, oraz ściany boczne wykonane ze szkła, będące zabezpieczeniem przed wiatrem. Docelowo wiaty będą wyposażone w energooszczędne oświetlenie oraz podświetlaną gablotę informacji pasażerskiej, dzięki czemu łatwo będzie sprawdzić rozkład jazdy po zmroku. Mają także wygodną ławkę z oparciem wykonaną z drewna.

Wymiana wiat przystankowych w Poznaniu rozpoczęła się w lipcu 2019 roku. Przeprowadza ją City Marketing – marka należąca do Grupy MTP. Do 2025 roku na poznańskich przystankach ma stać 600 nowych wiat. Inwestorem jest Grupa MTP, inwestorem zastępczym – Poznańskie Inwestycje Miejskie.

PIM/el

Września: najpierw pobili i okradli, a później próbowali zastraszyć pobitego, żeby zmienił zeznania

0
Policjanci z Wrześni zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy dopuścili się rozboju oraz pobicia. Obaj byli wcześniej karani, a dodatkowo jeden z nich groźbą chciał wpłynąć na zmianę zeznań pokrzywdzonego.

31 grudnia 2019 roku po godzinie 18:00, wrzesińscy policjanci odebrali zgłoszenie o incydencie, do którego doszło przy ulicy Wiśniowej we Wrześni. Z relacji pokrzywdzonego wynikało, że dwóch mężczyzn najpierw go pobiło, a potem zabrali mu telefon i pieniądze.

Wartość poniesionych strat materialnych wyniosła 370 złotych. 42-letni mieszkaniec Wrześni odniósł też obrażenia w postaci otarć skóry, oraz stłuczenia twarzy i żeber. Wskazanymi mężczyznami, którzy dokonali tego rozboju, byli wrześnianie w wieku 55 oraz 42 lat. Zostali zatrzymani tego samego dnia na ul. Wiśniowej we Wrześni.

Podczas gromadzenia materiałów do tej sprawy okazało się, że zatrzymani napastnicy pobili także 52-latka, który był w towarzystwie okradzionego mężczyzny, a w pobiciu uczestniczyła jeszcze 47-letnia mieszkanka Wrześni. Wynikiem pobicia były obrażenia w postaci powierzchniowych urazów głowy oraz stłuczenie twarzy i nosa.

Po zsumowaniu wszystkich składowych tej sprawy Prokurator Rejonowy we Wrześni wystąpił do Sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztu. Biorąc pod uwagę dodatkowe wątki, czyli że 42-latek działał w recydywie oraz 55-latek – już wcześniej karany – groźbą chciał wpłynąć na zeznania pobitego mężczyzny, sędzia przychylił się do prokuratorskiego wniosku. Natomiast wobec 47-latki zastosowano policyjny dozór oraz zakaz zbliżania się.

KWP, el

Poznań: Zaczęły się wykopaliska na Naramowicach

0
Łagodna jak dotąd zima sprzyja pracom w terenie – i dlatego na trasie tramwaju na Naramowice nadal mogą pracować archeolodzy. Tym razem przenoszą się w rejony ulic Jasnej Roli, Naramowickiej i Lechickiej. Co tym razem mogą znaleźć?

W parku Kosynierów, gdzie pracowali do tej pory, znaleźli pozostałości osady sprzed 2 tysięcy lat i było to cenne odkrycie. Teraz spodziewają się znaleźć obiekty militarne: m.in schron amunicyjny, artyleryjski oraz mobilizacyjny.

– Archeolodzy teraz pojawią się także w rejonie skrzyżowania ulic Lechickiej i Naramowickiej oraz schronów przy ul. Sarmackiej. To tereny w strefie ochrony konserwatorskiej, dlatego należy je przebadać przed pracami budowlanymi – mówi Grzegorz Bubula, wiceprezes PIM.

W trakcie kolejnego etapu prac związanych z budową tramwaju na Naramowice archeolodzy zbadają ponad osiem hektarów terenu. Wykopaliska jednak nie powinny utrudniać w ruchu drogowego, nie spowodują również opóźnień w budowie trasy tramwajowej – są wpisane w harmonogram inwestycji i nie wpłyną na termin wykonania zadania.

Planowana trasa na Naramowice będzie miała ok. 3,3 km długości. Inwestycja obejmuje też budowę niemal 7,5 km dróg, łącznie z ulicami dojazdowymi i skrzyżowaniami. Do połączenia z nowym torowiskiem przygotowana jest już rozbudowana pętla Wilczak.

PIM, el

Jarocin: Policjanci zatrzymali sprawcę rozboju

0
Odprowadzając swoją ofiarę do domu najpierw ją pobił, a następnie okradł. Teraz zatrzymali go jarocińscy policjanci. Grozi mu nawet 12 lat więzienia.

Do zdarzenia doszło 4 stycznia około godziny 19.00 na drodze prowadzącej z Goliny do Siedlemina. Poszkodowany, wspólnie z nieznanym sobie 27-letnim mężczyzną i jego znajomą szli w kierunku domu ofiary. W pewnym momencie 27-latek uderzył towarzysza w twarz, a gdy ten upadł, zaczął kopać go po całym ciele. Następnie agresor postanowił zabrać telefon o wartości 700 zł i portfel wraz z pieniędzmi, które ofiara miała przy sobie. Gdy łupy miał już w swoich rękach, wraz z koleżanką wrócił do domu.

Leżącego na poboczu mężczyznę zauważyła przejeżdżająca tą drogą kobieta. Natychmiast zareagowała i wezwała pogotowie. To właśnie pracownicy szpitala powiadomili policję o prawdopodobnym pobiciu ich pacjenta.

Do działania natychmiast przystąpili kryminalni. Po rozmowie z 53-letnia ofiarą agresora, który dość dobrze zapamiętał jego wygląd, śledczy wytypowali personalia prawdopodobnego napastnika. Jak się okazało, goszczącego już w jarocińskiej komendzie w związku z popełnieniem innego przestępstwa.

Mężczyzna został zatrzymany następnego dnia rano w swoim domu. Funkcjonariusze odnaleźli także, porzucone w polu, telefon i portfel. Gotówki jednak już nie było, bo sprawca zdążył ją wydać.

Zatrzymany usłyszał zarzut rozboju oraz uszkodzenia ciała swojej ofiary, na okres powyżej siedmiu dni. 7 stycznia sąd w Jarocinie wydał postanowienie o zastosowaniu wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Mężczyzna spędzi w nim najbliższe 3 miesiące. A za przestępstwo rozboju, którego ofiarą padł 53-latek, może trafić do więzienia nawet na 12 lat.

KWP, el