park Drwęskich fot. Agata Wysocka ( Poznański Gagatek - instagram)

Fragmenty nagrobków w parkowym murze. Czy tam powinno być ich miejsce?

Zagadka tajemniczych tablic w parku została wyjaśniona, a Zarząd Zieleni Miejskiej odpowiedział na nasze pytanie. To rzeczywiście fragmenty nagrobków dawnego cmentarza. Tylko czy powinny się znajdować w parkowym murze?

Przypomnijmy: chodzi o nietypowe kamienie wbudowane w murki w niedawno wyremontowanych parku Drwęskich na Wildzie. Nasza Użytkowniczka zauważyła je podczas robienia zdjęć i zainteresowała się nimi, bo nie wyglądały na typowe kamienie budowlane.

I z pewnością nimi nie były – przy bliższym przyjrzeniu się na kamieniach widać fragmenty napisów w stylistyce nieodparcie kojarzącej się z nagrobkami. Na miejscu, w którym obecnie znajduje się park, znajdował się cmentarz ewangelicki parafii św. Pawła. Rozebrano go po wojnie i na tym miejscu utworzono park. Ale co zrobiono z nagrobkami? Czyżby wykorzystano je do budowy murów oporowych parku? Zapytaliśmy o to ZZM i jak to się czasem zdarza, otrzymana odpowiedź rodzi jeszcze więcej pytań.

– Rewaloryzacja parku obejmowała renowację murków, ale było to oczyszczanie i drobne uzupełnienia – informuje Klaudia Beker, rzeczniczka prasowa ZZM. – Według naszych informacji na terenie parku wcześniej istniał cmentarz ewangelickiej parafii św. Pawła. Prace w parku były prowadzone w oparciu o pozwolenie konserwatorskie i pozwolenie na budowę. Prace były prowadzone pod nadzorem MKZ, obecny był również archeolog. Murki były poddane renowacji-oczyszczone, uzupełniono ubytki, zabezpieczono je powłoką antygraffiti”.

Dzięki odpowiedzi ZZM wiemy już, że znalezione przez naszą Użytkowniczkę kamienie z napisami to fragmenty nagrobków cmentarza parafii św. Pawła. Ale to nie wyjaśnia, dlaczego nikomu nie przeszkadza, że mur zbudowano z kawałków nagrobków ludzi pochowanych na tym cmentarzu.

12 lat temu, gdy znaleziono takie kamienie w murze parku Marcinkowskiego, ówczesny prezydent nakazał ich usunięcie z muru i przekazanie do lapidarium, co też uczyniono. Taki sam los spotkał kawałki macew z dna jeziora Rusałka, choć tu nie obyło się bez problemów. Ale ostatecznie one także trafiły do lapidarium.

Tymczasem w przypadku parku Drwęskich nikt o takim rozwiązaniu nie pomyślał, mimo że – jak zwraca uwagę ZZM, prace odbywały się pod nadzorem archeologa i Miejskiego Konserwatora Zabytków. Zapewne, jako fachowcy, mieli jakieś swoje powody. Ale chyba warto byłoby wyjaśnić zwykłym poznaniakom, dlaczego nagrobki z parku Drwęskich potraktowano inaczej niż te z parku Marcinkowskiego i te z Rusałki. W czym są gorsze?

Przy tej okazji chyba warto się zastanowić, jak to jest: walczymy na przykład o remonty i utrzymanie grobów na Cytadeli, niektórych przecież także w kawałkach. Staramy się o przywrócenie cmentarza przy ulicy Samotnej, wywalczyliśmy ponowne otwarcie cmentarza przy Wiśniowej. Dlaczego te kilka fragmentów nagrobków z parku Drwęskich już nie zasługuje na dbałość i szacunek?