Ponad 30 mln złotych – tyle dostały powiaty i miasta południa naszego regionu z Funduszu Dróg Samorządowych. Dzięki nim zostaną wyremontowane drogi, na które wcześniej nie było pieniędzy.
Kalisz dzięki tym środkom – 6 mln zł – wyremontuje dwie ulice: Kordeckiego i Piwonicką, jak podaje Radio Poznań. Wicewojewoda wielkopolska Aneta Niestrawska przekazując symboliczny czek powiedziała, że to największy po 1989 roku zastrzyk finansowy na modernizację dróg dla gmin i powiatów.
Wicewojewoda zwróciła też uwagę, że dobra infrastruktura drogowa oznacza bezpieczeństwo dla mieszkańców, a poczucie bezpieczeństwa jest bardzo ważne. Remonty i budowa dróg przyspieszą także rozwój gospodarczy tych regionów.
Pieniądze na budowę dróg otrzymały też powiaty kaliski, ostrowski, jarociński i krotoszyński oraz miejscowości Mikstat, Lisków, Kraszewice, Koźminek, Opatówek, Baranów, Chocz i Jaraczewo.
W aptekach powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego aż do odwołania nie będą pełnione dyżury nocne oraz w niedziele i święta. Aptekarze rozpoczęli akcje protestacyjną.
Powodem do protestu jest konieczność pełnienia nocnych dyżurów, podczas gdy aptekom brakuje wykwalifikowanego personelu, by podołać tym obowiązkom – jak informuje „Głos Wielkopolski”. W dodatku, jak wynika z doświadczeń aptekarzy, klienci pojawiają się najdalej do godziny 23.00. Później już nikt nie przychodzi aż do rana i tak naprawdę nocny dyżur w aptece jest zbędny.
Aptekarze złożyli wniosek do władz powiatu o skrócenie dyżurów właśnie z powodu braku zainteresowania klientów. Jak zauważa jedna z właścicielek aptek, Marta Reroń-Jasińska, aptekarz to zawód zaufania publicznego, gdzie ze względu na to, że dotyczy sprzedaży leków, nie ma miejsca na pomyłki. Jeśli do pomyłki dochodzi – winny jest aptekarz. Nadmiar pracy przy niedoborze personelu może skutkować obniżeniem jakości pracy.
Jednak władze powiatu nie odniosły się do argumentów środowiska ze zrozumieniem i całodobowe dyżury nie zostały odwołane. To dlatego aptekarze postanowili rozpocząć akcję protestacyjną. Mają nadzieję, że dzięki temu samorząd podejdzie poważnie do problemów, z którymi boryka się środowisko i odwoła nocne dyżury. Jak zwracają uwagę – w innych powiatach apteki dyżurują tylko do 22.00 i nikt nie ma z tym problemu.
Mandaty i utrata prawa jazdy – tak zostali ukarani czterej kierowcy, którzy w terenie zabudowanym jechali z prędkością ponad 100 km na godzinę. Wszystkich zatrzymali policjanci z ostrzeszowskiej drogówki jednego dnia – 4 października.
Pierwszy z zatrzymanych kierowców jechał z prędkością aż 139 km/h. Okazał się nim 29-letni mieszkaniec gminy Kraszewice. Drugi, 39-letni mieszkaniec gminy Mikstat, gnał z prędkością 120 km na godzinę w terenie zabudowanym.
Pozostali dwaj kierowcy jechali „tylko” 109 km na godzinę. Jeden z nich to 45-letni mieszkaniec gminy Kobyla Góra, natomiast drugim okazała się 24-letnia mieszkanka Grabowa nad Prosną.
Każdy z przyłapanych kierowców został ukarany mandatem i stracił prawo do prowadzenia pojazdów.
Jeden sąd nakazał rozwiązanie Pogotowia dla zwierząt, bo organizacja w sposób rażący naruszała ustawę o ochronie zwierząt. Drugi skazał byłego prezesa organizacji, który zamiast pomagać zwierzakom, przywłaszczał je sobie.
Grzegorz B., jak podaje „Głos Wielkopolski”, który jako pierwszy napisał o tej sprawie, był prezesem Pogotowia dla Zwierząt w latach 2008-2015. Zrezygnował z funkcji po wyroku sądu w Wołominie, który uznał go za winnego przywłaszczenia zwierząt Anety i Dariusza K.
Zrezygnował z funkcji – ale nie z działalności. W 2014 roku w poznańskim sądzie ruszył proces przywłaszczenie zwierząt należących do Zuzanny D., która prowadziła hodowlę psów, zarejestrowaną w związku kynologicznym.W tej sprawie chodziło o kilkadziesiąt rasowych psów, wartych ponad 80 tysięcy złotych. Grzegorz B. i jego wolontariusze nie tylko zabrali psy z domu pani Zuzanny, ale jeszcze wywieźli samą właścicielkę do szpitala psychiatrycznego. Bo protestowała przeciwko zabieraniu zwierząt. Później mężczyzna tłumaczył się, że psy były brudne, zapchlone i niedożywione, dlatego je zabrał. Niestety, nikomu nie udało się sprawdzić, czy rzeczywiście tak, było, bo Grzegorz B. komuś wydał zwierzęta i mimo obietnic – ani ich nie oddał, ani nie ujawnił, w czyich rękach są teraz psy Zuzanny D.
