Poznań: kałuża w parku Wodziczki trafiła do… prokuratury

Niekompetencję i niegospodarność zarzuca prezydentowi Poznania i Poznańskim Inwestycjom Miejskim społecznik Gemela Poznańska. I złożył wniosek do prokuratury oraz NIK w tej sprawie.

Powodem takiego działania jest… kałuża. Znajduje się w parku Wodziczki, dokładnie na środku jednej z głównych alejek i częściowo na placu zabaw. W zależności od poziomu wód gruntowych i opadów jest większa lub mniejsza, ale zawsze utrudnia korzystanie z parku. Dodajmy, że park jest świeżo wyremontowany, i to za spore pieniądze, bo rewitalizacja zieleni, nowa nawierzchnia alejek i wybudowane od podstaw dwa place zabaw oraz siłownia na świeżym powietrzu kosztowały 3 mln zł.

Park został z wielką pompą oddany do użytku w lipcu ubiegłego roku. Miał być przykładem nowej jakości parków, jakie pojawią się w mieście: parków nowoczesnych, przyjaznych spacerowiczom, z nowoczesnym i wygodnym wyposażeniem, od nawierzchni placu zabaw po ławki i leżaki. Niestety, wyszło niezupełnie tak jak powinno…

Praktycznie od początku użytkownicy parku – a od samego początku park był pełen ludzi – zwracali uwagę na kałużę, która utrudniała korzystanie z atrakcji placu zabaw.

Jednak wykonawca uspokajał, że nie ma się czym przejmować. Że podczas remontu grunt został podwyższony od 50 cm do nawet 1,3 m, co ma zapobiec zalewaniu. Że powodem zalewania dawnego parku była nie tyle sąsiednia Bogdanka, co nieczynna kanalizacja deszczowa, a tę także przy okazji remontu naprawiono.

“Może się jednak zdarzyć, że ze względu na specyfikę terenu podczas intensywnych, trwających kilka dni opadach deszczów, w niektórych miejscach będzie gromadzić się woda” – czytamy jednak na stronie miasta w informacji o otwarciu parku. – “Występowanie wcześniej suszy, która dodatkowo utrudnia wsiąkanie wody do gleby, nie poprawia sytuacji. Pomogą jednak nowo posadzone rośliny. Gdy już dostatecznie się zakorzenią, możliwości wsiąkania wody do gruntu będą dużo większe”.

Jednak minął już prawie rok, a kałuża jak pojawiła się zaraz po remoncie, tak jest do teraz i wcale nie maleje. Zimą zamarzała, stając się zdradliwą ślizgawką dla niezorientowanych, wiosną przybrała rozmiary sporego jeziora. Jeszcze trochę, a korzystanie z placu zabaw będzie wymagało łódki i wioseł…

Problem zauważyła już jednak Rada Osiedla Sołacz, która, jako jeden z inicjatorów projektu, poczuwa się do odpowiedzialności za jego stan, chociaż na wykonawstwo oczywiście nie miała wpływu.

– Park Wodziczki to nowa jakość, jeśli chodzi o place zabaw w Poznaniu, a mieszkańcom bardzo przypadł do gustu, tu zawsze jest pełno ludzi – zwraca uwagę Paweł Szwaczkowski, radny z Sołacza. – Oczywiście złe jest to, że park zalewa woda. Ale już interweniowałem w tej sprawie i z informacji, które otrzymałem z Zarządu Zieleni Miejskiej, wynika, że pracują nad tym. Aktualnie opracowywana jest koncepcja odwodnienia terenu. Zapewniono mnie, że wszystkie decyzje projektowe były podejmowane przez inspektorów budowlanych oraz specjalistów z Poznańskich Inwestycji Miejskich.

Cóż, patrząc na rozmiary kałuży określenie “specjaliści” chyba jest nieco na wyrost. Zwłaszcza że kaprysy Bogdanki nie są niczym nowym i specjalistów nie powinny zaskakiwać. Co dwa – trzy lata rzeczka ma zwyczaj występować z brzegów na Sołaczu właśnie, zalewając całą dolinę. Pojawiały się opinie, że winny jest zabytkowy przepust pod ulicą Pułaskiego, który nie jest w stanie odbierać całej wody spływającej wiosną do Bogdanki z okolicznych strumieni. Kolejnym powodem miała być coraz bardziej szczelna zabudowa okolic doliny Bogdanki, w tym ulic Drzymały i Urbanowskiej. To sprawia, że woda deszczowa nie ma gdzie wsiąkać i spływa bezpośrednio do rzeczki w znacznie większej ilości niż lata temu, gdy przy obu wymienionych ulicach były głównie ogrody.

Bez względu na podejmowane działania zaradcze, budowę nowego przepustu, remont wałów przeciwpowodziowych wzdłuż rzeki na Sołaczu Bogdanka od czasu do czasu i tak zalewała dolinę. Budując plac zabaw na terenie zalewowym trzeba było wziąć to pod uwagę – niestety, tak się nie stało, a efektem jest kałuża, utrudnienia w korzystaniu z naprawdę pięknego parku – i zamieszanie wokół inwestycji.

O kałuży została także powiadomiona Najwyższa Izba Kontroli, by zbadała, czy rzeczywiście inwestycję wykonano zgodnie ze sztuką budowlaną – skoro ją bowiem zalewa, to można mieć co do tego uzasadnione wątpliwości. Tak samo jak do tego, czy pieniądze przeznaczone na tę inwestycję zostały rzeczywiście dobrze wydane.

Park im. A. Wodziczki zajmuje powierzchnię około 7 ha przy al. Wielkopolskiej na Sołaczu. Prace w nim rozpoczęły się jesienią 2017 roku i trwały do sierpnia 2018. Na jego terenie powstały dwa place zabaw, mniejszy dla maluchów i większy dla dzieci w wieku szkolnym. Wśród atrakcji jest też plac do gry w koszykówkę z poliuretanową nawierzchnią, stoły do gry w tenisa stołowego, piłkarzyki i szachy oraz plac do gry w bule. W parku znajduje się również siłownia zewnętrzna, a rowerzyści mogą korzystać z placów do samoobsługowej naprawy rowerów. Koszt inwestycji przekroczył nieznacznie 2, 85 mln zł.

Lilia Łada, fot. Sławek Wąchała

Dodaj komentarz

avatar