Paulina Hennig-Kloska, Małgorzata Janyska

Poznań: W sanepidzie zarządza się krzykiem – alarmuje posłanka Paulina Hennig-Kloska

Brak wypłaty wynagrodzeń za nadgodziny, mobbing, krzyki i awantury. Tak obecnie wygląda praca w Wielkopolskiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, według informacji, które dotarły do posłanek Pauliny Hennig-Kloski i Małgorzaty Janyski.

Posłanki od 5 października kontrolują sytuację epidemiologiczną w Wielkopolsce. Sprawdzają przygotowanie wojewody i jego służb, wyposażenie szpitali w sprzęt – a ostatnio zajęły się także sytuacją w wielkopolskim sanepidzie, która je bardzo zaniepokoiła.

– To drugi obszar, który zwrócił w trakcie kontroli naszą uwagę – mówiła posłanka Paulina Henning-Kloska podczas dzisiejszej konferencji prasowej. – Po naszej kontroli dostałyśmy z panią poseł szereg maili od pracowników powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych z różnych miast Wielkopolski, które zwracają uwagę na szereg nieprawidłowości. Zarówno na mobbing i presję na nich wywieraną, jak i na to, że po zmianach kadrowych w wojewódzkim sanepidzie zarządza się krzykiem i awanturami.

Informacje bardzo zaniepokoiły obie posłanki, które są zdania, że w czasach epidemii tak ważna jednostka, jaka jest stacja sanitarno-epidemiologiczna, powinna być zarządzana mądrze, merytorycznie i spokojnie, bo zaangażowanie i dobra pracy pracowników sanepidu jest obecnie szczególnie potrzebna. Tymczasem w wielkopolskim sanepidzie tak się nie dzieje.
– Pracownicy zwracali uwagę, że mają niezapłacone nadgodziny za kilka ostatnich miesięcy, że już nie dają rady, że potrzebują uzupełnienia zapasów i wsparcia finansowego – mówiła Paulina Hennig-Kloska. – Dlatego dzisiaj wysyłamy pismo do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa, gdzie prosimy o interwencję i pytamy, czy do GIS wpływały zawiadomienia o mobbingu w wielkopolskich powiatowych stacjach, czy były przeprowadzane w związku z tym jakieś kontrole i dlaczego w ogóle trwa wymiana kadrowa w tak trudnych czasach. W tych czasach na wakaty sanepid nie może sobie pozwolić.

O kontrowersyjnych decyzjach personalnych aktualnej dyrekcji Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej już informowaliśmy: kilka miesięcy temu, w czerwcu, dyrektor Jadwiga Kuczma-Napierała w trybie natychmiastowym zwolniła rzeczniczkę prasową stacji, a ostatnio z nieznanych powodów nie przedłużyła kadencji dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wolsztynie, która jest… epidemiologiem, i to jedynym tam pracującym. Dodajmy, że powiat wolsztyński jest w czerwonej strefie.

Posłanki pytają w piśmie także o kwestie finansowe: o poziom dofinansowania poszczególnych placówek, dlaczego nie są wypłacane wynagrodzenia za nadgodziny i w jakiej wysokości dla poszczególnych placówek wynoszą te zaległości.
– Mam nadzieję, że dostaniemy pytania na te odpowiedzi w trybie natychmiastowym. Bo te informacje, zwłaszcza o mobbingu, bardzo nas niepokoją – podsumowała posłanka. – Po tym, co widzimy w mailach docierających do nas od pracowników sanepidu mam wątpliwości, czy osoba piastująca dzisiaj stanowisko dyrektora WSSE jest odpowiednio przygotowana do pełnienia tej funkcji i jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku. Powinien się tym zainteresować Główny Inspektor Sanitarny, któremu powinno zależeć na tym, by sanepid pracował stabilnie i spokojnie. Dlatego oczekujemy natychmiastowego uzdrowienia sytuacji i ewentualnie podjęcia działań zmierzających do zmiany dyrekcji.

Lilia Łada

4.1 12 votes
Oceń artykuł
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze