Strona główna Blog Strona 1548

Michał Dworczyk: Zaczynamy szczepić nauczycieli

– W przyszłym tygodniu rozpoczynamy szczepienia nauczycieli, którzy pracują stacjonarnie w szkołach, przedszkolach i żłobkach – powiedział minister Michał Dworczyk podczas dzisiejszej konferencji prasowej. Zapisy rozpoczną się 8 lutego.

Minister Dworczyk, który odpowiada za Narodowy Program Szczepień, podzielił się też optymistyczną wiadomością, że program szczepienia podopiecznych DPS praktycznie został zakończony. Szczepią się seniorzy i służba zdrowia, a od 8 lutego rozpoczną się zapisy an szczepienia dla nauczycieli.

Zapisy będą się odbywały dwoma kanałami i dotyczą nauczycieli poniżej 60. roku życia. Ci starsi będą się szczepili razem ze swoją grupą wiekową, jak wyjaśnił minister.

Nauczyciele i pracownicy pedagogiczni szkół będą szczepieni w szpitalach węzłowych, a pierwsze szczepienia odbędą się już za tydzień, 12 lutego. – Mamy nadzieję, że w ciągu miesiąca uda nam się zaszczepić nauczycieli i przejdziemy do dalszych grup z etapu 1c, czyli funkcjonariuszy służb mundurowych – powiedział minister Dworczyk. Wyjaśnił też, że pozostali pracownicy szkół, jak na przykład woźni, będą szczepieni razem ze swoją grupą zawodową.

Szef kancelarii premiera powiedział też, że 6. lutego trafi do Polski pierwsza dostawa szczepionki firmy AstraZeneca – to około 120 tys. dawek – a do końca lutego do Polski trafi łącznie ok. 1. mln sztuk tej szczepionki.

– Pojawiły się informacje, że jest jakaś różnica między szczepionkami – powiedział przy okazji minister. – Chciałbym bardzo jednoznacznie powiedzieć, a właściwie powtórzyć za Radą Medyczną, że nie ma lepszych i gorszych szczepionek. Wszystkie dopuszczone na terenie UE są stuprocentowo bezpieczne, chociaż oczywiście różnią się poszczególnymi parametrami. Apeluję do osób publicznych: naprawdę oddajmy w tej sprawie głos naukowcom i lekarzom.

Minister powołał się tu na informację z czasopisma „The Lancet”, z której wynika, że szczepionka AstraZeneca ma skuteczność 76 proc. po upływie trzech tygodni do podania drugiej dawki, zapobiega też ciężkim przebiegom covid-19.

W pierwszej kolejności będą szczepieni nauczyciele pracujący w trybie stacjonarnym, a po nich wszyscy następni. Jak powiedział minister Przemysław Czarnek, od przyszłego tygodnia w związku z tym każdy nauczyciel może się zgłosić do dyrektora swojej szkoły.
– Dyrektorzy będą mogli w bardzo prosty sposób za pomocą Systemu Informacji Oświatowej zarejestrować swoich nauczycieli jednym kliknięciem i za pomocą tego samego systemu otrzymają informację, gdzie i kiedy mają się zgłosić na szczepienia. Zachęcam nauczycieli do tego, by skorzystali z tej okazji i możliwości zaszczepienia się już w lutym.

Minister Dworczyk był też pytany o złagodzenia obostrzeń pandemicznych, ale nie chciał o tym mówić, ponieważ, jak wyjaśnił, nad tym pracuje zespół pod kierunkiem premiera Morawieckiego. I to premier udzieli odpowiedzi, gdy już będzie gotowa.

Minister Czarnek odniósł się z kolei do pytania o polską szczepionkę na koronawirusa – Politechnika Warszawska, która nad nią pracuje, nie dostała dotacji na dalsze badania.
– Nie tylko z Politechniką Warszawską, ale i z innymi placówkami, które pracują nad szczepionką, jesteśmy w stałym kontakcie – zapewnił minister Czarnek. – Grant nie został przyznany z przyczyn formalnych, ale oczywiście środki na dalsze badania polskiej szczepionki będą przyznane.

 

Poznań: Co trafia do poznańskich pieców? Kolejne kontrole straży miejskiej

0
Stare meble, także tapicerowane, kable, by odzyskać miedź i śmieci z gatunku „co piwnica dała” – to wszystko nadal trafia do poznańskich pieców. I daje się zauważyć w jakości powietrza nad miastem.

Tylko w 2020 r. funkcjonariusze Straży Miejskiej Miasta Poznania przeprowadzili 2319 kontroli spalania odpadów stwierdzając ponad 500 uchybień. W 472 przypadkach winni zostali ukarani, a 20 kolejnych spraw trafiło do sądu.

Najczęstszymi było właśnie spalanie starych mebli. Płyty wiórowe, mimo że są pokryte sztucznymi okleinami i zawierają klej, który przy spalaniu wydziela toksyczne odpady, nadal są przez wielu mieszkańców traktowane jak drewno opałowe.

W kilkunastu przypadkach strażnicy wykryli, że źródłem gęstego, śmierdzącego dymu jest tzw. wypalanie kabli – czyli wypalanie w ogniskach plastikowej otuliny kabli w celu odzyskania miedzi. 489 razy strażnicy sprawdzili także jakość opału używanego w piecach – tu nałożyli 78 mandatów.

Gdy funkcjonariusze mieli informacje, że spalane są odpady, ale właściciel pieca zaprzeczał – pobierali próbki popiołu i przekazywali je do laboratorium. Takich przypadków w ubiegłym roku było 80 i w zdecydowanej większości wyniki badań laboratoryjnych wykazywały, że zgłaszający się nie mylili – spalano tam odpady. Laboratorium informowało nawet, jakie to były odpady: najczęściej było to drewno pokryte farbą olejną, na przykład stare ramy okienne czy drzwiowe.

– Zdecydowaną większość opisanych interwencji realizują załogi Referatu Ekopatrol – podsumowuje Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy straży miejskiej. – Strażnicy ci wyposażeni są w sprzęt pomiarowy jakości powietrza. Między innymi sprawdzają poziom pyłów zawieszonych w różnych rejonach, o różnych porach dnia i nocy. Uzyskane wyniki stanowią podstawę do planowania kompleksowych kontroli spalania w tych częściach miasta, w których najczęściej występują przekroczenia dopuszczalnych norm.

SMMP

Poznań: 9 lat więzienia za zgwałcenie mężczyzny wibratorem

0
Uprowadzenie, brutalne pobicie i zgwałcenie uprowadzonego mężczyzny przy pomocy wibratora. Za to wszystko Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał Bartosza N., jednego z kiboli Lecha Poznań, na 9 lat więzienia.

Zdarzenie miało miejsce w 2015 roku. Bartosz N., członek „Young freaks”, organizacji kiboli Lecha, z pomocą Piotra Z., recydywisty, uprowadził mężczyznę, który, jak twierdził, był mu winien pieniądze. Bartosz N. sprzedał uprowadzonemu swój dom w okolicach Puszczy Zielonki, ale twierdził, że nie dostał całej zapłaty.

Postanowił więc przy pomocy kolegi porwać dłużnika i zmusić go do zapłacenia dodatkowych pieniędzy. Napadli na mężczyznę, potraktowali go gazem pieprzowym, zawieźli do domu pod Poznaniem i tam zgwałcili wibratorem, nagrywając wszystko telefonem. Bartoszowi N. i Piotrowi Z. pomagało jeszcze kilku mężczyzn, ale nie udało się ich zidentyfikować – na nagraniach wszyscy występowali w kominiarkach.

Tymczasem porwany twierdził, że zapłacił za dom zgodnie z umową – ale po transakcji Bartosz N. szantażował go i wymusił na nim wypłatę dodatkowych pieniędzy. Chciał też, żeby szantażowany przepisał na niego część majątku, domagał się też dodatkowej gotówki dla siebie i dla Piotra Z. Nie brał pod uwagę tego, że mężczyzna zgłosi sprawę na policję.

Dowody zebrane w śledztwie, ślady biologiczne oraz opinie biegłych potwierdziły wersję wydarzeń poszkodowanego. Sąd skazał Piotra Z. na 14 lat więzienia – bo działał w warunkach recydywy – a Bartosza N. na 9 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny, a skazani nie przyznają się do winy.

Polska: Wielkopolska w żółtej i zielonej strefie?

0
Gdyby przywrócić system podziału Polski na strefy pod względem liczby zakażeń, to właśnie tak wyglądałaby Wielkopolska. W strefie czerwonej znalazłby się tylko jeden powiat!

Jak przypomina money.pl, podział kraju ze względu na liczbę zakażeń obowiązywał przez kilka miesięcy ubiegłego roku i zależał od średniej liczby zakażeń z 7 dni na 100 tys. mieszkańców. W każdej strefie obowiązywały inne restrykcje – największe w czerwonej, gdzie nie można było organizować żadnych imprez masowych i trzeba było nosić maseczki wszędzie poza domem – do zielonej, gdzie restrykcje były znacznie łagodniejsze i w zasadzie sprowadzały się tylko do dezynfekcji rąk i ograniczenia liczby klientów w sklepach.

Gdyby dziś przywrócić te zasady, to większość kraju znalazłaby się w strefie żółtej. Tak wynika, jak podaje money.pl, z analizy Piotra Tarnowskiego, który od początku pandemii kompletuje dane dotyczące zachorowań na covid-19 w Polsce. Tylko w 24 powiatach w Polsce sytuacja jest tak zła, że trzeba byłoby je zaliczyć do strefy czerwonej. To zaledwie 7 proc. wszystkich powiatów.

Większość kraju byłaby w strefie żółtej, co oznacza, że imprezy sportowe i kulturalne odbywałyby sie z ograniczeniami – ale by się odbywały. Funkcjonowałyby hotel i restauracje, choć z limitem miejsc, odbywałyby się wesela i imprezy do 100 uczestników.

A jak według tego zestawienia wygląda Wielkopolska? W strefie czerwonej byłby tylko jeden powiat – wrzesiński. W żółtej: kępiński, ostrowski, krotoszyński, rawicki, koniński, turecki, słupecki, gnieźnieński, poznański, średzki, grodziski, wolsztyński, nowotomyski, międzychodzki, szamotulski, obornicki, pilski, czarnkowsko-trzcianecki, złotowski i wągrowiecki.

A pozostałe powiaty, czyli chodzieski, kolski, leszczyński, gostyński, kościański, śremski. jarociński, pleszewski, kaliski i ostrzeszowski kwalifikowałyby się do strefy zielonej.

Czy jest szansa, że rząd przywróciłby taki podział? Wiele regionów kraju odetchnęłoby z ulgą. Jednak chociaż premier Mateusz Morawiecki od czasu do czasu mówi o regionalnym luzowaniu obostrzeń, to żadne decyzje w tej sprawie nie zapadły i nic nie wiadomo o tym, by rząd pracował nad takimi rozwiązaniami.

Wirusolodzy wręcz przestrzegają przed zbytnim optymizmem, jaki wynikałby z tak stworzonej mapy. Jak przypomniał prof. Tomasz J. Wąsik, wirusolog, kierownik Katedry i Zakładu Mikrobiologii i Wirusologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, zbytnie złagodzenie restrykcji teraz doprowadziłoby ponownie do gwałtownego wzrostu zakażeń, jak w listopadzie ubiegłego roku.

Spadająca liczba zakażeń to też jeszcze nie jest powód do nadmiernego optymizmu – cieszyć się będziemy mogli zacząć dopiero wtedy, gdy zacznie spadać liczba zgonów. Zdaniem profesora jeśli za dwa tygodnie nie będziemy mieli wzrostu zakażeń i zgonów, to będzie można zacząć powoli luzować obostrzenia. Ale trzeba pamiętać, że w pozostałej części Europy teraz zbiera żniwo niezwykle zakaźna brytyjska mutacja koronawirusa. Nie wiadomo, jak będzie wyglądała sytuacja w Polsce.

Poznań: Badania drgań na trasie tramwaju w ul. Ratajczaka

0
Władze Poznania zleciły wykonanie specjalistycznej ekspertyzy dotyczącej trasy tramwajowej przez Ratajczaka. Podczas niej zostanie zbadany wpływ drgań powodowanych przez ruch tramwajów na budynki i ludzi.

Chodzi o to, by trasa, przebiegająca blisko domów mieszkalnych i urzędów była jak najmniej uciążliwa, jeśli chodzi o drgania i hałas. Już jej projekt zakłada korzystanie z technologii tłumiącej drgania i hałas na dwa sposoby: poprzez montowanie mat antywibracyjnych i wypełnienie torowiska masą poliuretanową. Cichą nawierzchnię będzie także miała jezdnia ulicy Ratajczaka po remoncie.

Wszystko to, z uwzględnieniem wyników zleconych badań, zapewni mieszkańcom okolic trasy komfort akustyczny. Mało tego: hałas powinien być tam mniejszy niż jest dziś – bez tramwaju.

„Wykonana ekspertyza składać się będzie z części diagnostycznej – pomiarowej i analitycznej – oceniającej uzyskane dane i wyniki w kontekście opracowywanej dokumentacji projektowej dla tego zadania” – czytamy w informacji miasta o badaniu. – „Przedstawiciele wrocławskiej firmy KOMES sp. z o.o., która dokonywać będzie na zlecenie Miasta pomiarów w dniach od 8 do 12 lutego, instalować będą urządzenia pomiarowe w budynkach użyteczności publicznej i budynkach mieszkalnych w uzgodnieniu z zarządcami i właścicielami wspomnianych nieruchomości. Poddawane badaniom i analizie będą budynki pochodzące z różnych okresów i znajdujące się w różnym stanie technicznym. Pozwoli to uzyskać wymierne dane wyjściowe. Badania realizowane są we współpracy z Głównym Instytutem Górnictwa w Katowicach oraz firmą METRIS”.

Pomiary będą wykonywane w następujących budynkach: Arkadii, kamienicach ul. Ratajczaka nr: 1, 3, 11-17, 21, 31, 39, w nowej części Biblioteki Uniwersyteckiej, kamienicy przy ul. Ratajczaka 27 – Św. Marcin 33,  budynku Wyższej Szkoły Bankowej, nowej części Starego Browaru, a także w Domu Żołnierza, Teatrze Muzycznym i Izbie Rzemieślniczej.

Władze miasta proszą mieszkańców o zrozumienie i okazanie życzliwości inżynierom prowadzącym pomiary. Osoby wykonujące pomiary dysponować będą odpowiednim zaświadczeniem wystawionym przez Urząd Miasta Poznania potwierdzającym wykonywanie tych badań.

UMP

Po hotelach – teatry i kina? Rząd rozważa kolejne możliwości łagodzenia obostrzeń

0
Od 14 lutego według jeszcze niepotwierdzonych informacji miałyby zostać otwarte hotele – ale rząd rozważa także otwarcie kolejnych branż w tym terminie. Jakich?

Jak informuje money.pl, możliwości jest kilka: poza hotelami miałyby zostać otwarte niektóre szkoły, a także kina, teatry, baseny i niektóre miejsca do uprawiania sportu, ale wszystkie z dodatkowymi obostrzeniami i ograniczeniami poza tymi powszechnie obowiązującymi. Taka opinia jest coraz bardziej powszechna wśród członków Rady Medycznej premiera i Rządowych Zespołów Zarządzania Kryzysowego.

Umieszczenie w tej samej grupie szkół nie jest przypadkowe – gdyby w szkołach nadal obowiązywało zdalne nauczanie, wielu rodziców mogłoby zechcieć zabrać swoje pociechy na spóźnione ferie. Dzieci mogłyby równie dobrze uczestniczyć w lekcjach z na przykład Bukowiny Tatrzańskiej jak z domu. Ale masowe podróży po kraju mogłyby doprowadzić do wzrostu zakażeń koronawirusem. By tego uniknąć, rząd planuje otwarcie szkół równocześnie z hotelami.

Za otwieraniem branży turystycznej jest wicepremier Jarosław Gowin. Minister Adam Niedzielski także uważa, że można otwierać poszczególne branże, ale chciałby to robić znacznie wolniej i znacznie mniejszymi krokami. Argumentuje to tym, że co prawda zakażenia koronawirusem w Polsce spadają, ale liczba zgonów nadal jest wysoka i spada zdecydowanie zbyt wolno. Wystarczy porównać dane: rok temu tygodniowo w Polsce umierało około 8 tysięcy osób. W tym roku umiera 11 tysięcy.

Na liście do otwarcia są też kina i teatry: z 25 proc. obłożeniem i bez możliwości jedzenia, z koniecznością zasłaniania nosa i ust przez cały seans czy też spektakl. W dalszej kolejności są baseny, korty tenisowe i inne miejsca uprawiania sportów bezkontaktowych, ale tu jeszcze nie ma doprecyzowanych obostrzeń regulaminu.

Nie ma natomiast na tej liście branży fitness – choć trudno powiedzieć, czym ćwiczenie w siłowni różni się od uprawiania sportów bezkontaktowych. Nie ma też restauracji, choć i tu powody nie są znane, bo restauratorzy cały czas podkreślają, że nikt im nie przedstawił żadnych dowodów na masowe zakażanie się koronawirusem właśnie w lokalach gastronomicznych.

Przed podjęciem decyzji o łagodzeniach obostrzeń rządzących powstrzymuje też sytuacja epidemiologiczna w Europie, która nie jest dobra. W Niemczech nie ma mowy o łagodzeniu obostrzeń, a w Portugalii szerzy się bardzo zakaźna brytyjska odmiana koronawirusa i w kraju brakuje już łóżek dla chorych.

Ostateczne decyzje mają zapaść w piątek. Rząd przeanalizuje najnowsze wyniki zakażeń, zgonów, sytuację u sąsiadów – i podejmie decyzję, która miałaby obowiązywać od 14 lutego.

Rawicz: Sanepid ostrzega. Zakażenie koronawirusem w kościele

0
Wierni, którzy uczestniczyli 26-28 stycznia we mszach w kościele św. Andrzeja Boboli w Rawiczu – powinni szczególnie uważnie obserwować swój stan zdrowia. Na nabożeństwie były osoby, u których zdiagnozowano zakażenie koronawirusem.

Jak informuje rawicki sanepid, chodzi o nabożeństwa w dniach 26-28 stycznia o 18.30 i poranną mszę 29 stycznia. Każdy, kto był wtedy w kościele i zauważył u siebie grypopodobne objawy, jak podwyższona temperatura, bóle mięśni, bóle głowy, utrata smaku i węchu lub suchy kaszel, powinien natychmiast zgłosić się do swojego lekarza rodzinnego.

Piła: Bardzo trudne warunki jazdy na północy Wielkopolski

Pilscy policjanci już wczoraj ostrzegali przed nadchodzącym pogorszeniem pogody. Niestety, ich przewidywania się sprawdziły – na północy Wielkopolski samochody ugrzęzły w padającym śniegu. Tworzą się korki.

Warunki na drogach są niezwykle trudne. Widoczność ogranicza padający, gęsty śnieg, wiele dróg, zwłaszcza też w pobliżu zbiorników wodnych i rzek, których przecież tam nie brakuje, jest oblodzonych.

Najgorsza sytuacja jest na drogach w okolicach Piły, Chodzieży, Wągrowca i Wyrzyska, mimo że Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Poznaniu przesunął tam większość swojego sprzętu do oczyszczania dróg jeszcze wczoraj. Pługi śnieżne i piaskarki pracowały całą noc i pracują nadal.

Jak informuje Radio Poznań, niebezpiecznie jest też przy wzniesieniach. Nawet na głównych drogach jest tak ślisko, że pod niektóre ze wzniesień nie da się podjechać. Większość korków na drogach tworzy się właśnie z tego powodu.

Na szczęście kierowcy wykazują się rozwagą i jadą bardzo ostrożnie, dzięki czemu na razie nie doszło do zdarzeń, w których poważnie ucierpieli ludzie – choć do drobniejszych stłuczek czy lądowań w rowie dochodzi praktycznie co kilkaset metrów.

Pilscy policjanci jeszcze raz apelują o rozwagę i ostrożną jazdę podczas dzisiejszej pogody.

Polska: Nadal ponad 6 tysięcy zakażeń

0
„Mamy 6 496 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem” – poinformowało dziś Ministerstwo Zdrowia. W ciągu ostatniej doby wykonano też 43 943 testy.

Zakażenia zdiagnozowano w województwach: mazowieckim (960), kujawsko-pomorskim (719), pomorskim (564), wielkopolskim (545), śląskim (523), warmińsko-mazurskim (483), dolnośląskim (388), zachodniopomorskim (341), podlaskim (298), lubelskim (294), łódzkim (283), małopolskim (272), podkarpackim (265), lubuskim (241), opolskim (138), świętokrzyskim (91).

„91 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną” – poinformowało ministerstwo. – „Z powodu COVID-19 zmarły 84 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 360 osób”.

Liczba zakażonych koronawirusem: 1 533 511 / 38 344 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe). Ostatniej doby wykonano też 43 943 testy na obecność koronawirusa.

MZ

Wielkopolska: Ponad 500 zakażeń koronawirusem

545 – o tylu zakażeniach poinformowało dziś Ministerstwo Zdrowia w regionie. Mamy też 42 zgony, w tym 27 z powodu covid-19.

powiat ostrzeszowski 16
powiat obornicki 14
powiat leszczyński 1
powiat kolski 1
powiat rawicki 6
powiat słupecki 15
powiat średzki 19
powiat jarociński 7
powiat nowotomyski 2
powiat wągrowiecki 2
powiat czarnkowsko-trzcianecki 10
powiat złotowski 8
powiat kościański 7
powiat grodziski 4
powiat szamotulski 11
powiat ostrowski 27
powiat chodzieski 1
powiat międzychodzki 9
powiat gostyński 5
powiat kaliski 4
powiat pilski 12
powiat śremski 10
powiat kępiński 17
powiat turecki 25
powiat wrzesiński 11
powiat gnieźnieński 23
powiat pleszewski 7
powiat krotoszyński 5
powiat wolsztyński 2
powiat poznański 107
powiat koniński 14

Leszno 6
Kalisz 8
Konin 10
Poznań 119

MZ

Szamotuły: Wypadek w Obrzycku. Droga zablokowana

0
Ciągnik z dwiema przyczepami ze zbożem wpadł w poślizg i staranował ogrodzenie posesji, zatrzymując się dopiero przy ścianie budynku.

Zdarzenie miało miejsce około godziny 9.00 rano. Jak ustalili policjanci, kierowca ciągnika nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze i stracił panowanie nad pojazdem. Ciągnik wraz z przyczepami zjechał na prawą stronę i tam sam ciągnik przewrócił się na bok, a przyczepy uszkodziły ogrodzenie, elewację domu oraz słup oświetleniowy.

Kierujący pojazdem był trzeźwy i za spowodowanie zdarzenia drogowego dostał mandat karny. Na miejscu nadal pracują służby i można się spodziewać utrudnień w ruchu.

Poznań: TVP wydała oświadczenie w sprawie zwolnionej prezenterki

0
Jak wynika z wpisu opublikowanego w mediach społecznościowych, pogodynka nie została zwolniona, tylko…. skończyła się jej umowa, która obowiązywała do 31 stycznia.

Chodzi o Patrycję Kasperczak, pogodynkę TVP Poznań, która została zwolniona po tym, gdy 31 stycznia pokazała się na antenie z przyklejonym serduszkiem WOŚP.

Oświadczenie pojawiło się na Twitterze TVP3 Poznań z dodatkową informacją, że umowa była cywilnoprawna, dotyczyła prowadzenia prognozy pogody i obowiązywała do 31 stycznia tego roku. Pogodynka nie została więc zwolniona. Wygasła jej umowa.

TVP Poznań informuje też, że w sprawie nieprawdziwych informacji opublikowanych przez „Gazetę Wyborczą”, która jako pierwsza podała informację o zwolnieniu prezenterki pogody, zamierza podjąć kroki prawne.

W oświadczeniu TVP Poznań nie wyjaśnia jednak, dlaczego, skoro umowa obowiązywała do 31 stycznia – 1 lutego Patrycja Kasperczak pojawiła się na antenie. I dlaczego nagranie prowadzonej przez nią pogody 31 stycznia znikło ze strony TVP. I przede wszystkim: dlaczego prezenterka, której kończy się umowa, nie została przez swoich szefów poinformowana wcześniej, czy zamierzają z nią przedłużyć umowę czy nie, tylko została poinformowana ostatniego dnia, że już nie pracuje?

Oczywiście, przy umowach cywilnoprawnych nie obowiązuje Kodeks Pracy, który wymaga wcześniejszego poinformowania. Ale jest jeszcze coś takiego jak dobre obyczaje, zgodnie z którymi wypadałoby jednak trochę wcześniej poinformować pracownika, że nie zamierza się z nim przedłużyć umowy. Zwłaszcza jeśli ten pracownik pracuje dla nas od 20 lat.

Poznań: Zakaz palenia w piecach i kominkach dziś nie obowiązuje

0
Dzisiaj od godziny 0:01 do 23:59 nie obowiązuje zakaz stosowania źródeł ciepła wykorzystujących paliwa stałe nie spełniających wymagań Ekoprojektu (piec, kocioł lub kominek).

Taką informację opublikowały dziś władze miasta, bo jakość powietrza w stolicy Wielkopolski znacznie się poprawiła. Według Airly.pl poziom pyłów PM 2.5 wynosi dziś 11 μg/m sześć., to 43 proc. normy, a poziom pyłów PM 10 wynosi 14 μg/m sześć., to 29 proc. normy. Natomiast według „Atmosfery dla Poznania” poziom pyłów PM10 wynosi znacznie więcej, bo 48 μg/m sześć. i będzie rosnąć w następnych dniach, więc zakaz może zostać ponownie wprowadzony.

Wielkopolska: Ostrzeżenie przed oblodzeniem i silnym wiatrem

0
Na północy śnieg i oblodzenie – na południu silny wiatr i oblodzenie. W całej Wielkopolsce dziś trudne warunki drogowe i tak będzie co najmniej do końca dnia.

Wydane wczoraj ostrzeżenie przed oblodzeniami w regionie przez IMiGW nadal obowiązuje i jak ostrzegają synoptycy, w ciągu dnia pogoda się nie zmieni na lepszą – nadal będą zamarzać mokre nawierzchnie dróg i chodników po opadach deszczu, a na północy Wielkopolski – śniegu i deszczu. Temperatura powietrza w ciągu dnia spadnie do około 0°C, temperatura gruntu do około -1°C. Prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska wyniesie 95 proc.

Ostrzeżenie meteorologiczne pierwszego stopnia obowiązuje też na południu regionu z powodu silnego wiatru o średniej prędkości od 30 km/h do 40 km/h, w porywach miejscami do 75 km/h, południowo-zachodni skręcający na północno-zachodni. Mocno powieje w powiatach śremskim, kościańskim, leszczyńskim, rawickim, gostyńskim, jarocińskim, kaliskim, kępińskim, ostrzeszowskim, ostrowskim, pleszewskim, krotoszyńskim i tureckim, a prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska wynosi 80 proc.

W kolejnych dniach utrzymają się temperatury ujemne i nadal mogą występować oblodzenia w całym regionie.

 

Wielkopolska: Święto wielkopolskiej brygady WOT w czasach pandemii

0
12. Wielkopolska Brygada Obrony Terytorialnej już po raz trzeci obchodzi swoje święto. Co roku jest ono połączone z przysięgą wojskową. Jednak w tym roku obchody ze względu na pandemię były wyjątkowo skromne.

Święto 12WBOT przypada 26 stycznia, na pamiątkę przysięgi wojsk Powstania Wielkopolskiego na placu Wolności w Poznaniu, która miała miejsce tego dnia w 1919 roku. W tym roku obchodzono je w Skwierzynie, gdzie stacjonuje 151 batalion lekkiej piechoty wchodzący w skład wielkopolskiej brygady.

Święto było obchodzone wyjątkowo skromnie: ze względu na ograniczenia związane z koronawirusem, w przysiędze nie uczestniczyła ani kompania honorowa, ani orkiestra wojskowa, ani – co najważniejsze – bliscy żołnierzy składających przysięgę. A dla żołnierzy jest to zawsze tym większe przeżycie, gdy wiedzą, że ich rodziny są razem z nimi w tym szczególnym dniu. W tym roku krewni mogli obejrzeć uroczystość jedynie na YouTube.

– Tak jak co roku w dniu naszego święta, tak i dzisiaj oddajemy hołd bohaterom przeszłości, ale też wyrażamy podziękowanie dla żołnierzy, którzy w tych szczególnych i trudnych czasach nie szczędzą wysiłku, by nieść pomoc potrzebującym – mówił do swoich żołnierzy dowódca brygady płk Rafał Miernik. – Pamiętajcie, by być zawsze gotowi i zawsze blisko dla naszej ojczyzny! Dla ziemi, na której żyjemy. Trzecie święto brygady odbywa się w bardzo specyficznych warunkach. Od roku cały świat walczy z pandemią. Dla nas ta walka zaczęła się w marcu ubiegłego roku. Jestem niezmiernie dumny ze wszystkich żołnierzy brygady, z waszej postawy – świadomych obywateli, którzy nie szczędząc czasu pomagają bliźnim, obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej. Dziękuję bardzo.

Nowi terytorialsi, zanim przystąpili do przysięgi, musieli ukończyć bardzo intensywne szkolenie podstawowe, podczas którego zdobyli podstawową wiedzę miedzy innymi z obsługi broni, taktyki, udzielania pierwszej pomocy medycznej i topografii. Musieli zdać egzamin z tzw. „pętli taktycznej”, czyli pokazać, czego się nauczyli w trakcie całego szkolenia.

Wśród nowych żołnierzy znaleźli się między innymi: zawodniczka MMA, instruktor nauki jazdy, ojciec z córką oraz trener personalny. Oprócz przysięgi na placu jednostki odbyło się także mianowanie żołnierzy na stopień kaprala czyli pierwszy stopień podoficerski a także wręczenie odznak pamiątkowych jednostki wyróżniającym się w służbie oficerom, podoficerom i szeregowym.

12. Wielkopolska Brygada Obrony Terytorialnej powstała w 2018 roku i jest jednostką, która w sposób szczególny nawiązuje do tradycji powstańców wielkopolskich oraz innych formacji ochotniczych i konspiracyjnych z lat 1918-1946. Patronem jednostki został gen. bryg. Stanisław Taczak, pierwszy dowódca powstania wielkopolskiego. W szeregach wielkopolskich terytorialsów służy ponad 1800 żołnierzy. W skład wielkopolskiej brygady wchodzą obecnie trzy bataliony lekkiej piechoty z siedzibami w Śremie, Lesznie oraz tymczasowo batalion w Skwierzynie w województwie lubuskim. Dowódcą brygady jest płk Rafał Miernik, oficer z bogatym doświadczeniem wojskowym, weteran misji zagranicznych w Iraku i Afganistanie. Od wiosny zeszłego roku brygada bardzo aktywnie uczestniczy w walce z koronawirusem.

 

Poznań: Gdzie i jak można parkować na Wildzie i Łazarzu?

0
Pytanie wydawałoby się bez sensu – bo przecież Prawo o ruchu drogowym precyzyjnie to określa. A jednak wielu kierowców ma z tym problem i to widać przy wprowadzaniu Strefy Płatnego Parkowania.

„Prawo o ruchu drogowym mówi jasno i jednoznacznie, że parkowanie w odległości mniejszej niż 10 metrów od skrzyżowania lub przejścia dla pieszych jest niedozwolone” – informuje ZDM. – „Wyjątkiem bywają przejścia dla pieszych na ulicach jednokierunkowych. Parkingowa rzeczywistość Wildy i Łazarza pokazuje, że jest to jeden z najczęściej łamanych przepisów. Taki stan rzeczy stwarza realne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu z jednego prostego powodu – ogranicza widoczność”.

Niejednokrotnie miejskie autobusy nie mogły przejechać swoją trasą właśnie z powodu tak parkujących samochodów. Codziennie problemy z przejazdem z tego samego powodu mają tramwaje, zwłaszcza na Górnej Wildzie. Mandaty i pouczenia tak policji, jak straży miejskiej nie dawały żadnych rezultatów i kierowcy na Wildzie i Łazarzu – zresztą nie tylko tam – parkowali jak popadnie, bardzo często nie przejmując się czymś takim jak przepisy ruchu drogowego. Dlatego przy wdrażaniu Strefy Płatnego Parkowania na Wildzie i na Łazarzu Zarząd Dróg Miejskich postanowił przy okazji uporządkować kwestie parkowania. Żeby było zgodne z przepisami.

I co się okazało? Że najwięcej miejsc, gdzie kierowcy parkują niezgodnie z prawem, znajduje się w sąsiedztwie przejść dla pieszych i skrzyżowań. Kierowcy korzystali z nich przez całe lata!
„Fakt, że przez długi czas miejsca postojowe położone zbyt blisko skrzyżowań i przejść dla pieszych funkcjonowały i „nikomu nie przeszkadzały” (jak często argumentują mieszkańcy) nie może być uznany za powód do utrzymania status quo” – tłumaczą specjaliści z ZDM. – „Zmiany nie „zabierają” miejsc, w których przepisy dopuszczają parkowanie, a jedynie porządkują przestrzeń w pasie drogowym. Każda zmiana w organizacji ruchu musi być zgodna z przepisami, szczególnie w sytuacji, gdy na szali stawiane jest bezpieczeństwo pieszych, rowerzystów i kierowców. A właśnie zwiększenie poziomu bezpieczeństwa na ulicach Wildy i Łazarza jest jednym z powodów wdrożenia na terenie tych osiedli Strefy Płatnego Parkowania”.

