urząd miasta fot. L. Łada

Poznań: Podwyżki w urzędzie miasta, ale… dla wybranych

Prezydent Jacek Jaśkowiak przyznał duże podwyżki swoim najbliższym współpracownikom, co oburzyło pozostałych pracowników Urzędu Miasta Poznania. Większość z nich zarabia poniżej 3 tys. zł, tymczasem pensje kadry kierowniczej wzrosły o kilka tysięcy. Miesięcznie.

Jak wyjaśnił prezydent “Głosowi Wielkopolskiemu”, wzrost wynagrodzeń dla jego zastępców, skarbnika oraz sekretarza miasta jest spowodowany brakiem czwartego zastępcy. Jego obowiązki zostały rozdzielone między te właśnie osoby. A skoro więcej obowiązków, to więcej pieniędzy i stąd podwyżki. W 2020 r w budżecie miasta znaleziono na to kwotę 367 869 zł.

Jednak tłumaczenie jest średnio przekonujące dla pracowników urzędu. Przede wszystkim dlatego, że w przypadku szeregowych pracowników jakoś znacznie rzadziej zdarza się, by przy dołożeniu obowiązków dołożono mu także pieniędzy. Poza tym prezydent Grobelny, a wielu urzędników go jeszcze pamięta, jakoś sobie radził bez czterech zastępców i konieczności wydawania dodatkowych pieniędzy na ten cel.

A dodatkowo, dzięki interpelacjom radnego Andrzeja Rataja i odpowiedziom na nie urzędnicy już doskonale wiedzą, że w urzędzie pensja pensji nierówna, nawet na takim samym stanowisku. I zakres obowiązków nie ma bardzo na to wpływ – bo jak inaczej wytłumaczyć to, że w wydziałach inwestycyjnych zarabia się znacznie lepiej niż na tych samych stanowiskach, ale w ochronie środowiska, kulturze, opiece społecznej czy wydziale organizacyjnym? I jak to jest, że pracownice żłobków, pomocy społecznej czy jednostek kultury słyszą, że nie ma pieniędzy na podwyżki, są zmuszani do wprowadzania kolejnych cięć – ale nie ma problemu ze znalezieniem 367 869 zł dla zastępców prezydenta, sekretarza i skarbnika.

Pracownicy urzędu skierowali do prezydenta w lipcu list otwarty, w którym zwracają też uwagę, że wynagrodzenie miejskich urzędników jest znacznie niższe niż przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Poznaniu, które w 2020 r. wynosiło 5998 zł brutto. Dwie najmniej zarabiające grupy urzędników, stanowiące jedną trzecią wszystkich zatrudnionych w urzędzie zarabiają 2555 zł netto – to jedna grupa – i 2908 zł druga grupa.

Jak się do tego ma podwyżka dla pięciu osób na najwyższych stanowiskach w urzędzie, wynosząca 367 869 zł? Jak wylicza “Głos Wielkopolski”, pierwszy zastępca prezydenta w 2020 r. zarobił 242 092 zł brutto (o 61 265 zł więcej niż w 2019), drugi – 240 384 zł (o 48 132 zł więcej), trzeci – 262 162 zł (o 45 768 zł więcej), sekretarz miasta – 269 961 zł (o 76 928 zł więcej), a skarbnik miasta – 324 568 zł (o 135 403 zł więcej). A dodatkowo w ubiegłym roku i skarbnik, i sekretarz otrzymali nagrodę jubileuszową za wieloletni staż pracy w urzędzie.

Podczas gdy pracownicy na najwyższych szczeblach dostają takie podwyżki, pensja szeregowego urzędnika ledwo wystarcza na utrzymanie – dlatego urzędnicy chcą podwyżki 500 zł netto ze spłatą od początku roku. Chcą też, by pensje rewaloryzowano co roku o wskaźnik inflacji i by ustalono najniższe wynagrodzenie w urzędzie na poziomie 67 proc. średniej krajowej. Przeciętne wynagrodzenie w roku 2020 wynosiło 5411 brutto, więc najniższa pensja wyniosłaby 3625 zł brutto i 2644 netto.

Czy tym razem uda im się wywalczyć podwyżki?

4.2 5 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze