Grupa aktywistek zgromadziła się dziś przed siedzibą TVP w Poznaniu, by wyrazić swój sprzeciw wobec narracji opartej na fałszywych informacjach i dyskryminującym języku.
Brama wjazdu do telewizji została otoczona taśmą ostrzegającą przed „pandemią nienawiści”, w obliczu której zgromadzone osoby przestawiły
alternatywę: własny kanał TV Abo.
– Po kolejnych absurdalnych treściach TVP została obalona – podsumowały aktywistki.
Pierwsza audycja TV Abo, transmitowana na żywo w internecie,
nawiązywała bezpośrednio do tematyki wyroku Trybunału
Konstytucyjnego. Prezenterka, nawiązując do akcji performatywnej
sprzed kilku tygodni, mówiła o otwarciu kliniki aborcyjnej,
przypominając o funkcjonujących sieciach wsparcia i grupach, które
biorą w swoje ręce sprawy dostępu do aborcji. W programie wzięły udział gościnie, które opowiadały o klinice. Częścią programu była również prognoza pogody.
– Nad Polską cały czas od 1993 roku utrzymuje się fatalny, wręcz fanatyczny niż ze wschodu przynoszący ze sobą uporczywy dziadostan z wąsem, który niekorzystnie wpływa na biomet wszystkich kobiet – prezentowała z pełną powagą prezenterka Bożenka Grad. – Jednak już kolejny tydzień utrzymuje się silny front burzowy z wieloma lokalnymi i silnymi wyładowaniami. Front ten nie słabnie i nie zapowiada się, aby w kolejnych tygodniach miał ustać.
Był też poradnik „jak być pro life” i blok reklamowy na temat działalności aborcyjnej – oraz porady, jak dbać o zdrowie. Najlepszą metodą są spacery i wycieczki rowerowe, najlepiej w licznym towarzystwie…
Dziennikarki przypomniały także o akcjach protestacyjnych dziejących się nie tylko w Poznaniu, ale w całej Polsce. Przypomniały o wczorajszych zajściach w Warszawie i zaprosiły na dzisiejsze wydarzenie taneczne o 19.00 w Poznaniu.
– Będziemy śpiewać, krzyczeć, tańczyć i maszerować w rytmie samby – zapraszały prezenterki.
Konstrukcja przyszłej hali targowej już stoi, widać już przyszłą fontannę i przyszłe ścieżki. Już można sobie wyobrazić, jak będzie wyglądał Rynek Łazarski po skończeniu prac.
Inwestycja nadal przebiega planowo. Po jej zakończeniu, co ma nastąpić jesienią przyszłego roku, rynek stanie się przestrzenią z wieloma funkcjami: nie tylko handlową czy komunikacyjną, ale też rekreacyjną, kulturalną i społeczną.
W miejscu obecnego rynku powstanie nowoczesne zadaszone targowisko na planie koła z dogodnym dojazdem i miejscem dla dostaw. Poprawiona zostanie też jakość infrastruktury technicznej. Nowe chodniki będą szersze, a przestrzeń umożliwi organizację wydarzeń plenerowych. Pojawi się także zielony skwer i teren na kawiarniane ogródki, fontanna oraz miejsce zabaw dla dzieci. Północna część skweru im. Kazimierza Nowaka stanie się deptakiem (z możliwością dojazdu dla mieszkańców).
Cały teren wokół rynku stanie się strefą zamieszkania z wyniesionymi skrzyżowaniami. Projektowana zieleń będzie mieć naturalny charakter. Nasadzonych zostanie ponad 50 nowych drzew oraz zieleń niska: kwitnące byliny, trawy ozdobne i rośliny cebulowe.
W nocy 17 listopada odszedł nagle Gabriel Chmura, dyrektor artystyczny Teatru Wielkiego w Poznaniu – poinformował teatr.
Gabriel Chmura (1946-2020) urodził się w Polsce, ale wychował w Izraelu. Dyrygował i zarządzał teatrami operowymi i filharmoniami na całym świecie, między innymi filharmonikami berlińskimi, Orchestre National de France czy Israel Philharmonic Orchestra. Był też dyrektorem muzycznym Opery w Aachen, National Arts Centre Orchestra w Ottawie i Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.
Od 2012 roku był dyrektorem artystycznym Teatru Wielkeigo w Poznaniu. ostatni koncert, jaki poprowadził, odbył się 2 października tego roku. Gabriel Chmura był też odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
Okazuje się, że na Wildzie policjantów z wielkimi sercami nie brakuje. Dzielnicowy st. sierżant Bartosz Zaradniak pomógł seniorce, której właściciel kamienicy wyłączył wodę. I to mimo że za nią płaciła.
Sprawę nagłośniła Magdalena Górska, pełnomocniczka prezydenta Poznania do spraw interwencji lokatorskich. Zgodnie z jej relacją dzielnicowy nie tylko zobligował właściciela lokalu do podłączenia wody, ale kupił jej też baniaki z wodą i zaoferował seniorce wsparcie w kwestii zakupów czy innej pomocy, jakiej będzie potrzebowała.
– Tak właśnie ma być! – podsumowała pełnomocniczka.
Do pochwał przyłączyła się też Rada Osiedla Wilda, przypominając, że to nie pierwszy taki przypadek w wildeckiej policji – kilka dni temu małżeństwu seniorów pomogły dwie wildeckie policjantki.
„Dziś możemy pochwalić postawę naszego wildeckiego dzielnicowego – st. sierż. Bartosza Zaradniaka” – napisali wildeccy radni. – „Panie Bartoszu, takiej policji nam trzeba w tych trudnych czasach! Brawa za postawę”.
Na ulicy Naramowickiej, na wysokości ulicy Rubież, doszło do awarii gazociągu. Autobusy kursują objazdami.
Autobusy linii 144, 146, 167 i 911 jadą przez Łużycką, Umultowską, Krygowskiego, Dzięgielową i Naramowicką. Ta trasa obowiązuje w obu kierunkach do odwołania.
Mieszkańcy okolicznych domów zostali ewakuowani, tak samo jak pracownicy budowy. Na miejscu tworzą się ogromne korki.
W lipcu władze miasto zapowiedziały, że posadzą nowe drzewa na tych osiedlach, których mieszkańcy najliczniej pójdą do urn. I właśnie rozpoczęło się wielkie sadzenie drzew na Strzeszynie i Ławicy.
Jak informował prezydent Jacek Jaśkowiak przed drugą turą wyborów prezydenckich, przelicznik jest prosty: pójdzie 80 proc., mieszkańców – na osiedlu przybędzie 80 drzew. Okazało się, że najlepsze wyniki były na Ławicy (82,88 proc.) i Strzeszynie (82,48 proc.). Ponieważ różnica między nimi była tak niewielka, prezydent zadecydował, że drzewa zostaną posadzone w obu osiedlach.
I właśnie, jak podał dziś Zarząd Zieleni Miejskiej, trwa sadzenie drzew za frekwencję wyborczą. Na osiedlu Strzeszyn teren wokół krzyża przy ul. Literackiej zostanie oczyszczony i wyrównany nowo nawiezioną ziemią. Następnie zostanie posadzonych 36 szt. dębów czerwonych (Quercus rubra) w regularnej formie tworzącej początek układu alejowego ciągnącego się od terenu wokół krzyża przy ul. Literackiej aż do ul. Homera.
Natomiast na osiedlu Ławica w Lasku Marcelińskim wzdłuż ścieżki w okolicy placu zabaw i siłowni zewnętrznej zostało posadzonych 35 szt. lip drobnolistnych (Tilia cordata), a na swoją kolej czeka również teren przy ul. Wyszomierskiej/Okoneckiej gdzie niebawem zostanie posadzonych w skupinie 9 szt. śliwy wiśniowej (Prunus cerasifera).
Okazało się, że mieszka kilkanaście kilometrów od Moch. Rozpoznał psy, a one poznały jego – informują wolsztyńscy policjanci. Teraz policja ustala, jak to się stało, że psy były tak daleko od domu i napadły dziecko.
Przypomnijmy: zdarzenie miało miejsce 17 listopada, przy boisku sportowym w Mochach. 11-letni chłopiec z gminy Przemęt brał udział w treningu piłki nożnej. Gdy razem z kolegami szli do szatni, napadły go dwa psy. Chłopiec z szarpanymi ranami pleców i głowy został odwieziony do szpitala w Poznaniu, psy zostały przekazane do schroniska w Zielonej Górze, a policja zaczęła szukać właściciela zwierząt.
Okazał się nim mieszkaniec miejscowości oddalonej od Moch o kilkanaście kilometrów. Na policję zgłosiła się jego żona, która o sprawie dowiedziała się z mediów. Sam właściciel pojechał do schroniska w Zielonej Górze i rozpoznał psy, a one poznały jego. Teraz policjanci wyjaśniają, w jaki sposób i kiedy psy oddaliły się na tak dużą odległość od domu. Sprawa jest poważna: ich właścicielowi grozi odpowiedzialność karna za przyczynienie się do spowodowania poważnych obrażeń ciała u dziecka.
Psy są obserwowane w schronisku przez weterynarza, który ma stwierdzić, czy nie są agresywne i czy nie trzeba ich uśpić. Policjanci natomiast przesłuchają właściciela i wyjaśnią, czy odpowiednio opiekował się psami.
Zakażonych w Polsce przybyło – mamy ich 23 975. To jeszcze nie jest rekord, który wynosi 27 875, za to rekordowo przybywa nam zgonów. Jest ich więcej niż wczoraj i to kolejny dzień, gdy jest ich ponad 600.
„Mamy 23 975 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia #koronawirus z województw: śląskiego (4377), mazowieckiego (3041), wielkopolskiego (2153), dolnośląskiego (1808), małopolskiego (1670), pomorskiego (1499), łódzkiego (1288), zachodniopomorskiego (1185), lubelskiego (1108), podkarpackiego (1096), warmińsko-mazurskiego (1025), świętokrzyskiego (945), kujawsko-pomorskiego (940), opolskiego (682), lubuskiego (641), podlaskiego (517)” – poinformowało Ministerstwo Zdrowia. – „Z powodu COVID-19 zmarły 124 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 513 osób”.
Liczba zakażonych koronawirusem: 796 798/ 12 088 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).
Kierowcy i rowerzyści mogą korzystać z wyremontowanej nawierzchni na części ul. Inowrocławskiej. Po zakończonych pracach odbył się odbiór techniczny.
Remont był przeprowadzony na odcinku od połączenia z ul. Kostrzyńską za skrzyżowanie z ul. Słupecką. W jego trakcie zerwana została stara, już zniszczona i ułożona nowa nawierzchnia. Dzięki temu można wspomnianą częścią jeździć o wiele wygodniej.
Prace kosztowały niemal 100 tysięcy złotych i były finansowane ze środków, które do dyspozycji ma Rada Osiedla Warszawskie – Pomet – Maltańskie.
Wyniki badań laboratoryjnych potwierdziły zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 u 2153 osób w regionie. Znów mamy dużo zgonów – zmarły 54 osoby. Mamy też lawinowy skok zakażeń w Poznaniu i powiecie poznańskim.
Powiat chodzieski 9
Powiat czarnkowsko-trzcianecki 52
Powiat gnieźnieński 142
Powiat gostyński 12
Powiat grodziski 12
Powiat jarociński 14
Powiat kaliski 30
Powiat kępiński 21
Powiat kolski 25
Powiat koniński 39
Powiat kościański 46
Powiat krotoszyński 6
Powiat leszczyński 42
Powiat międzychodzki 8
Powiat nowotomyski 23
Powiat obornicki 27
Powiat ostrowski 66
Powiat ostrzeszowski 12
Powiat pilski 58
Powiat pleszewski 44
Powiat poznański 424
Powiat rawicki 36
Powiat słupecki 13
Powiat szamotulski 84
Powiat średzki 25
Powiat śremski 85
Powiat turecki 21
Powiat wągrowiecki 50
Powiat wolsztyński 14
Powiat wrzesiński 53
Powiat złotowski 97
Kalisz 78
Konin 30
Leszno 44
Poznań 411
Od początku pandemii w województwie wielkopolskim odnotowano: zakażonych 80 087, zgonów 1 155, ozdrowieńców 21 540, aktywnych przypadków 57 392.
„Spotykamy się na skrzyżowaniu ulic św. Marcin i Ratajczaka” – zapraszają organizatorzy akcji. – „Nie jesteś sama i krzycz z nami głośno do sióstr!”. Spotkanie rozpocznie się o 19.00.
„Nie udało im się wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji ścieżką mgr Przyłębskiej, czyli przez niby Trybunał Konstytucyjny” – czytamy w zaproszeniu na wydarzenie. – „Projekt zakazu wraca do Sejmu i to w dwóch postaciach: kompromisu z kompromisu w wersji Dudy i koszmarnego projektu Ziobry.
Jesteśmy tu i patrzymy Wam na ręce!!! Siostro! Spotykamy się żeby w rytmie naszych kroków, głosów i serc: wykrzyczeć, że będziemy walczyć o nasze prawa, że będziemy stać nadal przy sobie, że się nie poddamy!
Pozdrawiamy nasze siory z Gniezna i idziemy zainspirowane w tym samym, wspólnym rytmie, tekście”.
Policja użyła siły wobec Włodzimierza Czarzastego, marszałka Sejmu, połamała legitymację poselską Moniki Wielichowskiej. Demonstranci zostali też potraktowani gazem pieprzowym. W tym czasie Jarosław Kaczyński w przemówienie w Sejmie oskarżał opozycję mówiąc, że mają krew na rękach.
Rząd ściągnął ogromne siły policyjne i wojskowe do obrony Sejmu, budynek odgradzały też rzędy barierek i kilkadziesiąt samochodów policyjnych. Strajk Kobiet, który początkowo miał blokować Sejm, zadecydował więc o przejściu przez centrum Warszawy. Policja usiłowała nie dopuścić do przejścia, użyła gazu pieprzowego. Jak informuje Onet.pl, znów ucierpieli dziennikarze, m.in. operator kamery Onetu. Dostało się też posłom, którzy byli obecni na miejscu.
Jak poinformował klub Lewicy, policja użyła siły wobec wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Partia opublikowała nagranie, które to pokazuje, jednak sam marszałek nie zamierza w tej sprawie zawiadamiać prokuratury. Jak twierdzą uczestnicy marszu, były też prowokacje. Byli zaatakowani przez tajemniczą grupę mężczyzn, która ewidentnie dążyła do konfrontacji siłowej. Ich zdaniem nie byli to narodowcy, jak początkowo sądzili, ale policjanci po cywilnemu.
Jak podaje Onet, wieczorem w Sejmie Krzysztof Gawkowski, szef klubu Lewicy, poinformował, że wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (Lewica) podczas protestu przeciwko zaostrzaniu prawa aborcyjnego „został pobity przez policję” i zatrzymany. Natomiast posłanka KO Monika Wielichowska przekazała, że policja naruszyła jej nietykalność cielesną i złamał jej legitymację poselską.
„Policja blokuje protestującym wyjście z pl. Powstańców Warszawy, by wszystkich spisać” – relacjonował w mediach społecznościowych poseł Franciszek Sterczewski, również obecny na miejscu. – „Setki ludzi, często nastolatków, stoją i marzną. Czy to ma być troska państwa o dobro obywateli i obywatelek?
Niestety, nie obyło się bez agresji. Pojawili się policyjni tajniacy i prowokatorzy. Użyty został gaz łzawiący m. in. wobec Marty Lempart i posłanki Magdy Biejat. Czy na serio przemoc to jest jedyne, co ta władza ma do zaoferowania wobec pokojowo protestujących? Teraz już się uspokaja, a my działamy, by wszyscy mogli bezpiecznie wrócić do domu. Będziemy pilnowali przestrzegania prawa do ostatniej osoby na placu.
Dziękujemy wszystkim obecnym dziś na protestach w Warszawie i w innych miastach. Idziemy dalej!
Nie odpuścimy łamania praw kobiet!
Obok mnie posłanka Monika Rosa, ale są też posłowie i posłanki Klaudia Jachira, Joanna Scheuring-Wielgus, Maciej Kopiec, Adam Szłapka, Katarzyna Ueberhan i europoseł Łukasz Kohut. Dzięki, że jesteście!”.
Do sprawy odniósł się Jarosław Kaczyński, wicepremier do spraw bezpieczeństwa. Wcześniej PiS odwiesiło wszystkich zawieszonych posłów, by zażegnać konflikt w partii i nie dopuścić do powstania nowego, konkurencyjnego klubu poselskiego. Oskarżył opozycję, że ma krew na rękach, bo popiera demonstracje, które kosztowały życie wielu osób i zażądał od nich, żeby ściągnęli te „błyskawice SS-mańskie”. Chodziło mu o czerwone błyskawice, symbole Strajku Kobiet, mimo że już kilka tygodni temu Instytut Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego wyjaśnił, że symbole z SS nie mają nic wspólnego.
Posłowie opozycji w odpowiedzi zaczęli skandować w kierunku Kaczyńskiego: „będziesz siedział!”, na co wicepremier zagroził posłom aresztem, gdy w Polsce zostanie przywrócona praworządność.
Dzięki temu urządzenia po zakończonym kursie będą wracały automatycznie na górny poziom, co – jak ma nadzieję MPK – utrudni ich zanieczyszczanie, a jednocześnie pozwoli na korzystanie z nich przez pasażerów.
MPK wycofało się z wyłączenia wind na przystankach miejskiej komunikacji, bo utrudniłoby to dostęp do wielu z nich nie tylko osobom z niepełnosprawnościami, ale też – na przykład – matkom z wózkami dziecięcymi. Jednak by jazda w indami była bezpieczna w czasie pandemii koronawirusa – trzeba było wdrożyć dodatkowe środki bezpieczeństwa. Problemem wind na przystankach jest to, że często są zanieczyszczane i wtedy trzeba je wyłączać z użytkowania i odkażać. Ta procedura w czasie pandemii trwa dłużej i winda jest wtedy niedostępna dla pasażerów.
Dlatego MPK Poznań podjęło działania mające na celu jak najszybsze ograniczenie występowania problemu zanieczyszczania dźwigów i unieruchamiania ich z powodu konieczności nieplanowanego odkażania: Windy są przeprogramowywane w taki sposób, aby po zakończonym kursie wracały automatycznie na górny poziom.
W ten sposób działają już dźwigi znajdujące się od zachodniej strony ronda Kaponiera oraz na ul. Roosevelta. Sukcesywnie, do końca tygodnia, to rozwiązanie będzie wprowadzane w kolejnych urządzeniach w obrębie ronda Kaponiera (z wyłączeniem wind obsługujących parking podziemny).
Przypominamy, że oprócz wspomnianych wind na Kaponierze, obecnie czynne są również urządzenia na przystankach Piaśnicka Rynek i Piaśnicka Kurlandzka. Po uruchomieniu wind na Kaponierze, tymczasowo nadal wyłączone z użytkowania pozostaną dźwigi na przystankach Dworzec Zachodni, PST Most Teatralny oraz przy ul. Chartowo na wlocie tunelu. W tych lokalizacjach znajdują się jednak drogi alternatywne (podjazd, schody ruchome) umożliwiające korzystanie z przystanków.
Nowa nawierzchnia już jest, teraz zaczyna się montaż oświetlenia – i już w grudniu będzie można komfortowo przejechać Wartostradą pod mostem Chrobrego.
W rejonie tzw. Cypla i mostu Bolesława Chrobrego trwa budowa nowego odcinka Wartostrady, który będzie ułatwieniem dla pieszych i rowerzystów chcących dostać się nad rzekę od ul. Estkowskiego. Roboty ruszyły na początku października i są coraz bardziej zaawansowane.
– Wielu rowerzystów czeka na oddanie tego odcinka, który ułatwi przejazd pomiędzy Wartostradą a północną częścią Poznania – mówi Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Poprzez wydzielone niedawno pasy dla rowerów na ul. Garbary będzie można dostać się między innymi na Cytadelę czy odcinek Wartostrady wzdłuż ul. Szelągowskiej.
– Łącznik ma już ułożoną nową nawierzchnię, wkrótce rozpocznie się montaż oświetlenia. Trwa również remont dojścia do istniejących schodów prowadzących na brzeg Warty – mówi Grzegorz Bubula, wiceprezes zarządu spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie.
Dzięki powstającemu łącznikowi będzie można zjechać rowerem czy zejść pieszo na Wartostradę z mostu Bolesława Chrobrego do rejonu zaplecza przystani w Starym Porcie. Tam z kolei nowa trasa dla pieszych i rowerzystów połączy się z istniejącym odcinkiem Wartostrady, który biegnie pod mostem do ul. Czartoria.
Nowa infrastruktura nad Wartą będzie oznakowana, oświetlona i objęta monitoringiem wizyjnym.
Członkowie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego: Piotr Niedzielak, Jarosław Sobutka i Konrad Wytrykowski uchylili dziś immunitet sędziemu Igorowi Tuleyi z warszawskiego Sądu Okręgowego. Teraz prokuratura może sędziemu postawić zarzuty.
Tego chciała prokuratura, która zamierza teraz postawić sędziemu zarzuty o ujawnienie tajemnicy śledztwa. Chodzi o wyrok wydany przez sędziego w grudniu 2016 roku, gdy opozycja zablokowała salę plenarną Sejmu. PiS przeniósł posiedzenie Sejmu do Sali Kolumnowej, ale posłowie opozycji zarzucali, że nie wpuszczano ich do tej sali i utrudniano głosowanie.
Sprawa została zgłoszona do prokuratury, ale ta, będąc w gestii ministra Ziobry, umorzyła postępowanie. Tak sprawa trafiła do sądu i w 2017 roku właśnie w niej orzekał sędzia Tuleya. Najpierw zwrócił uwagę prokuraturze, że zbyt wcześnie umorzyła śledztwo w tej sprawie, a później wykazał, że protokoły z liczenia głosów były przerabiane. W związku z tym sędzia nakazał prokuraturze sprawdzenie, czy jacyś posłowie PiS nie złożyli w tej sprawie fałszywych zeznań. Sędzia zadecydował też, do czego miał prawo, że posiedzenie sądu będzie jawne. I właśnie za to prokuratura postanowiła go oskarżyć o ujawnienie tajemnicy śledztwa. Sama natomiast natychmiast ponownie umorzyła postępowanie w sprawie głosowania.
Jednak by sędziego można było oskarżyć – trzeba mu uchylić immunitet, co może zrobić tylko Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. ID pierwszej instancji w czerwcu tego roku uznała, że nie ma żadnych podstaw do uchylenia immunitetu. Ale prokuratura złożyła zażalenie na decyzję ID. Sprawa trafiła więc do ID drugiej instancji, a ta uchyliła immunitet i uznała, że prokuratura może postawić sędziemu zarzuty.
Jak informuje Onet.pl, rozprawa trwała wiele godzin i była jawna, na wniosek obrońców sędziego Igora Tuleyi. Obrońcy nie mieli wątpliwości, że chodzi tu nie o niezgodność z prawem, ale o ukaranie sędziego, który śmiał pokazać opinii publicznej nie tylko kulisy pracy prokuratury, ale także jej niekompetencję i chęć zamiecenia sprawy pod dywan, a nie wykrycia prawdy, co przecież jest jej obowiązkiem.
Sam sędzia Tuleya nie stawił się przed Izbą Dyscyplinarną, bo nie uznaje jej, podobnie jak TSUE, za legalną i uważa, że nie ma prawa orzekać. Nie zamierza także stawiać się na przesłuchania w prokuraturze.
Filtruje powietrze, usuwając wirusy, bakterie, alergeny i kurz. Gdy pojazd nie jest użytkowany (nocą) – dezynfekuje jego wnętrze ozonem. Tak działa urządzenie fitracyjne, które testowo zamontowano w dwóch pojazdach MPK.
Do eksperymentu doszło dzięki współpracy z firmą Ster. Zamontowane urządzenia mają poprawić jakość powietrza.
Urządzenia przypominają prostokątne pudełka zamontowane pod sufitem pojazdu. Choć wyglądają niepozornie, stanowią system aktywnej poprawy czystości mikrobiologicznej, separacji alergenów i smogu w środkach komunikacji publicznej Antimicrobial+.
– W trakcie jazdy urządzenia filtrują powietrze za pomocą układów filtracyjnych HEPA14, separując wirusy, bakterie, alergeny, grzyby, roztocza i kurz. Kiedy pojazd jest w ruchu, wymiana powietrza następuje w nim co kilkanaście minut. Skuteczność filtrów HEPA 14 w „wyłapywaniu” cząstek wielkości koronawirusa SARS-CoV-2 wynosi co najmniej 99,99 proc. Dodatkowo, kiedy tylko jest to technicznie możliwe, czyli gdy pojazd nie jest użytkowany, urządzenia dezynfekują pojazdy ozonem, który skutecznie usuwa nagromadzone wirusy, bakterie i alergeny z powierzchni filtrów separujących powietrze. Jest to pierwsze tak kompleksowe rozwiązanie na rynku. Dzięki zastosowaniu tych urządzeń zapewniamy maksymalny poziom bezpieczeństwa i komfortu mikrobiologicznego – wyjaśnia Maciej Szymański, prezes zarządu spółki Ster, będącej producentem rozwiązań dla transportu miejskiego, a jednocześnie dostawcą testowanych urządzeń.
MPK Poznań chce sprawdzić możliwość ich wykorzystania w poznańskich tramwajach i autobusach.
– Mamy świadomość zagrożenia, dlatego od początku pandemii podejmujemy działania, mające uniemożliwić rozprzestrzenianie się nowego koronawirusa – mówi Wojciech Tulibacki, prezes zarządu MPK Poznań. – Wzmocniliśmy proces czyszczenia i dezynfekcji pojazdów. Wprowadziliśmy zasadę centralnego otwierania drzwi przez prowadzących pojazdy. Wszystkie tramwaje i autobusy wyposażyliśmy w automatyczne urządzenia do odkażania rąk. Jako firma otwarta na nowe technologie na bieżąco śledzimy nowe rozwiązania, także w zakresie ochrony przed covid-19. Obecnie rozpoczynamy testy urządzeń filtrujących powietrze. Ich działanie ma być dwukierunkowe: mają poprawiać jakość powietrza w trakcie podróży, a po zjeździe do zajezdni umożliwiać ozonowanie.
– Pandemia koronawirusa nie ustępuje, dlatego miasto Poznań podejmuje kolejne kroki mające zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców – dodaje Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania. – Niezwykle istotne są dla nas działania dotyczące komunikacji miejskiej, bo ten środek transportu jest przez nas traktowany priorytetowo i kwestia bezpieczeństwa podróżnych jest dla nas pierwszorzędna.
