Strona główna Blog Strona 2082

Kierowca potrącił pieszego na pasach i… nawet się nie zatrzymał

0
70-letni mężczyzna przechodził właśnie przez ulicę zgodnie z przepisami, gdy wpadł na niego rozpędzony samochód i dosłownie odrzucił o kilka metrów dalej. Kierowca nawet się nie zatrzymał.

Zdarzenie miało miejsce na ulicy Norwida w Złotowie. Starszy pan wyszedł z wypadku z obrażeniami ciała i urazem głowy. Odwieziono go do szpitala. A złotowska policja zaczęła szukać kierowcy, który spowodował wypadek. Udało im się znaleźć go już późnym wieczorem tego samego dnia – dzięki świadkom, którzy zapamiętali, że samochód miał angielską rejestrację. Uszkodzenia samochodu były dowodem na to, że właśnie ten samochód brał udział w wypadku na Norwida.

Policja zatrzymała 28-letniego kierowcę auta, który już usłyszał zarzut spowodowania wypadku i ucieczki z miejsca zdarzenia. Mężczyzna przyznał się do zarzutów. Czeka teraz na rozprawę sądową.

KPP Piła, el

Ograniczenie prędkości w miastach do 30 km? Taki pomysł ma prezydent Rafał Trzaskowski

0
Tylko 30 km na godzinę na ulicach miast, przywrócenie kontroli fotoradarowej przez gminy, zwiększenie kar za przekroczenie prędkości i bezwzględne pierwszeństwo pieszych na pasach. To kilka z pomysłów Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy, na zmniejszenie liczby wypadków śmiertelnych na polskich drogach.

Prezydent Warszawy zamierza się z tymi postulatami zwrócić do rządu, by wprowadził stosowne zmiany w prawie. Bezpośrednim impulsem do takich działań prezydenta Trzaskowskiego był – jak podaje „Głos Wielkopolski” – niedawny wypadek na Bielanach. Młody mężczyzna zginął na przejściu dla pieszych potrącony przez rozpędzone bmw. Ostatkiem sił wypchnął spod kół żonę i dziecko w wózku.

Rafał Trzaskowski jest zdania, że ograniczenie prędkości na dwóch trzecich ulic miast, ale na wszystkich osiedlach, zmniejszy liczbę takich wypadków. Uzupełnieniem akcji byłoby przywrócenie używania fotoradarów przez gminy, oczywiście za zgodą Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego), a także zwiększenie kar za przekroczenie prędkości oraz wprowadzenie pierwszeństwa pieszych na zebrach.

Jednak problemem w ruchu drogowym najczęściej problemem wcale nie jest brak odpowiednich przepisów, ale respektowanie ich przez wszystkich użytkowników dróg. Co z tego, że zostanie wprowadzone ograniczenie prędkości do 30 km na godzinę, skoro i tak kierowcy nie będą go przestrzegać?

Trzeba więc położyć nacisk nie tylko na zaostrzanie przepisów, ale i na egzekwowanie prawa – czyli w tym przypadku na wzmocnienie policji. Bo przy takiej liczebności, jaka jest dzisiaj, policjanci nie są w stanie rzeczywiście skutecznie pilnować tych miejsc, gdzie kierowcy łamią przepisy, choć zazwyczaj doskonale wiedzą, gdzie one się znajdują. Jednak wiele z nich wymagałoby patrolowania przez całą dobę, a tego policja zwyczajnie nie jest w stanie zrobić przy tych zasobach ludzkich, jakimi dysponują obecnie wydziały ruchu drogowego.

W sytuacji niedostatku sił policyjnych skutecznym środkiem zapobiegawczym przekraczaniu prędkości są progi montowane na jezdniach, poduszki berlińskie i zwężenia ulic. Jednak te metody z kolei wymagają nakładów finansowych od samorządów, a one też nie zawsze są w stanie znaleźć na to pieniądze wszędzie tam, gdzie jest to potrzebne.

Jednak wszystkie metody ograniczające prędkość w mieście są wskazane, bo dają efekty. Badania przeprowadzone w Holandii dowodzą, że zmniejszenie limitu prędkości z 50 km na godz. do 30 redukuje liczbę wypadków średnio o 25 proc.

Głos Wielkopolski, el

Rawicz: Czy ginekolog przyczynił się do śmierci noworodka?

0
Tego zdania jest rawicka prokuratura, bo lekarz nie przeprowadził badań ani nie zdecydował się na cesarskie cięcie, mimo że były po temu wskazania medyczne. W efekcie u dziecka doszło do zamartwicy urodzeniowej i zmarło w wieku 5 miesięcy.

Ginekolog Czesław B. pracował w szpitalu w Rawiczu i to właśnie tam w 2014 roku przyjmował poród, który zakończył się śmiercią dziecka. Prokuratura oskarża lekarza o liczne błędy, których efektem miała być śmierć dziecka. Jak informuje „Głos Wielkopolski”, lekarz nie przeprowadził niezbędnych badań oraz nie wykonał cesarskiego cięcia, mimo wskazań medycznych do takiego zabiegu. Z tego powodu dziecko urodziło się niedotlenione, doszło do martwicy płodu. Mimo starań lekarzy z Oddziału Intensywnej Terapii Neonatologii Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu – dziecko zmarło po 5 miesiącach. Taka jest opinia biegłego z Zakładu Medycyny Sądowej.

Lekarz nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu, ale nie chciał też zeznawać. Proces rozpocznie się w rawickim sądzie już wkrótce, a lekarz będzie odpowiadał z wolnej stopy. Grozi mu kara do 5 lat więzienia.

Głos Wielkopolski, el

Samochód uderzył w drzewo. Wezwano śmigłowiec LPR

0
Jedna osoba została ciężko ranna w wypadku, do jakiego doszło około południa między Tarnowem Podgórnym a Brzeznem. Do szpitala odtransportował ją śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Z nieznanych przyczyn na prostym odcinku drogi między Tarnowem a Brzeznem samochód wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Jechała nim jedna osoba – i to ona została tak ciężko ranna, że wymagała wezwania śmigłowca LPR.

Sprawą zajmuje się policja, a w okolicach miejsca wypadku trzeba liczyć się z utrudnieniami w ruchu.

el

Gniezno: Czołowe zderzenie – jedna ofiara śmiertelna

0
Trzy osoby zostały ranne, a jedna zmarła w wyniku wypadku, do jakiego doszło dziś w Cotoniu, na drodze krajowej nr 5 między Żninem i Gnieznem. Zderzyły się tam bus i samochód osobowy.

Wypadek spowodował kierowca fiata bravo, który wyprzedzając trzy samochody nie zachował wystarczającej ostrożności, zjechał na przeciwległy pas ruchu i czołowo zderzył się busem.

Kierowca bravo został poważnie ranny. Obrażenia odnieśli także kierowca i dwaj pasażerowie busa, jednak to kierowca fiata był w najgorszym stanie. Wszyscy trafili do szpitala – niestety, kierowcy bravo nie udało się uratować.

Z powodu wypadku droga była przez kilka godzin zablokowana, a ruchem musieli kierować policjanci.

el

Poznań: Na Wildzie nareszcie będzie Strefa Płatnego Parkowania

0
Już w przyszłym roku na Wildzie ma zacząć obowiązywać Strefa Płatnego Parkowania. Dzięki temu przyjezdni, traktujący Wildę jak bezpłatny parking, zwolnią miejsca postojowe dla mieszkańców.

Batalia o SPP na Wildzie trwa od wielu lat. Dzielnica jest zapchana samochodami tych, którzy przyjechali z interesem do urzędu miasta, Starego Browaru lub po prostu pracują w okolicach Starego Rynku. Na Wildzie zostawiają auto nie tylko za darmo, ale i blisko, bo w odległości krótkiego spaceru od miejsca pracy. Zwłaszcza dla mieszkańców miejscowości leżących na południe od Poznania, a pracujących w mieście Wilda była idealną lokalizacją na parking.

Miasto próbowało zaradzić zatłoczeniu wildeckich ulic tworząc parkingi buforowe na Dolnej Wildzie. Ale przybysze z nich nie korzystali.
– Po co mam płacić za parking, skoro na Górnej Wildzie mogę zaparkować za damo? – pyta Marek Grzesiński, mieszkający w Luboniu, a pracujący przy Półwiejskiej.
Paulina Mielczarek, również z Lubonia, wolałaby parkować na strzeżonym parkingu niż zostawiać auto na ulicy. Ale jej nie stać.
– Na parkingach żądają w ramach abonamentu co najmniej 150 zł miesięcznie, taniej nie udało mi się znaleźć – wyjaśnia. – A ja zarabiam najniższą krajową i na podwyżkę się nie zanosi. Nie stać mnie na taką opłatę. Oczywiście, mogę się przesiąść do autobusu czy pociągu. Ale ja pracuję na zmiany, czasami kończę pracę o drugiej czy trzeciej w nocy. To jak wtedy dojadę do domu? No i za autobus też trzeba zapłacić, za darmo nie jeździ. Taniej i wygodniej dojeżdżać samochodem.

Paulina chętnie by zamieszkała w Poznaniu, nie miałaby problemów z komunikacją, no i mogłaby zawsze dłużej pospać. Ale cała pensja poszłaby wtedy na wynajem, a z czego by żyła? Dlatego Paulina mimo skończonych studiów mieszka nadal z rodzicami i dojeżdża do pracy. Tak jest taniej.

Chociaż jednak można zrozumieć kierowców parkujących na Wildzie – to trudno zignorować kłopoty mieszkańców, które są właśnie takim parkowaniem spowodowane.
– Już nie mówię, że gdy mąż wraca z pracy, to przez godzinę nie może znaleźć miejsca do parkowania w okolicy – irytuje się pani Karolina mieszkająca przy Żupańskiego. – Ale często ja nie mogę nawet z budynku wyjść z wózkiem na spacer, tak chodnik jest zastawiony samochodami!

Ale pani Karolina i tak nie jest jeszcze w najgorszej sytuacji: jej kamienica rządzi wspólnota mieszkaniowa i ostatnio zdecydowali o budowie parkingu na podwórku. Wjazd jest na tyle duży, że osobowe auta się zmieszczą, a dwanaście miejsca wystarczy dla wszystkich. Jednak już jej sąsiedzi z kamienicy obok nie mają takiej możliwości, bo na podwórze prowadzi raczej furtka niż brama, zresztą i tak byłoby tam miejsce najwyżej na dwa samochody. Resztę zajmuje tylna oficyna kamienicy. A znowu sąsiedzi z drugiej strony, który od kilku lat mają parking na swoim podwórzu, często nie mogą z niego wyjechać, bo wyjazd zagradzają zaparkowane na nim samochody.

Takie przypadki sprawiły, że mieszkańcy zdecydowanie popierają utworzenie SPP na Wildzie, choć jeszcze kilka lat temu mieli mieszane uczucia. W 2008 roku administracja prezydenta Grobelnego zapisała w dokumencie pod nazwą „Polityka parkingowa miasta Poznania”, że wprowadzenie strefy miałoby negatywne skutki dla mieszkańców i przyjezdnych. Co prawda poziom napełnienia miejsc postojowych już wówczas przekraczał 100 proc. – to znaczy, że do parkowania pojazdów zostały wykorzystane wszystkie miejsca, także te nielegalne. Jednak władze miasta uznały, że budowa parkingów buforowych i parkingów wielopoziomowych na obrzeżach miasta wystarczy.

Parkingi buforowe powstały, wielopoziomowe nie, ale na Wildzie sytuacja jeśli się zmieniła – to tylko na gorsze. Zaczęli to dostrzegać także mieszkańcy, którzy na początku wcale nie byli do strefy nastawieni entuzjastycznie.
Gdy w 2013 roku przeprowadzono konsultacje społeczne na temat strefy – zwolenników i przeciwników strefy było dokładnie tyle samo. Ale od tego czasu na Wildzie powstało kilka nowych osiedli: przy Przemysłowej, Różanej czy Dolnej Wildzie. I miejsc parkingowych, których i tak brakowało – zrobiło się jeszcze mniej.

Coraz częściej też zaczęło dochodzić do zablokowania torowisk tramwajowych przez samochody zaparkowane na torach – zwłaszcza na wąskiej Górnej Wildzie. To nie tylko sprawiało, że spóźniały się tramwaje, ale i blokowało ruch samochodów na danym odcinku. Teraz już nawet wcześniejsi przeciwnicy strefy zrozumieli, że nie ma innego wyjścia.

W lipcu tego roku przeprowadzono badanie satysfakcji z mieszkania na Wildzie wśród jej mieszkańców, mające też określić potrzeby tej dzielnicy. Ponad 70 proc. ankietowanych uznało, że największym problemem jest brak miejsc parkingowych – i Strefy Płatnego Parkowania, jak powiedziała Dorota Bonk–Hammermeister, radna miejska, a wcześniej wieloletnia przewodnicząca Rady Osiedla Wilda.

Strefa Płatnego Parkowania ma być wprowadzona jesienią przyszłego roku, na terenie położonym między ul. Królowej Jadwigi, Matyi, torami kolejowymi, Hetmańską i Wartą. Jak informuje Zarząd Dróg Miejskich, zmieni się też z tego powodu organizacja ruchu na części ulic. Wiele z nich stanie się ulicami jednokierunkowymi, w całej dzielnicy będzie też obowiązywała Strefa Tempo 30.

Efektem tych działań ma być uwolnienie Wildy od parkujących samochodów poza tymi, które należą do mieszkańców. Dzielnica stanie się też przyjaźniejsza i bezpieczniejsza dla pieszych. No i samochody wreszcie przestaną blokować tramwaje oraz wjazdy i wejścia do kamienic.

Zarząd Dróg Miejskich, który przygotował szczegółowe rozwiązania, zaprasza wszystkich mieszkańców dzielnicy na dyżury specjalistów. Będą dyżurowali 5 listopada (godz. 8.00 – 11.00 lub 16.00 – 19.00 w Branżowej Szkole I stopnia nr 42 przy ul. Św. Jerzego 6/10) i 6 listopada, również 8.00 – 11.00 lub 16.00 – 19.00 w SP nr 25 przy ul. Prądzyńskiego 53.

ZDM, Lilia Łada

Trzy lata więzienia za zabicie dwóch osób w wypadku

22-letni ostrowianin, który jadąc samochodem zabił dwie osoby pod Skalmierzycami, został skazany na 3 lata więzienia. Ma też zapłacić 20 tys. zł nawiązki na rzecz jednej z ofiar.

Do wypadku doszło w styczniu tego roku na drodze krajowej nr 25 pod Skalmierzycami. 22-latek złamał przepisy ruchu drogowego, co doprowadziło do zderzenia dwóch samochodów. Obaj kierowcy zmarli po kilku dniach w szpitalu.

Jak informuje Radio Poznań, sąd uznał, że mężczyzna umyślnie złamał przepisy ruchu drogowego i było to działanie rażąco nieodpowiedzialne. Efektem była śmierć dwóch osób i zniszczone życie rodzin, które utraciły swoich bliskich.

Prokuratura domagała się 6 lat więzienia dla mężczyzny i dożywotniego zakazu prowadzenia samochodów., Ostatecznie jednak sąd zadecydował o 3 latach więzienia, 8 latach zakazu prowadzenia pojazdów i 20 tysięcy złotych nawiązki na rzecz rodziny jednej z ofiar. Wyrok nie jest prawomocny.

Radio Poznań, el

Gniezno: Budynek TBS wrócił do miasta!

0
Budynek TBS w Gnieźnie przy ulicy Liliowej znów jest własnością Gniezna. Prezydent Tomasz Budasz oddał w zamian teren pod szkołę muzyczną. W przyszłym roku mieszkańcy będą mogli wykupić już swoje mieszkania na własność i z bonifikatą.

Zamieszanie wokół sprawy tego budynku doprowadziło do tego, że radni PiS zażądali, by sprawę zbadała Najwyższa Izba Kontroli. ich zdaniem bardzo podejrzany był fakt, że budynek TBS będący własnością miasta nagle przeszedł na własność Skarbu Państwa. Prezydent Gniezna twierdził wówczas, że w urzędzie po prostu toczą się prace, dzięki którym mieszkańcy ostatecznie staną się właścicielami TBS, w którym mieszkają. A sprawa trwa długo, bo nie była łatwa, a dodatkowo błąd popełnił sąd – nie wpisał miasta Gniezna jako właściciela budynku po likwidacji spółki TBS, mimo że to Gniezno było właścicielem tej spółki…

Miasto złożyło wniosek kasacyjny do Sądu Najwyższego, okazało się jednak, że – jak informuje Radio Poznań – szybciej, prościej i taniej będzie przeprowadzić zamianę nieruchomości. I tak też się stało: budynek TBS z powrotem należy do miasta i w przyszłym roku mieszkańcy będą mogli wykupić swoje mieszkania z 90 proc. bonifikatą. W zamian Gniezno przekazało na rzecz Skarbu Państwa teren pod budowę nowej szkoły muzycznej.

Radio Poznań, el

Poznań: Osiedle mieszkaniowe i sala koncertowa. A wszystko w Starej Rzeźni

0
Vastint Poland, firma będąca właścicielem Starej Rzeźni, do końca roku ma dostać decyzję o warunkach zabudowy na tym terenie. I przy okazji zdradziła, co tam powstanie.

Największą część zajmą budynki mieszkalne – Vastint Poland planuje tam budowę 500 mieszkań. Nie będzie to zamknięte osiedle, ale przestrzeń otwarta – tym bardziej, że w centrum kompleksu znajdują się zabytkowe budynki, które po rewitalizacji zamienią się w salę koncertową, halę targową, klimatyczne lokale i sklepy. Nad ich remontem będzie czuwał Miejski Konserwator Zabytków, by budynki zachowały swój unikalny charakter. To właśnie one będą stanowiły centrum przyszłej dzielnicy – bo na dobrą sprawę tak należy nazwać powstający kompleks. W końcu Stara Rzeźnia zajmuje prawie 6 ha, i to w centrum miasta.

Zmienia się także ulice przylegające do kompleksu: ulica Grochowe Łąki zostanie obsadzona zielenią, a przy niej powstaną lokale gastronomiczne w stylu berlińskim. Podobnie ma wyglądać nowa ulica, zwana na razie roboczo Nową Bóżniczą. Na obu będzie obowiązywało uspokojenie ruchu.

Są jednak kwestie, które w projekcie przedstawionym radnym miejskim nie zostały poruszone, a właśnie one bardzo niepokoją tamtejszy samorząd, czyli Radę Osiedla Stare Miasto. Radny Tomasz Dworek z ROSM chciałby poznać odpowiedź na kilka pytań – na przykład jak inwestor sobie wyobraża obsługę komunikacyjną tego terenu. Wiadomo już, że na teren kompleksu samochody nie będą miały wjazdu, a budynki mieszkalne będą miały własny podziemny parking. Jednak trzeba zapewnić drogi dla dostawców i dla mieszkańców, a także obsługę imprez, które mają się odbywać w sali koncertowej, nie mówiąc już o osobach chcących zrobić zakupy w hali targowej. Wjazd od Garbar zablokuje kompletnie tę ulicę, na której i bez tego korki są normą. A przecież w pobliżu, na zboczu Wzgórza Świętego Wojciecha, powstają dwa kolejne osiedla mieszkaniowe, których mieszkańcy też będą chcieli jakoś z nich wyjechać i wrócić.

Liczbę mieszkańców wszystkich powstających tam osiedli szacuje się na 20 tysięcy osób. Jeśli dodamy do tego tych, którzy będą chcieli wybrać się na koncert do Starej Rzeźni albo zakupy – otrzymamy pokaźną grupę ludzi, która będzie musiała się jakoś przemieszczać. Radni ze Starego Miasta nie bez racji obawiają się, że może to się skończyć zablokowaniem tej części dzielnicy przez samochody osób korzystających z atrakcji Starej Rzeźni lub tam mieszkających.

el

Kalisz: Pijana kobieta pojechała na stację benzynową po… alkohol

0
Blisko 2,6 promila miała kobieta, która w nocy zdecydowała się wyjechać na przejażdżkę, żeby… dokupić alkoholu.

O sprawie donosi portal kalisz24.info.pl. Wszystko wydarzyło się 2 listopada, chwilę po godz. 22. Kobieta dojechała na stację benzynową, ale miała problemy żeby wysiąść z samochodu. To jeszcze się jej udało, ale kiedy poszła kupić kolejną butelkę alkoholu, postronne osoby zatrzymały ją i wezwały policję. Jak się okazało w jej organizmie miało się znajdować bliski 2,6 promila alkoholu.

– Kobieta oczywiście za swoje zachowanie odpowie teraz przed sądem. Za prowadzenie pojazdu mechanicznego pod wpływem alkoholu grozi kara grzywny oraz do 2 lat pozbawienia wolności. Kierująca straciła też prawo jazdy – wyjaśnił w rozmowie z kaliskim portalem podkom. Witold Woźniak z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu.

Źródło: kalisz24.info.pl

 

Dachowanie samochodu. Jedna osoba nie przeżyła

0
Pięć osób zostało poszkodowanych w wypadku, do którego doszło na Drodze Krajowej nr 15. Jedna z nich niestety zmarła.

Do wypadku doszło 2 listopada, chwilę przed godziną 23, w miejscowości Kębłowo (powiat wolsztyński). – Na drodze krajowej nr 15, doszło do dachowania pojazdu osobowego. Poszkodowanych zostało 5 osób. Niestety na skutek wypadku jedna z nich poniosła śmierć na miejscu – poinformowali strażacy z OSP Miłosław.

Policja ustala przyczyny wypadku.

Poznań: Tygrysy w coraz lepszym stanie. Zoo: „Żeby objawił się milioner”

0
Kolejny tygrys powoli wraca do zdrowia. Aqua umył się i „opuścił kącik rozpaczy”. Pracownicy zoo marzą, że pojawi się milioner, który umożliwi im dalsze pomaganie.

Tygrysy trafiły do Poznania z granicy polsko – białoruskiej. Zwierzęta miały zostać przetransportowane do jednego z cyrków na terenie Rosji, ale ze względu na formalności utknęły na granicy. Tam przebywały w fatalnych warunkach. Zbyt małe klatki oraz nieodpowiednia dieta, doprowadziły do tego, że jeden z tygrysów nie przeżył. Pracownicy poznańskiego zoo jak tylko dowiedzieli się o sytuacji, ruszyli na pomoc.

– Chude, odwodnione, z zapadniętymi oczami, futra obklejone odchodami, odparzenia od moczu, w totalnym stresie, bez woli i chęci do życia. Pokrzywione grzbiety, straszliwy smród w aucie. Skrzywdzone, cierpiące i upodlone – tak opisywała stan zwierząt Małgorzata Chodyła, rzecznika prasowa poznańskiego ogrodu.

Na szczęście wszystkie tygrysy powoli wracają do siebie. – Wszystkie tygrysy były bardzo odwodnione z uwagi na warunki, w jakich były przewożone i trzymane przez kilka dni – tłumaczył w rozmowie z RMF FM, Jarosław Przybylski, weterynarz poznańskiego zoo, dodając że zwierzęta teraz potrzebują odpowiedniej diety oraz ruchu.

Dziś pracownicy zoo pochwalili się kolejną dobrą nowiną. Jeden z tygrysów, umył się i opuścił „kącik rozpaczy”. To może oznaczać, że zwierzę czuje się coraz swobodniej i powoli wraca do zdrowia. Przy okazji pracownicy zoo zdradzili swoje osobiste marzenie. – Żeby objawił się milioner kochający tygrysy i zrobił nam Gwiazdkę na całe już życie, czyli ufundował w naszym zoo azyl dla wszystkich takich zwierząt, a my będziemy pomagać dalej – napisali pracownicy zoo na swoim facebooku.

Żeby zrealizować marzenie, trzeba uzbierać sześć milionów złotych. Pomóc może każdy wpłacając pieniądze na numer konta:

98 1020 4027 0000 1602 1441 7713
z dopiskiem CISNA I JEJ PRZYJACIELE
Odbiorca: Miasto Poznań, Ogród Zoologiczny w Poznaniu, ul. Kaprala Wojtka 3, 61-063 Poznań.
Dla przelewów międzynarodowych należy dodać Kod BIC PKO Banku Polskiego SA: BPKOPLPW

Lech tylko remisuje w Szczecinie

0
Lech Poznań zremisował w ramach czternastej kolejki PKO Ekstraklasy z Pogonią Szczecin 1:1 po bramkach Thomasa Rogne oraz Srdjana Spiridonovicia. Nie był to najlepszy mecz w wykonaniu podopiecznych Dariusza Żurawia, więc z przebiegu spotkania jeden punkt z trzecią drużyną w tabeli może cieszyć. Kolejna strata punktów jednak już nie. Lech nie potrafi wygrać w lidze już od trzech spotkań z rzędu.

Po pucharowym meczu z Resovią Rzeszów wiele osób wskazywało na to, że „Kolejorz” może w Szczecinie wrócić na zwycięski szlak, drudzy głośno jednak mówili, że wysoka wygrana z niżej notowanym rywalem nie znaczy praktycznie nic, bo różnica klas na boisku była bardzo widoczna, a Pogoń to całkowicie inny przeciwnik. Kosta Runjaic nie mógł skorzystać z Kamila Drygasa, który jest kontuzjowany, a także pauzującego za kartki, najlepszego strzelca drużyny, Adama Buksy. W meczu z Pogonią po stronie Lecha zabrakło Filipa Marchwińskiego, do składu powrócił za to Karlo Muhar i Wołodomyr Kostewycz. Po raz kolejny na ławce rezerwowych od pierwszych minut Dariusz Żuraw posadził Portugalczyka, Joao Amarala.

W pierwszej części gry znacznie lepszym zespołem była drużyna gospodarzy, która śmiało atakowała bramkę strzeżoną przez Mickeya van der Harta, potrafiła wysoko presować, przez co Lech zamiast rozgrywać piłkę, był zmuszony ją oddawać bardzo szybko do środka pola. Ta od razu padała łupem środkowych pomocników Portowców. Taka gra przyniosła skutek, kiedy to Srdjan Spiridinovic przejął piłkę, całkowicie nie atakowany przez rywali zdołał dobrze ułożyć sobie piłkę do strzału i kapitalnym uderzeniem w samo okienko pokonał golkipera gości. Druga połowa należała już jednak do Lecha, ale tutaj dość często zespół ze Szczecina ratował Dante Stipica. Bramkarz skapitulował jednak na dziesięć minut przed końcem rywalizacji, kiedy to głową gola strzelił Thomas Rogne po dobrym dośrodkowaniu Darko Jevticia.

Remis nie satysfakcjonuje żadnej z ekip, bo Lech przyjechał tutaj po trzy punkty, Pogoń natomiast spokojnie swoją postawą w pierwszej połowie mogła rywalizację rozstrzygnąć na swoją korzyść. „Kolejorz” nie zachwycił, zagrał w stylu z obecnego sezonu, czyli średnio. W Szczecinie pozwoliło to na wywalczenie tylko jednego punktu, co oznacza, że lechici… obronili dziewiąte miejsce w tabeli. Czołówka niestety ucieka.

Jak przygotować magazyn do wdrożenia systemu WMS?

Dzisiejsze czasy to okres bardzo silnego rozwoju alternatywnych kanałów sprzedaży, mowa tutaj zwłaszcza  sprzedaży wielokanałowej, przede wszystkim z wykorzystaniem internetu jako platformy sprzedaży detalicznej.

Sytuacja taka powoduje, że logistyka magazynowa stała się jednym z ważniejszych źródeł generowania przewagi konkurencyjnej. To co liczy się w konkurencyjnym otoczeniu najbardziej, jest oprócz jakości produktu również sposób w jaki docierają one do Klienta. W tym artykule opowiemy jak sprawić, żeby Twoja logistyka była sprzymierzeńcem Twojej organizacji.

Czym właściwie jest system WMS?

System WMS to profesjonalny system klasy korporacyjnej do zarządzania magazynem (warehouse management system). System WMS obejmuje swoim działaniem trzy podstawowe obszary funkcjonowania magazynu:

  • Przyjęcie towaru do magazynu
  • Składowanie w magazynie
  • Wydanie poza magazyn

W ramach operacji związanych z przyjęciem towaru do magazynu system WMS nadaj unikalne numery rejestracyjne każdej identyfikowalnej partii towaru. Dzięki tym identyfikatorom system śledzi towar, który wszedł na stan magazynowy, uniemożliwiając jego zagubienie.

W ramach operacji związanych ze składowaniem system zarządza miejscem składowania towaru w magazynie, optymalizując zajętą przestrzeń.

W ramach wydań magazynowych system wspomaga kompletację zamówień Klientów, nadzoruje proces pakowania oraz wysyłki poza magazyn.

Magazyny wspomagane przez systemy WMS odnotowują o około 30% wyższą efektywność od magazynów działających w sposób tradycyjny, minimalizują liczbę pomyłek oraz zmniejszają czas realizacji zamówień.

Jak przygotować się do wdrożenia systemu WMS – ważne jest odpowiednie oznakowanie magazynu.

Przed przystąpieniem do wdrożenia systemu WMS należy zadbać o odpowiednie przygotowanie magazynu. Przez takie przygotowanie rozumiemy przede wszystkim odpowiednie oznaczenie magazynu, a zwłaszcza oznakowanie regałów magazynowych etykietami samoprzylepnymi zgodnymi z wymogami stawianymi przez system WMS. To właśnie w systemie WMS definiowana jest topografia magazynu, która musi być uwzględniona w systemie oznakowania. Etykiety lokalizacyjne do magazynu zawierają kod kreskowy lub kod dwuwymiarowy (kod datamarix), które zawierają adresy danej lokalizacji.

Sprzęt AUTO-ID wspomagający funkcjonowanie WMS.

Oprócz odpowiedniego oznakowania regałów magazynowych warto również pomyśleć o zakupie odpowiedniego sprzętu do automatycznego zbierania danych. Sprzęt ten jest konieczny do drukowania etykiet samoprzylepnych (drukarki etykiet), odczytu kodów kreskowych (czytniki kodów), czy interakcji na linii operator-system WMS (kolektory danych).

HIT-Kody Kreskowe- Twój ekspert na polu kompleksowych wdrożeń systemu WMS.

Poznański integrator systemów automatycznej identyfikacji HIT-Kody Kreskowe już od ponad dwudziestu lat projektuje i wdraża systemy wspomagające procesy logistyki i magazynowania. W tym czasie wdrożyliśmy ponad 100 systemów WMS, a wśród naszych Klientów znajduje się ponad 5000 przedsiębiorstw z Polski i z Europy.

Artykuł sponsorowany

Poznań: Na placu Wolności zapłonęło 415 zniczy. Dlaczego?

0
Grupa ekologów z Extinction Rebellion zapaliła na placu Wolności w Poznaniu 415 zniczy. Swoją akcją ruch chce zwrócić uwagę na zmiany klimatu.

Klepsydra, 1,2 C oraz 415 zniczy. Niczym w książkach Dana Browna, każdy symbol w tej akcji ma znaczenie. – Chcemy przedstawić dwie rzeczy – mówi Julian Molski, uczestnik akcji. – Wzrost temperatury, który symbolizuje napis 1,2 stopnia Celsjusza i jest to anomalia, która jest zanotowana w ostatnich 12 miesiącach. Klepsydra wpisana w okrąg jest natomiast symbolem wymierania. Ten symbol oznacza kończący się nam czas.

Ile zatem tego czasu ludzkość ma? – To zależy od nas – wyjaśnia Julian Molski. – Ciągle możemy coś z tym zrobić. Najgorsza prognoza mówi o wzroście temperatury o 4 stopnie Celsjusza do 2100 roku, a to jest katastrofa. To oznacza masowe migracje ludności spowodowane brakiem pożywienia, zalewanie terenów nadmorskich oraz straszne naturalne kataklizmy. To będą temperatury, w których człowiek nie może funkcjonować – podkreśla.

Ilość zapalonych zniczy też ma swoje znaczenie. 415 to rekordowa wartość stężenia dwutlenku węgla w atmosferze, która została zanotowana w maju tego roku. Ekolodzy z ruchu Extinction Rebellion zbierali je ze… śmietników przycmentarnych. Ruch przy okazji wskazuje ile jest marnowanych surowców podczas świąt jak Wszystkich Świętych.

Klimat i zmiany jakie w nim zachodzą od dłuższego czasu są w dużym stopniu tematem politycznym. Ekolodzy zdają sobie z tego sprawę. – O ile można usłyszeć różne docinki w stronę Jacka Jaśkowiaka odnośnie rowerów, które popieramy, to jednak władze Poznania robią za mało w stosunku do zmian klimatycznych. Potrzebujemy wspólnej decyzji na bazie panelu obywatelskiego. W skali kraju też jest bardzo źle. Słyszymy o Ostrołęce C i innych elektrowniach.

Extinction Rebellion chce, żeby do 2025 roku Polska i każdy inny kraj odszedł od węgla. – Jeśli tego nie zrobimy to czekają nas zmiany, którym nie będziemy w stanie zaradzić – przekonuje Julian Molski.

Co ciekawe, ekolodzy nie proponują alternatywnych rozwiązań, którymi można zastąpić węgiel. Odpowiednie rozwiązania mają być wypracowane podczas obywatelskich paneli. – Wiemy, że są eksperci którzy wiedzą jak to robić. My nie jesteśmy ekspertami, ale jesteśmy zaniepokojeni sytuacją i chcemy, żeby ekspertów zaczęto słuchać – tłumaczy Molski.

Extinction Rebellion to oddolny ruch skupiający ekologów, który swoimi akcjami próbuje zwrócić uwagę na ocieplanie się klimatu i wymieranie gatunków zwierząt. Nie ma w nim lidera, a za jego członka może uważać się każdy kto podziela te same poglądy.

