Tajemnicze płyty z napisami w parku Drwęskich

park Drwęskich fot. Agata Wysocka ( Poznański Gagatek - instagram)

Nasza Użytkowniczka przesłała nam zdjęcia murków niedawno wyremontowanego parku Drwęskich na Wildzie. Są w nie wbudowane kawałki płyt, na których widać fragmenty napisów, być może imion i nazwisk. Przypominają tablice nagrobne.

Kamienne murki są cechą charakterystyczną tego parku – w kilku miejscach pełnią funkcję murów oporowych, w innych okalają pergole czy oddzielają alejki od kwietników. Pani Agata, jak nas informuje, fotografowała park, gdy zaintrygowała ją nietypowa faktura kamieni na jednym z takich murków. Gdy podeszła bliżej, zauważyła, że są tam fragmenty napisów: niektóre wyglądające jak wykonane gotykiem, inne z ozdobnymi zawijasami.

Co to za kamienie i skąd się tam wzięły? To pytanie zadaliśmy Zarządowi Zieleni Miejskiej, który zarządza parkiem i nadzorował gruntowny remont, który zakończył się w 2021 roku. Czekamy na odpowiedź.

Kamienie z fragmentami napisów, najwyraźniej będące częścią jakiejś innej konstrukcji, nie są typowym elementem wykończeniowym parkowych alejek. Ale co ciekawe, w Poznaniu zdarzają się dość często. I zazwyczaj są to fragmenty nagrobków.

W 2010 roku podobne fragmenty kamieni z napisami znaleziono między innymi w parku im. Karola Marcinkowskiego. Odpadły z muru wzmacniającego parkową skarpę przy skrzyżowaniu z ulicą Towarową. Na jednym z nich można było przeczytać nawet imię: Elżbieta. Kamień był wmurowany „odwrotną” stroną, więc dopóki nie odpadł, napis nie był widoczny.

Tym parkiem opiekuje się Zarząd Zieleni Miejskiej, który nie miał pojęcia o fragmentach nagrobków w murze. Stwierdzono, że były to fragmenty macew żydowskich, jednak najwyraźniej nie tylko, skoro na jednym widniało imię „Elżbieta”.

Skąd się tam wzięły? Specjaliści wówczas przypuszczali, że fragmenty tablic mogły pochodzić z cmentarzy, które znajdowały się na miejscu obecnych parków przed I wojną światową. Po wojnie zlikwidowano je, bo stały się za ciasne. Co prawda dokumenty twierdzą, że szczątki i nagrobki zostały przeniesione na nowe miejsce, ale być może nie wszystkie?

Fragmenty płyt nagrobnych, zwłaszcza żydowskich, były zresztą nagminnie wykorzystywane przy wszelkiego rodzaju remontach: korzystali z nich z upodobaniem hitlerowcy, którzy przecież fragmentami macew kazali umacniać brzegi Rusałki. Macewy można tam znaleźć do dziś. Informowaliśmy o akcji ich wydobycia i zabezpieczenia – teraz znajdują się w lapidarium przy ulicy Głogowskiej.

Ale kamienne fragmenty nagrobnych płyt żydowskich i niemieckich były wykorzystywane podczas remontów parków także w latach 60. czy 70. ubiegłego wieku. Płyty mogły więc trafić do parku Drwęskich także i w tym okresie, choć przecież wcześniej był tu cmentarz ewangelickiej parafii św. Pawła, rozebrany po wojnie. To na jego miejscu utworzono park Lubuski.

Podobno starsi poznaniacy jeszcze pamiętają zjeżdżanie zimą na sankach w tym parku między resztkami nagrobków. Ale jeśli jednak to rzeczywiście kawałki nagrobków – to chyba mur parkowy nie jest dla nich odpowiednim miejscem.

Swoją drogą niezwykle interesujące, jak to się stało, że park remontowano przez dwa lata, w tym także wszystkie parkowe murki – a nikt nie zauważył, że na niektórych z nich znajdują się napisy do złudzenia przypominające nagrobne epitafia…

Podziel się: