macewy fot. R. Modrzyński

Poznań: Macewy z jeziora Rusałka trafiły do lapidarium

Wydobyte z jeziora Rusałka macewy nareszcie znalazły się we właściwym miejscu – spoczęły w lapidarium na terenie dawnego cmentarza żydowskiego przy Głogowskiej.

Sprawę macew spoczywających na dnie jeziora poruszył w ubiegłym roku znany fotografik Maciej Krajewski – Łazęga Poznańska. Latem poziom jeziora był wyjątkowo niski i podczas spaceru Maciej Krajewski zauważył macewy leżące na dnie akwenu. Rusałka jest sztucznym zbiornikiem zbudowanym w czasie drugiej wojny światowej, który powstał dzięki niewolniczej pracy żydowskich więźniów. Na polecenie kierujących pracami nazistów do umocnień brzegów jeziora używali fragmentów macew, czyli żydowskich nagrobków…

Przez ponad 70 lat nikt się nie zajął wydobyciem nagrobków, choć historia jest dobrze udokumentowana i znana. Dopiero Maciej Krajewski zaczął samodzielnie i na własną rękę wyciągać nagrobki z jeziora, przekazując je później miastu. Ale ono również nie było zbytnio zainteresowane zaopiekowaniem się macewami – jak informowaliśmy, jeden z naszych Użytkowników odnalazł je później zwalone w stos i leżące w trawie między ściętymi pniami w jednym z obiektów Zarządu Zieleni Miejskiej…

Teraz macewy, po ponad pół roku starań, wreszcie trafiły na stosowne miejsce – na lapidarium przy ulicy Głogowskiej 26a, które upamiętnia znajdujący się tam niegdyś cmentarz żydowski. O przekazaniu ich poinformował Roman Modrzyński, radny osiedla Święty Łazarz, który był przy tym obecny.

“Podczas odwiedzin pozostałości cmentarza żydowskiego przy ul.Głogowskiej byliśmy świadkami złożenia macew z Rusałki” – napisał na swoim FB. – “Bardzo dobrze, że ta karta historii nie zostanie zapomniana”

Gmina żydowska, jak informuje TVN24, zamierza postawić tam tablicę ze napisem informującym, skąd pochodzą te macewy. Tablica ma stanąć już we wrześniu. Maciej Krajewski z kolei walczy o miejsce pamięci i obelisk nad samym jeziorem, by także przypominał gehennę więźniów.

W jeziorze jednak znajduje się jeszcze wiele fragmentów nagrobków, które dotąd nie zostały wydobyte. Czy miastu uda się znaleźć na to środki – i chęci?

el

1
Dodaj komentarz

avatar
gość
gość

“Czy miastu uda się znaleźć na to środki – i chęci?” – a co w tej sprawie robi gmina żydowska. Przecież to są ich nagrobki, które naziści wykorzystali do wzmocnienia jeziora. Dlaczego nie ma mowy o wspólnym finansowaniu tylko wszystko ma spoczywać i być opłacone z budżetu miasta?