Poznań: Miejscy urzędnicy zapowiadają protest. Chcą podwyżek

Plac Kolegiacki - Poznań fot. Sławek Wąchała

Pracownicy urzędu miasta Poznania zapowiadają protest podczas najbliższej sesji rady miasta. Chcą dostać podwyżki – 230 zł, które mają dostać, uważają za niewystarczające, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że prezydent i jego zastępcy dostali podwyżki.

Spór o pensje dla urzędników trwa od kilku lat. Pracownicy urzędu miasta narzekają na niskie zarobki – według Gazety Wyborczej dwie największe grupy urzędników stanowiące w sumie jedną trzecią pracowników zarabiają odpowiednio do 2555 zł netto i do 2908 zł netto. Trudno to uznać za wysokie wynagrodzenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę wysokie kwalifikacje, jakich wymaga się od pracowników urzędu miasta.

Przypomnijmy, że już rok temu radny Andrzej Rataj zainteresował się wysokością zarobków miejskich urzędników i stwierdził, że są w nich nie tylko duże rozbieżności, ale też, że zależą od wydziału, w którym pracuje dana osoba, a nie od jej kompetencji i zakresu obowiązków. Protesty urzędników przybrały na sile, gdy media podały informację o pokaźnych podwyżkach, jakie dostali zastępcy prezydenta, sekretarz i skarbnik miejski. W takiej sytuacji urzędnikom trudno było uwierzyć w argument, że w budżecie brakuje środków na podwyżki…

Nieco ponad rok temu, bo 9 września 2021 roku, prezydent obiecał urzędnikom 300 zł brutto podwyżki. To w ogóle nie jest dużo, ale w obecnej sytuacji gospodarczej, przy takiej inflacji i takich cenach, taka podwyżka jest praktycznie niezauważalna. Dlatego pracownicy urzędu ponownie domagają się podwyżek – ale nie kosmetycznych, tylko takich, które pozwolą im zrekompensować rosnące koszty utrzymania. Podpisy pod petycją do prezydenta były zbierane we wszystkich oddziałach urzędu i zostały już złożone razem z petycją w sekretariacie prezydenta, jak podaje Gazeta Wyborcza.

Pracownicy chcą 470 zł brutto podwyżki ze spłatą od stycznia i zapowiadają protest podczas sesji 20 września. W liście piszą też, że atmosfera w pracy jest coraz gorsza z powodu niskich zarobków, a pracownicy są rozgoryczeni postawą prezydenta miasta w tej sprawie. Jeśli władze miasta nie podejmą działań naprawczych, sytuacja będzie się pogarszać – ostrzegają.

fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)