Cztery zastępy straży pożarnej gasiły ogień w domu mieszkalnym w Kole. Niestety, mieszkańca nie udało się uratować.
Ogień zauważono około 2.00 nad ranem. Gdy strażacy dotarli na miejsce, znaleźli w środku nieprzytomnego mężczyznę. Podjęto akcję reanimacyjną, jednak nie udało się go uratować i lekarz stwierdził zgon.
Strażacy dogasili ogień, a teraz policja bada przyczyny wybuchu pożaru.
Cztery samochody zderzyły się na autostradzie A2 koło Nowego Tomyśla. Samochodami podróżowało czternaście osób, z tego co najmniej cztery odniosły poważne obrażenia.
Jak informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, do wypadku doszło około godz. 13.30, na pasie w stronę Poznania. Zderzyły się tam cztery samochody, w których w sumie było czternaście osób. Jak dotąd stwierdzono obrażenia u czterech z nich.
Obecnie całkowicie zablokowany jest przejazd w stronę Poznania. Ruchem kieruje policja, przepuszczając auta pasem awaryjnym. Jak długo potrwają utrudnienia – jeszcze nie wiadomo.
Km: 107+500 (Trzciel/Nowy Tomyśl) w kierunku Warszawy, zablokowany pas: wszystkie #AWSAalert#A2zablokowana#A2
W nietypowy – delikatnie mówiąc – sposób zakończyła się firmowa wigilia dwóch firm w jednej z restauracji w starym Koninie. Najpierw doszło do kłótni, później bójki – a później musiało przyjechać 14 radiowozów…
17 grudnia dwie firmy spotkały się na swoich oficjalnych wigiliach w tej samej restauracji w starym Koninie. Jak ustaliła policja, wszystko zaczęło się od kłótni między kilkoma mężczyznami, która skończyła się bójką już kilkunastu osób z obu firm. Do spacyfikowania tej nietypowej wigilii Komenda Miejska Policji w Koninie wysłała 14 radiowozów…
Na razie zatrzymano jedną osobę, a policja stara się ustalić przyczyny wigilijnej bójki.
„Wszędzie trzeba uważać, a zwłaszcza w internecie” – tak podsumowuje swoją przedświąteczną przygodę… Święty Mikołaj. Z powodu działań oszustów musiał szukać pomocy u pilskich policjantów. Jak to się skończyło?
Pochłonięci gorączką świątecznych zakupów i przygotowań łatwo możemy dać się oszukać – to pilscy policjanci doskonale wiedzą z własnego doświadczenia. Przed świętami oszuści zdwajają wysiłki, a funkcjonariusze w związku z tym mają pełne ręce roboty z powodu oszukanych „na wnuczka”, „na policjanta”, czy – jak w tym przypadku – na niedopłatę w cenie wysyłki paczki.
Postanowili więc przygotować specjalny świąteczny spot ostrzegający przed oszustwami. Powinien przemówić do wyobraźni odbiorców, jako że oszukanym jest sam… Święty Mikołaj!
Jak zakończyła się ta historia? Zobaczcie sami. I bądźcie ostrożni, zwłaszcza w internecie!
Mimo wielu ostrzeżeń policji i mediów 83-letnia mieszkanka Konina przekazała oszustom 80 tysięcy euro. „Pamiętajmy, że policjanci nigdy nie proszą o pieniądze” – przypominają konińscy stróże prawa.
Wieczorem 14 grudnia po mieszkaniu 83-letniej koninianki zadzwonił telefon. Seniorka podniosła słuchawkę i usłyszała głos mężczyzny, który przedstawił się jako niemiecki policjant. Kobieta nie miała pojęcia, ze rozmawia z oszustem. Mężczyzna przekazał jej, że córka razem z zięciem spowodowali wypadek na terenie Niemiec i trafili do aresztu. Jedyną szansą, by uniknąć pobytu w więzieniu, jest wpłacenie kaucji.
83-latka chcąc pomóc swoim bliskim, uszykowała zgromadzone w domu oszczędności. Została uprzedzona przez osobę podającą się za policjanta, że w jej mieszkaniu pojawi się kurier z komendy i odbierze pieniądze. Gdy w drzwiach mieszkania zjawił się mężczyzna, seniorka przekazała mu gotówkę. Kurier bez słowa odwrócił się i odszedł.
83-latka dopiero następnego dnia skontaktowała się ze swoją córką i opowiedziała jej o całej sytuacji – ale córka przekazała mamie, że nie miała żadnego wypadku, a historia, którą usłyszała przez telefon, jest nieprawdziwa. Do seniorki dopiero wówczas dotarło, że została oszukana i zgłosiła ten fakt w Komendzie Miejskiej Policji w Koninie.
„Mimo wielokrotnych ostrzeżeń ze strony policji o działaniach przestępców, wciąż dochodzi do sytuacji, w których seniorzy dają się oszukać” – podsumowują konińscy policjanci. I przypominają, jak działają oszuści: dzwonią podając się za policjanta, funkcjonariusza CBŚP, prokuratora lub krewnego i przekazują nieprawdziwą informację grając na uczuciach – na przykład, że ktoś z bliskich spowodował wypadek i trafił do więzienia. Prosi o pieniądze mówiąc, że to na kaucję lub opłatę adwokata i naciska na jak najszybsze załatwienie sprawy. Przerażeni krewni zanim zdążą pomyśleć oddają oszustowi swoje pieniądze i dopiero gdy opadną emocje – orientują się, że zostali oszukani.
Co radzą policjanci? Przede wszystkim opanowanie emocji i nie podejmowanie pochopnych decyzji. Pamiętanie o tym, że ani policjanci, ani inni funkcjonariusze nigdy nie proszą o pieniądze. Dlatego absolutnie nie należy przekazywać pieniędzy nieznajomym, przelewać na ich konta czy wyrzucać przez okno. A jeśli ktoś zadzwoni i stwierdzi, że komuś z rodziny potrzebna pomoc – najlepiej się rozłączyć i bezpośrednio skontaktować z rzekomo poszkodowanym krewnym, a później powiadomić policję.
Do tragicznego wypadku doszło po 2.00 nad ranem na wysokości ulicy Drukarskiej w Koninku. Młody mężczyzna przechodzący przez tory został potrącony przez pociąg towarowy.
Jak informują wielkopolscy strażacy, mężczyzny nie udało się uratować, zginął na miejscu. Obecnie sprawą zajmuje się policja, która bada przyczyny wypadku.
Ministerstwo Zdrowia opublikowało informacje o liczbie zakażeń koronawirusem w powiatach. W całej Wielkopolsce ostatniej doby stwierdzono 2008 zakażeń. Niestety, 54 osoby zmarły.
Kolejno: nazwa powiatu i liczba zakażeń. W nawiasie jest podana liczba zgonów w powiecie.
powiat ostrzeszowski 17 (2)
powiat obornicki 46 (2)
powiat leszczyński 33
powiat Leszno 51 (2)
powiat kolski 21 (1)
powiat rawicki 34 (3)
powiat słupecki 42 (1)
powiat średzki 36
powiat jarociński 31
powiat nowotomyski 50 (2)
powiat wągrowiecki 37
powiat Poznań 351 (4)
powiat Konin 25 (4)
powiat czarnkowsko-trzcianecki 42 (2)
powiat złotowski 32
powiat kościański 48 (1)
powiat grodziski 33
powiat szamotulski 58 (1)
powiat ostrowski 66 (3)
powiat Kalisz 44
powiat chodzieski 18 (2)
powiat międzychodzki 26 (1)
powiat gostyński 33 (2)
powiat kaliski 39
powiat pilski 104
powiat śremski 47
powiat kępiński 40 (1)
powiat turecki 23 (2)
powiat wrzesiński 54 (1)
powiat gnieźnieński 70
powiat pleszewski 35
powiat krotoszyński 26 (7)
powiat wolsztyński 16 (2)
powiat poznański 329 (7)
powiat koniński 49 (1)
Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowe dane dotyczące liczby zakażeń koronawirusem w Polsce.
– Mamy 19 397 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem z województw: mazowieckiego (2879), śląskiego (2581), wielkopolskiego (2008), małopolskiego (1664), dolnośląskiego (1624), pomorskiego (1282), łódzkiego (1138), kujawsko-pomorskiego (1099), zachodniopomorskiego (1077), warmińsko-mazurskiego (792), podkarpackiego (669), opolskiego (662), lubuskiego (595), lubelskiego (516), świętokrzyskiego (412), podlaskiego (252). 147 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną – poinformowało MZ.
Z powodu koronawirusa zmarło 145 osób. Z powodu koronawirusa i chorób współistniejących zmarło 398 osób.
Z powodu COVID-19 zmarło 145 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 398 osób. Liczba zakażonych koronawirusem 3 942 864/91 415 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).
Linia nr 3 w weekend 18 i 19 grudnia będzie kursowała tylko do pętli Wilczak. Na trasie tramwajowej na Naramowice prowadzone będą prace sieciowe, które spowodują wyłączenie napięcia na odcinku od Wilczaka do przystanku „Lechicka/Naramowicka”.
Na tym odcinku trasy funkcjonować będzie komunikacja zastępcza – autobusy linii T3 – na trasie:
Rozkład jazdy linii 3 i T3 jest ze sobą zsynchronizowany – po przyjeździe tramwaju do pętli Wilczak, po kilku minutach z przystanku „Wilczak” na ul. Szelągowskiej odjedzie autobus w kierunku ul. Lechickiej. Z przystanku początkowego „Lechicka/Naramowicka” autobus wyruszy w kierunku Wilczaka i Garbar tak, aby po przyjeździe do przystanku „Wilczak” pasażerowie mogli dokonać przesiadki na tramwaj.
Odjazdy tramwajów linii nr 3 w kierunku Ogrodów następować będą z przystanku przy wyjeździe z pętli, a nie z przystanku od strony Naramowic.
Pasażerowie mogą także korzystać z autobusów linii 167 i 911.
Autobusy linii T3 na trasie zatrzymywać się będą na wszystkich przystankach, tj. „Winogrady” (na żądanie pasażera), „Wilczak”, „Serbska” i „Włodarska”, a w kierunku Garbar także na przystanku „Wilczy Młyn”. Przystanek „Lechicka/Naramowicka” znajdował się będzie na ul. Naramowickiej równolegle do przystanku tramwajowego.
Odjazdy z Wilczaka w kierunku ul. Lechickiej:
– w sobotę: 4.31, 4.41 i od 5.07 do 23.07 co 20 minut,
– w niedzielę 6.00, od 6.20 do 10.20 co 30 minut i od 10.47 do 23.07 co 20 minut.
Odjazdy z przystanku Lechicka/Naramowicka:
– w sobotę od 4.37 do 5.17 co 20 minut, od 5.36 do 9.36 co 20 minut, od 9.55 do 18.15 co 20 minut, od 18.36 do 20.16 co 20 minut, od 20.37 do 22.37 co 20 minut oraz 22.51 i 23.11,
– w niedzielę od 6.04 do 10.34 co 30 minut, od 10.55 do 18.15 co 20 minut, od 18.36 do 20.16 co 20 minut, od 20.37 do 22.37 co 20 minut oraz 22.51 i 23.11.
W nocy z 17 na 18 grudnia został otwarty wiadukt przy ul. Kurlandzkiej i cały, nowy układ komunikacyjny po obu jego stronach. tej samej nocy kierowcy przejadą też już wszystkimi pasami ruchu pod wiaduktem, ulicą Krzywoustego.
– Zgodnie z zapowiedziami, przebudowany wiadukt oddajemy do użytku w tym roku, przed świętami, a konkretnie w nocy z 17 na 18 grudnia – przypomniał prezydent Jacek Jaśkowiak. – Tym samym do dyspozycji mieszkańców będzie już cały nowy układ komunikacyjny, czyli nie tylko wiadukt łączący Żegrze i Chartowo, ale również dwa nowe ronda po obu jego stronach. Wybudowane zostały także drogi rowerowe i chodniki.
Po starym wiadukcie nie ma już śladu. Zastąpiła go nowa konstrukcja. Jest szersza i to dlatego zmieściła się na niej także droga rowerowa.
– Prace budowlane przebiegły bardzo sprawnie, zrealizowaliśmy zadanie zgodnie z założonym harmonogramem – mówi Justyna Litka, prezes zarządu spółki Poznańskie Inwestycje Miejskie. – Do wykonania pozostaną jedynie prace wykończeniowe i porządkowe, które już nie będą miały wpływu na organizację ruchu.
Przypomnijmy, że budowa nowego wiaduktu była konieczna – stary wiadukt był w fatalnym stanie technicznym i ze względów bezpieczeństwa został wyłączony z użytkowania w listopadzie 2020 r. Nowy wiadukt jest nowoczesny: przebudowane zostało oświetlenie, sieci elektroenergetyczne oraz fragment sieci gazowej. Powstała kanalizacja teletechniczna, a także wymieniony został odcinek sieci wodociągowej. Wiadukt ma też odwodnienie: wody opadowe z wiaduktu i z rond będą odprowadzane do kolektorów deszczowych.
W związku z zakończeniem prac przy przebudowie wiaduktu w ciągu ulicy Kurlandzkiej, od 18 grudnia na swoje stałe trasy przez ul. Kurlandzką powrócą linie nr 152, 184 i 218.
Przebudowa wiaduktu i układu komunikacyjnego po obu jego stronach kosztowała niecałe 20 mln zł.
Nie na Starym Rynku ze względu na remont, ale na placu Wolności, na schodach Arkadii, odbędzie się siódma edycja „Cichej nocy”, podczas której wszyscy obecni będą mogli odśpiewać tę najbardziej znaną kolędę w wielu językach.
Tradycyjnie w grudniu, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, mieszkańcy, a wraz z nimi studenci i poznańska społeczność międzynarodowa spotykają się, aby wspólnie odśpiewać „Cichą Noc”. Idea zawsze jest taka sama, czyli jedna kolęda, wiele języków i wspólne przesłanie miłości i radości. Wybór utworu jest nieprzypadkowy. „Cicha noc” jest znana niemal na całym świecie. Przetłumaczono ją na ponad 300 języków i dialektów.
Warto przypomnieć, że na pomysł śpiewania „Cichej nocy” w wielu językach wpadł nieżyjący już pastor Robert Gamble ponad 30 lat temu, gdy zaczynał organizować swoje słynne „Wigilie pod rondem” pod rondem Kaponiera, zainspirowane książką „Noelka” Małgorzaty Musierowicz. Wówczas przybyli na tę wigilię dostawali teksty kolędy w kilku językach i co roku przez kilkanaście lat wspólnie śpiewali ją 24 grudnia pod Kaponierą.
W tym roku „Cichą noc” i wiele innych kolęd usłyszymy 18 grudnia o godzinie 18.00 na placu Wolności. A po wspólnym kolędowaniu będzie można wziąć udział w imprezie Silent Disco lub skorzystać z uroków Betlejem Poznańskiego.
Wiktor, student, skazany za udział w demonstracji – został uniewinniony przez Sąd Okręgowy w Poznaniu. Policja oskarżyła go o rzucanie kamieniami, ale jedynymi dowodami na to były… zeznania policjantów.
Przypomnijmy, że Wiktor został zatrzymany w październiku 2020 roku, gdy wracał do domu po jednym z protestów Strajku Kobiet. Według „Gazety Wyborczej” został zatrzymany już po proteście przez policjantów w cywilu, którzy zawieźli go na komisariat. Chłopak spędził tam całą noc, zabrano mu wodę i koc, a wszystko dlatego, że miał, jak twierdzili policjanci, rzucać w funkcjonariuszy kamieniami podczas protestu.
Sąd pierwszej instancji zadecydował, że Wiktor jest winny i skazał go na 6 miesięcy prac społecznych. Chłopak jednak nie poddał się i złożył apelację, równolegle zakładając inna sprawę, o zadośćuczynienie od policji za bezzasadne zatrzymanie i cierpienia psychiczne.
15 grudnia sędzia z Sądu Okręgowego w Poznaniu wydał wyrok o uniewinnieniu Wiktora. Powodem było to, że w zasadzie jedynym dowodem na to, że student atakował policjantów kamieniami, są zeznania… samych policjantów. Żadnych innych dowodów nie ma. Sąd uznał też, że zatrzymanie Wiktora pod pretekstem, że bano się zacierania śladów, było bezzasadne, bo żadnych śladów do zacierania zwyczajnie nie było.
Student wygrał także sprawę cywilną o zadośćuczynienie. Sąd przyznał mu 3 tys. zł za psychiczne cierpienia.
„Jeśli przebywacie w okolicy Ognika, to macie prawdopodobnie ostatnią szansę na uratowanie butów u Pana Bogdana” – napisał ZKZL. Grunwaldzki szewc wybiera się na emeryturę po 34 latach pracy w tym samym lokalu.
Trudno w to uwierzyć, bo przecież od kilkudziesięciu lat nasze życie, tak samo jak działalność zawodowa, składają się głównie ze zmian, a już sklepy i zakłady usługowe zmieniają się jak w kalejdoskopie. Są lokale, w których co kilka miesięcy urzęduje ktoś inny i oferuje coś innego…
Ale są też wyjątki i do nich z pewnością należy grunwaldzki szewc, pan Bogdan. Jak poinformował Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych, pan Bogdan prowadzi swoją działalność nieprzerwanie w tym samym miejscu od 1984 roku, czyli od 34 lat! A ZKZL wie to najlepiej, bo to przecież od niego pan Bogdan wynajmuje ten lokal.
„Dzięki jego pomocy wiele par butów poznaniaków otrzymało nowe życie” – przypomina ZKZL. – „Pan Bogdan aktualnie przebywa na emeryturze i powoli kończy swoją pracę jako szewc. Jeżeli przebywacie więc w okolicy Ognika to macie prawdopodobnie ostatnią szansę na uratowanie butów u Pana Bogdana. Dziękujemy za wspólne 34 lata współpracy”.
Zdaniem ZKZL pan Bogdan jest przykładem tego, że najlepszym przepisem na długowieczność są pasja i miłość.
„Wolne media”, „chcemy veta” i „sp…rzaj dziadu” – takie hasła skandowali uczestnicy dzisiejszej, spontanicznej demonstracji, która była reakcją na uchwalenie przez Sejm “lex TVN”, czyli nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji.
Na demonstracji pojawiło się około 20 osób, jednak, jak zapowiadają, to tylko rozgrzewka przed protestem w niedzielę 19 grudnia, w tym samym miejscu o godzinie 19.00. O tej porze zaplanowane są protesty w całej Polsce, główny przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, jak wyjaśnił Sławomir Majdański z Pokolenia KOD.
Uczestnicy dzisiejszej demonstracji byli zgodni, że nagłe wywołanie sprawy lex TVN ma drugie dno: nie chodzi tylko o próbę zamknięcia telewizji niezależnej od obecnej władzy, ale też o przykrycie ostatnich afer PiS: działalności wiceministra sportu Łukasza Mejzy, kłamstw oficerów BOR na temat wypadku premier Beaty Szydło w Oświęcimiu, które ujawnił dziś emerytowany oficer BOR uczestniczący w tym wydarzeniu, a także bardzo wysokich podwyżek cen prądu i gazu, które dziś zatwierdził Urząd Regulacji Energetyki.
– Czego się przestraszyliście? – mówiła Beata André, współorganizatorka protestu. – Tego, ze oficerowie BOR złożyli fałszywe oświadczenie? Czego się przestraszyła Beata Szydło, Mariusz Błaszczak? Nadejdzie dzień sprawiedliwości dla tych bandziorów. Będą siedzieć. Nigdy nie stanęli w obronie wolnych mediów. A jeśli nie będziemy mieli wolnych mediów, to nie będzie wolności słowa i wolnej Polski.
Beata Karczewska-Krzemińska przypomniała pierwszy protest w obronie wolnych mediów, który zorganizowała w Poznaniu wspólnie z Beatą André w sierpniu tego roku.
– Miałam nadzieję, że to będzie ostatni taki protest odnośnie wolnych mediów – mówiła. – Niestety, dzisiaj pojawiła się taka niespodzianka, ponieważ trzeba czymś przykryć pisowskie afery: wypadek pani Szydło, gdzie niewinnie został posądzony Sebastian, bo PiS-owcy złożyli fałszywą przysięgę. Dla nich nie liczy się prawo, nie liczy się Konstytucja, pozbawiają nas wolności po kawałku. Odebrali nam prawa kobiet, teraz usiłują nas pozbawić wolnych mediów. Nie możemy na to pozwolić.
Zdaniem kolejnego współorganizatora, Marcina Staniewskiego wolne media oznaczają naszą wolność.
– To jest podstawa naszej tożsamości, więc tych wolnych mediów nie możemy oddać – mówił. – A władza powinna pamiętać o tym, że grudzień w polskiej tradycji to walka o wolność. To w Poznaniu 27 grudnia ludzie walczyli, o naszą wolność również. Panie Kaczyński! My również zawalczymy w tym grudniu o naszą wolność i demokrację w Poznaniu i przyjedziemy do Warszawy, jeśli trzeba będzie.
– W tym kraju już nie ma prawa – podsumował Sławomir Majdański. – Dzisiaj TVN. Jutro WTK i kolejne media. Na Solorza też przyjdzie czas, on teraz jest potrzebny żeby zbudować przewagę, po nic więcej. Będzie się liczyła tylko telewizja Kurskiego.
Na zakończenie organizatorzy przypomnieli o niedzielnej demonstracji.
– Cała Polska wyjdzie w niedzielę – mówili. – Nie może zabraknąć Poznania, spadkobiercy 27 grudnia i 28 czerwca. Mamy obowiązek tutaj przyjść.
Perła baroku musiała się zamknąć dla odwiedzających, bo nie stać jej na ogrzewanie całego obiektu. Listopadowa faktura za gaz do ogrzewania zamku w Rydzynie wyniosła… 30 tysięcy złotych. I to nie była pomyłka.
Przekonanie o pomyłce było o tyle zasadne, że – jak wyjaśnia Zbigniew Szukalski, dyrektor zamku – zazwyczaj o tej porze roku płacili około 12 tys. zł za ogrzewanie. Teraz za ten sam czas faktura wyniosła 30 tys. i to niestety nie była pomyłka, tylko podwyżka o 160 proc.
Zamek jest własnością Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Mechaników Polskich i zarabia na swoje utrzymanie jako hotel z pięknymi, stylowymi wnętrzami, ośrodek spotkań i konferencji, ma też winiarnię i restaurację. Jednak coraz trudniej z wpływów utrzymać tak ogromny obiekt i już wcześniej dyrekcja musiała prosić o rozłożenie rachunków na raty.
Jednak przy tak ogromnym skoku cen zapłata nawet rozłożona na raty też jest poza zasięgiem finansowym obiektu. Dlatego dyrekcja zadecydowała o wyłączeniu ogrzewania i zamknięciu obiektu. Goście nie są przyjmowani i nie wiadomo, co będzie dalej.
Co ciekawe, zamek nie jest ogrzewany gazem rosyjskim, tylko polskim, w dodatku wydobywanym po sąsiedzku, w Kościanie. Dyrektor zamku czuje się szczególnie oburzony tym faktem, że jedna polska spółka wielokrotnie zwiększa zyskiem kosztem innych polskich firm, którym grozi likwidacja z tego powodu. Jego zdaniem to wyjątkowa niesprawiedliwość. Podobnie walczyli z zimnem ostatni właściciele zamku – tylko że to było jeszcze pod pruskim zaborem…
Zamek w Rydzynie nie bez powodu zwany jest „perłą baroku” i uważany za jedną z najcenniejszych rezydencji w Polsce. Nie tylko z powodu wyjątkowej architektury – także dlatego, że właścicielami zbudowanego w XVII wieku zamku byli Leszczyńscy, a w latach 1705-1709 był rezydencją króla Polski Stanisława Leszczyńskiego.
W 1945 roku zamek spaliła Armia Czerwona. W latach 70. niemałym wysiłkiem i z pomocą ogromnych środków zamek odbudowało i przywróciło do dawnej świetności Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Mechaników Polskich.
W okolicach ośrodka wypoczynkowego w Skorzęcinie około godziny 11.00 doszło do wypadku podczas wycinki drzew w pobliskim lesie. Na jednego z drwali przewróciło się drzewo.
Na miejsce wezwano straż pożarną z Gniezna i strażaków ochotników z Witkowa, którzy zabezpieczyli miejsca wypadku i przygotowali lotnisko dla śmigłowca sanitarnego. Właśnie śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportowano rannego do szpitala w Poznaniu. Mężczyzna doznał obrażeń głowy, ale po wypadku był przytomny.
O godzinie 18.00 na placu im. Adama Mickiewicza rozpocznie się protest przeciwko uchwaleniu przez Sejm „lex TVN”, czyli nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. „To atak PiS na wolne media” – twierdzą organizatorzy protestu.
Nowelizacja ustawy budzi kontrowersje od początku prac. Według posłów PiS dzięki niej będzie gwarancją, że żadne niedemokratyczne kraje, nie przejmą mediów w Polsce, bo zgodnie z nią właścicielami mediów w Polsce mogą być podmioty z udziałem spoza Europejskiego obszaru gospodarczego – ale nieprzekraczającym 49 proc. udziałów. I tylko takie mogą działać na podstawie polskich koncesji telewizyjnych i radiowych.
Jednak w opinii wielu osób nie chodzi o bezpieczeństwo, a o bezpośrednie uderzenie w TVN: właścicielem stacji jest amerykański koncert Discovery i jest to jedyne medium w Polsce, w którym udziały ma kapitał spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego.
Ustawa została dziś nieoczekiwanie przyjęta przez Sejm po odrzuceniu jej przez Senat. Teraz decyzja zależy od prezydenta Andrzeja Dudy – czy podpisze ustawę czy też ją zawetuje.
Organizatorzy dzisiejszego protestu nie mają wątpliwości, że ta ustawa jest uderzeniem w TVN, ale nie tylko. „To atak PiS na wolne media” – twierdzą organizatorzy protestu. I przeciwko ograniczaniu praw mediów będą dziś od godziny 18.00 protestować na placu Mickiewicza – by pokazać posłom, że poznaniacy nie zgadzają się na niszczenie wolnych mediów.
Grupa TVN wydała w tej sprawie oświadczenie, w którym zapewnia, że jest zdeterminowana do obrony swoich inwestycji w Polsce i użyje wszystkich środków prawnych, by TVN nadal mogła działać w Polsce.
Od niedzieli 19 grudnia, tramwaje linii nr 1, 6, 13 i 39 ponownie będą kursowały na Junikowo. Na stałe trasy wrócą też autobusy linii nr 177, 727, a linia T1 zostanie zlikwidowana.
Przypomnijmy, że od 10 grudnia tramwaje linii 1, 6 i 13 (a od poniedziałku także linii 39) kursowały tylko do pętli Budziszyńska. Z kolei autobusy linii 177 i 727 jeździły trasą wydłużoną przez ulicę Grunwaldzką do ronda Skubiszewskiego. Dodatkowo MPK uruchomiło linię autobusową T1 „za tramwaj” na trasie: Junikowo – rondo Skubiszewskiego.
Powodem była awaria sieci trakcyjnej – jeden z autobusów uderzył w słup sieci i uszkodził go na tyle poważnie, że trzeba go było wymienić. Wymiana słupa i ponowne podłączenie sieci trakcyjnej musiały trochę potrwać ze względów bezpieczeństwa – ale już od 19 grudnia tramwaje wrócą na swoje stałe trasy, jak poinformowało MPK.
Autobusy linii 177 i 727 nie będą już także dojeżdżać do ronda Skubiszewskiego, a linia T1 ulegnie likwidacji.
50 kotów może zostać bez ciepłego schronienia na zimę – alarmuje fundacja NaszeZoo. Fundacja do końca grudnia musi zwolnić lokal, który zajmuje. Chciała wynająć inny – ale okazuje się, że nie jest to łatwe zadanie. I właśnie dlatego prosi o pomoc.
Fundacja od 2015 roku działa na rzecz bezdomnych czworonogów i mieści się na Kopaninie. Jednym z obszarów jej aktywności jest zapobieganie bezdomności kotów – obecnie pod jej opieką jest ich 50. Jednak lokal, który jest dla nich domem, fundacja musi niestety opuścić do końca grudnia. Szuka nowego, ale nie jest to łatwe zadanie, gdy chodzi o potrzeby 50 kotów.
„Mieszkanie o powierzchni ok. 150 m kw. stanowiło dom dla kotów, które dotychczas nie miały zbyt wiele szczęścia w życiu i potrzebowały natychmiastowego wsparcia” – wyjaśnia Michalina Zabłocka, prezes fundacji. – „Dbaliśmy nie tylko o ich bezpieczeństwo, ale przede wszystkim – o powrót do zdrowia i pełnej sprawności. U nas znajdowały bezpieczną przystań. Leczyliśmy je, kastrowaliśmy, a później oddawaliśmy do adopcji, dając im szansę na szczęśliwe życie u boku dobrych ludzi. W szczytowym momencie kotów było około 80, teraz zostało ich 50. Dla części z naszych podopiecznych udało nam się znaleźć nowe domy – po długiej rekonwalescencji wróciły do zdrowia i zostały adoptowane”.
Fundacja, gdy tylko otrzymała informację, że będzie musiała opuścić obecny lokal, co miało miejsce w sierpniu, zaczęła szukać nowej siedziby. Liczyła na pomoc urzędu miasta i wynajęcie miejskiego lokalu na tę działalność.
„We wrześniu temat ten podjęliśmy bezpośrednio z Prezesem ZKZL, Tomaszem Lewandowskim” – opisuje Michalina Zabłocka. – „Pan prezes zadeklarował chęć pomocy i zaproponowano nam lokal o powierzchni 40 m kw., który mógłby zostać nam udostępniony od grudnia. Niestety, na tamtym etapie nie było możliwości, abyśmy zapoznali się z lokalem – jego stanem technicznym, rozmieszczeniem pomieszczeń etc. Finalnie po udostępnieniu nam lokalu w grudniu okazało się, że przestrzeń ta nie spełnia wymogów Powiatowego Lekarza Weterynarii (nie jest w niej możliwe oddzielenie kotów chorych od zdrowych oraz wydzielenia kwarantanny dla nowo przybyłych zwierząt). W związku z tym otrzymaliśmy także drugą propozycję dotyczącą lokalu przy ulicy Opolskiej w Poznaniu, który jest większy, lecz niestety pozbawiony ogrzewania. Nie możemy więc z tych propozycji skorzystać”.
Sytuacja stała się więc naprawdę dramatyczna: fundacja i jej 50 kotów do końca grudnia musi opuścić swoją siedzibę – a nie ma kolejnej. ZKZL i sami wolontariusze nie ustają w poszukiwaniach odpowiedniego lokalu, co jednak, zważywszy na wymogi prawa, które sprawdza Powiatowy Lekarz Weterynarii, nie jet łatwe. Tymczasem koty, uratowane, często schorowane i przystosowane już do życia w warunkach domowych, mogą nie przetrwać zimy bez schronienia.
Dlatego fundacja poprosiła o pomoc w nagłośnieniu sprawy. Może w ten sposób uda się znaleźć odpowiedni lokal dla fundacji i jej podopiecznych?
„Mam nadzieję, że pozwoli nam to dotrzeć do osób, które będą w stanie pomóc w rozwiązaniu tej sytuacji i znalezieniu bezpiecznego lokum dla podopiecznych Organizacji” – podsumowuje Michalina Zabłocka. – „Zależy mi na tym, abyśmy możliwie najszybciej znaleźli nową przestrzeń, która pozwoli nam w dalszym ciągu zabezpieczać byt kotów”.
50 kotów może trafić na ulicę fot. fundacja NaszeZoo
50 kotów może trafić na ulicę fot. fundacja NaszeZoo