protest przeciwko wyrokowi TK

Poznań: Protest przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego

Kobiety i mężczyźni, starzy i młodzi, chociaż młodych było znacznie więcej – ponad 10 tysięcy ludzi przeszło przez miasto, żeby zaprotestować przeciwko wyrokowi TK w sprawie dopuszczalności aborcji.

Ludzie szli trzymając sznurki, żeby zachować dystans, wszyscy w maseczkach. Zebrali się przed sądem rejonowym na Młyńskiej, ale było ich tylu, że czoło protestu minęło plac Cyryla Ratajskiego i doszło już do placu Wolności, a ostatni “sznurkowicze” jeszcze nie ruszyli sprzed sądu. Po drodze ktoś podobno zauważył posłankę Jadwigę Emilewicz w restauracji przy Młyńskiej, ale posłanka na widok demonstracji miała szybko przesiąść się do innego stolika w głębi sali.

Wielu uczestników niesie transparenty, między innymi „Mój wybór, moje ciało” i „Zachowaj dystans od mojej macicy”, naklejki z napisem “Dość”, słynne już czarne parasole i wieszaki. Jeden z manifestantów miał wielki transparent z napisem “Każdy kraj ma swoją mafię, u nas mafia ma swój kraj”. Rządowi oraz Prawu i Sprawiedliwości dostawało się na każdym kroku, byli obecni także w skandowanych hasłach, które z dodatkiem wulgaryzmów żądały dymisji rządu i odsunięcia od władzy PiS.

Paulina i Patryk przyszli na protest z dziećmi, jeszcze w wózkach. Wózki są oklejone nalepkami z napisem “Dość”. Bo nie chcą, żeby ich dzieci dorastały w takim kraju.
– Tu nie chodzi o aborcję i zabijanie dzieci, jak to usiłują wmówić zwolennicy PiS – mówi Paulina. – Zresztą nie wiem, może nie kłamią, może są tak ograniczeni, że w to wierzą. Ale każda myśląca kobieta to wie, że żadna z nas nie usunie ciąży, jeśli nie jest do tego zmuszona naprawdę tragiczną sytuacją. Ale jeśli już się zdecyduje, to nic jej nie zatrzyma. Tak samo jak kiedy chce mieć dziecko to też jej nic nie zatrzyma. Historia to przecież pokazuje. Dlatego zamiast wydawać takie wyroki trzeba by było stworzyć kobietom takie warunki, żeby chciały rodzić te dzieci. Wtedy nie będą usuwać ciąż. Ale wydanie wyroku jest łatwe i nic nie kosztuje, a zorganizowanie systemu opieki dla kobiet w ciąży wymaga fachowej wiedzy i pieniędzy.

Patryk czytał w mediach zapewnienia polityków Prawa i Sprawiedliwości, że zorganizują system pomocy dla rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi.
– Bzdura – mówi krótko. – Mam niepełnosprawną siostrę z zespołem Downa. Ma 21 lat i przez cały ten czas rodzice nie dostali żadnej pomocy. Żadnej! Nawet rehabilitacji nie mogli się doprosić, gdyby nie własne pieniądze, które wydawali na zajęcia u logopedy, ćwiczenia i wiele innych, moja siostra byłaby dziś rośliną. Niepełnosprawni protestowali w Sejmie i co wywalczyli? Nic! I ja mam teraz uwierzyć, że nagle dla tych niepełnosprawnych będzie pomoc? Czy rząd ma nas za idiotów?

W podobnym tonie wypowiadali się mówcy podczas wiecu, który odbył się mniej więcej w połowie demonstracji, na placu Wolności.
– W Polsce więcej ludzi popełnia samobójstwa niż jest aborcji – mówił jeden z nich. – Dlaczego my nie chronimy ludzi, którzy potem sami sobie je odbierają? Czy to jest chrześcijańskie?

– Mam 20 lat, jestem studentką i boję się, że jak mnie zgwałcą, to będę musiała urodzić dziecko gwałciciela i nikt mnie nie obroni – mówiła kolejna mówczyni, Julia. – Boję się tego państwa, boję się policji! I prędzej sobie wbiję nóż w brzuch niż urodzę dziewczynkę, która nie będzie tu miała żadnych praw!

Emocje obecnych sięgały zenitu. W pewnym momencie interweniowała policja – poprosiła ich o interwencję starsza pani, ale tłum nie dał policjantom podjąć interwencji i niewiele brakowało, żeby wybuchły zamieszki. Policjanci wykazali się profesjonalizmem oraz umiejętnością błyskawicznej, celnej oceny sytuacji – i zrezygnowali z interwencji. Na szczęście, bo nie wiadomo, czym by się to skończyło.

Po wiecu na placu Wolności uczestnicy protestu przeszli na Ostrów Tumski, pod Kurię Arcybiskupią, gdzie skandując hasła dawali wyraz swojemu niezadowoleniu. Tam protest się zakończył.

Lilia Łada

4.3 3 votes
Oceń artykuł
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze