„Według dawnych wierzeń w leśnych ostępach kryło się całe mnóstwo różnych czartów i duchów. Tego jednak nie spodziewali się nawet znawcy tematu” – poinformowała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Poznaniu. A chodzi o szatany.
Precyzyjnie rzecz ujmując, w wielkopolskich lasach odkryto stanowisko krwistoborowika szatańskiego. To niebywale rzadkie znalezisko, bo w Polsce jest zaledwie kilkanaście miejsc, w których on występuje. I właśnie do tych kilkunastu dołączyło stanowisko w wielkopolskich lasach. Leśnicy nie podają lokalizacji stanowiska, żeby ochronić grzyb i jego otoczenie przed zniszczeniem. No i przed próbami zjedzenia, choć to jednak mało prawdopodobne, bo dzięki krwistoczerwonemu trzonowi zdecydowanie różni się wyglądem od jadalnym grzybów i nie sposób go z nimi pomylić.
Krwistoborowik ma kilka szatańskich cech: jest grzybem trującym, więc go jeść zdecydowanie nie należy, bo nawet jeśli to się nie skończy otruciem, to na pewno co najmniej silną i bolesną biegunką oraz wymiotami. Do zatruć jednak dochodzi bardzo rzadko, także dlatego, że – to jego kolejna szatańska cecha – ma bardzo nieprzyjemny zapach.
Szatany rosną w ciepłych, liściastych lasach na glebach wapiennych, pod bukami i dębami. Warto też pamiętać, że są to grzyby chronione i bardzo rzadki, więc zdecydowanie zrywać go nie należy. „Są one częścią lasu i niech tak pozostanie” – podsumowują leśnicy.
Po tygodniowej przerwie zakłady Volkswagena w Poznaniu i Wrześni znów – od 25 października – rozpoczną produkcję. Półprzewodniki, których brakowało, dotarły, i poranna zmiana w poniedziałek może zacząć pracę.
Przerwa w produkcji trwała od 18 października i była spowodowana właśnie brakiem części – pandemia sprawia, że tak z produkcją, jak i z dostawami niezbędnych komponentów są nadal spore problemy. Na szczęście teraz zapas półprzewodników w obu fabrykach jest już na tyle duży, że produkcja może zostać wznowiona od poniedziałku.
Pracownicy Volkswagen, którzy przez tydzień nie pracowali, otrzymają za ten czas pełne wynagrodzenie, jak zapewniła Patrycja Kasprzyk, rzeczniczka prasowa poznańskich zakładów.
Najpierw udzielili pomocy bezdomnemu na wózku, a później zawieźli go do ośrodka pomocy – 70 kilometrów od Poznania. „Strażnik miejski musi być zawsze przygotowany na nieoczekiwane wydarzenia” – podsumowują funkcjonariusze.
Strażnicy Referatu Interwencyjno – Drogowego otrzymali informację o bezdomnym mężczyźnie na wózku inwalidzkim na przystanku „Traugutta” przy ul. 28 Czerwca 1956 r. Mężczyzna jest osłabiony, bo właśnie wyszedł ze szpitala po amputacji obu nóg i wyraźnie nie radzi sobie z sytuacją.
Strażnicy pojechali na przystanek i znaleźli tam mężczyznę, który ewidentnie potrzebował pomocy. Jeszcze przed ich przyjazdem został przebadany przez ratowników z Zespołu Ratownictwa Medycznego, ale ponieważ nie stwierdzono przesłanek do ponownej hospitalizacji, udzieleniem pomocy zajęli się strażnicy.
Bezdomny był trzeźwy i wyraził chęć skorzystania z pomocy socjalne ośrodka dla bezdomnych, wystarczyło go więc tam po prostu zawieźć. Jednak jak się okazało – to nie było wcale takie proste zadanie.
– Niestety, kilka różnych ośrodków, z uwagi na brak miejsc, odmówiło przyjęcia bezdomnego – wyjaśnia Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy straży miejskiej. – Również wizyta w ogrzewalni przy ul. Krańcowej, z uwagi na brak samodzielności, zakończyła się fiaskiem.
Czas mijał, dochodziła godzina 20.00, robiło się też coraz chłodniej. Dlatego strażnicy z prośbą o pomoc w tak nietypowej sytuacji zwrócili się do pracownika socjalnego MOPR w Poznaniu. I udało się: po chwili oczekiwania funkcjonariusze wreszcie otrzymali informację pozytywną. MOPR znalazł miejsce dla niepełnosprawnego mężczyzny – tyle że w Błońsku, w gminie Rakoniewice. Tam właśnie mieści się ośrodek dla bezdomnych Stowarzyszenie „Dom Pomocna Dłoń”, który zgodził się go przyjąć.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że ośrodek jest oddalony od Poznania o 70 km i na taki transport zgodę musiał wyrazić Komendant SMMP. Komendant zgodę wyraził, funkcjonariusze zatem kupili bezdomnemu coś do picia – i wyruszyli do Błońska. Na miejsce dotarli ok. godz. 23.00. Po przekazaniu bezdomnego pod opiekę pracownika ośrodka wrócili do Poznania, kończąc służbę patrolową o… 1.00 nad ranem.
Fotele ogrodowe wiszące można obecnie spotkać w wielu projektach ogrodów, tarasów i wnętrz – zwłaszcza zaaranżowanych w klimatach skandynawskich i boho. Nie bez powodu fotele kokony stały się hitem branży wnętrzarskiej. Zobaczcie, co odpowiada za ich sukces.
Ogrodowy fotel wiszący bujany – co go wyróżnia?
Fotele ogrodowe wiszące są czymś znacznie więcej niż tylko funkcjonalnymi meblami ogrodowymi. Łączą cechy użytkowe huśtawki ogrodowej z kompaktowością, dopracowaną estetyką i komfortem tradycyjnego, salonowego mebla wypoczynkowego. Konstrukcja typowego fotela wiszącego składa się z obszernego siedziska (kokonu), który zawieszony jest przy pomocy liny lub łańcucha na stojącym na podłodze stelażu. Dzięki takiej budowie, użytkownik ma możliwość bujania się.
Co ważne, kokon można zdjąć ze stelaża i zamocować go pod sufitem, by bujać się bez ograniczeń i zyskać wolne miejsce na podłodze. W kokonie najczęściej umieszcza się poduszki, które maksymalizują wygodę wypoczynku i potęgują wrażenie przytulności. W objęciach kokonu można uciąć sobie popołudniową drzemkę, zanurzyć się w nowej lekturze albo po prostu cieszyć się chwilą i bliskością przyrody.
Kokony fotele – zastosowanie
Wiszące fotele ogrodowe są meblami o wszechstronnych możliwościach zastosowania. Sprawdzają się w ogrodach, na tarasach i balkonach oraz we wnętrzach, zwłaszcza tych przestronnych. Można z nich korzystać przez cały rok. W chłodniejsze dni wystarczy przykryć się mięsistym kocem, by cieszyć się własną, intymną strefą relaksu na świeżym powietrzu.
We wnętrzach fotel wiszący bujany ogrodowy z powodzeniem uzupełnia strefę wypoczynkową w sypialni lub salonie. Wprowadza do pomieszczenia przyjemny, modny akcent w stylu scandi. Mebel ten uwielbiają i dorośli, i dzieci.
W lepszych modelach siedzisko produkowane jest z technorattanu – materiału bezproblemowego do utrzymania w czystości, odpornego na wilgoć i promienie UV, przypominającego swoją strukturą naturalny rattan. Technorattanowe meble możesz bez obaw użytkować w warunkach zewnętrznych.
Fotel wiszący ITALFORM COMO – idealny do ogrodu, na taras i do salonu
Gdzie kupić fotel wiszący i jaki fotel wiszący wybrać?
W salonach meblowych i sklepach ogrodniczych znajdziesz kokony fotele w wielu ciekawych odsłonach. Różnią się one przede wszystkim zastosowanymi materiałami, rozmiarem, kolorystyką i stylem wykończenia. Siedzisko może mieć kształt kokonu lub okrągłej kapsuły oraz zapewniać miejsce 1 lub 2 osobom. Fotel ogrodowy wiszący dwuosobowy oferuje na polskim rynku m.in. firma Dollo. Polecamy go zwłaszcza parom i rodzicom małych dzieci.
Jaki fotel wiszący wybrać do ogrodu? Przede wszystkim należy upewnić się, czy producent danego modelu dopuszcza takie przeznaczenie. W ogrodach i na tarasach najlepiej sprawdzi się technorattanowy fotel wiszący bujany ogrodowy. Jest on solidny, wytrzymały i odporny na czynniki atmosferyczne. Jednocześnie wygląda lekko, naturalnie, elegancko i nowocześnie. Jego stelaż powinien być wykonany ze stali malowanej proszkowo. Daje to pewność stabilnej, chronionej przed korozją konstrukcji.
Jeśli chcesz umieścić fotel kokon pod zadaszeniem, możesz rozważyć jego przymocowanie bezpośrednio do sufitu – bez stelaża.
Dwuosobowy fotel wiszący ITALFORM ORTA DOUBLE
Lżejsza i tańsza alternatywa dla wiszących foteli ogrodowych
Zdecydowałeś, że zawiesisz fotel pod sufitem? Masz jeszcze dwa alternatywne, lżejsze i znacznie tańsze rozwiązania: fotele wiszące brazylijskie oraz typu bocianie gniazdo. Zajmują one mało miejsca i kosztują kilkadziesiąt złotych. Polecane są przy ograniczonym budżecie i przestrzeni. Jednak z uwagi na naturalne materiały, nadają się wyłącznie do wnętrz, ewentualnie pod zadaszone tarasy i balkony. Za to wspaniale wydobywają stylistykę boho i budują przyjazny, ciepły, wakacyjny klimat.
Galeria w Bramie przy ulicy Garbary 47 ma kolejną niezwykłą propozycję dla poznaniaków: to portrety mieszkańców ulicy. Ale nie są to zwykłe portrety i nie o zrobienie ładnych zdjęć tu chodziło.
Wystawa jest zwieńczeniem autorskiego projektu fotograficznego Marcina Mutha, fotografa z Manufaktury Obrazów, pracowni fotografii działającej na Garbarach, a na zdjęciach zostali uwiecznieni mieszkańcy i przedsiębiorcy z Garbar – oraz podopiecznych Środowiskowego Domu Samopomocy Zielone Centrum. Bo projekt ma też dodatkowe aspekty: terapeutyczny dla podopiecznych Zielonego Centrum i integracyjny dla osób na co dzień związanych z Garbarami.
Ośrodki tego typu jak Zielone Centrum są różnie postrzegane przez społeczności lokalne: albo stanowią temat tabu – albo nie cieszą się życzliwością, jak wszystko, co odmienne, nieznane i zaburzające nasz uporządkowany świat. Osoby z widoczną niepełnosprawnością są traktowane bardzo różnie – zresztą niekoniecznie z powodu negatywnego nastawienia. Często po prostu dlatego, że nie wiemy, jak się zachować wobec kogoś takiego.
„Wystawa ma pokazać, że ludzie z problemami zdrowotnymi są integralną cząstką społeczności, przynależą do niej” – pisze Marcin Muth. – „Wystawa ma „oswoić” temat niepełnosprawności. Na wystawie zostaną pokazane portrety osób, które codziennie mijają się na ulicy, spotykają w sklepach, przysiadają obok siebie na ławkach. Wernisaż wystawy stanie się pretekstem do bliższego poznania, integracji ludzi z Fyrtla Garbary”.
Przedsięwzięcie jest realizowane w ramach rewitalizacji społecznej Fyrtla Garbary, przy wsparciu finansowym Miasta Poznania, we współpracy z Centrum Inicjatyw Lokalnych Startownia Staromiejska i pod patronatem Rady Osiedla Stare Miasto.
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary Marcin Muth fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie – wernisaż Sąsiedzi z Fyrtla Garbary fot. Sławek Wąchała
Galeria w Bramie Poznań w dobie pandemiii – wernisaż fot. Sławek Wąchała
Nieszczęśliwie zakochany niefortunnie postanowił zamanifestować uczucia na ścianie tunelu pod torami w rejonie ulicy Berwińskiego i w drugim, przy al. Lipowej. Kościańskim policjantom udało się ustalić, kto jest autorem napisów.
Napis zauważył jeden z kościańskich dzielnicowych – a gdy w drugim tunelu pojawił się napis identycznej treści i wykonany w taki sam sposób, policjanci zaczęli szukać sprawcy. Zadanie nie było łatwe, ale przełomem w sprawie okazała się interwencja policyjna, na terenie jednej z kościańskich posesji, której mieszkańcy zgłosili zakłócanie spoczynku nocnego.
Sprawcą wykroczenia okazał się 30-letni mieszkaniec Kościana, który w tym budynku szukał swojej sympatii, która z nim zerwała. Mieszkali tam jej krewni i mężczyzna usiłował przekonać ich do przekazania jej adresu – dziewczyna wyprowadziła się, a on chciał ją zapewnić o swoim uczuciu.
Ponieważ ostatecznie nowego adresu dziewczyny nie udało mu się zdobyć, postanowił zamanifestować swoje uczucia na ścianach dwóch tuneli z pomoca farby w aerozolu, licząc, że dziewczyna zobaczy komunikat.
Niestety, znacznie wcześniej zobaczyli komunikat policjanci. I w związku z tym przekazali do Sądu Rejonowego w Kościanie wniosek o ukaranie autora nielegalnych ogłoszeń za uszkodzenie ścian obu obiektów, a także o zobowiązanie go do naprawienia wyrządzonych szkód. 30-latek swoim czynem popełnił dwa wykroczenia, za które grozi mu kara aresztu, ograniczenia wolności, albo grzywny.
To była kolejna, akustyczna i bardzo wysmakowana odsłona cyklu koncertów „Muniek i Przyjaciele”. Zupełnie inna odsłona wokalisty T.Love – ale z pewnością warta posłuchania.
Muniek i Przyjaciele to akustyczna odsłona koncertów w wykonaniu Zygmunta „Muńka” Staszczyka, Lidera formacji T.Love. Podczas koncertu Muńkowi towarzyszyli Cezariusz Kosman na gitarze akustycznej oraz Janek „Jahlove” Pęczak, również na gitarze akustycznej. Dla fanów T.Love posłuchanie utworów grupy w tej aranżacji było ciekawym i niecodziennym wyzwaniem, pozostali mieli okazję usłyszeć także solowe utwory Muńka, w tym przeboje z jego najnowszej solowej płyty „Syn miasta”.
To instrumentarium już narzuciło klimat tego koncertu, sprawiając, że był on bardziej intymny i osobisty niż jakikolwiek koncert, na którym dotąd Muniek zagrał. Warto było być i posłuchać lidera T.Love w wersji bardziej refleksyjnej.
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Magda Zając
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Magda Zając
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Magda Zając
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Magda Zając
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Magda Zając
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Magda Zając
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Magda Zając
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Muniek i Przyjaciele Muniek Staszczyk So Simple Group fot. Sławek Wąchała
Pościg za uzbrojonym przestępcą na terenach leśnych – to tak zwana „pościgówka”. Na szczęście tym razem były to tylko ćwiczenia Oddziału Prewencji Policji wraz z nieetatowymi Pododdziałami Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.
Ćwiczenia odbyły się 20 października – tego dnia przez miasto przemieszczały się kolumny policyjnych radiowozów, budząc niejaki niepokój mieszkańców. Policjanci jechali w okolicę Borówca, bo scenariusz szkolenia zakładał, że tam miało zbiec czterech uzbrojonych i niebezpiecznych przestępców, którzy ukryli się w lesie. Chwilę wcześniej ci mężczyźni wysadzili bankomat w Mosinie, raniąc pracownika ochrony, a także ukradli kasetki z pieniędzmi o nieznanej wartości.
Z ustaleń policjantów oraz relacji świadków tego zdarzenia wynikało, iż uzbrojeni przestępcy uciekli trasą S11 w kierunku Kórnika, na której spowodowali kolizję z innym pojazdem, a następnie zbiegli do lasu w miejscowości Borówiec. Celem mundurowych było ustalenie i zatrzymanie przestępców.
W związku z tym został ogłoszony alarm dla policjantów, którzy zostali skierowani do miejscowości Borówiec. Na miejscu ćwiczeniami dowodził mł. insp. Marcin Fornalik. W takcie tych szkoleń funkcjonariusze mogli doskonalić swoje umiejętności poruszania się po terenie zielonym otaczając i przeczesując las w poszukiwaniu przestępców. Podczas działań pościgowych z lasu wydobywały się okrzyki ostrzegające „stój policja” oraz padały strzały. Scenariusz zajęć zakładał, że jeden z przestępców został ranny. To on oddawał bezpośrednie strzały w kierunku policjantów. Szybko został obezwładniony i zatrzymany. Po krótkim czasie inni policjanci zatrzymali pozostałych przestępców należących do zorganizowanej grupy przestępczej.
Takie szkolenia dają możliwość policjantom, aby sprawdzić w rzeczywistości kilka realnych wariantów w danej sytuacji. To także dobry czas na omówienie taktyki i sposobu działania. Funkcjonariusze zgodnie twierdzą, że tego typu ćwiczenia pozwalają im na podnoszenie kwalifikacji zawodowych.
Minister Adam Niedzielski zapowiedział intensywne kontrole noszenia maseczek w pojazdach komunikacji publicznej, galeriach handlowych i kinach. Ale ci, którzy nie będą mieli maseczek, nie dostaną już upomnień, tylko od razu mandaty.
Minister zapowiedział zwiększenie kontroli już od przyszłego tygodnia – powodem jest znacznie większy wzrost zakażeń niż to przewidywały prognozy. Widać go także po liczbie pacjentów w szpitalach – chociaż, jak zaznaczył minister, nadal zakażeń jest mniej niż rok temu o tej porze. Na grudzień prognozy przewidują od 7 do 12 tysięcy nowych zakażeń dziennie, jednak jeśli tak wysoka dynamika jak obecnie się utrzyma, to trzeba będzie prognozy zrewidować.
Dlatego też ruszą kontrole noszenia maseczek tam, gdzie istnieje taki obowiązek, czyli w transporcie publicznym, galeriach handlowych i kinach. Ci, którzy maseczek nie będą mieli, dostan,a mandaty, bo przestrzeganie restrykcji jest teraz szczególnie ważne – chyba że chcemy powrotu lockdownu i zamknięcia szkół. Ale nie może być tak, jak zapowiedział minister, że osoby, które są odpowiedzialne i zaszczepiły się, ponosiły koszty nieodpowiedzialności innych.
Od 2 listopada ruszy też rejestracja na przyjęcie trzeciej dawki szczepionki przeciw koronawirusowi dla wszystkich chętnych powyżej 18 roku życia. Wszystko to, jak ma nadzieję minister, spowoduje, że liczba zakażeń zacznie spadać.
Pilotażowa edycja programu małej retencji ruszyła wiosną tego roku. O wsparcie mogli się starać wszyscy poznaniacy – a ci, którzy wzięli w niej udział, muszą rozliczyć inwestycje do połowy listopada.
Zgodnie z założeniem programu chodziło o budowę takich instalacji, dzięki którym woda deszczowa pozostawałaby tam, gdzie spadła, a nie spływała kanalizacją burzową do Warty. Pieniądze z dofinansowania można więc było przeznaczyć na zakup materiałów, montaż oraz budowę systemu deszczowego do zatrzymywania i wykorzystywania opadu w miejscu jego powstania – naziemnego lub podziemnego zbiornika na wodę opadową, ogrodu deszczowego w gruncie, a także pojemnika, studni lub muldy chłonnej.
Dotację można było otrzymać także na zakup materiałów i prace służące modernizacji i usprawnieniu istniejącego systemu deszczowego. O wsparcie mogły starać się osoby prywatne (dofinansowanie do 5 tys. zł), ale też wspólnoty oraz spółdzielnie mieszkaniowe, instytucje czy przedsiębiorcy (dofinansowanie do 50 tys. zł).
Nabór do programu rozpoczął się 20 maja i trwał do 10 czerwca. Akcja cieszyła się ogromnym zainteresowaniem mieszkańców: wpłynęło 165 wniosków. Początkowo na małą retencję w tym roku miało zostać przeznaczone 500 tys. zł, jednak duży odzew ze strony mieszkańców sprawił, że miasto Poznań wystąpiło do miejskich radnych z prośbą o zwiększenie tej kwoty o kolejne 500 tys. zł.
Program już się zakończył i teraz czas na rozliczenie wykonanych inwestycji. Biuro Koordynacji Projektów i Rewitalizacji Miasta przypomina, że czas na to jest do 15 listopada (do północy), a wnioski należy składać poprzez E-PUAP lub przesłać drogą pocztową, listem poleconym na adres: Biuro Koordynacji Projektów i Rewitalizacji Miasta UMP, pl. Kolegiacki 17, 61-841 Poznań z dopiskiem „Mała retencja” (tak, aby była możliwa identyfikacja godziny nadania).
Do UMP należy złożyć: wniosek o rozliczenie dotacji i protokół z wykonania inwestycji, a także faktury – potwierdzające przeprowadzenie zadania oraz dokumentację fotograficzną (w wersji papierowej lub w formie plików jpg).
Przy rozliczeniu pod uwagę brane będzie to, czy wydana kwota została właściwie zagospodarowana, a także czy wykonane prace odpowiadają opisowi inwestycji, który znalazł się w złożonym wcześniej wniosku.
Do nietypowego wypadku doszło w Stawiszynie. Dziadek przyjechał po wnuczka do przedszkola… ciągnikiem rolniczym. Gdy obaj jechali do domu, doszło do zderzenia z samochodem osobowym. Ciągnik z dziadkiem i wnuczkiem w środku się przewrócił.
Wypadek miał miejsce 21 października około godziny 15.45 na skrzyżowaniu Szosy Pleszewskiej i ul. Starościńskiej. Jak ustalili kaliscy policjanci, 66-letni dziadek właśnie skręcał w lewo, gdy jadący za nim 41-letni kierowca osobowego Renault postanowił go wyprzedzić, mimo że znajdował się na skrzyżowaniu. W efekcie doszło do zderzenia obu pojazdów, które było tak silne, że ciągnik, którym jechali dziadek i wnuk, przewrócił się. W postawieniu go z powrotem na koła musieli pomóc strażacy z OSP Stawiszyn.
Nikomu z uczestników wypadku nic poważnego się nie stało, obaj kierowcy byli trzeźwi – ale obaj staną przed sądem. Winny wypadku jest zdaniem policji kierowca samochodu osobowego, jednak dziadek również złamał prawo, bowiem przewoził ciągnikiem pasażera, co nie jest zgodne z prawem.
Najpierw warsztat stolarski, później kotłownia w budynku mieszkalnym. Strażacy z OSP Pniewy mieli tej nocy pełne ręce roboty. W ciągu kilku godzin w mieście wybuchły dwa pożary – na szczęście nikt w nich nie ucierpiał.
Około godziny 19.30 strażaków wezwano na ulicę Szkolną, gdzie palił się warsztat stolarski. Problemem był tu nie tylko ogień, ale i silne zadymienie całego budynku, więc strażacy z OSP Pniewy, OSP Otorowo i PSP Szamotuły musieli nie tylko ugasić ogień, ale też odłączyć prąd w budynku, a później go oddymić. Strażacy sprawdzili też kamerą termowizyjną, czy ogień został wszędzie ugaszony.
Zaledwie kilka godzin później, bo o 2.34, strażacy zostali wezwani na ulicę Frezjową, gdzie stwierdzono pożar kotłowni w budynku mieszkalnym. Silne zadymienie także i tutaj utrudniało akcję gaśniczą.
„Strażacy po ubraniu się w aparaty do ochrony dróg oddechowych przystąpili do rozpoznania i zlokalizowania źródła pożaru” – informują strażacy z OSP Pniewy. – „Działania SP polegały na ugaszeniu pożaru, oddymieniu budynku, sprawdzeniu za pomocą kamery termowizyjnej potencjalnych zagrożeń”.
W działaniach uczestniczyli: OSP Pniewy, KP PSP w Szamotułach, OSP Otorowo, Osp Psarskie. Nie było zagrożenia dla mieszkańców, ponieważ wszyscy zdążyli się ewakuować jeszcze przed przybyciem służb.
Ministerstwo Zdrowia poinformowało o nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. W Wielkopolsce w porównaniu z popszednim tygodniem nastąpił wzrost zakażeń. Ostatniej doby w całym województwie było 290 zakażeń koronawirusen. Sześć osób zmarło.
Kolejno: nazwa powiatu i liczba zakażeń.
powiat ostrzeszowski 0
powiat obornicki 2 (1 zgon)
powiat leszczyński 7
powiat Leszno 9 (1 zgon)
powiat kolski 4 (1 zgon)
powiat rawicki 0
powiat słupecki 2
powiat średzki 1
powiat jarociński 0
powiat nowotomyski 15
powiat wągrowiecki 0
powiat Poznań 61 (2 zgony)
powiat Konin 6
powiat czarnkowsko-trzcianecki 13
powiat złotowski 2
powiat kościański 3
powiat grodziski 26
powiat szamotulski 6
powiat ostrowski 6
powiat Kalisz 0
powiat chodzieski 9
powiat międzychodzki 6
powiat gostyński 2
powiat kaliski 0
powiat pilski 5
powiat śremski 7 (1 zgon)
powiat kępiński 2
powiat turecki 17
powiat wrzesiński 2
powiat gnieźnieński 1
powiat pleszewski 4
powiat krotoszyński 2
powiat wolsztyński 8
powiat poznański 42
powiat koniński 17
Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowe dane dotyczące zakażeń koronawirusem. Niestety – liczba zakażeń w porównaniu z ubiegłym tygodniem w dalszym ciągu rośnie.
– Mamy 6274 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem z województw: lubelskiego (1446), mazowieckiego (1254), podlaskiego (539), małopolskiego (316), podkarpackiego (296), zachodniopomorskiego (295), wielkopolskiego (290), dolnośląskiego (286), śląskiego (271), kujawsko-pomorskiego (238), łódzkiego (235), pomorskiego (232), warmińsko-mazurskiego (219), świętokrzyskiego (109), lubuskiego (95), opolskiego (87). 66 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną – poinformowało MZ.
Z powodu koronawirusa zmarło 17 osób. Z powodu koronawirusa i chorób współistniejących zmarło 58 osób.
Z powodu COVID-19 zmarło 17 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 58 osób. Liczba zakażonych koronawirusem 2 968 200/76 434 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).
Od kilku miesięcy trwa przebudowa przejścia podziemnego pod torami przy dworcu PKP w Swarzędzu. Gmina właśnie dostała do niej dofinansowanie 1,650 mln zł z dodatkowych środków z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.
O przyznaniu dofinansowania poinformował Waldemar Buda, sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, który 22 października gościł w Swarzędzu. Wiceminister poinformował, że nie tylko Swarzędz może liczyć na wsparcie inwestycji transportowych, ale też Szamotuły, Czerwonak, Mosina, Komorniki, Suchy Las, Rokietnica oraz Puszczykowo – łącznie 8,5 mln zł.
– Nowe projekty przejdą teraz proces identyfikacji do Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (POIiŚ) 2014-2020. To oznacza, że muszą być ujęte w strategii Zintegrowane Inwestycje Terytorialne (ZIT). Wymaga to aktualizacji strategii ZIT. W następnej kolejności wnioski o dofinansowanie będą podlegać ocenie przez Centrum Unijnych Projektów Transportowych – wyjaśnił wiceminister.
W Swarzędzu dzięki tym dodatkowym pieniądzom będzie można dodatkowo rozbudować przejście podziemne, jak podkreślił Marian Szkudlarek, by mogły z niego korzystać osoby z wózkami dla dzieci oraz osoby niepełnosprawne poruszające się na wózkach inwalidzkich. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to przebudowa zakończona zostanie w przyszłym roku, bowiem termin wykonania ustalono na 400 dni. Koszt przebudowy wyniesie 5.979.367,52 zł.
Przebudowa przejścia podziemnego przy dworcu to jeden element szerszego przedsięzięcia pod nazwą „Rozwój niskoemisyjnej mobilności miejskiej na terenie Gminy Swarzędz (etap III) – zwiększenie funkcjonalności Zintegrowanego Węzła Przesiadkowego w Swarzędzu”. Projekt ten stanowi kontynuację wdrażania strategii niskoemisyjnych na terenie Gminy Swarzędz w zakresie tworzenia spójnego systemu transportu publicznego, opartego na kolei aglomeracyjnej (Poznańskiej Kolei Metropolitalnej).
Warto dodać, że gmina Swarzędz wystąpiła o dofinansowanie z Rządowego Funduszu Polski Ład kolejnych inwestycji: budowy tunelu pod torami kolejowymi łączącego ulicę Antoniego Tabaki z ul. Tysiąclecia w Swarzędzu – kwota wnioskowanych środków: 39.388.464,04 zł, rozbudowy ul. Katarzyńskiej od ul. Swarzędzkiej do ul. Promyk w Gruszczynie – kwota wnioskowanych środków: 13.693.000,00 zł oraz rozbudowy ul. Z. Grudzińskiego w Swarzędzu i Jasinie oraz ul. Pszennej w Łowęcinie – kwota wnioskowanych środków: 5.000.000,00 zł.
O godzinie 10.00 rozpocznie się dziś porządkowanie zaniedbanej cmentarnej części poznańskiej Cytadeli. Pomóc może każdy chętny – „zasadniczo jedyne co trzeba przywieźć ze sobą, to wygodne obuwie i dobry humor!” – zapraszają organizatorzy. Akcja potrwa do 14.30.
Organizatorem akcji jest Fort Va Poznań we współpracy z Zarządem Zieleni Miejskiej oraz Radą Osiedla Stare Winogrady.
Spotkanie rozpocznie się w pobliżu bramy na teren dawnego cmentarza św. Wojciecha (Cmentarz Garnizonowy.
„W miarę postępu prac przy zapomnianych grobach, mamy nadzieję do godziny czternastej dotrzeć do grobów powstańców wielkopolskich” – informują organizatorzy. – „W planach zgrabienie liści, wyrwanie chwastów, oczyszczenie nagrobków, wyzbieranie śmieci… czyli typowy jesienny grobbing”.
Wolontariusze dostaną na miejscu rękawice, narzędzia (łopaty, grabie, grabki, szpachelki, worki na śmierci i worki na liście), a także gorącą kawę i herbatę. Wszyscy chętni mile widziani.
Chcąc ułatwić dojazd na nekropolie oraz umożliwić zaplanowane wizyt u bliskich już od weekendu 23-24 października Zarząd Transportu Miejskiego wzmocni komunikację zbiorową w pobliżu cmentarzy.
23 – 24 października (sobota – niedziela)
Komunikacja funkcjonuje odpowiednio wg sobotniego oraz świątecznego rozkładu jazdy z następującymi zmianami w godz. 8.00 – 17.00:
linia nr 15 wydłużona do Junikowa,
linia nr 7 skierowana do Miłostowa,
na liniach nr 1, 7, 8 i 13 tramwaje kursować będą co 15 minut,
na liniach nr 6 i 15 tramwaje kursować będą co 10 minut.
ZTM rekomenduje też rozłożenie wizyty na cmentarzach w czasie – w miarę możliwości – by uniknąć dużych skupisk ludzi. Przypomina też, że w tramwajach i autobusach należy przestrzegać obowiązku zakrywania ust i nosa maseczką.
16,5 mln zł dla Poznania, 8,5 mln zł dla ośmiu przyległych gmin na rozwój komunikacji publicznej. O przekazaniu dodatkowych środków mówił wczoraj w Poznaniu wiceminister funduszy i polityki regionalnej, Waldemar Buda.
Gminy, które otrzymają dodatkowe pieniądze, to Szamotuły, Swarzędz, gmina Czerwonak, Mosina, Komorniki, Suchy Las, Rokietnica oraz Puszczykowo – razem 8,5 mln zł na inwestycje transportowe. Poznań natomiast otrzyma 16,5 mln zł na trasę na Naramowice, torowisko w ulicy Ratajczaka i dokończenie Projektu Centrum.
– Z obecnej perspektywy w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko w stolicy Wielkopolski realizowanych jest siedem projektów na łączną kwotę 1,5 miliarda złotych – wyjaśnił wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk. – Z dofinansowaniem ze środków europejskich w wysokości 500 mln zł. To jest zarówno trasa na Naramowice, szkoda, że nie realizowana w terminie, do 2018 roku, jak to było założone, no, ale są postępy.
Skąd pochodzą te środki?
– Wiele projektów, które było planowanych albo zostało przeniesionych, albo zostało zrealizowanych za mniejsze kwoty – wyjaśnił wiceminister Buda. – I dzisiaj, żeby wykorzystać co do ostatniego euro środki z poprzedniej perspektywy do końca 2023 r., uruchamiamy szybkie projekty, już współfinansowane z funduszy europejskich, które da się zrealizować w kilkanaście miesięcy.
Przeznaczenie dodatkowych środków na transport zbiorowy było wyborem oczywistym.
– Nie było tutaj żadnego obowiązku, że musimy te środki akurat na Poznań i akurat w tak dużej kwocie przekazać, a ostatecznie taka decyzja zapadła – podkreślił wiceminister Buda. – Chcieliśmy to zrobić, bo bardzo zależy nam na rozwoju transportu miejskiego. Wiemy, że duże miasta, Poznań również, mogą komunikacyjnie postawić tylko na taki transport.
Samorządy muszą tylko jeszcze złożyć wnioski o przekazanie im pieniędzy z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, jednak, jak zapewnił wiceminister, to tylko formalność. Decyzja o tym, że gminy te środki otrzymają, już zapadła.
– Ta decyzja dzisiejsza to efekt dobrego dialogu między rządem a samorządem – powiedziała posłanka Jadwiga Emilewicz. – Postulat zwiększenia środków na realizację tych projektów transportowych: św. Marcicie, Fredry, na placu Wolności, Mielżyńskiego, to była prośba i postulat, z którym zwróciły się władze miasta do rządu na początku tego roku. Ale to też warto dodać, że te 16,5 mln, które pozwolą dokończyć te inwestycje, to nie wszystko.
Posłanka przypomniała też o 60 mln na likwidację dzikiego wysypiska pod trasą tramwajową na Naramowice, które miasto otrzymało z NFOŚ i z których już dzisiaj korzysta.
– Wiele dobrych projektów inwestycyjnych przed nami w Poznaniu – podsumowała. – Będziemy je realizować, będziemy wspierać miasto, dobra współpraca rządu i samorządu będzie owocować tym, że będzie się poprawiać jakość życia w Poznaniu. Takie obietnice składaliśmy państwu dwa lata temu i w taki sposób będziemy je nadal realizować.
Jadwiga Emilewicz, Szymon Szynkowski vel Sęk fot. L. Łada
konferencja prasowa PiS fot. L. Łada
Szymon Szynkowski vel Sęk, Waldemar Buda, fot. L. Łada
Dwa nowe pociągi Impuls firmy Newag za rok wyruszą na trasy do Wągrowca i Wolsztyna. Marszałek Marek Woźniak właśnie podpisał umowę na dofinansowanie ich zakupu środkami unijnymi z WRPO 2014+ w wysokości 47,5 mln zł.
Projekt nosi nazwę „Rozwój publicznego transportu zbiorowego w Wielkopolsce poprzez zakup spalinowego taboru kolejowego – dwóch trójczłonowych zespołów trakcyjnych” i uzyskał już 33 mln zł dofinansowania z marszałkowskich środków unijnych.
– Dwa nowe pojazdy dołączą do taboru naszej spółki Koleje Wielkopolskie, która już w tej chwili eksploatuje 74 pojazdy – mówił marszałek podczas konferencji prasowej na Dworcu Letnim. – Nowe pociągi powitamy już za rok. Zdecydowanie poprawią komfort jazdy pasażerów. Zarówno oni, jak i maszyniści znają te pojazdy, więc wiemy, że są one dobrze odbierane, jako nowoczesne i komfortowe. Tabor Kolei Wielkopolskich będziemy stale powiększać, z pomocą nowego budżetu Unii Europejskiej. Chcemy zakupić ich jak najwięcej pociągów, ponieważ codziennie dowożą one mieszkańców Wielkopolski do pracy i szkoły. Do tej pory wydaliśmy już ponad miliard złotych na wszystkie przedsięwzięcia kolejowe. Chcemy je kontynuować, bo są kluczowe dla rozwoju Wielkopolski i dla jakości życia naszych mieszkańców.
Jak poinformował wicemarszałek Wojciech Jankowiak, nowe pociągi pojawią się na liniach niezelektryfikowanych, czyli z Poznania do Wągrowca i z Poznania do Wolsztyna.
– Tu mamy jedne z największych potoków podróżnych, które są obsługiwane przez spółkę Koleje Wielkopolskie – wyjaśnił. – W pewnych okresach występuje problem, by zabezpieczyć odpowiedni standard podróżowania. Ścisk nie cieszy pasażerów, którzy zgłaszają określone uwagi. Właśnie dlatego nowe pojazdy mają wspomóc dotychczasowe połączenia, szczególnie poprzez łączenie dwóch pociągów, wydatnie zwiększając liczbę dostępnych miejsc.
Dwa fabrycznie nowe, trójczłonowe spalinowe zespoły trakcyjne spełniają wymagania obowiązujących Technicznych Specyfikacji Interoperacyjności (TSI) i będą wyposażone w systemy sterowania ERTMS/ETCS. Prędkość eksploatacyjna pojazdów to 120 km/h. W długich na 59,3 m pojazdach znajdzie się 160 stałych miejsc siedzących, 10 miejsc uchylnych oraz 160 miejsc stojących. Pozytywnie oceniają je także specjaliści z Kolei Wielkopolskich.
– Pojazdy są pozytywnie odbierane przez pasażerów, są także łatwe i przyjazne w serwisowaniu i utrzymaniu. Najważniejsze jednak, że są bardziej pojemne, co dla nas – jako operatora – oznacza dużo łatwiejszą organizację przejazdów – mówi Marek Nitkowski, prezes Kolei Wielkopolskich.
Pociągi powinny pojawić się na wielkopolskich torach do końca września 2023 r. – tak stanowi umowa. Jednak przedstawiciel firmy Newag zapewnił, że nastąpi to znacznie wcześniej, bo już w przyszłym roku. W przypadku zaistnienia potrzeby, oprócz linii Poznań – Wolsztyn oraz Poznań-Wągrowiec, nowy tabor będzie mógł obsługiwać również pozostałe linie spalinowe na terenie Wielkopolski, tj. Leszno – Zbąszynek i Leszno – Ostrów Wielkopolski.