“Strefa wolna od LGBT”. Coraz więcej sieci nie chce sprzedawać “Gazety Polskiej”

Empik, BP, a nawet… Allegro. Te marki już odmówiły sprzedaży “Gazety Polskiej”. Wszystko związane jest z naklejkami, które były dodatkiem do gazety: “Strefa wolna od LGBT”.

Naklejki, jak podkreślała konserwatywna “Gazeta Polska” miały zwrócić uwagę na problem narzucania ideologii LGBT innym osobom. Z takim postawieniem sprawy nie zgadzają media liberalne, które uważają akcje GP za przejaw dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.

Zastępca prezydenta Warszawy Paweł Rabiej zdecydował się nawet powiadomić o naklejkach prokuraturę, powołując się na Art. 32 Konstytucji (“Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.”) – Zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przed wydawcę “Gazety Polskiej”, polegającego na propagowaniu oraz zamiarze dystrybucji wraz z nakładem gazety wlepek z napisem “Strefa wolna od LGBT” czyli propagowania zachowań o charakterze dyskryminacyjnym znanych z ustrojów faszystowskich – napisał w uzasadnieniu Rabiej.

Co ciekawe Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny “Gazety Polskiej” również użył porównania do jednego z ustrojów w swojej wypowiedzi. – Cenzura była typowa dla nazizmu, narzucanie ideologii też. Nikt dzisiaj nie jest bliżej nazizmu, szczególnie w wersji Ernsta Rohma, prekursora partii Hitlerowskiej niż ci, którzy prześladują za odrzucenie ideologii LGBT – powiedział dla niezalezna.pl Sakiewicz po tym, jak Instagram zdecydował się na usunięcie zdjęcia promującego numer gazety z wlepką, ponieważ według portalu jest to mowa nienawiści.

O ile wojenka medialna pomiędzy obiema stronami sporu nie jest niczym nowym (a wręcz w ciężkim okresie wakacyjnym, kiedy trudniej o bieżące tematy, taki spór może być pożyteczny) to GP może boleśnie odczuć decyzje kolporterów, którzy zdecydowali się na wycofanie tytułu ze swojej oferty. Na taki krok zdecydowały się już m.in. Empik, stacje paliw BP czy Allegro. – Apelujemy, by Państwo w kioskach domagali się, by gazeta była wykładana, by była obecna. Jeżeli Państwu odmówią sprzedaży, trzeba żądać wyjaśnień, dlaczego tego pisma nie ma. Jeśli “Gazety Polskiej” nie będzie, proszę podawać nam adresy kiosków, które odmówiły sprzedaży – pisał do czytelników na łamach niezalezna.pl Sakiewicz.

Trudno mu się dziwić. Wyeliminowanie tytułu z tak popularnych dostawców prasy może mocno negatywnie wpłynąć na sprzedaż gazety. A to nie koniec. Z informacji, które podała sama “Gazeta Polska” wynika, że prowadzone są również naciski na reklamodawców, żeby ci zaprzestali współpracy z tytułem, co gazeta może finansowo boleśnie odczuć.

Prawdopodobnie próbą rozwiązania sporu była zapowiada zmiana napisu na naklejce z “Strefa wolna od LGBT”, na “Strefa wolna od ideologii LGBT”. Mały zabieg, który pozwalałby zachować przesłanie, a jednocześnie uciec (chociaż częściowo) od oskarżeń o dyskryminację. To natomiast mogłoby wpłynąć na zmianę decyzji kolporterów. Problem w tym, że wbrew zapowiedzi, naklejka w środowym numerze pojawiła się w starej wersji.

Ale dlaczego w ogóle kolporterzy mieliby szukać pokojowego rozwiązania sporu? Z prostej przyczyny – decyzja o zablokowaniu sprzedaży “Gazety Polskiej” może być dla nich problemem ze względów prawnych. Przedstawiciele gazety najprawdopodobniej powołają się w ewentualnym sporze sądowym na prawo prasowe oraz Konstytucję.

Art. 54 Konstytucji
1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

Art. 3 prawa prasowego
Pracownik poligrafii oraz kolportażu nie może ograniczać ani w jakikolwiek inny sposób utrudniać drukowania i nabywania przyjętych przez przedsiębiorstwo do druku i rozpowszechniania dzienników, czasopism lub innych publikacji prasowych z powodu ich linii programowej albo treści.

Natomiast firmy, które zdecydowały się na zablokowanie sprzedaży “Gazety Polskiej” prawdopodobnie będą się powoływały… również na Konstytucję. Zwłaszcza na drugi podpunkt Art. 32 Konstytucji i być może w jakimś stopniu kodeks karny, który zabrania dyskryminacji.

Art. 32 Konstytucji
1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

To jednak nie koniec zamieszania. Swoje oświadczenie wystosowało w tej sprawie również Centrum Monitoringu Wolności Prasy, które pośrednio zarzuciło firmom, które blokują sprzedaż gazety… dyskryminację.

Decyzja ta jest niezrozumiała w świetle prawa, zarówno polskiego, jak i unijnego, ponieważ łamie fundamentalną w ustroju demokratycznym zasadę wolności słowa. Zasada ta gwarantuje każdemu zarówno możliwość wyrażania swoich poglądów, jak i stwarza możliwość wyrażania negatywnej oceny innych poglądów, czy zachowania, co należy uwzględniać w przypadku podejmowania wszelkich działań w obszarze „polityki antydyskryminacyjnej”. W ostatnim czasie staje się to coraz bardziej istotne, ponieważ w przestrzeni publicznej niejednokrotnie pod pozorem przeciwdziałania dyskryminacji w rzeczywistości promuje się określone postawy i poglądy, co z kolei prowadzi do dyskryminacji tych, którzy się z nimi nie zgadzają.
– Centrum Monitoringu Wolności Prasy

Podsumowując – spór najprawdopodobniej zakończy się w sądzie, który w jakimś stopniu będzie musiał ustalić co jest wartością nadrzędną: wolność słowa czy zakaz dyskryminacji.

 

0 0 votes
Oceń artykuł
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze