Poznań: Przychody ze sprzedaży biletów komunikacji miejskiej jednak spadają

Poinformował o tym radny Paweł Sowa z Prawa do Miasta, który też regularnie ostrzegał władze miasta przed wprowadzeniem podwyżek przekonując, że takie właśnie będą ich efekty. Miał rację.

Radny już w sierpniu ostrzegał, że nie jest dobrze. I nadal nic się w tej kwestii nie zmieniło.

“Mam złe wiadomości” – napisał dziś radny na swoim profilu społecznościowym. – “Pomimo dużych podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej, które weszły w życie 1 lipca br., przychody ze sprzedaży z biletów spadają. Wcale mnie to nie dziwi. Ostrzegałem przed tym niebezpieczeństwem od samego początku – mówiłem: nie dość, że zniechęcą ludzi do transportu zbiorowego, to jeszcze nie zostanie spełniony ich główny cel w postaci zwiększenia przychodów ze sprzedaży”.

Radny zwraca uwagę na to, że w pewnym stopniu na spadek sprzedaży i gorsze wyniki finansowe nałożyła się też pandemia. Jednak warto się zastanowić, w jakim stopniu to ona odpowiada za spadek sprzedaży – a w jakim to, że poznaniacy masowo rezygnują z miejskiego transportu, bo jest dla nich za drogi.

Z wyliczeń radnego Sowy wynika, że jeśli się przyjmie wskaźnik oddziaływania koronawirusa w lipcu i sierpniu br. na poziomie między 10 a 20%, to o tyle powinna spadać sprzedaż w miesiącach wolnych od pandemicznych ograniczeń.

“Pierwotnie zakładałem większe spadki, ale dane za okres marzec-czerwiec br. pozytywnie mnie zaskoczyły” – pisze radny. “Przypomnę że zakładałem spadki na następujących poziomach (przyjmując stopniowe „wychodzenie” z całkowitych ograniczeń znanych nam z miesięcy wiosennych): marzec 70% – było 42%, kwiecień 90% – było 82%, maj 70% – było 64%, czerwiec 50% – było 28%, lipiec 40% – było 23%, sierpień 30% – było 19%. Ostatnie dwa miesiące to nałożenie się na siebie pandemii oraz podwyżki. Próbuję obliczyć „efekt podwyżki” – przyjmuję dwa warianty, pierwszy optymistyczny, zakładający że pasażerowie komunikacji miejskiej co do zasady powrócili do standardowego korzystania z jej usług (zakładam jednak spadek w tym wariancie o 10%, gdyż częstotliwość podróży jest mniejsza ze względu na pracę zdalną). Drugi pesymistyczny, że pomimo powrotu do korzystania z transportu publicznego, ten spadek należy szacować na poziomie 20%”.

Zdaniem radnego ten pierwszy wariant jest bardziej bezpieczny w kontekście racjonalnego myślenia i krytycznej analizy rzeczywistości, ale oba warianty przynoszą złe wieści:
– optymistyczny (-10%) przy spadku sprzedaży w lipcu (-23%) pozwala szacować skutki podwyżki na -13%, w sierpniu (-19%) na -9%,
– pesymistyczny (-20%) w lipcu na -3%, w sierpniu na +1% (co biorąc pod uwagę skalę podwyżek między 20 a 30% ten wzrost jednoprocentowy kolokwialnie mówiąc „nie powala”, nie wspominając o założonym celu – 30 mln zł więcej rocznie).

Najbliższe miesiące, zdaniem radnego Sowy, przyniosą więcej odpowiedzi ale też pytań, szczególnie jeśli zastosowane zostaną większe obostrzenia. Dość miarodajny powinien być jeszcze wrzesień. Co później – to duża niewiadoma. Ocena skutków podwyżki na funkcjonowanie poznańskiego systemu transportu publicznego będzie w kontekście koronawirusa bardzo trudna.

“Uważam że za kilka miesięcy staniemy jako Miasto przed koniecznością rewizji przyjętych stawek biletowych, o czym mówiłem w marcu br.” – podsumowuje radny. – Podwyżka zniechęca ludzi do komunikacji zbiorowej. Im więcej ludzi zniechęconych do transportu publicznego, tym większe problemy z korkami samochodowymi czy zanieczyszczeniem powietrza”.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze