Strona główna Blog Strona 2178

ROSM: „Poznań potrzebuje dokończenia pierwszej ramy komunikacyjnej!”

0
Bez pierwszej ramy nie będzie całościowej rewitalizacji Starego Miasta. Ulice Solna, Estkowskiego i Garbary pozostaną nadal zakorkowanymi traktami komunikacyjnymi, bez alternatywnej drogi tranzytowej! Warto również zaplanować nowoczesne centrum komunikacyjne – kolejowo – tramwajowe przy dworcu PKP Garbary.

Według ostatnich doniesień medialnych, na Ostrowie Tumskim powstać ma duże osiedle na około 1500 mieszkań, ale pamiętać należy, że planowana inwestycja zajmować będzie jedynie tylko fragment wyspy. Skomunikowanie nowej dzielnicy, docelowo zapewne z kilkoma tysiącami mieszkań, będzie miało istotny wpływ na sytuację przestrzenną i komunikacyjną na obu brzegach rzeki Warty: na wschód i na zachód od Ostrowa Tumskiego, z którego każdego dnia tysiące mieszkańców będą wyjeżdżać i przyjeżdżać. Koniecznym rozwiązaniem jest dokończenie I ramy komunikacyjnej, która będzie miała też kluczowy wpływ na rozładowanie korków na Solnej, Estkowskiego i Garbarach i prawdziwą całościową rewitalizację Starego Miasta. Według planów istniejących od wielu lat, trasa ta przebiegać ma wzdłuż torów kolejowych przy Cytadeli, przez Ostrów Tumski aż na Zawady.

– Na tę inwestycję staromiejscy radni zwracają uwagę od wielu lat, regularnie i wielokrotnie przypominając o tym władzom podczas kolejnych debat i konsultacji dotyczących spraw urbanistycznych i komunikacyjnych dotyczących śródmieścia Poznania. Inwestycja ta według szacunków władz z 2016 roku kosztować miałaby ponad 700 milionów złotych – mówi Andrzej Rataj, radny miejski i przewodniczący Rady Osiedla Stare Miasto.

Urzędnicy mówią, że nie ma na to pieniędzy. Staromiejscy radni wskazują jednak, że warto pozyskać tu środki unijne, a bez całościowej drogowo – kolejowej inwestycji, zapewnienia o priorytecie dla komunikacji kolejowej i uspokojenia ruchu w centrum pozostaną tylko połowicznymi rozwiązaniami. Warto przypomnieć, że 2016 roku władze samorządowe wojewódzkie i miejskie zapowiadały zresztą przegotowanie wspólnego kolejowo – drogowego studium wykonalności 3 i 4 toru i trasy samochodowej.

Bez dokończenia ramy komunikacyjnej nie da się mądrze skomunikować Ostrowa Tumskiego, wszystkie inne rozwiązania będą tyko atrapami nie rozwiązującymi obecnych problemów transportowych Starego Miasta, a także przyszłych problemów transportowych Ostrowa Tumskiego, w tym nie uda się wyeliminować ruchu tranzytowego z Garbar i ciągu ulic Solna – Estkowskiego – Wyszyńskiego.

– Władze miasta nie biorą także pod uwagę dodatkowego ruchu drogowego, choć wydały tu zgody na budowę nowych dużych osiedli mieszkaniowych. A będzie on spory, związany m.in. z inwestycją w Starej Rzeźni i nowymi blokami w całym północnym ciągu ulicy Garbary i ulicy Północnej przy Cytadeli, w tym po palarni kawy Astra czy nad Wartą – zaznacza Tomasz Dworek, wiceprzewodniczący Rady Osiedla Stare Miasto.

Radni przypominają, że w obowiązującym Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta Poznania, uchwalonym we wrześniu 2014 roku, cały czas przewiduje się dokończenie budowy I ramy komunikacyjnej.

W dokumencie tym proponuje się „odciążenie północnej części śródmieścia poprzez dokończenie budowy I ramy komunikacyjnej (od ul. Północnej do Hlonda) z jednoczesną przebudową ul. Solnej / Estkowskiego / Wyszyńskiego do parametrów ulicy o jednym pasie ruchu w każdym kierunku”.

– Zamierzone wprowadzenie tramwaju z Naramowic w ulicę Garbary, nie spowoduje rozładowania korków i uspokojenia ruchu w ciągu ulicy Garbary. Ruch tranzytowy powinien zostać przejęty właśnie przez ring komunikacyjny wokół Starego Miasta. Powinniśmy zatem dać mieszkańcom alternatywną trasę przejazdu wobec obecnej trasy na ulicy Solnej, Estkowskiego i Garbary. Tam rzeczywiście powinno się uspokoić ruch oraz ustalić priorytet dla komunikacji publicznej, lecz uda się to zrealizować bezkonfliktowo dopiero gdy będzie alternatywa – mówi Andrzej Rataj, radny miejski i przewodniczący Rady Osiedla Stare Miasto.

Dodatkowo warto przypomnieć, że realizacja I ramy mogłaby miastu przynieść znaczne środki, dzięki zagospodarowaniu uwolnionych terenów w ciągu ulicy Solnej i Małe Garbary, co było mocno artykułowane zwłaszcza w latach 2012-2013 podczas prac nad obowiązującym obecnie Programem odnowy i rozwoju śródmieścia Poznania, będącym zaczynem dla działań rewitalizacyjnych w Poznaniu, a stworzonym przez grupę kilkudziesięciu ekspertów, urzędników i społeczników pod przewodnictwem ówczesnego radnego Mariusza Wiśniewskiego, a obecnego Zastępcy Prezydenta Miasta Poznania.

– W zakresie wątków rewitalizacyjnych, tak ważnych dla Starego Miasta i całego Poznania, należy wskazać, że ponowne połączenie ze sobą – dla swobodnego ruchu pieszego i rowerowego – Starego Rynku, Wzgórza Świętego Wojciecha, Ostrowa Tumskiego oraz Śródki stworzy atrakcyjną dla mieszkańców i turystów przestrzeń, a przeniesienie tranzytu na dokończoną pierwszą ramę powoli na tak potrzebne uspokojenie komunikacji tranzytowej na Starym Mieście – informuje Tomasz Dworek.

Autor: ROSM

Jarocin: Tragiczny wypadek. Zginęła kobieta

0
Z samego rana na trasie Jarocin – Żerków doszło do wypadku. Jedna osoba nie przeżyła, kolejna jest w stanie ciężkim.

Honda Civic wypadła z drogi i dachowała. W samochodzie znajdowały się trzy osoby. Jedna z pasażerek zmarła, kierowca jest w stanie ciężkim (udało się mu przywrócić funkcje życiowe i przetransportować do szpitala), kolejna z pasażerek również trafiła do szpitala.

Droga Jarocin – Żerków jest zablokowana.

Źródło: Radio Poznań

Pierwsze stypendium „olimpijskie” dla zawodniczki AZS-u Poznań!

0
Marszałek Marek Woźniak oraz Jacek Bogusławski, Członek Zarządu Województwa Wielkopolskiego wręczą „olimpijskie” stypendium sportowe Joannie Fiodorow, zawodniczce AZS-u Poznań.

W ramach wsparcia sportu wyczynowego Samorząd Województwa Wielkopolskiego od 18 lat przyznaje stypendia wybitnym młodym sportowcom. Dotychczas obowiązujący System Stypendiów Sportowych został rozszerzony. Obecnie o stypendia ubiegać się mogą również sportowcy, którzy uzyskali kwalifikację uprawniającą do startu w Igrzyskach Olimpijskich i Paraolimpijskich (w latach ubiegłych sportowcy mogli liczyć na jednorazowe nagrody).
Wysokość stypendium „olimpijskiego” wyniesie od 1500 zł do 3000 zł miesięcznie i będzie ono wypłacane od uzyskania kwalifikacji do ostatniego dnia miesiąca, w którym zakończą się igrzyska, a w przypadku zawodników, którzy uzyskali co najmniej punktowane 8 miejsce w Igrzyskach Olimpijskich nawet do 31 grudnia 2022r.

System kwalifikacji olimpijskich regulowany jest przez światowe federacje sportowe z uwzględnieniem specyfiki danego sportu, stąd niektórzy sportowcy już uzyskali określone wyniki sportowe, które uprawniają ich do startu w igrzyskach, a tym samym dają możliwość ubiegania się o stypendium.

Do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu wpłynął pierwszy wniosek. Joanna Fiodorow, zawodniczka OŚ AZS w Poznaniu, w dniu 11 maja br. osiągnęła określony przez IAAF wskaźnik, posyłając młot na odległość 73,10 m (obowiązujące min. kwalifikacyjne – 72,50 m).

– Liczymy, że stypendia „olimpijskie” będą istotnym wsparciem finansowym dla wielkopolskich zawodników, które pomoże im w przygotowaniach do igrzysk. W dalszej perspektywie pozwoli sportowcom na kontynuację szkolenia na etapie mistrzowskim w Wielkopolsce, a tym samym powstrzyma odpływ naszych zawodników do innych ośrodków w kraju – podkreśla Marszałek Woźniak.

mat. pras. / op. AS

LuxFest wraca #NaFalach!

0
Luxtorpeda, Coma, Kowczeg Noja i Arka Noego, czyli Lux Fest VII. 27 i 28 lipca warto być nad Jeziorem Strzeszyńskim.

W tym roku LuxFest VII odbędzie się w zupełnie nowej formule – będzie częścią cyklu #NaFalach, który odbywa się na plaży nad Jeziorem Strzeszyńskim. Sobota 27 lipca to dwa mocne muzyczne uderzenia, Coma oraz gospodarze, czyli Luxtorpeda.

Natomiast niedziela 28 lipca upłynie w rodzinnej atmosferze. Dzieci, rodzice i dziadkowie są zaproszeni do Rodzinnej Strefy Sztuki LuxArt, gdzie będą na nich czekać liczne warsztaty i atrakcje. Tego dnia odbędą się również wyjątkowe koncerty Arki Noego oraz Kowczeg Noja, czyli dziecięcego zespołu z Ukrainy wykonującego piosenki Arki Noego.

➡️Sobota (27.07.2019)
COMA – 18.30
Luxtorpeda OFFICIAL – 20.15

➡️Niedziela (28.07.2019)
LuxArt – 12.00
Kowczeg Noja – 15.30
ARKA NOEGO OFFICIAL – 16.30

Mat. pras., el

Poznań: Policyjni instruktorzy na bezrobocie?

0
70 proc. policjantów z komendy miejskiej w Poznaniu nie zaliczyło testów z bronią – podaje Radio Poznań. Władze policji uważają, że winni są instruktorzy.

Według informacji radia tylko w tym roku od stycznia do czerwca ponad 1100 policjantów Komendy Miejskiej nie zaliczyło strzelań. Tymczasem funkcjonariusze z innych jednostek, ćwiczący w tych samych warunkach, mieli znacznie lepsze wyniki i zaliczyli swoje sprawdziany prawie w stu procentach.

Zdaniem szefów wielkopolskiej policji czterej instruktorzy być może wystarczająco przykładali się do pracy, a niedbałością wykazywali się uczniowie – ale trzeba to dokładnie sprawdzić. Wyniki strzeleckie policjantów sprawiły, że jest to niezbędne. Dotychczasowych instruktorów zastąpią inni fachowcy. Dotychczasowi specjaliści są na urlopach, a gdy z nich wrócą, zostaną im przydzielone inne zadania.

Radio Poznań, el

„Strefa wolna od LGBT”. Coraz więcej sieci nie chce sprzedawać „Gazety Polskiej”

0
Empik, BP, a nawet… Allegro. Te marki już odmówiły sprzedaży „Gazety Polskiej”. Wszystko związane jest z naklejkami, które były dodatkiem do gazety: „Strefa wolna od LGBT”.

Naklejki, jak podkreślała konserwatywna „Gazeta Polska” miały zwrócić uwagę na problem narzucania ideologii LGBT innym osobom. Z takim postawieniem sprawy nie zgadzają media liberalne, które uważają akcje GP za przejaw dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.

Zastępca prezydenta Warszawy Paweł Rabiej zdecydował się nawet powiadomić o naklejkach prokuraturę, powołując się na Art. 32 Konstytucji („Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.”) – Zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przed wydawcę „Gazety Polskiej”, polegającego na propagowaniu oraz zamiarze dystrybucji wraz z nakładem gazety wlepek z napisem „Strefa wolna od LGBT” czyli propagowania zachowań o charakterze dyskryminacyjnym znanych z ustrojów faszystowskich – napisał w uzasadnieniu Rabiej.

Co ciekawe Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” również użył porównania do jednego z ustrojów w swojej wypowiedzi. – Cenzura była typowa dla nazizmu, narzucanie ideologii też. Nikt dzisiaj nie jest bliżej nazizmu, szczególnie w wersji Ernsta Rohma, prekursora partii Hitlerowskiej niż ci, którzy prześladują za odrzucenie ideologii LGBT – powiedział dla niezalezna.pl Sakiewicz po tym, jak Instagram zdecydował się na usunięcie zdjęcia promującego numer gazety z wlepką, ponieważ według portalu jest to mowa nienawiści.

O ile wojenka medialna pomiędzy obiema stronami sporu nie jest niczym nowym (a wręcz w ciężkim okresie wakacyjnym, kiedy trudniej o bieżące tematy, taki spór może być pożyteczny) to GP może boleśnie odczuć decyzje kolporterów, którzy zdecydowali się na wycofanie tytułu ze swojej oferty. Na taki krok zdecydowały się już m.in. Empik, stacje paliw BP czy Allegro. – Apelujemy, by Państwo w kioskach domagali się, by gazeta była wykładana, by była obecna. Jeżeli Państwu odmówią sprzedaży, trzeba żądać wyjaśnień, dlaczego tego pisma nie ma. Jeśli „Gazety Polskiej” nie będzie, proszę podawać nam adresy kiosków, które odmówiły sprzedaży – pisał do czytelników na łamach niezalezna.pl Sakiewicz.

Trudno mu się dziwić. Wyeliminowanie tytułu z tak popularnych dostawców prasy może mocno negatywnie wpłynąć na sprzedaż gazety. A to nie koniec. Z informacji, które podała sama „Gazeta Polska” wynika, że prowadzone są również naciski na reklamodawców, żeby ci zaprzestali współpracy z tytułem, co gazeta może finansowo boleśnie odczuć.

Prawdopodobnie próbą rozwiązania sporu była zapowiada zmiana napisu na naklejce z „Strefa wolna od LGBT”, na „Strefa wolna od ideologii LGBT”. Mały zabieg, który pozwalałby zachować przesłanie, a jednocześnie uciec (chociaż częściowo) od oskarżeń o dyskryminację. To natomiast mogłoby wpłynąć na zmianę decyzji kolporterów. Problem w tym, że wbrew zapowiedzi, naklejka w środowym numerze pojawiła się w starej wersji.

Ale dlaczego w ogóle kolporterzy mieliby szukać pokojowego rozwiązania sporu? Z prostej przyczyny – decyzja o zablokowaniu sprzedaży „Gazety Polskiej” może być dla nich problemem ze względów prawnych. Przedstawiciele gazety najprawdopodobniej powołają się w ewentualnym sporze sądowym na prawo prasowe oraz Konstytucję.

Art. 54 Konstytucji
1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

Art. 3 prawa prasowego
Pracownik poligrafii oraz kolportażu nie może ograniczać ani w jakikolwiek inny sposób utrudniać drukowania i nabywania przyjętych przez przedsiębiorstwo do druku i rozpowszechniania dzienników, czasopism lub innych publikacji prasowych z powodu ich linii programowej albo treści.

Natomiast firmy, które zdecydowały się na zablokowanie sprzedaży „Gazety Polskiej” prawdopodobnie będą się powoływały… również na Konstytucję. Zwłaszcza na drugi podpunkt Art. 32 Konstytucji i być może w jakimś stopniu kodeks karny, który zabrania dyskryminacji.

Art. 32 Konstytucji
1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

To jednak nie koniec zamieszania. Swoje oświadczenie wystosowało w tej sprawie również Centrum Monitoringu Wolności Prasy, które pośrednio zarzuciło firmom, które blokują sprzedaż gazety… dyskryminację.

Decyzja ta jest niezrozumiała w świetle prawa, zarówno polskiego, jak i unijnego, ponieważ łamie fundamentalną w ustroju demokratycznym zasadę wolności słowa. Zasada ta gwarantuje każdemu zarówno możliwość wyrażania swoich poglądów, jak i stwarza możliwość wyrażania negatywnej oceny innych poglądów, czy zachowania, co należy uwzględniać w przypadku podejmowania wszelkich działań w obszarze „polityki antydyskryminacyjnej”. W ostatnim czasie staje się to coraz bardziej istotne, ponieważ w przestrzeni publicznej niejednokrotnie pod pozorem przeciwdziałania dyskryminacji w rzeczywistości promuje się określone postawy i poglądy, co z kolei prowadzi do dyskryminacji tych, którzy się z nimi nie zgadzają.
– Centrum Monitoringu Wolności Prasy

Podsumowując – spór najprawdopodobniej zakończy się w sądzie, który w jakimś stopniu będzie musiał ustalić co jest wartością nadrzędną: wolność słowa czy zakaz dyskryminacji.

 

Poznań: Skatepark na osiedlu Piastowskim jest gotowy

0
Na osiedlu Piastowskim zakończyła się modernizacja skateparku. Miłośnicy jazdy na rolkach i deskach mogą być zadowoleni: w odnowionym skateparku jest osiem nowych figur.

Mogą z nich korzystać jeżdżący na rolkach, deskorolkach, rowerach BMX oraz hulajnogach. Do dyspozycji będą też poręcze, ławki, quarter pipe, bank ramp, spin ramp, grindbox czy piramidy. Najwyższy element ma ponad trzy i pół metra wysokości.

Nowe figury są wykonane z drewna ze specjalnym poszyciem zabezpieczającym obiekty przed wilgocią. Ma to zapewnić figurom większą trwałość, a użytkownikom bezpieczeństwo.

– Rodzaj figur oraz materiał, z jakiego zostały wykonane, konsultowaliśmy z użytkownikami skateparku – zapewnia Łukasz Miadziołko, dyrektor Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji. – Przypominamy, że korzystając ze skateparku trzeba założyć kask. Warto również zapoznać się z regulaminem, który umieściliśmy przy wejściu.

Korzystanie z obiektu, czynnego codziennie od godz. 9:00 do 21:00, jest bezpłatne. Modernizacja kosztowała niecałe 400 tys. złotych.

POSiR, el

Koło: Czy władze miasta będą musiały zwrócić dotację?

0
Zbigniew Hoffmann, wojewoda wielkopolski, po raz kolejny żąda od władz Koła zwrotu 240 tysięcy złotych. To dotacja przeznaczona na Dzienny Dom Seniora w Kole.

Władze samorządowe uruchomiły placówkę w maju ubiegłego roku, w budynku po liceum plastycznym. Remont i wyposażenie budynku specjalnie pod potrzeby osób starszych i nie w pełni sprawnych został sfinansowany z programu Senior+, a wojewoda przekazał na remont 240 tysięcy złotych.

Jednak jak informuje Radio Poznań, teraz wojewoda żąda zwrotu dotacji, ponieważ kontrole przeprowadzane w placówce przez urzędników wojewody i Komisję Rewizyjną Rady Miasta Koła wykazały szereg nieprawidłowości w działaniu placówki – a przede wszystkim jej termin uruchomienia niezgodny z umową zawartą z wojewodą. Na tej podstawie jeszcze w ubiegłym roku wojewoda zażądał zwrotu dotacji od urzędu miasta, i to z odsetkami.

Samorząd Koła odwołał się od tej decyzji do Ministerstwa Finansów, a ono uznało, że wojewoda powinien sprawę rozpatrzyć ponownie. Urząd wojewódzki uczynił to – i ponownie zażądał zwrotu 240 tysięcy złotych z odsetkami.

Samorząd Koła zapowiada kolejne odwołanie od tej decyzji.

Radio Poznań, el

Rogalin: Rus to najstarszy dąb w Polsce!

0
Najnowsze badania wykazały, że to nie Bartek z województwa świętokrzyskiego, ale rogaliński Rus jest najstarszym dębem w Polsce. Ma ponad 800 lat!

Rus rośnie w rogalińskim parku i jest jednym z 1400 tamtejszych dębów, których obwód przekracza dwa metry. Co ciekawe, ostatnio został… sklonowany. Młody Rus rośnie przed bramą pałacu w Rogalinie.

Zawsze było wiadomo, że to jedno z najbardziej wiekowych drzew w Polsce, jednak za najstarszy w Polsce był uważany Bartek rosnący w Górach Świętokrzyskich. Dopiero najnowsze badania przeprowadzone przez Instytut Dendrologii Polskiej Akademii Nauk w Kórniku wykazały, że Rus jest starszy od Bartka o mniej więcej 150 lat.

I są to badania bardzo precyzyjne: zbadany został materiał genetyczny drzewa. Wiadomo więc już bez najmniejszych wątpliwości, że najstarszy dąb w Polsce rośnie w Wielkopolsce. I w zasadzie to logiczne. Bo biorąc pod uwagę fakt, w jakim rejonie Polska się zaczęła – to gdzie indziej mógłby rosnąć najstarszy polski dąb…?

Mat. pras., el, fot. Sławek Wąchała

Pleszew: W trzebińskim stawie znaleziono ciało mężczyzny

0
W podpleszewskim Trzebinie ze stawu wyłowiono zwłoki wędkarza. To 71-letni mieszkaniec tej miejscowości.

Z informacji, jakie uzyskali policjanci od syna zmarłego, wynika, że mężczyzna 23 lipca wieczorem wybrał się na ryby, właśnie nad staw. Najwidoczniej zasłabł podczas łowienia i wpadł do wody.

Wezwany lekarz stwierdził, że do śmierci mężczyzny nie przyczyniły się osoby trzecie, jednak funkcjonariusze z Pleszewa nadal wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia.

KWP, el

Poznań: Na Ławicę ze… Szczecina

0
Mieszkańcy Pomorza Zachodniego będą mogli dojechać bezpośrednio ze Szczecina na poznańskie lotnisko. Władze Ławicy podpisały właśnie umowę z przewoźnikiem, który uruchomi regularne połączenia.

Dzięki firmie Follow me!, bo to właśnie ona będzie realizowała połączenia, ze Szczecina do Poznania będzie można dojechać nawet 5 razy dziennie. Godziny odjazdów zostaną dostosowane do najpopularniejszych kierunków, w tym przede wszystkim do lotów czarterowych. To duża wygoda dla mieszkańców Szczecina, którzy co prawda mają własne lotnisko, w podszczecińskim Goleniowie, ale jest ono znacznie mniejsze i oferuje mniej połączeń niż Ławica. Z poznańskiego lotniska lotami czarterowymi i rejsowymi można się dostać do ponad 60 miast świata, jak przypomina Błażej Patryn, rzecznik prasowy portu.

Pasażerowie z Pomorza Zachodniego to także szansa na zwiększenie liczby pasażerów dla Ławicy. Ostatnio nie jest z tym najlepiej, a dostawy nowych klientów pomogą być może zmienić sytuację na lepsze. Bo szczecinianie chętnie korzystają z Ławicy, jak dowodzą dane statystyczne, a dotąd mogli się na nie dostać tylko własnym samochodem lub pociągiem. Specjalny przewoźnik znacznie ułatwi dostanie się ze Szczecina na Ławicę.

Jak zwraca uwagę Błażej Patryn, dużym udogodnieniem dla pasażerów jest też to, że do 48 godzin przed wylotem można zmienić godzinę przejazdu. To duże ułatwienie na przykład dla klientów biur podróży, którzy wykupując przejazd nie znają jeszcze dokładnej godziny wylotu na wakacje.

Przejazdy na lotnisko można rezerwować na stronie www.followme.pl lub mailowo [email protected].

Mat. pras., el

Leszno: Poznańska Kolej Metropolitalna tu nie dojedzie

0
Mieszkańcy by chcieli – ale marszałek Marek Woźniak nie uważa tego za możliwe. I Poznańska Kolej Metropolitalna raczej nie będzie kursowała aż do Leszna.

Leszczynianie już w ubiegłym roku zbierali podpisy, by wydłużyć trasę kolei aż do Leszna. Ułatwiłoby to dojazd wielu mieszkańcom do pracy w okolicznych miejscowościach nie mówiąc już o samym Poznaniu.

Jednak, jak podaje Radio poznań, marszałek Marek Woźniak nie widzi możliwości przyłączenia Leszna do Poznańskiej Kolei Metropolitalnej. Bo leży za daleko. Najdłuższa linia Poznańskiej Kolei Metropolitalnej to połączenie z Jarocinem – 67,3 kilometra. Do Leszna jest… kilometr dalej. I przez ten kilometr Leszno już się nie mieści w formule PKM. Bo to – jak przypomina marek Woźniak – ma być kolej podmiejska, a nie regionalna.

Marszałek obiecuje, że i bez tego połączeń do Poznania będzie więcej, kiedy zakończy się modernizacja linii kolejowej E59, a samorząd dokupi nowe pociągi. Wtedy pociągi do Leszna będą mogły kursować nawet co pół godziny, jeśli okaże się, że jest taka potrzeba. Modernizacja linii E59 Poznań-Wrocław ma się zakończyć pod koniec przyszłego roku.

Radio Poznań, el

Rekordowo niskie bezrobocie. „Dochodzimy do ściany”

GUS podał najnowsze dane dotyczące bezrobocia w Polsce. Te ciągle spada. – Dochodzimy do ściany, co pokazały już wyniki z Eurostatu – skomentował Andrzej Kubisiak.

Bezrobocie spadło w czerwcu do 5,3%. Jest to praktycznie najniższy wynik od czasów zmiany ustroju w Polsce. Nieznacznie lepiej pod tym względem było w 1990 roku, kiedy dopiero upadały państwowe zakłady pracy. Następnie bezrobocie długo rosło, żeby w krytycznych momentach ocierać się nawet o 20%.

Od 2014 roku stopa bezrobocia natomiast konsekwentnie spada. Według danych GUS perspektywy również są optymistyczne, ponieważ pracodawcy w dalszym ciągu masowo szukają pracowników. W części regionów Polski, w tym w Wielkopolsce, można już praktycznie mówić o „rynku pracownika”.

Wielkopolska na tle Polski wypada jeszcze lepiej kolejny raz notując najniższe bezrobocie w kraju, na poziomie zaledwie 2,8%. W praktyce oznacza to, że każda osoba chętna powinna być w stanie znaleźć pracę.

– Bezrobocie w Polsce jest na rekordowych minimach, ale dynamika spadku rok do roku coraz mniejsza – zauważył na twitterze Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy. – Względem czerwca 2018 roku spadek o 0,5 pp., wobec dynamiki rok wcześniej o 1,2 pp. i 1,7 pp. dwa lata temu. Dochodzimy do ściany, co pokazały już wyniki z Eurostatu.

Źródło: GUS / twitter

Wiktor Długosz wypożyczony do Warty Poznań

0
Po tygodniowych testach roczny kontrakt z Wartą Poznań Wiktor Długosz. 19-letni pomocnik został wypożyczony z Korony Kielce, z którą niedawno wywalczył mistrzostwo Polski juniorów starszych.

Kielecki zespół w imponującym stylu wygrał Centralną Ligę Juniorów, a Wiktor Długosz został wicekrólem strzelców całych rozgrywek i najlepszym strzelcem swojego zespołu. Zdobył 15 bramek, co jest tym bardziej godne podkreślenia, że nie jest napastnikiem, a bocznym lub środkowym pomocnikiem. Wiktor Długosz jest wychowankiem Korony Kielce i ma już debiut w jej barwach w ekstraklasie.

– Pozyskaliśmy młodzieżowca do gry na prawej stronie pomocy, gdyż mamy takie założenie, że w tym sezonie na tej pozycji będą grali u nas młodzieżowcy. Wiktor będzie rywalizował o miejsce w składzie z Karolem Gardzielewiczem – mówi Robert Graf, dyrektor sportowy „Zielonych” i tak opisuje nowego zawodnika: – Został uznany najlepszym zawodnikiem CLJ i widzimy, że ma duży potencjał piłkarski. W czasie testów pokazał się z dobrej strony w sparingu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Wiktor jest szybkim graczem, ma dobrą prawą nogę. Wypożyczyliśmy go na rok z nadzieją, że będzie wartością dodaną dla Warty Poznań. Mam nadzieję, że klub będzie miał pociechę z tego gracza, tak jak miał niedawno z Grzegorza Szymusika, również wypożyczonego z Korony Kielce.

Wiktor Długosz spotkał się z niedawnym obrońcą Warty Poznań na pierwszych tego lata treningach seniorskiej drużyny Korony. – Grzesiu opowiadał mi o Warcie same dobre rzeczy. Teraz podążam szlakiem przetartym przez niego i też chciałbym zdobyć w Warcie jak najwięcej doświadczenia w dorosłej piłce. Po sukcesie, jakim było dla mnie zdobycie juniorskiego mistrzostwa Polski, miałem kilka ofert z różnych klubów, ale Warta była najkonkretniejsza w rozmowach. Uważam, że to dla mnie bardzo dobra opcja – mówi 19-latek.

mat. pras. / Fot. Piotr Leśniowski / Warta Poznań

Problem z dostępem do leków w aptekach. „Sytuacja powoli zagraża życiu i zdrowiu”

Grupa polityków Platformy Obywatelskiej kolejny raz zwracała dzisiaj uwagę na problem z dostępem do leków w Polsce. – Wzywamy rząd do podjęcia realnych działań – zaapelował Szymon Ziółkowski.

– Mimo tego co mówi pan minister Szumowski kryzys lekowy w Polsce się nie skończył – mówił Szymon Ziółkowski, poseł PO. – Jesteśmy przed apteką w centrum Poznania i mamy listę leków, których w tej aptece dostać nie można. Pan minister Szumowski żyje trochę w innej rzeczywistości – dodał poseł.

– Zauważamy, że nie jest to pierwszy kryzys, który funduje nam rząd i dlatego ze szczególną troską podchodzimy do pogarszającej się sytuacji pacjentów i klientów aptek – powiedziała Tatiana Sokołowska, przewodnicząca komisji zdrowia sejmiku województwa Wielkopolskiego. – Obecna sytuacja z brakiem dostępu do leków spowodowana jest również tym, że rząd konsekwentnie obniża fundusz „lekowy” przewidziany na refundację leków. W sytuacji obniżania funduszy nie tylko na refundację leków, ale również na służbę zdrowia, możemy się spodziewać zapaści systemu w ogóle. Naszą recepturą na naprawę sytuacji jest m.in. ukrócenie nielegalnego wywozu leków za granicę. Apelujemy do ministra i rządu, żeby informowali nas rzetelnie o tym co się dzieje w związku z kryzysem lekowym, żebyśmy mogli rzeczywiście opiekować się naszymi najbliższymi.

– Sytuacja z lekami rzeczywiście jest zła i żadne zaklęcia rządu tego nie zmienią – dodała Paulina Stochniałek, radna sejmiku, wskazują na kolejny problem jakim jest import tańszych leków z Chin, które wypierają polskich producentów. – W Polsce i Europie mamy wszystkie najwyższe standardy kontroli substancji czynnych, a substance z Chin już takim kontrolom nie podlegają i znamy przypadki, kiedy leki te były zanieczyszczone – wyjaśniła radna.

Małgorzata Dudzic-Biskupska, radna miejska, zwróciła natomiast uwagę na problemy logistyczne. O ile w Poznaniu o znalezienie apteki, która dany lek może posiadać jest stosunkowo łatwo, to w mniejszych miejscowościach może to rodzić już znaczące problemy. – Mamy już zniszczony system edukacji, teraz widzimy, że został zniszczony system leków, za chwilę system zdrowia. Niestety, ale nie wróży to dobrze na przyszłość – powiedziała Dudzic-Biskupska.

– Widzimy, że rząd Prawa i Sprawiedliwości robi wszystko, żeby spełnić swoją ostatnią obietnicę, z którą szedł do wyborów w 2015 roku tzn. „Polska w ruinie”. Wszystko na to wskazuje. Wzywamy rząd Mateusza Morawieckiego i pana ministra Szumowskiego, żeby przestali zaklinać rzeczywistość i po prostu przestali kłamać. Sytuacja z lekami w Polsce się nie poprawia, jest wręcz tylko gorzej. Tych leków naprawdę potrzeba, a sytuacja powoli zagraża życiu i zdrowiu! Wzywamy rząd do podjęcia realnych działań – zaapelował na koniec Ziółkowski.

Leszno: Powstała nowa strzelnica. Kosztowała prawie 6 milionów złotych!

0
Ponad 200 policjantów z Leszna i okolic zyskało strzelnicę, na której będą mogli doskonalić swoje umiejętności. Obiekt kosztował prawie 6 milionów złotych.

Nowa strzelnica jest całkowicie kryta i posiada cztery tory strzeleckie o długości 25 metrów każdy. Można na niej strzelać z broni krótkiej i strzelb gładkolufowych. W budynku znalazło się również miejsce m.in. na salę dydaktyczną, magazyn broni, siłownię, salę do taktyk oraz pomieszczenie dla ratownika medycznego.

Wcześniej policjanci z Leszna i okolic musieli ćwiczyć na Strzelnicy Bractwa Kurkowego znajdującej się w Rydzynie.

Umowę na nową strzelnicę podpisano w zeszłym roku. Prace trwały blisko 15 miesięcy. Całkowity koszt to ponad 5,8 miliona złotych, z czego kwotę ponad 300 tysięcy złotych na ten cel przekazał Urząd Miasta Leszna.

Źródło: KWP

Jarocin podsumował pilotaż zbierania bioodpadów. Zebrano 10 ton odpadów!

0
W gminie Jarocin zakończył się pilotażowy program selektywnej zbiórki odpadów biodegradowalnych kuchennych z nieruchomości w zabudowie jednorodzinnej. Do blisko 1000 pojemników z napisem BIO zebrano 10 ton odpadów.

Akcja objęła swym zasięgiem wybrane ulice osiedli: Ługi, Ciświca, Kasztanowa/Bogusław i Polna.

W pierwszym etapie pilotażu na poszczególnych osiedlach mieszkańców odwiedzili pracownicy Urzędu Miejskiego w Jarocinie, którzy udzielali szczegółowych informacji o wdrażaniu programu odbioru odpadów BIO-kuchennych. Już w trakcie tego spotkania właściciel posesji mógł wybrać jedną z dwóch form segregacji tego rodzaju odpadów, podpisując stosowne oświadczenie. Do wyboru było oświadczenie o wyrażeniu zgody na dostarczenie pojemnika na odpady biodegradowalne – kuchenne, który dostarczany jest na posesje w ramach tzw. opłaty śmieciowej. Podpisując je właściciel nieruchomości zobowiązał się nie tylko do odbioru pojemnika, ale i regularnego zapełniania go odpadami BIO-kuchennymi. Na dostarczenie pojemnika zgodę wyraziło blisko 1000 gospodarstw domowych.

Mieszkańcy mogą prowadzić zbiórkę odpadów BIO-kuchennych także w przydomowym kompostowniku. Na taki rodzaj segregacji w pilotażu zdecydowali się właściciele 200 nieruchomości. W takim przypadku mieszkańcy zobowiązani byli do podpisania oświadczenia o rezygnacji z pojemnika BIO. Trzeba jednak pamiętać, że decyzja o korzystaniu z kompostownika, jest równoznaczna z tym, że gmina nie odbierze z posesji odpadów biodegradowalnych, a właściciel nie otrzyma ani pojemnika na odpady BIO-kuchenne, ani worków na odpady zielone. Nadmiar obu rodzajów tych BIO-odpadów, zarówno kuchennych jak i zielonych, można oddawać bezpłatnie w Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, który działa w Zakładzie Gospodarki Odpadami.

Do pojemnika BIO wrzucamy odpady bez foliówek!

W kolejnym etapie pilotażu z posesji, których właściciele zadeklarowali chęć posiadania pojemników BIO, firma ZGO-Nova Sp. z o.o. dokonywała odbiorów odpadów w cyklach dwutygodniowych.

– Jako firma wywozowa zwracamy szczególną uwagę na czystość odpadów zgromadzonych w pojemnikach. Nie powinno znajdować się w nich opakowań foliowych. Jeśli stwierdzamy przypadki tak zanieczyszczonych odpadów, nie dokonujemy odbioru, informując o tym mieszkańców – podkreśla Przemysław Franczak, prezes ZGO-Nova Sp. z o.o.

Łącznie w ramach pilotażu zebrano 10 ton odpadów biodegradowalnych kuchennych. Z każdym odbiorem widoczny jest wzrost ilości przekazywanych odpadów. W pierwszym cyklu zebrane zostało 1,8 tony, w drugim 3,1 tony, a trzecim już 5,2 tony odpadów bio-kuchennych.

– W mojej ocenie dotychczasową, pilotażową realizację usługi należy ocenić pozytywnie, chociażby ze względu na stały przyrost ilości odpadów i postawę mieszkańców, którzy starają się dostosować do wymagań w zakresie eliminowania torebek foliowych wrzucanych do pojemnika. Jednak na końcowe wnioski musimy poczekać do momentu, aż zafunkcjonuje system w całej gminie, co nastąpi do końca października – podsumowuje prezes Franczak.

Pilotaż BIO na osiedlach

Od 1 lipca na wybranych osiedlach, administrowanych i zarządzanych przez Jarocińskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, wdrożony został pilotażowy program dotyczący zbiórki odpadów BIO-kuchennych w zabudowie wielorodzinnej. Objął on swym zasięgiem budynki: przy ul. Głównej 38a 38b, 38c w Siedleminie, ul. Siedlemińskiej 40,42 w Jarocinie, osiedle Serafina Niedbały 2, 4 oraz os. Konstytucji 3 Maja 38. – W tym przypadku częstotliwość odbiorów jest większa i odbywa się nie rzadziej niż jeden raz w tygodniu, a ilości gromadzonych odpadów oscylują na poziomie 150 kg na jeden odbiór – informuje Przemysław Franczak.

Pojemnik otrzymasz najpóźniej w październiku

1 lipca selektywną zbiórką odpadów biodegradowalnych – kuchennych objęty został cały obszar gminy. Pracownicy magistratu sukcesywnie dystrybuują oświadczenia dotyczące sposobu zbiórki odpadów BIO-kuchennych na kolejnych jarocińskich osiedlach oraz w sołectwach. W ślad za nimi na posesje dostarczane są pojemniki. Planowany termin zakończenia ich dystrybucji to koniec października 2019 r. Przypominamy, że selektywną zbiórkę bioodpadów kuchennych na danej posesji należy prowadzić od momentu dostarczenia na nią brązowego pojemnika z napisem BIO.

Źródło: UM Jarocin / PAP

Pojedziemy S5 jeszcze w tym roku? GDDKiA ogłasza kolejny przetarg

Jeszcze w tym roku kierowcy mają mieć możliwość skorzystania z S5 pomiędzy Poznaniem i Kościanem.

– Ogłosiliśmy postępowanie przetargowe na wykonanie robót drogowych dla połączenia drogi ekspresowej S5 Poznań-Wronczyn z odcinkiem Wronczyn-Kościan. Wykonawcy mogą składać oferty do 5 sierpnia do godz. 10:45. Zrealizowanie tych prac umożliwi uciąglenie drogi S5 na granicy kontraktów – czytamy w oficjalnym komunikacje Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem i nikt nie złoży odwołania, umowa ze zwycięzcą przetargu powinna zostać podpisana we wrześniu. Następnie wykonawca będzie miał 70 dni na wykonanie całego zamówienia. Oznacza to, że kierowcy, przy odrobinie szczęścia, pojadą S5 jeszcze w tym roku.

Szczęścia tej inwestycji dotychczas brakowało. W czerwcu plac budowy niespodziewanie opuściło włoskie konsorcjum firm. – Włoska firma nie powróciła na plac budowy, dlatego liczę, że odpowiedź ze strony GDDKiA będzie adekwatna do sytuacji. Myślę, że w ciągu najbliższych dni, a najpewniej nawet godzin, sprawa się wyjaśni. Powiedziałem dyrektorowi, że należy podjąć wszelkie możliwe kroki, aby droga do końca 2019 roku była w pełni przejezdna, niezależnie od problemów, jakie się obecnie pojawiają. To kluczowa dla Wielkopolski inwestycja – mówił wówczas Zbigniew Hoffmann, wojewoda wielkopolski.

Źródło: GDDKiA

Sebastian Olszewski zawodnikiem Warty Poznań

0
Obrońca Sebastian Olszewski został nowym zawodnikiem Warty Poznań. Kontrakt 17-latka będzie obowiązywał do czerwca 2021 roku z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.

„Zieloni” wygrali wyścig o wychowanka Rozwoju Katowice m.in. z przedstawicielami ekstraklasy: Górnikiem Zabrze i Pogonią Szczecin.

– Sebastian jest prawym obrońcą, młodzieżowcem ze sporym doświadczeniem w rozgrywkach centralnych, oczywiście jak na swój wiek. W sierpniu skończy 18 lat, a już w poprzednim sezonie zaliczył 25 występów w II lidze. Wiemy, że o sprowadzenie do siebie tego zawodnika starały się m.in. Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin i Chrobry Głogów – mówi dyrektor sportowy Warty Poznań Robert Graf. – Pozyskaliśmy bardzo fajnego, perspektywicznego zawodnika na prawą stronę obrony, który ma też inklinacje do gry ofensywnej. Wzmacniamy konkurencję na tej pozycji i myślimy o Sebastianie również w dłuższej perspektywie, budowy silnej, młodej Warty Poznań.

Dopiero za miesiąc (20 sierpnia) Sebastian Olszewski skończy 18 lat. W barwach Rozwoju zadebiutował jeszcze przed 16. urodzinami, gdy zagrał 90 minut w Pucharze Polski. Pod koniec lipca 2017 roku po raz pierwszy wystąpił w II lidze w meczu przeciwko… Warcie Poznań. Do dziś ma na koncie 34 mecze na poziomie centralnym.

– W Rozwoju Katowice, którego jestem wychowankiem, była taka polityka, żeby szybko wprowadzać młodych zawodników do piłki seniorskiej. Ale skoro grałem, to znaczy, że byłem gotowy – mówi Sebastian Olszewski. – Nie sądziłem, że tak szybko opuszczę Rozwój, ale w klubie niestety pojawiły się problemy. Dostałem dobrą ofertę z Warty i zdecydowałem się na przenosiny do Poznania. Tak się składa, że akurat na stadionie Warty debiutowałem w seniorskiej lidze. Głównym celem jest teraz dla mnie wywalczenie miejsca w jedenastce i debiut w I lidze, a późniejsze cele same się pewnie wyjaśnią. Zdaję sobie sprawę z tego, że będę musiał dać z siebie wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę trenera i znaleźć się w kadrze meczowej.

Sebastian Olszewski przeszedł do Warty Poznań na zasadzie transferu definitywnego. Jest dziewiątym nowym zawodnikiem, który w przerwie między sezonami pojawił się w ekipie „Zielonych”. Wcześniej do Warty Poznań trafili: obrońcy Tomasz Boczek, Jakub Kuzdra, Aleks Ławniczak i Nikodem Fiedosewicz, pomocnicy Mariusz Rybicki, Mateusz Kupczak i Karol Gardzielewicz oraz napastnik Gracjan Jaroch.

mat. pras. Fot. Piotr Leśniowski / Warta Poznań