Dlatego ZDM przygotował krótki poradnik przypominający kierowcom zasady parkowania w mieście. Oto on:

10 metrów od przejścia dla pieszych

Generalna zasada mówi, że miejsca postojowe mogą być wyznaczone w odległości minimum 10 metrów od przejścia dla pieszych. Wyjątkiem mogą być ulice jednokierunkowe, na których miejsca parkingowe można wyznaczyć bezpośrednio za „zebrą”, patrząc w kierunku zgodnym z kierunkiem ruchu. Wynika to stąd, że auta zaparkowane za przejściem na ulicy jednokierunkowej nie ograniczają widoczności zbliżającym się do niego kierowcom. Nie jest to jednak „żelazna” reguła – mogą pojawić się inne przesłanki związane z bezpieczeństwem ruchu, które uniemożliwią wyznaczenie parkingu na ulicy o jednym kierunku ruchu zaraz za przejściem. Może to być związane np. z zagrożeniem stwarzanym przez pojazdy cofające z miejsc postojowych dla osób na przejściu dla pieszych lub dla kontraruchu rowerowego. W Poznaniu decydujący głos w tej sprawie ma Miejski Inżynier Ruchu, odpowiedzialny za zatwierdzanie wszystkich projektów organizacji ruchu.

10 metrów od skrzyżowania

W przypadku skrzyżowań kierunki ruchu na poszczególnych wlotach nie mają znaczenia – parkowanie jest niedozwolone na skrzyżowaniu oraz w odległości mniejszej niż 10 metrów od niego. Również wtedy, kiedy krzyżują się dwie ulice jednokierunkowe. Z taką sytuacją mamy do czynienia na przykład u zbiegu ul. Strusia i Małeckiego – pomimo tego, że południowy wlot stał się jednokierunkowy w stronę rynku Łazarskiego, miejsca postojowe w rejonie skrzyżowania (i przy okazji przejścia dla pieszych) zostały zlikwidowane. W przypadku Wildy i Łazarza ma to o tyle istotne znaczenie, że na ulicach jednokierunkowych wprowadzane są kontraruchy rowerowe, więc konieczność zapewnienia widoczności na jednokierunkowych wlotach jest bezdyskusyjna.

Ze specyficzną sytuacją mamy do czynienia w przypadku skrzyżowań typu „T”, takich jak skrzyżowanie ul. Drużbackiej i Limanowskiego albo Bogusławskiego i Chociszewskiego. Obszar skrzyżowania obejmuje również krawędź jezdni położoną naprzeciwko wlotu „dochodzącego” do skrzyżowania – w wyżej wymienionych miejscach będą to południowe strony ul. Chociszewskiego i Limanowskiego. Z tego powodu vis-a-vis ul. Bogusławskiego i Drużbackiej pojawiły się słupki.

„2 w 1” czyli przejście dla pieszych na wlocie skrzyżowania

Przejście zlokalizowane na wlocie skrzyżowania to bardzo często spotykane rozwiązanie. W takim wypadku odległość 10 metrów będzie liczona od końca pasów dla pieszych. W ostatnim czasie kontrowersje wśród mieszkańców wzbudził montaż słupków uniemożliwiających parkowanie na ul. Morawskiego przy skrzyżowaniu z ul. Kasprzaka. Położone po południowej stronie ulicy ukośne miejsca postojowe, choć mają formę wydzielonych zatok, są niezgodne z przepisami – właśnie ze względu na zbyt małą odległość od przejścia dla pieszych. W tym konkretnym miejscu widoczność pieszych zbliżających się do przejścia jest dodatkowo ograniczona przez zieleń. Dlatego likwidacja miejsc postojowych w tej lokalizacji jest tym bardziej zasadna.

Równolegle na jezdni, czyli chodniki dla pieszych

Jednym z celów wprowadzenia SPP na Wildzie i Łazarzu jest uwolnienie chodników od parkujących na nich aut. Zgodnie z obowiązującymi w Poznaniu Standardami dostępności, piesi powinni mieć do dyspozycji chodnik o szerokości minimum 2 metrów. Niestety, podobnie jak parkowanie w przepisowej odległości od przejść dla pieszych i skrzyżowań, również ten przepis to w praktyce często fikcja. Zastawione autami chodniki uniemożliwiają swobodne poruszanie się pieszym, szczególnie osobom z wózkami lub na wózkach. Spacer w grupie kilku osób oznacza przeciskanie się gęsiego pomiędzy maskami samochodów, a ścianami budynków, a mijanie pieszych idących z naprzeciwka powoduje powstanie korka na chodniku.

Dlatego wszędzie, gdzie obecny sposób parkowania pozostawiał pieszym mniej niż ujęte w Standardach 2 metry, został on zmieniony – najczęściej na parkowanie równoległe. Taka forma postoju jest mniej pojemna od parkowania skośnego lub prostopadłego, dlatego również pociąga za sobą ubytek miejsc postojowych. Jednak w sytuacji, w której stawką jest bezpieczeństwo i komfort pieszych, nie można mieć wątpliwości, że należy potraktować je priorytetowo. Przykładami ulic, na których przechodnie odzyskali bezpieczne, szerokie chodniki są Niecała, Biała i Powstańcza.

Częstym argumentem, podnoszonym przez przeciwników zmiany sposobu parkowania skośnego na równoległy jest małe natężenie ruchu pieszych („Przecież tamtędy nikt nie chodzi!”). Warto więc jasno wyartykułować, że nawet jeżeli będzie to kilka osób, które unikną przeciskania się między sobą na chodniku, nadal warto je wdrażać. A przy okazji wygodny chodnik zachęci być może niektórych starszych czy niepełnosprawnych, by wyjść z domu.

ZDM

Wielkopolska: Ostrzeżenie przed oblodzeniem dla całego regionu!

Miniona noc nie należała do najłatwiejszych w regionie – a kolejna nie zapowiada się lepiej. IMiGW wydał ostrzeżenie meteorologiczne pierwszego stopnia przed oblodzeniem dla całego regionu.

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej prognozuje wystąpienie opadów deszczu albo deszczu ze śniegiem – i zamarzanie mokrej nawierzchni dróg i chodników. Temperatura minimalna około -2°C, temperatura minimalna gruntu około -3°C. Na północy regionu sytuację dodatkowo mogą utrudniać opady śniegu, a na południu i zachodzie – silny wiatr.

Ostrzeżenie obowiązuje od godziny 3.00 4 lutego do godziny 9.00 tego samego dnia, jednak synoptycy ostrzegają, że ślisko, choć już nie ekstremalnie ślisko, może być cały dzień. Prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska wynosi 80 proc.

Poznań: Park Drwęskich otwarty po remoncie. Nareszcie

0
Trwało to horrendalnie długo, bo do remontu parku dołączyła pandemia – ale już jest i można się nim zachwycać. Choć śnieżny luty nie pozwala na podziwianie skutków remontu.

Zabytkowy park imienia Izabeli i Jarogniewa Drwęskich, rozciągający się między ulicami ulicy Królowej Jadwigi, Górna Wilda, Niedziałkowskiego, Topolową i Wierzbięcice nareszcie otrzymał zaświadczenie pozwalające na użytkowanie od Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. To ostatecznie zakończyło wszystkie procedury odbiorowe.

Ogrodzenie więc zostało już zdjęte i każdy chętny może się tam wybrać na spacer, chociaż o tej porze roku i przy tej pogodzie to pewnie szybciej na sanki. Ale chętnych na pewno nie zabraknie, bo park był zamknięty przez prawie dwa lata! Jego rewaloryzacja zaczęła się wiosną 2019 roku.

Dlaczego prace trwały tak długo? Koronawirus pojawił się dopiero w ubiegłym roku, a więc kiedy prace właściwie zmierzały już do końca.

Otóż, jak wyjaśnia Zarząd Zieleni Miejskiej, wszystko dlatego, że remont parku był naprawdę gruntowny.
„Rozebrano zniszczone, asfaltowe alejki i położono nowe z kruszywa mineralno-żywicznego” – czytamy w opisie wykonanych prac. – „Zamontowano lampy i naświetlacze, a także ławki, kosze na śmieci, leżanki, siedziska, stojaki rowerowe oraz hotele dla owadów i budki dla ptaków. W parku powstały też dwa place zabaw – dla dzieci młodszych (w ogrodzonej przestrzeni maluchy mogą korzystać z bujaków, huśtawki i piaskownicy) oraz starszych (znalazły się tam karuzela, tablica kółko i krzyżyk, drabinka, huśtawka bocianie gniazdo, linarium i zestaw wielofunkcyjny)”.

Zbudowane od podstaw zostały też wszystkie parkowe schody – stare nadawały się już tylko do rozbiórki – trzeba było także wyremontować pergolę i wzmocnić skarpę, a także podtrzymujące ją kamienne murki. Posadzono nowe rośliny: trawy ozdobne od strony Niedziałkowskiego, ponad 2000 zawilców, 39 drzew (dęby, ambrowce, głogi, grusze, klony, lipy, śliwy), ponad 5000 krzewów iglastych (cisy i sosna kosodrzewina) oraz liściastych (tawuły, śnieguliczki i różaneczniki). Wróciły też róże od strony ulicy Górna Wilda, bo kiedyś skarpa od tej strony była obsadzona właśnie różami. Rewaloryzacja parku Drwęskich kosztowała około 5,5 mln zł.

ZZM planował uroczyste otwarcie parku po remoncie, z oprowadzaniem i prezentacją nowych atrakcji i nowych nasadzeń. Jednak z tym trzeba będzie poczekać do zakończenia zimy – i pandemii.

Poseł Lewicy chce 500 plus za… 9 miesięcy ciąży

0
Marek Rutka, poseł Lewicy, uważa, że powinien dostać te pieniądze, skoro wyrok Trybunału Konstytucyjnego twierdzi, że życie człowieka zaczyna się od momentu poczęcia. Czyli od tego momentu należy się 500 plus.

Poseł w związku z tym złożył w ZUS stosowny wniosek. Czym, jak informuje Onet.pl, wprowadził pracownice Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w kompletne osłupienie.

„Na podstawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, w sprawie sygn. akt K1/20, w imieniu małoletniej córki Ingi Rutki, wnoszę o dopłatę do świadczenia 500 +, w wysokości odpowiadającej dziewięciu miesiącom, tj. od września 2019 do maja 2020, czyli daty narodzin córki” – napisał poseł we wniosku. Bo uznał, że skoro Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że życie ludzkie zaczyna się od momentu poczęcia, dziecko poczęte jest odrębnym bytem, nie częścią organizmu matki – to powinien dostać po 500 zł za każdy miesiąc ciąży. Bo przecież na każde dziecko do pełnoletności przysługuje 500 plus.

Poseł uważa, że skoro państwo polskie uchwala prawo, to powinno brać odpowiedzialność, także finansową, za akty prawne, które uchwala. Bez względu na to, czy robi to Sejm – czy Trybunał Konstytucyjny. A on osobiście zamierza tego prawa przestrzegać. I dlatego złożył ten wniosek.

Jak informuje Onet.pl, urzędniczki, po chwili rozbawienia, wniosek jednak przyjęły i przyznały posłowi rację. Poprosiły tylko, by w formie elektronicznej wysłał go także do urzędu miasta w Gdyni.

Poseł podkreślił, że cała akcja nie jest chęcią uzyskania dodatkowych pieniędzy za czas ciąży – ale pokazania władzy, że jej decyzje pociągają za sobą określone skutki. Zadeklarował też, że gdyby jednak otrzymał pieniądze, całą kwotę przekaże na klinikę hematologii w Gdańsku.