Na ulicy Elbląskiej, na osiedlu Krzyżowniki-Smochowice, zakończyły się trwające od września roboty związane z jej przebudową. Również na Górczynie, na ul. Kordeckiego, kończą się zasadnicze prace.
– Kolejne ulice przeszły metamorfozę. Ulica Elbląska stała się bezpieczną drogą osiedlową, a Kordeckiego zyskała długo wyczekiwaną nową nawierzchnię. To dwie z kilkudziesięciu lokalnych inwestycji przeprowadzonych w tym roku w Poznaniu, w ramach których powstały nowe drogi, chodniki i obiekty inżynieryjne. Duży udział we wskazaniu konkretnych potrzeb mieli radni osiedlowi i miejscy – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.
Asfaltowa jezdnia i zatoki postojowe, przebudowane skrzyżowania, odtworzone chodniki i zjazdy do posesji – z tego wszystkiego już od najbliższej soboty, 14 listopada, będzie można korzystać na dwóch przebudowanych odcinkach ul. Kordeckiego. Mimo trwających jeszcze prac wykończeniowych, wraca na nie stała organizacja ruchu.
– Kończymy zasadnicze roboty budowlane i udostępniamy do użytkowania dwa przebudowywane odcinki: od ul. Ściegiennego do ul. Albańskiej oraz od ul. Ściegiennego do ul. Sielskiej. Obecnie rozpoczynają się na nich odbiory wykonanych prac – mówi Grzegorz Bubula, wiceprezes zarządu spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie.
Zakres inwestycji na ul. Kordeckiego obejmował nie tylko budowę nowej nawierzchni ulicy i zagospodarowanie zieleni, lecz również budowę kanalizacji deszczowej, kanału technologicznego oraz nowego oświetlenia ulicznego.
Z kolei w ciągu niespełna trzech miesięcy ul. Elbląska na odcinku od ul. Polanowskiej do ul. Gniewskiej przeszła metamorfozę. Roboty przebiegały zgodnie z harmonogramem. Zamiast pozbawionej chodnika nawierzchni gruntowej mieszkańcy mają do dyspozycji bezpieczną drogę osiedlową z kostki betonowej, chodnikami, skrzyżowaniem z ul. Pucką oraz zjazdami do posesji, a także z nasadzeniami nowej zieleni.
Przebudowa ul. Elbląskiej była również okazją do przeprowadzenia w tym miejscu innych prac. W ramach koordynacji robót Polska Spółka Gazownictwa zmodernizowała fragment gazociągu.
Stabilny plan na trudne czasy – tak podsumowały władze miasta projekt budżetu Poznania na 2021 rok. Pandemia, trudna sytuacja gospodarcza i zbyt niska subwencja oświatowa – wszystko to sprawiło, że praca nad budżetem była wyjątkowo ciężka.
Projekt budżetu na 2021 rok tworzony był w warunkach dużej niepewności związanej z pandemią covid-19. Jego najważniejsze założenia opracowano w lipcu i sierpniu tego roku, czyli w czasie, gdy nastąpiło ponowne „otwarcie” gospodarki oraz wzrost dochodów, a liczba chorych utrzymywała się na stabilnym poziomie. W oparciu o te dane oszacowano dochody oraz ustalono stan wydatków zaprezentowanych w projekcie.
Dziś sytuacja wygląda inaczej: obserwujemy znaczny wzrost zakażeń, a rząd wprowadza kolejne obostrzenia i ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej. Dlatego niewykluczone, że projekt budżetu będzie musiał być aktualizowany – jeśli skutki pandemii będą bardziej dotkliwe niż wcześniej zakładano, prawdopodobnie trzeba będzie zmniejszyć założone w nim kwoty dochodów i wydatków.
Epidemia covid-19 to nie jedyne zjawisko, które ma negatywny wpływ na budżety miast. Kolejny rok z rzędu pogłębia się też różnica pomiędzy wydatkami na oświatę a rządową subwencją oświatową, która w coraz mniejszym stopniu pokrywa koszty. W 2021 roku do zadań oświatowych Poznań dopłaci aż 551 mln zł (dla porównania – w 2015 roku było to 298 mln zł).
– Projektowanie budżetu podczas pandemii to ogromne wyzwanie – podkreśla Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – Na trudne decyzje przygotowywaliśmy się jednak już od kilku miesięcy. Prowadziliśmy bardzo rozważną politykę finansową, co zostało docenione przez niezależnych ekspertów. Dlatego jestem przekonany, że realizacja tego budżetu – choć będzie wymagała dużej dyscypliny i gospodarności – przyniesie korzyści wszystkim poznaniankom i poznaniakom. Celem jest utrzymanie dynamiki rozwoju naszego miasta oraz kontynuacja działań zwiększających atrakcyjność Poznania zarówno dla nowych mieszkańców, jak i inwestorów.
Dochody budżetu miasta zaplanowano na 4,3 mld zł – to nieco więcej, niż w planie z ubiegłego roku. W tej kwocie mieszczą się dochody bieżące (4,1 mld zł) oraz majątkowe (228 mln zł). Na wydatki zaplanowano 5,02 mld zł, czyli o 4,6% więcej niż w rok temu. W tym na wydatki bieżące Poznań wyda 3,8 mld zł, a na wydatki majątkowe, czyli inwestycje – prawie 1,2 mld zł. 21 mln zł zaplanowano na realizację Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego. Podobnie jak w ubiegłych latach, w dochodach i wydatkach Poznania ujęte są duże kwoty na transfery socjalne (np. 500+) – ale miasto jest tylko pośrednikiem w wypłacaniu tych pieniędzy. Deficyt budżetu ma wynieść 681 mln zł, co wynika bezpośrednio z wielkości kwot zaplanowanych na inwestycje.
W strukturze wydatków budżetu dominują trzy grupy. Najwięcej – aż 1,54 mld zł – miasto wyda na drogi i komunikację zbiorową. To ponad 336 mln zł więcej w porównaniu z planem tegorocznym. Drugie w kolejności, jeśli chodzi o wielkość, będą wydatki na oświatę: niemal 1,4 mld zł. Ponad 990 mln zł Poznań wyda na politykę społeczną, zdrowotną i rodzinną, a niemal 216 mln zł zaplanowano na gospodarkę komunalną i ochronę środowiska.
Na tzw. rezerwy ogólne i celowe zaplanowano ponad 97 mln zł. To ważna kwota, ponieważ właśnie z niej w dużej mierze miasto może czerpać środki na walkę z koronawirusem. Nie da się precyzyjnie przewidzieć dalszego przebiegu pandemii, trudno więc wskazać, ile pieniędzy będzie potrzebne na przeciwdziałanie wirusowi w 2021 roku. Wiadomo jednak, że do listopada tego roku miasto wydało na ten cel ponad 11,5 mln zł oraz straciło ok. 200 mln zł (na kwotę tę składają się dochody, które nie wpłynęły do budżetu przez pandemię – np. utracone wpływy z biletów komunikacji miejskiej, PIT i CIT czy podatku od nieruchomości).
Na 2021 rok zaplanowano liczne inwestycje drogowe. Są wśród nich m.in. budowa ul. Św. Wawrzyńca (31,7 mln zł) i ul. Hodowlanej (7,3 mln zł), a także węzła Nowa Naramowicka (65,5 mln zł) oraz zintegrowanego węzła transportowego przy ul. Grunwaldzkiej (7 mln zł). W projekcie znalazła się również przebudowa wiaduktu w ciągu ul. Kurlandzkiej (16,2 mln zł) połączona z przebudową układu drogowego oraz modernizacja wiaduktu w ciągu ul. Gołężyckiej (7 mln zł).
Trwać będą też prace związane z pierwszym i drugim etapem Programu „Centrum” – czyli z budową torowiska w ul. Ratajczaka (20 mln zł), przebudową tras tramwajowych wraz z uspokojeniem ruchu w ulicach: Św. Marcin, Gwarna, 27 Grudnia, pl. Wolności, Towarowa (45,2 mln zł) oraz z budową trasy na Naramowice, na którą miasto wyda w 2021 roku aż 194,4 mln zł.
13,7 mln zł zaplanowano na odnowę płyty Starego Rynku, a ponad 19,7 mln zł – na ukończenie przebudowy Rynku Łazarskiego. 9 mln zł ma być przeznaczone na budowę nowego schroniska dla zwierząt.
Wśród inwestycji kulturalnych i sportowych zaplanowano m.in. modernizację obiektów kompleksów na Golęcinie (6 mln zł), na Malcie (1,4 mln zł) i Termach Maltańskich (1,1 mln zł). Kontynuowana będzie budowa basenu na Os. Zwycięstwa (3,5 mln zł), powstać też mają nowe skateparki (470 tys. zł). Trwać będą prace związane z budową Muzeum Enigmy (ponad 8 mln zł), budynek Biblioteki Raczyńskich czeka dalsza modernizacja, a cenne zbiory doczekają się konserwacji i digitalizacji (ponad 924 tys. zł).
W projekcie budżetu znalazły się również inwestycje dla oświaty: to m.in, rozbudowa Szkoły Podstawowej nr 62 przy ul. Druskienickiej (9,7 mln zł), budowa sal gimnastycznych przy SP nr 68 i 59 (odpowiednio: 3,3 i 2,8 mln zł), remont budynku Poznańskiej Szkoły Chóralnej (2 mln zł) czy dalsza rozbudowa Przedszkola nr 121 (1,2 mln zł).
Nie zabraknie też inwestycji w ochronę zdrowia – to m.in. dalsza rozbudowa budynku Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego i Rehabilitacji Medycznej przy ul. Mogileńskiej (23,1 mln zł) czy nowej siedziby DPS na Strzeszynie (25,4 mln zł). Zaplanowano też pieniądze dla Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. J. Strusia – na zapewnienie właściwej infrastruktury technicznej (6,4 mln zł).
Biorąc pod uwagę ogólną sytuację, realizacja budżetu będzie wymagała stałego monitorowania i sporej dyscypliny oraz konieczności korzystania z finansowania budżetu miasta w drodze kredytów i emisji obligacji.
Radni miejscy zajmą się projekt budżetu na 2021 rok podczas najbliższej sesji. Pełen projekt można znaleźć w Biuletynie Informacji Publicznej.
Największa poznańska kinomanka, która wraz z nieżyjącym już mężem Bogdanem była stałym gościem poznańskich kin, zmarła w wieku 75 lat, po krótkiej chorobie. O jej śmierci poinformowało kino Muza.
Pani Maria i jej mąż kochali kino i uczęszczali na tak wiele seansów, jak się dało, a obejrzane filmy opisywali w specjalnym zeszycie. Doczekali się sławy, bo o wiekowych kinomanach pisały media w całym kraju, a także muralu, na którym zostali uwiecznieni.
Władzom miasta udało się spełnić ich marzenie i przydzielić im lokal komunalny nad… kinem Muza. Więcej nic im nie było potrzebne do szczęścia. Mogli po sąsiedzku zaglądać do kina na wszystkie seanse, które ich zdaniem były interesujące.
Trzy lata temu, w listopadzie, zmarł pan Bogdan Kalinowski, a wkrótce pani Maria, ze względu na stan zdrowia, musiała również przestać chodzić do kina.
Dziś zmarła, a kino Muza, które poinformowało o jej śmierci, nazwało ją największą poznańską, polską, a prawdopodobnie i największą w skali wszechświata kinomanką.
„Dołączyła do Pana Bogdana i jesteśmy pewni, że gdziekolwiek są, mają do dyspozycji największy ekran i najbogatszą bibliotekę filmów do obejrzenia” – napisało kino Muza.
Władze miasta apelują do ozdrowieńców, by zgłaszali się i oddawali swoje osocze na potrzeby chorych na covid-19. Chętni będą zawożeni do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu.
– Podawanie chorym osocza ozdrowieńców zakażonych koronawirusem, jest w tej chwili jedną z kluczowych metod leczenia, zwłaszcza chorych w najcięższym stanie – mówi specjalistka chorób wewnętrznych i hematologii Elżbieta Czechowska. – Dlatego wspólnie z Kliniką Ars Medical, rozpoczynamy akcję pomocy w oddawaniu osocza przez osoby, które wyzdrowiały z zakażenia koronawirusem.
Jednak, jak zwraca uwagę lekarka, osocze jest też lekiem bardzo deficytowym. Powodem takiej sytuacji są między innymi trudności, jakie napotykają ozdrowieńcy, choćby w dotarciu do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu. Bo tylko tam można je oddać. Nigdzie indziej nie ma specjalistycznego sprzętu.
– Chodzi o separatory, jakie mają wojewódzkie centra krwiodawstwa, dzięki którym z pobranego od jednego dawcy osocza, będzie mogło skorzystać 2, 3, a nawet 4 biorców – tłumaczy Elżbieta Czechowska.
Władze miasta chcą przy pomocy kliniki Ars Medical przeprowadzić wstępną kwalifikację potencjalnych dawców i przekazać dane ochotników Wojewódzkiej Stacji Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu. Lekarz RCKiK zadzwoni wówczas do każdego z potencjalnych dawców, by przeprowadzić ankietę, której wyniki zadecydują o zakwalifikowaniu lub odrzuceniu kandydatury dawcy.
Jeśli nie będzie żadnych przeciwwskazań, lekarz wyznaczy dawcy termin poboru osocza, o czym poinformuje również klinikę Ars Medical, koordynującą transport dawców do Poznania. Sama podróż do stolicy Wielkopolski i z powrotem odbędzie się bezpłatnie busem Regionalnego Centrum Kultury w Pile. Koszty transportu pokryte zostaną z budżetu miasta. O dacie wyjazdu dawców informować będzie klinika Ars Medical.
– W ten sposób unikniemy sytuacji, że ktoś pojedzie z własnej inicjatywy, wyda pieniądze na podróż i na miejscu okaże się, że z przyczyn medycznych nie może być dawcą. Dlatego dziękuję panu prezydentowi, że bez wahania zadeklarował pomoc w przeprowadzeniu akcji – powiedziała doktor Czechowska.
– Dawców tam i z powrotem przewieziemy bezpłatnie – podkreślił prezydent Piotr Głowski. – Uznaliśmy także, że warto zadbać o tężyznę fizyczną ochotników i dla tego w formie podziękowania oferujemy im jednoosobowe lub rodzinne bilety do Aquaparku. Akcja będzie prowadzona tak długo, jak będzie to konieczne.
To 36-letni mieszkaniec Białegostoku, powiązany ze środowiskami pseudokibiców. Gdy zatrzymali go policjanci, był już gotowy do wyjazdu do jednego z krajów Beneluxu.
Funkcjonariusze rozpoznali go – jak podaje Onet.pl – dzięki nagraniom monitoringu i współpracy między policją warszawską i białostocką. To on rzucił racę, która podpaliła mieszkanie w kamienicy przy ulicy 3 Maja podczas Marszu Niepodległości.
Sprawca podpalenia jest dobrze znany białostockim stróżom prawa, nie tylko dlatego, że jest powiązany ze środowiskiem pseudokibiców. Mężczyzna był już kilkakrotnie zatrzymywany i notowany za udział w bójkach, niszczenie mienia, a także za naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego.
Policjanci zatrzymali go w środę wieczorem, a w sobotę rano został przewieziony do Warszawy i przekazany prokuraturze, która prowadzi śledztwo w sprawie pożaru.
Co ciekawe, policja zdążyła z jego zatrzymaniem w ostatniej chwili: mężczyzna był przygotowany do wyjazdu do jednego z krajów Beneluxu, jego rzeczy były spakowane w samochodzie. Skąd wziął na to pieniądze? Zbadaniem tego zapewne też zajmie się prokuratura.
Przypomnijmy, że po Marszu Niepodległości doszło nie tylko do spalenia mieszkania, ale też rannych zostało 35 funkcjonariuszy, a 300 zatrzymanych. 420 osób usłyszało lub usłyszy zarzuty.
– Wielkopolscy seniorzy zasługują na szczególne wyrazy serdeczności i życzenia zdrowia! – zapewnia Paulina Stochniałek, członkini zarządu województwa wielkopolskiego. I przypomina, z czego mogą korzystać seniorzy w regionie.
Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Poznaniu od 10 lat współorganizuje największe w Polsce Targi Viva! Seniorzy, które odbywają się na Międzynarodowych Targach Poznańskich. To wydarzenie, podczas którego odwiedzający mogą zapoznać się zarówno z ofertą usług komercyjnych (sanatoriów, wczasów, sprzętów medycznych i innych), jak i propozycjami nieodpłatnego spędzania wolnego czasu. To przestrzeń umożliwiająca zaprezentowanie przez producentów, usługodawców, samorządy i organizacje pozarządowe szerokiej i kompleksowej oferty, uwzględniającej potencjał oraz potrzeby osób starszych.
Od 2018 r. organizuje wyjazdowe szkolenia dla Uniwersytetów Trzeciego Wieku z całej Wielkopolski. Spotkania mają służyć profesjonalizacji oraz szeroko pojętej integracji środowiska senioralnego w Wielkopolsce. Współorganizuje też Wielkopolską Szkołę Rad Seniorów – cykl wykładów i warsztatów, których tematyka koncentruje się na potrzebach uczestników. Są to szkolenia podczas których uczestnicy mogą wymieniać się doświadczeniami oraz nabywać potrzebne kompetencje do profesjonalnego zarządzania radami, co bezpośrednio przekłada się na rozwój, a w konsekwencji na poprawę jakości życia najstarszych mieszkańców Wielkopolski.
Wspiera też organizacje pozarządowe pomagające osobom starszym – w tym roku była to kwota 240 000,00 zł, a także inkubatory innowacji społecznych. Aktualnie ROPS w Poznaniu realizuje dwa projekty finansowane ze środków EFS, w ramach których możliwe jest uzyskanie finansowania (grantu) na zaprototypowanie i przetestowanie nowych usług z obszaru włączenia społecznego oraz poprawy dostępności do usług dla osób starszych i osób o ograniczonej mobilności i percepcji (projekt: „Włącznik Innowacji Społecznych” „Inkubator Innowacji Społecznych Generator Dostępności”. W wyniku pilotażowego inkubatora (Wielkopolski Inkubator Innowacji Społecznych: WINS), który prowadzony był w latach 2016- 2019 powstały produkty, modele z obszaru usług opiekuńczych, które są udostępniane i upowszechniane jako dobre praktyki na terenie Wielkopolski.
50-letni mężczyzna, który prowadząc samochód pod wpływem alkoholu potrącił jadącą rowerem kobietę, a potem uciekł z miejsca wypadku – usłyszał zarzuty i został aresztowany na 3 miesiące.
Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim, do wypadku doszło 9 listopada, na drodze z Krotoszyna do Sulmierzyc. Mężczyzna potrącił jadącą prawidłowo kobietę (miała też założoną odblaskową kamizelkę i oświetlenie roweru zgodne z prawem) busem i uciekł z miejsca wypadku. Nie tylko uciekł – wcześniej zatrzymał się, wysiadł i zobaczył, co się wydarzyło, a potem wsiadł do samochodu i odjechał.
Wypadek miał jednak świadków i to oni pojechali za mężczyzną, zatrzymując go. Okazało się, że był pijany – badanie potwierdziło ponad dwa promile alkoholu w jego organizmie.
Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty: jazdy pod wpływem alkoholu i umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Ponieważ grozi mu do 12 lat więzienia, sędzia zadecydował o aresztowaniu go na trzy miesiące.
Ministerstwo Zdrowia poinformowało dziś o 25 571 potwierdzonych nowych przypadkach zakażenia koronawirusem, To mniej niż rekord, ale trzeci dzień z rzędu liczba zakażeń rośnie.
Przypomnijmy: rekord padł 7 listopada i wyniósł 27 875 zakażeń.
„25 571 nowych i potwierdzonych zakażeń #koronawirus z województw: śląskiego (3453), dolnośląskiego (2794), wielkopolskiego (2742), mazowieckiego (2419), małopolskiego (2202), łódzkiego (1487), lubelskiego (1563), pomorskiego ( 1328), świętokrzyskiego (1177), podkarpackiego (1162), zachodniopomorskiego (1045), warmińsko-mazurskiego (990), kujawsko-pomorskiego (955), opolskiego (799), lubuskiego (760), podlaskiego (695)” – poinformowało dziś Ministerstwo Zdrowia. – „Z powodu COVID-19 zmarło 119 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 429 osób”.
Liczba zakażonych koronawirusem: 691 118/10 045 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).
Wyniki badań laboratoryjnych potwierdziły zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 u 2742 osób w regionie. To mniej niż wczoraj, gdy zdiagnozowano ich 2866 – i mniej niż rekord, który padł 4 listopada i wyniósł 3952 osoby.
Powiat chodzieski 10
Powiat czarnkowsko-trzcianecki 157
Powiat gnieźnieński 93
Powiat gostyński 28
Powiat grodziski 21
Powiat jarociński 20
Powiat kaliski 28
Powiat kępiński 30
Powiat kolski 12
Powiat koniński 56
Powiat kościański 53
Powiat krotoszyński 71
Powiat leszczyński 30
Powiat międzychodzki 9
Powiat nowotomyski 50
Powiat obornicki 45
Powiat ostrowski 86
Powiat ostrzeszowski 47
Powiat pilski 123
Powiat pleszewski 43
Powiat poznański 397
Powiat rawicki 55
Powiat słupecki 28
Powiat szamotulski 103
Powiat średzki 76
Powiat śremski 24
Powiat turecki 102
Powiat wągrowiecki 93
Powiat wolsztyński 57
Powiat wrzesiński 127
Powiat złotowski 18
Kalisz 62
Konin 43
Leszno 35
Poznań 510
W Wielkopolsce z powodu covid-19 lub współistnienia covid-19 z innymi schorzeniami zmarło 37 osób. Od początku pandemii w województwie wielkopolskim odnotowano: zakażonych 70 742, zgonów 956, ozdrowieńców 19 464, aktywnych przypadków 50 322.
Posłanka zareagowała tak na ofertę pomocy w walce z pandemią koronawirusa, którą złożył niemiecki rząd. Chodziło jej o polskich lekarzy, którzy pracują w Niemczech. Tych samych, którym PiS trzy lata wcześniej mówił:”Niech jadą”.
Lichocka poinformowała o swoim pomyśle w „Fakcie”. A jak informuje „Rzeczpospolita”, podobnego zdania co posłanka Lichocka jest wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Jego zdaniem podstawowym problemem w walce z pandemią nie jest brak sprzętu czy szpitali, ale właśnie brak personelu. gdyby więc polscy lekarze pracujący w Niemczech na czas pandemii wrócili do kraju – bardzo by to pomogło przeciążonej i przepracowanej służbie zdrowia. Wiceminister powiedział też w rozmowie z „Wirtualna Polska”, że pensje nie powinny być problemem, bo w przygranicznych województwach lekarze wynagrodzenia w Polsce i w Niemczech są porównywalne, jak go informują wojewodowie. Kwestia wynagrodzeń jest istotna, bo od lat lekarze wyjeżdżają z Polski szukać pracy za granicą właśnie z powodu niskich pensji.
Tylko że to właśnie posłanka Prawa i Sprawiedliwości trzy lata temu, podczas strajku lekarzy rezydentów, powiedziała słynne „Niech jadą”. 12 października 2017 roku Sejmie posłanka Lidia Gądek z PO, lekarka, z powodu trwającego strajku lekarzy rezydentów mówiła o zagrożeniu, jakie stwarza odpływ młodych lekarzy za granicę. Wtedy właśnie posłanka Józefa Hrynkiewicz z PiS krzyknęła „Niech jadą”, co wywołało oburzenie części posłów.
Sami lekarze, jak informuje „Fakt”, nie zostawili na pomyśle posłanki suchej nitki. Dr Jerzy Friediger, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie i członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej zwrócił uwagę, że najpierw trzeba stworzyć lekarzom warunki do pracy, żeby wrócili. A chodzi tu nie tylko o płace, lecz też możliwości robienia specjalizacji, awansu i rozwoju zawodowego. Dr Bartosz Fiałek, przewodniczący regionu kujawsko-pomorskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, zwraca uwagę, że nikt nie chce pracować w źle funkcjonującej ochronie zdrowia i z rządzącymi, którzy nie słuchają postulatów specjalistów.
To trzecie już w ostatnim czasie zapadnięcie tej ulicy. Za każdym razem dochodzi do niego na innym odcinku, ale zawsze powoduje to utrudnienia dla kierowców, pieszych i pasażerów miejskiej komunikacji.
Tym razem w sobotę i niedzielę, 14 i 15 listopada 2020 r. autobusy linii 164 między przystankami „Palmiarnia” a „Arciszewskiego” kursować będą trasą objazdową w obu kierunkach przez ulice Wyspiańskiego i Reymonta.
Autobusy pomijać będą w obu kierunkach przystanki „Sczanieckiej”, „Chociszewskiego” i „Szymborska”.
Przystanki „Wyspiańskiego” zlokalizowane będą tymczasowo:
w kierunku Kaczej przy skwerze Focha między ulicami Matejki a Wyspiańskiego,
w kierunku Puszkina na ul. Wyspiańskiego przed skrętem w ul. Matejki (na wysokości sklepu „Żabka”).
Na trasie objazdu autobus zatrzymuje się na przystankach „Ułańska” na ul. Wyspiańskiego przy ul. Ułańskiej.
Posłanka Koalicji Obywatelskiej 12 listopada 2019 roku została zaprzysiężona – i po roku postanowiła dokonać podsumowania swojej działalności w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej.
„To był niezwykle intensywny rok, gdy starałam się jak najszybciej i najdokładniej poznać nowe obowiązki” – napisała w podsumowaniu Joanna Jaśkowiak. – „Nie mogłam zrezygnować z pracy zawodowej, co podkreślałam także w trakcie trwania kampanii wyborczej. Godzę zatem pracę notariusza we własnej kancelarii z obowiązkami poselskimi.
Podczas ostatnich dwunastu miesięcy złożyłam ponad 100 interpelacji do różnych resortów. Niestety, nie wszystkie były skuteczne. Moje zapytanie do ministra sprawiedliwości w sprawie nakładania niekonstytucyjnych kar pieniężnych przez Państwową Inspekcję Sanitarną w czasie epidemii wirusa SARS-CoV-2 (nr 5109), które skierowałam w drugiej połowie kwietnia br. nie doczekało się merytorycznej odpowiedzi. Dokument przekazywany był pomiędzy resortami, by w ostatnich dniach września Ministerstwo Zdrowia wygenerowało wymijającą informację, jakoby rozporządzenie Rady Ministrów z 19 czerwca 2020 roku porządkowało tę kwestię. Inny przebieg miała interpelacja w sprawie kształcenia zawodowego dla pielęgniarek operacyjnych (nr 6916). Interpelacja została złożona na prośbę zaniepokojonej grupy zawodowej, której wysokospecjalistyczne umiejętności mogłyby zostać zaprzepaszczone. W odpowiedzi resort obiecał, iż stosowna komisja zostanie powołana w drugiej połowie br. Będę sprawdzać, czy wywiązano się ze złożonej obietnicy.
Z uwagi na bardzo trudną sytuację epidemiczną zdecydowana większość zapytań skierowana była do resortu zdrowia. Najczęściej odpowiedzi na złożone interpelacje nie wskazywały rozwiązań – tak jak w przypadku problemu spadku o prawie 50 procent w pierwszej połowie 2020 roku diagnoz onkologicznych (nr 9720). Wszystkie odpowiedzi na interpelacje dotyczące onkologii były niekonkretne i nie dawały nadziei na skuteczne rozwiązanie problemu.
Szczególnym zainteresowaniem darzę dzieci i młodzież z chorobami psychicznymi, stąd też między innymi przynależność do Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży. Na początku roku odbyłam spotkanie z krajową konsultantką do spraw psychoterapii dziecięcej i ordynatorką Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu – panią prof. Agnieszką Słopień.
To niezwykle merytoryczne spotkanie wpłynęło na zainicjowanie przeze mnie społecznego projektu WSPÓLNIE. Niestety, w związku z trudną sytuacją epidemiczną zdołałam zorganizować tylko jedną konferencję. W czerwcu w Domu Tradycji i Kultury w Komornikach odbyło się spotkanie zatytułowane „Wpływ pandemii na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży”. Pani dr Katarzyna Markowska-Regulska i mgr Magdalena Lange-Rachwał wskazały, jak wiele zmieniła izolacja i jak ważny jest bliski kontakt z dziećmi. Rodzice, opiekunowie i nauczyciele zadawali wiele pytań, a dla bezpieczeństwa konferencja była także transmitowana online. Druga konferencja, planowana na 7 listopada br. we współpracy z Gminą Suchy Las oraz Centrum Kultury i Biblioteką Publiczną w Suchym Lesie, z przyczyn epidemicznych została odwołana.
Niezwykle ważną dla mnie kwestią jest projekt zachowania płodności u kobiet leczonych onkologicznie. Z tym istotnym społecznie planem zwróciła się do mnie dr n. med. Joanna Kufel Grabowska pracująca w Wielkopolskim Centrum Onkologii. Projekt zakłada refundację zamrożenia komórek jajowych przed rozpoczęciem chemio- i radioterapii. Daje to kobietom możliwość, aby po uzyskaniu remisji móc skutecznie starać się o potomstwo. Wiemy, że diagnoza onkologiczna dotyka coraz młodsze osoby, a leczenie jest bardzo wyniszczające i stąd moje wsparcie i starania o dofinansowanie tego projektu. Obecnie, po uzyskaniu pozytywnej oceny Agencji Technologii Medycznych i Taryfikacji projekt wpłynął do Urzędu Miasta Poznania. Będzie to jedyna taka refundacja z funduszu samorządowego w skali kraju.
W związku z ograniczeniami wynikającymi ze stanu epidemii ucierpiały także nasze starania o ekologiczne życie codzienne. Zwróciłam się do Międzynarodowych Targów Poznańskich o możliwość wystawienia w miejscach ogólnodostępnych pojemników na nakrętki. Z tej inicjatywy skorzysta stowarzyszenie I Love Ziemek, które przed wybuchem epidemii zbierało nakrętki w szkołach i urzędach, obecnie te miejsca są niedostępne. Stowarzyszenie za spieniężone tworzywo sztuczne kupuje sportowe wózki inwalidzkie dla niepełnosprawnych dzieci. Pojemniki są w trakcie produkcji i mam nadzieję, że niedługo wrzucę do nich pierwsze nakrętki.
24 kwietnia odbyłam spotkanie w biurze poselskim w sprawie utworzenia w Poznaniu Centrum Praw Kobiet – miejsca, w którym kobiety w kryzysie będą mogły otrzymać wsparcie psychologiczne i prawne. Centrum właśnie rozpoczyna swoją działalność przy Alejach Karola Marcinkowskiego.
Uczestniczyłam także w negocjacjach społecznych. 20 lipca w moim biurze poselskim odbyło się spotkanie z przedstawicielami organizacji pozarządowych, którzy prosili o wsparcie w rozmowach z Zarządem Komunalnych Zasobów Lokalowych w Poznaniu i Urzędem Miasta Poznania. Tematem rozmów była możliwość otrzymania przez organizacje pozarządowe skutecznego wsparcia w czasie pandemii. Obecnie prowadzone są dalsze rozmowy w tej sprawie.
7 lipca dotarła do mnie prośba radnej Rady Osiedla Świętego Łazarza pani Beaty Szeszuły o to, by wesprzeć mieszkańców osiedla Św. Łazarza w negocjacjach z właścicielem Nocnego Targu Towarzyskiego. W sierpniu odbyło się w moim biurze poselskim spotkanie wszystkich zainteresowanych stron, włącznie z przedstawicielami policji, na którym ustalono plan dalszych konkretnych działań w celu złagodzenia problemów hałasu i nieporządku generowanego przez gości oraz sam fakt odbywania się Nocnego Targu Towarzyskiego.
Dotychczas przeprowadziłam prawie 50 interwencji, podejmowanych zarówno na wniosek obywateli, jak i różnego rodzaju instytucji. Większość dotyczyła Wielkopolski, ale były także zgłoszenia z innych regionów kraju. Taka interwencja została przeprowadzona w sprawie planowanej eksploatacja złoża wapienia w pobliżu rezerwatu „Krzemionka”, który w 2019 roku Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO wpisał na listę jako region unikatowy w skali całego świata. Planowana eksploatacja wapienia w bezpośrednim sąsiedztwie jest dużym zagrożeniem dla tego chronionego terenu. W tej sprawie interpelowałam u Ministra Klimatu i Środowiska, jednakże odpowiedź jeszcze nie została udzielona.
Pomimo utrudnień w podróżowaniu, braku rzeczywistego harmonogramu posiedzeń Sejmu i nie zawsze w pełni sprawnego systemu głosowania na posiedzeniach zdalnych wzięłam udział w ponad 95 procentach głosowań.
Jestem obecnie członkinią Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej i Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach, a także Podkomisji Stałej ds. nowelizacji prawa cywilnego. Zaledwie przez dwa miesiące wchodziłam w skład Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Zrezygnowałam z prac w tej Komisji, gdyż sposób procedowania w niej w żaden sposób nie służył ani sprawiedliwości, ani prawom człowieka.
Uczestniczę w działaniach 10 grup parlamentarnych, między innymi w Parlamentarnym Zespole ds. Ochrony Pojezierzy Wielkopolskich, Wielkopolskim Zespole Parlamentarnym, Parlamentarnym Zespole Praw Kobiet i Parlamentarnym Zespole Świeckie Państwo.
Dziś złożyłam także poprawki do ustawy budżetowej na rok 2021. Dotyczą one ważnych inwestycji na terenie Poznania, choć większość z nich służyć będzie także wszystkim mieszkańcom Wielkopolski. Są to między innymi: budowa Muzeum Powstania Wielkopolskiego, rozbudowa Wielospecjalistycznego Szpitala im. J. Strusia, budowa linii tramwajowej na poznańskie Naramowice – II etap, a także budowa Teatru Muzycznego w Poznaniu i rewaloryzacja Teatru Polskiego w Poznaniu.
Współpracuję z pięcioma asystentami społecznymi, z których większość jest studentami prawa. Młodzi ludzie są dla mnie ważnym głosem młodego, zaangażowanego pokolenia. Pierwszy rok pracy poselskiej to przede wszystkim czas wzmożonego zainteresowania problemami społecznymi, który przypadł w okresie niezwykle trudnym, gdy cały świat zmaga się z pandemią COVID-19, a Polska ponadto z największym w ostatnich dziesięcioleciach spolaryzowaniem obywateli. To czas, kiedy kobiety znów muszą walczyć o podstawowe prawo do stanowienia o swoim ciele.
Jestem przekonana, że ten niezwykle intensywny okres, choć trudny i czasami frustrujący, będzie też ważną podwaliną do mojej dalszej pracy posłanki na Sejm RP”.
Z wyrazami szacunku,
Joanna Jaśkowiak
Posłanka na Sejm RP
Co sekundę w Polsce na wysypisko trafia śmieciarka pełna odzieży – a nasze przepisy temu sprzyjają. Nie można jej przekazać na przykład potrzebującym – bo trzeba byłoby zapłacić VAT.
Obecne polskie przepisy wymagają od darczyńcy, który chce przekazać na cele charytatywne produkty niespożywcze, zapłacenia stawki VAT obliczonej na podstawie początkowej ceny sprzedaży. Z pewnością wymagają one zmiany, aby polscy sprzedawcy mieli opłacalną ekonomicznie opcję darowizn za zwrócone lub niesprzedane zapasy.
– Bank Żywności w Toruniu zauważa wyraźną potrzebę zaopatrywania ubogich osób nie tylko w żywność, lecz także w obuwie i odzież – mówi Jadwiga Wojciechowska, prezeska Banku Żywności w Toruniu. – Takie otrzymane produkty pozwalają na zrobienie oszczędności w budżecie domowym i przeznaczenie odłożonych środków np. na opłacenie czynszu, energii czy zakup leków. Wprowadzenie ulgi podatkowej na inne produkty, podobnie jak przy żywności, na pewno spotkałoby się z dużym zadowoleniem beneficjentów wymagających wparcia tak żywnościowego, jak i odzieżowego.
Według danych Eurostat za rok 2016 w państwach Unii Europejskiej aż 72 % odpadów generowanych jest przez budownictwo, górnictwo i wydobywanie oraz przemysł wytwórczy, a 8,5 % przez gospodarstwa domowe.
– Wśród odpadów przemysłowych znajdują się również artykuły nadające się do wykorzystania przez użytkowników (nowe, z usterką, niesprzedane, posezonowe) – zauważa Agnieszka Rogaszewska, prezeska Fundacji Alternatywnej. – Wszystkie rzeczy, które produkują bądź sprowadzają przedsiębiorstwa, a które zalegają w magazynach lub mają drobne uszkodzenia, powinny trafiać do potrzebujących, bez obciążenia finansowego firm je przekazujących. Niestety, dzisiaj przedsiębiorca mając do wyboru płacenie podatku lub wyrzucenie, nierzadko wybiera tę drugą opcję.
Według badań Ellen MacArthur Foundation co sekundę na wysypisko trafia śmieciarka pełna odpadów materiałowych, odzieży. Na świecie przemysł modowy generuje rocznie 150 bilionów sztuk odzieży, z czego 92 mln ton co roku jest wyrzucane.
– Nie tylko produkcja materiałów i odzieży, czy transport z odległych fabryk do sklepów, ale również składowanie na wysypiskach czy spalanie odzieży przyczyniają się w ogromnym stopniu do zanieczyszczenia powietrza, wody czy gleby – dodaje Agnieszka Rogaszewska. – Bardzo ważne jest umożliwienie producentom pozbywania się niesprzedanych artykułów w sposób odpowiedzialny społecznie. I tu wracamy do kwestii zniesienia podatku VAT od darowizn niespożywczych. Bezspornie ułatwiłoby to i wsparło przedsiębiorców w działaniach dla dobra wspólnego oraz odciążyłoby środowisko naturalne.
– Mamy sygnały od przedsiębiorców, którzy chcieliby pomagać i przekazywać darowizny niespożywcze na cele charytatywne, jednak problemem jest konstrukcja polskiego prawa – mówi Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu. – Niestety, przez pandemię koronawirusa jest coraz więcej potrzebujących, a firmy i tak mają straty z powodu kryzysu, nie mają z czego zapłacić tego podatku. Pomnażanie strat jest sprzeczne z ideą działalności gospodarczej.
Do 2013 roku polscy przedsiębiorcy, którzy chcieli przekazać żywność potrzebującym, również musieli płacić VAT. 7 lat temu zmieniono te przepisy i wyrzucanej żywności zaczęło ubywać.
– Po analizie działań podejmowanych na przestrzeni ostatnich lat na rzecz osób najuboższych zauważyliśmy zwiększoną ilość przekazywanego jedzenia po wejściu w życie zwolnienia z VAT-u darowizn żywności – dodaje Jadwiga Wojciechowska. – Również zwiększyła się liczba beneficjentów spełniających warunki ustawy o pomocy społecznej korzystających z tych produktów spożywczych, którym darmowe paczki żywnościowe pomogły w codziennej egzystencji. Zmniejszyła się też ilość utylizowanej żywności.
„Spotykamy się w sobotę o 17 na placu Wolności a później ruszymy ulicami naszego pięknego wolnego miasta” – zapraszają organizatorzy kolejnego Strajku Kobiet. Dzisiejszym hasłem jest „Polka niepodległa”.
„Tym razem zapraszamy na spacer z całymi rodzinami, żeby pokazać, że sprawa wolności i praw kobiet to sprawa całych rodzin” – piszą organizatorzy. – „Córek, synów, mężów, partnerów, chłopaków i dziewczyn”. Naszym hasłem przewodnim jest „Polka Niepodległa”.
Organizatorami spaceru są wszyscy, którzy przyjdą, ale Obywatelska Reformacja Laicka, Wielkopolski Kongres Kobiet oraz Strajki Kobiet z Puszczykowa, Lubonia, Mosiny i Kórnika zapraszają też wszystkie inne organizacje, stowarzyszenia, fundacje i ruchy oddolne, którym nie jest obojętna sprawa wolności kobiet.
Taką decyzję podjął wojewoda Łukasz Mikołajczyk w uzgodnieniu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Przeciwko utworzeniu w szpitalu aż 124 łóżek „covidowych” protestowała dyrekcja szpitala, a także burmistrz Środy i starosta powiatu średzkiego.
Przedstawiciele szpitala i władz Środy Wielkopolskiej przekonywali, że zwiększanie z 40 do 60 łóżek „covidowych” zapewni opiekę chorym na covid-19, ale pozwoli też utrzymać funkcjonowanie pozostałych oddziałów. Na to z kolei nie chcieli się zgodzić przedstawiciele wojewody – ale ostatecznie udało się uzyskać kompromis.
– Podjąłem decyzję o utrzymaniu w średzkim szpitalu – w związku z apelem mieszkanek i mieszkańców – oddziału ginekologii i położnictwa – poinformował wojewoda. – Dziś na miejscu byli moi przedstawiciele i udało się wypracować kompromis, który w mojej ocenie godzi interesy wszystkich stron tej sytuacji.
Po negocjacjach udało się obniżyć liczbę łóżek „covidowych” do 114, w tym 10 intensywnej terapii. Pozostanie też oddział ginekologiczno-położniczy z blokiem porodowym i salą cięć, do których będzie przygotowane osobne wejście. Będzie działała także pracownia endoskopii, karetki ZRM, poradnia lekarza rodzinnego, laboratorium oraz nocna i świąteczna na ul. Szarytek. SOR przestanie funkcjonować 21 listopada o godzinie 7.00.
Anna Pawłowska, kierowniczka oddziału epidemiologii poznańskiego sanepidu, została zwolniona ze stanowiska. Czy dlatego, że nie dawała sobie rady – czy dlatego, że mówiła głośno o problemach i brakach stacji?
Pracownicy stacji sanitarno-epidemiologicznych są na pierwszej linii frontu w walce z pandemią koronawirusa, która jest w pełnym rozkwicie, a w stacjach brakuje rąk do pracy. Tymczasem w wielkopolskim sanepidzie od kilku miesięcy trwają zwolnienia i degradacje personelu. Co ciekawe – głównie epidemiologów, a więc specjalistów, którzy są teraz najbardziej potrzebni, i to takich, do których pracy nigdy wcześniej nie było zastrzeżeń, wręcz przeciwnie: byli za nią nagradzani. Trudno więc uwierzyć w tłumaczenia, że przyczyny zwolnień czy degradacji są wyłącznie merytoryczne.
Tego samego zdania była posłanka Paulina Hennig-Kloska, która zainteresowała się specyficzną polityką kadrową w Wielkopolskiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej jeszcze w październiku, jak informowaliśmy. 19 października złożyła listę pytań, także w tej sprawie, do Głównego Inspektora Sanitarnego. Odpowiedzi jeszcze nie dostała, jak ją poinformowano, jest w przygotowaniu.
A tymczasem w Wielkopolsce doszło do kolejnego zwolnienia epidemiologia – tym razem ze stanowiska. Anna Pawłowska, kierowniczka oddziału epidemiologii Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, straciła stanowisko. Dlaczego? Bo oddział nie wyrabiał się z pracą. Za winną uznano kierowniczkę. Argumentem nie jest to, że oddział na Poznań i powiat poznański liczy tylko cztery osoby.
A sytuacja była naprawdę bardzo trudna, bo nie dość, że pracowników było za mało, to jeszcze nie mieli podstawowego wyposażenia, takiego jak laptopy i telefony. A ponieważ było ich tak mało, a pracy do wykonania dużo – to zostawali po godzinach, żeby ją wykonać. I to paradoksalnie także postawiono jako zarzut kierowniczce.
– Zgłaszałam problemy lokalowe – opowiadała Anna Pawłowska. – Ale jak dostaliśmy pokoje, to nie było telefonów, nie było komputerów dla wszystkich, to wszystko było robione na gorąco. Myślę, że do sierpnia oddział epidemiologii mimo ogromnego przeciążenia radził sobie bardzo dobrze. Natomiast wzrost zakażeń i pogorszenie sytuacji epidemicznej w kraju spowodowało, że przestaliśmy być wydolni. Cały czas zgłaszałam zapotrzebowanie na pracowników i sprzęt. Ale nawet jak przyszedł sprzęt, to otrzymywałam odpowiedź, że nie może być podłączony, bo nie ma opisu. Brakowało też telefonów.
Doprowadzeni do ostateczności pracownicy sanepidu, od których wymagano efektów nie dając narzędzi do pracy, przygotowali pismo do Głównego Inspektora Sanitarnego, w którym wyliczyli wszystkie braki sprzętowe, warunki, w jakich pracowali, braki personelu, zaległości ostrzegając, że w takich warunkach nie są już w stanie dalej kontrolować epidemii.
– Te wszystkie nasze działania, które miały prowadzić do konstruktywnych zmian i wsparcia nas doprowadziły, jak mniemam, do odwołania mnie ze stanowiska – mówi była kierownik. I przyznaje, że czuje się kozłem ofiarnym.
– Presja była na mnie wywierana przez cały czas – mówiła. – Zastraszano mnie, a ja starałam się być niezależna i przede wszystkim skoncentrowana na działaniach związanych z pandemią. Jednym z powodów zwolnienia był brak organizacji w oddziale. Jestem epidemiologiem, dla mnie najważniejsze było przygotowanie oddziału pod względem merytorycznym pracowników i o to dbałam, myślę, że pracownicy to potwierdzą, że szukaliśmy jak najlepszych rozwiązań. Ale owszem, starałam się podejmować działania organizacyjne na tyle, na ile miałam narzędzia.
Wszyscy pracownicy wsparli Annę Pawłowską jak jeden mąż.
– Ciągnęliśmy tę sekcję od samego początku, pani kierownik ją praktycznie stworzyła od zera, bo na początku była to jednoosobowa sekcja w postaci mnie – mówiła jedna z pracownic. – A przecież ona obejmuje wszystkie poznańskie szpitale. Od trzech dni praktycznie nie śpimy, cały nasz harmonogram pracy został zaburzony. Nie wiem, która z moich koleżanek jest w stanie wykonać jakikolwiek telefon. Ten czas i to miejsce to nie jest czas na zmianę kierownika. I to takiego kierownika, który był dla nas wsparciem merytorycznym. Proszę pamiętać, że pani kierownik pracowała z nami od rana do nocy. Jesteśmy teraz podzieleni na dwie zmiany i nie przypominam sobie, żebym opuszczała wieczorem stację i żeby pani kierownik wychodziła przede mną. I dzięki temu, że mieliśmy to wsparcie, byliśmy jeszcze w stanie pracować.
Pracownicy potwierdzają, że kierowniczka prosiła o sprzęt, o dodatkowych ludzi – i że ich nie dostawała.
– Nie było telefonów, nie było laptopów, nawet nie było ładowarki! – wyliczała jedna z pracownic. – Mamy XXI wiek. Bez komputera, bez telefonu ja mam iść i szukać ludzi? Pieszo po Poznaniu? Sytuacja jest tragiczna. Jest za mało osób, potrzebna jest zmiana organizacji pracy, bo nie może być tak, że cała epidemiologia w powiecie została scedowana na jedną Annę Pawłowską.
Pracownicy poprosili o wsparcie posła Franciszka Sterczewskiego, sprawą nadal będzie się też zajmować posłanka Paulina Hennig-Kloska.
– Tydzień temu poruszaliśmy ten temat podczas wizyty u Głównego Inspektora Sanitarnego, a także podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia – mówiła posłanka. – Mówiliśmy, że potrzebne są dodatkowe pieniądze, prosiliśmy o wygospodarowane dodatkowych budżetów, Usłyszeliśmy od pana ministra, że dodatkowe środki na sanepid będą w przyszłorocznych budżecie. Tylko że tak naprawdę te pieniądze i te dodatkowe ręce do pracy potrzebne są już dziś. Mówiliśmy o wywiadach epidemiologicznych niezrealizowanych na czas, o zaległościach, które w poszczególnych placówkach są. Jak widać, doprowadziło to do tego, że dzisiaj dwie osoby w ciężkim stanie zdrowia opuściły tę placówkę, a pani kierownik jest zwolniona. Prawdopodobnie dlatego, że jako jedna z niewielu w Polsce odważyła się mówić prawdę o zaległościach i statystykach i o tym, że naprawdę bardzo brakuje rąk do pracy.
Mówiąc o osobach w ciężkim stanie posłanka miała na mysli dwie pracownice oddziału epidemiologii, które z pracy dziś zabrały karetki pogotowia.
– To nie jest tak, że jest to efekt zaniedbań czy złej woli tych pracowników – podkreślała posłanka. – To efekt braku rąk do pracy i takie sygnały dostajemy z całej Polski. Nie wymienia się kapitana statku na wzburzonym morzu w czasie sztormu! To nie jest czas na wymianę kadrową i zastępowanie osób merytorycznych osobami nieprzygotowanymi do pójścia na wojnę!
Sytuację za skandaliczną uważa również poseł Franciszek Sterczewski.
– O tym wszystkim Główny Inspektor Sanitarny był informowany, premier Mateusz Morawiecki również był informowany w pismach wysłanych w październiku – podkreśla. – I zero reakcji. Apelujemy z tego miejsca o natychmiastową zmianę tej sytuacji i przestanie wciskania Polkom i Polakom kitu, że pandemia jest opanowana, bo nie jest. Ponieważ ludzie, którzy liczą, ile jest osób zarażonych i informują nas o tym, nie dają rady. Dzisiaj dwie karetki przyjechały do pracowników, bo dwie osoby zasłabły. Tylko dzisiaj! Brakuje co najmniej kilkudziesięciu etatów, brakuje rąk do pracy. Apelujemy, żeby rząd przestał robić sobie propagandę, tylko zajął się tym, do czego jest powołany i zaczął poważnie traktować sytuację. A jest ona dramatyczna.
Poseł zaapelował o przywrócenie pani kierownik na stanowisko, zwiększenie liczby etatów, zaprzestanie mobbingu w pracy i takie traktowanie pracowników, żeby mogli spokojnie wykonywać swoją pracę.
Posłowie z tymi postulatami odwiedzili dziś dyrektora stacji, Witolda Drabera. Zapytali go też o prawdziwe przyczyny zdegradowania pani kierownik – i zapowiedzieli, że wrócą i sprawdzą, czy sytuacja się zmieniła, a wydajność oddziału poprawiła się pod nowym kierownictwem. Bo jeśli nie – to będzie dowodem na to, że Anna Pawłowska rzeczywiście stała się kozłem ofiarnym.
– W przyszłym tygodniu jestem umówiona z GIS i oczekuję odpowiedzi na pytania, które zostały już zadane – podsumowała posłanka Hennig-Kloska. – Jeśli sprawa do tego czasu nie zostanie załatwiona, będziemy poruszać sprawę wielkopolskiego sanepidu.
– Zostały też złożone wnioski do Państwowej Inspekcji Pracy – dodał poseł Sterczewski.
Posłowie zamierzają też przypilnować, żeby pozostałe pracownice nie poniosły żadnych konsekwencji za to, że wsparły swoją byłą kierownik, skontrolują też finanse sanepidu i sprawdzą między innymi, kto, kiedy i za co dostawał premie.
Lilia Łada
Paulina Hennig-Kloska, Franciszek Sterczewski, Anna Pawłowska
Od soboty zmienia się organizacja ruchu na Śródce. Dzięki temu w tej zabytkowej i chętnie odwiedzanej przez poznaniaków części miasta poprawi się bezpieczeństwo ruchu.
– Mieszkańcy i rada osiedla wnioskowali o uspokojenie ruchu i ograniczenie przejazdów tranzytowych przez śródeckie uliczki. Wprowadzone pod koniec 2019 roku zmiany w organizacji ruchu na ul. Podwale były pierwszym krokiem w tym kierunku – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Zmiany na Śródce są elementem Pakietu dla mobilności systematycznie wprowadzanego w tym roku w wybranych miejscach Poznania. Ich celem jest zapewnienie odpowiednich odległości społecznych w czasie panującej pandemii, czyli zwiększenie przestrzeni do przemieszczania się pieszych i rowerzystów oraz preferencji dla publicznego transportu.
Przez ostatnie lata Śródka przeszła ogromne przeobrażenie. Stała się jedną z większych atrakcji miasta. Bliskość Malty, Ostrowa Tumskiego, ale także mural, zabytkowe uliczki, liczne kawiarnie i restauracje sprawiły, że jest to to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w Poznaniu. Do tego znajdują się tam szkoły, Brama Poznania oraz boiska Młodzieżowego Ośrodka Sportu (MOS). Zwiększył się ruch samochodowy, przy czym znaczna część kierowców traktowała wąskie uliczki jako skrót do jazdy w kierunku centrum.
W sobotę, 14 listopada, wprowadzona zostanie na Śródce strefa Tempo 30, a ul. Bydgoska przestanie być dwukierunkowa na całej długości. Samochody będą się mogły poruszać w dwóch kierunkach tylko na odcinku od ul. Podwale do Gdańskiej, by mogły dojechać między innymi do Bramy Poznania czy MOS. Dalszy odcinek ulicy będzie jednokierunkowy z wjazdem od ul. Wyszyńskiego. Skrzyżowania na ul. Śródka, Ostrówek czy rynku Śródeckim staną się równorzędne, co oznacza, że pierwszeństwo będą mieli nadjeżdżający z prawej strony.
W ramach nowej organizacji ruchu jednoznacznie wyznaczono miejsca postojowe. Rowerzyści mogą jeździć ul. Bydgoską w dwóch kierunkach dzięki wyznaczonemu kontraruchowi.
W wyniku tych zmian kierowcy jadący z ul. Podwale w kierunku centrum będą omijać śródeckie ulice. Mogą korzystać z buspasa, po którym mogą poruszać się także pojazdy skręcające w prawo w ul. Wyszyńskiego.
Premier Mateusz Morawiecki powołał Zbigniewa Hoffmana, byłego wojewodę wielkopolskiego, na stanowisko sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Zbigniew Hoffman urodził się 5 lipca 1963 r. w Poznaniu. Jest absolwentem Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. W 2004 r. był stypendystą rządu amerykańskiego w zakresie bezpieczeństwa i porządku publicznego.
Swoją karierę rozpoczął od pracy na szczeblu lokalnym w Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu. W latach 1997-2000 był asystentem wojewody, a w latach 2000–2006 pełnomocnikiem prezydenta Poznania. W 2006 r. został powołany na urząd wicewojewody wielkopolskiego.
Od 7 listopada 2006 r. do 29 listopada 2007 r. był wojewodą kujawsko-pomorskim. W latach 2009–2010 pracował na stanowisku eksperta w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, a następnie w Kancelarii Prezydenta RP w okresie prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
8 grudnia 2015 r. został powołany na stanowisko wojewody wielkopolskiego. W 2019 r. został przewodniczącym zarządu okręgowego PiS w Poznaniu. W wyborach parlamentarnych w tym samym roku uzyskał mandat posła na Sejm IX kadencji.
1 miliard 617,4 mln zł dochodów i 1 miliard 984 mln zł wydatków. Marszałek Marek Woźniak przedstawił dziś założenia budżetu samorządu Wielkopolski na rok 2021. – Budżet na rok 2021 nazwałem budżetem „dobrej nadziei”- powiedział.
W budżecie ważne są nie tylko dochody i wydatki, ale też inwestycje. A te przedstawiają się dobrze, bo w roku 2021 samorząd Wielkopolski na inwestycje przeznaczy 955 mln zł. To o 216,2 mln zł w porównaniu z rokiem 2020.
– Budżet na rok 2021 nazwałem budżetem „dobrej nadziei”, bo mamy
nadzieję, że przyszły rok będzie rokiem w miarę normalnej pracy –
zapewne w drugiej części – bo w pierwszej, będziemy jeszcze nadal
zmagać się z pandemią – mówił marszałek. – To budżet ambitny i konsekwentny, bo podobnie jak poprzednie, jest rozwojowy – pomimo wszystkich trudności i spadku dochodów wynikających ze zmian podatkowych CIT i PIT. To także, podobnie jak w latach ubiegłych, budżet proinwestycyjny, z bardzo wysokim wskaźnikiem wydatków majątkowych, kosztem wydatków bieżących, które minimalizujemy. To jest także budżet solidarnościowy, bo od lat inspirujemy i wspieramy inicjatywy realizowane przez samorządy lokalne, organizacje pozarządowe, policję czy państwową straż pożarną, wspierając nasze bezpieczeństwo. Co ważne: to także budżet elastyczny, ponieważ mamy zapisane w nim rezerwy celowe, na wiele form ich wykorzystania, które uruchomimy na konkretne wydatki pojawiające się w 2021 roku. Warto zaznaczyć, że wciąż realizujemy kilka projektów kluczowych ze środków unijnych, bo chcemy w 100% wykorzystać dostępny budżet europejski.
Elżbieta Kuzdro-Lubińska, skarbnik województwa, zaprezentowała szczegóły projektu budżetu.
– Największe wydatki w budżecie stanowią inwestycje drogowe
i kolejowe, na które planujemy przeznaczyć 823,7 mln zł, w tym na
drogi 432,2 mln – mówiła. – W 2021 roku zaplanowano zakup kolejnych 3 pociągów Elf za kwotę 76,5 mln zł. Drugim ważnym segmentem to ochrona zdrowia, w którą zainwestujemy prawie 400 mln zł. Są to m.in. inwestycje Wielkopolskiego Centrum Onkologii i innych naszych szpitalach wojewódzkich. Priorytetową inwestycją jest budowa Wielkopolskiego Centrum Zdrowia Dziecka, którą planujemy zakończyć w 2021 roku. Sfinalizujemy także duży projekt Elektronicznej Dokumentacji Medycznej, warty w sumie 94,2 mln zł.
Nie sposób nie wspomnieć o zaplanowanych ponad 20 inwestycjach z
obszaru kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, w tym modernizacja
sceny głównej Teatru Wielkiego w Poznaniu czy otwarcie nowej
instytucji kultury w Winnej Górze, związanej z Henrykiem Dąbrowskim.
W budżecie województwa zaproponowane zostały także środki na szereg
przedsięwzięć edukacyjnych, a także w zakresie ekologii i ochrony
środowiska, jak chociażby nowy projekt „Life after coal”,
wspierający Wielkopolskę Wschodnią w procesie transformacji
energetycznej, czy gospodarkę niskoemisyjną. Ważnym sektorem wsparcia w budżecie województwa jest integracja społeczna, seniorzy i rodzina oraz projekty związane ze sportem i turystyką.