Poznań

Upał wraca. Gdzie się wykąpać w Poznaniu i powiecie, a gdzie nie

Wtorek i środa mają przynieść w Poznaniu około trzydziestu dwóch stopni. To ta pogoda, w której pytanie „gdzie jedziemy nad wodę” zadaje się w piątek wieczorem, a odpowiedź układa się sama: najbliżej, najszybciej, byle wejść do jeziora. W tym roku najbliżej akurat nie wolno.

Czerwona flaga nad Rusałką

Od 30 lipca na kąpielisku Rusałka obowiązuje zakaz kąpieli. Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji podały jako powód przekroczenie dopuszczalnych parametrów w badaniach wody. Zakaz obowiązuje do odwołania, a informuje o nim czerwona flaga na wieżyczce ratowniczej i tablica przy wejściu. Ostatni pomiar odnotowano 31 lipca.

To jezioro ma pod tym względem trudny życiorys. Rusałka nie jest naturalnym akwenem, tylko zbiornikiem zaporowym powstałym ze spiętrzenia Bogdanki, o powierzchni niespełna trzydziestu siedmiu hektarów. Płytka, ciepła woda w miejskiej zlewni to warunki, w których bakterie i sinice czują się znakomicie – zwłaszcza w tygodniu bez wiatru i z trzydziestką na termometrze.

Zakaz nie oznacza, że nad Rusałkę nie ma po co jechać. Oznacza tylko tyle, że w tym tygodniu jest to miejsce na koc i cień, nie na kąpiel.

Osiemnaście kąpielisk, jedno zamknięte

W komunikacie wielkopolskiego sanepidu z 31 lipca powiat poznański ma osiemnaście kąpielisk, licząc razem z czterema w granicach miasta. Poza Rusałką woda we wszystkich została oceniona jako zdatna do kąpieli.

Na północy zostają Strzeszynek i dwa kąpieliska nad Kierskim – w Krzyżownikach i w Kiekrzu – a dalej Akwen Tropicana w Owińskach na zbiorniku pożwirowym i Jezioro Kamińskie w Kamińsku. Na zachód od miasta czynne są Lusowo, Chomęcice, Jarosławiec oraz dwa kąpieliska nad Niepruszewskim: w samym Niepruszewie i w Zborowie. Od Stęszewa dochodzą Lipno i Strykowo.

Południe powiatu to Kórnik z kąpieliskiem nad Jeziorem Kórnickim, Błażejewko nad Bnińskim, Glinianki w Mosinie oraz kąpielisko w Dymaczewie Nowym nad Jeziorem Łódzko-Dymaczewskim. Na wschodzie działa Pobiedziska nad Biezdruchowem. Innymi słowy: z każdej strony Poznania jest gdzie pojechać, tylko trzeba wsiąść do samochodu albo na rower.

Plaża to nie kąpielisko

Różnica brzmi jak urzędnicza formalność, a w praktyce decyduje o tym, czy ktokolwiek sprawdza wodę, w której się zanurzasz. Kąpielisko wyznacza uchwałą rada gminy, ma organizatora, oznakowanie i regularne badania jakości wody. Miejsce okazjonalnie wykorzystywane do kąpieli działa na podobnych zasadach, ale najwyżej przez trzydzieści dni w roku.

Wszystko poza tymi dwiema kategoriami to po prostu brzeg jeziora. Nikt tam nie pobiera próbek, nikt nie wywiesza flagi i nikt nie odpowiada za to, co się wydarzy. Na Malcie, wbrew nawykom części poznaniaków, kąpieliska w tym sezonie nie ma w ogóle – jest tor regatowy.

Dlatego jedyna sensowna kolejność jest taka: najpierw sprawdź komunikat, potem pakuj ręczniki.

Dwie różne rzeczy, jeden efekt

Zakazy kąpieli mają zwykle dwa źródła i warto je rozróżniać. Pierwsze to bakterie: pałeczka okrężnicy i enterokoki, których obecność wskazuje na zanieczyszczenie fekalne, najczęściej po ulewach spłukujących wszystko do zbiornika. Drugie to zakwit sinic, czyli mikroorganizmów, które mnożą się w ciepłej, stojącej wodzie i potrafią wywołać wysypkę, podrażnienia oraz dolegliwości żołądkowe.

Sinice widać gołym okiem, zanim zobaczy je laboratorium. Woda robi się mętna i zielonkawa albo niebieskozielona, na powierzchni pojawiają się kożuchy, kłaczki lub piana, czasem dochodzi nieprzyjemny zapach. Sanepid formułuje to bez owijania: w takiej wodzie po prostu nie należy się kąpać, niezależnie od tego, co mówi tabliczka.

Bo tabliczka zawsze jest o krok za jeziorem. Próbkę trzeba pobrać, przewieźć, zbadać, opisać – a zakwit potrafi wystrzelić w dwa upalne dni.

Popularne kierunki weekendowe z zakazem

Poznaniacy jeżdżą też dalej niż granice powiatu, więc trzy adresy warto sprawdzić przed wyjazdem. Zakaz kąpieli obowiązuje w Skorzęcinie nad Jeziorem Niedzięgiel, jednym z najpopularniejszych kierunków wakacyjnych w regionie, oraz nad Jeziorem Raczyńskim w Zaniemyślu.

Trzeci przypadek jest najbardziej dotkliwy, bo dotyczy całego miasta: nad Jeziorem Wolsztyńskim zamknięte są oba kąpieliska, i to w Karpicku, i to w Parku Miejskim w Wolsztynie. W skali całej Wielkopolski zakaz obowiązywał pod koniec lipca w pięciu kąpieliskach – to niewiele jak na ponad osiemdziesiąt czynnych, ale mało pociesza tego, kto przejechał sto kilometrów.

Zostało pięć tygodni

Sezon kończy się szybciej, niż się wydaje. Większość kąpielisk w powiecie zamyka się z ostatnim dniem sierpnia, poznańskie działają do 6 września, a najdłużej, bo do 13 września, Akwen Tropicana w Owińskach.

Potem woda zostanie tam, gdzie była, ale ratownik zejdzie z wieżyczki, flagi znikną, a próbek nikt już nie pobierze. Zostanie brzeg jeziora, na własną odpowiedzialność. Do tego czasu jest jeszcze kilka takich tygodni jak ten nadchodzący – i to jest chyba najlepszy argument, żeby jutro po prostu gdzieś pojechać.