Strona główna Blog Strona 2233

Poznań: Inauguracja kampanii „Narkotyki i dopalacze zabijają”

Narkotyki i dopalacze to poważny problem, który zbiera często śmiertelne żniwo wśród ludzi. Nowa kampania ma na celu przedstawienie czym może się zakończyć zażywanie substancji tego typu.

– Chciałam przybliżyć państwu problem z zażywaniem dopalaczy jaki jest na terenie województwa wielkopolskiego – wyjaśniła Aneta Niestrawska, wicewojewoda. – Dopalacze wprowadzane do obrotu są w różnych formach i pod różnymi nazwami. Organy kontroli mają ograniczone możliwości przeciwdziałania temu, z tego też powodu zanotowano 30% wzrost zatruć tego typu środkami. Chcemy przeciwko temu działać!

Kampania jest elementem „Programu ograniczania przestępczości i aspołecznych zachowań Razem Bezpieczniej im. Władysława Stasiaka na lata 2018-2020”.

Jednym z elementów kampanii jest spot filmowy o tematyce związanej z zapobieganiem i przeciwdziałaniem uzależnieniu od narkotyków i dopalaczy. Spot ma na celu upowszechnienie wśród dzieci i młodzieży treści dotyczących niebezpieczeństwa uzależnienia od substancji psychoaktywnych.

Koordynatorem kampanii w woj. wielkopolskim jest: wojewoda wielkopolski, komendant wojewódzki policji, wielkopolski kurator oświaty i wojewódzki inspektor sanitarny.

Autor: SS / UW

Poznań: Jacek Jaśkowiak sprzątał tereny nad Wartą

0
Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, wspólnie z Miquelem Garau Girardem od rana sprzątali tereny nad brzegiem Warty. Wśród śmieci znalazł się między innymi monitor komputerowy…

Sprzątanie odbyło się w ramach akcji „10 minutes a day Poland”, która ma zachęcać do sprzątania swojej najbliższej okolicy przez 10 minut dziennie. Inicjatorem zaproszenia do akcji Jacka Jaśkowiaka był Miquel Garau Girard, który sprząta w ten sposób Poznań już od dłuższego czasu.

– Ciągłe narzekanie na to, że jest za dużo śmieci, nie rozwiąże problemu. Potrzeba tutaj pozytywnego podejścia, bo tylko tak jesteśmy w stanie zachęcić do działania innych. Tak właśnie staram się robić. Uważam, że 24 godziny to wystarczająco dużo, żeby się wyspać, pójść do pracy i przy okazji posprzątać śmieci – powiedział Miquel Garau Girard.

– Pomimo tego, że miasto dokłada wszelkich starań, aby uporządkować wspólną przestrzeń, to niestety nie jesteśmy w stanie pilnować wszystkich przez 24 godziny na dobę. Wiele osób porzuca śmieci w różnych miejscach. Taka akcja z pewnością zwróci uwagę na ten problem i być może przyczyni się do tego, że śmieci będzie w Poznaniu mniej, bo trafią one tam, gdzie powinny, czyli do kosza – dodał Jacek Jaśkowiak.

Podczas wspólnego sprzątania prezydent znalazł m.in. stary monitor, ale też kosiarkę. Ich stan wskazywał na to, że leżały w tych miejscach od lat, co nie świadczy zbyt dobrze o służbach dbających o porządek w mieście.

Autor: SS / UMP Fot. Karolina Adamska

Moscow City Ballet z „Don Kichotem” w Poznaniu

0
Kto ich nie widział na scenie – nie wie, czym tak naprawdę jest balet klasyczny, mówią znawcy. Moscow City Ballet wystąpi w Poznaniu 3 kwietnia i zaprezentuje tu „Don Kichota”.

Rok 2019 jest rokiem 30-lecia pracy artystycznej Moscow City Ballet. To właśnie z okazji tego jubileuszu będziemy mogli zobaczyć w Poznaniu „Don Kichota”.

Występy Moscow City Ballet charakteryzują olśniewające kostiumy, imponująca choreografia, magia świateł i urzekająca scenografia. Zdaniem krytyków czarowi tej grupy nie można się oprzeć, ani o niej zapomnieć: tworzą tak wielką sztukę, że jest ona przeżyciem nawet dla tych, którzy tańca nie lubią. Wzruszeń i emocji wzbudzanych przez Moscow City Ballet nie da się opisać – trzeba ich doświadczyć. W ostatnich latach przedstawienia w Polsce obejrzało ponad 300 tys. osób!

Publiczność wychodzi ze spektakli zachwycając się magicznym klimatem przedstawień. Ogromne wrażenie wywołuje talent artystyczny tancerzy i profesjonalizm, który został wypracowany przez lata ciężkich treningów. Godna podziwu wyrazistość ruchów artystów w połączeniu z fantastyczną choreografią, pokazują nam jak bardzo Rosjanie kochają balet. Założyciel Moscow City Ballet, Victor Smirnov – Golovanov powiedział kiedyś: „To we mnie mieszkają wszyscy bohaterowie baletów; to ja jestem Klarą, Księciem, Królem Myszy… To wszystko żyje we mnie…” Być może to jest tajemnica ich ogromnego, międzynarodowego sukcesu.

„Don Kichot” to ulubiony spektakl tancerzy Moscow City Ballet. Opowiada historię rycerza, który postanawia wyruszyć w podróż po świecie w poszukiwaniu przygód oraz w obronie dobra i honoru. Aranżacja zachowuje wszystkie zasady klasyki, jednak dźwięki typowo hiszpańskich instrumentów, m.in. kastanietów oraz tamburyna oraz hiszpańskie tańce, takie jak seguidilla czy bolero, nadają całości bardzo hiszpański klimat. A bogate, utrzymane w żywych, radosnych barwach kostiumy oraz wysmakowana scenografia sugestywnie oddają hiszpański i zarazem baśniowy klimat spektaklu.

Spektakl odbędzie się 3 kwietnia o godzinie 19.00 w Sali Ziemi MTP. Bilety · 129 zł – 169 zł.

Marszałek Stefan Mikołajczak nie żyje

0
1 kwietnia zmarł Stefan Mikołajczak, Marszałek Województwa Wielkopolskiego w latach 199-2005. Miał 67 lat.

Stefan Mikołajczak urodził się 26 października 1951 roku w Krzyżankach pod Gołańczą. Do Poznania przyjechał na studia – był absolwentem Wydziału Rolnictwa Akademii Rolniczej w Poznaniu. Po studiach pracował w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Lechlinie, a w 1988 został wicewojewodą poznańskim. Funkcję tę sprawował do 1990 roku.

W roku 1998 został wybrany radnym Sejmiku Wojewódzkim Województwa Wielkopolskiego – do wyborów wszedł z listy SLD i z tą partią współpracował przez cały czas swojej kariery politycznej, chociaż nigdy nie był jej członkiem. W latach 1999–2006 pełnił też funkcję Marszałka Województwa Wielkopolskiego. Ponownie radnym wojewódzkim był także w latach 2010-2018. Nie wystartował w wyborach w 2018 roku.

Jego pasją była Ochotnicza Straż Pożarna. Był wiceprezesa Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP, prezesem zarządu wielkopolskiego oddziału OSP. W 2010 otrzymał Złotą Odznakę „Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej”. Przyznano mu także Medal Komisji Edukacji Narodowej oraz Złoty Znak Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP. W 2000 został też odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Stefan Mikołajczak znalazł się również w gronie 37 samorządowców, których uhonorowano Odznaką Honorową za Zasługi dla Województwa Wielkopolskiego.

Mat. pras., el, fot. KWPSP. Na zdjęciu w towarzystwie Marka Woźniaka, obecnego marszałka

Poznań: Jacek Jaśkowiak będzie sprzątał tereny nad Wartą

0
Jacek Jaśkowiak w ramach akcji „10 minutes a day Poland” we wtorek będzie sprzątał tereny nad Wartą w Poznaniu.

Akcja polega na sprzątaniu po 10 minut, przez 10 dni zaśmieconych obszarów. Prezydent został zaproszony do wzięcia udziału w zabawie przez pochodzącego z Hiszpanii Miquel Garau, który podobne akcje już organizował na terenie Poznania (ostatnio sprzątał stary stadion Szyca).

Jak poinformowała nas dzisiaj rzecznik prezydenta, Jacek Jaśkowiak postanowił dołączyć do zabawy i we wtorek od 7.50 będzie można zobaczyć, jak sprząta brzegi Warty (nabrzeże przy Moście Rocha po stronie Politechniki), oczywiście wspólnie ze swoim hiszpańskim znajomym.

Nawałka ofiarą swoich decyzji, ale władze Lecha także są winne

0
Adam Nawałka został zwolniony z funkcji trenera pierwszej drużyny Lecha Poznań, a w jego miejsce do końca sezonu zostanie ponownie przesunięty z drużyny rezerw Dariusz Żuraw. To efekt kiepskiej gry, kiepskiego przygotowania drużyny do rundy wiosennej, ale także braku porozumienia z piłkarzami, a także rozbieżności co do wizji „Kolejorza” w przyszłym sezonie. Odsunięcie Nawałki to – według władz Lecha – początek zmian. Czy na lepsze?

Były selekcjoner reprezentacji Polski przychodził do Poznania jako strażak po nieudanej przygodzie Ivana Djurdjevicia. Miał okazać się zbawieniem. Długo negocjował swoje wymagania z władzami Lecha, w wielu sprawach nie chciał ustępować i tak naprawdę w stolicy Wielkopolski dostał wszystko, czego tylko zapragnął. Pieniądze, ogromny i rozbudowany sztab szkoleniowy oraz całkowitą władzę, jeśli chodzi o budowanie drużyny. Nawałka to typ pracoholika, początkowo kibicom bardzo spodobało się to, że przychodził do pracy wcześnie nad ranem, a z klubu wychodził grubo po północy. Do czasu. Zatrudnienie byłego selekcjonera reprezentacji Polski, ćwierćfinalisty Mistrzostw Europy – było marketingowym majstersztykiem, pozwoliło na ukrycie bałaganu, jaki panował i prawdopodobnie panuje w poznańskich gabinetach. W brutalny sposób pożegnano się z zasłużonym piłkarzem, początkującym trenerem Djurdjeviciem, a tak naprawdę nie wykonano żadnych ruchów wewnętrznych. Uciszono w ten sposób krzyki wielu kibiców domagających się głów – zarówno prezesa Karola Klimczaka, jak i syna właściciela, Piotra Rutkowskiego. Teraz te krzyki wracają i to z podwójną mocą.

Piotr Rutkowski po przegranym sezonie 2017/2018 winę zrzucił na trenera, Nenada Bjelicę, który rzekomo w zimowym oknie transferowym nie chciał żadnych transferów, ściągnięto jedynie Koljicia, Chobłenkę i Tomasika. Żaden z nich w dłuższej perspektywie się nie sprawdził. Jedynie Koljic, ale na nieszczęście Lecha – w innym klubie. Chorwat w jednym z wywiadów na Weszło przyznał, że brak transferów to nie była jego decyzja, ale nie chciał o tym więcej dyskutować. Teraz oficjalnie władze klubu nic nie mówią, ale w mediach już są pogłoski, że to głównie Nawałka stał za tym, by nie kontraktować chociażby zawodników Wisły Kraków: Arsenicia czy Imaza, a także postanowił dać szansę dawno już spalonym: Gajosowi, Janickiemu, Vujadinoviciowi, De Marco czy nawet Trałce. Chodziły głosy, że to właśnie Nawałka chciał tych piłkarzy dalej mieć przy sobie w kolejnym sezonie. Ile jest w tym prawdy, tego się nie dowiemy, ale jedno jest pewne: wina leży po obu stronach. Krytyka należy się – owszem – Nawałce, ale także włodarzom klubu, którzy zwlekali z pozbyciem się piłkarzy nie dających drużynie od dłuższego czasu tak naprawdę niczego.

Nie wiemy, jaki pomysł na tę drużynę ma trójka: Rutkowski-Klimczak-Rząsa, ale szczerze, boimy się letniej rewolucji. Jeśli okno transferowe ma wyglądać tak, jak okna poprzednie – jest się czego bać. Okno zimowe? Do zapomnienia. Letnie: OK, chociaż po Amaralu spodziewalibyśmy się znacznie więcej. O zaciągu z roku wcześniej: Choblenko, Koljic, De Marco, Barkroth, Janicki – lepiej nie wspominać w ogóle. Darusz Żuraw dostaje kolejną szansę tymczasowego ratowania „Kolejorza” w sytuacji bardzo trudnej. Atmosfera prawdopodobnie wśród piłkarzy jest bardzo słaba, osiągane wyniki i styl gry jest katastrofalny, część z piłkarzy zresztą miała dowiedzieć się, że latem w Poznaniu ich już nie będzie – to jak oni mają za swój obecny klub na boisku, pisząc kolokwialnie, umierać? Ciekawi na pewno pomysł Żurawia na poprawę obecnej sytuacji, czy da wyraźny sygnał, że z konkretnej grupy zawodników rezygnuje, czy będzie kroczył po ścieżce Adama Nawałki, wystawiając na murawie Tomasika, Trałkę, Jevticia, Gajosa, Janickiego czy Makuszewskiego? Walka o najlepszą ósemkę trwa, ale tu nic nie jest jeszcze przegrane, bo do czwartego miejsca, które być może da europejskie puchary – będący obecnie na dziewiątej pozycji „Kolejorz” traci tylko dwa oczka, ale kluczowe będą najbliższe mecze: z Pogonią, Lechią oraz Jagiellonią, które koniecznie trzeba wygrać. Z piłkarzami, których wystawiał Nawałka, może być o punkty ciężko. Wydaje się, że więcej woli walki i zaangażowania widzielibyśmy od Klupsia, Jóźwiaka, Marchwińskiego, Skrzypczaka, Kostewycza, czy nawet Zhamaletdinova i De Marco, niż od wspomnianych zawodników.

Żuraw może być strażakiem „Kolejorza” przy odpowiednich proporcjach na miarę Solskjaera z Manchesteru United. Jeśli trenerowi rezerw Lecha uda się odbudować drużynę, wypracować przez parę tygodni styl i przede wszystkim bardzo dobrze punktować, najpierw dając pierwszą ósemkę, a później wymarzone czwarte czy trzecie miejsce i ostatecznie europejskie puchary – może być tak, że władze klubu dadzą mu szansę realizacji projektu pod nazwą „Nowy Lech” po zakończeniu tego sezonu. Udowodnił, że razem z asystentem Karolem Bartkowiakiem potrafią działać: w trzeciej lidze radził sobie bardzo dobrze, cały czas rezerwy biły się i bić się będą, tym razem już pod okiem innego szkoleniowca, o awans do drugiej ligi. Ivanowi Djurdjeviciowi taka sztuka się nie udawała, często zawodnicy pod jego wodzą tułali się w okolicach środka tabeli, natomiast pod wodzą Żurawia wyglądało to znacznie lepiej. Oczywiście, to tylko trzecia liga, ale porównanie akurat jest w tym przypadku całkowicie na miejscu.

Dokąd zmierza Lech – dowiemy się prawdopodobnie na chwilę przed pierwszym gwizdkiem meczu z Pogonią, bo ujrzymy nazwiska wyjściowego składu, a ostatecznie po zakończeniu meczu, gdzie nastąpi weryfikacja pierwszych decyzji Żurawia. Poznański zespół znajduje się w bagnie, czy z niego wyjdzie – zależy od trenera, piłkarzy, ale ostatecznie także od późniejszych decyzji władz Lecha Poznań. Konkretniej: Piotra Rutkowskiego i Karola Klimczaka.

Poznań: Zmiany w ruchu na placu Kolegiackim

0
Od środy (3 kwietnia) na placu Kolegiackim obowiązywać będzie zmieniona organizacja ruchu.

Kolejny etap czasowej organizacji ruchu zostanie wprowadzony w środę, 3 kwietnia i potrwa do piątku, 5 kwietnia. Początkowo – na czas frezowania jezdni – zamknięty dla ruchu zostanie obszar pomiędzy ul. Kozią i budynkiem Urzędu Miasta Poznania, a czasowo udostępniony dla pojazdów zostanie odcinek jezdni na środku placu, na przedłużeniu ul. Ślusarskiej.

Następnie prace prowadzone będą na odcinku od ul. Za Bramką w kierunku ul. Wodnej oraz od ul. Wodnej do ul. Ślusarskiej, a ruch pojazdów możliwy będzie zwężonymi odcinkami jezdni wzdłuż terenu prac (z możliwością chwilowego wstrzymywania ruchu).

Uwaga: od 3 kwietnia na placu Kolegiackim nie będzie można parkować pojazdów. Kierowcy powinni wcześniej usunąć samochody z miejsc objętych zakazem. W zamian mogą skorzystać z miejsc postojowych na parkingu Za Bramką.

O kolejnych etapach prac miasto będzie informować z wyprzedzeniem. Drogowcy proszą o zachowanie ostrożności w rejonie zmienionej organizacji ruchu.

Autor: MIR / UMP

Poznań: Szkoła Odzieżowa kształci dłużej niż Uniwersytet

0
Stulecie istnienia obchodzi dziś – w poniedziałek 1 kwietnia Zespół Szkół Odzieżowych przy ul. Kazimierza Wielkiego. Kiedyś nazywana „szkołą żon” lub „pensją pani Filomeny” (od imienia popularnej pani dyrektor) znakomicie odnajduje się na wymagającym rynku mody, łącząc rzemiosło i sztukę użytkową.

Popularna „Odzieżówka” przy ul. Kazimierza Wielkiego posiada wiele nagród, a także m. in. certyfikat ISO oraz tytuł Lidera Edukacji Zawodowej. Ale jej znakiem firmowym są uczniowie odnoszący sukcesy w krawieckich pracowniach i na modowych wybiegach!

Absolwenci szkoły byli i są bardzo poszukiwani na rynku pracy. Szkoła otrzymuje co roku wiele ofert pracy dla krawców, fryzjerów i techników przemysłu mody. Jej absolwentów znajdziemy między innymi w pracowniach poznańskiej Opery jak i wśród kadry dydaktycznej Uniwersytetu Artystycznego i School od Form.

W roku stulecia szkoły odbyła się także jubileuszowa 25 edycja Ogólnopolskiego Konkursu dla Młodych Krawców i Projektantów „Mała Pętelka”. Młodzi twórcy prezentowali swe kolekcje mody oraz stylizacje fryzjerskie w kategorii użytkowej i awangardowej. Z roku na rok coraz ciekawsze są też sposoby prezentowania i aranżacje pokazów, którym towarzyszą układy choreograficzne i specjalnie komponowane na tę okazję utwory muzyczne.

Po ukończeniu nauki młodzież często stawia swe pierwsze kroki w biznesie – zakłada firmy
i marki odzieżowe, otwiera salony fryzjerskie. Część absolwentów kontynuuje naukę zawodu w uczelniach artystycznych na kierunkach projektowych i designerskich.

Zespół Szkół Odzieżowych kształci dobrych rzemieślników, ale też młodzież otwartą na nowe trendy zarówno w modzie, jak i na dynamicznie zmieniającym się rynku pracy.

Uroczyste obchody jubileuszu rozpoczną się w siedzibie szkoły przy ul. Kazimierza Wielkiego o godz. 12.00 (również efektowny pokaz mody). Obchodom towarzyszyć będzie wystawa zorganizowana w gmachu Urzędu Miasta przy pl. Kolegiackim. Ekspozycja przedstawia zarówno historyczny aspekt mody, jej społeczne i kulturowe znaczenie, jak i współczesne projekty i realizacje.

Warto podkreślić że Rada Osiedla Stare Miasto wyróżniła uczniów Zespołu Szkół Odzieżowych, którzy w ramach Klubu Ośmiu wykorzystując swoje zawodowe kompetencje opiekują się pacjentami hospicjum a także świadczą usługi fryzjerskie dla seniorów z domów pomocy społecznej a także dla bezdomnych.

Autor: Tomasz Dworek

Jan Garbarek zagra w Poznaniu

0
Jeden z największych saksofonistów w historii muzyki jazzowej po ośmiu latach powraca do Poznania! Jan Garbarek 30 czerwca wystąpi w poznańskiej Sali Ziemi.

Każdy koncert Jana Garbarka to wydarzenie, które na długo pozostaje w pamięci. Jego muzyka oddycha i daje przestrzeń do oddychania. Ma proste, a jednocześnie złożone brzmienie. Z jednej strony jest skomplikowana jak hymn, a z drugiej oszczędna, zabawna, czasem też poważna, pogrążona w zadumie, a przy tym wyjątkowo otwarta. Nie da się dzisiaj mówić o jazzie, nie wspominając osoby tego wybitnego saksofonisty. Fascynuje go twórczość ludowa i etniczna, uwielbia muzyczne podróże w czasie i przestrzeni – to ubarwia jego muzykę, ale także prowokuje do spotkań z artystami różnych kultur i stylistyk.

Jego ostatni poznański koncert, który odbył się w 2011 roku w kościele Ojców Dominikanów, do dzisiaj rezonuje w świadomości wszystkich, którzy dostąpili zaszczytu obecności na tym wydarzeniu. Jego koncerty składają się w wielce organiczny styl, budując jednocześnie rosnące napięcie. Jan Garbarek w Poznaniu pojawia się nad wyraz rzadko, dlatego nieostrożnie byłoby ominąć jego występ, który odbędzie się pod koniec czerwca w Sali Ziemi.

Nikt nie gra na saksofonie tak jak Jan Garbarek. Jego brzmienie stało się jego niewątpliwym znakiem firmowym, które od pewnego już czasu przybiera inny wymiar, niż to, co jest powszechnie rozumiane jako jazz. Za sprawą niezliczonych nagrań, koncertów w najważniejszych salach koncertowych na całym świecie, wieloletniej współpracy z Keithem Jarrettem i bezprecedensowej współpracy z Hilliard Ensemble popularność tego wyjątkowego saksofonisty sięga przestrzeni wszystkich gatunków muzycznych oraz granic.

W swoich kompozycjach i improwizacjach Jan Garbarek objawia się jako wirtuoz niewiarygodnie melodyjnej muzyki, która wprost wdziera się w nasze dusze. Ekspansywna przestrzeń dźwiękowa rozciąga się od absolutnego ukojenia do ekspresywnej ekstazy, promieniując zdumiewającym uczuciem spokoju, które jednak nie pozwala na odrobinę nudy.

Podczas koncertu w Sali Ziemi w Poznaniu Janowi Garbarkowi towarzyszyć będzie niemiecki klawiszowiec – Rainer Brüninghaus, Brazylijczyk Yuri Daniel grający na basie elektrycznym oraz hinduski mistrz perkusji, uznawany za jednego z najlepszych perkusistów na świecie – Trilok Gurtu.

JAN GARBAREK GROUP feat TRILOK GURTU
30.06.2019 r. SALA ZIEMI, POZNAŃ, Godz. 20.00
Bilety 140 – 250 zł.

Organizatorem wydarzenia jest Agencja Artystyczna Perspektywy we współpracy z Instytutem Edmunda.

Mat. pras., el

Poznań: ruszają połączenia do Zadaru i Rzymu

0

Od 1 kwietnia do Zadaru, a od 3 kwietnia – do Rzymu będziemy mogli polecieć bezpośrednio z poznańskiego lotniska Ławica.

Oba połączenia uruchomione przez Linię Lotniczą Ryanair to typowo wakacyjne kierunki, które w latach u biegłych cieszyły się dużym powodzeniem. Zadar, położony w samym sercu chorwackiego wybrzeża, cieszy się mianem najpiękniejszego miasta północnej Dalmacji. Usytuowany malowniczo nad samym brzegiem Morza Adriatyckiego zachwyca bogactwem zabytków, przyrody i gastronomii.

Spacerując po starym mieście z pewnością poczujemy włoski klimat – starówka zbudowana została bowiem zgodnie z rzymskimi zasadami urbanistycznymi (kilka większych ulic ułożonych wzdłuż i odchodzące od nich liczne ulice poprzeczne), stąd też Zadar nazywany jest „małym, chorwackim Rzymem”.

Miasto to jest ważnym centrum dziedzictwa kulturowego, a to za sprawą mnogości zabytków pochodzących z czasów antycznych, średniowiecza i renesansu. Spośród najciekawszych i najbardziej znanych warto zobaczyć kościół św. Donata, najstarszy obiekt sakralny Chorwacji, romańską katedrę św. Anastazji, ogłoszoną najpiękniejszym starym kościołem w Dalmacji, czy mury miejskie i ruiny Forum Romanum, zbudowanego na polecenie cesarza rzymskiego Augusta.

Jedną z najciekawszych atrakcji Zadaru są Morskie Organy – fale morskie, przechodząc przez rozmieszczone na powierzchni wody tuby o różnych długościach, dają niepowtarzalny koncert. Nie można pominąć też pięknej instalacji świetlnej „Pochwała Słońca” (Pozdrav Sunsu), autorstwa Nicoli Bašicia, która imituje cały układ słoneczny – złożona jest z paneli słonecznych, które nocą urzekają kolorowym, świetlnym pokazem.

Rzymu w zasadzie bliżej przedstawiać nie trzeba, jednak warto przypomnieć atrakcję, która jest mniej znana – ale nie mniej ciekawa. To jedna z najstarszych na świecie i chyba najsłynniejsza w Europie droga, a właściwie jej rzymski fragment – Via Appia Antica. Dopisek Antica rozróżnia ją od biegnącej równolegle Via Appia Nuova – jednej ze współczesnych arterii łączącej dzielnice Rzymu, którą dojeżdża się do centrum z Portu Lotniczego Ciampino. Przy odrobinie szczęścia (i samozaparcia – jest wąska i brukowana), można właśnie tą zabytkową, opisywaną w przewodnikach Via Appia Antica, dotrzeć do zabytkowych murów miejskich i Bramy św. Sebastiana, a stamtąd do wybranego przez nas miejsca.

Via Appia, w starożytności nazywana „regina viarum” (królową dróg), była miejscem wielu spektakularnych wydarzeń. To tam miało nastąpić opisywane przez Henryka Sienkiewicza w „Quo vadis” zawrócenie do Rzymu św. Piotra (wydarzenie to upamiętnia kościół Santa Maria in Palmis), przy niej ukrzyżowano powstańców Spartakusa. Po bruku Via Appia opuszczały miasto legiony rzymskie i tędy też wracały z chwałą na sztandarach. Mieszkańcy Rzymu przez stulecia spacerowali nią odwiedzając przy okazji groby bliskich (wzdłuż tej drogi znajdowały się miejsca pochówku rzymskich elit, ale też – w katakumbach – pierwszych chrześcijan), a do dzisiaj zachowane katakumby św. Sebastiana oraz św. Kaliksta uważa się za jedne z najstarszych i wartych odwiedzenia. Natomiast przyległy do niej Parco dell’Appia Antica był dzielnicą zamieszkaną przez patrycjat (zachowane są ruiny starożytnych willi).

Mat. pras., el

Poznań: Jak powinien wyglądać skwer Wilhelmiego?

0
Skwer przy ulicy Masztalarskiej, noszący imię Romana Wilhelmiego, ma w najbliższym czasie zostać poddany rewitalizacji. Jak powinien wyglądać? O to Estrada Poznańska wraz z Centrum Praktyk Edukacyjnych zamierzają zapytać poznaniaków.

Estrada i Centrum Praktyk Edukacyjnych przy Centrum Kultury Zamek prowadzą badania społeczne, które mają doprowadzić do wypracowania koncepcji takiego zagospodarowania, które będzie odpowiadać potrzebom mieszkańców.

– Najważniejsze w badaniach jest to, by wziąć pod uwagę potrzeby, pomysły i obawy mieszkańców oraz wszystkich lokalnych instytucji i zainteresowanych osób – deklarują organizatorzy. – Badania mają pozwolić na zbudowanie przestrzeni, która będzie miejscem dla nich wspólnym.

Badania zostały pomyślane tak, by pracować z jak najszerszą grupą osób i instytucji, które związane są z okolicą skweru Wilhelmiego. Do działań zostali zaproszeni mieszkańcy okolicznych kamienic, przedstawiciele organizacji pozarządowych, działacze kultury i przedsiębiorcy mający swoje siedziby lub działający niedaleko skweru oraz przedstawiciele samorządu. W badaniach mogą wziąć udział także wszyscy zainteresowani poznaniacy.

Spotkania będą miały formę warsztatów. Pierwszy, nazwany warsztatem wydobywczym dla mieszkańców, odbędzie się 2 kwietnia o 17.00 w Galerii OKO UCHO, ul Masztalarska 8. Poprowadzą go Katarzyna Chajbos i Bogumiła Mateja-Jaworska. Kolejny, 4 kwietnia o 14.00, będzie warsztatem wydobywczym dla organizacji pozarządowych, kulturotwórców i przedsiębiorców. Odbędzie się w Fundacji Mały Dom Kultury w Dragon Social Club ul. Zamkowa ¾, a poprowadzą go Bartek Lis i Jakub Walczyk.

9 kwietnia o godz. 17.00 odbędzie się z kolei warsztat wydobywczy dla przedstawicieli samorządu i wszystkich zainteresowanych w Galerii OKO UCHO, ul Masztalarska 8. Poprowadzą go Katarzyna Chajbos i Jakub Walczyk.

Mat. pras., el

Zwolnienie Adama Nawałki: Trenerowi dostało się za błędy innych?

0
Pozbycie się Adama Nawałki przed końcem sezonu to kolejny dziwny ruch wykonany przez zarząd Lecha Poznań w ostatnim czasie. Trenerowi dostało się za wszystko, ale ile było w tym tak naprawdę jego winy?

Na wstępnie zaznaczę – nie zamierzam bronić w tym tekście Adama Nawałki. Nie mam zamiaru pisać, że jest złym trenerem, ponieważ zbyt słabo punktował, ani wychwalać jego umiejętności, pamiętając o sukcesach jakie osiągnął z kadrą narodową. Uważam (jak zapewne większość kibiców), że ocenianie trenera po jedenastu (!) spotkaniach nie ma najmniejszego sensu i naprawdę niewiele można powiedzieć o trenerze i jego pracy, skoro na dobrą sprawę dostał drużynę stworzoną przez kogoś innego i na zmiany miał niewielki wpływ. Nawałki już z nami nie ma, oczywiście wypada mu życzyć powodzenia w kolejnym klubie.

To teraz cofnijmy się nieco w czasie – trzynaście lat temu doszło do fuzji Lecha z Amicą. Wtedy powstała też pierwsza koncepcja budowania drużyny. Franciszek Smuda dostał dużo wolności w tworzeniu nowego zespołu oraz zarząd klubu, który na tle innych drużyn z ekstraklasy imponował spokojem i przemyślanymi decyzjami, które nie zapadały pod wpływem emocji.

Trofeów Smuda zbyt wiele nie ugrał, ale trzeba mu oddać, że „jego” Lecha oglądało się z przyjemnością, a kilka dreszczowców kibice wspominają do tej pory. Po nim nastał, dość krótki, czas Zielińskiego, w którego zdecydowanie mniej osób wierzyło, ale który, dzięki swojemu pragmatyzmowi, dał Kolejorzowi mistrzostwo Polski. To nie wystarczyło i w połowie następnego sezonu Zieliński musiał pożegnać się z pracą. I w zasadzie od tego momentu decyzje, które zaczął podejmować zarząd klubu stawały się coraz bardziej chaotyczne, a o długofalowym budowaniu drużyny nie mogło być mowy.

Cierpliwość, która początkowo wyróżniała władze Lecha, na tle ligi, zamieniła się w zbyt wysokie oczekiwania wobec trenerów, a w przypadku ich niespełnienia, w jeszcze szybsze dymisje. Miejsce poznańskiemu klubu w szeregu próbował wyjaśnić Nenad Bjelica, który za chwilę szczerości bardzo mocno oberwał. Tymczasem Bjelicy już nie ma, a sytuacja Lecha ze złej zamieniła się tragiczną.

A warto pamiętaj, że zaledwie kilka miesięcy temu trenerem został Ivan Djurdević, który w końcu miał dać Lechowi nowe oblicze. Wieczne oszczędzanie i szukanie okazji na rynku transferowym miało zostać zastąpione przez jakość. Jej potwierdzeniem mieli być Tiba i Amaral, a Lech znowu miał być wielki. I akurat do nowych nabytków ciężko mieć większe zastrzeżenia. Oczywiście mogli dać klubowi więcej, ale za dramatyczną postawę drużyny też ciężko ich winić.

Kto jest zatem winny zaistniałej sytuacji? Zarząd, który teraz próbuje zrzucić odpowiedzialność na kolejnego trenera. Obecna sytuacja Lecha w tabeli jest odzwierciedleniem problemów, które nawarstwiały się już od dłuższego czasu. Chaotyczna polityka transferowa (może trochę stary, ale chyba najlepszy przykład to brak ściągnięcia napastnika w momencie, kiedy w ataku „szalał” Ślusarski), przy jednoczesnej presji na wynik. W połączeniu z sezonowym wyprzedawaniem każdej wyróżniającej się postaci, skutkuje tym, że Lech w polskiej lidze znaczy coraz mniej, a w Europie nie istnieje.

Naiwnej wiary, że kolejny trener jest w stanie zmienić oblicze zespołu nawet nie chce się komentować. Problemem Lecha od dłuższego czasu jest brak wystarczającej jakości wśród piłkarzy. Marzymy o mistrzostwie, jednocześnie ściągając zawodników jak Janicki i Makuszewski, którzy byli niechciani w innym (wówczas słabszym) klubie ekstraklasy, z nadzieją, że u nas się odbudują. Takie szanse zawodnikom może dawać Zagłębie Sosnowiec (oczywiście z całym szacunkiem dla tego klubu), a nie zespół, który chce walczyć o najwyższe cele. „Udane” transfery lokalne, konsekwentnie wspieramy dziwnymi „inwestycjami” z innych krajów, które najczęściej okazują się niewypałami.

W tym momencie wracamy do punktu wyjścia. Mamy zespół, z którego większość zawodników odejdzie, a nowy trener dostanie zadanie budowania kolejnego długofalowego projektu. Biorąc pod uwagę fakt, że obecnie oglądanie Lecha to pewnego rodzaju forma masochizmu, nowy projekt brzmiałby nawet kusząco. Tylko, że nowy projekt miał powstawać już w tym sezonie. Nie wyszło to zbyt dobrze. W efekcie, jeśli chodzi o trofea, przegraliśmy ten sezon i najprawdopodobniej przegramy kolejny.

Jeżeli gra Lecha pod wodzą nowego trenera się chociaż minimalnie poprawi (albo zacznie lepiej punktować, co w polskiej lidze nie jest takie trudne), zarząd hucznie odtrąbi sukces. Jeżeli wyniki pozostaną na obecnym poziomie za kilka miesięcy prawdopodobnie będzie nas czekała kolejna „rewolucja”, oczywiście poprzedzona ładnymi hasłami i wieloma obietnicami. Mając w pamięci, jak poprzedni sezon zakończyli kibice Lecha, wygląda to trochę na zabawę dynamitem. Ciekawe, ile tym razem fani Kolejorza, będą w stanie znieść upokorzeń, zanim ponownie zrobi się nieprzyjemnie?

Jacek Jaśkowiak: Liczę, że w przyszłości będzie więcej kobiet w polityce

0
– Wasz głos jest potrzebny, wasz głos jest silny, bo macie często więcej odwagi niż mężczyźni do wyrażania swoich poglądów. Dziękuję Wam za to wszystko! – powiedział Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, podczas otwarcia Kongresu Kobiet.

Kongres jest okazją do poruszenia wielu ważnych kwestii dotyczących m.in. roli kobiet w życiu publicznym, ich aktywności zawodowej, wyzwań z jakimi muszą się mierzyć czy pasji, dzięki którym mogą się realizować i spełniać swoje marzenia. W ramach Kongresu przewidziano ponad 30 dyskusji panelowych z udziałem m.in. Katarzyny Kierzek-Koperskiej, zastępczyni prezydenta Poznania, Iwony Guzowskiej, polskiej bokserki i kickboxerki czy aktorki Anity Sokołowskiej.

– Przed nami wyjątkowy rok, bo to on zadecyduje m.in. o tym, jakie prawa będą miały kobiety w następnych pokoleniach czy jakie będzie nasze miejsce w Europie. Mam jednak nadzieję, że tak jak to miało miejsce w wyborach samorządowych, tak również w wyborach do parlamentu, panie mocno się zaangażują i będą uczestniczyły w różnych, trudnych dyskusjach. Cieszę się, że kobiety mają więcej odwagi niż mężczyźni i rozumiem, że mając odmienne poglądy często dochodzi do kłótni – ale owszem spierajcie się, miejcie różne punkty widzenia, ale potrafcie wykazać wolę do jednoczenia sił. To naprawdę wyjątkowy rok! – mówił do zgromadzonych podczas otwarcia Jacek Jaśkowiak.

Autor: UMP

Adam Nawałka odchodzi z Lecha!

0
Zarząd Lecha Poznań zdecydował, że mecz z Koroną Kielce (0:0) był ostatnim, w którym zespół Kolejorza poprowadził Adam Nawałka. 61-letni szkoleniowiec został odsunięty od pełnienia funkcji trenera pierwszego zespołu. Jego obowiązki co najmniej do końca sezonu przejmie Dariusz Żuraw, który do tej pory prowadził trzecioligowe rezerwy poznańskiego klubu.

Nawałka przejął Lecha w końcówce listopada ubiegłego roku. Poprowadził drużynę w 11 meczach ligowych, w których zanotował bilans 5 zwycięstw, 1 remisu i 5 porażek. Wiosną poznaniacy wygrali jednak zaledwie 2 z 7 rozegranych spotkań. Zarząd wraz z dyrektorem sportowym Tomaszem Rząsą postanowił zareagować, rozstając się z byłym selekcjonerem reprezentacji Polski.

– Darzymy trenera Adama Nawałkę ogromnym szacunkiem, dlatego ta decyzja była dla nas niełatwa. Zarówno szkoleniowiec, jak i my doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie tylko wyniki, ale i postawa drużyny była daleka od naszych oczekiwań. Dziękujemy trenerowi za wielkie zaangażowanie i pracę jaką wykonał w klubie przez te kilka miesięcy. Życzymy mu również powodzenia w dalszej pracy szkoleniowej – mówi prezes Lecha Karol Klimczak w imieniu zarządu oraz dyrektora sportowego.

Dodajmy, że wraz z Nawałką Lecha opuszczają również wszyscy jego najbliżsi współpracownicy. Pierwszy zespół Kolejorza co najmniej do końca sezonu poprowadzi Dariusz Żuraw, który pracował w ostatnim czasie z trzecioligowymi rezerwami klubu. W 2015 roku był z Lechem mistrzem Polski jako asystent Macieja Skorży, a jesienią ubiegłego roku poprowadził lechitów w dwóch meczach jako szkoleniowiec tymczasowy. Wówczas zremisował na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 2:2 oraz pokonał Wisłę Płock 2:1 na stadionie przy Bułgarskiej w Poznaniu. Jego asystentem będzie Karol Bartkowiak, z którym współpracował również w drugiej drużynie Lecha. W poniedziałek nowy sztab poprowadzi pierwszy trening z zespołem.

Autor: Lech Poznań fot. lechpoznan.pl

Takiego Lecha nie da się oglądać

0
Lech Poznań zremisował na wyjeździe z Koroną Kielce 0:0 po bezbarwnym meczu i już jutro może stracić miejsce w czołowej ósemce Lotto Ekstraklasy na koszt Wisły Kraków, jeśli ta pokona Legię Warszawa na własnym stadionie. Piłkarze Adama Nawałki przez całe dziewięćdziesiąt minut oddali trzy strzały. Wszystkie niecelne.

Były selekcjoner reprezentacji Polski zaskoczył już przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Na ławce posadził między innymi bardzo dobrze spisującego się ostatnimi czasy Thomasa Rogne, a w jego miejsce wprowadził Rafała Janickiego. Zabrakło w jedenastce także Kostewycza, Jóźwiaka czy De Marco, a także kontuzjowanego Joao Amarala. Tak wiele mówiło się w ostatnim czasie o pożegnaniu się z kilkoma zawodnikami od najbliższego lata, a w pierwszej jedenastce znowu zobaczyliśmy Tomasika, Makuszewskiego, Trałkę czy Gajosa. Najzabawniejszą wiadomością dla kibiców była także obecność rumuńskiego pomocnika, Mihai Raduta, który kojarzony jest ostatnio tylko z zanucania w szatni „Kolejowy Klub Sportowy”, ale to i tak bardzo rzadko, bo tylko po wygranych meczach przez poznańską drużynę. Nawałka w Poznaniu zostawił Marchwińskiego, Klupsia czy Zhamaletdinova, którzy zamiast na mecz – pojechali otworzyć sklep „Kolejorza” w Starym Browarze w Poznaniu. Żal, bo wspomniani zawodnicy zrobiliby pewnie więcej i wnieśliby więcej ożywienia do gry chociażby swoim zaangażowaniem niż piłkarze występujący do tej pory. Naprawdę: jak długo można patrzeć na fatalne występy Gajosa, Trałki czy Tomasika? Nie mają oni przyszłości w stolicy Wielkopolski, a i tak Adam Nawałka uparcie wstawia ich do pierwszego składu.

Trener Lecha Poznań zabrał przed spotkaniem z Koroną wszystkich piłkarzy na mini-zgrupowanie do Opalenicy, by specjalnie przygotować się na wyjazdowy mecz w Kielcach. Jakie założenia i schematy były tam wypracowywane – nie mamy pojęcia, ale zupełnie nie było tego widać na boisku. Chyba, że były to długie, niedokładne piłki w stronę Gytkjaera. Korona była w spotkaniu z „Kolejorzem” zespołem lepszym, ale brakowało im wykończenia. Lechici natomiast nie potrafili stworzyć sobie żadnej dogodnej sytuacji, by pokonać bramkarza Korony. Wymowny jest też fakt, że Lech do 76. minuty miał tylko JEDEN NIECELNY strzał. Nic więcej. Ręce naprawdę opadają. Niech idealnym podsumowaniem tego meczu będzie tweet eksperta, Andrzeja Strejlaua.

 

Poznań Motor Show: Hostessy na zdjęciach!

0
Poznań Motor Show 2019 – największe targi motoryzacyjne w Europie Środkowej, to nie tylko piękne samochody. Od lat skutecznie o uwagę widzów walczą również hostessy.

Robert Mirzyński nie żyje

0
Przez kilka ostatnich lat był dyrektorem Bramy Poznania, jednak większości poznaniaków znany był jako wspaniały dziennikarz radiowy. Robert Mirzyński zmarł 30 marca.

Roberta Mirzyńskiego znają wszyscy miłośnicy słuchowisk radiowych. To on w czasach, gdy słuchowisko jako forma radiowa umarło już śmiercią naturalną, potrafił przywrócić je do życia. Wyreżyserował „Koronę śniegu i krwi” Elżbiety Cherezińskiej, nadając jej w wersji radiowej zupełnie nową jakość. Wielokrotnie zdobywał główne nagrody za swoje spektakle na sopockim Festiwalu Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji „Dwa Teatry” m.in. za reżyserię i produkcję spektakli „Czarny czwartek”, „Kot mi schudł” czy „Człowiek, który powiesił Greisera”. To ostatnie słuchowisko według scenariusza Józefa Hena reprezentowało polską radiofonię na Festiwalu Prix Italia w Mediolanie. W 2002 roku Robert Mirzyński został także odznaczony Medalem Młodej Sztuki.

W 2013 roku rozpoczął pracę jako dyrektor Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT z zadaniem dokończenia budowy Interaktywnego Centrum Historii Ostrowa Tumskiego i to on był inicjatorem zmiany nazwy ICHOT, która nie podobała się poznaniakom, na Bramę Poznania. Pod jego dyrekcją Brama Poznania została uznana za na Najlepszy Produkt Turystyczny w kategorii obiekt turystyczny w roku 2014, w tym samym roku otrzymała też tytuł jednego z 7 nowych Turystycznych Cudów Polski w konkursie National Geographic.

Robert Mirzyński od dawna zmagał się z ciężką chorobą nowotworową, chociaż pracował tak długo, jak długo wystarczyło mu sił. 30 marca nad ranem choroba go pokonała. Zmarł w wieku 51 lat.

el, fot. UMP

Lech zagra na wyjeździe z Koroną Kielce

0
O drużynie Lecha Poznań w ostatnim czasie mówiło się bardzo dużo. Zarówno o kiepskich wynikach, zbliżającej się letniej rewolucji i możliwości pożegnania aż piętnastu piłkarzy, po ewentualne zwolnienie Adama Nawałki i konsekwencje braku gry w pierwszej ósemce Lotto Ekstraklasy. Wszystko trzeba odłożyć na bok i skupić się na najbliższym meczu. Dzisiaj o 20:30 lechici zmierzą się na wyjeździe z Koroną Kielce.

Mecz wyjazdowy z Koroną ma duże znaczenie ze względu na układ tabeli i utrzymanie się „Kolejorza” w grupie walczącej o europejskie puchary. Ewentualny brak lechitów w pierwszej czwórce mógłby być kiepską wiadomością dla finansów poznańskiego klubu, co też wpłynęłoby pewnie na rozmiar letniej kadrowej rewolucji. Wliczając najbliższy mecz, do zakończenia rundy zasadniczej pozostały cztery kolejki. Rywale Lecha z najwyższej półki: Korona, Pogoń, Lechia oraz Jagiellonia. Wszystkie zespoły, które w tym momencie walczą o najwyższe cele w Lotto Ekstraklasie, a co za tym idzie, walczą bezpośrednio z „Kolejorzem”. W przypadku ewentualnego potknięcia Lecha, tuż za plecami czyha właśnie wspomiana Korona, a także Wisła Kraków, więc walka potrwa do ostatniego spotkania.

– Moje nastawienie jest nadal takie samo, czyli staram się cały czas pracować na maksymalnych obrotach. Wszystko jest przed nami i dla mnie liczy się najbardziej reakcja drużyny po ostatnim meczu. Wiadomo, że obecnie mamy bardzo trudną sytuację i doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Wszyscy jesteśmy rozczarowani wynikami, ale życie idzie do przodu. Wierzę, że mecz z Koroną będzie dobry w naszym wykonaniu. Jest to trudny teren, a kielczanie po ostatnim zwycięstwie są na fali, ale my jedziemy tam po trzy punkty – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej trener Lecha, Adam Nawałka.

– Chcielibyśmy podejść do tego meczu jak do starcia z Jagiellonią. Musimy pokazać to, co Białymstoku – że jesteśmy zgranym zespołem i mamy dobre nastawienie. Chcemy to zaprezentować z Lechem. Znamy moc naszego przeciwnika, ale również jego słabe punkty. Chcemy pokazać na murawie naszą siłę. Jesteśmy przygotowani do tego starcia – mówił z kolei szkoleniowiec Korony, Gino Lettieri.

Początek meczu w sobotę o godzinie 20:30.

Poznań: Hello Brother, Hello Sister. Demonstracja solidarnościowa na placu Wolności

0
„Bądźmy razem, aby zmienić nasz świat na lepsze!” – to jedno z haseł, którymi organizatorzy akcji zapraszali wszystkich przeciwnych przemocy i rasizmowi.

Bezpośrednim powodem do zorganizowanie takiej demonstracji była masakra w Christchurch, w Nowej Zelandii, podczas której 50 osób zostało zamordowanych podczas modlitwy w meczetach. Słowa, które pierwsza ofiara zamachowca wypowiedziała w jego kierunku brzmiały: „Hello brother”. Te słowa stały się hasłem przewodnim demonstracji antyprzemocowych na całym świecie.

„Chcemy tu, w Polsce i w Poznaniu pokazać naszą solidarność i wsparcie dla wszystkich prześladowanych i wykluczonych ze względu na swoje pochodzenie, wyznawaną religię i jej brak, kolor skóry, klasę społeczną, płeć i orientację seksualną” – wyjaśniali organizatorzy akcji, Muzułmańskie Centrum Kulturalno Oświatowe i Poznań Wolny Od Nienawiści.

Podczas przemówień uczestników akcji nie mogło zabraknąć odniesień do dzisiejszej rzeczywistości politycznej i mowy nienawiści. Jej efekty najczęściej ponoszą ci, którzy wyglądem, a zwłaszcza religią różnią się od współobywateli. Tymczasem, jak zwrócił uwagę jeden z mówców, profesor Krzysztof Podemski, muzułmanin nie musi być kimś, kto jest uchodźcą i przyjechał do Polski niedawno. Profesor przywitał się z publicznością tradycyjnym arabskim pozdrowieniem „salam alejkum”, chociaż muzułmaninem nie jest.

– Przecież islam jest w Polsce od wieków, polska społeczność muzułmańska zamieszkuje okolice miejscowości Krynki i Kruszyniany od setek lat – mówił profesor. – Nasi wojskowi przechodzili na islam, jak chociażby generał Bem. A dziś nasi turyści jeżdżą do Egiptu, Tunezji, Maroka i zwiedzają meczety, poznają tę kulturę. I moim zdaniem tędy właśnie prowadzi droga do zrozumienia się nawzajem.

Ksiądz Tomasz Puchalski z Reformowanego Kościoła Katolickiego przywitał się z uczestnikami demonstracji słowami „drodzy bracia i siostry”. Jak zauważył, w wielu religiach używa się tego zwrotu w świątyniach, a w świetle zajść w Nowej Zelandii, nabiera on przerażającego znaczenia.
– Wiele nas dzieli – mówił ksiądz Tomasz. – Inaczej kochamy, inaczej się modlimy. Ale też wiele nas łączy. Ja chcę wierzyć w to, że gdy w drugim człowieku zobaczymy człowieka, to różnice staną się drugorzędne. Ja tu stoję z moim przyjacielem Józefem. Żydzi też tu są. Jesteśmy tu wszyscy razem, bo razem chcemy się solidaryzować ze wszystkimi ofiarami. Mówi się, że to islam zabija. Nie, to nie islam. To chorzy ludzie zabijają.

Ksiądz Tomasz zakończył swoje wystąpienie modlitwą z polsko-niemieckiego modlitewnika ekumenicznego i zaprosił do niej wszystkich, także niewierzących. Oni mogli, zdaniem księdza, wsłuchać się w modlitwę jak w piękny, mądry wiersz.

Po modlitwie wszyscy obecni mogli się podzielić chlebem, zostali też zaproszeni na wegetariańską zupę z soczewicy, którą pomogli ugotować członkowie stowarzyszenia Jedzenie zamiast bomb.

Oto oświadczenie organizatorów dzisiejszej demonstracji: „My, muzułmanki i muzułmanie, osoby wierzące i nie wierzące, mieszkanki i mieszkańcy Poznania, stajemy ramię w ramię z ofiarami brutalnych ataków, których jedynym celem jest szerzenie bezsensownej nienawiści i rozbijanie naszej jedności. Z naszymi przyjaciółmi i nieprzyjaciółmi chcemy podzielić się chlebem i dobrym słowem, poznać się, porozmawiać, powiedzieć o naszym strachu i o naszej nadziei. Chcemy wspólnie znaleźć sposób na przezwyciężenie trawiącej nasze społeczeństwo przemocy i nienawiści.

Zamiast niechęci proponujemy wsparcie, a zamiast strachu wzajemną troskę.
Poznajmy się, porozmawiajmy, usiądźmy razem do stołu, bądźmy dla siebie sąsiadami i przyjaciółmi, bo tylko w ten sposób możemy zniwelować pogardę prowadzącą do śmierci niewinnych ludzi.

Stoimy po tej samej stronie: po stronie prawdy, dobra i przyjaźni. Nigdy więcej wojny, nigdy więcej rasizmu i faszyzmu! Bądźmy razem, aby zmienić nasz świat na lepsze”.

el, fot. L. Łada