Strona główna Blog Strona 2237

Kronika Miasta Poznania prezentuje „Blokowiska”

0
Są fenomenem kulturowym, architektonicznym i na stałe wpisały się nie tylko w poznańską obyczajowość. Nic więc dziwnego, że blokowiska trafiły też do Kroniki Miasta Poznania. Promocja tomu im poświęconego odbędzie się 20 marca.

Najnowszy tom „Kroniki Miasta Poznania” poświęcony jest fenomenowi blokowisk. Pierwsza część zawiera solidne, naukowe refleksje, na temat genezy i historii powstawania poznańskich osiedli, opisy koncepcji przestrzennych, artykuły o sposobach budowy i technologicznych rozwiązaniach. Bloki dla wielu z nas kojarzą się z pierwszym mieszkaniem, miejscem dzieciństwa, dorastania, życia rodzinnego – w publikacji nie mogło więc zabraknąć wspomnień mieszkańców i ich subiektywnego spojrzenia na toczące się na osiedlach życie codzienne. Ważne miejsce w tej „Kronice” zajmują też artykuły traktujące przestrzeń blokowisk jako pole do działalności kulturalnej czy omawiające sposoby aktywizacji mieszkańców, ich pasje i literacką twórczość.

Spotkanie rozpocznie się o godzinie 17.00 w Domu Kultury „Polan Sto” na osiedlu Polan 100. Wstęp wolny. Na gości czekają egzemplarze w cenie promocyjnej.

Mat. pras., el

Poznań: ruiny garaży i interwencja radnego

0
– Miasto nie panuje nad swoimi terenami na Winiarach – stwierdził w oświadczeniu na dzisiejszej sesji radny Mateusz Rozmiarek. Jego zdaniem efektem zaniedbań władz miast są ruiny garaży straszące na osiedlu.

Na problem zwrócili radnemu uwagę mieszkańcy Winiar. To oni codziennie z okien widzą blaszane i murowane garaże, szpecące osiedle. Wiele z nich nie jest już użytkowanych, więc ich stan techniczny jest z roku na rok coraz gorszy i grozi katastrofą budowlaną.

Radny Rozmiarek wybrał się, by obejrzeć kłopotliwe garaże i stwierdził – co uwidocznił na zdjęciach – że mieszkańcy nie przesadzają. Wiele z blaszaków nie było otwieranych od lat, co można stwierdzić choćby po wysokości chwastów rosnących przed bramą, nikt też już nie potrafi powiedzieć, do kogo należą. Sterty śmieci, bytowych i odpadów budowlanych, dopełniają obrazu. Miejsce jest naprawdę niebezpieczne: tylko czekać, aż fragment bardziej przerdzewiałego dachu takiego garażu spadnie na przechodnia. Mieszkańcy martwią się też o dzieci, które jak wiadomo, uwielbiają takie zakamarki. Tymczasem dojście do tych ruin nie jest w żaden sposób zabezpieczone.

Radny postanowił szukać odpowiedzi u właściciela terenu – i okazało się, że jest nim… miasto Poznań.
– Z przykrością należy stwierdzić, iż miasto nie do końca panuje nad powyższym tematem na wielu płaszczyznach, a stan zaniedbań w przypadku różnych tematów dotyczących tego terenu jest bardzo duży – podsumowuje swoją wizytę na Winiarach.

Dowodów na to jest naprawdę wiele, i co gorsza, nie chodzi tylko o zaniedbania. Po działaniach władz miasta wyraźnie widać, że nie ma ani jednolitych wytycznych na zagospodarowanie tego terenu – ani pomysłu, jak to zrobić.

Dowodem na to, według radnego, jest choćby fakt, że dwóch najemców ustawiło swoje blaszane garaże równolegle do drogi – ale tak, że zajmują one miejsce, gdzie spokojnie zmieściłoby się kilka takich obiektów.
– Na jakiej podstawie akurat ci mieszkańcy uzyskali zgodę na takie „nietypowe” umieszczenie garaży? – pyta radny. I zamierza się też dowiedzieć, czy ich właściciele mają umowy najmu z miastem, a jeśli tak, to jak takie umowy wyglądają. Czy są na czas określony i przedłużane, czy zawarta w nich jest dokładna lokalizacja obiektu, czy też każdy stawia sobie garaż na danym terenie jak chce.

Radnego Rozmiarka szczególnie zbulwersował przypadek jednego z mieszkańców, których chciałby przestawić swój garaż i jako osoba praworządna zwrócił się z tym do właściciela terenu, czyli do miasta, zamiast zwyczajnie przesunąć go na upatrzone miejsce i już. Teren, na którym chciałby ustawić swój garaż, jest wolny, więc wydawałoby się, że nic nie stoi na przeszkodzie, by garaż przesunąć. Niestety, to nie takie proste.
– Miasto wskazało, że musiałby zasypać na własny koszt znajdujący się rów, a po trzech latach, w przypadku zakończenia umowy najmu i zmiany koncepcji polityki miasta, także odkopać ten rów – opowiada radny Rozmiarek. – Jak to się ma to faktu, iż miasto kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt lat temu, całkowicie zapomniało o tym terenie? Czy nakładanie tego typu wymogów mieszkańcowi, który zgodziłby się na zasypanie rowu, a także uczciwie chce płacić za teren i wypełniać wszystko zgodnie z prawem jest fair w stosunku do pozostałych, którzy korzystają z samowoli budowlanych, nie uiszczając żadnych opłat do budżetu miasta? Myślę, że w takich kwestiach urząd powinien indywidualnie podchodzić do mieszkańca i próbować szukać takich form współpracy, które będą dobre dla obu stron, a przy okazji zwiększą też wpływy do budżetu miasta. Obecnie takiego podejścia nie widać.

Radny chce także jak najszybszego rozwiązania problemu garaży nieużytkowanych, które niszczeją, ponieważ są nieużytkowane. Między niektórymi stoją konstrukcje betonowe, mające na celu uniemożliwienie przejazdu przez dany teren, jednak nie wiadomo, czy stoją one tam zgodnie z prawem.
– Takich przykładów są dziesiątki, a stoją one na gruncie miasta Poznania – podkreśla.- Wiele z nich prawdopodobnie było wykorzystywanych przez osoby już zmarłe czy też takie, które wyprowadziły się z tego terenu. Część z nich prawdopodobnie stoi też bezprawnie. Jakie działania miasto Poznań ma zamiar podjąć w celu uregulowania tej kwestii? Czy w kolejnych latach nadal miasto będzie ten problem bagatelizowało? Teoretycznie rozwiązań jest wiele, na czele z oczyszczeniem terenu lub ponownym wynajęciem garaży innym osobom. Nie możemy jednak doprowadzać do sytuacji, w których nieużytkowane garaże o niezidentyfikowanym najemcy stoją kolejne miesiące czy lata i w ich zakresie nie podejmuje się żadnych działań.

Radny zwraca uwagę na garaże znajdujące się na sąsiedniej, prywatnej działce. Są ustawione w schludnych rzędach, a każdy ma numer, który pozwala zidentyfikować najemcę.
– Czy miasto nie mogłoby zastosować podobnego rozwiązania w celu ściągania opłat? – pyta retorycznie radny. – Niestety, poprzez wieloletnie zaniedbania miasta, w niektórych przypadkach nawet nie wiemy, kto wynajmował miejsce na blaszaki, czy uiszczał opłaty, a także które garaże stoją bezprawnie. Miasto w ostatnich latach nie zrobiło jednak nic, by uzyskać jakieś informacje w tym zakresie czy uregulować przedstawioną kwestię. Myślę, że ten stan jest niechlubną wizytówką miasta Poznania.

el, fot. M. Rozmiarek

Poznań: Co dalej z PKS Poznań? Radni atakują prezydenta

Radni miejscy krytycznie podchodzą do pomysłów prezydenta Jacka Jaśkowiaka dotyczących przyszłości PKS Poznań. -Trzeba było od razu powiedzieć nie umiem, nie potrafię, jestem nieudolny i oddać spółkę w lepsze ręce – powiedziała Ewa Jemielity.

Przyszłość PKS Poznań stoi pod znakiem zapytania od czasu kiedy Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, stwierdził, że nie można dopłacać dłużej do nierentownego przewoźnika. – Poznań nie może dopłacać do strat generowanych przez PKS, a związanych z usługami, z których korzystają głównie mieszkańcy innych gmin czy powiatów – tłumaczył na początku marca Jacek Jaśkowiak. – Organizacja transportu na poziomie województwa jest zadaniem samorządu wojewódzkiego. Miasto musi przede wszystkim zapewnić wygodny i bezpieczny transport na terenie Poznania. Jesteśmy jednak otwarci na współfinansowanie działalności transportowej PKS Poznań S.A. na analogicznych zasadach, jak to ma miejsce w przypadku kolei metropolitalnej.

Przewoźnik generuje około 5 milionów straty rocznie. Szanse na to, że zacznie w przyszłości generować zyski są praktycznie zerowe. Miasto deklaruje gotowość do dopłacania do przewoźnika, ale tylko pod warunkiem, że do jej utrzymania dorzucą się okoliczne powiaty i gminy, których mieszkańcy z PKSów korzystaną. Ci z oczywistych powodów nie chcą się na to zgodzić.

Ich stronę trzymają radni miejscy Prawa i Sprawiedliwości. – Jaśkowiak chce, żeby PKSy upadły – powiedziała Ewa Jemielity. Radna PiSu wskazała na brak profesjonalizmu PO i samego Jaśkowiaka w tej sprawie. – Pokazałam przykład niegospodarności i złego zarządzania jeśli chodzi o majątek PKS S.A. Na czym restrukturyzacja polegała? Na wyprzedaży nieruchomości. Nic więcej miasto w tej sprawie nie zrobiło, żeby spółka przestała przynosić straty. Wyprzedano majątek, wyprowadzono pieniądze, nie pomyślano o zmianie taboru i tras oraz rozmowach z okolicznymi gminami. Przykładem jest nieruchomość przy ul. Matyi sprzedana za połowę wartości… Jednocześnie miasto sprzedało działkę, żeby potem być zmuszonym do dzierżawy innych działek pod zaplecze techniczne. Za to wszystko trzeba płacić i trudno się potem dziwić, że PKS przynosi straty. Trzeba było od razu powiedzieć nie umiem, nie potrafię, jestem nieudolny i oddać spółkę w lepsze ręce. To jest kolejny przykład złego zarządzania Jacka Jaśkowiaka. Przykładem bezczelności natomiast jest wytransferowanie 20 milionów złotych ze spółki w formie dywidendy. Teraz, jeśli jeszcze oddamy dworzec do ZKZL, to zaraz się okaże, że PKS S.A. nie ma majątku i oczywiście generuje straty.

– Mamy tutaj ewidentnie do czynienia z drenowaniem firmy – dodał Krzysztof Rosenkiewicz, radny PiS. – Wiadomo, że działalność przewozowa firmy transportowej sama z siebie nie jest dochodowa, ale w tak dużej aglomeracji jak poznańska, spokojnie można by ją próbować połączyć z innymi rodzajami transportu. Miasto wykorzystało sprzedaż terenu po dotychczasowym dworcu, zasilając tymi pieniędzmi budżet miasta, natomiast sama działalność transportowa została mocno zaniedbana. I teraz miasto chce, żeby inne samorządy dofinansowały straty PKSu.

– Staramy się inwestować w transport publiczny – ripostował Jacek Jaśkowiak. – PKS musiał sobie radzić rynkowo i wszystkie działania, które podejmowali pracownicy: wynajmowanie autobusów i ciężka praca doprowadziły do tego, że strata operacyjna wynosi tylko 30 milionów złotych. I ta strata mogła zostać tylko pokryta przez sprzedaż majątku spółki. My nie możemy pozwolić na to, żeby ucierpiał majątek miasta. Nie jest naszym zadaniem zapewnienie połączenia z Jelenią Górą lub Łodzią.

Poznań: Miasto dofinansuje Europejskie Centrum Solidarności działające w… Gdańsku

Poznańscy radni zdecydowali o dofinansowaniu Europejskiego Centrum Solidarności, działające w Gdańsku, kwotą 100 tysięcy złotych.

Wszystko zaczęło się od decyzji ministra kultury, Piotra Glińskiego, który zmniejszył dofinansowanie dla Europejskiego Centrum Solidarności o trzy miliony złotych (z siedmiu do czterech). Ucięcie dotacji teoretycznie może spowodować, że ECS nie będzie w stanie zorganizować hucznych obchodów trzydziestej rocznicy wyborów 4 czerwca. Z tego też powodu Poznań wyszedł z inicjatywą przekazania części brakujących środków na Europejskie Centrum Solidarności.

Przeciwko dofinansowaniu mocno protestowała opozycja. – W sprawie dofinansowania Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku moją wątpliwość budzi kilka rzeczy – wyjaśnił Krzysztof Rosenkiewicz, z Prawa i Sprawiedliwości. – Po pierwsze czy w ogóle był wniosek w tej sprawie, ponieważ powinniśmy działać na wniosek. Po drugie: niestety okazuje się, że decyzja Ministerstwa Kultury o powrocie do wcześniejszy stawek była decyzją w dobrym kierunku, ponieważ instytucja ta nie ma problemów z finansowaniem. Te pieniądze można byłoby przeznaczyć na inne instytucje mające być może mniejszy rozgłos.

Radny wskazał tutaj jako przykłady chociażby Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie czy dofinansowanie dla zaniedbanych kwater Powstańców Wielkopolskich, które znajdują się na Powązkach w Warszawie.

Ostatecznie radni miejscy zdecydowali o przekazaniu pieniędzy na ECS. Za pomysłem głosowało 21 radnych, 9 było przeciwko dofinansowaniu, a 1 zdecydował się na wstrzymanie od głosu.

Wielkopolska: Andrzej Duda odwiedzi Grodzisk Wielkopolski i Wolsztyn

Andrzej Duda, Prezydent RP, odwiedzi dzisiaj dwie miejscowości w Wielkopolsce: Grodzisk Wielkopolski i Wolsztyn.

Najpierw Prezydent RP spotka się w Grodzisku Wielkopolskim z mieszkańcami miasta. Nastąpi to o 16:30 przed tamtejszym ratuszem.

Dwie godziny później Andrzej Duda odwiedzi Wolsztyn, w którym spotka się z mieszkańcami w hali „Świtezianka”.

Znamy zwycięzców etapu powiatowego XV edycji Wielkopolskiej Olimpiady Wiedzy Konsumenckiej

0
Zalew towarów i usług, nieustanny pośpiech, podatność na perswazję i manipulację – wszystko to powoduje, że nasze decyzje zakupowe nie zawsze są racjonalne. Tymczasem ich następstwa powodują nieraz przykre konsekwencje. Można by ich uniknąć, gdyby kupujący byli bardziej świadomi zarówno swoich praw, jak i obowiązków. Jak wszystkiego, także i tego trzeba się nauczyć. Na szczęście tzw. świadomość konsumencka z każdym rokiem rośnie, co mogą potwierdzić organizatorzy Wielkopolskiej Olimpiady Wiedzy Konsumenckiej.

W tym roku odbywa się już piętnasta edycja konkursu. Powiatowy etap zmagań po raz kolejny objął swoim patronatem Jan Grabkowski, starosta poznański. Uczniowie szkół ponadgimnazjalnych z powiatu poznańskiego rywalizowali dziś w Starostwie Powiatowym w Poznaniu o przejście do finału. Powitał ich Tomasz Łubiński, wicestarosta poznański, życząc powodzenia i zachęcając równocześnie do zdobywania praktycznych umiejętności w tej niełatwej dziedzinie.

W oparciu o ustawę o prawach konsumenta, uczniowie musieli wykazać się m.in. wiedzą na temat prawa do reklamacji i przeciwdziałania nieuczciwym praktykom rynkowym, znajomością zagadnień związanych z pozasądowymi metodami rozwiązywania sporów (tzw. ADR-y), czy zasadami organizacji instytucjonalnej ochrony konsumentów.

– Należy podkreślić, że wiedza o podstawowych prawach konsumenckich jest ściśle praktyczna i przydatna w codziennym życiu. Dlatego pozytywnie należy ocenić, że młodzież jest taką tematyką zainteresowana – powiedział Marek Radwański, Powiatowy Rzecznik Konsumentów, który już od wielu lat aktywnie wspiera organizowanie olimpiady oraz angażuje się w promowanie wiedzy z zakresu prawa konsumenckiego. Warto wspomnieć, że za aktywną współpracę ze środowiskiem konsumenckim w regionie oraz działalność, która w szczególny sposób przyczynia się do lepszej ochrony praw i interesów konsumentów, 13 marca br., otrzymał wyróżnienie Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Po zakończeniu zmagań, uczestnicy otrzymali upominki oraz pamiątkowe dyplomy. Najlepsi uczniowie, tj. Weronika Żukowska (I miejsce) z Zespołu Szkół nr 1 w Swarzędzu – zeszłoroczna finalistka etapu powiatowego, Michał Najewski (II miejsce) i Maja Hipś (III miejsce) z Zespołu Szkół w Kórniku zmierzą się w kwietniu uczniami z całego regionu w wojewódzkim finale olimpiady, której patronuje Prezes UOKiK i marszałek województwa wielkopolskiego.

Autor: PP

Poznań: Radny miejski podczas sesji rady zaczął mówić o pedofilii w Kościele

Wojciech Chudy, zasiadający pierwszy raz w radzie miasta, postanowił dzisiaj rozpocząć obrady od nietypowego oświadczenia. Radny skupił się na problemie pedofilii w polskim Kościele.

– W związku z brakiem woli hierarchów Kościoła na rozwiązanie problemów, postanowiłem, że na znak protestu będę głosował przeciwko upamiętnieniu w jakikolwiek sposób osób związanych z Kościołem w przestrzeni publicznej Poznania – zadeklarował nowy radny. – Jest to mój osobisty protest, który będzie trwał do czasu, aż Kościół w sposób rzetelny nie rozwiąże problemu molestowania i gwałtów dzieci przez duchownych. Mój protest będzie trwał do czasu aż Kościół nie wprowadzi skutecznych mechanizmów uniemożliwiających w przyszłości molestowanie i gwałcenie dzieci i młodzieży przed duchownych; nie rozliczy się z przypadkami gwałtów i molestowań z przeszłości; nie zadośćuczyni osobom pokrzywdzonym. Ten protest nie jest skierowany przeciwko konkretnym osobom związanym z Kościołem, a przeciwko postawie całej instytucji Kościoła Katolickiego w tej sprawie – wyjaśnił radny.

Następnie Wojciech Chudy zwrócił się z apelem do prezydenta miasta i przewodniczącego rady miasta, żeby hierarchowie kościelni przestali być zapraszani na uroczystości organizowane przez miasto. Taka forma protestu ma zmusić hierarchów Kościoła do refleksji.

Nowy radny odniósł się do problemu pedofilii w Kościele w ramach „Oświadczeń”. Zgodnie ze specyfiką rady miasta po nich nie ma przewidzianego miejsca na debatę. Część radnych zdecydowała się jednak opuścić salę, wskazująć, że oświadczenie jest absurdalne.

Piotr Nycz nie żyje. Były dyrektor POSUM zmarł w wieku 52 lat

0
Piotr Nycz, były dyrektor POSUM, zmarł w poniedziałek wieczorem w Puszczykowie. Miał 52 lata.

Nycz kierował Poznańskim Ośrodkiem Specjalistycznych Usług Medycznych do kwietnia zeszłego roku. Następnie prezydent Poznania złożył zawiadomienie do CBA dotyczące nieprawidłowość w POSUM. CBA na początku obecnego roku poinformowało o sprawie prokuraturę. Piotrowi Nyczowi zarzucano, że podpisał niekorzystne dla spółki umowy. Oskarżony nigdy do winy się nie przyznawał.

Piotr Nycz zmarł w swoim domu w Puszczykowie. Miał 52 lata. Szczegóły tragedii nie są na chwilę obecną znane.

Teatr Polski zaprasza na premierę „Ślubów Panieńskich”

0
Klasyczna komedia Aleksandra Fredry w wersji z Teatru Polskiego z pewnością może zszokować miłośników dzieł mistrza Fredry. Głównie dlatego, że częściej odwołuje się do Freuda niż do klasyki.

Twórcy przedstawienia „Śluby panieńskie” według farsy hrabiego Aleksandra Fredry starają się stematyzować pojęcie tak zwanego „upadku męskości” lub „słabej płci męskiej”. Portretują problemy współczesnego mężczyzny, budując świat swojego przedstawiania w oderwaniu od farsowego charakteru słów zapisanych przed wiekami przez autora „Zemsty”. Tropią stereotypy i przemocowe wzorce zachowań wobec obu płci, wielokrotnie powielane bezrefleksyjnie w teatralnych i filmowych realizacjach. Spektakl jest próbą uruchomienia innej narracji niż maskulinistyczna czy też patriarchalna w dialogu między mężczyznami a dyskursem feministycznym. Stawia pytanie o tożsamość męskości, w całej swojej rozciągłości obejmując obszary zarówno hetero- jak i nieheteronormatywne.

Kiedy Freud stwierdził, że psychika kobiety jest dla niego i dla psychoanalizy ciemnym kontynentem, to czy w ten sposób nie przyznał się zarazem do niewiedzy na temat „mężczyzny” i samego siebie? Czyż bowiem już sam pomysł, żeby ujmować płcie jako ściśle od siebie odseparowane, nie jest typowym konceptem takiego odizolowanego „Ja”, mieszczańskiego i męskiego indywiduum?
/Męskie fantazje, Klaus Theweleit/

Według ankiety zaprezentowanej w książce Philipa G. Zimbardo i Nikity S. Coulombe „Gdzie ci mężczyźni?” ponad 65% mężczyzn jako czynniki przyczyniające się do problemów motywacyjnych, występujących wśród młodych mężczyzn wskazało „sprzeczne przekazy w mediach, ze strony instytucji, rodziców i rówieśników na temat akceptowalnych męskich zachowań.”

ŚLUBY PANIEŃSKIE Aleksander Fredro
PREMIERA NR 4195

reżyseria: Andrzej Błażewicz
dramaturgia: Paweł Sablik
scenografia, kostiumy, światło: Aleksandra Grabowska
opracowanie muzyczne: Andrzej Błażewicz, Paweł Sablik, Łukasz Drążek
inspicjentka: Agnieszka Misiewicz

Bilety: 50 zł normalny, 30 zł ulgowy.

Mat. pras., el

Poznań: kałuża w parku Wodziczki trafiła do… prokuratury

0
Niekompetencję i niegospodarność zarzuca prezydentowi Poznania i Poznańskim Inwestycjom Miejskim społecznik Gemela Poznańska. I złożył wniosek do prokuratury oraz NIK w tej sprawie.

Powodem takiego działania jest… kałuża. Znajduje się w parku Wodziczki, dokładnie na środku jednej z głównych alejek i częściowo na placu zabaw. W zależności od poziomu wód gruntowych i opadów jest większa lub mniejsza, ale zawsze utrudnia korzystanie z parku. Dodajmy, że park jest świeżo wyremontowany, i to za spore pieniądze, bo rewitalizacja zieleni, nowa nawierzchnia alejek i wybudowane od podstaw dwa place zabaw oraz siłownia na świeżym powietrzu kosztowały 3 mln zł.

Park został z wielką pompą oddany do użytku w lipcu ubiegłego roku. Miał być przykładem nowej jakości parków, jakie pojawią się w mieście: parków nowoczesnych, przyjaznych spacerowiczom, z nowoczesnym i wygodnym wyposażeniem, od nawierzchni placu zabaw po ławki i leżaki. Niestety, wyszło niezupełnie tak jak powinno…

Praktycznie od początku użytkownicy parku – a od samego początku park był pełen ludzi – zwracali uwagę na kałużę, która utrudniała korzystanie z atrakcji placu zabaw.

Jednak wykonawca uspokajał, że nie ma się czym przejmować. Że podczas remontu grunt został podwyższony od 50 cm do nawet 1,3 m, co ma zapobiec zalewaniu. Że powodem zalewania dawnego parku była nie tyle sąsiednia Bogdanka, co nieczynna kanalizacja deszczowa, a tę także przy okazji remontu naprawiono.

„Może się jednak zdarzyć, że ze względu na specyfikę terenu podczas intensywnych, trwających kilka dni opadach deszczów, w niektórych miejscach będzie gromadzić się woda” – czytamy jednak na stronie miasta w informacji o otwarciu parku. – „Występowanie wcześniej suszy, która dodatkowo utrudnia wsiąkanie wody do gleby, nie poprawia sytuacji. Pomogą jednak nowo posadzone rośliny. Gdy już dostatecznie się zakorzenią, możliwości wsiąkania wody do gruntu będą dużo większe”.

Jednak minął już prawie rok, a kałuża jak pojawiła się zaraz po remoncie, tak jest do teraz i wcale nie maleje. Zimą zamarzała, stając się zdradliwą ślizgawką dla niezorientowanych, wiosną przybrała rozmiary sporego jeziora. Jeszcze trochę, a korzystanie z placu zabaw będzie wymagało łódki i wioseł…

Problem zauważyła już jednak Rada Osiedla Sołacz, która, jako jeden z inicjatorów projektu, poczuwa się do odpowiedzialności za jego stan, chociaż na wykonawstwo oczywiście nie miała wpływu.

– Park Wodziczki to nowa jakość, jeśli chodzi o place zabaw w Poznaniu, a mieszkańcom bardzo przypadł do gustu, tu zawsze jest pełno ludzi – zwraca uwagę Paweł Szwaczkowski, radny z Sołacza. – Oczywiście złe jest to, że park zalewa woda. Ale już interweniowałem w tej sprawie i z informacji, które otrzymałem z Zarządu Zieleni Miejskiej, wynika, że pracują nad tym. Aktualnie opracowywana jest koncepcja odwodnienia terenu. Zapewniono mnie, że wszystkie decyzje projektowe były podejmowane przez inspektorów budowlanych oraz specjalistów z Poznańskich Inwestycji Miejskich.

Cóż, patrząc na rozmiary kałuży określenie „specjaliści” chyba jest nieco na wyrost. Zwłaszcza że kaprysy Bogdanki nie są niczym nowym i specjalistów nie powinny zaskakiwać. Co dwa – trzy lata rzeczka ma zwyczaj występować z brzegów na Sołaczu właśnie, zalewając całą dolinę. Pojawiały się opinie, że winny jest zabytkowy przepust pod ulicą Pułaskiego, który nie jest w stanie odbierać całej wody spływającej wiosną do Bogdanki z okolicznych strumieni. Kolejnym powodem miała być coraz bardziej szczelna zabudowa okolic doliny Bogdanki, w tym ulic Drzymały i Urbanowskiej. To sprawia, że woda deszczowa nie ma gdzie wsiąkać i spływa bezpośrednio do rzeczki w znacznie większej ilości niż lata temu, gdy przy obu wymienionych ulicach były głównie ogrody.

Bez względu na podejmowane działania zaradcze, budowę nowego przepustu, remont wałów przeciwpowodziowych wzdłuż rzeki na Sołaczu Bogdanka od czasu do czasu i tak zalewała dolinę. Budując plac zabaw na terenie zalewowym trzeba było wziąć to pod uwagę – niestety, tak się nie stało, a efektem jest kałuża, utrudnienia w korzystaniu z naprawdę pięknego parku – i zamieszanie wokół inwestycji.

O kałuży została także powiadomiona Najwyższa Izba Kontroli, by zbadała, czy rzeczywiście inwestycję wykonano zgodnie ze sztuką budowlaną – skoro ją bowiem zalewa, to można mieć co do tego uzasadnione wątpliwości. Tak samo jak do tego, czy pieniądze przeznaczone na tę inwestycję zostały rzeczywiście dobrze wydane.

Park im. A. Wodziczki zajmuje powierzchnię około 7 ha przy al. Wielkopolskiej na Sołaczu. Prace w nim rozpoczęły się jesienią 2017 roku i trwały do sierpnia 2018. Na jego terenie powstały dwa place zabaw, mniejszy dla maluchów i większy dla dzieci w wieku szkolnym. Wśród atrakcji jest też plac do gry w koszykówkę z poliuretanową nawierzchnią, stoły do gry w tenisa stołowego, piłkarzyki i szachy oraz plac do gry w bule. W parku znajduje się również siłownia zewnętrzna, a rowerzyści mogą korzystać z placów do samoobsługowej naprawy rowerów. Koszt inwestycji przekroczył nieznacznie 2, 85 mln zł.

Lilia Łada, fot. Sławek Wąchała

„Nowa Piątka” PiSu – działacze partii ruszają z kampanią informacyjną

500+ na każde dziecko, brak podatku PIT dla najmłodszych pracowników, trzynasta emerytura, obniżenie PITu z 18u do 17 procent oraz przywrócenie lokalnych połączeń autobusowych. To właśnie tymi obietnicami Prawo i Sprawiedliwość zamierza zapewnić sobie przedłużenie rządów.

Dzisiaj część działaczy PiS wyjechała „w trasę” z kampanią informacyjną. W planach jest odwiedzenie każdej gminy i powiatu w Wielkopolsce.

– Są to propozycje, które podnoszą standard życia mieszkańców – skomentował Zbigniew Hoffmann. Wojewoda podkreślił, że dla przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, nie ma znaczenie miejsce zamieszania, czy pozycja społeczna, ponieważ odpowiednia jakość życia należy się każdemu.

Trzynaste emerytury mają zostać wypłacone zgodnie z planem w maju. W Wielkoposce ze świadczenie skorzysta ponad 700 tysięcy osób. Co istotne, świadczenia mają być wypłacane automatycznie, nie będzie więc konieczności wypełniania żadnych wniosków.

Według zapewnień przedstawicieli PiSu nie powinno być również problemów z realizacją innych pomysłów.

Koszt propozycji to około 27 miliardów złotych w 2019 roku i około 43 miliardy w kolejnych latach (wyliczenia Santander dla bankier.pl). Pokrywa się to ze słowami Mateusza Morawieckiego, który twierdził, że koszt propozycji będzie bliski kwocie 40 miliardów rocznie.

Poznań: Przebudowa Placu Kolegiackiego (wizualizacje)

0
Miasto podpisało umowę na realizację przebudowy Placu Kolegiackiego ze spółką Budimex Budownictwo. W kwietniu rozpoczną się prace budowlane, które zakończą się latem 2020 roku.

– Przywracamy świetność kolejnej ważnej przestrzeni Poznania. Przebudowa Placu Kolegiackiego wpisuje się w działania rewitalizacyjne, które prowadzimy w centrum miasta. Niedawno oddaliśmy do użytku pierwszy wyremontowany odcinek ulicy Św. Marcin, wkrótce rozpocznie się realizacja kolejnych części Programu Centrum, przygotowujemy się też do modernizacji płyty Starego Rynku – mówi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. – Cieszę się, że plac Kolegiacki wyremontuje ta sama firma, która niedawno zakończyła prace na Świętym Marcinie. Liczę na równie sprawną i terminową realizację.

Umowa, której wartość wynosi 27,5 mln zł, podpisana została z firmą Budimex Budownictwo Sp. z o.o. Od daty podpisania umowy Wykonawca ma 2 tygodnie na przejęcie placu budowy. Prace mają potrwać 14 miesięcy uwzględniając możliwą przerwę zimową. Po zakończeniu robót budowlanych nastąpi czas odbiorów technicznych.

– Przestrzeń Placu Kolegiackiego zyska nową jakość. Na placu przybędzie zieleni, pojawi się fontanna, mała architektura, a także przestrzeń do wydarzeń kulturalnych i jarmarków. W porównaniu do Starego Rynku będzie to miejsce bardziej kameralne, gdzie można usiąść, wypić kawę albo posłuchać plenerowego koncertu. Zależy nam też na wydobyciu potencjału historycznego tego miejsca poprzez ekspozycję reliktów dawnej Kolegiaty Św. Marii Magdaleny, odkrytych przez archeologów UAM – zaznacza Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

Plac z Zegarem Historii

Plac Kolegiacki po zakończeniu inwestycji będzie przestrzenią o zupełnie nowym wymiarze. Zmieni się na nim wszystko prócz kształtu narzuconego przez historyczny układ urbanistyczny. Stanie się placem publicznym i strefą ruchu pieszego. Znikną bariery, które obecnie dzielą tę przestrzeń na kilka części. Znikną także parkujące dziś samochody, dla których przeznaczono wybudowany parking przy ul. „Za Bramką” (wjazd od ul. Wszystkich Świętych). Układ komunikacyjny w postaci drogi zostanie zachowany jedynie po południowej części placu, a reszta przestrzeni dostępna będzie dla pieszych bez ograniczeń.

Jezdnia prowadząca od ul. Wodnej przez ul. Z Bramką do ul. Wszystkich Świętych będzie jednokierunkowa. Po południowej stronie placu wydzielono zatokę postojową dla kierowców podwożących pasażerów w okolice placu. Zapewniony zostanie także dojazd do Urzędu Miasta Poznania a w okolicy Placu znajdą się stojaki rowerowe oraz miejsca postojowe dla osób niepełnosprawnych.

Jezdnię od reszty przestrzeni oddzieli fontanna. Kamienny parawan, po którym spływać będzie woda, zostanie podświetlony. Podświetlone zostaną również fasady okolicznych budynków i rosnące na placu drzewa, a dobrą widoczność w całej przestrzeni zapewnią minimalistyczne słupy oświetleniowe.

Głównym elementem identyfikującym miejsce będzie Zegar Historii symbolicznie przedstawiający dzieje Kolegiaty św. Marii Magdaleny. Burzliwe dzieje kościoła symbolizować ma wyrastający z podziemi pylon z polerowanej stali, którego poszczególne części pokażą kolejne fazy rozwoju i upadku Kolegiaty. Zegar Historii stojący w centralnym miejscu placu z jednej strony będzie spinał przestrzeń, a z drugiej – będzie ją symbolicznie dzielił na część rekreacyjną z fontanną, wysoką zielenią, miejscami do odpoczynku oraz część historyczno-edukacyjną.

Przestrzeń została zaprojektowana tak, by zaprosić na nią restauratorów z ogródkami gastronomicznymi. Zamiast głogów i akacji na placu pojawią się platany klonolistne i krzewy. Plac będzie przyjazny dla osób z niepełnosprawnościami i pozbawiony barier architektonicznych. Mozaikowa nawierzchnia z granitowej kostki będzie odpowiednio wyprofilowana, antypoślizgowa i nastrojowo podświetlona.

We współpracy z naukowcami

Proces rewaloryzacji placu od początku realizowany był w ścisłej współpracy z mieszkańcami, przedsiębiorcami, liderami społeczności lokalnych, specjalistami z różnych dziedzin oraz stowarzyszeniami miejskimi. Opinie zbierane na etapie wstępnym pozwoliły na przygotowanie wytycznych konkursowych a sam konkurs na rewaloryzację Placu Kolegiackiego rozstrzygnięty został w sierpniu 2016r. Autorem zwycięskiej koncepcji jest pracownia architektoniczna Urbantech – Krzysztof Urbaniak.

Kilka miesięcy przed rozstrzygnięciem konkursu na plac weszli archeolodzy. Podczas prowadzonych od kwietnia 2016 roku badań, naukowcy z Instytutu Archeologii odnaleźli tysiące zabytków a także ponad tysiąc pochówków osób, które spoczęły w kryptach kolegiaty i na okolicznych cmentarzach. Odnalezione zabytki to m.in. monety, naczynia liturgiczne i przedmioty codziennego użytku. Odnaleziono także mury dawnej kolegiaty, pozostałości ciągów komunikacyjnych prowadzących do jednej z bram kościoła oraz fragment posadzki świątyni. Część bezcennych zabytków wyeksponowana zostanie w wyniesionych w posadzce przeszkleniach.

mat. pras.

 

Statuetki Siewcy trafiły do 9 najlepszych rolników w Wielkopolsce

0
W niedzielę, 17 marca, najlepsi wielkopolscy rolnicy otrzymali statuetki Siewcy oraz po 10 tys. złotych. W Sali Ziemi na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich w Poznaniu odbyła się uroczysta gala ogłoszenia wyników XVIII edycji Konkursu Wielkopolski Rolnik Roku 2018.

Nagrody wręczali Krzysztof Grabowski, Wicemarszałek Województwa Wielkopolskiego oraz Mikołaj Knaflewski, Członek Kapituły Konkursu. Powołana przez Zarząd Województwa Wielkopolskiego Kapituła Konkursu pod przewodnictwem prof. dr. hab. Grzegorza Skrzypczaka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu nominowała do konkursu 19 najlepszych rolników, spośród nich wyłoniono 9 laureatów, którzy otrzymali tytuł Wielkopolskiego Rolnika Roku 2018, statuetkę Siewcy oraz nagrodę pieniężną w wysokości 10 tys. złotych.

Podczas uroczystości Wicemarszałek Krzysztof Grabowski przypomniał, że Samorząd Województwa podejmuje wiele działań, dzięki którym obszary wiejskie pozytywnie przeobrażają się na naszych oczach. Szczególny wpływ ma na to Program Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014-2020 z pulą ponad 530 mln złotych, ale także konkursy na budowę lub modernizację dróg lokalnych, działalność Lokalnych Grup Działania oraz Lokalnych Grup Rybackich. Wszystkie te starania i aktywności wyraźnie pokazują, że fundusze unijne trafiają bezpośrednio na wieś i przynoszą oczekiwane efekty.

„Osiemnaście lat temu zupełnie inaczej wyglądało wielkopolskie rolnictwo. Nikt z nas wtedy nie myślał, że na wsi zajdą tak głębokie zmiany, że nasza wieś będzie tak intensywnie się rozwijała, a wielkopolscy rolnicy będą aż tak gospodarni i przedsiębiorczy, wykorzystując przy tym unijne fundusze. Środki europejskie mają wielki wpływ na to, że nasze gospodarstwa stają się coraz bardziej nowoczesne i wyspecjalizowane, a zastosowana technologia sprawia, że produkcja rolna jest na bardzo wysokim poziomie” – powiedział Wicemarszałek Krzysztof Grabowski.

Od pierwszej edycji konkursu Wielkopolski Rolnik Roku dotąd zgłoszonych zostało ponad 1150 gospodarstw, w gronie nominowany znalazło się 368 rolników, a wśród laureatów nagrodzonych zostało 175 osób.

„Dziękuję Wam, wielkopolscy rolnicy, za Waszą ciężką i ofiarną pracę. Ci, którzy pochodzą z wielkopolskich wsi i pracują na nich wiedzą doskonale, jak trudna jest to praca. Zasługuje ona nie tylko na dobre słowa, ale również na to, aby ją docenić, co Samorząd Województwa Wielkopolskiego czyni od 18 lat. Za ten trud, Drodzy Rolnicy, bardzo dziękuję” – mówił do zgromadzonych w Sali Ziemi rolników Wicemarszałek Krzysztof Grabowski.

Kapituła konkursowa wyróżniła rolników z Województwa Wielkopolskiego prezentujących wysoki poziom produkcji, stosujących nowoczesne technologie, odznaczających się dobrą i sprawną organizacją oraz racjonalnym wyposażeniem gospodarstw, a także tych, którzy osiągają wysokie efekty ekonomiczne, ale także troszczą się o środowisko naturalne. Głównym celem konkursu jest promocja wielkopolskiego rolnictwa oraz prezentacja najlepszych rolników.

Dyplomy wszystkim nominowanym rolnikom, a także nagrodę główną – statuetki Siewcy – i nagrody pieniężne laureatom XVIII edycji Konkursu Wielkopolski Rolnik Roku 2018 wręczyli Wicemarszałek Krzysztof Grabowski oraz prof. dr hab. Mikołaj Knaflewski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Część artystyczną gali rozpoczął występ zespołu Quiet Voices z Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Ślesinie. Zespół wykonał przede wszystkim covery piosenek z lat 70. i 80. Natomiast finałem uroczystości, w której uczestniczyło około 2 tysięcy osób, był koncert legendarnych Czerwonych Gitar.

Autor: UM

Poznań: Nauczyciele dostaną podwyżki od samorządu

Od 1 września samorząd zwiększy kwoty dodatków dla nauczycieli. Zmiany mają kosztować budżet miasta około sześciu milionów złotych rocznie.

Zwiększone zostaną kwoty dodatków: motywacyjnego; funkcyjnego; za wychowawstwo i warunki pracy. Wynagrodzenie zasadnicze ustala Minister Edukacji Narodowej i samorząd nie ma wpływu na jego wysokość.

– Reforma oświaty odwróciła system edukacji do góry nogami. Wielu pracowników szkół straciło pracę w wyniku likwidacji gimnazjów. Tym, którzy pozostali w zawodzie przybyło obowiązków i stresu. Nie dziwi mnie, że nauczyciele walczą o godne zarobki. Niestety miasto nie ma wpływu na wysokość pensji zasadniczej, przez co swoje postulaty związki zawodowe muszą kierować bezpośrednio do rządzących. Chcemy jednak choć trochę pomóc nauczycielom w problemach i na tyle, na ile to możliwe poprawić ich sytuację finansową – powiedział Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

Wysokość dodatków jest ustalana jako wartość procentowa kwoty bazowej. Oznacza to, że jeżeli MEN zdecyduje się na podwyższenie podstawowej pensji nauczycielom to wzrosną również dodatki dla nich, które wypłaca samorząd (a co za tym idzie, możliwe, że kwota sześciu milionów złotych nie wystarczy).

Nauczyciele w dalszym ciągu walczą o podwyżki, jednak propozycje, które przedstawia im Ministerstwo Edukacji Narodowej, uważają za niesatysfakcjonujące. Pojawiają się sygnały o możliwym generalnym strajku nauczycieli podczas egzaminów maturalnych.

Samorządowcy z UE poparli światowy strajk szkolny dla klimatu

0
Unijni samorządowcy poparli w piątek światowy strajk szkolny dla klimatu i zaapelowali o osiągnięcie neutralności UE pod względem emisji dwutlenku węgla do 2050 r.

W Bukareszcie, w którym trwa rotacyjny 8. Europejski Szczyt Regionów i Miast, przedstawiciele unijnych samorządów zadeklarowali wsparcie ruchu „Młodzież dla zmiany klimatu” i wzywali Unię Europejską do zwiększenia ambicji i inwestycji w dziedzinie klimatu, aby utrzymać wzrost temperatury znacznie poniżej 2 st.C.

Od sierpnia 2018 r. tysiące uczniów i studentów wychodzi na ulice, wzywając do podjęcia dodatkowych działań w celu zatrzymania zmian klimatycznych. W 2018 r. światowy poziom emisji CO2 był najwyższy w historii.

Z najnowszego sprawozdania naukowego w sprawie zmian klimatu opublikowanego przez Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu ONZ (IPCC) w listopadzie 2018 r. wynika, że pozostało mniej niż 20 lat na uniknięcie katastrofy klimatycznej, która sprawi, że globalne ocieplenie stanie się nie do pokonania. Przy obecnych tendencjach temperatury na świecie podniosą się o 3 st.C do 2100 r., co – jak ostrzegają naukowcy – nieodwracalnie zniszczy różnorodność biologiczną i sprawi, że nie będziemy sobie w stanie poradzić z ekstremalnymi warunkami pogodowymi.

Nawiązując do niedawnego wystąpienia w Brukseli 16-letniej aktywistki działającej na rzecz klimatu Grety Thunber, przewodniczący Europejskiego Komitetu Regionów Karl-Heinz Lambertz powiedział w Bukareszcie, że młodzi ludzie wyszli na ulicę, domagając się jednej prostej rzeczy – by przywódcy światowi wypełnili zobowiązania przyjęte podczas konferencji klimatycznej w Paryżu.

„To na szczeblu lokalnym wygramy walkę ze zmianą klimatu – miasta i regiony osiągają lepsze wyniki niż poziom krajowy. UE wyznaczyła cele i zwiększa inwestycje, ale to nadal za mało: musimy zrobić więcej, aby umożliwić miastom i regionom dokonanie przejścia energetycznego, stworzenie ekologicznych miejsc pracy, zapewnienie efektywności energetycznej i zmniejszenie emisji” – podkreślił Lambertz.

„Przesłanki naukowe są jasne, (…) apelujemy do Europy o osiągnięcie neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla do 2050 r.” – dodał.

Przemawiając na szczycie, który był największym zgromadzeniem przywódców lokalnych i regionalnych z UE od czasów szczytu klimatycznego ONZ w Paryżu, wiceprzewodniczący Europejskiego Komitetu Regionów Markku Markkula powiedział, że nikt nie jest w stanie samodzielnie przezwyciężyć zmiany klimatu; działać i pomagać muszą wszyscy.

„Jedyną drogą do sukcesu jest współpraca każdego poziomu sprawowania rządów z przemysłem i przedsiębiorstwami, co pozwoli na wyzwolenie innowacji wysokiej jakości. Musimy włączyć cele zrównoważonego rozwoju ONZ do polityki, ale potrzebujemy więcej niż słów – potrzebujemy inwestycji. UE i fundusze publiczne mogą ułatwić współfinansowanie przejścia na czystą energię” – ocenił Markkula.

Jego zdaniem, przede wszystkim musimy stworzyć odpowiednie otoczenie, które umożliwi rozwój „zrównoważonych przedsiębiorstw” i będzie go wspierać.

W 2018 r. światowy poziom emisji CO2 był najwyższy w historii. Zainspirowało to 16-letnią studentkę ze Szwecji Gretę Thunberg do zapoczątkowania globalnego ruchu „Młodzież dla klimatu”, który pchnął młodych ludzi z różnych krajów na świecie do cotygodniowych protestów i apelu o więcej działań na rzecz klimatu.

Przemiany energetyczne w Europie i dekarbonizacja gospodarki są głównym priorytetem miast i regionów UE. Europejski Komitet Regionów – unijne zgromadzenie 350 pochodzących z wyborów polityków lokalnych i regionalnych – pracuje obecnie nad dwiema formalnymi opiniami mającymi wspierać realizację celów zrównoważonego rozwoju w Europie.

Z Bukaresztu: Mateusz Kicka

kic/ woj/

High Heels Tango – argentyńska artystka Vanesa Harbek wystąpiła w Poznaniu

0
W sobotni wieczór Vaneska Harbek – pochodząca z Argentyny utalentowana artystka wystąpiła w Poznaniu promując swoją debiutancką płytę „High Heels Tango”.

Muzyka Vaneski pochodzi z pogranicza bluesa, jazzu, rocka i soulu, czerpie mocno z tradycji południowoamerykańskiej.  Jest kompozytorką, autorką tekstów, jednocześnie znakomicie interpretuje najpiękniejsze tanga. W lipcu ubiegłego roku Vanesa Harbek wydała debiutancką płytę, jednym z utworów jest „Vaneska Tango”.

W klubie Blue Note Vanesa Harbek wystąpiła razem z  Krzysztofem „Pumą” Piaseckim – gitara, Łukaszem Gorczycą – gitara basowa, Tomkiem Dominikiem – perkusja.

XXIX Dni Kultury Francuskiej i Frankofonii: Marsylia

0
Dom Bretanii od 18 marca zaprasza na Dni Kultury Francuskiej i Frankofonii.  Tematem tegorocznej edycji będzie Marsylia.

To drugie co do wielkości i jedno z najstarszych miast Francji jest miejscem niezwykłym. Jako port na Morzu Śródziemnym, Marsylia zawsze przyciągała imigrantów, byli wśród nich Włosi, Ormianie i Arabowie. Kojarzona we Francji z mafią, Marsylia jest miastem prawdziwych kontrastów: można tu znaleźć i zaniedbane blokowiska i budynki zaprojektowane przez najsłynniejszych architektów…

W programie Dni Frankofonii m.in. koncert wybitnego marsylskiego zespołu Compagnie Rassegna, znanego od 20 lat w świecie world music, z programem tradycyjnych piosenek z basenu Morza Śródziemnego przy bogatym, żywiołowym akompaniamencie instrumentów charakterystycznych dla tego regionu, wystawa fotografii Yohanne Lamoulere, marsylskiej artystki zaangażowanej społecznie, wykład Tomasza Sachanowicza na temat architektury Marsylii, oryginalne słuchowisko prof. Dariusza Brzostka pt. „Słuchanie (w) Marsylii”, a także filmy. Będzie można obejrzeć „Dom nad morzem”
m.in. w reżyserii Roberta Guédiguiana, Marsylczyka o ormiańskich korzeniach, w których występują m.in. Ariane Ascaride – jego muza i żona oraz Jean-Pierre Darroussin. Poznaniacy będą mieli również okazję spotkać się z Bruno Allarym, twórcą Compagnie Rassegna, który opowie o wielokulturowości w zespole i w Marsylii.

Program wydarzeń:
18 marca (poniedziałek) g. 18.00 Dom Bretanii
Marsylia. Poza centrum
Otwarcie wystawy fotografii Yohanne Lamoulère
Zdjęcia zostały wykonane w północnych dzielnicach Marsylii, gdzie znajduje się wiele zaniedbanych blokowisk, osiedlowych gett, w których życie jest trudne i bywa niebezpieczne. Miejsca te są bliskie Yohanne Lamoulère, która, z własnego wyboru, mieszka w tej okolicy, potrafi się wtopić w otoczenie i zintegrować z każdym środowiskiem. Artystka lubi fotografować mieszkańców z północnych dzielnic, gdyż, jak mówi: Oni chcą wyrazić siebie. Na swoich osiedlach są królowymi i królami. Stojąc przed obiektywem, przybierają pozę „Patrz, oto ja”. Jest w tym nieufność i poczucie dumy. Patrzą prosto w oczy.

20 marca (środa) g. 18.00 Dom Bretanii
Krótka prezentacja architektury Marsylii – Tomasz Sachanowicz
Marsylia słynie z wielu obiektów architektonicznych, zaczynając od „Jednostki Mieszkalnej” Le Corbusiera. W ostatnich kilkunastu latach, w związku z inwestycjami podjętymi z okazji przyznania miastu tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2013 roku, jego ozdobą stały się budynki zaprojektowane przez pracownie architektoniczne firmowane przez Zahę Hadid, Normana Fostera, Rudy’ego Ricciotti’ego i innych znanych projektantów.

21.03. (czwartek) g. 18.00 Dom Bretanii
Wielokulturowa Rassegna, wielokulturowa Marsylia
Spotkanie z Bruno Allarym, twórcą i liderem zespołu Compagnie Rassegna
Bruno Allary opowie o różnorodności kulturowej zespołu Compagnie Rassegna, o tym jak wpływa ona na tożsamość grupy i jej propozycje artystyczne oraz przekaz, jaki niesie. Usłyszymy, jak artyści z zespołu pokonują bariery kulturowe w pracy twórczej oraz jak ich twórczość ma się do wielokulturowości dzisiejszej Marsylii. Dowiemy się na przykładzie Compagnie Rassegna, czy dialog międzykulturowy jest właściwą (jedyną?) drogą do pokonywania konfliktów, wzajemnego poznania i tworzenia różnorodnego, szanującego się społeczeństwa.

22 marca (piątek) g. 19.00 Klub Blue Note
Na cały głos! Piosenki znad Morza Śródziemnego
Koncert Compagnie Rassegna (Marsylia) i Annie Ebrel (Bretania)
Compagnie Rassegna – grupa muzyczna z Marsylii obchodząca w tym roku 20-lecie istnienia, skupiająca artystów wywodzących się z różnych kultur basenu Morza Śródziemnego. Muzycy mistrzowsko łączą sacrum z profanum, modalność z tonalnością, wyrafinowanie z ludowością. Na program koncertu złożą się piosenki śpiewane na co dzień przez mieszkańców wielokulturowego rejonu Mare Nostrum. Usłyszymy pełne energii lub nostalgii utwory oksytańskie, andaluzyjskie (flamenco), neapolitańskie, greckie, bałkańskie, korsykańskie, algierskie czy tureckie. Wykonywany przez Compagnie Rassegna program jest zbiorowym dziełem, przygotowanym pod kierunkiem artystycznym Bruno Allary’ego (gitara), w którym artyści dzielą się swymi rodzimymi tradycjami muzycznymi, dialogując ze sobą z elegancją i szacunkiem.
Gościem specjalnym wieczoru będzie Annie Ebrel, charyzmatyczna pieśniarka bretońska, która w 2012 nagrała z Compagnie Rassegna album „D’une mer à l’autre” („Z jednego morza na drugie”).
Bilety: 30 zł (przedsprzedaż) / 40 zł (w dniu koncertu)
Sprzedaż: bilety24.pl, CIM, biuro klubu Blue Note, Dom Bretanii

25 marca (poniedziałek) g. 18.00 Dom Bretanii
Projekcja filmu „Śniegi Kilimandżaro” (Les neiges du Kilimanjaro) 107’ (2011), reż. Robert Guédiguian
Michel i Marie-Claire są małżeństwem od trzydziestu lat, mają udaną rodzinę, są aktywni i szczęśliwi, pomimo faktu, że Michel niedawno stracił pracę. Ich życie zakłóci napad rabunkowy, którego sprawcy najwyraźniej nie działali na oślep. Kameralna opowieść filmowa Roberta Guédiguiana, Marsylczyka o ormiańskich korzeniach, w której występują m.in. Ariane Ascaride – jego muza i żona i Jean-Pierre Darroussin. Fabuła toczy się w ulubionym przez reżysera marsylskim otoczeniu.
Wstęp wolny. Film udostępniony przez Instytut Francuski w Polsce

26 marca (wtorek) g. 17.00 Biblioteka Filologiczna Novum UAM, al. Niepodległości 4
M jak Marsylia
Otwarcie wystawy fotografii Karoliny Fabiś
Gwarne bulwary, piękne kościoły, wąskie strome uliczki pełne murali w klimatycznej dzielnicy Le Panier, niezapomniana atmosfera odnowionego Starego Portu, zapierające dech w piersiach widoki. Skąpana w słońcu Marsylia. Zachwyca swą wielkością, pięknym położeniem i wieloma atrakcjami turystycznymi; jest miastem barwnym, wielokulturowym z bogatą historią i tradycją. Jest w niej coś, co przyciąga rzesze turystów z całego świata.

27 marca (środa) g.18.00 Dom Bretanii
Słuchanie (w) Marsylii
Oryginalne słuchowisko realizowane na żywo w interakcji ze słuchaczami oraz otoczeniem przez dr hab. prof. UMK Dariusza Brzostka. Jego podstawą są wspomnienia, impresje, notatki oraz nagrania terenowe zrealizowane w Marsylii we wrześniu 2014 roku. Komponowana w czasie rzeczywistym całość dźwiękowo-tekstowa jest próbą rekonstrukcji obrazu miasta, jego głosów i osobistych wyobrażeń.
Za punkt wyjścia autorowi posłużył stary kryminał Sébastiena Japrisota pt. „Przedział morderców”, w którym zwłoki ofiary odnajdują się w pociągu przybywającym z Marsylii. Nas jednak nie będzie kryminalna intryga, lecz opis miasta. „Marsylia. Ulice Marsylii o godzinie dziesiątej wieczorem. U podnóża wielkich schodów Gare Saint-Charles mały bar na bulwarze d’Athènes, wypiła tam szklankę herbaty i zjadła kruche ciastka. Światła, gwar na bulwarach. Niosła ciężką walizkę”.
Wstęp wolny

Marsylski Tani Czwartek w kinie Muza
Bilety: 8 zł
18.00 „Dom nad morzem” (La villa) 107’ (2017) reż. Robert Guédiguian
W willi leżącej w malowniczym zakątku Marsylii spotyka się trójka rodzeństwa, które ma podjąć ważne decyzje po ciężkim udarze ojca. Co dalej z domem i z rodziną, która nie widzi się zbyt często? Subtelna i bardzo marsylska opowieść, opus magnum cenionego reżysera z Marsylii o ormiańskich korzeniach i żywej wrażliwości na problemy społeczne współczesnego świata. W rolach głównych m.in. Jean-Pierre Darroussin oraz Ariane Ascaride.

g. 20.00 „Marsylski łącznik” (La French) 135’ (2014) reż. Cédric Jimenez
Bezkompromisowy sędzia Pierre Michel i gangster Gaetan Zampa, który kieruje przerzutami heroiny przez Marsylię do USA, toczą walkę na śmierć i życie. Oparty na faktach film policyjny wiernie oddaje atmosferę Marsylii lat siedemdziesiątych. Historia, realizacja, gra aktorska, ścieżka dźwiękowa – wszystko jest tu na najwyższym poziomie. Reżyser filmu, Cédric Jimenez, rodowity Marsylczyk, znał tę historię od dzieciństwa i umiał ją opowiedzieć jak nikt inny. W głównych rolach występują Jean Dujardin i Gilles Lellouche, charyzmatyczni aktorzy, którzy czynią tę walkę dobra ze złem jeszcze bardziej wciągającą.

Dni Kultury Francuskiej i Frankofonii potrwają do 28 marca. Dokładny program wydarzeń znajduje się na stronie Domu Bretanii, organizatora festiwalu.

Mat. pras., el

W Śnieżycowym Jarze już kwitną śnieżyce!

Dolinka niedaleko Starczanowa tradycyjnie wczesną wiosną zachwyca urodą delikatnych, białych kwiatów – i tradycyjnie poznianiacy wykorzystują wolne dni, by podziwiać ten wyjątkowo piękny zwiastun nadchodzącej wiosny.

Śnieżycowy Jar położony między Starczanowem a Uchorowem jest rezerwatem przyrody. Został założony w 1975 roku właśnie dla ochrony śnieżycy wiosennej. Ten jar jest jednym z niewielu w Polsce miejsc, gdzie ten kwiat występuje tak licznie. W dodatku rezerwat się zwiększa, bo kwiat zajmuje coraz większe terytorium – obecnie to prawie 10 hektarów.

Co roku wiosną to urokliwe miejsce przyciąga tłumy ludzi chcących zobaczyć, jak kwitnie śnieżyca. Nie inaczej było w ten weekend, zwłaszcza w pogodną niedzielę. Rezerwat odwiedziły tłumy przyjezdnych, którzy podziwiali kwiaty. Nie było to łatwe – jar jest błotnisty, miejscami na jego dnie stoi woda, dotarcie do kwiatów nie zawsze jest więc łatwe, zwłaszcza że nadleśnictwo rozebrało kładkę turystyczną, która dotąd ułatwiała podziwianie kwiatów. Jej stan techniczny nie pozwalał na dalsze użytkowanie. Jednak trwa już budowa nowej kładki, która będzie zaopatrzona w barierki i tarasy widokowe.

Lilia Łada, fot. Sławek Wąchała

My, Słowianie, czyli o kulturze ludowej na Bałkanach

0
Jesteśmy Słowianami, ale ile wiemy o naszej, słowiańskiej kulturze? Niewiele, bo też wcale niełatwo znaleźć książki, które o tym opowiadają w sposób zrozumiały dla nie-etnografa i nie-etnologa. Książka Marioli Walczak-Mikołajczakowej jest jedną z nich.

Książka właśnie ukazała się na rynku i nosi tytuł „W jedności z Bogiem i Naturą. Rzecz o kulturze ludowej na Bałkanach”, a jej autorka jest profesorem slawistyki i cenioną znawczynią zagadnienia i autorką wielu książek. Ma na swoim koncie także beletrystykę poświęconą Bałkanom – „Powiedz mi swoje imię” i „Bałkański szkicownik” to książki, które miłośnicy Bałkanów powinni przeczytać.

„W jedności z Bogiem i Naturą. Rzecz o kulturze ludowej na Bałkanach” to jednak dzieło wyjątkowe. Przede wszystkim jego historia zaczęła się dawno temu. Pod koniec XX wieku profesor Mikołajczakowa – wówczas jeszcze doktor – napisała książkę „Bałkańskie rytmy życia, czyli o tradycji przechowanej w języku”, która była popularnonaukowym efektem fascynacji bałkańską kulturą, także w tym jej codziennym wydaniu.

Nakład tej niezwykłej książki napisanej żywym, barwnym językiem rozszedł się w mgnieniu oka, co już dużo mówi o jej jakości. Książki popularnonaukowe, w dodatku z dziedzin uchodzących za niszowe, a za takie wtedy uważano zainteresowanie Bałkanami, nie cieszyły się szczególnym powodzeniem. No, chyba że były podręcznikami, ale to akurat nie był podręcznik. To była książka dla ludzi, którzy chcieliby pokochać Bałkany albo już kochając – chcieli się dowiedzieć o nich więcej.

Ale, jak sama profesor Mikołajczakowa pisze we wstępie do „W jedności z Bogiem i Naturą. Rzecz o kulturze ludowej na Bałkanach”, od tego czasu minęło już sporo lat, zmieniły się też same Bałkany. Zainteresowanie własną historią znacząco tam wzrosło, co najwyraźniej widać w Bułgarii. Mieszkańcy tego kraju, ale też Serbii, Chorwacji, Słowenii i Macedonii zaczęli poszukiwać korzeni swojej kultury, nie tylko tej bliższej, chrześcijańskiej, ale i tej dawniejsze, sięgającej poza antyk. Dlatego „nadszedł więc czas, by napisać o bałkańskim sposobie życia od nowa – zachowując strukturę książki odzwierciedlającą rytmy sił witalnych przyrody i splecione z nimi koło życia – lecz uzupełniając je i wyposażając przekazywane informacje w aparat naukowy niezbędny o ich weryfikacji”.

Oto więc w ręce czytelników trafia książka napisana przez wybitnego specjalistę w sposób przystępny, żywy, doskonałą polszczyzną, a w dodatku tak, że każdy amator jest w stanie ją zrozumieć. To, moim zdaniem, jak nic innego dowodzi geniuszu piszącego i sprawia, że takich książek nie wolno przegapić. Także i dlatego, że jest ich niezwykle mało na rynku. Wiedza naukowa i umiejętność jej przekazywania nader rzadko chodzą w parze…

Czytając tę książkę trudno nie zastanawiać się, ile wiemy o naszych braciach Słowianach – ale też ile wiemy o nas samych, o naszych tradycjach związanych z rytmem życia i przyrody. Bałkany są w takim ujęciu punktem wyjścia do rozważań nad odwiecznym kręgiem życia, magią obecną w codziennym życiu, zwyczajami oswajającymi przyrodę, tak innymi i jednocześnie zaskakująco podobnymi do tych, które jeszcze gdzieniegdzie można znaleźć i w Polsce.

Szkoda, że wśród naszych naukowców nie ma nikogo, kto pisałby w takich sposób o naszych, północnosłowiańskich tradycjach.

Spotkanie autorskie z profesor Mariolą Walczak-Mikołajczakową było wydarzeniem towarzyszącym konferencji „Słowianie, my lubim… świętować” poświęconej różnym przejawom szeroko pojętego świętowania na obszarze Słowiańszczyzny. Spotkanie prowadził dr Patryk Borowiak.

Lilia Łada, fot. P. Borowiak