Strona główna Blog Strona 2307

Śnięte ryby w Cybinie

0
Kilkadziesiąt śniętych ryb zauważyli w poniedziałkowe popołudnie przechodnie w Cybinie, przy Ostrowie Tumskim. Jak stwierdzili strażacy, powodem było zanieczyszczenie Cybiny nieznaną substancją.

Na miejsce zdarzenia wezwano straż miejską, a strażnicy uznali, że wygląd wody sugeruje obecność w niej substancji, która mogła zatruć ryby. Wezwali więc specjalistyczny oddział straży pożarnej i poprosili o zabezpieczenie próbek wody. Nad Cybiną pracowsły cztery zastępy straży pożarnej.

Zebrane próbki zostały przekazane Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, by przeprowadziła badania tej substancji. Być może wówczas uda ustalić, kto i w jaki sposób zanieczyścił rzekę.

Autor: el

Święto Ziół w Muzeum Etnograficznym

0
Kto interesuje się ziołami i tym, co można z nich zrobić – musi tu być! I koniecznie przynieść koszulkę lub bluzkę, bo będzie ją na miejscu można ufarbować według receptur naszych przodków. Spotkanie z ziołami odbędzie się 8 września przy ulicy Grobla 25. Początek o godzinie 11.

Z ziół, jak się okazuje, można zrobić dosłownie wszystko: przede wszystkim wieńce i bukiety. Na specjalnym stoisku będzie można też nauczyć się, jak najlepiej wykorzystać rośliny z pól i łąk. Fachowcy z Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu doradzą też, kiedy i jak zbierać poszczególne rośliny oraz jak je suszyć, by nie straciły swoich cennych właściwości przez całą zimę.

Jednym z głównych bohaterów spotkania będzie nasz swojski len, który jest nie tylko surowcem do tworzenia modnych tkanin, ale jako roślina ma wiele cennych właściwości leczniczych. Z pewnością będzie tu można zapoznać się z takimi sposobami wykorzystania choćby siemienia lnianego, jakich nie znacie.

W dawnych czasach to właśnie mieszanki ziołowe umożliwiały naszym przodkom farbowanie tkanin. Chętni, którzy przyniosą ze sobą coś do ufarbowania, dowiedzą się, jakie rośliny dostarczały barwników do tkanin, a także poznają sekrety japońskiej techniki farbowania shibori. To metoda ręcznego barwienia tkanin, w której wzory na materiale uzyskuje się poprzez jego składanie lub marszczenie. Słowo „shibori” oznacza po japońsku „ściskać”, „skręcać”. Najczęściej wzór uzyskuje się przez marszczenie materiału, zszycie elementów albo zwyczajne złożenie tkaniny.

Nie zabraknie też stoisk, na których będzie można kupić wyroby zielarskie i len w przeróżnej postaci, a dodatkowo dowiedzieć się więcej o wykorzystaniu bogactwa natury. Organizatorzy zaplanowali też szereg gier i zabaw dla najmłodszych.

Impreza organizowana jest razem z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie z udziałem pracowników Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu, a potrwa do godziny 14.

Autor: mat.pra. / el

Tramwaje szybciej wrócą na ulicę Święty Marcin

0
Prace remontowe na ul. Święty Marcin trwają już ponad rok. Początkowo tramwaje miały powrócić na swoje trasy 20 września. Wrócą one jednak na tory szybciej – 10 września.

Dokładnie rok i siedem dni jedna z głównych ulic Poznania pozbawiona była ruchu tramwajowego. O tym jak bolesne dla miasta to było może długo opowiadać każdy poznaniak. Na szczęście niedługo sytuacja powoli zacznie wracać do normy.

Tramwaje nr 2, 5, 9, 13, 16 oraz 201 wrócą na ulicę Święty Marcin w poniedziałek, 10 września. Powrót regularnych linii tramwajowych na tę trasę oznacza likwidację linii tymczasowych nr 23 i 29.

– Na otwarcie ulicy Święty Marcin dla ruchu tramwajowego pasażerowie czekali z niecierpliwością. Mamy dla nich dobrą wiadomość, bo to kolejna inwestycja, która jest realizowana w założonym harmonogramie – mówi Jacek Jaśkowiak, Prezydent Miasta Poznania.

Powrót tramwajów na tę trasę nie oznacza jednak zakończenia prac remontowych na reszcie ulicy. Ta w dalszym ciągu będzie przypominała plac budowy. Zakończenie wszystkich robót jest planowane na początek 2019 roku.

 

Szukasz nowego adresu? Odwiedź Targi Mieszkań i Domów

0
W najbliższy weekend 8 i 9 września jest jeden adres, pod którym powinni znaleźć się wszyscy poszukujący nowego domu czy mieszkania. Hala nr 3 Międzynarodowych Targów Poznańskich. To tu rokrocznie odbywają się Targi Mieszkań i Domów.

Jak pokazują ubiegłe lata, zainteresowanie imprezą nie słabnie, bo i chętnych do kupna nowego lokum jest wciąż bardzo dużo. Targi Mieszkań i Domów to nie tylko impreza dla poszukujących wymarzonego mieszkania na własne potrzeby ale i dla tych, którzy myślą o bezpiecznej inwestycji w nieruchomość pod wynajem. Będzie z czego wybierać. Na targach swoją ofertę przedstawi przeszło 150 wystawców.

Co nas czeka na MTP? Odbywająca się w najbliższy weekend impreza wystawiennicza to nie tylko możliwość zapoznania się z ofertą deweloperów czy premierowymi inwestycjami ale i szansa do skorzystania z targowych rabatów i promocji. Ponadto organizator zapewni wiele wydarzeń towarzyszących, którymi z pewnością warto się zainteresować. Jednym z nich będzie odbywająca się pierwszego dnia targów uroczysta gala wręczenia nagród prezydenta Miasta Poznania Jacka Jaśkowiaka w 2. edycji konkursu „Architectus civitatis nostrae” – „Budowniczy naszego miasta”. Tegoroczna edycja nagrodzi dokonania inwestorów nie tylko w dziedzinie budownictwa mieszkaniowego. Po raz pierwszy docenione zostaną inwestycje w obiekty usługowe oraz działania na terenach zdegradowanych.

Warto też zajrzeć do strefy seminariów i porad związanych z faktami i mitami przy wynajmowaniu mieszkań. Strefa organizowana jest we współpracy ze Stowarzyszeniem Właścicieli Nieruchomości na Wynajem „Mieszkanicznik”. Do dyspozycji targowych gości będą eksperci z zakresu finansów, najmu i zakupu nieruchomości. Nie zabraknie też atrakcji dla najmłodszych odwiedzających. Będzie plac zabaw, malowanie twarzy, kącik plastyczny i zabawy sportowo – edukacyjne.

Co zaprezentują wystawcy? Najważniejsze dla odwiedzających Targi Mieszkań i Domów jest to, że w jednym miejscu mogą sprawdzić co aktualnie buduje się w Poznaniu. Tutaj bowiem deweloperzy prezentują najlepsze swoje inwestycje oraz nowości.

Także firma Monday Development, deweloper od lat realizujący inwestycje w stolicy Wielkopolski, podczas wrześniowej edycji targów prezentuje dwa swoje najnowsze projekty. – Na Winogradach ruszyła budowa osiedla Nowych Kosmonautów. Wszyscy zainteresowani mieszkaniami w tej lokalizacji mogą na naszym stoisku obejrzeć makietę osiedla oraz zapoznać się z ofertą dostępnych lokali. Inwestycja składa się z trzech budynków, w których łącznie znajdą się 344 mieszkania – jest więc w czym wybierać. Choć to dopiero początek budowy, osiedle już cieszy się sporym zainteresowaniem – mówi Iwona Chmielewska z Monday Development. – Na targach prezentujemy również inwestycję Zielony Sołacz Tarasy. Zespół trzech kameralnych budynków ze względu na swą nietuzinkową lokalizację zyskał wielu sympatyków – 70 proc. lokali zostało już sprzedanych. Klucze do mieszkań w tej inwestycji przekażemy mieszkańcom już w połowie przyszłego roku – dodaje.

Na poznańskiej imprezie targowej swoją ofertę zaprezentuje również firma Akropol Inwestycje – Dla poszukujących mieszkań w atrakcyjnej cenie w Poznaniu mamy ofertę lokali przy ul. Jasielskiej, gdzie własne mieszkanie można kupić już za 5390 zł za mkw. Ci, którzy chcą zamieszkać blisko centrum powinni zapoznać się z inwestycją przy ul. Chlebowej. Mamy tam funkcjonalne lokale dwu- i trzypokojowe – stwierdza Marcin Lisiecki, Dyrektor Sprzedaży Akropol Inwestycje – Poszukujący więcej życiowej przestrzeni mogą być natomiast zainteresowani naszą ofertą domów bliźniaczych i szeregowych na terenie aglomeracji poznańskiej w takich lokalizacjach jak Luboń, Komorniki, Wiry czy Biedrusko – dodaje.

Tuż pod Poznaniem swoje inwestycje realizuje również firma Skaland. – Jesienna edycja targowa będzie wyjątkowa dla naszych klientów, ponieważ zaprezentujemy aż pięć kompleksów mieszkaniowych. Dotychczasową ofertę mieszkań i domów w zabudowie szeregowej uzupełniliśmy o niedostępny dotychczas wariant zabudowy bliźniaczej. Tym samym w naszych zasobach klienci mogą znaleźć aż siedem różnych typów lokali – mówi Olga Pietrzak z firmy Skaland – Wybór jest pokaźny, obok tak popularnych inwestycji jak Świerkowa Polana III czy Osiedle Nowe Koninko, na szczególną uwagę zasługuje systemowo zaprojektowane Osiedle Nowina w Dachowej, które swoim mieszkańcom oferować będzie takie udogodnienia jak przedszkole na terenie osiedla, prywatny plac zabaw czy wiaty garażowe – kończy.

Hala targowa będzie dostępna dla odwiedzających w sobotę i niedzielę od 10 do 17. Z myślą o rodzinach organizator przygotował udogodnienia w postaci biletu rodzinnego w cenie 20 zł. Bilety można nabyć w kasach lub przez internet. Więcej szczegółów znajduje się na stronie organizatora.

Autor: mat.pra.

Jak zabić – to tylko w urzędzie!

Rozmowa z Lilią Ładą, autorką książki „Zabójstwo z urzędu”.

Sergiusz Szczepaniak: Jak na debiutancką książkę „Zabójstwo z urzędu” narobiło sporo zamieszania w mieście. Co skłoniło Cię do napisania takiej powieści?

Lilia Łada: Takiej – to znaczy jakiej?

No, dość kontrowersyjnej. Pół miasta zastanawia się teraz, kto jest kim w twojej książce…

A drugie pół miasta…? Ale tak naprawdę to mam nadzieję, że ci, którzy ją przeczytali, po prostu cieszyli się tą lekturą i zwyczajnie im się podobała. Jako książka, a nie jako zapis spiskowej teorii dziejów. Powieść to fikcja literacka! Pierwszym i najważniejszym argumentem potwierdzającym to jest fakt, że żaden z dyrektorów w urzędzie ani byłych, ani obecnych nie zginął zamordowany.

No właśnie. Czy to znaczy, że postaci z książki nie są wzorowane na realnych osobach?

A pewnie, że są. W końcu wiele osób podkłada innym świnie w pracy i poza nią, ludzie są dobrzy i źli, inteligentni i niekoniecznie – więc moi bohaterowie posiadają wszystkie te ludzkie cechy. Ale jeśli chodzi ci o to, czy są wzorowani na realnych osobach – to nie. Są wymyśleni.Moim zamiarem nie było parodiowanie żywych ludzi, ale na przedstawieniu historii, która wydała mi się interesująca, a przy tym pozwalała mi pokazać wiele ważnych i ciekawych dla mnie spraw.

Jakich?

Na przykład mobbingu. Mówi się o nim coraz więcej, ale ciągle za mało się robi. Nadal osoby będące ofiarami tego zjawiska nie mogą liczyć na konkretną pomoc. Są też takie zawody jak na przykład dziennikarstwo czy zawody artystyczne, gdzie mobbing pojawia się wyjątkowo często.

Ale ty piszesz o mobbingu w urzędzie…

Bo po pierwsze, urząd miasta zaliczył kilka epizodów z mobbingiem, pisała o tym prasa, a po drugie – łatwiej pokazać takie zjawisko w takim miejscu. Tam obowiązki pracowników są w miarę precyzyjnie określone, jest regulamin, stałe godziny pracy, zakresy obowiązków i precyzyjne wyliczenie, co, jak i kiedy powinno być zrobione. A spróbuj któremuś ze swoich reporterów ustalić taki zakres pracy i obowiązków. Wystarczy jedna nieoczekiwana demonstracja albo komisja zwołana w trybie nagłym i cały plan się wali, prawda? I czy to jest szesnasta czy osiemnasta – kiedy się coś dzieje, to trzeba lecieć i robić relację.

W urzędzie się nie pracuje po godzinach?

Oczywiście, że tak, zwłaszcza gabinet prezydenta i biuro prasowe. I dlatego taka jednostka, działająca niejako na styku urzędu i mediów, była idealnym miejscem, żeby się tam znalazł trup.

No właśnie, recenzenci również zwrócili uwagę na specyficzne poczucie humoru tej książki…

Dlaczego specyficzne? Czy trupy znajduje się zawsze na poważnie? Zwłaszcza jak za życia nie są zbyt lubiane? Oczywiście, że nie, tylko nikt nie chce o tym głośno mówić. Ale autor książki może to zrobić, ba, ma nawet taki obowiązek. Bo jak inaczej opisana fikcyjna przecież historia ma być wiarygodna?

Recenzje, jak dotąd, są bardzo pozytywne, co przy debiutach nieczęsto się zdarza.

Zgadza się, co mnie, jako debiutantkę, bardzo cieszy. Szczególnie przy pierwszej książce człowiek bardzo potrzebuje potwierdzenia, że jednak to, co napisał, komuś się podoba. I bardzo dziękuję za dodatek „jak dotąd”…

Ależ proszę bardzo… Słyszałem, że szykujesz kolejną książkę. Tematyka będzie podobna?

Tak. To druga część przygód z tym samym bohaterem, który tym razem poprowadzi śledztwo na Wildzie. Jest już gotowa, otrzymało ją już Wydawnictwo HipkiKrzy, które wydało moją pierwszą książkę. Teraz pracuję nad trzecią książką o Dariuszu Młotkowskim. W planach jest czwarta, tym razem z zabójstwem w sferach artystycznych, oczywiście poznańskich. Mam też pomysły na kilka kolejnych książek. Generalnie pomysłów mam zawsze mnóstwo i nie nadążam ze spisywaniem.

Czy zaplanowałaś też spotkania autorskie?

Oczywiście. 20 września będzie można spotkać się ze mną o 18.00 w Kawiarni Brisman Kawowy Bar przy Mickiewicza 20 (na rogu Dąbrowskiego i Mickiewicza). Spotkanie poprowadzi Ania Jasińska, znakomita dziennikarka kulturalna z radia Emaus. Natomiast 21 września rozpoczyna się Festiwal Kryminału Granda i tam również będę obecna, między innymi 22 września o 19.30 na Gali Premier w Auli Artis. Dodatkowo w sobotnie przedpołudnie poprowadzę wycieczkę śladami „Zabójstwa z urzędu”. Ale warto zapoznać się z programem całego festiwalu, bo jest bardzo ciekawy. W planach jest też spotkanie autorskie w październiku, ale dokładny termin nie został jeszcze ustalony.

Nigdy nie myślałaś, żeby napisać coś zupełnie innego?

Chciałabym stworzyć traktat filozoficzny, ale obawiam się, że nie mam odpowiednich kompetencji, osobowości, nie mówiąc już o naukowym podejściu do tematu. I chociaż fajnie byłoby mieć taką jedną poważną książkę na koncie, żeby się wnukom pochwalić czy coś, to jednak obawiam się, że jej nie napiszę. Nie wyszło mi też z pisaniem romansów, to wbrew pozorom bardzo trudna sztuka. Widocznie w dziedzinie romantycznych uczuć też nie mam kompetencji. Ale nie tracę nadziei… A poważnie, to pisanie jest nałogiem. Piszesz, bo nie masz innego wyjścia. I, tak jak w moim przypadku, zaplanujesz sobie romans i romantyczne ratowanie bohaterki z opresji, a co wychodzi? Krwiste zabójstwo w urzędzie miasta…

Lilia Łada – absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i dziennikarka lokalnych mediów informacyjnych. Pracowała między innymi w Radiu Obywatelskim i Radiu Merkury, poznańskim oddziale Telewizji Polskiej, „Dzienniku Poznańskim” i tygodniku „Poznaniak”, gdzie była szefem działu kultury. Jej ogromną pasją są media internetowe – była szefem działu kobiecego portalu Tutej.pl, a przez trzy lata redaktor naczelną CodziennyPoznan.pl. Dwa lata pracowała w biurze prasowym prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Jest miłośniczką muzyki klasycznej, zwłaszcza operowej, Polskiego Teatru Tańca, dobrych win, bałkańskiej kuchni i rewitalizacji Warty.

Rozmawiał Sergiusz Szczepaniak

Grand Press Photo przed Urzędem Miasta Poznania

0
Polska i świat w 2017 roku – czyli blisko 250 zdjęć prasowych, które trzeba zobaczyć. Tak organizatorzy zapowiadają plenerową wystawę Grand Press Photo, którą można oglądać na dziedzińcu Urzędu Miasta Poznania. Wystawa potrwa do 16 września.

Wystawa składa się z 250 fotografii dokumentujących najważniejsze i najbardziej dramatyczne wydarzenia ubiegłego roku. Zobaczymy na niej przejmujące zdjęcia zniszczeń w północnej Polsce po tragicznych w skutkach letnich nawałnicach, ale także zatrzymane w kadrze obrazy z życia pracowników międzynarodowych korporacji, imprezy w stylu punk i portrety uchodźców.

Przypomnijmy, że Grand Press Photo 2018 wygrał Adam Lach z Napo Images, a jego zdjęcie przedstawia uczestników protestów zorganizowanych przeciwko reformom polskiego sądownictwa. Pierwsze miejsce zajął Marcin Zaborowski („National Geographic Polska”) za zdjęcie kobiety z grupy uchodźców Rohingja przy namiocie straży granicznej w Bangladeszu, drugie – znów Adam Lach za zdjęcie członka Obozu Narodowo-Radykalnego podczas obchodów rocznicy powstania warszawskiego, a trzecie Wojciech Grzędziński (freelancer/ Forum Polska Agencja Fotografów) za zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego całującego w policzek premier Beatę Szydło.

Jury Grand Press Photo jak co roku przewodniczył światowej klasy fotoreporter. Tym razem był to Stefano De Luigi, wielokrotny laureat World Press Photo. W jury zasiadali też: Beata Łyżwa-Sokół („Gazeta Wyborcza”), Arkadiusz Gola („Dziennik Zachodni), Peer Grimm (Deutsche Presse-Agentur), Andrej Reiser, Andrzej Zygmuntowicz. Spośród ok. 4,8 tys. zdjęć nadesłanych na konkurs jury zakwalifikowało do finału 65 zdjęć pojedynczych i 15 reportaży.

 

Autor: el Fot: Grand Press Photo

Włodzimierz Nowak kandydatem na prezydenta

0
Ten znany społecznik z Grunwaldu jest kolejnym, szóstym już kandydatem na prezydenta Poznania. Wspiera go komitet „Poznań Odnowa”, a szczegóły programu kolejnego kandydata mają być znane już w tym tygodniu. Komitet zamierza też wystawić kandydatów do rady miasta.

Włodzimierz Nowak jest znany jako osiedlowy radny, walczący na Grunwaldzie o zrównoważony rozwój tej dzielnicy. Działa także w inicjatywie „Nowa Głogowska nas połączy”, walczy o uspokojenie ruchu samochodowego i rozwiązania urbanistyczne przyjazne dla pieszych oraz rowerzystów. Był także jedną z osób walczących przeciw podwyżkom biletów miejskiej komunikacji w 2015 roku – wtedy jeszcze z ramienia stowarzyszenia Prawo do Miasta.

Jednak drogi Włodzimierza Nowaka i Prawa do Miasta rozeszły się w czerwcu tego roku i społecznik odszedł ze stowarzyszenia. Podobno jednym z powodów – poza narastającymi rozbieżnościami w wizji rozwoju Poznania – był fakt, że to Włodzimierz Nowak chciał być kandydatem Prawa do Miasta na prezydenta Poznania. Jednak członkowie zdecydowali, że lepszą kandydatką będzie Dorota Bonk-Hammermeister i Nowak opuścił szeregi stowarzyszenia. Społecznik uważał także, że Prawo do Miasta powinno rozliczyć z niekompetencji Macieja Wudarskiego, zastepcę prezydenta i członka stowarzyszenia.

Włodzimierz Nowak do wyborów idzie z komitetem „Poznań Odnowa”, w którym działają ludzie niezadowoleni z tego, jak rządzi Jacek Jaśkowiak. Jeszcze w tym tygodniu komitet zamierza przedstawić program swojego kandydata na prezydenta. a także listę kandydatów na radnych. Wiadomo już jednak, jakie jest główne założenie tego programu: przyspieszenie rozwoju Poznania oraz zmiany w zarządzaniu miastem, bo obecna formuła jest wyjątkowo nieefektywna.

Społecznik z Grunwaldu jest szóstym kandydatem na najwyższe stanowisko w stolicy Wielkopolski. Poza nim startują urzędujący prezydent Jacek Jaśkowiak, Tadeusz Zysk z ramienia PiS, Dorota Bonk-Hammermeister jako kandydatka Prawa do Miasta, Tomasz Lewandowski, kandydat lewicy i Jarosław Pucek, były szef ZKZL, wspierany przez byłego prezydenta Ryszarda Grobelnego.

Autor: el fot. FB

Koślawe lub uszkodzone chodniki w Poznaniu

0
Koślawe lub uszkodzone chodniki na Starym Mieście – firmy deweloperskie i gestorzy podziemnej infrastruktury nie dbają o przestrzeń publiczną. Brak nadzoru ZDM.

Równe, proste i czyste chodniki to jedne z najczęstszych postulatów, które wpływają do Rady Osiedla. Radni regularnie zgłaszają fragmenty nawierzchni do szybkiej naprawy. A zniszczenia najczęściej nie wynikają z naturalnego użytkowania tylko nielegalnego parkowania i braku dbałości o przestrzeń publiczną przez gestorów podziemnej infrastruktury i deweloperów. Niestety nie ma tu także właściwego nadzoru Zarządu Dróg Miejskich.

Należy pamiętać, że miasto Poznań ma opracowany Katalog nawierzchni chodników, w którym przedstawione zostały dostosowane do specyfiki poszczególnych, indywidualne opracowania kompozycji i rodzaj brukarskiego materiału.

Inwestorzy i spółki zarządzające podziemną infrastrukturą zobowiązani są po zrealizowanych pracach do odtworzenia nawierzchni, niestety zazwyczaj prace te wykonywane są niedbale, niezgodnie z dotychczasową estetyką, przy użyciu połamanych płytek. A przecież wysokie rachunki za prąd i gaz uwzględniają różnego rodzaju opłaty, także za utrzymanie infrastruktury!

Taka sytuacja jest m.in. na narożniku ulicy Garbary i Wielkiej. Inwestor dopiero po interwencji radnych został kilka miesięcy temu wezwany przez Zarząd Dróg Miejskich do ułożenia chodnika zgodnie z zasadami sztuki. Do dziś prac tych nie wykonano. Co więcej nielegalnie wykorzystywano przestrzeń publiczną na komercyjny ogródek gastronomiczny, bez wymaganej prawem zgody.

Tymczasem Zarząd Dróg Miejskich zamiast podjąć skuteczne działania prawne, upomina managera ogólnopolskiej sieci restauracji, że nie powinno się blokować chodnika. Radni ciekawi są, czy firma czerpiąca zysk z nielegalnego zajęcia pasa drogowego poinformowana została także, że zalecenia Parku Kulturowego nie pozwalają na wystawienie reklamowego potykacza.

Chodnik na Garbarach i Wielkiej ułożony został z przypadkowych, pobrudzonych betonem, często połamanych płytek, wygląda to bardzo źle. Pięknie wyremontowana została kamienica, ulokowana została w niej restauracja, ale inwestor nie szanuje przestrzeni wspólnej – miasto powinno podjąć stanowcze działania – zgodne z interesem publicznym, wskazuje radny Tomasz Dworek

To niestety częsta praktyka na Starym Mieście. Radni wskazują przypadki, gdy miasto – np. na ul. Szyperskiej zmuszone było na koszt podatników poprawiać prace po nieodpowiedzialnym deweloperze. Koszty tych prac wynosiły kilkadziesiąt tysięcy złotych. Takich przykładów jest mnóstwo, także na reprezentacyjnych fragmentach Starego Miasta chociażby na ulicach: Estkowskiego, Królowej Jadwigi, Półwiejskiej, Za Groblą, Wrocławskiej, Żydowskiej.

Relacje z Zarządem Dróg Miejskich pomimo licznych deklaracji wymagają poprawy. Na podstawie wielu sytuacji z przykrością stwierdzamy, że ZDM nie dba całościowo o wspólną przestrzeń i śródmiejskie nawierzchnie, a ponadto są mankamenty w zakresie właściwego egzekwowania zasad i nadzorowania podmiotów, które uszkadzają nawierzchnie. Gdyby nie zgłoszenia staromiejskich radnych, na wiele problemów nie zwrócono by uwagi, co źle świadczy o sferze rzetelnego podejścia do poznańskiego porzundku – zaznacza Andrzej Rataj, radny miejski i przewodniczący Rady Osiedla.

Autor: mat.pra.

Trasa tramwajowa na Naramowice coraz bliżej

0
Miasto właśnie wybrało konsorcjum, które wybuduje trasę tramwajową oraz nową drogę na Naramowice.

Miesiąc temu w Spółce Poznańskie Inwestycje Miejskie nastąpiło otwarcie ofert od firm zainteresowanych zaprojektowaniem i budową trasy tramwajowej wraz z układem drogowym od pętli Wilczak do Naramowic. Do przetargu stanęły dwa konsorcja.

Najkorzystniejszą ofertę przedstawiło konsorcjum, w którego skład wchodzą firma Gülermak z Ankary oraz Mosty Łódź S.A. i Gülermak Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Wyceniło ono swoją pracę na 379.956.682,31 zł. Droższą propozycję złożyło konsorcjum firm Torpol S.A. z Poznania i Przedsiębiorstwo Usług Technicznych Intercor sp. z o.o. z Zawiercia. Opiewała ona na kwotę 491.479.445,61 zł.

Oba konsorcja zadeklarowały udzielenie 96-miesięcznej gwarancji i skrócenie terminu wykonania części tramwajowej o 3 miesiące. Po szczegółowej analizie powyższego oraz innych parametrów, które miały wpływ na punktację w przetargu, o wyborze oferty zdecydowała ostatecznie cena.

Spółka PIM zamierzała przeznaczyć na inwestycję kwotę 330 mln zł, która wynikała z analiz i opracowań wykonanych na etapie przygotowania całego przedsięwzięcia. Środki finansowe uwzględniające wszystkie koszty związane z realizacją tej inwestycji, zarezerwowane w Wieloletniej Prognozie Finansowej przez Miasto Poznań, opiewają na kwotę 422 mln zł. Po konsultacjach z jednostkami miejskimi i w świetle obecnej sytuacji na rynku budowlanym, Miasto Poznań zdecydowało się zwiększyć kwotę przeznaczoną na realizację tego zadania do kwoty, jaką zaproponowało pierwsze konsorcjum.

Autor: mat.pra.

 

Razem chce, żeby edukacja seksualna pojawiła się w szkołach

0
Partia „Razem” wyszła dzisiaj z postulatem wprowadzenia edukacji seksualnej do poznańskich szkół. „Ludzie nie wiedzą w jaki sposób uprawiać seks w sposób bezpieczny.”

– Jest naprawdę źle – zaczęła Dorota Koszal, z partii Razem. – Wszystkie badania pokazują, że Polacy nie mają pojęcia o własnej seksualności. Zadziwiająca ilość nastolatków nie wie nawet jak dochodzi do zapłodnienia. Ludzie nie wiedzą w jaki sposób uprawiać seks w sposób bezpieczny. Dlatego postulujemy wprowadzenie edukacji seksualnej w szkołach.

Temat rozwinął jej partyjny kolega, Jakub Skurzyński: – Nie może być tak, że Kościół jeden czy drugi, narzuca swoją ideologię. Chcemy, żeby edukacja seksualna była świecka i rzetelna! 

Partia „Razem” uważa, że finansowaniem całego pomysłu powinien się zająć sejmik wojewódzki. – Chcemy, żeby sejmik wojewódzki wziął odpowiedzialność za to, żeby młodzież była świadoma – podkreślił Skurzyński. Dopytany o ewentualne koszty programu podał przykład Łodzi, gdzie cykl zajęć dla 400 uczniów kosztował 30 tysięcy złotych.

Na poligonie w Biedrusku rozpoczynają się ćwiczenia

0
3 września na poligonie rusza kolejna tura ćwiczeń z użyciem amunicji bojowej. Jak informuje Centrum Zarządzania Kryzysowego miasta Poznania, z tego powodu przez cały wrzesień osoby postronne nie mogą przebywać na terenie ćwiczeń.

Ćwiczenia będą się odbywały od poniedziałku do soboty od 5.00 do 15.00 i wieczorem od 20.00 do 2.00. W tym czasie na poligonie będą także odbywały się ćwiczenia saperów rozbrajających ładunki wybuchowe z użyciem środków minerskich. Jak przypomina Centrum Zarządzania Kryzysowego, obecność w tym czasie na poligonie jest niebezpieczna i może grozić utratą zdrowia i życia. Do czasu zakończenia ćwiczeń, czyli 30 września, osobom postronnym nie wolno korzystać nawet z tych odcinków, które zazwyczaj są dla nich dostępne, jak drogi rowerowe prowadząca przez teren poligonu.

Autor: el

Wieczór Hiszpański w deszczu, ale mistrzowski

0
Organizatorzy zapowiadali, że będzie to koncert niezwykły – i nie kłamali. Był niezwykły, ale przede wszystkim był wspaniały, a mistrzostwo wykonawców dawało się najbardziej zauważyć i docenić dzięki… pogodzie.

Przypomnijmy, że podczas tego koncertu został wykonany jeden z najsłynniejszych XX-wiecznych koncertów na gitarę solo i orkiestrę: Concierto de Aranjuez Joaquina Rodrigo. W dodatku na gitarze zagrał sam mistrz Łukasz Kuropaczewski, doskonały gitarzysta, którego zdecydowanie za rzadko można usłyszeć w Poznaniu. Drugim utworem, który mogli podziwiać widzowie, był Concierto Rubato, autorstwa znanego i cenionego przez festiwalową publiczność Carlosa Pinany. Na gitarze grał sam Pinana, a towarzyszył mu na perkusji Miguel Angelo Orengo. W obu utworach towarzyszyła muzykom Orkiestra Teatru Muzycznego w Poznaniu pod dyrekcją Césara Álvareza.

Concierto de Aranjuez jest bardzo znany, ale jego wykonanie na żywo, w plenerze, i to jeszcze przez gitarzystę tej klasy jak Łukasz Kuropaczewski, jest okazją, której po prostu nie można przepuścić. Mistrz, jak zawsze, nie zawiódł oczekiwań. Jego wykonanie było precyzyjne, pełne kontrolowanego ognia, okraszone niekiedy ozdobnikami muzycznymi, za które Łukasz Kuropaczewski jest szczególnie kochany przez widzów.

Orkiestra dzielnie dotrzymywała mu kroku, a Concierto de Aranjuez nie jest łatwym utworem, zwłaszcza dla orkiestry, która przecież na co dzień specjalizuje się w nieco innym repertuarze. Sytuacji nie ułatwiał padający rzęsisty deszcz i zimny wiatr, wiejący chyba ze wszystkich stron – no cóż, w końcu koncert odbywał się na cyplu nad rzeką… Jednak miało się wrażenie, że wszystkim muzykom gra mimo niesprzyjającej pogody sprawia ogromną przyjemność i świetnie się przy tym bawią. W efekcie otrzymaliśmy koncert dynamiczny, ale precyzyjny, zagrany z hiszpańskim ogniem i tą lekkością, której często brakuje w polskich wykonaniach tego utworu. A patrzenie na to, jak grają i współpracują muzycy, stanowiło dodatkową przyjemność.

Zagranie jakiegokolwiek dzieła na gitarę po Concierto de Aranjuez to zawsze duże ryzyko. Zwłaszcza na koncercie plenerowym, który z założenia przyciąga przecież przede wszystkim tę mniej wyrobioną muzycznie publiczność. Jednak Concierto Rubato stanowił doskonałe muzyczne uzupełnienie dzieła Joaquina Rodrigo. Płynnie przeniósł widzów w klimaty Hiszpoanii nieco mniej łagodnej, słodkiej i klasycznej. To była muzyka z zaznaczonym uderzeniem, wyrazistym rytmem, które chwilami przypominało o fascynacji flamenco Carlosa Pinany, a chwilami przywodziło na myśl tango prosto z Buenos Aires. Były i momenty prawie że rockowego uderzenia, była i liryczna nostalgia – a wszystko stanowiło niezwykle piękną, harmonijną całość, napisaną i wykonaną z prawdziwym artyzmem.

I chyba żadna z osób, które mimo ulewnego i zimnego deszczu przyszły na koncert, nie żałowała ani minuty spędzonej na przystani. Czas przestał mieć znaczenie podczas tego koncertu.

 

XI Parada Motocyklowa Solidarności – zdjęcia

0
XI Parada Motocyklowa Solidarności – już jedenasty raz fani motocyklów opanowali ulice Poznania. Atmosferę tej wyjątkowej imprezy najlepiej oddadzą zdjęcia.

Autorem zdjęć jest Karolina Adamska.

Stargard, klejnot Pomorza Zachodniego

0
Poeta Stanisław Jachowicz napisał kiedyś, że cudze chwalicie, swego nie znacie. Stargard, miasto lezące w województwie zachodniopomorskim, około 30 km od Szczecina, jest najlepszym dowodem na to, że te słowa są prawdziwe. Kto nie wierzy – niech pojedzie sprawdzić. Warto.

Województwo zachodniopomorskie słynie ze swoich kurortów nadmorskich, spływów Drawą, wszyscy też wiedzą, że warto odwiedzić Szczecin, choćby z tego powodu, że to stolica regionu i wiele w niej ciekawych zabytków. Natomiast leżący o 30 km na wschód Stargard nieco umyka uwagi globetrotterów. A niesłusznie. Miasto, choć nie za duże, bo liczy obecnie niespełna 70 tysięcy mieszkańców, ma wiele do zaoferowania turystom.

Zacznijmy od historii. Czy wiecie, że to jedno z najstarszych polskich miast? Prawa miejskie uzyskało już w 1243 roku! Jednak ludzie mieszkali tu już znacznie wcześniej, bo najstarsze ślady osadnictwa pochodzą z VI wieku. Stałemu osadnictwu sprzyjało położenie grodu: wyniesiony teren nad rzeką Iną o naturalnych walorach obronnych, a do tego jeszcze położony przy skrzyżowaniu odwiecznych szlaków handlowych, prowadzących z południa Polski na Wolin i ze Szczecina do Kołobrzegu. Ważnym szlakiem handlowym była też wówczas rzeka Ina. I tak w okolicach obecnej baszty Białogłówki, na wzgórzu w zakolu głównej rzeki Stargardu, Iny, powstał gród otoczony wałami ziemno-drewnianymi.

Miasto rozwijało się szybko, już pod koniec XIII wieku drewniany wał zastąpiono wieńcem kamienno-ceglanych murów, wprowadzono prawo lubeckie, korzystniejsze dla warstwy kupców i rzemieślników, których zaczęło szybko przybywać, także z Niemiec i Flandrii. W mieście osadzono też zakony joannitów i augustianów, miasto stało się członkiem związku hanzeatyckiego.

Stargard rósł w siłę i bogacił się do wojny trzydziestoletniej, podczas której miasto zostało zniszczone przez pożary, a ludność – przez choroby. Miasto długo nie mogło się podnieść z upadku, a prawdziwy przełom nastąpił tak naprawdę dopiero w połowie XIX wieku, kiedy to Stargard zyskał połączenie kolejowe ze Szczecinem i Berlinem, a później z Poznaniem. Warto zwrócić uwagę na fakt, że pierwszy dworzec kolejowy w Poznaniu nazywał się Dworcem Stargardzkim i to właśnie to miasto było ważniejsze od Szczecina na trasie kolejowej do Berlina…

Podczas drugiej wojny światowej zabytkowe centrum miasta prawie całkowicie spłonęło – urodę dawnego Stargardu można podziwiać jedynie na starych, przedwojennych widokówkach i nielicznych ocalałych i starannie odremontowanych budynkach. Smutną pozostałością po wojnie jest też obóz jeniecki tzw. Stalag IID – cmentarz znajdujący się na terenie dawnego obozu mieści się przy dzisiejszej ulicy W. Reymonta. I chociaż to dość daleko od centrum, warto się tam wybrać, by zobaczyć, z jak odległych i egzotycznych zakątków świata jeńcy przybywali do tego miasta na Pomorzu Zachodnim. Na nagrobkach znajdziemy napisy nie tylko we wszystkich prawie językach europejskich, ale także po arabsku i hebrajsku. Okoliczni mieszkańcy mówią, że podczas burzliwych i wietrznych jesiennych nocy na terenie dawnego obozu widać przemieszczające się światła, przypominające dawne latarnie sztormowe, słychać też krzyki i jęki więźniów…

Większość interesujących zabytków Stargardu mieści się jednak w samym centrum, więc nawet dla tych, którzy nie przepadają za spacerami, nie będzie to wyczerpująca wyprawa. Przede wszystkim warto więc obejść miasto urokliwym pierścieniem parków wzdłuż murów obronnych, które nadal okalają starą część miasta. Warto dodać, że 17 września 2010 roku stargardzkie zabytki: Kolegiata Najświętszej Marii Panny Królowej Świata oraz system fortyfikacji miejskich z basztami i bramami rozporządzeniem Prezydenta RP zostały uznane za pomnik historii. Zabytki Stargardu znajdują się też na Europejskim Szlaku Gotyku Ceglanego.

Mury obronne pochodzą z XIII wieku i wtedy stanowiły najpotężniejszy system obronny na Pomorzu. Warto obchodząc je zwrócić uwagę także na stanowiące ich część bramy wjazdowe do miasta. Brama Wałowa, obecnie znajdująca się w ciągu ulicy B. Chrobrego, jest jedyną na Pomorzu łączącą gotyk z renesansem, zachował się w niej też wykusz latrynowy, jedyny na całym Pomorzu. Brama Pyrzycka, znajdująca się na niewielkim wzniesieniu, uważana jest z kolei za najpiękniejszą na Pomorzu. Przez tę właśnie bramę w 1657 roku przejeżdżał hetman Stefan Czarniecki na czele konnicy, w pogoni za wycofującą się armią szwedzką. Ostatnią bramą jest Brama Świętojańska, ale ona ze średniowieczem nie ma nic wspólnego. To neogotycki tunel pod wałami, niegdyś stanowiący część zabudowań znajdującego się opodal szpitala.

Na osobą uwagę zasługują baszty: Baszta Morze Czerwone to najokazalsza i największa baszta miejska w Polsce, która latem pełni też funkcję punktu widokowego. Jej nazwa pochodzi od jednej z bitew w czasie wojny trzydziestoletniej. Wówczas pod basztą, tam, gdzie obecnie znajduje się park, płynęła rzeka. Bitwa była tak zażarta, że woda w rzece przez wiele dni miała czerwoną barwę od przelanej krwi. Warto zajrzeć też do uroczych restauracyjek i kawiarenek ciągnących się wzdłuż parku od Baszty Morze Czerwone. Wszystkie oferują kuchnię na dobrym poziomie i na tyle różnorodną, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.

Baszta Białogłówka, nazwana tak od koloru szczytu baszty, pochodzi z początku XV wieku. Można ją oglądać tylko z zewnątrz, nie ma wejścia do środka. Warto zwrócić uwagę na znajdujący się kilka metrów od baszty łuk bramy prowadzącej do nieistniejącej już przedwojennej piwiarni. Na tynku można jeszcze odczytać nazwę lokalu.

Baszta Tkaczy, zwana także Lodową, stoi obecnie na wysepce ulicy Krzywoustego. Warto zwrócić uwagę na jej ozdobną elewację z układanej w szachownicę cegły. Obok znajduje się Basteja, niezwykle interesujące, interaktywne muzeum. Koniecznie warto tam zajrzeć, choćby po to, by obejrzeć hologram szkuty, jaka dawnej pływała Iną wożąc sól.

Nieco niżej nad Iną znajdują się Prochownia i Baszta Jeńców, jedyne tego typu budynki na Pomorzu, a idąc dalej wzdłuż rzeki i murów obronnych dochodzi się do Arsenału, który jest prawdziwym unikatem. W żadnym innym mieście nie zachował się budynek tego rodzaju. Obecnie mieści się w nim archiwum miejskie.

Częścią obwarowań jest też Brama Młyńska, sztandarowy zabytek Stargardu, położony nad kanałem. Brama jest jedyną w Polsce i jedną z dwóch na świecie bram wzniesionych w XV wieku nad korytem rzeki. Obok znajduje się dawny magazyn solny, bo właśnie na handlu solą Stargard bogacił się najbardziej, i to przez kilka stuleci. Wielkim nakładem sił i środków średniowieczną ruinę odbudowano w latach 80., tworząc w środku klimatyczną winiarnię i piwiarnię. Niestety, obecnie lokal nie działa od wielu lat, a magazyn znów popada w ruinę.

Obchodząc miasto wzdłuż murów po drodze miniemy także kilka ładnych mostów przerzuconych przez Inę, w tym jeden z wodospadem, a także zobaczymy amfiteatr położony w starym korycie rzeki i znajdujący się obok urokliwy pałacyk przedwojennego właściciela młyna, obecnie Młodzieżowy Dom Kultury.

Godna uwagi jest stargardzka starówka, chociaż z pożogi wojennej ocalała tam zaledwie jedna ściana zabytkowej zabudowy rynku: dwie kamieniczki i ratusz z XII wieku, przebudowany w wieku XV. To dzięki tej przebudowie budynek zachwyca dziś misternymi, barokowymi maswerkami na frontonie. Warto dodać, że w średniowieczu był to największy ratusz na Pomorzu Zachodnim. W kamieniczkach obecnie jest muzeum regionalne, do którego warto zajrzeć, by lepiej poznać historię regionu, a obok centrum informacji turystycznej, które dysponuje mapkami miasta i jego okolic.

Tuż obok znajduje się najcenniejszy zabytek Stargardu: Kolegiata pw. NMP Królowej Świata. Monumentalny i przepiękny kościół został wybudowany w XIII wieku w stylu gotyckim przez Heinricha Brunsberga. Kolegiata zachwyca urodą architektury i znajdujących się we wnętrzu witraży oraz fresków. Nic dziwnego, że mieszkańcy Stargardu mówią o tym kościele „Katedra”, oddając hołd jego urodzie i wielkości.

Drugim godnym uwagi kościołem miasta jest kościół św. Jana. Pochodzi z XV wieku i posiada jedną z najwyższych wież na Pomorzu Zachodnim mierzącą 99 m. Jako jedyny na Pomorzu szczyci się sklepieniem kryształowym.

Uroki Stargardu nie kończą się na zabytkach. Warto zajrzeć na mieszczące się 6 km na zachód od miasta jezioro Miedwie. Co prawda należy ono już do gminy Kobylanka, ale miasto utrzymuje nad jeziorem własną plażę. Po drodze miniemy 15 południk długości geograficznej wschodniej, który przebiega przez zachodnią część miasta. To miejsce jest oznaczone kamiennym obeliskiem.

Miedwie jest piątym co do wielkości jeziorem w Polsce i centrrm sportów wodnych dla całego regionu. Można tu pływać na desce z żaglem, żaglówkach, kajakach i rowerach wodnych – wypożyczalni sprzętu wodnego nie brakuje, tak na stargardzkiej plaży, jak i przy urokliwej promenadzie ciągnącej się już na terenach gminy Kobylanka. Można także po prostu rozłożyć się na piaszczystej plaży i korzystać ze słońca oraz kąpieli w jeziorze. Co ważne, dno jeziora obniża się bardzo powoli, stanowi więc bezpieczne kąpielisko dla dzieci. Miłośników militariów z pewnością przyciągnie torpedownia Gerätewerke Pomeren Madüsee, a miłośników koncertów plenerowych – imprezy odbywające się w amfiteatrze położonym nad brzegiem jeziora. Ale to już materiały na zupełnie inne historie, po które chyba warto pojechać do Stargardu…

Autor: el

Od jutra duże zmiany w kursowaniu komunikacji miejskiej!

0
Już jutro w życie wchodzi zasadniczy rozkład jazdy. Oznacza to, że komunikacja miejska będzie kursowała częściej niż podczas wakacji. Pojawią się również nowe linie.

Szczegółowy opis zmian:

W komunikacji tramwajowej:

W dni robocze w godzinach szczytu (6.30-9.00 i 14.00-18.30) tramwaje linii nr 1, 2, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 12, 13, 14, 15, 16, 17 i 18 będą kursować co 10 minut, a linie nr 15 i 16 w szczycie porannym nawet co 6 minut.

Po okresie wakacyjnym, ponownie uruchomiona zostanie linia nr 3 (na trasie Wilczak-Zawady) – tramwaje tej linii będą jeździć w dni robocze, w godz. 6.30–19.00, co ok. 20 minut.

Co ok. 20 minut kursować będą także tramwaje linii nr 4 i 11.

Wraz z wejściem w życie zimowego rozkładu jazdy zmianie ulega trasa linii nr 29.

Linia nr 29

DĘBIEC – 28 Czerwca – Górna Wilda – Królowej Jadwigi – Strzelecka – Podgórna – MARCINKOWSKIEGO

W komunikacji autobusowej miejskiej wprowadzone zostaną następujące zmiany:

Na liniach nr 51, 63, 64, 68, 69, 71, 74, 82, 91 i 93 autobusy w dni robocze w godzinach szczytu kursować będą co 12 minut.

W dni robocze uruchamiane będą nowe linie nr 170 (Literacka-Połabska) i 188 (os. Sobieskiego-Radojewo).

Wznowione zostanie kursowanie linii nr 87.

Na linii nr 60 w dni robocze autobusy (wyznaczone kursy) ponownie będą dojeżdżać do przystanku Safony, dodatkowe kursy szkolne – pilotażowo – wzmocnią linię nr 54 ze Spławia do Krzesin.

Dodatkowe kursy na linii nr linii 54 wykonywane będą na trasie:

FRANOWO – Szwajcarska – Kurlandzka – Bobrzańska – Krzywoustego – Ługańska – Szczepankowo – Gospodarska – Spławie – Ostrowska – Tarnowska – KRZESINY

KRZESINY – Tarnowska – Ostrowska – Spławie – Gospodarska – Szczepankowo – Ługańska – Krzywoustego – Wiatraczna – Kurlandzka – Szwajcarska – FRANOWO

Zwiększona zostanie częstotliwość kursów na linii nr 98, a autobusy wyznaczonymi kursami obsługiwać będą Kampus UAM.

Jeszcze w sobotę i niedzielę (1 i 2 września br.) w godz. 10.00-20.00 autobusy linii nr 46 będą dojeżdżać do Strzeszynka, natomiast od 3 września – do pętli Strzeszyn.

W komunikacji autobusowej podmiejskiej wprowadzone zostaną następujące zmiany:

Na liniach nr 312, 431, 432, 527, 802, 811, 812, 813, 821 zostaną przywrócone wjazdy na przystanki znajdujące się przy szkołach.

Ponadto:

Linia nr 312 – wykonywany będzie dodatkowy kurs o godz. 14.15 z Ronda Śródka oraz o godz. 15.15 z Promnic;
Linia nr 322 – wykonywane będą dodatkowe kursy w niedziele i święta o godz. 6.01 z Bałtyckiej, o godz. 7.08 i 8.12 z pętli Czerwonak Cmentarz oraz o godz. 6.33 i 7.44 z pętli Piątkowska;
Linia nr 341– pozostawienie godzin odjazdów obowiązujących w okresie letnim, dodatkowe kursy z pętli Rondo Śródka o godz. 4.25 i 4.57 oraz z pętli Przebędowo o godz. 17.46;
Linia nr 342 – pozostawienie godzin odjazdów obowiązujących w okresie letnim;
Linia nr 348, 396, 397 – przywrócenie godzin odjazdów obowiązujących przed wakacjami;
Linia nr 398 – przywrócenie godzin odjazdów obowiązujących przed wakacjami, wykonywany będzie dodatkowy kurs o godz. 15.50 z pętli Koziegłowy/Piaskowa oraz o godz. 16.15 z pętli Dębogóra/Dąbrówki;
Linia nr 511 – korekta czasów przejazdu między przystankami, uruchomienie nowego przystanku w strefie B – Jaryszki/Składowa Magazyny;
Linia nr 512 – korekta czasów przejazdu między przystankami, wjazdy wyznaczonych kursów do przystanku Kamionki/Szkoła;
Linia nr 603 – przywrócony zostaje kurs szkolny z pętli Łęczyca/Dworcowa o godz. 7.00;
Linia nr 611 – kurs z pętli Sycowska/Centrum Handlowe przesunięty z godz. 22.27 na godz. 22.32;
Linia nr 614 – w dni robocze częstotliwość kursów w porannym i popołudniowym szczycie komunikacyjnym wynosić będzie co 40 minut;
Linia nr 616 – wykonywane będą dodatkowe kursy o godz. 6.03 i 13.49 z pętli Luboń/Żabikowo, zawieszone zostaną kursy o godz. 8.21 i 16.58 z pętli Luboń/Żabikowo;
Linia nr 701 – w dni robocze częstotliwość kursów w porannym i popołudniowym szczycie komunikacyjnym wynosić będzie co 40 minut;
Linia nr 703 – w dni robocze częstotliwość kursów w porannym i popołudniowym szczycie komunikacyjnym wynosić będzie co 25 minut, a poza szczytem i w weekendy co 50minut;
Linia nr 710 – korekta godzin odjazdów, przywrócenie kursowania linii w soboty;
Linia nr 716 – w dni robocze częstotliwość kursów w porannym i popołudniowym szczycie komunikacyjnym wynosić będzie co 20 minut, a poza szczytem co 40 minut, przywrócone zostają kursy na odcinku Głuchowo – Chomęcice;
Linia nr 729 – korekta rozkładu jazdy w dni robocze, soboty oraz niedziele i święta, dodatkowe kursy o godz. 10.10 z pętli Dopiewo/Dworzec Kolejowy oraz o godz. 11.10 z pętli Ogrody;
Linie nr 802 – przesunięcie kursu z pętli Tarnowo Pdg/Centrum z godz. 14.53 na 15.01;
Linia nr 902 – w dni robocze wszystkie kursy do pętli Suchy Las/Działki;
Linia nr 903 – podczas kursu o godz. 7.45 z przystanku Złotniki/Park Nickel realizowany będzie wjazd na przystanek Złotniki/Osiedle.

Jednocześnie przypominamy, że 3 września br., po remontach otwarte dla ruchu tramwajowego zostaną trasy do Dębca oraz pętli Piątkowska. Tego samego dnia rozpoczną się prace na węźle Głogowska-Hetmańska, które potrwają dwa tygodnie.

Festiwal Kolorów – zdjęcia

0
Festiwal Kolorów – zabawa polegająca na wyrzucaniu w powietrze przez ludzi różnokolorowych proszków – kolejny raz cieszyła się dużą popularnością w Poznaniu. Jej efekty najlepiej zobaczyć na zdjęciach.

Autorem zdjęć jest Wojtek Lesiewicz.

Lech znowu rozczarowuje – szczęśliwy remis z Piastem

0
Lech Poznań kolejny już raz nie był w stanie zdobyć kompletu punktów. Tym razem „Kolejorz” tylko zremisował z Piastem Gliwice 1:1.

Są spotkanie obfitujące w sytuacje bramowe… Takie, które się naprawdę przyjemnie ogląda… Ten mecz od początku do nich nie należał. Gra toczyła się głownie w środkowej strefie boiska, a konkretnych sytuacji zwyczajnie nie było.

Sytuacja zmieniła się w 36′ minucie. Aktywny Jóźwiak wszedł z piłką w pole karne, a tam został sfaulowany przez jednego z zawodników Piasta. Rzut karny na bramkę pewnie zamienił Gytkjaer.

Wydawało się, że to rozkręci spotkanie. Tym bardziej, że kilka minut później Lech stworzył sobie kolejną świetną okazję. Amaral zagrał prostopadle do Gytkjaera, ten co prawda został zablokowany, ale do piłki dopadł jeszcze Jóźwiak i tylko fenomenalnemu refleksowi swojego bramkarza goście mogli zawdzięczać, że przegrywali ciągle tylko jedną bramką.

Piast przez długi okres spotkanie nie atakował Lecha wcale, ale jak już zaczął… W 65′ minucie poznaniaków jeszcze był w stanie uratować Putnocky. Osiem minut później już nawet on nie mógł nic zrobić. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, De Marco odpuścił krycie, a Heteley (rozgrywający świetny mecz) nie dał szans poznańskiemu bramkarzowi.

Kibice liczyli, że ten wstrząs obudzi Lecha. Niestety to Piast wydawał się być bardziej zdeterminowany do zdobycia kolejnej bramki. I podopiecznym Waldemara Fornalika nawet to się udało! Heteley cudownie dośrodkował z pierwszej piłki w pole karne do Valenci, a ten pokonał Putnockiego. Na szczęście dla „Kolejorza” sędzia po weryfikacji VAR bramki nie uznał. Szczęście zresztą w tej sytuacji było kluczowe, bo spalony naprawdę był minimalny.

Końcówka meczu to niemrawe próby Lecha na zdobycie bramki. Nie przyniosły one jednak rezultatu. Zastanawiać mogą zmiany przeprowadzone przez trenera Djurdevicia. O ile Makuszewski został zmieniony ze względu na lekki uraz to zdjęcie Jóźwiaka i Amarala, którzy napędzali większość akcji ofensywnych poznaniaków wydawało się być złym posunięciem. Czas pokazał, że Kluś i Tomczyk potencjał może i mają, ale w tym meczu nie byli w stanie nic wnieść do gry Lecha.

Lech Poznań – Piast Gliwice 1:1 (1:0)
Bramki: Christian Gytkjaer (36’ kar.) – Thomas Hateley (73’)

Żółte kartki: Tomasz Cywka (42’), Pedro Tiba (45’), Kamil Jóźwiak (72’), Paweł Tomczyk (90’) – Patryk Dziczek (89’)

Lech Poznań: Matus Putnocky – Tomasz Cywka, Rafał Janicki, Vernon De Marco, Marcin Wasielewski – Maciej Makuszewski (46’ Dioni Villalba), Łukasz Trałka, Pedro Tiba, Kamil Jóźwiak (75’ Tymoteusz Klupś) – Joao Amaral (86’ Paweł Tomczyk), Christian Gytkjaer

Piast Gliwice: Frantisek Plach – Marcin Pietrowski, Jakub Czerwiński, Uros Korun, Mikkel Kirkeskov – Aleksander Jagiełło (54’ Mateusz Mak), Patryk Dziczek, Thomas Hateley, Jorge Felix – Joel Valencia (89’ Gerard Badia) – Michal Papadopulos (65’ Piotr Parzyszek)

Zabytkowe pojazdy pojawiły się w Poznaniu

0
Z okazji 45. Poznańskiego Międzynarodowego Rajdu Samochodów Zabytkowych na Placu Wolności pojawiło się wiele retro pojazdów. Warto zobaczyć nasze zdjęcia z tego wydarzenia.

Autorem zdjęć jest Wojtek Lesiewicz.

Od pierwszego stycznia czekają nas zmiany w podatkach

Zmiany w CIT oraz dwa nowe podatki – tzw. od wyprowadzki i kolejny od zysków z kryptowalut. To najważniejsze zmiany jakie przygotowało Ministerstwo Finansów w swojej propozycji. Zmiany mogą wejść w życie od 1 stycznia 2019.

Podatek od wyprowadzki (ang. exit tax) oznacza konieczność zapłacenia danego procentu wartości firmy w przypadku kiedy chce ona się przenieść za granicę. W wersji jaką planuje wprowadzić Ministerstwo firma przenosząca się do innego kraju będzie musiała zapłacić 19% swojej wartości. Podatek również obejmie osoby fizyczne. One zapłacą domyślnie 3%, chyba, że wartość ich aktywów przekracza 2 miliony złotych. Wtedy ich również czeka konieczność zapłacenia 19%.

Kryptowaluty były gorącym tematem końcówki 2017 roku. Ich duże wzrosty spowodowało, że momentalnie przyciągnęły uwagę nie tylko zwykłych ludzi, ale również organów skarbowych, którzy na początku tego roku próbowali zlokalizować posiadaczy wirtualnej waluty. Co ciekawe kryptowaluty nie były uregulowane prawne, co tworzyło sporo problemów z tym jak je opodatkować. Pierwszym pomysłem był podatek PCC (podatek od czynności cywilno-prawnych). Po ostrych protestach ze strony środowiska, które wskazywało, że opodatkowanie kryptowalut w ten sposób prowadzi do bezsensownych sytuacji, kiedy podatek do zapłacenia może przekroczyć wartość zysku – Ministerstwo zdecydowało się na inne rozwiązanie. Podatek od dochodu wyniesie 19%, a wymiany pomiędzy kryptowalutami (bez użycia normalnych walut) będą z podatku zwolnione.

Projekt Ministerstwa Finansów zakłada również zmiany w CIT – obniżenie stawki z 15% do 9% dla małych firm oraz podmiotów rozpoczynających działalność gospodarczą.

Zmiany w podatkach mają wejść w życie już od początku przyszłego roku.