Przejeżdżając drogą krajową nr 11 kobieta zauważyła dwa błąkające się psy. Na miejsce wezwała policję.
I to właśnie funkcjonariusze z Jarocina poinformowali o tej sytuacji. – Kobieta zatrzymała swój samochód, poinformowała policję o błąkających sie w Witaszycach (okolice ul. Jagiełka) pieskach i przypilnowała czworonogi aż do naszego przyjazdu. Psiaki grzecznie czekały obok niej i nie wybiegały na drogę dzięki czemu nie stwarzały już zagrożenia ani dla siebie, ani dla innych kierujących – relacjonują policjanci.
Zwierzęta zostały przekazane do schroniska dla zwierząt. Policjanci natomiast przypominają, że właściciele zwierząt powinni zabezpieczyć swój teren tak, żeby zwierzęta nie mogły uciec.
Krajowy Rejestr Długów opublikował dane dotyczące dłużników alimentacyjnych. Jest w nim prawie 290 tys. osób, a rekordzista jest Wielkopolaninem. Ma do zapłacenia… 867 tysięcy złotych!
Onet opublikował dane dotyczące dłużników alimentacyjnych – i nie napawają one optymizmem. Nigdy w kraju ściągalność alimentów nie była imponująca, jednak sytuacja z roku na rok się pogarsza, a do grona dłużników dochodzi coraz więcej młodych ludzi.
Obecnie Krajowy Rejestr Długów obejmuje prawie 290 tysięcy osób, z czego 94. proc. to mężczyźni. Ich łączne zadłużenie wynosi 12 mld zł! To 23 razy więcej niż zadłużenie kobiet, które uchylają się od płacenia alimentów. Rekordzistą jest 34-letni Wielkopolanin: a jego dług to 867 tysięcy złotych. Średnie zadłużenie jednego dłużnika też robi wrażenie: to około 44 tysiące złotych.
Co gorsza, te liczby rosną. I nie chodzi tu tylko o wysokość zadłużeń alimentacyjnych – chodzi też o liczbę dłużników. W ciągu ostatnich 5 lat przybyło ich zwłaszcza w najmłodszej grupie wiekowej, czyli 18-25 lat. Jeszcze w 2017 roku były to zaledwie 43 osoby – a w 2022 roku to już 1377 osób. Nic więc dziwnego, że zadłużenie tej grupy wiekowej wzrosło z 393,3 tysięcy złotych do ponad 14,7 miliona złotych.
Jednak to nic w porównaniu z grupą wiekową 46-55 lat – tu niepłacący rodzice wiszą swoim dzieciom prawie 5 mld zł!
Krajowy Rejestr Długów podał też, że większość dłużników alimentacyjnych mieszka w miastach, a najwięcej ich jest na Śląsku.
Niestety, mimo licznych ostrzeżeń, kolejni seniorzy padają ofiarą oszustw. 79-letnia seniorka z Konina straciła 27 tysięcy złotych.
Schemat jest zwykle podobny. Do osoby starszej dzwoni osoba podająca się za policjanta informując, że bliska jej osoba uczestniczyła w wypadku. Następnie nakłania emeryta do przekazania pieniędzy „na kaucję”. Rzekomy policjant po gotówkę wysyła „kuriera”, któremu starsza osoba przekazuje pieniądze. Bardzo często po tym jak emocje już opadną, starsze osoby same dochodzą do wniosku że zostały oszukane i kontaktują się z policją. Tym razem tą prawdziwą.
Taki sam schemat został wykorzystany w tej sytuacji. – Na telefon seniorki mieszkającej w Koninie zadzwonił mężczyzna, który przedstawił się jako policjant. 79-latka usłyszała, że jej córka spowodowała wypadek, w którym ranna został kobieta w ciąży. Mężczyzna podstępem zmusił seniorkę do przekazania ponad 27 tysięcy złotych na kaucję dla córki. Pieniądze odebrać miał kurier. Gdy pojawił się w drzwiach, kobieta przekazała mu żądaną kwotę – informuje konińska policja.
Niestety, do czasu aż na miejscu pojawili się prawdziwi funkcjonariusze, po osobach, które zabrały pieniądze nie było już śladu.
Policjanci przypominają, żeby weryfikować informacje przekazywane przez nieznajome osoby. Warto przypomnieć, że oszuści często podają się za wnuczka, wnuczkę, syna lub córkę. Każda ta historia kończy się jednak próbą nakłonienia emeryta do przekazania pieniędzy. – Gdy w słuchawce głos przedstawi się jako policjant, pracownik poczty, prokurator, funkcjonariusz CBŚP lub wnuczek, córka, czy inny krewny, który poprosi o pieniądze, to powiadom o tym fakcie najbliższą jednostkę policji dzwoniąc na nr 112 – przypominają policjanci.
Dzisiaj rozpoczął się remont nawierzchni na A2. Oznacza to utrudnienia dla kierowców.
Remont zostanie przeprowadzony w okolicach węzła Nowy Tomyśl (ok. 108 km A2). Pierwszy naprawdę ciężki dzień kierowców czeka 29 czerwca – wtedy pojawią się objazdy. Już dziś jednak kierowcy na tym fragmencie będą się poruszali po zwężonym fragmencie autostrady.
Same pracę mogą potrwać kilka miesięcy i są podzielone na etapy. Remont w okolicach węzła Nowy Tomyśl jest pierwszym z nich. Powinien potrwać około trzech tygodni.
Mateusz Morawiecki, premier Polski, przyjechał dzisiaj do Koła. Na miejscu mówił m.in., że jego ugrupowanie „dba o ojczyznę, rodzinę, patriotyzm i tradycję”.
O przyjeździe Mateusza Morawieckiego do Wielkopolski informowaliśmy wczoraj. Premier miał m.in. spotkać się z mieszkańcami regionu w ramach serii spotkań, które obecnie politycy Prawa i Sprawiedliwości odbywają po Polsce, żeby rozmawiać z wyborcami. Rozmowy mają dotyczyć m.in. bieżących problemów, a wśród tych najbardziej ostatnio odczuwalnych są m.in. wysoka inflacja, wysokie ceny paliw na stacjach benzynowych oraz rosnące raty kredytów.
– Jesteśmy partią, która dba o ojczyznę, rodzinę, patriotyzm i tradycję. Na tym chcemy opierać nasze działania – mówił premier. – Cieszę się, że ta ziemia tak pięknie zagospodarowana rozwija się coraz lepiej. To co było zmorą lat poprzednich – wysokie bezrobocie, masowe wyjazdy za chlebem – przechodzą już do przeszłości – kontynuował Morawiecki.
Polityk odniósł się też do rosnących rat kredytów, wskazując, że za rządów PO-PSL też zdarzało się, że WIBOR również był na wysokim poziomie. Przypomniał, że obecnie można skorzystać z wakacji kredytowych. Morawiecki wspomniał też o obniżce PIT oraz obniżce VAT na energię, która miała spowolnić wzrost cen.
Cały czas obowiązuje ostrzeżenie przed upałami dla Wielkopolski. W Poznaniu na ulicach pojawiły się wodne mgławice.
O pojawieniu się urządzeń poinformował Aquanet. Na początku będzie można je spotkać w trzech miejscach – przy parku Wilsona, na placu Mickiewicza oraz na ulicy Półwiejskiej (obok pomnika Starego Marycha).
Do wypadku w Przemęcie doszło w czwartek. Z informacji policji wynika, że kierowca Mercedesa stracił panowanie nad swoim samochodem i uderzył w betonowy przepust.
– Na ul. Rzemieślniczej w Przemęcie kierujący Mercedesem 22-letni mieszkaniec Siekowa w następstwie niedostosowania prędkości jazdy do warunków drogowych stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w betonowy przepust. W efekcie auto dachowało, uszkadzając dwa inne, zaparkowane nieopodal pojazdy – wyjaśniają policjanci.
Pasażer samochodu trafił do szpitala. Podejrzewanie się u niego wstrząśnienie mózgu. Kierowca trafił natomiast do policyjnego aresztu oraz stracił swoje prawo jazdy.
– Niestety, kierowca, jak ustalili policjanci, znajdował się pod wpływem alkoholu. Przeprowadzone badanie alkotestem wykazało u mężczyzny 0,55 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu. Dodatkowo pobrana została od niego do badań krew – tłumaczą funkcjonariusze.
Beata i Zbigniew Jakusikowie, zawodowa rodzina zastępcza, która wychowuje trójkę dzieci z niepełnosprawnościami, właśnie dostała nowy samochód. Przy wychowywaniu trójki niepełnosprawnych maluchów to artykuł pierwszej potrzeby.
9-letni chłopiec i dwie dziewczynki w wieku 7 oraz 6 lat wymagają wizyt u lekarzy, dowożenia na zajęcia i dodatkowe ćwiczenia oraz zabiegi. Bez samochodu poradzenie sobie z tym byłoby karkołomnym zadaniem, dlatego tak bardzo państwo Jakusikowie ucieszyli się, gdy 24 czerwca odebrali kluczyki do vana Renault Traffic. Jego zakup samochodu był możliwy dzięki wsparciu Positive Ways oraz firmy Karlik.
– Dla rozwoju dziecka korzystniejsze jest dorastanie w rodzinie zastępczej, niż pobyt w domu dziecka – podkreśla Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania. – Dziękujemy, że państwo Jakusikowie podjęli się tego zadania. Jest ono tym trudniejsze, że otworzyli swój dom dla dzieci z niepełnosprawnościami. Nowy samochód, dostosowany do potrzeb dzieci, ułatwi im codzienne funkcjonowanie.
Positive Ways to akcja, podczas której właściciele sportowych aut podczas udziału w różnych wyprawach i pokazach prowadzą też licytacje, a uzyskane z nich pieniądze przekazywane są potrzebującym. W 2021 r. ponad 70 takich samochodów zatrzymało się na jeden dzień w Poznaniu, na MTP.
– Podczas wieczornej licytacji zebraliśmy rekordową kwotę, blisko 1,3 miliona złotych – mówi Krzysztof Horowski, jeden z założycieli Positive Ways. – Padł rekord licytacji. Jeden z naszych członków za możliwość wyścigu swoim samochodem z samolotem F16 na terenie lotniska wojskowego przeznaczył na pomoc charytatywną 265 tysięcy złotych.
Ponad połowa zebranej kwoty została przekazana Drużynie Szpiku.
– Positive Ways to wyjątkowa akcja. Dzięki niej udało się nam wyremontować w Poznaniu dwa domy samotnych matek na Starołęce i Kiekrzu oraz cztery domy dziecka. Wsparliśmy też dom dziecka na Litwie, w którym przebywają polskie dzieci. Z pomocą pojechały tam dwa TIR-y – wylicza Dorota Raczkiewicz, prezes Fundacji Dar Szpiku. – Wywiązała się fajna relacja między darczyńcami i obdarowanymi. Za każdym razem, gdy są w Poznaniu, odwiedzają dzieci z domów dziecka oraz domów samotnej matki. Widzą ich radość. Przekonali się o mocy swoich pieniędzy, że to co robią ma sens. Dla nas to była wielka przygoda. Poznaliśmy ludzi z nieznanego nam świata, ludzi z pasją, którzy robią interesy, ale mają ogromną empatię, są zwyczajni.
Także dla Grupy Karlik pomoc potrzebującym nie jest nowością.
– Współpracujemy z Caritas Poznań, Drużyną Szpiku i innymi instytucjami. Reagowaliśmy podczas pandemii oraz pomagaliśmy uchodźcom z Ukrainy – mówi Mikołaj Karlik, prezes zarządu spółek Grupy Karlik. – Uczestnictwo w inicjatywie Positive Ways pozwala nam z jednej strony realizować motoryzacyjne pasje związane z supersamochodami, a z drugiej generować znaczne wsparcie finansowe, jakie w efekcie naszych wypraw otrzymują najbardziej potrzebujący. Fakt, że możemy spełnić marzenia bohaterskiej rodziny zastępczej, utwierdza mnie w przekonaniu, że osobiste zaangażowanie w tę inicjatywę jest jak najbardziej słuszne i potrzebne.
W Poznaniu jest 387 rodzin zastępczych – spokrewnionych, niezawodowych, zawodowych – które opiekują się 550 dziećmi. Wśród nich jest 26 zawodowych rodzin zastępczych. 6 z nich to rodziny specjalistyczne, a 6 ma charakter pogotowia rodzinnego.
Poznaniacy mogą korzystać już z krótkiego odcinka nowej drogi rowerowej i chodnika, który powstał na ulicy Kórnickiej.
Nowy chodnik i ścieżka rowerowa powstały pomiędzy Politechniką Poznańską, a mostem św. Rocha. Inwestycję powinni docenić rowerzyści – obecnie droga rowerowa została oddzielona od chodnika, który został przesunięty w stronę kortów tenisowych przez co również piesi mają więcej miejsca.
– W ramach inwestycji wyremontowany został również łącznik pomiędzy ul. Kórnicką, a Wartostradą, w ciągu ul. Przystań. Przy chodniku pojawiły się nowe ławki i kosze na śmieci, posadzono także trzy nowe drzewa. Wykonano ponadto kanał technologiczny wraz z instalacją do montażu licznika rowerowego – wyliczają urzędnicy.
Koszt inwestycji to 735 tysięcy złotych. Całość została sfinansowana z Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego.
Jeremy Clarkson, James May i Richard Hammond przez kilka dni byli w Polsce. W tym czasie odwiedzili m.in. Poznań.
Kultowi dziennikarze motoryzacyjni w przeszłości prowadzi „Top Gear”. Po rozstaniu z BBC, cała trójka zdecydowała się na współpracę z Amazonem. Jej efektem jest program „The Grand Tour”, który można oglądać na Prime Video.
I najprawdopodobniej powodem pojawienia się w Polsce było właśnie kręcenia nowego odcinka programu. Jeremy Clarkson, James May i Richard Hammond pojawili się m.in. w Gdańsku, Poznaniu i Krakowie. Pojawienie się gwiazd zostało szybko zauważane przez fanów, którzy w mediach społecznościowych publikowali swoje zdjęcia ze spotkania.
Chłopcy w wieku 15 i 16 lat zostali potrąceni na oznakowanym przejściu dla pieszych przez ulicę Częstochowską. Obaj trafili do szpitala.
Jak informuje portal kalisz24.info.pl, wszystko wydarzyło się 24 czerwca około południa na wysokości siedziby na wysokości Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 KM Państwowej Straży Pożarnej w Kaliszu. Dwóch chłopców w wieku 15 i 16 lat przechodziło przez jezdnię ulicy Częstochowskiej na oznakowanym przejściu dla pieszych.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że jadąca ulicą Częstochowską ciężarówka zatrzymała się zgodnie z przepisami przed przejściem, by przepuścić pieszych. Ale jadąca za nią 44-letnia kierująca samochodem marki Citroen, mieszkanka województwa łódzkiego, wyminęła ciężarówkę i wjechała na przejście, potrącając dwóch chłopców.
Obaj chłopcy trafili do szpitala, nie wiadomo jeszcze, jakie odnieśli obrażenia. Kierująca citroenem była trzeźwa. Policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie.
Dzisiaj rozpoczyna się kolejny Poznań Pride Week. Punktem kulminacyjnym jest Parada Równości, która za tydzień przejdzie przez miasto.
Tygodnie równości odbywają się w Poznaniu od lat. Podczas nich są organizowane imprezy tematyczne, pokazy filmowe, czy małe panele dyskusyjne. Wszystko kończy Parada Równości, której uczestnicy w towarzystwie policji przechodzą przez miasto.
Tegoroczna Parada Równości wystartuje 2 lipca o godz. 16 z plaży Wilda. Uczestnicy przejdą przez centrum Poznania (mapa poniżej) i zakończą swój marsz w miejscu, w którym on się rozpoczął.
W niedzielę odbędzie się przejazd rowerowy przez centrum miasta. Może to oznaczać problemy dla kierowców, którzy w tym czasie będą korzystali z samochodów.
Przejazd rowerów odbędzie się 26 czerwca w godz. 14 – 15.30. O możliwych utrudnieniach w ruchu poinformował Miejski Inżynier Ruchu. Sam przejazd rowerzystów będzie chroniony przez policję.
Trasa przejazdu rowerowego
Przejazd rowerowy rozpocznie się na ul. Zwierzyneckiej. Następnie rowerzyści pojawią się na następujących ulicach: Mickiewicza, Dąbrowskiego, Moście Teatralnym, Fredry, Mielżyńskiego, pl. Cyryla Ratajskiego, 23 lutego, Kramarskiej, Klasztornej, Kozieją, pl. Kolegiackim, Za Bramką, Wszystkich Świętych, Garbary, Kazimierza Wielkiego, Mostowej, Moście Św. Rocha, Kórnickiej, Przystań, Wartostradzie, moście Bpa. Jordana, Ostrowem Tumskim, Panny Marii, moście Chrobrego, Estkowskiego, Wartostradzie do ul. Piastowskiej.
Warta Poznań podpisała kontrakt z Kamilem Kościelnym. Obrońca wcześniej występował w Puszczy Niepołomice.
Nowy obrońca „Zielonych” dotychczas na poziomie Ekstraklasy rozegrał 39 spotkań – w barwach Stali Mielec i Rakowa Częstochowa. Poprzednim klubem Kościelnego była Puszcza Niepołomice, w której piłkarz występował przez pół roku.
Teraz Kamil Kościelny będzie grał w zielonej koszulce. Umowa piłkarza obowiązuje do czerwca 2024 roku.
– Pomysł na to, żebym przyszedł do Warty Poznań pojawiał się już kilka razy. Tym, co teraz przeważyło, była na pewno osoba trenera Dawida Szulczka i jego filozofia gry. Podoba mi się też filozofia klubu. Rozmowy przed transferem przesądziły o tym, że byłem bardzo chętny, żeby dołączyć do Warty – mówi Kamil Kościelny. I dodaje: – Można powiedzieć, że miałem ostatnio półroczną przerwę od Ekstraklasy, bo występowałem w Puszczy Niepołomice. Pobyt w I lidze na pewno dał mi dużo, rozegrałem wszystkie mecze i myślę, że doszedłem do formy po kontuzji, którą miałem wcześniej. Jestem gotowy, żeby znów rywalizować na poziomie Ekstraklasy.
Piłkarz ma obecnie 30 lat. Przez transfermarkt jest wyceniany na 175 tysięcy euro.
Najlepszą nadwarciańską inwestycją jest Wartostrada, a najbardziej brakuje Parady Sobótkowej na wodzie w Noc Kupały. W tym uczestnicy debaty „Porozmawiajmy o Warcie” zgodzili się bez zastrzeżeń. Cała reszta już budziła niejakie wątpliwości.
– Bardzo nam brakowało tego typu spotkań – powiedział Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania, który był organizatorem tego spotkania. Dodał, że było ono planowane w 2019 roku, by podsumować dotychczasowe działania i zaplanować przyszłość, ale przeszkodziła w nim pandemia. Dyskusje online to jednak nie to samo, zwłaszcza te dotyczące takich przestrzeni jak Warta, zdaniem zastępcy prezydenta.
– Chyba wszyscy się zgodzimy, że Poznań wrócił nad Wartę – to jest fakt – mówił Mariusz Wiśniewski ze zrozumiałą dumą, ponieważ to on, jeszcze jako radny, był jednym z inicjatorów powrotu miasta nad rzekę. – Nawet jeśli ktoś powie, że nie wszystko się udało, że mogłoby być jeszcze lepiej, to jest akurat niezaprzeczalne. Jesteśmy w zupełnie innej rzeczywistości niż 10 lat temu i warto o tym porozmawiać.
Mariusz Wiśniewski przypomniał, że jeszcze 8 lat temu był tu tylko dziki parking i jeden KontenerArt. Nie było tu po co przychodzić. Teraz wygląda to zupełnie inaczej, choć wiele jeszcze przed nami, na przykład poprawa mariny czy infrastruktury wodnej, które powinny otwierać Poznań na zewnątrz.
Podczas dwugodzinnej debaty, która odbyła się w amfiteatrze Parku w Starym Korycie Warty, okazało się, że rzeczywiście jest o czym rozmawiać. Pierwszą godzinę przeznaczono na wystąpienia zaproszonych gości, drugą – na pytania poznaniaków i rozmowy wyjaśniające powstałe wątpliwości.
Wartostrada jest najważniejsza
Grzegorz Kamiński, dyrektor Biura Koordynacji i Rewitalizacji Projektów Miasta, poinformował, że Poznań zainwestował już 170 milionów nad Wartą w ciągu 10 lat. Trudno więc wymienić wszystkie działania i inwestycje zrealizowane na tym terenie, bo było tego naprawdę dużo.
– Ja mam swój subiektywny ranking inwestycji, które nad Warta powstały i otworzyły Wartę dla mieszkańców – przyznał dyrektor Kamiński. – I ten mój subiektywny ranking otwiera Wartostrada. Dzięki niej Warta jest bardziej dostępna dla mieszkańców, możemy się przemieszczać, spędzać czas i dostawać się w różne interesujące części Poznania.
Zasadnicza część Wartostrady jest skończona, ale trwają prace nad jej rozszerzeniem, co jednak jest tematem na oddzielne spotkanie. Dyrektor zwrócił też uwagę na praktyczne aspekty rewitalizacji: bez wątpienia przyczyniło się do niej to, że do kilku miejsc nad brzegiem rzeki doprowadzono prąd, co znacznie ułatwia i prowadzenie lokali, i organizację plenerowych imprez.
Kultura i… śmieci
Marcin Kostaszuk, zastępca dyrektor Wydziału Kultury UMP, przypomniał, że rewitalizację Warty w aspekcie kulturalnym rozpoczął festiwal Ethno Port, bo trzy pierwsze edycje festiwalu, od 2008 roku, odbywały się właśnie nad Wartą. Nieco wcześniej nad Wartą pojawił się KontenerArt – również z taką cywilizacyjną misją.
– Nie mamy takiego corocznego święta nad Wartą, które byłoby wabikiem dla turystów – mówił dyrektor Kostaszuk. – Były próby takiej organizacji, jak choćby święto lampionów nad Wartą, to jednak okazało się zbyt niebezpieczne, gdy widzieliśmy, jak lampiony lecą nad wieżami naszej cudownej katedry, w dużej mierze drewnianej. Od 2012 roku ludzie przychodzą nad Wartę, bo wiedzą, że jest tu po co przyjść. Ale czy ten wabik wymaga wzmocnienia – to jest pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć.
Zbigniew Łowżył, współtwórca KontenerArtu, Nurtu, Plaży Szeląg i Plaży Wilda Eco Village, zwrócił jednak uwagę, że bycie nad Wartą generuje różne problemy – przypomniał o zatruciu rzeki, które zostało uznane za katastrofę ekologiczną, mówił też o problemie śmieci, i tych w wodzie – i tych na brzegu. Poruszył też temat bardzo przykry i wstydliwy dla wszystkich wodniaków, choć powinien taki raczej być dla władz miasta – nadal, mimo tylu lat starań, dwunastometrową jednostką pływającą między Śremem a Czerwonakiem nie ma gdzie zacumować.
– Chciałoby się tu zobaczyć mieszkalne barki. Ci ludzie będą dbać o tę rzekę, bo będą tu mieszkać – podsumował Łowżył.
Sytuacja w Starym Porcie zdecydowanie się poprawiła, choć do wyglądu prawdziwego portu jeszcze daleko. Brakuje zagospodarowania brzegów, bo roślinność mocno utrudnia korzystanie z przystani, no i bywa tam za płytko, rzeka nanosi piasek, trzeba by więc pomyśleć o pogłębieniu. Ale cały port jest zajęty: skutery wodne, supy, kajaki, duże i małe łódki – tego ludzie chcą i oczekują. Na brzegu czeka też na nich lokal Stary Port z odpowiednio wyposażonymi łazienkami, co jest ważne dla wodniaków.
Pięć odcinków rzeki
Jeśli chodzi o kwestie techniczne i organizacyjne, to poznański odcinek Warty, jak poinformował Adam Derc, kierownik zespołu projektowego z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej i autor koncepcji zagospodarowania Warty, został podzielony na pięć stref, które zostały wpisane do powstającego studium przestrzennego dla Poznania. To strefy zabudowane, atrakcyjne do rekreacji, ale i takie, które są jak najmniej inwazyjne, chroniące dziką przyrodę.
– Jeśli powstanie tam droga rowerowa, to powinna być nieutwardzona, nieoświetlona, po to, żeby nie zakłócać cyklu dobowego zwierząt i roślin – tłumaczył mówiąc o planowanym północnym odcinku Wartostrady. – Jeśli pojawią się tam miejsca odpoczynku, może grilowiska, do rekreacji, to będą miały charakter bardzo rozproszony. Taki będzie charakter północnej części Doliny Warty, bardzo naturalny i środowiskowy.
Druga strefa ma przeznaczenie rekreacyjne, ponieważ w jej sąsiedztwie albo istnieją, albo powstają osiedla, jak na zawadach. Ta strefa ma posiadać nadrzeczne łąki oraz stanowić zaplecze rekreacyjne tych osiedli. Tu też nie są przewidywane duże infrastrukturalne inwestycje.
Trzecia to strefa śródmiejska, gdzie rekreacja ściśle łączy się z uwarunkowaniami historycznymi i kulturowymi, jest tu też bardzo dobrym dostęp do transportu publicznego. To wszystko sprawia, że tam powinno być najwięcej lokali i takie też są plany, bo tu najintensywniej rozwija się rekreacja i sport.
Z kolei na południe od mostu Królowej Jadwigi ma powstać już strefa typowo sportowa, także ze względu na bliskie sąsiedztwo klubów sportowych. Tam miałaby powstać poznańska marina i parking, który pozwoli skupić wszystkie samochody korzystających z tej części w jednym miejscu. Piąta strefa będzie strefą południowego klina zieleni, co oznacza duże ograniczenia, jeśli chodzi o inwestycje. Powstanie tam droga rowerowa, ale właśnie taka jak najmniej ingerująca w środowisko: z mineralną nawierzchnią i bez infrastruktury.
Część z tych elementów już istnieje, część jest w realizacji, a część w planach – ich realizacja będzie zależała od możliwości finansowych miasta.
Co na to Wody Polskie?
Bogumił Nowak, dyrektor poznańskiego oddziału Wód Polskich podkreślił, że z punktu widzenia jego firmy najważniejszą rolą terenów nadwarciańskich i samej rzeki jest ochrona przeciwpowodziowa oraz zwiększenie retencji. To dobra wiadomość, bo oznacza, że przynajmniej teoretycznie wody Polskie będą się sprzeciwiać każdej zwartej zabudowie w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki.
Dyrektor dobrze też ocenił rewitalizację brzegów Warty i wspomniał o jej poślizgu czasowym, który wynikał, jak stwierdził, z niesprzyjającej pogody i zbyt wysokiej wody. Teraz, gdy stan wody jest bardzo niski, inwestycja idzie do przodu.
Ze snami niskimi Warty będziemy teraz mieli coraz częściej do czynienia. Na to, co dzieje się u nas w Poznaniu, wpływa sytuacja w rejonie Częstochowy czy Łodzi – a tam przepływy zmniejszyły się o blisko 15 proc. i wszystko wskazuje na to, że będą się zmniejszać nadal, jak poinformował dyrektor. Dlatego wodę, która będzie spływała w czasie nadwyżek z deszczowych miesięcy, koniecznie trzeba będzie retencjonować, w takich zbiornikach jak Jeziorsko, żeby można ją było wypuścić wtedy, gdy będzie taka potrzeba.
– By nie dopuścić do sytuacji jak w 2019 roku, kiedy to Warte praktycznie można było przejść w bród, prawie suchą nogą – mówił dyrektor. – Tego chcielibyśmy uniknąć.
Rzekę trzeba też chronić przed zanieczyszczeniami: komunalnego, rolniczego, ale też tymi, które pozostawiają odpoczywający nad rzeką.
– Ładnie wyglądają te wszystkie kosze gabionowe, ale już niestety pojawia się ten problem, że tam zaczyna być coraz więcej kapsli, drobnych śmieci, które są trudne do wyciągnięcia z tej lokalizacji – zwracał uwagę dyrektor Nowak. – I obawiam się, że im bardziej będziemy wchodzić w głąb tej rzeki, tym większe będziemy mieli zanieczyszczenia, jeśli chodzi o odpady.
Ale mimo problemów z czyszczeniem gabionów z drobnych odpadów zapowiedział rewitalizację kolejnych odcinków rzeki w ten sam sposób, czyli z pomocą koszy i materaców gabionowych. Jak się to będzie czyścić – nadal nie wiadomo.
Zarybianie i sprzątanie rzeki
Sebastian Staśkiewicz z fundacji „Ratuj Ryby”, która działa nad Wartą od 8 lat, także zwracał uwagę na śmieci. Fundacja co roku organizuje wielkie sprzątanie Warty od źródeł aż do ujścia i co roku ma co sprzątać.
– Po 8 latach czynnych działań rocznie sprzątamy od 30 tys. do 100 tys. niedopałków i kapsli. W samym Poznaniu ilość śmieci niezwykle wzrasta – mówił. Czy miasto nie mogłoby pomóc?
Staśkiewicz podkreślił, że miasto przez te 8 lat zorganizowało albo wsparło ponad 300 imprez ekologicznych związanych z rzeką, co jest chyba rekordem Polski, ale sprzątanie, przy rosnących ilościach śmieci, zwłaszcza tych drobnych, wymaga większych nakładów. I jest tak poważnym wyzwaniem, że jedna fundacja sobie z nim nie poradzi.
Czy wróci Parada Sobótkowa?
Parada Sobótkowa zwana też Poznańskimi Wiankami odbywała przez kilka lat z rzędu i przerwała ją pandemia – co do konieczności powrotu tej imprezy nad rzekę i na rzekę wszyscy byli zgodni. Niezrównana Kasia Wala z Mobilnego Domu Kultury Wilczak organizowała ją z gronem wolontariuszy i impreza skradła serca poznaniaków, którzy wyczekiwali nad brzegami rzeki na platformy rad osiedli, które płynęły Wartą. Radni dokładali wszelkich starań, żeby ich platformy przyciągnęły jak najwięcej uwagi: z pewnością miłośnicy imprez nadrzecznych nadal pamiętają platformę osiedla Główna z gigantycznym bobrem, osiedla Dębiec z napisem „Kuniec Dymbiec” i Strzeszyna, który płynął pod wielkim transparentem „Strzeszyn żąda dostępu do Warty!”.
I tu jest dobra wiadomość – Parada Sobótkowa wróci za rok, choć jeszcze teraz nie wiadomo, w jakiej formie. Miasto zapowiada też kolejne imprezy, choć na razie dość enigmatycznie, bo nie wiadomo, na co wystarczy pieniędzy. Nie wiadomo też, czy miasto wesprze fundację Ratuj Ryby przy kolejnej edycji sprzątania Warty.
I trochę także zabrakło dyskusji o tych niedoróbkach przebudowy brzegów, które należałoby poprawić z punktu widzenia wodniaków, o problemach pojawiających się na styku mieszkańcy – nadwarciańskie imprezy. Tu problemem jest głównie hałas i to także jest od lat kwestia nie tylko nierozwiązana, ale nawet niedyskutowana. A przecież miasto ma uchwałę hałasową, która ciągle z nieznanych przyczyn jakoś nie może wejść w życie. A jeśli rozmów terenów nadwarciańskich będzie nadal szedł w takim tempie – to bardzo by się przydała.
– Nie wszystko uda się zrobić od razu, z różnych powodów, ale krok po kroku rozwijajmy to – powiedział podczas dyskusji Mariusz Wiśniewski.
Otrzymaliśmy informację o problemach z odjazdami pociągów na poznańskim dworcu. Awarii uległy urządzenia sterowania ruchem. Ruch pociągów jest wstrzymany.
– Właśnie padł system sterowania ruchem na dworcu. Mój pociąg miał ruszyć pół godziny temu. Dyżurny ruchu powiedział, że wszystkie pociągi stoją. Awaria może potrwać do trzech godzin. Jest horror, bo mnóstwo ludzi, w tym grupy dzieci, czekają, mają jechać na wakacje – napisała do nas nasza dziennikarka, która właśnie miała ruszyć z dworca.
Komunikat PKP potwierdza wystąpienie problemów. Nie ma jednak dokładnych informacji ile naprawa usterki może faktycznie potrwać.
Turyści od dawna narzekają na utrudnienia związane z oglądaniem koziołków, które są spowodowane remontem płyty Starego Rynku. Wreszcie zapadła decyzja, że z tego powodu koziołki będą się pokazywać drugi raz – ale nie wiadomo, od kiedy.
Ze względu na remont wszyscy, którzy chcą obejrzeć koziołki w samo południe, mają wyznaczone jedno miejsce, u wylotu ulicy Wielkiej, skąd mogą je obejrzeć. Ale miejsce jest małe, a chętnych zazwyczaj dużo, zwłaszcza w weekendy. Co mniejsi albo nie umiejący się rozpychać maja niewielkie szanse na zobaczenie pokazu.
To dlatego już kilka miesięcy temu pojawił się pomysł, by koziołki pokazywały się jeszcze raz, o godzinie 15.00. Radni byli za, władze Muzeum Narodowego, które zarządzają Ratuszem, nie miały nic przeciwko – a mimo to nadal koziołki ukazywały się wyłącznie w południe.
Problem narastał, a turyści zaczęli składać reklamacje, jak powiedział Radiu Poznań Jan Mazurczak z Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. Wiele osób przyjeżdża na jeden dzień, inne mają dokładnie zaplanowaną trasę wycieczki, więc jak nie obejrzą koziołków w południe – to nie zobaczą w ogóle. Turyści, jak mówi Jan Mazurczak, nie kryją rozgoryczenia, gdy słyszą, że następny pokaz koziołków mają dopiero za 24 godziny, zwłaszcza jeśli przyjechali z dziećmi, dla których ten pokaz był najważniejszym punktem wycieczki. Trudno wytłumaczyć dzieciom, że nie obejrzały koziołków, bo rodzicom nie udało się dopchać…
Dlatego zapadłą decyzja o organizacji drugiego pokazu koziołków, o godzinie 15.00 – ale nadal nie wiadomo, od kiedy ten dodatkowy pokaz miałby się odbywać. Wcześniej podawano Imieniny Miasta przypadające 29 czerwca, ale Muzeum Narodowe jeszcze oficjalnie nie potwierdziło tego terminu.
Ze względu na bardzo wysokie temperatury, jakie się mają pojawić w stolicy Wielkopolski, Zarząd Dróg Miejskich zdecydował, że poznański drogi będą polewane wodą.
– Polewanie ulic wodą pozwala nie tylko schłodzić ich nawierzchnie, a przez to zmniejszyć temperaturę powietrza w najbliższym otoczeniu, ale także usunąć z nawierzchni pyły co pozytywnie wpływa na jakość powietrza – tłumaczą decyzję urzędnicy.
Prognozy pogody mówią o możliwych upałach przekraczających 30 stopni C. Z tego powodu cały czas dla Wielkopolski jest aktualne ostrzeżenie przed upałami. Polewaczki na ulicach miasta będzie można zobaczyć już od soboty. Poruszać się będą głównie w obszarach silnie zabudowanych – w centrum miasta, na Wildzie, na Jeżycach i Łazarzu.