Strona główna Blog Strona 2293

Wojciech Bratkowski na prezydenta

0
To kolejny, siódmy już kandydat na prezydenta Poznania. Wojciech Bratkowski, przewodniczący zarządu osiedla Strzeszyn, startuje ze swojego komitetu „Poznań Od Nowa Inicjatywa Społeczna”.

Wojciech Bratkowski jest doświadczonym samorządowcem z dwudziestoletnim doświadczeniem, a na Strzeszynie walczył głównie o inwestycje komunikacyjne – mieszkańcy dzielnicy codziennie zmagają się z ogromnymi korkami chcąc dojechać do centrum Poznania rano, a po południu – chcąc stamtąd wrócić. Problemu nie rozwiązuje tu komunikacja publiczna, bo na Strzeszyn kursują tylko autobusy, które także stoją w korkach…

Kolejny kandydat zapowiada walkę o poprawę komunikacji w całym mieście, jednak szczegółów programu swojego komitetu jeszcze nie chce zdradzić, bo uważa, że jest na to za wcześnie. Zapewnia natomiast, że jest on bardzo szczegółowy, ze starannie dopracowanymi detalami.

Bratkowski jest siódmym już pretendentem do gabinetu przy placu Kolegiackim. Oprócz niego swój start ogłosili Dorota Bonk-Hammermeister, radna osiedlowa z Wildy i szefowa stowarzyszenia Prawo do Miasta, obecny prezydent Jacek Jaśkowiak i jego zastępca Tomasz Lewandowski, prawnik Jarosław Pucek, szef Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych za czasów Ryszarda Grobelnego, Włodzimierz Nowak, społecznik z Grunwaldu, startujący z komitetu Poznań Odnowa oraz Tadeusz Zysk, wydawca.

Autor: el

Szpital na Grunwaldzie – miasto deklaruje pomoc w negocjacjach

0
Miasto Poznań podpisało jednostronną deklarację do porozumienia, aby ułatwić rozmowy pomiędzy społecznikami i Uniwersytetem Medycznym w sprawie szpitala na Grunwaldzie.

Chodzi o budowę Centralnego Zintegrowanego Szpitala Klinicznego, który ma zapewnić mieszkańcom zachodniego Poznania opiekę medyczną.

We wrześniu miasto zaprosiło obie strony sporu, by ułatwić im dojście do porozumienia dla dobra mieszkańców Poznania. Przedstawiciele uniwersytetu i społecznicy omówili wstępną listę postulatów i przedstawili wstępny zarys porozumienia. O jego ostatecznym przyjęciu zdecydują na kolejnym spotkaniu.

Aby ułatwić negocjacje, Miasto Poznań podpisze jednostronną deklarację do porozumienia, która będzie dotyczyć obszarów zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. To dokument, który w znacznym stopniu ułatwi wprowadzenie zmian, o które zabiegają mieszkańcy.

– Chcemy wypracować kompromis między oczekiwaniami mieszkańców, którzy potrzebują sprawnego dostępu do ochrony zdrowia, a ich potrzebami dotyczącymi ciszy i spokoju w miejscu zamieszkania – podkreśla Maciej Wudarski, zastępca prezydenta Poznania. – Nie możemy budować szpitala dla mieszkańców Grunwaldu, Jeżyc i Łazarza na peryferiach miasta. Ale chcemy zrobić wszystko, co możliwe, by zminimalizować wpływ inwestycji na komfort życia mieszkańców osiedla.

Zakres w planie dotyczyć ma m.in. ustalenia linii zabudowy w odległości 30 metrów od wschodniej granicy działek wzdłuż ul. Ostroroga i Zakręt oraz ustalenie 30-metrowego pasa zieleni pomiędzy granicami tych działek, a linią zabudowy. To pozwoli spełnić ważny postulat społeczników, którzy domagają się zieleni, oddzielającej zabudowę szpitala od znajdujących się w pobliżu domów mieszkalnych.

Zakres zmian obejmuje również dopuszczenie wjazdu i wyjazdu ze szpitala od ulicy Grunwaldzkiej. To pozwoli na spełnienie kolejnego z postulatów przedstawicieli mieszkańców osiedla, którzy chcą, by główny wjazd do szpitala znajdował się właśnie przy tej ulicy. To zmniejszy uciążliwości związane z ruchem samochodowym.

W miejskiej deklaracji jest też mowa o tym, by na etapie opracowywania projektu planu wykonać analizy przestrzenne dla stopniowania skali docelowej zabudowy szpitala od strony ul. Ostroroga i Zakręt w kierunku ul. Przybyszewskiego. Analizy mają dotyczyć m.in. powierzchni zabudowy, powierzchni biologicznie czynnej, intensywności zabudowy, liczby kondygnacji nadziemnych oraz ochrony istniejącego starodrzewu. Wykonane mają być również analizy ruchu oraz analizy dotyczące niezbędnego uzbrojenia terenu.

Zmiany mają dotyczyć również miejsc parkingowych – mieszkańcy osiedla zgłaszali obawy o to, że na terenie szpitala powstanie ich zbyt wiele, co spowoduje bardzo duże niedogodności dla mieszkających w pobliżu poznaniaków.

Zdaniem władz miasta przy tak dużym problemie przestrzennym Uniwersytet Medyczny powinien zorganizować konkurs architektoniczny z odpowiednią reprezentacją strony społecznej w jury.

Społecznicy, przedstawiciele uniwersytetu i miasta spotkają się ponownie w październiku.

Autor: info. pras.

Katarzyna Wala: Szeląg ma w sobie magię

0
Jest dziennikarką i współtwórczynią Mobilnego Domu Kultury Wilczak, a także animatorką wielu działań artystycznych na Szelągu, od koncertów po Paradę Sobótkową. Z Katarzyną Walą, którą urzekła magia Szeląga i która jest jedną z osób odkrywających dla poznaniaków piękno tego zakątka rozmawia Lilia Łada.

– Dlaczego znana i bardzo lubiana dziennikarka telewizyjna nagle zakłada dom kultury i ożywia pewną zapomnianą część miasta…?

– Wcale nie tak nagle. Ja przecież jestem antropolożką kultury. Znaczenie miał też fakt, że mieszkam na osiedlu zamkniętym, gdzie są tylko dwa malutkie place zabaw, wiesz, dwie zabawki i trochę piasku. W ogóle to osiedle, jeśli chodzi o rozwiązania architektoniczne, nie jest przyjazne rodzicom z małymi dziećmi, a tak się składa, że właśnie tacy na Wilczaku głównie mieszkają. Nie było dokąd pójść z dziećmi na spacer. Ta ciasnota, brak miejsc parkingowych, wszechobecne samochody – to wszystko rodziło niesnaski i konflikty między mieszkańcami. I tak się to właśnie zaczęło: od sąsiedzkiego śniadania, na którym spotkaliśmy, żeby coś z tym fantem zrobić, jakoś rozwiązać problem na Wilczaku. A potem przyszedł czas na Szeląg.

– A dlaczego Szeląg?
– To był taki naturalny cel po wyjściu z osiedla. To nasze miejsce spacerów. Zaobserwowałam, jak dzieci oswajają tę przestrzeń, jak nadają jej swoje własne nazwy: Lisie Drzewo, Kamienny Krąg. Dla nich ten park stał się bajkowym miejscem. Dla mnie także to miejsce ma w sobie magię, jakąś tajemnicę. Poczułam to od razu, gdy tu zamieszkałam. Pomyślałam, że byłoby fajnie, gdyby moje dzieci kiedyś przyprowadziły tu swoje dzieci i pokazywały, jak się tu bawiły, opowiadając przy okazji o historii tego miejsca.

– Czy to takie ważne?
– Tak! To ważne, aby znać miejsce i okolice, w której się mieszka. Ja i moi sąsiedzi jesteśmy nowymi mieszkańcami tej dzielnicy. Nie wiążą nas z nią żadne korzenie, nie mieliśmy poczucia przynależności do tego miejsca, nie znaliśmy historii okolicy. A bez tego trudno mówić o poczuciu tożsamości czy odpowiedzialności za miejsce, w którym się żyje. Szeląg jest magicznym miejscem. Pozostałości murów i stare drzewa kryją w sobie historie. Jaką? To trzeba było odkryć i okazało się, że trafiliśmy w idealny moment

– Dlaczego?
– Bo energia wielu ludzi i środowisk zbiegła się i zaiskrzyła w tym samym momencie. Ogród Szeląg jest ukoronowaniem wielu działań różnych ludzi. O renowację parku i budowę Wartostrady walczyła Rada Osiedla Stare Winogrady jeszcze w latach 90. i udało im się uporządkować park. Dużo później powstał plac zabaw, siłownia i Wartostrada. Potem miasto zaangażowało się w działania nad Wartą i zainicjowało plażę Szeląg. A mieszkańcy Wilczaka prowadzili swoje animacje poza tymi instytucjami. Animowali Szeląg z własnej potrzeby.

– I to jest właśnie Mobilny Dom Kultury Wilczak, który stworzyłaś…
– Tak, te trzy siły tu się spotkały. Mobilny Dom Kultury Wilczak nazywa się tak dlatego, że nie mieliśmy swojej siedziby, żeby działać, ale mieliśmy ogromny potencjał ludzki. Chcieliśmy przypomnieć historię tego miejsca, bo to naprawdę historia bogata i niezwykła. Organizujemy z miejskich grantów pikniki rekonstrukcji historycznej. Przypominaliśmy kuchnię sprzed stu lat, bo na Szelągu była kiedyś restauracja. Organizowaliśmy spacery z przewodnikiem, który opowiadał o losach Szeląga, dzieci poznają gry i zabawy sprzed wieku i historie okolicy,.

– Były też spacery zielarskie…
– Tak, i one były bardzo ważne. Chciałam, żeby wszyscy wiedzieli, że to, co rośnie nad brzegami rzeki, to nie są żadne niepotrzebne chwasty, ale zioła, bardzo cenne i wykorzystywane na co dzień. Udało mi się też przywrócić Parady Sobótkowe, bo przecież przed wojną Szeląg słynął z Wianków.

– A Ogród Szeląg?
– To jest właśnie wspaniałe w tej idei, że ciągle powstaje coś nowego. Ogród Społeczny Szeląg powstał spontanicznie. Przy okazji budowy świetlicy okazało się, że jest kawałek ziemi, który można by było zagospodarować. Inwestorzy, państwo Łowżyłowie, zaproponowali mieszkańcom takie rozwiązanie. Ogród to młoda wspólnota ogrodników, którą opiekuje się Agnieszka Zdunek. Ogrodnicy uprawiają ziemię, dzielą się doświadczeniem i owocami swojej pracy, a często też przepisami na przetwory z warzyw i owoców. Warto zajrzeć na warsztaty kulinarne! W tym roku były pierwsze zbiory: pomidory, ogórki, sałata, dynie…

– Co Ciebie napędza?
– Potrzeba. Zgodnie z zasadą. Jak coś nie działa, to trzeba naprawić. Zawsze też próbuję włączyć w działania różne osoby, tak by inspirować siebie nawzajem i zarażać energią do działania. Uważam, że powinno się znać specyfikę miejsca, w którym się mieszka. Wspólnota lokalna wzbogaca. Działanie w niej pozwala zauważyć pewne mechanizmy społeczne, dostrzec luki prawne, nieżyciowe przepisy. I dopiero wtedy rodzi się potrzeba zmian. Człowiek z mieszkańca staje się Obywatelem. Kluczem jest przede wszystkim edukacja dzieci, bo to przecież one będą dbały o to miejsce w przyszłości, jak dorosną.

– W tym roku została też otwarta świetlica na Szelągu, a więc ludzie z osiedli mają swoje miejsce, w którym mogą się spotkać, podyskutować, czegoś od siebie nauczyć. Rada Osiedla Stare Winogrady wspierana przez radnych miejskich walczy o pieniądze na rewitalizację parku i renowację przedwojennej architektury ogrodowej. To chyba nie masz tu już nic do zrobienia…?

– Wprost przeciwnie teraz najtrudniejsze przede mną… Czas opowiedzieć nieznaną historię tego miejsca. Od pewnego czasu spisuje wspomnienia mieszkańców, którzy pamiętają park z okresu jego świetności. Poza tym planów jest całe mnóstwo. Mobilny Dom Kultury Wilczak nadal będzie działał w Parku Szelągowskim i subtelnie animował ta przestrzeń. Bo najważniejsze, by zachować klimat Szeląga. To miejsce naprawdę inspiruje i ważne jest, by nie straciło swojej tożsamości i magii.

Rozmawiała: Lilia Łada. Fot. Sławek Wąchała

Lech wraca z Warszawy bez punktów

0
Legia Warszawa pokonała na swoim stadionie Lecha Poznań 1:0. Autorem jedynej strzelonej bramki był Nagy.

Zarówno jeden, jak i drugi zespół ostatnio nie zachwycał formą. Obaj trenerzy mieli nadzieję, że w tym spotkaniu nastąpi przełamanie.

Na początku meczu bliżej strzelenia bramki był Lech. Jóźwiak świetnie podał do Gytkjaera, ale Duńczyk nie trafił nawet w bramkę. To się szybko na poznaniakach zemściło. Szymański zagrał świetną, prostopadłą piłkę do wychodzącego Nagy’ego, a ten minął Putnockiego i bez problemu strzelił gola.

Lech mógł i powinien odpowiedzieć. Amaral dostał świetne podanie z głębi pola od Łukasza Trałki, po którym stanął oko w oko z Radosławem Cierzniakiem. Portugalczyk źle przyjął piłkę, a w konsekwencji oddał niecelne uderzenie.

Druga część gry należała już do gospodarzy. Wieteska był blisko podwyższenia prowadzenia, ale jego uderzenie odbiło się od poprzeczki. Piłkę skierować do bramki próbował jeszcze Cafu, ale nie był w stanie wepchnąć jej do siatki z dwóch metrów.

Chwilę później sędzia podyktował rzut karny za faul Rognego na Nagym. Weryfikacja VAR pokazała jednak, że Węgier sam się wywrócił i sędzia zdecydował się zmienić swoją decyzję.

Do końca meczu Lechowi już nie udało się zdobyć wyrównującej bramki (nie był temu nawet bliski). Legia również nie czarowała swoją grą i ostatecznie piłkarze z Warszawy wygrali skromnie, ale zasłużenie, 1:0.

100. trębaczy na 100 – lecie Powstania Wielkopolskiego – kolejne zdjęcia

0
100. trębaczy na 100 – lecie Powstania Wielkopolskiego, jedno z cyklu wydarzeń przypominających o rocznicy Powstania Wielkopolskiego. Tym razem okiem Sławka Wąchały.

Autorem zdjęć jest Sławek Wąchała.

 

Tramwaje wracają na swoje stare trasy

0
W poniedziałek, 17 września zostanie otwarty dla ruchu odcinek torowiska na ulicach Hetmańskiej i Reymonta (od Głogowskiej do ronda Jana Nowaka Jeziorańskiego). Oznacza to, że od pierwszych kursów tramwaje linii 1 i 7 wrócą na stałe trasy w tym rejonie.

Przywrócone zostanie funkcjonowanie przystanków tramwajowych:

„Głogowska/Hetmańska” na ul. Hetmańskiej – dla tramwajów wyjeżdżających i zjeżdżających do zajezdni Głogowska,
„Arciszewskiego” – na ul. Hetmańskiej,
„Arena” – na ul. Reymonta,
„Rondo Nowaka-Jeziorańskiego” – na ul. Reymonta w kierunku Górczyna (tylko dla tramwajów).
Jednocześnie likwidacji ulegnie przystanek tymczasowy „Arena” (dla linii nr 93) na ul. Reymonta.

Jak informuje MPK Poznań, od 17 września zmianie ulegną rozkłady jazdy linii nr 1 i 7 oraz kursy zjazdowe i wyjazdowe na linii nr 16 w soboty oraz linii nr 17 w dni robocze.

100. trębaczy na 100 – lecie Powstania Wielkopolskiego – zdjęcia

0
100. trębaczy na 100 – lecie Powstania Wielkopolskiego, kolejna impreza przypominająca o rocznicy Powstania, okiem naszej fotoreporterki Karoliny Adamskiej.

Autorem zdjęć jest Karolina Adamska.

Festyn na osiedlu Kopernika

0
Wykorzystując ostatnie dni letniej pogody odbył się festyn dla mieszkańców okolicznych osiedli. Ci dopisali…

Muzyka, atrakcje dla najmłodszych oraz możliwość zakupienia książek. Niby tak niewiele, a wystarczyło, żeby wzbudzić ogromne zainteresowanie okolicznych mieszkańców. To pokazuje jak wielki potencjał drzemie w takich lokalnych inicjatywach. Oczywiście największe zainteresowanie wzbudził powstańczy mundur wojskowy. Młodsi uczestniczy byli zafascynowani możliwością porozmawiania z „powstańcem”, w którego na potrzeby imprezy wcielił się Piotr Szelągowski.

– Festyn powstał w sercach naszych sąsiadów, którzy widzieli, że na osiedlu są niewykorzystane obiekty – tłumaczy Krzysztof Rosenkiewicz, radny osiedla Grunwald Południe oraz kandydat do rady miasta w nadchodzących wyborach. – Jest piękny park, amfiteatr, a czasami przez cały rok nic się nie dzieje… Jako radnego ludzie prosili mnie, żebym coś z tym zrobił. Udało się!

Przy okazji dopytany Rosenkiewicz wyjawił czym chciałby zajmować się w radzie miasta w przypadku wygranych wyborów. – Przede wszystkim infrastrukturą i kulturą. Sądzę, że są to dwie rzeczy na których się najbardziej znam. W przypadku kultury mam tu na myśli głównie kulturę lokalną.

Podczas festynu zbierane również były podpisy pod inicjatywą wprowadzenia bonu opiekuńczo-wychowawczego (Bobas+). Inicjatywa ta zakłada dofinansowanie rodziców i opiekunów dzieci od roku do lat 3 kwotą 500 złotych miesięcznie na wybraną przez nich formę opieki. Obecnie Miasto wspiera jedynie opiekę żłobkową. Cały program powstał z inicjatywy radnej Klaudii Strzeleckiej.

– Akcja zbierania podpisów potrwa do końca września – tłumaczy Rosenkiewicz. – Projekt zyskał poparcie wielu organizacji rodzinnych i kościelnych. Myślę, że mamy już większość podpisów, ale każdy kolejny jest dla nas bardzo cenny.

Swój podpis pod projektem złożył również Tadeusz Zysk, kandydujący na urząd prezydenta Poznania, który sam projekt jak podkreślił zna i kojarzy bardzo pozytywnie.

– Festiwal bardzo mi się podoba. Czytanie nikomu jeszcze nie zaszkodziło… – skomentował całą inicjatywę Tadeusz Zysk. – Dobrze jest organizować tego rodzaju spotkania przy książkach, a jednocześnie rozszerzyć to na jakieś spotkanie dodatkowe, a więc też trochę pośpiewać czy podyskutować. Ta okolica to w ogóle teren mojego pierwszego mieszkania. Dużo się zmieniło, zrobiło się bardzo ładnie. Uważam że specyfika Poznania w stosunku do wszystkich miast jest taka, że on ma takie „gniazda” bardzo ciekawe i te enklawy trzeba wspierać.

Kayah wystąpiła na pikniku powstańczym – zdjęcia

0
Koncert Kayah zakończył organizowany na Łęgach Dębińskich piknik powstańczy. Oprócz tego na terenie imprezy były rekonstrukcje walk, możliwość przejazdu konno, ale i dobra kuchnia. Mamy dla was zdjęcia!

Autorem zdjęć jest Sławek Wąchała.

W Poznaniu pojawi się więcej stojaków rowerowych

0
Zarząd Transportu Miejskiego rozumiejąc oczekiwania mieszkańców zdecydował się ogłosić postępowanie na dostawę 350 nowych stojaków rowerowych.

Nowy zakup ma docelowo pomóc mieszkańcom Poznania i okolicznych miejscowości w łączeniu jazdy rowerem oraz komunikacją miejską. Jednocześnie ZDM zastanawia się nad lokalizacjami dla nowych stojaków. Najprawdopodobniej pojawią się one na obrzeżach miasta.

Dostawa powinna nastąpić do końca bieżącego roku. Montaż przy dobrej pogodzie rozpocznie się jeszcze w tym roku.

Autor: SS / mat. pras.

Poznań Old Jazz Festival – zdjęcia

0
Poznań Old Jazz Festival czyli święto jazzu w Poznaniu. Jego punktem kulminacyjnym jest barwna parada, która przeszła ze Starego Rynku w okolice Starego Browaru.

Autorem zdjęć jest Karolina Adamska. 

Koalicja Prawo do Miasta przedstawiła swoich kandydatów w wyborach

0
Koalicja Prawo do Miasta przedstawiła swoich kandydatów do rady miasta oraz kandydatkę na urząd Prezydenta Poznania.

Dorota Bonk – Hammermeister, Bożena Mikołajczak, Krzysztof Bartosiak, Tomasz Wierzbicki, Andrzej Białas i obecny zastępca Prezydenta Poznania Maciej Wudarski – to oni otrzymali najwyższe pozycje w wyborach do Rady Miasta i w założeniu mają poprowadzić Koalicję do dobrego wyniku.

Jednocześnie startująca z okręgu 1 Dorota Bonk – Hammermeister jest kandydatem na urząd Prezydenta Poznania.

Pełna lista kandydatów:

Okręg 1 (Jeżyce / Łazarz / Wilda)

  1. Dorota Bonk – Hammermeister
  2. Arkadiusz Kluk
  3. Aleksandra Sołtysiak – Łuczak
  4. Andrzej Janowski
  5. Dorota Łodziak
  6. Filip Schmidt
  7. Magdalena Garczarczyk

Okręg 2 (Winogrady / Sołacz / Wola / Winiary)

  1. Bożena Mikołajczak
  2. Witold Kobyłka
  3. Anna Szczęśniak
  4. Jakub Maćkowiak
  5. Krystyna Żuk – Bąkowska
  6. Andrzej Kończal
  7. Renata Boguszyńska – Baranek

Okręg 3 (Antoninek – Zieliniec – Kobylepole / Chartowo / Główna / Ostrów Tumski – Śródka – Zawady – Komandoria / Szczepankowo – Spławie – Krzesinki / Warszawskie – Pomet – Maltańskie / Stare Miasto)

  1. Krzysztof Bartosiak
  2. Maria Sokolnicka – Guzek
  3. Jacek Maleszka
  4. Alicja Wilak
  5. Karina Kozanecka – Łabędzka
  6. Kornelia Piotrowska
  7. Bogumiła Hnatyk
  8. Ryszard Musielak

Okręg 4 (Głuszyna / Krzesiny – Pokrzywno – Garaszewo / Rataje / Starołęka – Minikowo – Marlewo / Świerczewo / Zielony Dębiec / Żegrze)

  1. Tomasz Wierzbicki
  2. Mateusz Hoppe
  3. Karolina Wróblewska
  4. Marcin Kasprowicz
  5. Mateusz Kopeć
  6. Katarzyna Cieślewicz – Galas
  7. Michał Mięsiak
  8. Agnieszka Andrzejewska

Okręg 5 (Fabianowo – Kotowo / Górczyn / Ławica / os. Kwiatowe / Grunwald Północ / Junikowo / Grunwald Południe / Ogrody / Stary Grunwald)

  1. Andrzej Białas
  2. Lech Mergler
  3. Kazimiera Matysiak
  4. Małgorzata Krokowska – Paluszak
  5. Marek Nowak
  6. Barbara Jankowska
  7. Ewa Stańska – Bugaj
  8. Łukasz Senger

Okręg 6 (os. Jana III Sobieskiego i Marysieńki / Kiekrz / Krzyżowniki – Smochowice / Morasko – Radojewo / Naramowice / Podolany / Piątkowo / Strzeszyn / Umultowo)

  1. Maciej Wudarski
  2. Paweł Sowa
  3. Dominika Zenka – Podlaszewska
  4. Marcin Kowalczyk
  5. Eleonora Mikołajczyk – Winiarska
  6. Grażyna Dudzińska
  7. Maria Najewska
  8. Paweł Głogowski

Władze miasta są przeciwko tzw. ustawie „lex deweloper”

0
Zgodnie z nową ustawą znaną jako „lex deweloper” deweloper będzie miał możliwość wybudowania m.in. wysokich budynków nawet wbrew lokalnym prawom zagospodarowania przestrzennego. Władze miasta są zdecydowanie przeciwne takiemu rozwiązaniu.

– Ustawa nie tylko w żaden sposób nie odpowiada na podstawowe i rzeczywiste potrzeby mieszkaniowe. Zamiast tego, wprowadza narzędzia, które skutkować będą chaosem przestrzennym. Stwarza niebezpieczeństwo niekontrolowanego rozwoju naszego miasta. Zgodnie z zapisami proponowanej ustawy, praktycznie wszystkie tereny miejskie będą zagrożone chaotyczną zabudową. Skutki takich działań będą katastrofalne dla przestrzeni, a co najgroźniejsze – będą nieodwracalne – zaznacza Jacek Jaśkowiak, prezydent Miasta Poznania.

Zgodnie z nowo przyjętą ustawą szkoła, przedszkole oraz urządzone tereny wypoczynku, rekreacji lub sportu mogą być oddalone o 1,5 kilometra, a najbliższy przystanek komunikacji publicznej – 500 metrów od nowych inwestycji mieszkaniowych. Nie ma obowiązku zapewnienia dostępu do sieci ciepłowniczej, ani określonej, w stosunku do liczby mieszkań, miejsc parkingowych dla samochodów. Takie rozwiązanie pozwala deweloperom budować bardzo wysokie wysokie budynki w miejscach, które nie są do tego przystosowane i bez zapewnienia dodatkowej infrastruktury.

Ustawa umożliwia deweloperom całkowite pominięcie wymagań wynikających z planów miejscowych, takich jak ograniczenia wysokości, minimalny udział zieleni czy liczba miejsc parkingowych. Zgodnie z nowymi przepisami inwestor, w pierwszej kolejności będzie musiał się zwrócić do rady miasta – za pośrednictwem prezydenta – z wnioskiem o ustalenie lokalizacji np. bloków. Radni będą mieli zaledwie 60 dni na podjęcie uchwały w tej sprawie – pozytywnej lub negatywnej. Będzie to dla dewelopera wstępna zgoda na realizację inwestycji, wiążąca dla prezydenta, który wydaje pozwolenie na budowę.

Nowe prawo daje jednak gminom możliwość opracowania tzw. lokalnych standardów urbanistycznych (LSU), które w teorii mają dać im pewną możliwość kształtowania ładu w mieście. Radni miejscy w uchwale mogą zwiększać lub zmniejszać określone w ustawie wymogi, ale tylko do 50 procent założonych w ustawie wskaźników.

– Chcemy – i jako Miasto robimy wszystko – żeby powstawało jak najwięcej mieszkań. Jednak Uchwałą Rady Miasta planujemy zadbać o ich odpowiednie standardy i komfort użytkowników tych inwestycji mieszkaniowych, które deweloperzy będą realizować z pominięciem planów miejscowych. Nie chcemy osiedli o niskiej jakości, które poprawią tylko statystykę liczby wybudowanych mieszkań – wyjaśnia Jacek Jaśkowiak. – Uchwałą nie zablokujemy inwestycji niezgodnych z planami miejscowymi, ale chociaż w jakimś stopniu ograniczymy ich negatywne skutki – dodaje prezydent.

Happy Baby, czyli wszystko dla dzieci i mam na MTP

0
Wszystko, co niezbędne maluchowi i jego mamie, od pieluszek po smoczki i od nosidełek po ciążowe ubrania – 15 i 16 września w pawilonie 15 Międzynarodowych Targów Poznańskich odbywają się targi Happy Baby. W tym roku wejście na imprezę jest bezpłatne.

Pierwszego dnia targów w nowoczesnym pawilonie nr 15 na poziomie 1 odbędzie się 4. Ogólnopolska Konferencja Noszenia Dzieci — największa konferencja poświęcona tematyce noszenia dzieci w Europie Środkowo-Wschodniej. Temat babywearingu spotyka się z żywym zainteresowaniem młodych rodziców, także ze względu na wiele kontrowersyjnych i sprzecznych opinii pojawiających się na ten temat. Na targach Happy Baby, podczas warsztatów i paneli dyskusyjnych, rodzice będą mieli możliwość spotkania z wysokiej klasy światowymi specjalistami oraz doradcami noszenia dzieci. To również jedyna w swoim rodzaju możliwość poznania czołowych producentów chust, nosideł, odzieży oraz akcesoriów chustowych z całego świata.

W niedzielę odbędzie się specjalna edycja Babiego Targu – Mami Babi Targ. Zamiast wyrzucać nienoszoną już odzież lub kupować kolejne przedmioty rodzice mogą przynieść ubranka, buty, dodatki czy zabawki. Spotkanie to okazja do wymiany rzeczy lub, jeżeli wymiana nie będzie możliwa, transakcji gotówkowej – rodzice pozbywają się zbędnych przedmiotów, które w swoim „drugim życiu” trafiają do innej rodziny, a przy okazji mogą wyszukać coś nowego dla swoich dzieci.

Oczywiście nie zabraknie najróżniejszych artykułów dla dzieci. Przez oba weekendowe dni poziom 0 pawilonu 15 wypełniony będzie stoiskami, na których swoje produkty i rynkowe trendy zaprezentuje kilkudziesięciu producentów artykułów dla małych dzieci i przyszłych rodziców. Komfort zwiedzającym zapewnią szerokie alejki dostosowane do potrzeb rodziców z wózkami, a wyodrębniona przestrzeń Mamy i Dziecka pozwoli na swobodne przewinięcie i nakarmienie malucha.

Podczas targów odbędzie się także specjalna loteria, z której zysk w całości zostanie przekazany małej Madzi cierpiącej na Mózgowe Porażenie Dziecięce o typie Diplegii. Madzia jest podopieczną Fundacji Serca dla Maluszka.

Impreza odbywa się w pawilonie 15, wejście od ul. Głogowskiej (Hol Wschodni oraz Południowy), wjazd od ulicy Śniadeckich 25. Wstęp jest bezpłatny.

Mat. pras. MTP, fot. MTP.

Park(ing) Day Poznań 2018

0
Tego dnia skwery rozjechane przez samochody staną się kawiarniami, czytelniami, miejscem sąsiedzkich spotkań, a parkingi – salami kinowymi lub koncertowymi. 15 września Poznań już po raz szósty opanuje Park(ing) Day.

Idea święta jest prosta: od 2005 roku na jeden dzień mieszkańcy miast na całym świecie zmieniają miejsca parkingowe w przestrzeń aktywności sąsiedzkiej. Jest to okazja do spotkań, dyskusji i refleksji nad wyglądem i funkcją naszych ulic. Sześć lat temu do grona miast świętujących w ten sposób dołączył Poznań – i 15 września tego roku po raz kolejny piesi opanują przestrzenie zazwyczaj zajmowane przez samochody.

– Zamiast rewolucji proponujemy równowagę między interesem każdego z użytkowników ulicy – wyjaśnia Franek Sterczewski, jeden z organizatorów akcji. – Wiemy, że samochody wciąż są ważnym środkiem transportu wielu poznaniaków, ale każdy z nas jest także pieszym i to właśnie ulice im przyjazne pełnią miastotwórczą rolę.

Bo każda ulica ma, jak twierdzą organizatorzy akcji, potencjał, który wciąż czeka na wydobycie. To przestrzeń, która może spełniać różne funkcje: od tranzytowej przez zapewnianie cienia i czystego powietrza dzięki drzewom, umożliwianie seniorom przystanku na ławce, dzieciom zabawy na placu zabaw, aż po pracę oraz wymianę dóbr i idei w sklepach, knajpach, bibliotekach i teatrach. Park(ing) Day próbuje uwolnić wartość kultury miejskiej na powietrzu.

– W całym mieście kilkadziesiąt knajpek, kawiarni czy cukierni włączy się w wspólne świętowanie – mówi Franek Sterczewski. – Przed witrynami wystawią stoliki, krzesła i doniczki z zielenią̨. Dobra ulica to miejsce pełne życia. Razem z restauratorami, barmankami, aktywistami i animatorkami kultury będziemy zmieniali miejsca parkingowe w ogródki do siedzenia, jedzenia, picia, rozmów, podkreślając ich kulturalno-towarzyską funkcję. Nie zapominamy o potrzebie parkowania w mieście, ponownie zwracamy szczególną uwagę na zalety parkingów podziemnych i buforowych.

W Park(ing) Day wezmą udział także lokale z własnymi ogródkami. Na przykład ambasadorzy akcji z Wildy – zaangażowanie w poprzednie edycje otworzyło je na uliczne funkcjonowanie. W akcję włącza się także m.in. Kino w Bramie 46, Bękarty, a w podziemiach parkingu na placu Wolności będzie wieczorne kino i koncerty m.in. z utworami Maanamu. Na poziomie -3 zobaczymy „Urodzonych morderców” z 1994 roku w reżyserii Olivera Stone’a, na podstawie scenariusza Quentina Tarantino, posłuchamy też wyjątkowych aranżacji Maanamu podczas muzycznego performansu Grzegorza Krzyśko „Plac zabaw” – miłosnej historii opowiedzianej piosenkami Kory. Występ jest jednocześnie hołdem złożonym największej ikonie polskiej muzyki rockowej. Grzegorz Krzyśko tworzy wraz z Pawłem Zimmermanem elektroniczny duet GRETA, którego debiutancki album wybrzmi sobotniej nocy w podziemiach parkingu Auto-Park. Materiał promuje utwór „Mów mi tak” z teledyskiem autorstwa Łukasza Jankowskiego.

Akcja odbywa się w ramach organizowanego przez Miasto Poznań Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Inicjatorem akcji jest Festiwal Malta.

Autor: mat. pras. Malta Festival, fot. Malta Festival.

Romantyczne, tajemnicze Owińska

0
Znajdziecie tu posępny stary szpital, w którym straszy, przepiękny pałac położony nad własnym stawem z fontanną, okazały barokowy klasztor, magiczny, święty dąb i tropikalne klimaty na kąpielisku urządzonym w starych gliniankach. A wszystko to zaledwie 12 kilometrów od Poznania.

Owińska to miejscowość położona wśród wzgórz morenowych na wysokim brzegu Warty, na północ od Poznania. Nie jest duża; mieszka w niej około 2 tysięcy osób, ale jeśli chodzi o atrakcje turystyczne, to bije na głowę kilkakrotnie większe miasta. I nie chodzi tu tylko o pocysterski klasztor, który znają wszyscy przynajmniej ze słyszenia, mieści się w nim bowiem Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych.

Ale zacznijmy od początku. Wjazd do Owińsk od strony Poznania nie jest jakoś specjalnie spektakularny, chociaż starsi poznaniacy zapewne westchną z nostalgią, mijając dawne szklarnie w Owińskach. Teraz kwiatów i nowalijek już się tam nie uprawia, ale tradycja jest zachowana – działa tu Centrum Ogrodnicze PrimaFlora.

Nieco dalej po lewej stronie widać wzniesiony na wysokim brzegu Warty kościół pw. św. Mikołaja. Do niedawna była to renesansowa ruina, coraz mniej widoczna w bujnie rosnących krzewach. Miejsce było pełne nostalgicznego uroku, zwłaszcza że obok kościółka zachował się stary, kilkusetletni cmentarzyk, rozsypujący się tak jak i kościół. Jednak od kilku lat świątynka i jej otoczenie wygląda zupełnie inaczej – praktycznie jak nowe. Najpierw odbudowano kościół, który teraz aż razi świeżością wyczyszczonych do blasku cegieł, a następnie wzięto się za zabytkowy mur i nagrobki. Z pewnością teraz i kościół, i cmentarz są perfekcyjnie utrzymane, czy jednak mają w sobie tyle uroku co opuszczone ruiny…? No cóż, najlepiej pojechać i przekonać się samemu…

Zaraz za kościołem po prawej tym razem stronie widać wylot ulicy Kolejowej. Miłośnicy spacerów mogą nią dojść, zgodnie z nazwą, do dworca PKP w Owińskach, wyglądającego jak ze starej widokówki. A po drodze miną kolejną atrakcję miejscowości: dawny szpital psychiatryczny. Wybudowany w XIX wieku był jedną z najbardziej nowoczesnych tego typu placówek w Europie, z własną gazownią, wodociągami, kuchnią, pralnią parową, parkiem z fontanną, a nawet cmentarzem. Odbywały się tam międzynarodowe kongresy, a o odkryciach owińskich lekarzy pisała specjalistyczna prasa na całym świecie. Niestety, w czasie II wojny światowej dla szpitala i jego pacjentów skończyły się dobre czasy. Budynek zajęto na koszary i szkołę dla funkcjonariuszy SS im. Adolfa Hitlera, a pacjentów zagazowano. Część z nich została wywieziona do Poznania i zamordowana w Forcie VII, część zabita w samym szpitalu, a jeszcze inni w okolicznych lasach. Do dziś nie znamy wszystkich mogił ofiar tej zbrodni.

Te zapewne historie sprawiają, że o szpitalu źle się mówi w okolicy. Podobno można wtedy usłyszeć straszne krzyki przerywane salwami wystrzałów, a bardziej odważni mogą nawet zobaczyć cienie nieszczęsnych pacjentów uciekające przed cieniami esesmanów… Stuki, głuche tąpnięcia i uderzenia zresztą często słychać z terenu obiektu, chociaż żadnych prac budowlanych tam się nie prowadzi, czasami nocą widać też migocące światełka, jakby ktoś zapalił tam naftową lampę. Wiele osób z kolei, i to nie raz, widziało ludzi spacerujących po terenie parku albo wyglądających przez okna szpitala. Początkowo po takich sygnałach budynki przeszukiwali ochroniarze obiektu, ale za każdym razem okazywało się, że to fałszywy alarm, a ani w parku, ani w budynkach szpitala nikogo nie ma. Wiadomo więć na pewno, że nikogo żywego tam nie ma, a w duchy przecież nikt racjonalny nie wierzy. Mimo to nikt z miejscowych nie wybrałby się na spacer ulicą Kolejową po zmroku, a już na pewno nie pod koniec października czy na początku listopada…

Być może źródłem przynajmniej niektórych przerażających opowieści jest sam wygląd szpitala. Bo nawet kiedy się nie wie o jego przerażającej historii, robi on bardzo ponure wrażenie. Może sprawiają to gęsto rosnące drzewa rzucające dość posępny cień? A może winna jest architektura: budynki zaprojektowano z rozmachem, ale w dość przytłaczającym, ciężkim stylu, co podkreśla jeszcze cegła w kolorze skrzepłej krwi, z jakiej je wybudowano. Gdyby szpital można było obejrzeć z bliska, zapewne udałoby się rozwiązać tę zagadkę – niestety, nie można go zwiedzać. Jest własnością fundacji, która nie wpuszcza zwiedzających na swój teren. Można go oglądać jedynie z zewnątrz, zza bramy, i od ulicy Poprzecznej, przy której mieści się większość budynków.

Ulica Poprzeczna doprowadzi nas do urokliwego parku, poprzecinanego strumieniami i potoczkami, które rozlewają się tworząc piękny staw. I nad tym właśnie stawem leży kolejna atrakcja Owińsk: słynny z urody pałac rodziny von Treskow. Idąc od ulicy Poprzecznej widzimy go niejako od tyłu. I choć z tej strony też jest ładny, to jednak od strony drogi wygląda nieporównanie bardziej okazale, z dwiema pięknymi bramami-kordegardami i fontanną na stawie. Ten późnoklasycystyczny budynek zachwyca nawet tych, którzy nie są znawcami architektury. I nic dziwnego: został zaprojektowany przez jednego z czołowych architektów berlińskich, Karla Friedricha Schinkla, choć spotyka się też opinię, że jego twórcą był Franz Capella. Obecnie budynek jest bardzo zniszczony, jednak znawców nadal zachwyca trójnawowa sień z kolumnami oraz hol wejściowy nakryty parasolowatym sklepieniem, no i piękny widok od strony ulicy, ze stawem na pierwszym planie.

Pałacu w środku zwiedzać nie można, nie jest to zresztą żadną stratą, niestety. Kilkanaście lat temu pałac został sprzedany pewnemu biznesmenowi, który deklarował uruchomienie tu centrum konferencyjnego. Włodarze gminy z radością pałac sprzedali, jednak biznesmen zamiast rozpocząć remont pałacu, dosłownie wyrwał ze ścian wszystko, co przedstawiało jakąkolwiek wartość i przepadł. Po latach walki w sądzie gmina odzyskała pałac – niestety, bez obramowań zabytkowych kominków, krat i wielu innych cennych detali. Pałac zdecydowanie więc wygląda korzystniej z zewnątrz.

Gdy ruszymy od pałacu i przejdziemy przez jedną z bram, a później przez ulicę, dotrzemy w sąsiedztwo kolejnego cennego zabytku: pięknie odremontowanego klasztoru pocysterskiego wybudowanego wg projektu Jana Catenazziego w 1700 r. i odbudowanego po pożarze w 1720 r. przez Pompeo Ferrariego. Ponieważ mieści się w nim Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych, zwiedzanie go w środku nie zawsze jest możliwe – ale też nie jest to zbyt ciekawe. Wnętrza przeszły tak wiele przeróbek i remontów, że zupełnie nie zachowały historycznego charakteru budynku. Warto natomiast zajrzeć do wchodzącego w skład zespołu kościoła pw. św. Jana Chrzciciela wybudowanego według projektu samego Pompeo Ferrariego, no i oczywiście koniecznie trzeba odwiedzić pierwszy w Europie Park Orientacji Przestrzennej, znajdujący się przy ośrodku. Park jest bardzo piękny i przyjemnie przysiąść w nim, odpocząć przed dalszym zwiedzaniem, ale tak naprawdę jest on narzędziem nauki. Służy dzieciom niewidomych i słabo widzącym do nauki samodzielnego poruszania się w przestrzeni dostępnej ludziom widzącym, pozwala doświadczać otaczającego świata wszystkimi zmysłami. Pobudza je różnorodna nawierzchnia poszczególnych ścieżek, labirynty wypełnione zapachowymi ogródkami oraz różnego rodzaju i kształtu piaskownice czy fontanny.

Po odpoczynku w Ogrodzie Zmysłów – bo i tak czasami nazywa się Park Orientacji Przestrzennej – warto wyjść z niego w kierunku Warty i za bramą skręcić w lewo, w niepozorną polną drogę. Z prawej strony będziemy mieli połyskującą między drzewami Wartę, a z lewej po kilkunastu krokach ujrzymy monumentalny dąb o imieniu „Bartek”. Jest pomnikiem przyrody, a rośnie w niezwykle malowniczym miejscu, nad rwącym strumykiem kaskadami płynącym w stronę Warty. Miejsce jest wyjątkowo piękne i warto się tu na chwilę zatrzymać, by odpocząć. Szum płynącej wody działa niezwykle kojąco i doskonale się tu odpoczywa.

Jeśli za dębem znów skręcimy w lewo – wyjdziemy drogą tuż obok kościoła św. Mikołaja, robiąc w ten sposób pętlę wokół owińskich atrakcji. Tu już można zakończyć wycieczkę – ale miłośnicy kąpieli i plażowania powinni jeszcze znaleźć czas, by zajrzeć do Akwenu Tropicana. Kilka lat temu nad malowniczymi stawami w wyrobiskach po kopalni kruszywa przy ulicy Plażowej otwarto plażę i kąpielisko o tej nazwie. Można tam odpocząć pod… palmami i wśród kokosów, wykąpać się w czystej wodzie, popływać rowerem wodnym lub na kajaku czy po prostu posiedzieć na pomoście podziwiając piękne widoki i rozpamiętując wrażenia z wizyty w Owińskach…

Autor: el

Historyk UAM o „Zdradzie” na kresach

0
Doktor Paweł Stachowiak z Zakładu Najnowszej Historii Politycznej Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM przedstawia swoją opinię na temat wydarzeń do których doszło 17 września 1939 roku.

17 września 1939 roku, ZSRR dokonało zbrojnej napaści na Polskę, bez wypowiedzenia wojny. Obchodząc 79. rocznicę tych wydarzeń, dr Paweł Stachowiak zdecydował się na opublikowanie swojej opinii w tej sprawie. Jej treść poniżej.

Pamięć wielu Polaków, żyjących w pamiętnym wrześniu 1939 r., na ówczesnych wschodnich kresach II Rzeczpospolitej, przechowała obraz zdarzeń, które określali oni w sposób jednoznaczny – zdrada. 17 września wojska sowieckie, realizując porozumienie z III Rzeszą, zawarte w ramach paktu Ribbentrop-Mołotow, przekroczyły granicę z Polską i zaczęły się posuwać w kierunku zachodnim. Nasz kraj nie miał żadnych możliwości, aby się tej agresji przeciwstawić. Polacy zamieszkujący kresy, obserwowali wtedy z narastającą frustracją zachowanie swoich sąsiadów narodowości żydowskiej, białoruskiej, rzadziej ukraińskiej. Ich domy były często dekorowane czerwonymi flagami, budowano bramy triumfalne ozdobione portretami Stalina, wznoszono entuzjastyczne okrzyki. To, co było najwyższą wartością dla ludności polskiej, przedmiotem patriotycznego kultu – odzyskane niepodległe państwo, legło w gruzach i stało się przedmiotem szyderstw. W dziesiątkach można było liczyć akcje dywersyjne organizowane przez komunistów żydowskich i białoruskich, którzy zaczęli odgrywać rolę „piątej kolumny”. Zdrada! Takie było powszechne odczucie Polaków na kresach. Narastało wśród nich poczucie krzywdy, upokorzenia, wzmagało się dążenie do wzięcia rewanżu, do zemsty.

Czy mamy jednak prawo zatrzymać się na poziomie takiego opisu, czy pojęcia niezasłużonej zdrady i usprawiedliwionej zemsty właściwie i uczciwie tłumaczą rzeczywistość tamtych miejsc i tamtych czasów? W moim przekonaniu absolutnie nie! Dlaczego znacząca część obywateli polskich narodowości żydowskiej, białoruskiej i ukraińskiej zwróciła się w momencie próby przeciwko polskiemu państwu? Zaważył na tym splot uwarunkowanych historycznie okoliczności, wśród których był rozwój dążeń narodowych Ukraińców i Białorusinów oraz specyficzna tożsamość Żydów. Znaczący odsetek żydowskiej populacji kresów posiadał obywatelstwo państwa polskiego, ale pozbawiony był jakiejkolwiek z tym państwem emocjonalnej więzi. Kresowi Żydzi żyli własnym życiem, zamknięci w opłotkach sztetlów, funkcjonujący w getcie odrębnych zwyczajów i wartości. Fatalna polityka władz II RP wobec mniejszości była kolejną przyczyną ich narastającej niechęci do Polski. Dramatycznym symbolem tych błędów były akcje pacyfikacji wsi ukraińskich i niszczenia cerkwi prawosławnych przeprowadzane w latach ‘30.

Wypada uznać, że wrogie wobec państwa polskiego reakcje ludności kresów nie wynikały przede wszystkim z wpływów komunistycznej ideologii, istotniejsze były urażone uczucia narodowe i poczucie bycia obywatelami drugiej kategorii. W świadomości miejscowych Polaków nie było miejsca na niuanse, dotknięci traumą klęski mieli skłonność do obwiniania wszystkich przedstawicieli mniejszości za czyny popełniane przez niektórych. Być może dlatego polska pamięć nie przechowała wspomnienia o dziesiątkach tysięcy Żydów, Ukraińców i Białorusinów na równi z Polakami wysiedlonych przez NKWD w głąb ZSRR i o ok. 500 żydowskich oficerach wymordowanych w ramach zbrodni katyńskiej. Pojęcie „zdrady” niepolskich obywateli kresów trzeba ujrzeć w innej jeszcze perspektywie, która może być trudna do przyjęcia dla Polaka ukształtowanego w tradycyjnej wizji państwa, zakładającej imperatyw jego obrony, bez względu na osobisty doń stosunek. Czy jednak mogliśmy oczekiwać podobnej formy przywiązania do państwa polskiego ze strony jego obywateli innej narodowości? Jeśli istniało wśród Żydów, Ukraińców i Białorusinów przekonanie o tym, że Polska jest dla nich nie matką, a macochą to naturalną była satysfakcja ze względu na jej upadek, w najlepszym wypadku obojętność. Ich patriotyzm nie był bowiem bezwarunkowy, zależał od statusu, możliwości i równouprawnienia, które im to państwo oferowało. Nie powinniśmy postaw Polaków, Ukraińców, Białorusinów i Żydów na kresach mierzyć tą samą miarą. Jeśli potępiamy Ukraińców za „zdradę” Polski w 1939, powinniśmy też zapewne potępić powstańców wielkopolskich za „zdradę” Niemiec w 1918. Ukraińcy cieszyli się z upadku państwa, którego byli obywatelami, a które uważali za ciemiężyciela. Polacy, dwadzieścia lat wcześniej odczuwali takie same emocje wobec zaborcy niemieckiego. Nie zawsze przeszłość da się zamknąć w łatwych i jednoznacznych kategoriach „racji” i „zdrady”, to co dla jednego narodu jest „zdradą”, bywa bowiem „racją” dla innego.

Teatr Muzyczny zyska nową siedzibę

0
Miasto ogłosiło dzisiaj konkurs na opracowanie koncepcji budynku dla Teatru Muzycznego. Nowy obiekt miałby stanąć przy ulicy Św. Marcin.

– Teatr Muzyczny jest diamentem. – powiedział Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Miasta Poznania. – Teraz chcemy go tylko oszlifować… Obecny budynek nie przystoi tak dobremu teatrowi. To będzie pierwsza w powojennej historii Polski inwestycja teatralna w mieście. Chcemy, żeby ten teatr został wizytówką miasta. Planowany koszt inwestycji to 170 milionów złotych. Realizacja potrwa pewnie do pięciu lat.

Najnowocześniejszy teatr w Polsce zostanie wybudowany na działce u zbiegu ulic św. Marcin i Skośna, w sąsiedztwie Akademii Muzycznej. Będzie to pierwszy teatr w powojennej historii Poznania zbudowany od podstaw.

– Liczę, że za te pięć lat będziemy mogli zagrać jakiś wspaniały spektakl dla państwa na scenie, która będzie liczyć co najmniej 900 osób. – dodał Przemysław Kieliszewski, dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu. – W planach też jest scena kameralna na 250-300 miejsc, na której chcemy prowadzić między innymi warsztaty, ale zapraszać też inne teatry do współpracy. Mam nadzieję, że będziemy sercem Poznania!

Teatr Muzyczny w Poznaniu jest jedną z najprężniej rozwijających się instytucji kultury w Polsce. Nowa siedziba umożliwi wystawianie spektakli zaawansowanych technologicznie dla ponad dwa razy większej widowni.

Autor: SS / mat. pras.

Poznań na weekend: urodziny Centrum Sztuki Dziecka, ukraiński teatr i stu trębaczy

0
Tradycyjnie w mieście, w którym się nic nie dzieje, także i w ten weekend nie zabraknie atrakcji. Koncert niesamowitych Dakh Daughters z Ukrainy, koncert w studni na Wildzie i stu trębaczy na rynku – a dla nieco młodszych imprezowiczów piąte urodziny Centrum Sztuki Dziecka na Scenie Wspólnej. Będzie dokąd iść i co robić!

W piątek, 14 września, warto zajrzeć do Petit Paris na Sołaczu (Al. Wielkopolska), bo do końca weekendu będzie tam trwała akcja wspierania Drużyny Szpiku. Kto nie zdąży – może się wybrać w sobotę albo niedzielę. W rolę kelnerów i kelnerek restauracji wcielą się osoby na co dzień nie związane z gastronomią. Każdy z nich będzie pracować charytatywnie, a 20% utargu oraz wartość wszystkich napiwków restauracji z tego weekendu zostanie przeznaczony dla Drużyny Szpiku.

Od rana rozpocznie się też świętowanie 5 lat Centrum Sztuki Dziecka na Scenie Wspólnej (Za Cytadelą). Bilety: 2,50 zł – 18 zł. Świętowanie potrwa do 17 września, a w programie zabawy podwórkowe, Kino na patio, Karmelek z muzyką na żywo w wykonaniu zespołu OHO!KOKO, urodzinowa piniata, spektakle i akcje twórcze. Dokładny program znajdziecie na stronie CSD.

Miłośnicy fortyfikacji i mocnych wrażeń powinni wybrać się o 19.30 do Fortu Va na Zwiedzanie Ekskluzywne – Skąpani w Ciemności. Organizują je Bastion Kultury – Fort Va i Stowarzyszenie Miłośników Fortyfikacji „Kernwerk”, a będzie się ono odbywało bez światła elektrycznego, za to z pochodniami. Imprezę zakończy ognisko, a kto chciałby zwiedzić fort w ten sposób, musi się spieszyć – zwiedzanie przewidziano tylko dla 35 osób. Bilet: 25,86 zł.

O godzinie 20.00 rozpocznie się Noc w Palmiarni (ul. Matejki). Wrześniową Noc w Palmiarni uświetni wystawa królików rasowych. Podczas wystawy będzie można zobaczyć króliki różnych ras m.in. olbrzym belgijski, niebieski wiedeński, kalifornijski, króliki miniaturki, rodzina dalmatyńskich i burgundzkich reksów z młodymi czy nowozelandzkie biały i czerwony. Wystawa w ramach biletów wstępu do Palmiarni: normalny 10 zł, ulgowy 7 zł.

Również o 20.00 w „Hyćce” (Rynek Śródecki) rozpocznie się koncert „Kocham cię tej w Hyćce na Śródce”. Będą to ponad dwie godziny z autorską piosenką po polsku, i do śmiechu i do zadumy. Bilety 30 zł.

W sobotę, 15 września, o 10.00 warto się wybrać do Bramy Poznania (ul. Gdańska) na premierę Poznańskiego Szlaku Legend dla Dzieci. To projekt skierowany głównie do dzieci w wieku 6-10 lat oraz ich rodziców/opiekunów. Na terenie Starego Miasta wytyczona została trasa kulturowa, która wiodąc po jego placach, ulicach, kościołach i kamienicach prowadzi odbiorcę do miejsc-symboli związanych z poznańskimi legendami.

Trasie towarzyszą następujące publikacje: książka ze zbiorem dziesięciu legend, folder (mapa szlaku i gra miejska) oraz papierowy teatr kamishibai z dwiema legendami. Na stronie internetowej zamieszczone są też legendy w wersji bajarskich opowieści. Wrześniowej premierze szlaku towarzyszy Festiwal Legend dla Dzieci, podczas którego odbywają się: występy bajarskie i teatralno-muzyczne, przedstawienia papierowego teatru kamishibai, animacje i warsztaty tematyczne. Szczegółowy program na www.szlaklegend.pl, a zabawy i imprezy związane ze szlakiem będą się odbywały także w niedzielę.

O godzinie 11.00 na przystani w Starym Porcie rozpocznie się Piknik Ekologiczny „4 Żywioły nad Wartą”. Przestrzeń imprezy będzie podzielona na 4 strefy tematyczne odpowiadające 4 żywiołom (woda, ogień, powietrze, ziemia), w których będzie można obejrzeć spektakle, wziąć udział we wspólnych zabawach i animacjach. Warto zobaczyć o 13.00„SmoG Wawelski” – przedstawienie teatralne dla dzieci, o 14.00 – pokaz ptaków drapieżnych, a o 16.00 – bębny Djembe – koncert i wspólne warsztaty. O godzinach 12.30, 14.30, 16.30 i 18.00 – godzinne rejsy statkiem „Widmo” z programem dla dzieci (ul. Marii Panny / nieopodal Katedry). Będą także kajaki i motorówka, strefa Chill Out na Eko obozowisku i grillowy poczęstunek dla uczestników, a także bezpłatne rejsy tramwajem wodnym.

Muzeum Historii Miasta Poznania zaprasza o 13.00 na spotkanie z obrazem „Rynek poznański w roku 1838” Juliusa Knorra. Obraz Knorra to bez wątpienia dzieło z „kluczem”, wielu znanych poznaniaków mogło znaleźć na nim swoje podobizny. To także zbiorowy portret zróżnicowanej stanowo i narodowościowo społeczności miejskiej Poznania lat 30. XIX wieku, na obrazie zobaczymy bowiem mieszczan i mieszczki w strojach z epoki, ale także chłopskie wesele, ludność bamberską, grupę Żydów czy procesję kościelną. Spotkanie poprowadzi dr Magdalena Mrugalska-Banaszak.

O godzinie 14.00 rozpocznie się w parku Jana Pawła II Piknik powstańczy „100 dni do Powstania”. Wśród atrakcji miasteczko 1918; poczta z 1918 r.; makiety historyczne z klocków lego; retro foto; animacje z epoki i strefa skauta. O godzinie 20.00 rozpocznie się koncert Kayah.

Miłośnicy stand-upu powinni stawić się o 18.00 w Schronie (ul. Kościuszki). rozpocznie się tam Poligon komedii: Stand-up Open Mic Vol. 7. Bilety 10 zł.

PoemaCafe (ul. Langiewicza) zaprasza o 20.00 na „Muzyczne pejzaże z Agnieszką Osiecką – AA.Wawrzyniak & R.Karasiewicz”. Bilety 40 zł. O tej samej porze w CK Zamek wystąpią niesamowite Dakh Daughters „Roses” z Ukrainy. Bilety 40 zł – 65 zł.

W niedzielę, 16 września, w samo południe, na Starym Rynku wystąpi 100. trębaczy na 100-lecie Powstania Wielkopolskiego. To unikatowy projekt mający na celu upamiętnienie 100. rocznicy Powstania Wielkopolskiego poprzez organizację koncertu orkiestry złożonej ze 100 trębaczy i 10 perkusistów. Program koncertu poświęcony będzie w całości tematyce patriotycznej, a w ramach widowiska wykonana zostanie kompozycja Macieja Fortuny pt. „100 trębaczy na 100-lecie Powstania Wielkopolskiego”.

Również w południe rozpocznie się akcja „Historia zapisana w reliktach Kolegiaty”. Zainteresowani co godzinę, aż do 16, będą mogli zwiedzać wykopaliska na placu Kolegiackim oprowadzani przez archeologów, a także obejrzeć eksponaty, które tam znaleziono.

Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne z kolei zaprasza o 12.00 do zajezdni na Franowie na obchody Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. W programie wystawa najnowszych pojazdów w poznańskim taborze liniowym oraz technicznym, strefa zabaw dla dzieci, zabawy komunikacyjne i animacje sportowe z Akademia Piłkarska Reissa. Będą też tramwajowe wycieczki po terenie zajezdni, a o codziennej pracy w tym największym i najnowocześniejszym w Polsce obiekcie będą opowiadać jego pracownicy.Na miejsce będzie dowoziła zainteresowanych specjalna bezpłatna linia dowozowa F.

Galeria Miejska Arsenał zaprasza o 14.00 na wykład „Teologie feministyczne w religiach monoteistycznych”. To jedno z wydarzeń towarzyszących tegorocznej Nocy Świątyń w Poznaniu, a poprowadzi je dr Marcela Kościańczuk, kulturoznawczyni i psychoterapeutka, adiunktka w Zakładzie Semiotyki Kultury Instytutu Kulturoznawstwa UAM.

Również o 14.00 w Ogrodzie Botanicznym rozpocznie się Koncert przy herbacie w ramach Poznańskiego Festiwalu Herbaty. Organizatorzy zapraszają do wspólnego raczenia zmysłów dobrymi smakami, zapachami i dźwiękami.

O godzinie 15.00 w Ogrodzie Kolektywu Kąpielisko (park Kasprowicza) będzie można zaopatrzyć się w przetwory na zimę na kolejnej Giełdzie przetworów. Będzie można spotkać przetwórców, wymienić się przepisami i zasmakować w tym, co najlepsze, domowe, lokalne i naturalne. Podczas giełdy odbędzie się też konkurs na najlepsze ciasto oraz wymiana książek.

O 16.00 rozpocznie się „Wspomnienie dawnego Poznania” – kolejny spacer po Poznaniu w ramach Kameralnego Zwiedzania Poznania. Tym razem będzie o największej imprezie wystawienniczej w Polsce w okresie międzywojennym i pierwszym dworcu kolejowym w Poznaniu. Spotkanie przed głównym wejściem na Międzynarodowe Targi Poznańskie vis a vis Mostu Dworcowego. Udział w spacerze jest całkowicie bezpłatny.

Natomiast o 18.00 Teatr Polski zaprasza na koncert Orkiestry Antraktowej – „Grande tutti piccolini”. Bilety 7,50 zł, a o 18.30 na Wildzie (ul. Poplińskich 11) będzie można posłuchać Muzyki w studni. To projekt w ramach, którego odbędzie się koncert muzyki klasycznej epoki renesansu i baroku. Będzie on miał miejsce w zabytkowej bramie i klatce schodowej, która stanie się kameralną salą koncertową. Wykonawcami będą poznańscy muzycy, wokaliści i instrumentaliści specjalizujący się w wykonawstwie muzyki dawnej na replikach historycznych instrumentów. Wstęp wolny.

Autor: el