Na czas testów w urządzenia zostały wyposażone: autobus Solaris Urbino 12 (numer boczny 1482) oraz tramwaj Solaris Tramino (numer boczny 549). W najbliższych dniach te pojazdy będą kursować na liniach: 5 (czwartek), 10 (piątek) i 6 (sobota) oraz 169 (czwartek i piątek) i 163 (sobota).
Rany szarpane pleców i tyłu głowy – to efekt spotkania przez 11-latka z gminy Przemęt dwóch puszczonych luzem psów. Do zdarzenia doszło w Mochach pod Wolsztynem.
17 listopada około godziny 18.00 chłopiec trenował na boisku sportowym w wsi Mochach. Gdy młodzi zawodnicy szli już do szatni, wtedy jednego z nich dopadły go dwa psy w typie owczarka niemieckiego – i dotkliwie go pogryzły.
Poszkodowanym okazał się 11-letni mieszkaniec gminy Przemęt. Nastolatkowi z pomocą ruszyli świadkowie zdarzenia, którzy natychmiast wezwali na miejsce Zespół Ratownictwa Medycznego. Chłopiec z ranami szarpanymi pleców i głowy został przetransportowany do szpitala w Poznaniu.
Wezwani na miejsce policjanci z Przemętu wszczęli w tej sprawie postępowanie przygotowawcze, w ramach którego poszukiwany jest właściciel zwierząt.
Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia oraz przesłuchali świadków. Psy zostały odłowione przez specjalistyczną firmę i umieszczone na obserwacji weterynaryjnej w schronisku w Zielonej Górze.
Kierowcy powinni omijać obie ulice szerokim łukiem. Jak informuje wielkopolska policja, około 18.00 laweta jadąca Drogą Dębińską i wioząca koparkę uderzyła w wiadukt ulicy Hetmańskiej.
Efektem uderzenia jest zamknięcie dla ruchu północnej jezdni ulicy Hetmańskiej, czyli w stronę Głogowskiej. Nieprzejezdna jest też Droga Dębińska, bo laweta z koparką utknęły pod wiaduktem i zablokowały ulicę. Kierowcy na Wildzie powinni szukać innych tras jeszcze przez co najmniej godzinę.
Jak poinformował dziś wojewoda Łukasz Mikołajczyk, szpital tymczasowy na targach będzie prowadził Szpital Kliniczny Przemienia Pańskiego, a nie szpital miejski przy ul. Szwajcarskiej.
Placówka miejska jest już i tak przeciążona pełniąc rolę najważniejszego szpitala zakaźnego w regionie – uznał wojewoda.
Wojewoda, wspólnie z Jackiem Jaśkowiakiem, prezydentem Poznania, Andrzejem Tykarski, rektorem Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i Tomaszem Kobierskim, prezesem zarządu Grupy MTP, odwiedził dziś szpital tymczasowy na targach, by sprawdzić postępy prac.
– Dziś mogę z zadowoleniem powiedzieć, że harmonogram prac na terenie MTP jest zgodny z planem, to mnie niezmiernie cieszy i za to serdecznie dziękuję zarówno prezydentowi, jak i prezesowi Kobierskiemu – mówił wojewoda. – Wszystkie zadania, które zostały postawione, są wykonywane i niebawem będziemy tutaj przyjmować pierwszych pacjentów. Oby ich było jak najmniej…
Najważniejsze prace techniczne są już wykonane. Ogromnym wyzwaniem był montaż instalacji tlenowej. Zbiornik tlenu został już posadowiony – teraz waży 17 ton, ale z tlenem będzie już ważył 51 ton. Do końca tygodnia stanie też już zbiornik rezerwowy, będzie ważył 7 ton. Pierwsi pacjenci zostaną przyjęci już za 12 dni. Dodatkowo w hali nr 5 stanie dodatkowy szpital tymczasowy na 300 łóżek, stawiany przez PKO BP, który będzie stanowił jedną całość ze szpitalem w czteropaku. Razem to będzie ponad 900 łóżek i będzie to największy szpital covidowy w Wielkopolsce.
I dlatego wojewoda podjął decyzję, by szpitalem prowadzącym dla szpitala tymczasowego był Szpital Kliniczny Przemienia Pańskiego, a nie szpital miejski im. J. Strusia przy ul. Szwajcarskiej.
– W szpitalu imienia Strusia kadra jest bardzo obciążona pracą w szpitalu przy Szwajcarskiej, nie ma tak dużych zasobów kadrowych, to podjąłem decyzję i dokładnie w sobotę wysłałem pismo, a także porozmawiałem z rektorem Tykarskim, by patronował temu przedsięwzięciu Uniwersytet Medyczny, a szpitalem prowadzącym dla szpitala tymczasowego był Szpital Kliniczny Przemienia Pańskiego – wyjaśnił wojewoda. – Ta decyzja jest motywowana oczywiście zasobem kadrowym szpitali klinicznych oraz Uniwersytetu Medycznego. Obawy o kadrę, jak myślę, już mamy rozwiane i przy takim patronacie ta kadra będzie zapewniona.
Prezydent Jacek Jaśkowiak podziękował ekipom targowym za pracę, a prezesowi Kobierskiemu za zarządzanie, bo to, co zrobili w tak krótkim czasie, naprawdę robi wrażenie.
– Ale to jest ten pierwszy, łatwiejszy etap – mówił Jacek Jaśkowiak. – Dużo trudniejszym jest skompletowanie odpowiedniej kadry. Ta pandemia stwarza nam zupełnie nowe wyzwania. Nie chciałbym używać tu nadmiernych porównań, ale to mi przypomina również czasami takie sytuacje, jakie znamy z wojny. Już w tej chwili widzimy, ile osób umiera na covid, pewnie każdy z państwa zna już kogoś, kto umarł. I musimy się przygotować na to, że tych przypadków możemy mieć w najbliższym czasie więcej.
I wojewoda, i prezydent zaapelowali ponownie do mieszkańców regionu o rozsądek i przestrzeganie zasad, by chorych było jak najmniej, Bo chociaż współpraca między władzami miasta i województwa odbywa się wzorcowo, to jednak bez przestrzegania zasad ostrożności nawet wzorcowy szpital na 900 łóżek może nie wystarczyć.
Jak poinformował prof. Tykarski, już w przyszłym tygodniu do szpitala wejdą jego przyszli pracownicy.
– 24 listopada zostaną w pełni oddane wszystkie cztery hale – powiedział profesor. – I następnego dnia wchodzą tu nasze ekipy, które się będą uczyć pracy i nowej współpracy ze sobą, po to, żeby 30 listopada zostały otwarte dwie pierwsze hale. 8 i 8A. Planujemy tam uruchomić w pierwszym rzucie do 150 łóżek w trzech oddziałach plus 48 łóżek intensywnej terapii, w których będą respiratory.
– 23 listopada wyjdziemy z obiektów i będziemy prowadzić dyżury serwisowe, by wszystkie media i instalacje były w pełnym działaniu przez 24 godziny na dobę i przez wszystkie dni, kiedy ten szpital będzie działał – dodał prezes Kobierski.
Poszczególne oddziały zostaną objęte patronatami poszczególnych klinik Uniwersytetu Medycznego i to ich pracownicy będą stanowić kadrę medyczną szpitala plus osoby, które się zgłosiły do pracy w szpitalu na targach. Jak powiedział wojewoda, to dotąd około 1000 osób, w tym 60 lekarzy. Wszyscy są weryfikowani, nie tylko pod kątem doświadczenia zawodowego, ale też tego, czy mogą bez szkody dla chorych odejść ze swoich dotychczasowych miejsc pracy.
– Tych lekarzy jest z pewnością za mało, stąd ta kadra, za którą serdecznie dziękuję panu rektorowi, który gwarantuje, że ta kadra będzie – powiedział wojewoda.
A rektor dodał, że szpital zasilą też lekarze – stażyści i studenci szóstego roku, którzy mają staże w szpitalach klinicznych. W porozumieniu i za zgodą Wielkopolskiej Izby Lekarskiej będą swoje staże odbywali w szpitalu tymczasowym. Dotyczy to również studentów wyższych lat innych kierunków medycznych. Nadal jednak chętni do pracy w szpitalu tymczasowym mogą się zgłaszać.
Do szpitala na MTP, inaczej niż na Stadionie Narodowym, będą przyjmowani chorzy w ciężkim stanie, także z chorobami współistniejącymi. Pierwsi trafią tam 30 listopada.
Lilia Łada
Łukasz Mikołajczyk, szpital tymczasowy fot. K. Adamska
szpital tymczasowy fot. K. Adamska
szpital tymczasowy fot. K. Adamska
szpital tymczasowy fot. K. Adamska
szpital tymczasowy fot. K. Adamska
szpital tymczasowy fot. K. Adamska
szpital tymczasowy fot. K. Adamska
szpital tymczasowy fot. K. Adamska
Jacek Jaśkowiak, szpital tymczasowy fot. K. Adamska
Jacek Jaśkowiak, szpital tymczasowy fot. K. Adamska
Jacek Jaśkowiak, szpital tymczasowy fot. K. Adamska
prot. Andrzej Tykarski, szpital tymczasowy fot. K. Adamska