Poznań: Na placu Wolności zapłonęło 415 zniczy. Dlaczego?

Grupa ekologów z Extinction Rebellion zapaliła na placu Wolności w Poznaniu 415 zniczy. Swoją akcją ruch chce zwrócić uwagę na zmiany klimatu.

Klepsydra, 1,2 C oraz 415 zniczy. Niczym w książkach Dana Browna, każdy symbol w tej akcji ma znaczenie. – Chcemy przedstawić dwie rzeczy – mówi Julian Molski, uczestnik akcji. – Wzrost temperatury, który symbolizuje napis 1,2 stopnia Celsjusza i jest to anomalia, która jest zanotowana w ostatnich 12 miesiącach. Klepsydra wpisana w okrąg jest natomiast symbolem wymierania. Ten symbol oznacza kończący się nam czas.

Ile zatem tego czasu ludzkość ma? – To zależy od nas – wyjaśnia Julian Molski. – Ciągle możemy coś z tym zrobić. Najgorsza prognoza mówi o wzroście temperatury o 4 stopnie Celsjusza do 2100 roku, a to jest katastrofa. To oznacza masowe migracje ludności spowodowane brakiem pożywienia, zalewanie terenów nadmorskich oraz straszne naturalne kataklizmy. To będą temperatury, w których człowiek nie może funkcjonować – podkreśla.

Ilość zapalonych zniczy też ma swoje znaczenie. 415 to rekordowa wartość stężenia dwutlenku węgla w atmosferze, która została zanotowana w maju tego roku. Ekolodzy z ruchu Extinction Rebellion zbierali je ze… śmietników przycmentarnych. Ruch przy okazji wskazuje ile jest marnowanych surowców podczas świąt jak Wszystkich Świętych.

Klimat i zmiany jakie w nim zachodzą od dłuższego czasu są w dużym stopniu tematem politycznym. Ekolodzy zdają sobie z tego sprawę. – O ile można usłyszeć różne docinki w stronę Jacka Jaśkowiaka odnośnie rowerów, które popieramy, to jednak władze Poznania robią za mało w stosunku do zmian klimatycznych. Potrzebujemy wspólnej decyzji na bazie panelu obywatelskiego. W skali kraju też jest bardzo źle. Słyszymy o Ostrołęce C i innych elektrowniach.

Extinction Rebellion chce, żeby do 2025 roku Polska i każdy inny kraj odszedł od węgla. – Jeśli tego nie zrobimy to czekają nas zmiany, którym nie będziemy w stanie zaradzić – przekonuje Julian Molski.

Co ciekawe, ekolodzy nie proponują alternatywnych rozwiązań, którymi można zastąpić węgiel. Odpowiednie rozwiązania mają być wypracowane podczas obywatelskich paneli. – Wiemy, że są eksperci którzy wiedzą jak to robić. My nie jesteśmy ekspertami, ale jesteśmy zaniepokojeni sytuacją i chcemy, żeby ekspertów zaczęto słuchać – tłumaczy Molski.

Extinction Rebellion to oddolny ruch skupiający ekologów, który swoimi akcjami próbuje zwrócić uwagę na ocieplanie się klimatu i wymieranie gatunków zwierząt. Nie ma w nim lidera, a za jego członka może uważać się każdy kto podziela te same poglądy.

7
Dodaj komentarz

avatar
Jaroslaw Sassek
Jaroslaw Sassek

I zniszczyli środowisko przy okazji?

Sylwia Es
Sylwia Es

Czyli zapalili ten badziew jeszcze raz zeby dokończyć? Czy coś zle zrozumialam?

Ora pro nobis
Ora pro nobis

1.listopada to dobry moment na taką dyskusję. Szaleństwo zniczowe przeraża. Nie dość, że całe kontenery śmieci i odpadów, to jeszcze smuga dymu nad cmenatarzem. Z roku na rok coraz tego więcej. Głównie na pokaz.

Cycek
Cycek

Przeniesliscie te znicze i je rozpaliliscie co za zaprzeczenie tego co Robicie, robienie ścieżek rowerowych wśród dymiacych samochodów to też zaprzeczenie idei ekologii, rowerami po lasach duktach powinno się jeździć i wdychac świeże powietrze, szukając ekologii trzeba likwidować rzeczy wielkie takie jak transport lotniczy największy szkodnik, statki dymiace, Huty, kopalnie, elektrownie weglowe, wycinanie Amazonki a nie te rzeczy małe pewno że one szkodzą ale w mniejszym stopniu, jednym słowem trzeba zacząć od dużych szkodników i to tylko tyle pod refleksje.

Dr ex
Dr ex

Czy nie ma odpowiednich służb w Poznaniu które zajęły by się tą sektą oszołomów?