Samochód dachował po zderzeniu z dzikiem. Jedna osoba poszkodowana

0
Na trasie Budzyń – Wągrowiec doszło do wypadku. Samochód zderzył się z dzikiem i dachował. Jedna osoba ucierpiała.

Kobieta, która prowadziła samochód przeżyła wypadek i obecnie znajduje się pod opieką ratowników medycznych. – Działania straży polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, odłączeniu akumulatorów oraz kierowaniu ruchem. Poszkodowana została przetransportowana do szpitala – poinformowali strażacy z OSP Budzyń.

fot. OSP Budzyń

Poznań: Tygrysy z zoo powoli wracają do formy. „Potrzebują ruchu i odpowiedniego żywienia”

0
Tygrysy, które dość niespodziewanie trafiły do Poznania są w coraz lepszej formie. Zachowują się spokojniej i powoli odzyskują siły.

Zwierzęta miały trafić do jednego z cyrków na terenie Rosji, ale ze względów formalnych zostały zatrzymane na granicy polsko – białoruskiej. Tam spędziły kilka dni w fatalnych warunkach, zamknięte w ciasnych klatkach, bez dostępu do odpowiedniego pożywienia. “Chude, odwodnione, z zapadniętymi oczami, futra obklejone odchodami, odparzenia od moczu, w totalnym stresie, bez woli i chęci do życia. Pokrzywione grzbiety, straszliwy smród w aucie. Skrzywdzone, cierpiące i upodlone” – tak opisywała ich stan Małgorzata Chodyła, rzecznika prasowa poznańskiego ogrodu.

Na szczęście, z każdym kolejnym dniem, tygrysy wyglądają coraz lepiej. – Wszystkie tygrysy były bardzo odwodnione z uwagi na warunki, w jakich były przewożone i trzymane przez kilka dni – tłumaczył w rozmowie z RMF FM, Jarosław Przybylski, weterynarz poznańskiego zoo. – Zwierzęta będą dochodziły do pełni sił przez kilka, kilkanaście dni. Są wychudzone, mają atrofię mięśniową, z uwagi na to, że były trzymane w złych warunkach przed transportem, w małych klatkach. Mają po prostu zanik mięśni. Potrzebują ruchu i odpowiedniego żywienia.

Poznański tygrysy mają już imiona. Softi, Gogh, Kan, Merida Waleczna, Aqua, Toth i Samson – tak zdecydowali się nazwać swoich podopiecznych pracownicy zoo. Niestety kilka ze zwierząt okazuje oznaki depresji, ale pracownicy zoo starają się zachować optymizm.

Źródło: RMF FM / FB zoo Poznań

Poznań: Renowacja szkoły na ul. Garbary

0
Budynek szkoły na ul. Garbary przeszedł ostatni etap rewitalizacji. Prace prowadzone były od maja.

Zrewitalizowana została elewacja wewnętrzna od strony dziedzińca oraz od ulicy Szyperskiej. Dodatkowo zaizolowano ściany fundamentowe, uzupełniono fugi, wyczyszczono elewację oraz wymieniono okna. – Od strony ulic Estkowskiego, Szyperskiej i Garbary wyremontowano podniebia, czyli wewnętrzną część sklepienia stropu podcieni. Zamontowano w nich nowe, ledowe oprawy oświetleniowe – wyjaśniają Poznańskie Inwestycje Miejskie.

To nie pierwsze prace prowadzone w ostatnim czasie w szkole. – W ostatnich latach odnowiono elewację od strony ul. Garbary i ul. Estkowskiego, zmodernizowano dach wraz z więźbą dachową, ułożono nową dachówkę, wymieniono opierzenia, stolarkę okienną i posadzkę w podcieniach, wyremontowano salę gimnastyczną – wymienia PIM.

Wszystkie prace były prowadzone w uzgodnieniu z Miejskim Konserwatorem Zabytków. Budynek jest pod ochroną od 1984 roku.

PIM / na

Poznań: Pijany Ukrainiec jeździł po mieście. „Był tak pijany, że nie zdołał prawidłowo dmuchnąć w alkomat”

0
Pijany obywatel Ukrainy postanowił sobie zrobić wycieczkę samochodem po Poznaniu. Film z jazdy udostępnił kierowca, który jechał za nim.

Nie tylko jechał, ale również powiadomił policję i doprowadził do jego zatrzymania. – Wracając z cmentarza natrafiłem na swojej drodze na dziwnie zachowującego się kierowcę. Po chwili byłem pewien, że jest pod wpływem alkoholu albo innych środków odurzających. Niezwłocznie powiadomiłem policję i doprowadziłem do zatrzymania owego kierowcy. Okazało się, że jest to obywatel Ukrainy, był on tak pijany, że nie zdołał prawidłowo dmuchnąć w alkomat pomimo kilkukrotnych prób przeprowadzanych przez funkcjonariuszy – czytamy w relacji kierowcy, którą opublikowały „MotoSygnały”.

Wszystko wydarzyło się 1 listopada.

Źródło: MotoSygnały