Sąd nie dał wiary tłumaczeniom Grzegorza B. Uznał, że mężczyzna nie miał prawa rozporządzać zabranymi zwierzętami. Powinien je tylko przechowywać i wydać na żądanie uprawnionego organu, czyli policji lub prokuratury.Tymczasem do dziś nie wiadomo, gdzie są zwierzęta. Oskarżony, mimo obietnic, że wskaże miejsce, w którym się znajdują, nie zrobił tego, co jest jawnym lekceważeniem prawa i organów ścigania, świadczącym o jego perfidii. Na wysokość kary miał też wpływ fakt, że mężczyzna już trzykrotnie był karany za przywłaszczanie zwierząt, które później wydawał – i zapewne zarabiał na tym całkiem niezłe pieniądze. Wezwana biegła oszacowała wartość zwierząt zabranych Zuzannie D. na 85 tys. zł.
Sąd skazał Grzegorza B. na 8 miesięcy więzienia za przywłaszczenie psów, a także zapłatę 72 tys. zł Zuzannie D. w ramach rekompensaty. Mężczyzna ma też pięcioletni zakaz sprawowania funkcji kierowniczych w organizacjach zajmujących się ochroną zwierząt. Samego Grzegorza B. na ogłoszeniu wyroku nie było, ale wcześniej zapewniał, że jest niewinny i że będzie się odwoływał.
W 2018 roku Sąd Rejonowy Nowe Miasto i Wilda wydał wyrok rozwiązujący Pogotowie dla Zwierząt ze względu na rażące naruszenia ustawy o ochronie zwierząt, jakie miały miejsce w stowarzyszeniu. Jednak pełnomocnicy Pogotowia dla Zwierząt złożyli odwołanie i sąd apelacyjny zadecydował o konieczności ponownego rozpatrzenia tej sprawy.
Depresja stanowi jedno z najczęstszych zaburzeń psychicznych, dotykających osoby w każdym wieku. Nieustannie wzrasta jednak świadomość społeczna w kwestii zdrowia psychicznego.
Jednocześnie w dalszym ciągu w większości przypadków depresja diagnozowana jest zbyt późno. Wczesne rozpoznanie stwarza możliwość, natychmiastowego podjęcia leczenia i uniknięcia przykrych konsekwencji, zarówno tych zdrowotnych jak i psychicznych. Bagatelizowanie objawów prowadzi do coraz większych zaburzeń, utrwalających się w psychice chorego. Skuteczne leczenie i właściwa diagnostyka są podstawą walki z depresją. Czym tak naprawdę jest depresja? Jakie są sposoby walki z depresją? Czy leczenie depresji przynosi skutki?
Czym jest depresja?
Kiedy możemy rozpoznać depresję?
Jak skutecznie leczyć depresję?
Depresja to choroba, która poddaje się skutecznemu leczeniu. W zależności od postaci depresji istnieje wiele metod leczenia. Podstawą pozostaje jednak właściwe rozpoznanie problemu. Jak więc walczyć z depresją? Gdzie szukać pomocy?
Czym jest depresja?
Depresja będąc jedną z najczęstszych form zaburzeń psychicznych, stanowi poważny problem zdrowotny. Schorzenie to nie ogranicza się bowiem do sfery mentalnej czy psychicznej, ale przekłada się także na funkcjonowanie organizmu jako całości. Najbardziej charakterystycznym objawem depresji pozostaje smutek, mający głęboki i nasilający się charakter, utrzymujący się przez większość czasu, bez względu na to, co robimy i czego doświadczamy. Dodatkowo towarzyszyć mu mogą objawy, takie jak: brak zdolności do odczuwania radości, osłabienie nastroju, przewlekłe zmęczenie, obniżona samoocena, poczucie samotności, nadmierna drażliwość, niekontrolowany płacz czy emocjonalność.
Uczucia te stopniowo przejmują kontrolę nad życiem chorego, prowadząc do osłabienia jakości życia, utraty celów i motywacji. Chory traci chęć do życia i całkowicie rezygnuje z jakichkolwiek aktywności. Doświadczać może myśli samobójczych i urojeń. Dość często pojawia się także nieuzasadniony lęk. Objawy te stanowią bezwzględne wskazanie do konsultacji psychiatrycznej. Oprócz podstawowych objawów psychicznych pojawiają się także dodatkowe objawy somatyczne, do których zaliczyć możemy zaburzenia snu, bezsenność, zaburzenia koncentracji, utratę apetytu czy spadek masy ciała.
Kiedy możemy rozpoznać depresję?
Każdy z nas miewa w życiu trudniejsze momenty, kiedy natłok obowiązków i problemów nas przytłacza, brak nam energii i motywacji do działania. Kiedy jednak możemy podejrzewać depresję? Zgodnie z wytycznymi jeśli współistnieją przynajmniej dwa objawy podstawowe oraz dwa dodatkowe, a czas utrzymywania się przekracza dwa tygodnie, należy skonsultować się z lekarzem bądź psychoterapeutą.
Skuteczną metodą leczenia depresji jest odpowiednio prowadzona psychoterapia. Informacji o różnych formach terapii i walki z depresją możesz szukać za pośrednictwem stron, takich jak Jak skutecznie leczyć depresję?
Depresja stanowi poważne schorzenie, którego nie wolno lekceważyć. Depresja to choroba, która poddaje się skutecznemu leczeniu. Leczenie depresji należy rozpocząć najszybciej jak to możliwe, korzystając ze sprawdzonych form psychoterapii i wsparcia doświadczonego personelu medycznego.
Policja zatrzymała wandala, który zostawiał swoje „tagi” na słupach trakcyjnych. Straty jakie poniosło przez niego miasto na chwilę obecną nie są jeszcze dokładnie znane.
„Tagerzy” to wandale, którzy na przypadkowych miejscach w mieście zostawiają swój znak. Ciężko uznać to za sztukę. Najsłynniejszymi przypadkami w Poznaniu byli tzw. Pive i Potse, którzy kilka lat temu zostawiali swoje „tagi” dosłownie wszędzie.
W nocy z niedzieli na poniedziałek policjantom, dzięki czujnemu oku operatorki monitoringu miejskiego, udało się złapać kolejną osobę odpowiedzialną za mazanie po ścianach. Około godziny 6 rano w okolicach Parku Chopina, jeden mężczyzna oszpecił co najmniej sześć słupów trakcyjnych. Początkowo niestety wandalowi udało się zniknąć z obrazu kamer, ale godzinę później operatorka monitoringu dostrzegła go ponownie, tym razem na ulicy Żydowskiej. Chwilę później wandal był już w rękach policji i trafił na posterunek, gdzie składał wyjaśnienia.
Autor wulgarnego napisu „Je*** PiS” może mieć problemy. Policja będzie ustalała kto mógł wykonać malunek.
Napis od momentu powstania budzi żywe zainteresowanie przechodniów. Nic dziwnego – jest doskonale widoczny już z daleka. Większość z przepytanych przez nas poznaniaków odnosi się do tego rodzaju „twórczości” jednak zdecydowanie negatywnie. Podobny stosunek mają władze miasta, które mimo, że są w opozycji do PiS i często bardzo negatywnie odnoszą się w stosunku do tego ugrupowania, to napis uważają za klasyczny przejaw wandalizmu.
Poznaniacy też od władz miasta oczekiwali, że malunek szybko zniknie z brzegów Warty. Sytuacja nie była tutaj taka prosta, ponieważ brzegi rzeki podlegają Regionalnemu Zarządowi Gospodarki Wodnej w Poznaniu, a nie jest on strukturą miejską. Pracujący w nim urzędnicy jednak sami poradzili już sobie ze sprawą. Najpierw o zdarzeniu oficjalnie poinformowali policję, a następnie przystąpili do usuwania napisu.
Autora będzie teraz szukała policja. W przypadku gdyby udało się go złapać (co może być trudne), najprawdopodobniej usłyszy zarzut uszkodzenia mienia.
Artykuł 288 Kodeksu Karnego:
§ 1. Kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Karze określonej w § 1 podlega także ten, kto przerywa lub uszkadza kabel podmorski albo narusza przepisy obowiązujące przy zakładaniu lub naprawie takiego kabla.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Do 2022 roku Poznań powinien mieć halę sportową z prawdziwego zdarzenia. Plan przebudowy jest ambitny i zakłada znaczące powiększenie obecnego obiektu.
Renowacja hali miałaby rozpoczął się już w przyszłym roku i potrwać dwa lata. Elewacja budynku ma zostać zachowana w obecnym kształcie (wyremontowany zostanie dach), ale wnętrze ma przejść ogromne zmiany. Nowy projekt zakłada postawienie na minimalizm, który ma być ponadczasowy. Jak w takim razie zwiększy się powierzchnia Areny? Nowy projekt zakłada, że powstanie dodatkowy poziom w budynku. W wielkim uproszczeniu, płyta główna hali w przyszłości będzie się znajdowała jakieś sześć metrów niżej. To w połączeniu z głęboką modernizacją obiektu wewnątrz ma pozwolić na dostosowanie hali do współczesnych standardów.
– Arena to historyczny punkt na mapie Poznania, do którego wielu mieszkańców czuje sentyment. W nowej odsłonie stanie się obiektem nowoczesnym, spełniającym współczesne standardy, nie tracąc przy tym swoich historycznych walorów – tłumaczy Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.
Projekt przygotowała firma CDF Architekci. Wykonawca ma zostać wyłoniony w drodze konkursu. – Wnętrze Areny będzie spełniać wymagania, jakie stawia się dziś obiektom widowiskowo-sportowym. Najważniejsza jest jego funkcjonalność. Po przebudowie w budynku będą się odbywać koncerty, wydarzenia teatralne, mecze siatkówki, koszykówki, rozgrywki piłki ręcznej i halowej piłki nożnej, zawody sportów walki. Zależało nam więc na maksymalnym zwiększeniu pojemności widowni – mówi Przemysław Trawa, prezes zarządu Grupy MTP.
Zmiany czekają też otoczenie obiektu. W jego najbliższym sąsiedztwie pojawi się m.in. parking podziemny, który docelowo będzie mógł pomieścić nawet 700 samochodów. Zaplecze techniczne jest szczególnie ważne w kontekście imprez, które mają się na hali po modernizacji odbywać. Obiekt docelowo będzie mógł pomieścić nawet 6500 osób na trybunach podczas wydarzeń sportowych oraz do 9000 osób na koncertach.
Kilka wozów straży pożarnej, ewakuacja studentów z głównego budynku Uniwersytetu Ekonomicznego oraz duże korki w okolicy.
Tak wyglądał dzisiejszy poranek w okolicach budynków uczelni. Około 11 rano nastąpiło ewakuacja studentów i wykładowców, a na miejscu pojawiła się straż pożarna. Jak się okazało, wszystko w ramach ćwiczeń.
Zdjęcia otrzymaliśmy od pana Pawła, naszego czytelnika.
Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Poznaniu zdecydował, że ognisko wścieklizny w Parku Wilsona jest już wygasłe.
Ostrzeżenie o wściekliźnie w Parku Wilsona pojawiło się na początku lipca, po tym jak chory nietoperz pogryzł tam człowieka. W wyniku wprowadzonego zakazu nie można było wchodzić ze zwierzętami na teren wyznaczony przez inspektorat oraz organizować tam różnego rodzaju konkursów i wystaw z udziałem zwierząt.
Teraz Powiatowy Inspektorat Weterynarii uznał, że ognisko wścieklizny w parku wygasło.
W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do groźnego wypadku drogowego na drodze powiatowej z Modrza do Strykowa.
Jeden z samochód uderzył w drzewa, a następnie znalazł się na skraju drogi. – Natychmiast podjęto decyzję o ewakuacji osoby poszkodowanej z pojazdu, która była w nim zakleszczona. Do działań niezbędne były narzędzia hydrauliczne, dzięki którym uzyskaliśmy dostęp do poszkodowanego. W końcowej fazie działań przystąpiono do wydostania osoby z pojazdu, a następnie przekazano ją zespołowi ratownictwa medycznego. Dalsze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz neutralizacji substancji ropopochodnych – relacjonują strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Strykowie.
Fortepian, na którym Ignacy Jan Paderewski pobierał nauki, zostanie uroczyście zaprezentowany podczas koncertu w Poznaniu.
Po uroczystości instrument, który Towarzystwo Muzyczne im. T. Leszetyckiego przekaże poznańskiej uczelni, będzie eksponowany w holu Auli. Wydarzenie organizują wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann i rektor Akademii Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Poznaniu prof. Halina Lorkowska. – To fortepian o nieocenionej wartości historycznej. Dla nas, Wielkopolan, ma on szczególne znaczenie, bo grał na nim Ignacy Jan Paderewski, czyli człowiek, który tchnął ducha zwycięstwa w uczestników Powstania Wielkopolskiego – mówi wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann.
Instrument, dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, został zakupiony przez Towarzystwo Muzyczne im. Teodora Leszetyckiego i był przechowywany w Hamburgu. Z inicjatywy ambasadora Polski w Berlinie prof. Andrzeja Przyłębskiego oraz kierownictwa PKN ORLEN i ORLEN Deutschland GmbH, fortepian został przewieziony z Hamburga do Poznania, gdzie zostanie przekazany poznańskiej uczelni.
Fortepian Bösendorfer z 1882 roku, na którym grali obaj wirtuozi – Paderewski i Leszetycki, będzie można zobaczyć i usłyszeć podczas koncertu w poznańskiej Auli Nova 12 października 2019 roku o godz. 17:00.
Podczas uroczystości przekazania instrumentu, w dniu 12 października br. w Auli Nova Akademii Muzycznej wystąpi z recitalem prof. Hubert Rutkowski, prezes Towarzystwa Muzycznego im. T. Leszetyckiego a jednocześnie znakomity pianista, pedagog i popularyzator polskiej muzyki, podążający ścieżką wielkiego patrona.
Hubert Rutkowski, absolwent Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie, w wieku 28 lat wygrał konkurs na stanowisko profesora Hochschule für Musik und Theater (Wyższej Szkoły Muzycznej i Teatralnej) w Hamburgu, jako jeden z najmłodszych profesorów w Niemczech. Prowadzi tam własną klasę fortepianu, zajmując jednocześnie stanowisko kierownika Katedry Fortepianu tej Uczelni. Od roku 2011 prowadzi również klasę fortepianu w Hochschule für Künste (Wyższej szkole Artystycznej) w Bremie. W ostatnich latach jego pasją są fortepiany historyczne.
Ignacy Jan Paderewski (ur. 1860 r.) naukę gry na pianinie rozpoczął jako 12-latek w warszawskim Instytucie Muzycznym. Po ukończeniu szkoły w 1878 r. zarabiał jako pianista i akompaniator, a także nauczyciel gry. W 1881 roku, po tragicznej śmierci żony, Paderewski wyjeżdża do Berlina i bez reszty poświęcenia się muzyce. Przypadkowe spotkanie ze światowej sławy aktorką Heleną Modrzejewską odmieniło jego los. Modrzejewska, zachwycona talentem Paderewskiego, zorganizowała zbiórkę pieniędzy, która pozwoliła 24-letniemu pianiście podjąć naukę w Wiedniu u znakomitego pedagoga fortepianu, Teodora Leszetyckiego.
Leszetycki (ur. w 1830 r.), uzdolniony pianista, pierwszych lekcji zaczął udzielać w wieku piętnastu lat. W 1862 r. Antoni Rubinstein powierzył mu klasę fortepianu w utworzonym przez siebie Konserwatorium Petersburskim. Od 1878 r. pracował w Wiedniu, gdzie poświęcił się prywatnemu nauczaniu i komponowaniu. Wykształcił blisko 1200 pianistów, w tym wielkie sławy swoich czasów.
Paderewski, który potrafił ćwiczyć po 12 godzin dziennie, pod okiem mistrza w latach 1884-87 w nadrobił techniczne zaległości, a jego pierwszy publiczny koncert, zagrany w Wiedniu 1887 roku, zapoczątkował wielką międzynarodową karierę pianisty i kompozytora. Warto dodać, że w tym samym roku jego mistrz i nauczyciel Teodor Leszetycki dał swój ostatni publiczny koncert.
Coraz gorsza pogoda to idealna wymówka, żeby odwiedzić teatr czy kino. W tym tygodniu okazji, żeby to zrobić będzie mnóstwo.
Poniedziałek 7 października 2019
O co biega? • Premiera Teatru Capitol • Poznań Teatr Wielki •
7 października @ 17:30 – 20:00
„O co biega?“ to jedna z najzabawniejszych światowych fars autorstwa Philipa Kinga. Pełna zaskakujących zwrotów akcji historia, z minuty na minutę, choć wydaje się to już niemożliwe, staje się jeszcze śmieszniejsza. Do samego końca nie wiadomo, kto jeszcze pojawi się nagle w drzwiach lub niespodziewanie wyskoczy z szafy!
Spokojne angielskie miasteczko. Dom pastora Lionela Toopa oraz jego pięknej i wyzwolonej żony, byłej aktorki, Penelopy Toop, budzącej zgorszenie wśród nobliwych mieszkańców. Niechęć do niej przejawia zwłaszcza jedna wścibska, stara panna Skillon, skrycie podkochująca się w przystojnym duchownym. Gdy podczas nieobecności pastora, jego żonę odwiedza niezapowiedziany gość – kolega sprzed lat, z czasów teatralnych, rozpoczyna się lawina nieoczekiwanych zdarzeń…
Dni Kariery® | Poznań
8 października @ 09:00 – 16:00
Wybierz jedną z wielu ścieżek do swojej wymarzonej kariery na targach pracy Dni Kariery®
Na targach znajdziesz nie tylko pracę ale również staże oraz praktyki.
Będziesz mieć okazję:
– spotkać się z pracodawcami i zdobyć informacje na temat rozwoju w ich firmach,
– poznać obecnie kształtującą się sytuację na rynku pracy,
– dowiedzieć się jakie zawody obecnie są najbardziej poszukiwane oraz jakie kompetencje i umiejętności są wymagane,
– skorzystać z porad naszych doradców (sprawdzenie CV, próbne rozmowy rekrutacyjne, wykonanie profesjonalnego zdjęcia),
– wziąć udział w warsztatach i szkoleniach, które pomogą ci zwiększyć twoje kompetencje.
Poznań w czasach Powszechnej Wystawy Krajowej [1929]
8 października @ 17:00 – 18:30
Jaki był Poznań w 1929 roku, w czasie Powszechnej Wystawy Krajowej, czyli największego eventu w dziejach miasta? Jak się wtedy budowało? Co się nosiło? Jakie rozrywki mieli wtedy Poznaniacy?
90 lat po największej wystawie w historii miasta przypominamy ten wyjątkowy czas, który wpłynął na kształt i rozwój Poznania. To wtedy rozpoczęła się historia targowej stolicy Wielkopolski. Do dziś istnieją budynki zbudowane w tamtym czasie i funkcjonuje zaproponowany wtedy układ urbanistyczny. Do dziś historia przepychu i nowoczesności tamtego wydarzenia nie zgasła.
Wysoka dziewczyna | Specjalny pokaz przedpremierowy w Kinie Muza
8 października @ 19:30 – 22:00
Nagrodzona w Cannes „Wysoka dziewczyna” fantastycznie rekonstruuje realia i pełną napięcia atmosferę czasów tuż po II wojnie światowej, gdzie euforia miesza się z żałobą, a na wciąż świeżych ruinach powoli kiełkuje nadzieja. W najnowszym filmie Kantemira Bałagowa, autora znakomitej „Bliskości”, poznajemy historię dwóch przyjaciółek, Maszy i Ilji, które próbują odnaleźć swoje miejsce w powojennym Leningradzie. Przygotowując scenariusz, Bałagow inspirował się słynnym reportażem noblistki Swietłany Aleksijewicz – „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. Reżyser nie skupia się na heroicznych czynach, lecz na nowo definiuje bohaterstwo: jako codzienne drobne zwycięstwa życia nad śmiercią, nadziei nad żałobą, młodości nad dramatycznymi doświadczeniami.
Greta i Albert, małżeństwo aktorów wiedzie szalone życie walcząc o swoje miejsce na scenie i w związku. Czy należy się godzić z upływającym czasem?
Każde z nich radzi sobie z tym na swój sposób. Greta stawia czoła przyszłości za pomocą zabiegów chirurgii estetycznej powoli tracąc rysy twarzy, natomiast Albert biernie się jej poddaje… do czasu. Przyszłość… Co przyniesie kolejny dzień? I jak nie dać się zepchnąć ze sceny, nie tylko tej zwanej życiem?
Od października do grudnia, w każdą środę o 19:00 zapraszamy Was na cykl filmów dokumentalnych o najważniejszych problemach XXI wieku. Znajdziecie w nim świetne pozycje o ekologii, żywieniu zagrożeniach cyfrowych i przemianach społeczno-politycznych.
Leniwe Impro 18. Komediowe Wariacje Na Kolację
9 października @ 20:00 – 22:00
Po pożegnaniu wakacyjnych wojaży i wrześniowej szkolnej rozbiegówce należy się wszystkim wytchnienie i salwy serdecznego śmiechu. W środę 9 października 2019 roku pierwszy w nowym sezonie spektakl komedii improwizowanej w wykonaniu Grupy Improwizacji Kabaretowej „Leniwe IMPRO”.
Legenda polskiej muzyki bluesowej, ciesząca się niesłabnącą popularnością od 30 lat!
Zespół powstał w 1988 r. i już w tym samym roku wystąpił w katowickim Spodku jako laureat festiwalu Rawa Blues. W 1989 r. wystąpił na Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki, gdzie został zakwalifikowany do Złotej Dziesiątki polskich zespołów młodzieżowych oraz wziął udział w koncercie finałowym festiwalu Opole ’89.
Ponad 40 procent poparcia w Wielkopolsce. Taki wynik zdobyło Prawo i Sprawiedliwość w sondażu przygotowanym przez Ośrodek Badawczy Dobra Opinia.
Daje to ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego oczywiście pierwsze miejsce wśród partii politycznych. Pięć procent mniej ma druga w sondażu Koalicja Obywatelska. Trzecie miejsce ponownie przypadło Lewicy, która tym razem zdobyła 13 procent poparcia. Nerwowo do samych wyborów będzie zapewne w sztabach PSL i Konfederacji. Pierwsze ugrupowanie znajduje się niebezpiecznie blisko progu wyborczego, a Konfederacji kolejny raz nie udało się go przebić.
Prawo i Sprawiedliwość – 40,3%
Koalicja Obywatelska – 35,1%
Sojusz Lewicy Demokratycznej – 12,9%
Polskie Stronnictwo Ludowe – 6,9%
Konfederacja – 4,1%
W porównaniu z poprzednim sondażem przygotowanym przez tę pracownię poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości w Wielkopolsce wzrosło o około 2 procent. Reszta ugrupowań utrzymuje poparcie na stabilnym poziomie. Sondaż został przeprowadzony dla Głosu Wielkopolski we współpracy z Ośrodkiem Badawczym Dobra Opinia na próbie 500 respondentów.
Wybory do Sejmu i Senatu odbędą się 13 października.
Większość dla PiS i cztery komitety w sejmie – tak prognozuje Ośrodek Badawczy Dobra Opinia. Prawo i Sprawiedliwość miażdży konkurencję, i to w całym kraju.
Gdyby wybory odbywały się dzisiaj, to zgodnie z wynikami sondażu przygotowanego przez Polska Press Grupę we współpracy z Ośrodkiem Badawczym Dobra Opinia, Prawo i Sprawiedliwość (PiS, Solidarna Polska, Porozumienie) zdobędzie 48.30%, czyli pokona rywali w przedbiegach.
Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Zieloni, Inicjatywa Polska) otrzyma 27.70%, Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD, Razem, Wiosna) 12.40%, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL, Kukiz’15, Unia Europejskich Demokratów, SD) 6.50%, Konfederacja Wolność i Niepodległość (Partia KORWiN, Ruch Narodowy, Konfederacja Korony Polskiej, Liga Narodowa, Partia Kierowców, ZChR) 4.20%, a pozostali – 0.90%.
Jak zauważają badacze, PiS poprawiło swój wynik sprzed czterech lat aż o ponad 10 pkt. proc. i jeśli tak zagłosują Polacy, to partia ta zdobędzie samodzielną większość w Sejmie mają 254 mandaty. Przypomnijmy, że w obecnej kadencji tych mandatów miała 235.
Znacznie gorzej wypada Koalicja Obywatelska. Cztery lata temu Platforma Obywatelska zdobyła 24,1 proc. głosów, co razem z Nowoczesną (7,6 proc.) dało 31,7 proc. głosów i 166 mandatów (138 PO – 28 N). Przy poparciu 27,7 proc. ankietowanych byłoby to 138 mandatów.
Lewica natomiast zyskuje. W 2015 roku koalicja SLD, Twojego Ruchu i innych partii nie przekroczyła 8-procentowego progu wymaganego dla koalicji, więc do sejmu nie weszli. Za to teraz mogą liczyć – jak wynika z sondażu – na 12,4 proc. głosów i 49 mandatów. W mijającej kadencji sejmu Kukiz’15 zdobył 8,8 proc. głosów i 42 mandaty, a PSL 5,1 proc. i 16 mandatów. Teraz PSL-Koalicja Polska może liczyć tylko na 18 mandatów.
A jak to wygląda z podziałem na województwa? Także i tutaj widać dominację PiS. Zdecydowanie przegrywa tylko w dwóch województwach: pomorskim i zachodniopomorskim. Wygrywa w 14, a w małopolskim, lubelskim i świętokrzyskim w ogóle nie ma konkurencji.
Jak będą głosowały kobiety? Badanie zajęło się szczególnie paniami, ponieważ stanowią one ponad połowę elektoratu. I co się okazało? Wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości jest ich 56,1 proc., Koalicji Obywatelskiej – 55,4 proc., a Lewicy 57,7 proc.
Wśród wyborców PSL-Koalicja Polska i Konfederacja. Elektorat sojuszu ludowców z Kukiz’15 dominują mężczyźni i jest ich 67,1 proc., a wyborcy Konfederacji (m.in. KORWiN, Ruch Narodowy, Grzegorz Braun) to głównie panowie – aż 70,9 proc.
Wśród wyborców PiS dominują osoby po 60. roku życia – jest ich tam 28,1 proc. Młodzież to zaledwie 17,4 proc. Z kolei młodzi ludzie,18-29 lat, dominują wśród wyborców Konfederacji (47,3 proc.). Grupa wiekowa 30-44 lat dominuje w Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. 34,1 proc. elektoratu SLD, Wiosny i partii Razem stanowi właśnie ta grupa. Dla Koalicji Obywatelskiej jest to 31,1 proc. Wyborców w wieku 45-59 lat najwięcej jest w PSL i Kukiz’15 (30,1 proc.).
Co ciekawe, sondaż wykazał, że PiS cieszy się największym poparciem w miastach ze wszystkich komitetów.Wyborcy na wsi to 55,2 proc., a w miastach – 44.8 proc. Dla porównania wyborcy w miastach stanowią 34,2 proc. elektoratu PSL, 25,2 proc. SLD, 32,7 Konfederacji i 27,9 Koalicji Obywatelskiej.
Badanie zostało wykonane na reprezentatywnej kwotowo próbie 8000 dorosłych mieszkańców Polski metodą bezpośredniego wywiadu ankieterskiego.
Aplikacja „Moja Komenda” to pierwszy mobilny przewodnik po polskich jednostkach policji. Dzięki niej można w prosty sposób odnaleźć najbliższą jednostkę, a następnie sprawdzić, jak najszybciej do niej trafić.
Usługa przygotowana przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zawiera także dane adresowe wszystkich komend i komisariatów w Polsce. „Moja komenda” zawiera również bazę wszystkich dzielnicowych w Polsce oraz umożliwia ich odszukanie po adresie lub po nazwisku, tak samo jak pozwala na zlokalizowanie komisariatu dzięki kodowi pocztowemu.
Aplikacja pokaże komisariat lub komendę na mapie i wytyczy do niej najkrótszą trasę – lub do tej, do której chce się udać właściciel telefonu.Dzięki aplikacji można się też połączyć z wybraną jednostką lub wybranym dzielnicowym jednym kliknięciem.
Bajka jest specyficznym, krótkim utworem literackim z morałem zawierającym często cechy żartobliwe, czy też wierszowany układ.
Klasyfikacyjnie znajduje się na pograniczu epiki i liryki, a podzielona została na typ narracyjny lub epigramatyczny. Literaturoznawcy uważają, że to przykład jednej z najstarszych, jeszcze oralnych form przekazu. Pierwsze teksty powstawały w starożytności w basenie Morza Śródziemnego, na terenie ekspansji kultury greckiej oraz rzymskiej. Bajki najpopularniejszy czas przeżywały w okresie Renesansu, a następnie Oświecenia.
Geneza bajek w twórczości Ignacego Krasickiego
Ignacy Krasicki w świadomości literackiej społeczeństwa debiutował stosunkowo późno, gdyż w wieku dopiero czterdziestu lat utworem „Hymn do miłości Ojczyzny”. Niedoścignionym arcydziełem twórczym gnieźnieńskiego biskupa są bajki, które wywarły ogromny wpływ na rozwój polskiej sztuki, a także mentalności ludzi. Najlepszy opis ich tematyki zawarł we „Wstępie do bajek” sam autor. Za pomocą tradycyjnego trzynastozgłoskowca podmiot liryczny wypowiada szereg nieprawdopodobnych zdań, które zaprzeczają stereotypom. Jednakże puenta podsumowuje stosunek Krasickiego do formy utworów, gdyż wszystko w jego dziełach stanowi styl ekspresji i niekoniecznie wiąże się z prawdą, czy też obiektywnym doświadczeniem.
Biskup pisał do końca życia, a najczęściej publikował w czasopiśmie „Co tydzień”. Bajki wydane w cyklu z 1779 roku lub po za nakładem gazety, miały odmienną formę od pozostałych. Były zdecydowanie dłuższe, o wyraźnej, narracyjnej konstrukcji. Przypominały teksty francuskiego, klasycystycznego autora Jeana de La Fontaine.
Tematyka, formą i struktura dzieł Ignacego Krasickiego
Pisarz całymi garściami czerpał z motywów nakreślonych przez antycznego niewolnika oraz bajkopisarza Ezopa, żyjącego w VI wieku przed naszą erą. Podobnie jak grecki mistrz polski duchowny osadzał bohaterów swoich tekstów w skórze zwierząt, nadając im sztampowe, ludzkie cechy i przywary. Utwory miały przeważnie głęboki morał, uderzający w wady społeczne, które niszczą współżycie, a ponadto doprowadzają do zguby państwowość. Język wydawał się w nich gawędziarski, lapidarny, prostolinijny lub wręcz infantylny, co miało ułatwić przyswojenie idei nawet mniej wykształconym odbiorcom. Krasicki za główną broń swojej moralizatorskiej kampanii uznał trafny, uszczypliwy dowcip przewijający się w większości wersów.
Czapla, ryby i rak
Głównym bohaterem bajki jest tytułowy ptak. Charakteryzuje się podeszłym wiekiem i wynikającym z tego spadkiem efektywności w łowach. Fizyczna niedołężność nie odebrała czapli jasności umysłu. Zwierzę wpadło na pomysł podstępnej pomocy rybom, gdy tylko usłyszało o planach rybaków na spuszczenie wody w jeziorze. Naiwne stworzenia wpadły w pułapkę, którą okazał się dziób ptaka. Szczęśliwy oraz najedzony bohater utworu postanowił rozszerzyć swoją działalność na kolonię raków, żyjącą w bezpośrednim sąsiedztwie. Te jednak zwietrzyły podstęp i udusiły czaplę.
Choć w pierwszej myśli Ignacy Krasicki chciał zwrócić uwagę, a także moralnie ocenić proceder głównego bohatera, to nie pozostawił bez komentarza zachowania pozostałych zwierząt. Ptak może być synonimem oszusta, karierowicza, który pragnie odnieść wymierne korzyści na tragedii i grozie innych. Ponadto chce tego dokonać jak najmniejszym kosztem, naprawdę nic nie dając od siebie. Ryby to alegoria bezmyślnych głupców, wierzących w każde słowo ludzi teoretycznie bardziej doświadczonych lub silniejszych. Raki stanowią tu swego rodzaju symbol nieuchronnego losu oceniającego zamysły ludzi, sprawiedliwie karzącego niegodziwość.
Wojciech K., trafi do więzienia na 15 lat za molestowanie i gwałcenie syna. Jego dwaj koledzy, którym podsuwał własne dziecko, Karol K. oraz Marcin W.dostali odpowiednio 12 i 6 lat więzienia. Tragedia chłopca z podpoznańskiego Dopiewa nareszcie się zakończyła.
Gwałty, wymuszanie innych czynności seksualnych i prezentowanie treści pornograficznych – takie zarzuty usłyszeli oprawcy dziecka, w tym jego ojciec. Sprawa jest przerażająca, ale jeszcze bardziej przeraża to, że ten proceder trwał kilka lat – i nikt nic nie zrobił.
Jak podaje „Głos Wielkopolski” sprawa zaczęła się w 2013 roku, kiedy chłopiec miał zaledwie 6 lat. Dziecko zaczęło mieć ataki agresji i napady niekontrolowanego oddawania kału. Takie objawy, jeśli nie są oznaką poważnej choroby, świadczą o molestowaniu seksualnym.
Zachowanie chłopca zauważyli pracownicy pomocy społecznej opiekujący się tą rodziną – i zawiadomili sąd. Ojciec akurat wtedy wyprowadził się od rodziny. Prokuratura wszczęła śledztwo, ale nie znalazła dowodów i sprawę umorzono. Dziecko nie chciało mówić.
Chłopiec nadal miał kontakt z ojcem, bo nikt mu nie ograniczył praw rodzicielskich, spędzał u niego weekendy i nikt nie miał pojęcia, co się tam dzieje. Dopiero dwa lata później, gdy chłopiec chodził już do szkoły, nauczyciele przyłapali go, jak symulował stosunek seksualny z kolegą. Zgodnie z prawem szkoła powinna w takim przypadku zawiadomić policję – i zrobiła to. Dziecko było badane przez psychologa i w szpitalu, jednak nadal nie chciało mówić – i znów nie udało się niczego udowodnić.
W 2017 roku policja zatrzymała jednego z trójki mężczyzn, później oskarżonych o pedofilię, a następnie kolejnych. I wtedy chłopiec zaczął mówić. Opowiedział swoją straszną historię i to, komu ją zawdzięcza.
W czerwcu 2018 roku rozpoczął się proces w tej sprawie – z wyłączeniem jawności, dla dobra dziecka. Niedawno zapadł wyrok. Ojciec pedofil został skazany na 15 lat więzienia oraz pozbawienie praw publicznych na 10 lat, zakaz kontaktowania się z synem i zbliżania się do niego przez 15 lat. Ma mu też zapłacić 100 tys. zł nawiązki. Marcin W. został skazany na 12 lat więzienia i 15 lat pozbawienia praw publicznych, ma też zapłacić 100 tys. zł nawiązki. Karol K. ma do odsiedzenia 6 lat i na 10 lat został pozbawiony praw publicznych. On ma zapłacić 50 tys,. zł nawiązki.