39-letniego kardiologa znaleziono martwego w swoim gabinecie w pleszewskim szpitalu rok temu. Prokuratura właśnie umorzyła postępowanie w tej sprawie.
24. lutego ubiegłego roku lekarze szpitala w Pleszewie znaleźli martwego kardiologa w gabinecie. Miał weekendowy dyżur od piątku, od godziny 16.00, do niedzieli do godziny 8.00.
Powiadomiona o sprawie policja rozpoczęła postępowanie i ustaliła, że lekarza nikt nie widział od 1.20 w nocy, kiedy przyjął ostatniego pacjenta. Wtedy najprawdopodobniej zmarł.
Jak wynikło z dokumentacji medycznej lekarza – co potwierdziła sekcja zwłok – powodem śmierci były ogólne problemy zdrowotne. Wykluczono udział osób trzecich, więc prokuratura umorzyła postępowanie.
Około 7.00 rano dwa samochody zderzyły się na skrzyżowaniu Umultowskiej i Lechickiej. Zdarzenie zablokowało pas ruchu w stronę centrum.
Nikt nie został ranny, a służby szybko zakończyły prace na miejscu zdarzenia, jednak jest to ruchliwe skrzyżowanie, a kolizja wyłączyła z użytkowania jeden pas ruchu. Kierowcy muszą się liczyć z korkami w tym rejonie.
Posłowi chodzi o budowę basenu w parku Kasprowicza – a konkretnie o jego lokalizację. Rada Osiedla Święty Łazarz chce zmiany lokalizacji basenu, ale przez ponad rok mimo częstych spotkań nikt jej nie poinformował, że to już niemożliwe.
Jak o tym informowaliśmy, problem leży w lokalizacji. Miasto umieściło basen prawie w środku parku Kasprowicza, natomiast osiedlowi radni woleliby lokalizację na skraju parku, bliżej ulicy Reymonta. Miejsca są odległe zaledwie o kilkadziesiąt metrów, jednak różnica jest duża. Gdyby władze miasta zgodziły się na przesunięcie basenu do ulicy, wówczas znalazłby się on na terenie obecnego parkingu, w połowie zastawionym wrakami. A co najważniejsze – nie zmniejszałby obszaru zieleni w parku i nie trzeba byłoby wycinać drzew pod tę inwestycję.
Negocjacje trwały ponad rok. Radni z Łazarza byli przekonani, że rozmawiają tylko o koncepcji, a prowadzący spotkania miejscy urzędnicy nie wyprowadzili radnych z błędu. Tymczasem w grudniu okazało się, że to już gotowy projekt budowlany i nic się nie da zmienić. Podejście miasta oburzyło mieszkańców Łazarza do tego stopnia, że poseł Franciszek Sterczewski, który jest jednocześnie łazarskim radnym, napisał w tej sprawie list do prezydenta Jaśkowiaka pytając go wprost, czy radni z Łazarza przez cały ten czas byli zwodzeni.
Oto pełna treść listu:
Szanowny Panie Prezydencie, zwracam się do Pana w sprawie planowanej przez Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji budowy pływalni na terenie parku Kasprowicza.
Od kwietnia zeszłego roku z ramienia Rady Osiedla św. Łazarz z ramienia Rady Osiedla św. Łazarz uczestniczyłem w rozmowach z wiceprezydentem Bartoszem Gussem oraz przedstawicielami Rady Miasta Poznania, Wydziału Architektury Urzędu Miasta Poznania i POSiR na temat tej inwestycji. Przez cały ten czas Miasto twierdziło, że projekt jest w fazie koncepcyjnej i deklarowało otwartość na zmiany.
Jednak podczas ostatniego spotkania, które odbyło się 24 stycznia br. okazało się, że w rzeczywistości projekt budowlany znajduje się w zaawansowanej fazie, a rozmowa ze stroną społeczną jest możliwa tylko na temat szczegółów. Czy to oznacza, że przez prawie rok byliśmy zwodzeni?
Nie mam wątpliwości, że kryta pływalnia na Łazarzu jest potrzebna. Wątpliwości budzi jednak jej lokalizacja, która niszczy zielone tereny, nieuwzględnienie koncepcji zgłaszanej przez Radę Osiedla św. Łazarz, a przede wszystkim stawianie lokalnej społeczności przed faktami dokonanymi. Niezrozumienie budzi także proponowana skala – w tej okolicy potrzeby mieszkańców i mieszkanek spełniałaby pływalnia wielkości tej, którą Miasto wybudowało jesienią ubiegłego roku na osiedlu Piastowskim.
W związku z tym przedstawiona przez Miasto wizja nie przekonuje mnie. Park Kasprowicza obok Rynku Łazarskiego jest najważniejszą przestrzenią publiczną Łazarza. W najbliższym czasie czekają go zmiany w związku z potrzebą przebudowy hali Arena. Lokalna społeczność oczekuje zarówno budowy basenu, jak i powiększenia ogólnodostępnych terenów zielonych. Zmiany te powinny być spójne z planami dotyczącymi Areny i realizowane na podstawie wypracowanej i konsultowanej z mieszkańcami i mieszkankami koncepcji.
Rada Osiedla św. Łazarz zaproponowała budowę krytej pływalni kilkadziesiąt metrów dalej, w pierzei od ul. Reymonta. Lokalizacja ta jest optymalna z punktu widzenia ochrony przyrody oraz urbanistyki, a także zapewnia możliwość poszerzenia parku o niedostępne dziś tereny. Ta propozycja również umożliwi zabezpieczenie znajdujących się na tym obszarze fundamentów budynku, na czym zależy Miastu.
Uważam, że kwestia ochrony przyrody i poszanowania wspólnej przestrzeni powinna być w dzisiejszych czasach priorytetem dla wszystkich, którym zależy na dobru Poznania. W ostatnim czasie wojewoda przekazał Poznaniowi tereny przy ulicy Taborowej, na których działała kiedyś pływalnia – być może w tej sytuacji należałoby rozważyć przywrócenie obiektom Olimpii dawnej funkcji, co mogłoby współgrać z planowym stworzeniem Centrum Sportów Walki.
Jako aktywista, radny dzielnicowy i poseł RP proszę Pana Prezydenta o ponowne rozpatrzenie tej sprawy. Póki jest jeszcze czas, można zmienić decyzję i zamówić nowy projekt pływalni, który byłby dostosowany do wielkości i kształtu działki znajdującej się od ul. Reymonta. Zachęcam do wsłuchania się w głos społeczników i społeczniczek z Łazarza, a także deklaruję gotowość do spotkania w dogodnym dla Pana terminie.
Z poważaniem, Franek Sterczewski
Warto dodać, że radni z Łazarza poprosili jeszcze w grudniu władze miasta o wyjaśnienie, dlaczego nie zgadzają się na przesunięcie basenu o te kilkadziesiąt metrów. Obiecano im odpowiedź na piśmie. Nie dostali jej do dziś.
We wrześniu na jeziorze Rogozińskim mają się odbyć Motorowodne Mistrzostwa Polski i Europy. Przeciwko organizacji tej imprezy protestują jednak ekolodzy twierdząc, że to zniszczy jezioro.
Jezioro w Rogoźnie przez lata przechodziło te same koleje losu co wszystkie jeziora położone w pobliżu miast: spuszczano do niego ścieki, nie przejmowano się oczyszczalniami, nitkt też nie panował nad odpływami nawozów sztucznych z pól. Jednak od kilku lat trwa konsekwentne oczyszczanie jeziora, za które rogoziński magistrat płaci naprawdę duże pieniądze. A ekolodzy uważają, że wpuszczenie na jezioro łodzi motorowych zniszczy dotychczasową pracę.
Jak podaje Radio Poznań, Przemysław Benc z Obornickiego Stowarzyszenia Wodniackiego „Aplaga” uważa, że oznacza to paliwo i oleje silnikowe w wodzie, a wibracje turbin podniosą z dna osady, w których są bardzo szkodliwe związki ze wszystkich ścieków, jakie przez lata spuszczano do jeziora: hormony, antybiotyki, a nawet dioksyny. Jezioro było oczyszczane także chemicznie – i ta cała chemia również może się podnieść z dna, gdy turbiny wzburzą wodę. Dodatkowo przez jezioro przepływa rzeka Wełna, która poniesie to wszystko dalej, do Obornik, gdzie jest ujęcie wody pitnej.
Zdaniem władz miasta cały ten katastroficzny scenariusz nie jest możliwy. Przede wszystkim na jeziorze jest tama, która uniemożliwi odpływ czegokolwiek rzeką Wełną. Poza tym badania wykonane na zlecenie urzędu miasta dowodzą, że osady denne nie zostaną poruszone podczas zawodów. Zresztą takie imprezy odbywały się już przecież w Rogoźnie, w latach 90., I żadne toksyny wtedy nie wypłynęły.
W najbliższą sobotę, na stadionie miejskim przy ul. Bułgarskiej, rozegrany zostanie mecz piłki nożnej pomiędzy Lechem Poznań a Rakowem Częstochowa. Jak zawsze będą zmiany w organizacji ruchu.
Najważniejsze zmiany w organizacji ruchu na drogach wokół stadionu będą dotyczyć:
– zakazu parkowania przy ul. Wałbrzyskiej (na odcinku od ul. Strzegomskiej do ul. Ptasiej pozostawione samochody będą usuwane na parking strzeżony, na koszt właściciela);
– zakazu parkowania przy ul. Ptasiej (na odcinku od ul. Bułgarskiej do ul. Wałbrzyskiej pozostawione samochody będą usuwane na parking strzeżony, na koszt właściciela);
– w części ulic Bułgarskiej, Grunwaldzkiej i Jugosłowiańskiej wprowadzone zostaną zakazy ruchu i związane z tym zmian nakazujące inne kierunki jazdy. Należy dodać, że niektóre ograniczenia nie będą dotyczyć mieszkańców dojeżdżających do miejsca zamieszkania.
Straż miejska przypomina o konieczności przestrzegania wszystkich przepisów z zakresu postoju samochodu, w tym także zakazu parkowania na terenach zielonych, przejściach dla pieszych, skrzyżowaniach, w bramach wjazdowych nieruchomości czy na chodnikach. Strażnicy będą karać mandatami tak parkujących.
– Korzystając z dostępnych parkingów nie narażasz się na mandat! – apelują strażnicy. – Zalecamy korzystanie z dostępnych parkingów – między innymi bardzo duże i bezpłatne parkingi przy ul. Cmentarnej (dojazd do stadionu tramwajami linii 1, 6, 13 lub 10 min. pieszo).
Czy w końcu w parku przestaną parkować samochody, graficiarze mazać po murach, a wandale niszczyć wszystko, co popadnie? Może nie od razu, ale… Rada Osiedla Święty Łazarz zabrała się najpierw za parkowanie.
Można by powiedzieć, że ten dostojny i piękny niewielki park wręcz przyciąga problemy. Jak nie wandale – to bałagan. Jak nie bałagan – to graficiarze i tagerzy. A jak nie oni – to kierowcy, którzy uważają, że alejki parku są wprost stworzone do parkowania.
– Są takie dni, że nie da się wejść z wózkiem – opowiada pani Łucja Machnicka, która mieszka przy Chełmońskiego i często chodzi do parku na spacery z wnukiem. – Zastawiona jest najczęściej ta brama na Matejki, ale i przy Berwińskiego też zdarzało mi się widywać samochody.
Pani Łucja nie sprawdzała, czy to są samochody dostawcze czy nie, ale ponieważ parkują w różnych godzinach, a dostawy są zazwyczaj rano, więc przypuszcza, że nie.
– Sądzę, że to raczej ludzie, którzy przyjechali coś załatwić w którejś z firm przy Matejki albo pobliskich ulicach – mówi. – jest ich tutaj sporo, a mało która ma miejsca parkingowe dla klientów. Oczywiście jest parking targów, ale nikomu się nie chce tam jechać.
Teraz za ten problem zabiera się Rada Osiedla Święty Łazarz wspólnie z dyrekcją palmiarni, która zarządza parkiem. Na spotkaniu poświęconym temu problemowi ustalili, że do godz. 9 na teren parku będą mogły wjeżdżać dostawy do sklepiku w palmiarni, a po parku będą mogły jeździć wyłącznie pojazdy niezbędne do prac porządkowych na terenie parku. Jedynym wyjątkiem są pojazdy właściciela działki, na której leży Betonhaus – tu zgodnie z prawem obowiązuje służebność i z tym nic się nie da zrobić.
Bramy na teren parku, zwłaszcza ta od ulicy Matejki, będą miały zamknięte jedno skrzydło. To powinno uniemożliwić wjazd. Docelowo ma się pojawić tam gumowy słupek.
Radni apelują też, by zgłaszać im takie sytuacje.
– Potrzebujemy zdjęcia z rejestracją, daty i godziny – tłumaczą radni. – Po pierwsze, na tej podstawie palmiarnia nakłada karę na ochronę, która nie dopilnowała sprawy, a po drugie zgłaszanie tych sytuacji na straż miejską pomaga w forsowaniu zdobycia środków na montaż monitoringu w parku. Możecie też zgłaszać nam sytuacje, kiedy brama będzie w całości otwarta – wszystko przekażemy do palmiarni.
Miejmy nadzieję, że działania radnych pomogą i że dzięki ich uporowi oraz konsekwencji działań park Wilsona wreszcie odzyska nie tyle blask, co spokój od wandali.
Funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego skontrolowali samochód wiozący drewno. I okazało się, że ciężarówka nie ma aktualnych badań technicznych. Przewoźnikowi grozi kara 4500 zł.
4 lutego w punkcie wagowym na drodze krajowej numer 32 w Granowie patrol z leszczyńskiego oddziału ITD zatrzymał do kontroli zespół pojazdów należący do jednego z polskich przewoźników. Ciężarówką z naczepą wykonywany był krajowy transport drogowy drewna. Stwierdzono naruszenia przepisów związanych z wykonywaniem przewozu drogowego pojazdem nieposiadającym aktualnego okresowego badania technicznego potwierdzającego jego zdatność do ruchu drogowego. Poza tym naruszony został obowiązek terminowego pobierania danych z tachografu. Samochodowi ciężarowemu jak i naczepie ważność badań technicznych skończyła się 8 stycznia tego roku.
Za te naruszenia z ustawy o transporcie drogowym zostało wszczęte wobec przedsiębiorcy postępowanie administracyjne, które zagrożone może być karą 4.500 złotych. Z kolei osoba zarządzająca transportem w firmie może zapłacić 200 złotych kary w podobnym postępowaniu. Dowody rejestracyjne pojazdu i przyczepy zostały zatrzymane.
W kwietniu planowany jest już pełen front robot na budowie trasy tramwajowej na Naramowice wraz z układem drogowym, w tym węzła Naramowicka/Lechicka – zapowiada Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.
Łagodna zima pozwala na prowadzenie prac w terenie na budowie tramwaju na Naramowice. Pracują cały czas archeolodzy przy skrzyżowaniu ulic Lechickiej i Naramowickiej oraz schronów przy ul. Sarmackiej, trwają też badania w parku Kosynierów, rozbiórka budynków przy ul. Jasna Rola oraz ul. Naramowickiej 213, które znajdują się na trasie tramwaju – i prace przygotowawcze.
Jednak równie ważne prace toczą się w zaciszu sal konferencyjnych.
– Trwają ostatnie przygotowania w w zakresie czasowej organizacji ruchu, w tym transportu publicznego w rejonie inwestycji, aby ograniczyć utrudnienia, które – co oczywiste – będą przy skali takiej inwestycji – informuje Mariusz Wiśniewski. – W prace te zaangażowane jest wiele jednostek. Miałem okazję ponownie się dziś spotkać, aby zapoznać się propozycjami rozwiązań. Gdy wszystko będzie już dopracowane, z odpowiednim wyprzedzeniem będziemy prowadzić szeroką akcję informacyjną do mieszkańców i użytkowników rejonu Naramowic, Winograd oraz Moraska, Radojewa i Umultowa, obejmująca wszystkie kluczowe aspekty dotyczące objazdów, buspasów, układu linii autobusowych itd.
Pierwszych zmian w organizacji ruchu można się spodziewać w kwietniu, chociaż oczywiście sporo tu będzie zależało od pogody, która może wpłynąć na tempo prac. Na razie wszystkie dzieje się zgodnie z harmonogramem.
Przypomnijmy, że rejon ul. Sarmackiej to obszar przyszłego zintegrowanego przystanku tramwajowo-autobusowego „Naramowice”. Z kolei w miejscu skrzyżowania ulic Lechickiej i Naramowickiej powstanie dwupoziomowy węzeł komunikacyjny, dzięki któremu tramwaje pojadą bezkolizyjnie nad ulicą Lechicką.
Planowana trasa tramwajowa na Naramowice będzie miała ok. 3,3 km długości. Inwestycja obejmuje też budowę niemal 7,5 km dróg, łącznie z dojazdowymi i skrzyżowaniami. Tramwaj pojedzie od przebudowanej pętli Wilczak na północ Poznania, do ul. Błażeja na Naramowicach.
Przed godziną 18.00 przy rondzie Śródka, na ulicy Podwale, doszło do kolizji. Uważajcie na utrudnienia w ruchu!
Na zjeździe w ulicę Podwale zderzyły się dwa samochody, które kompletnie zablokowały dwa pasy jezdni. Na miejscu pracują strażacy i policjanci, są utrudnienia z przejazdem. Na szczęście żadnemu z kierowców i pasażerów nic się nie stało.
Jak już informowaliśmy, międzynarodowa marka odzieżowa Primark otwiera swój drugi sklep w Polsce właśnie w Poznaniu. Będzie się mieścił w Galerii Posnania, a otwarcie zaplanowano za rok.
Nowy sklep Primark zajmie 3 500 mkw. powierzchni handlowej na dwóch piętrach i będzie oferował kolekcje zgodne z najnowszymi trendami w modzie damskiej, męskiej i dziecięcej, w tym obuwie, akcesoria, a także bieliznę oraz wyposażenie domu. W ofercie sklepu znajdą się produkty wykonane z materiałów zrównoważonych, organicznych oraz pochodzących z recyklingu.
Komentując otwarcie nowego sklepu, – Bardzo cieszymy się, że nasz drugi sklep w Polsce zostanie otwarty w Posnanii, najważniejszym w Wielkopolsce centrum zakupów i lifestylu – powiedział Maciej Podwojski, Sales and Operations Manager w Primark Polska. – Widzimy ekscytację, jaką już teraz wzbudza otwarcie naszego pierwszego sklepu w Polsce. Z niecierpliwością czekamy, by już wkrótce oferować niezwykłe zakupowe doświadczenia klientom z regionu Mazowsza oraz Wielkopolski.
– Otwarcie sklepu Primark w Posnanii doskonale uzupełnia ofertę obiektu i jest kolejnym dowodem silnej pozycji Posnanii – mówi Marek Błędowski, wiceprezes i dyrektor handlowy w Apsys Polska firmie będącej właścicielem Posnanii. – Ten fakt nie umknął uwadze globalnej i rozpoznawalnej marki. Bardzo cieszymy się, że niedługo klienci będą mieli okazję skorzystać z wyjątkowej oferty Primark w naszym centrum handlowym.
Primark szykuje się do otwarcia pierwszego sklepu w Polsce w Galerii Młociny wiosną tego roku. Firma prowadzi obecnie rekrutację na różne stanowiska. W Poznaniu sklep zostanie otwarty na wiosnę 2021 roku.
Primark to międzynarodowa marka odzieżowa, która oferuje najnowszą modę, kosmetyki i wyposażenie domu o najlepszym stosunku jakości do ceny, zgodnie z hasłem: „niesamowita moda w niesamowitych cenach” (‘Amazing Fashion at Amazing Prices’). Firma założona w Dublinie w 1969 r. obecnie posiada ponad 370 sklepów i niemal 1,5 mln mkw. powierzchni handlowej w 12 krajach: Irlandii, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Portugalii, Niemczech, Holandii, Belgii, Austrii, Francji, Stanach Zjednoczonych, Włoszech i Słowenii. Primark zatrudnia ponad 79 000 osób, a w roku obrotowym 2017/18 otworzył 15 sklepów, tworząc ponad 4 500 miejsc pracy i otrzymując ponad 42 000 podań o zatrudnienie w tych sklepach.
Primark od lat oferuje swoim klientom produkty wysokiej jakości przy jednoczesnym zachowaniu ich niskich cen. Jest to możliwe dzięki ograniczeniu wydatków na materiały reklamowe, a także sprzedaży produktów jedynie w sklepie stacjonarnym. 110 ekspertów należących do zespołu ds. zrównoważonego rozwoju Primark czuwa, by pozyskiwanie surowców i procesy produkcyjne przebiegały zgodnie z poszanowaniem praw pracowniczych oraz środowiska naturalnego. Eksperci dbają także, by najwyższe standardy zachowywane były w całym łańcuchu dostaw.
To nie żart! Galeria Miejska Arsenał prosi o przekazywanie materiałów tekstylnych – im większe, tym lepsze. Są potrzebne do budowy scenografii wystawy. A darczyńców zamierza nagradzać książkami ze swoich zasobów.
Materiały tekstylne są potrzebne do budowy scenografii marcowej wystawy pt. „Magiczne zaangażowanie”. Jej twórcy potrzebują dużej ilości materiałów takich jak obrusy, zasłony, prześcieradła, tkaniny z rolki itp. (im większe – tym lepsze). Mogą być również ubrania o ile faktycznie są bezużyteczne, a materiał po rozpruciu nada się do użycia.
W zamian, za co najmniej jedną siatkę tekstyliów, każdy kto takową dostarczy, otrzyma książkę z wydawnictwa Galerii Arsenał. I chyba warto przejrzeć swoje stare zapasy prześcieradeł czy zasłon, bo wśród książek oferowanych przez Arsenał są prawdziwe perełki!
Czasu jest sporo, bo akcja trwa do 15 marca. Tkaniny można przynosić między godziną 12.00 a 19.00 do Galerii Miejskiej Arsenał przy Starym Rynku 6.
Mieszkańcy Suchego Lasu uważają, że gmina niedostatecznie troszczy się o jakość powietrza na swoim terenie. I postanowili wystosować petycję do wójta w tej sprawie. Podpisało ją już 400 osób.
W Suchym Lesie powietrze jest bardzo zanieczyszczone, tak twierdzą aktywiści. Mieszkańcy palą czym popadnie i wiele osób ma najtańsze,w dodatku stare i niesprawne piece. Wszystko to sprawia, że zimą na ulicach Suchego Lasu i okolicznych miejscowości nie sposób swobodnie oddychać. Tymczasem gmina nie ma żadnej uchwały, która pozwalałaby na walkę ze smogiem.
Dlatego miejscowi społecznicy przygotowali petycję do wójta, by gmina zajęła się poprawą jakości powietrza i walką z „kopciuchami”. Zadeklarowali pomoc w napisaniu projektu uchwały, a petycję podpisało 400 osób.
Grzegorz Wojtera, wójt Suchego Lasu, ofertę przyjął i zadeklarował współpracę. Jak informuje Radio Poznań, gmina przygotuje program dopłat do wymiany starych pieców na nowe, być może uda się także przygotować projekt pomocy dla najuboższych, żeby nie palili czym popadnie.
Jednak największym problemem, zdaniem wójta, wcale nie są ci, którzy mają stare, niesprawne piece – takich jest w gminie raptem 450. Problemem są ci, którzy mają ogrzewanie gazowe czy elektryczne, ale i tak palą węglem, bo jest taniej. Tutaj może pomóc tylko edukacja ekologiczna i w tej kwestii wójt także chętnie przyjmie pomoc społeczników. Natomiast o dofinansowaniu rachunków za ogrzewanie nie może być mowy, bo gmina nie ma na to środków.
Masz punkt gastronomiczny i wykorzystujesz opakowania jednorazowe oraz naczynia plastikowe? To dobry moment na zmianę!
W dobie tak szerokich problemów z plastikiem w naszym środowisku, ekologiczne opakowania są bardzo ważną kwestią. Powinny one powoli ale sukcesywnie wypierać naczynia plastikowe, które nie nadają się do recyklingu. Okazuje się bowiem, że nawet naczynia jednorazowe z tworzyw sztucznych mogą mieć status EKO, trzeba jednak świadomie je wybierać…
Kubki jednorazowe – serwujesz kawę, postaw na naczynia jednorazowe z papieru!
Światowe marki, takie jak choćby Starbucks wyznaczają trendy, z których warto czerpać. Jest nimi na przykład stosowanie kubków jednorazowych z papieru, a nie z tworzywa sztucznego. Producent naczyń jednorazowych może nam zaoferować duży zakres pojemności kubków papierowych, zaczynając od 100 ml (idealna do espresso), kończąc na 500 ml (typowa dla napojów chłodzących).
Jednym z dyskusyjnych mankamentów związanych z naczyniami jednorazowymi tego typu jest tzw. czapeczka, która wykonana jest z tworzywa sztucznego. Warto jednak kupować te kubki jednorazowe, które posiadają czapkę wykonaną z PET lub innego polimeru, który został w pełni stworzony z surowców recyklingowanych i sam nadaje się do recyklingu. W ten sposób znacząco ograniczamy negatywny wpływ na środowisko naturalne – odpowiednie obchodzenie się z opakowaniami jednorazowymi sprawia, że są one wychwytywane ze strumienia odpadów i ponownie wykorzystywane w przemyśle opakowaniowym.
Opakowania jednorazowe z kartonu – są bardziej użyteczne niż myślisz!
Opakowania ekologiczne mają w niedalekiej przyszłości zastąpić opakowania jednorazowe z tworzywa sztucznego. W szerokiej perspektywie, patrząc na to, jak wielki udział w pakowaniu wszelkiego rodzaju produktów mają opakowania plastikowe, wydaje się to dosyć mało prawdopodobne. Jednak w gastronomii sprawa ma się zupełnie inaczej. Potwierdzeniem na to są opakowania jednorazowe z kartonu.
Kartonowe opakowania do potraw, w tym także tłustych i gorących, jak np. pizza, pierogi, a nawet całe zestawy obiadowe, skutecznie wypierają opakowania jednorazowe z polistyrenu. Wciąż dyskutuje się, czy kartonowe opakowania mogą pod wpływem ciepła wydzielać szkodliwe substancje, jak np. naftalen. Polska firma AJK Wielkopolskie Centrum Opakowań opracowała więc ciekawe rozwiązanie tego problemu – ich kartony do żywności posiadają specjalne wyścielenie z półpergaminu, które zapobiega wydzielaniu niepożądanych związków.
Oprócz tego opakowania jednorazowe z kartonu to doskonały element marketingowy, który pokazuje, że firma stawia na rozwiązania EKO i rozumie współczesne problemy środowiska naturalnego. Klienci zwracają dzisiaj uwagę na te aspekty prowadzenia działalności gastronomicznej i często preferują te punkty, które oprócz doskonałej kuchni, mają jasne zasady funkcjonowania, bez szkody dla środowiska.
Dani Ramirez oficjalnie trafił do Lecha Poznań. Hiszpan związał się z klubem kontraktem do końca czerwca 2023 roku.
– Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ jest to dla mnie wielkie wyzwanie. Od momentu, w którym dowiedziałem się, że poznaniacy są zainteresowani moją osobą nie miałem wątpliwości, że chcę tu grać. Nie mogę doczekać się kiedy założę koszulkę Lecha i będę mógł zadebiutować w mojej nowej drużynie – mówił nowy nabytek „Kolejorza” zaraz po podpisaniu kontraktu.
Ramirez w Lechu Poznań wydaje się być naturalnym zastępcą Darko Jevticia, który dość niespodziewanie w przerwie zimowej postanowił zmienić otoczenie. Nieoficjalnie, nowy nabytek poznaniaków ma mieć jeden z większych kontraktów w zespole.
– Powtórzę to, co mówiłem, kiedy zaczynałem grę w ŁKS-ie. Mogę zaoferować Lechowi gole i asysty. Oprócz tego będę się starał, tak jak zawsze podczas mojej kariery, pokazać dobrą grę, którą uszczęśliwię poznańskich kibiców. Chcę tutaj pokazać jakość, którą mam – zapowiada Ramirez.
Przemysław Czechanowski, poznański naukowiec i działacz Lewicy udowodnił to dzięki… danym z raportów rocznych MPK. Jest tylko jeden warunek…
– Od wielu lat słyszymy, od pań i panów Platforma Obywatelska, że transport publiczny, to „w ogóle się nie opłaca”. Że skoro oni jako ci jedyni i prawdziwi ekspertki i eksperci od zarządzania, co to wiedzą, że „miasto to firma” tak mówią, to tak jest i kropka. Żadne tam lewackie zaklinania nie zmienią tej „Prawdy” – mówi Przemysław Czechanowski.
I przedstawia wykres przychodów i kosztów operacyjnych oraz zysku/straty netto MPK Poznań Sp. z o.o. za lata 2006 – 2018.
– Co na nim widzimy? Że MPK co do zasady jest rentownym przedsiębiorstwem i to nawet takim, które do 2011 r. zarabiało na podstawowej działalności, czyli przewożeniu tramwajami i autobusami poznanianek i poznaniaków – pokazuje naukowiec. – I że podwyżka, którą pan prezydent Ryszard Grobelny przeforsował w 2012 r. (dodajmy dla uczciwości głosami radnych z klubu Platforma Obywatelska Poznań !! ) dobiła transport publiczny w tym mieście. Przychody spadały przez 3 lata i dopiero od 2016 r zaczęły rosnąć.
Dlaczego więc sytuacja MPK dziś jest tak opłakana (w 2018 r strata wynosiła 27 mln złotych?). Odpowiedź zdaniem Czechowskiego jest prosta.
– Brak elementarnej umiejętności zarządzania mieniem wspólnym plus suburbanizacja – wyjaśnia. – Nie jest bowiem przypadkiem, że wraz z postępującą w latach 2005 – 2012 suburbanizacją aglomeracji poznańskiej spadała liczba ludności Poznania (a w raz z nią liczba klientów MPK, koszty zaś rosły). Typowo folwarczna decyzja w 2012 roku znanego z zamiłowania do takich metod prezydenta Grobelnego tylko przyspieszyła proces.
Niestety, nie pomogło tu dojście do władzy doszedł prezydent Jacek Jaśkowiak z programem odbudowy popularności zbiorkomu. Dlaczego?
– Bo wpadliśmy w pułapkę suburbanizacji – odpowiada naukowiec. – Ona powoduje, ze koszty stałe obsługi linii na coraz dalszych trasach rosną dużo szybciej od przychodów pozyskanych od pasażerów wracających do zbiorkomu. Ekonomicznie argumentacja pana prezydenta Mariusz Wiśniewski, że jak więcej zainwestujemy, to więcej zarobimy się nie spina. Zawsze tempo wzrostu kosztów będzie wyższe od tempa wzrostu przychodów co w sytuacji braku rentowności nie zostawia przestrzeni na takie decyzje. W świetle tych danych decyzja o drastycznej podwyżce jest decyzją niemądrą, która nie przyniesie innych skutków jak decyzja w 2012 r.
Przypomnijmy, że ceny wzrosły wówczas do takiego poziomu, iż spowodowały drastyczny spadek liczby pasażerów. I w efekcie w 2013 roku wpływy ze sprzedaży biletów nie wzrosły, tylko spadły, bo choć pasażerowie płacili więcej, to wielu wybrało inny środek transportu.
– W roku 2023 znowu spotkamy się z tym samym problemem rozjeżdżających się słupków w exelu z napisem przychody i koszty – podsumowuje Czechanowski. – Potrzebujemy wpierw zwiększyć liczbę użytkowników komunikacji publicznej i stopniowo, w miarę wzrostu przychodów, inwestować w poszerzenie przepustowości. To świetnie widać już na kolei, na którą Wielkopolanki i Wielkopolanie po dekadach wracają.
Założenia systemu podwyżek są już gotowe, ale projektu uchwały jeszcze nie ma – radni tematem mają się zająć w marcu, a podwyżki – o ile je uchwalą – miałyby wejść od 1 lipca. Zobaczymy, jaką decyzję podejmą radni.
Poznań przygotowuje się do wypełnienia wymogów uchwalonej przez parlament ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Zgodnie z jej zapisami od 1 stycznia 2022 roku samochody elektryczne muszą stanowić 10 procent wszystkich używanych przez urząd miasta pojazdów – no i muszą być gdzieś ładowane.
Od 2025 r. odsetek ten musi wzrosnąć do 30 procent. Podobna sytuacja dotyczy samochodów, które służą do wykonywania zadań publicznych (tj. sumy wszystkich pojazdów wykorzystywanych m.in. przez Zarząd Dróg Miejskich, Zarząd Transportu Miejskiego, straż miejską itp.). Dlatego Zarząd Dróg Miejskich rozstrzygnął postępowanie na operatora (i budowę) ogólnodostępnych stacji ładownia pojazdów elektrycznych – a Urząd Miasta Poznań i miejskie jednostki będą przez najbliższe trzy tygodnie testować ekologiczne samochody z napędem alternatywnym: elektryczne i na gaz ziemny.
Postępowanie na stacje ładowania pojazdów elektrycznych wygrała firma Agregaty Polska Sp. z o.o. Zgodnie z założeniami postępowania to dzierżawca ma płacić Miastu za zajęcie pasa drogowego na których zamontuje urządzenia do ładowania pojazdów.
Lokalizacje punktów ładowania samochodów elektrycznych:
ul. Długa – 2 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Północna – 4 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul Św. Michała – 4 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Zwierzyniecka – 4 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Szydłowska – 2 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. 28 Czerwca 1956 r. – 4 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Piaśnicka – 2 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Kościuszki – 4 punkty ładowania i miejsca postojowe
al. Niepodległości – 4 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul Podgórna – 2 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Bukowska – 2 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Dąbrowskiego – 4 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Baraniaka – 4 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Wyspiańskiego – 2 punkty punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Piotrowo – 2 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Taylora – 2 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Królowej Jadwigi – 2 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Poznańska – 2 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Dąbrowskiego – 2 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Rumuńska – 4 punkty ładowania i miejsca postojowe
ul. Ewangelicka/Za Groblą – 4 punkty ładowania i miejsca postojowe
Na terenie Miasta Poznania, zgodnie z zapisami Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, powinno znajdować się min. 210 punktów do ładowania do 31 grudnia 2020 r. Obowiązek ten nie spoczywa na jednostce samorządu terytorialnego, ale Poznań zachęca i ułatwia jego wdrożenie poprzez zaproponowanie miejsc pod taką usługę podmiotom prywatnym.
„Ambicją nowych władz UE powinno być postawienie osób odpowiedzialnych za łamanie praworządności przed wymiarem sprawiedliwości” – napisała posłanka na swoim profilu na Twitterze.
Sylwia Spurek proponuje też wdrożenie mechanizmów, głównie finansowych, które zniechęcą inne kraje do naruszania prawa. Posłanka opublikowała ten post, ponieważ mija już 25 miesięcy od wszczęcia wobec Polski postępowania w ramach procedury artykułu 7.
„W tym czasie Parlament Europejski, TSUE i Komisja Europejska wielokrotnie zajmowały się praworządnością w Polsce, ale te działania były nieskuteczne” – konkluduje posłanka.
Jej zdaniem ambicją nowych władz UE powinno być postawienie osób odpowiedzialnych za łamanie praworządności przed wymiarem sprawiedliwości. UE dysponuje przecież także instrumentami finansowymi, które może wdrożyć, by zniechęcać inne kraje do pójścia w ślady Polski.
Czy tak własnie będzie? Według nieoficjalnych informacji z Brukseli taryfa ulgowa dla Polski się kończy i Unia Europejska może zacząć stosować ostrzejsze środki.
Zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków usłyszała mieszkanka Konina, u której podczas kontroli drogowej policjanci znaleźli w bagażniku blisko 1000 sztuk tabletek ekstazy.
Cała sytuacja miała miejsce 2 lutego. 31-letnia kobieta kierująca pojazdem marki Ford została zatrzymana przez policjantów konińskiej drogówki. Podczas rutynowej kontroli mundurowi znaleźli w bagażniku foliową torbę, a w niej blisko 1000 sztuk niebieskich tabletek ekstazy. Kobieta została zatrzymana i trafiła do policyjnego aresztu.
4 lutego, 31- latka usłyszała prokuratorski zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków, do którego się przyznała. Za to przestępstwo kobiecie grozi do 10 lat więzienia.
83 samochody zaparkowane niezgodnie z przepisami, mandaty i trzy odholowania. To wynik tylko jednego dnia ciężkiej pracy strażników miejskich na Wildzie – i tylko w centrum tej dzielnicy.
Wczoraj przeprowadzono tzw. działania wzmożone, ukierunkowane na ograniczenie nielegalnego parkowania. Tym razem, pod „lupą” strażników, znalazły się samochody zaparkowane w centralnej części Wildy.
– Strażnicy od rana do wieczora kontrolowali przestrzeganie podstawowych zasad parkowania, między innymi wzdłuż takich ulic jak: Wierzbięcice, Górna Wilda, Dolna Wilda, Spychalskiego, Różana, Topolowa, Niedziałkowskiego, Głęboka, Sikorskiego czy Czarneckiego – wylicza Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy straży miejskiej. – 83 samochody zaparkowane w miejscach zabronionych, to efekt pracy strażników. W zdecydowanej większości kierowcy ignorujący podstawowe przepisy z zakresu porządku w ruchu drogowym zostali ukarani na miejscu. Tylko w 7 przypadkach wystawiono wezwania do stawiennictwa w siedzibie straży miejskiej, a w 3 przypadkach samochody odholowano na parking strzeżony.
To jednak z wielu akcji, które planują służby miejskie, by ograniczyć stawianie samochodów w miście gdzie popadnie. Nielegalne parkowanie jest jedną z największych bolączek Poznania – i to bolączką bardzo niebezpieczną. Kierowcy zostawiający tak samochód uniemożliwiają dojazd karetce pogotowia czy straży pożarnej, ograniczają widoczność pozostałym użytkownikom ruchu, co sprzyja wypadkom, no i wielu mieszkańcom dzielnic takich jak Wilda czy Łazarz utrudniają wyjście czy wyjazd z domu.
– Będziemy pilnować i ograniczać nielegalne parkowanie – obiecał Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania i słowa dotrzymuje, bo akcji przeciwko takim kierowcom jest więcej i będzie jeszcze więcej.
Mariusz Wiśniewski przypomina też o grodzonych trawnikach i stawianych drewnianych słupkach, żeby kierowcy nie rozjeżdżali świeżo wyremontowanych trawników. Jednak uważa też, że dopóki mandaty będą tej wysokości, co obecnie – niewiele się zmieni.
– Kierowcy nie odstraszy od łamania przepisów mandat w wysokości 100 czy 300 złotych. To stanowczo za mało – mówi.
Jednak też i dlatego takich akcji przeciwko łamiącym przepisy kierowcom będzie teraz więcej. Bo wtedy i 500 złotych może się okazać sporą kwotą – jeśli kierowca będzie musiał zapłacić mandat tej wysokości trzeci czy czwarty raz w miesiącu…