Poznań: Szykują się zmiany nad Wartą. Wróci Parada Sobótkowa!

Spotkanie o Warcie fot. Sławek Wąchała

Najlepszą nadwarciańską inwestycją jest Wartostrada, a najbardziej brakuje Parady Sobótkowej na wodzie w Noc Kupały. W tym uczestnicy debaty „Porozmawiajmy o Warcie” zgodzili się bez zastrzeżeń. Cała reszta już budziła niejakie wątpliwości.

– Bardzo nam brakowało tego typu spotkań – powiedział Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania, który był organizatorem tego spotkania. Dodał, że było ono planowane w 2019 roku, by podsumować dotychczasowe działania i zaplanować przyszłość, ale przeszkodziła w nim pandemia. Dyskusje online to jednak nie to samo, zwłaszcza te dotyczące takich przestrzeni jak Warta, zdaniem zastępcy prezydenta.

– Chyba wszyscy się zgodzimy, że Poznań wrócił nad Wartę – to jest fakt – mówił Mariusz Wiśniewski ze zrozumiałą dumą, ponieważ to on, jeszcze jako radny, był jednym z inicjatorów powrotu miasta nad rzekę. – Nawet jeśli ktoś powie, że nie wszystko się udało, że mogłoby być jeszcze lepiej, to jest akurat niezaprzeczalne. Jesteśmy w zupełnie innej rzeczywistości niż 10 lat temu i warto o tym porozmawiać.

Mariusz Wiśniewski przypomniał, że jeszcze 8 lat temu był tu tylko dziki parking i jeden KontenerArt. Nie było tu po co przychodzić. Teraz wygląda to zupełnie inaczej, choć wiele jeszcze przed nami, na przykład poprawa mariny czy infrastruktury wodnej, które powinny otwierać Poznań na zewnątrz.

Podczas dwugodzinnej debaty, która odbyła się w amfiteatrze Parku w Starym Korycie Warty, okazało się, że rzeczywiście jest o czym rozmawiać. Pierwszą godzinę przeznaczono na wystąpienia zaproszonych gości, drugą – na pytania poznaniaków i rozmowy wyjaśniające powstałe wątpliwości.

Wartostrada jest najważniejsza

Grzegorz Kamiński, dyrektor Biura Koordynacji i Rewitalizacji Projektów Miasta, poinformował, że Poznań zainwestował już 170 milionów nad Wartą w ciągu 10 lat. Trudno więc wymienić wszystkie działania i inwestycje zrealizowane na tym terenie, bo było tego naprawdę dużo.
– Ja mam swój subiektywny ranking inwestycji, które nad Warta powstały i otworzyły Wartę dla mieszkańców – przyznał dyrektor Kamiński. – I ten mój subiektywny ranking otwiera Wartostrada. Dzięki niej Warta jest bardziej dostępna dla mieszkańców, możemy się przemieszczać, spędzać czas i dostawać się w różne interesujące części Poznania.

Zasadnicza część Wartostrady jest skończona, ale trwają prace nad jej rozszerzeniem, co jednak jest tematem na oddzielne spotkanie. Dyrektor zwrócił też uwagę na praktyczne aspekty rewitalizacji: bez wątpienia przyczyniło się do niej to, że do kilku miejsc nad brzegiem rzeki doprowadzono prąd, co znacznie ułatwia i prowadzenie lokali, i organizację plenerowych imprez.

Kultura i… śmieci

Marcin Kostaszuk, zastępca dyrektor Wydziału Kultury UMP, przypomniał, że rewitalizację Warty w aspekcie kulturalnym rozpoczął festiwal Ethno Port, bo trzy pierwsze edycje festiwalu, od 2008 roku, odbywały się właśnie nad Wartą. Nieco wcześniej nad Wartą pojawił się KontenerArt – również z taką cywilizacyjną misją.
– Nie mamy takiego corocznego święta nad Wartą, które byłoby wabikiem dla turystów – mówił dyrektor Kostaszuk. – Były próby takiej organizacji, jak choćby święto lampionów nad Wartą, to jednak okazało się zbyt niebezpieczne, gdy widzieliśmy, jak lampiony lecą nad wieżami naszej cudownej katedry, w dużej mierze drewnianej. Od 2012 roku ludzie przychodzą nad Wartę, bo wiedzą, że jest tu po co przyjść. Ale czy ten wabik wymaga wzmocnienia – to jest pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć.

Zbigniew Łowżył, współtwórca KontenerArtu, Nurtu, Plaży Szeląg i Plaży Wilda Eco Village, zwrócił jednak uwagę, że bycie nad Wartą generuje różne problemy – przypomniał o zatruciu rzeki, które zostało uznane za katastrofę ekologiczną, mówił też o problemie śmieci, i tych w wodzie – i tych na brzegu. Poruszył też temat bardzo przykry i wstydliwy dla wszystkich wodniaków, choć powinien taki raczej być dla władz miasta – nadal, mimo tylu lat starań, dwunastometrową jednostką pływającą między Śremem a Czerwonakiem nie ma gdzie zacumować.
– Chciałoby się tu zobaczyć mieszkalne barki. Ci ludzie będą dbać o tę rzekę, bo będą tu mieszkać – podsumował Łowżył.

Sytuacja w Starym Porcie zdecydowanie się poprawiła, choć do wyglądu prawdziwego portu jeszcze daleko. Brakuje zagospodarowania brzegów, bo roślinność mocno utrudnia korzystanie z przystani, no i bywa tam za płytko, rzeka nanosi piasek, trzeba by więc pomyśleć o pogłębieniu. Ale cały port jest zajęty: skutery wodne, supy, kajaki, duże i małe łódki – tego ludzie chcą i oczekują. Na brzegu czeka też na nich lokal Stary Port z odpowiednio wyposażonymi łazienkami, co jest ważne dla wodniaków.

Pięć odcinków rzeki

Jeśli chodzi o kwestie techniczne i organizacyjne, to poznański odcinek Warty, jak poinformował Adam Derc, kierownik zespołu projektowego z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej i autor koncepcji zagospodarowania Warty, został podzielony na pięć stref, które zostały wpisane do powstającego studium przestrzennego dla Poznania. To strefy zabudowane, atrakcyjne do rekreacji, ale i takie, które są jak najmniej inwazyjne, chroniące dziką przyrodę.

– Jeśli powstanie tam droga rowerowa, to powinna być nieutwardzona, nieoświetlona, po to, żeby nie zakłócać cyklu dobowego zwierząt i roślin – tłumaczył mówiąc o planowanym północnym odcinku Wartostrady. – Jeśli pojawią się tam miejsca odpoczynku, może grilowiska, do rekreacji, to będą miały charakter bardzo rozproszony. Taki będzie charakter północnej części Doliny Warty, bardzo naturalny i środowiskowy.

Druga strefa ma przeznaczenie rekreacyjne, ponieważ w jej sąsiedztwie albo istnieją, albo powstają osiedla, jak na zawadach. Ta strefa ma posiadać nadrzeczne łąki oraz stanowić zaplecze rekreacyjne tych osiedli. Tu też nie są przewidywane duże infrastrukturalne inwestycje.

Trzecia to strefa śródmiejska, gdzie rekreacja ściśle łączy się z uwarunkowaniami historycznymi i kulturowymi, jest tu też bardzo dobrym dostęp do transportu publicznego. To wszystko sprawia, że tam powinno być najwięcej lokali i takie też są plany, bo tu najintensywniej rozwija się rekreacja i sport.

Z kolei na południe od mostu Królowej Jadwigi ma powstać już strefa typowo sportowa, także ze względu na bliskie sąsiedztwo klubów sportowych. Tam miałaby powstać poznańska marina i parking, który pozwoli skupić wszystkie samochody korzystających z tej części w jednym miejscu. Piąta strefa będzie strefą południowego klina zieleni, co oznacza duże ograniczenia, jeśli chodzi o inwestycje. Powstanie tam droga rowerowa, ale właśnie taka jak najmniej ingerująca w środowisko: z mineralną nawierzchnią i bez infrastruktury.

Część z tych elementów już istnieje, część jest w realizacji, a część w planach – ich realizacja będzie zależała od możliwości finansowych miasta.

Co na to Wody Polskie?

Bogumił Nowak, dyrektor poznańskiego oddziału Wód Polskich podkreślił, że z punktu widzenia jego firmy najważniejszą rolą terenów nadwarciańskich i samej rzeki jest ochrona przeciwpowodziowa oraz zwiększenie retencji. To dobra wiadomość, bo oznacza, że przynajmniej teoretycznie wody Polskie będą się sprzeciwiać każdej zwartej zabudowie w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki.

Dyrektor dobrze też ocenił rewitalizację brzegów Warty i wspomniał o jej poślizgu czasowym, który wynikał, jak stwierdził, z niesprzyjającej pogody i zbyt wysokiej wody. Teraz, gdy stan wody jest bardzo niski, inwestycja idzie do przodu.

Ze snami niskimi Warty będziemy teraz mieli coraz częściej do czynienia. Na to, co dzieje się u nas w Poznaniu, wpływa sytuacja w rejonie Częstochowy czy Łodzi – a tam przepływy zmniejszyły się o blisko 15 proc. i wszystko wskazuje na to, że będą się zmniejszać nadal, jak poinformował dyrektor. Dlatego wodę, która będzie spływała w czasie nadwyżek z deszczowych miesięcy, koniecznie trzeba będzie retencjonować, w takich zbiornikach jak Jeziorsko, żeby można ją było wypuścić wtedy, gdy będzie taka potrzeba.
– By nie dopuścić do sytuacji jak w 2019 roku, kiedy to Warte praktycznie można było przejść w bród, prawie suchą nogą – mówił dyrektor. – Tego chcielibyśmy uniknąć.

Rzekę trzeba też chronić przed zanieczyszczeniami: komunalnego, rolniczego, ale też tymi, które pozostawiają odpoczywający nad rzeką.
– Ładnie wyglądają te wszystkie kosze gabionowe, ale już niestety pojawia się ten problem, że tam zaczyna być coraz więcej kapsli, drobnych śmieci, które są trudne do wyciągnięcia z tej lokalizacji – zwracał uwagę dyrektor Nowak. – I obawiam się, że im bardziej będziemy wchodzić w głąb tej rzeki, tym większe będziemy mieli zanieczyszczenia, jeśli chodzi o odpady.

Ale mimo problemów z czyszczeniem gabionów z drobnych odpadów zapowiedział rewitalizację kolejnych odcinków rzeki w ten sam sposób, czyli z pomocą koszy i materaców gabionowych. Jak się to będzie czyścić – nadal nie wiadomo.

Zarybianie i sprzątanie rzeki

Sebastian Staśkiewicz z fundacji „Ratuj Ryby”, która działa nad Wartą od 8 lat, także zwracał uwagę na śmieci. Fundacja co roku organizuje wielkie sprzątanie Warty od źródeł aż do ujścia i co roku ma co sprzątać.
– Po 8 latach czynnych działań rocznie sprzątamy od 30 tys. do 100 tys. niedopałków i kapsli. W samym Poznaniu ilość śmieci niezwykle wzrasta – mówił. Czy miasto nie mogłoby pomóc?

Staśkiewicz podkreślił, że miasto przez te 8 lat zorganizowało albo wsparło ponad 300 imprez ekologicznych związanych z rzeką, co jest chyba rekordem Polski, ale sprzątanie, przy rosnących ilościach śmieci, zwłaszcza tych drobnych, wymaga większych nakładów. I jest tak poważnym wyzwaniem, że jedna fundacja sobie z nim nie poradzi.

Czy wróci Parada Sobótkowa?

Parada Sobótkowa zwana też Poznańskimi Wiankami odbywała przez kilka lat z rzędu i przerwała ją pandemia – co do konieczności powrotu tej imprezy nad rzekę i na rzekę wszyscy byli zgodni. Niezrównana Kasia Wala z Mobilnego Domu Kultury Wilczak organizowała ją z gronem wolontariuszy i impreza skradła serca poznaniaków, którzy wyczekiwali nad brzegami rzeki na platformy rad osiedli, które płynęły Wartą. Radni dokładali wszelkich starań, żeby ich platformy przyciągnęły jak najwięcej uwagi: z pewnością miłośnicy imprez nadrzecznych nadal pamiętają platformę osiedla Główna z gigantycznym bobrem, osiedla Dębiec z napisem „Kuniec Dymbiec” i Strzeszyna, który płynął pod wielkim transparentem „Strzeszyn żąda dostępu do Warty!”.

I tu jest dobra wiadomość – Parada Sobótkowa wróci za rok, choć jeszcze teraz nie wiadomo, w jakiej formie. Miasto zapowiada też kolejne imprezy, choć na razie dość enigmatycznie, bo nie wiadomo, na co wystarczy pieniędzy. Nie wiadomo też, czy miasto wesprze fundację Ratuj Ryby przy kolejnej edycji sprzątania Warty.

I trochę także zabrakło dyskusji o tych niedoróbkach przebudowy brzegów, które należałoby poprawić z punktu widzenia wodniaków, o problemach pojawiających się na styku mieszkańcy – nadwarciańskie imprezy. Tu problemem jest głównie hałas i to także jest od lat kwestia nie tylko nierozwiązana, ale nawet niedyskutowana. A przecież miasto ma uchwałę hałasową, która ciągle z nieznanych przyczyn jakoś nie może wejść w życie. A jeśli rozmów terenów nadwarciańskich będzie nadal szedł w takim tempie – to bardzo by się przydała.

– Nie wszystko uda się zrobić od razu, z różnych powodów, ale krok po kroku rozwijajmy to – powiedział podczas dyskusji Mariusz Wiśniewski.

(Współpraca Lilia Łada)

Podziel się: