UAM oszczędza. Gdzie będą największe cięcia?

fot. Depositphotos (zdjęcie ilustracyjne)

Wszystkie uczelnie wyższe wdrażają plany oszczędnościowe ze względu na drastyczny wzrost kosztów utrzymania placówek. Jak będą wyglądać oszczędności na UAM? Czy uniwersytet, jak wiele innych uczelni, przejdzie na zdalne nauczanie?

Prof. Bogumiła Kaniewska, rektorka UAM, już 27 września zapowiedziała wdrożenie planu oszczędnościowego dla uczelni, głównie ze względu na drastyczny wzrost cen mediów, jak gaz i prąd.
– Przygotowujemy plan oszczędnościowy, który będzie dotyczył wszystkich aspektów naszej działalności, przy czym najmniej dydaktyki i badań naukowych – mówiła wówczas. – Będziemy ograniczać zużycie energii, natomiast nie chcielibyśmy, by oszczędności odbijały się zwłaszcza na jakości pracy dydaktycznej. Nie zakładamy na razie przechodzenia na nauczanie zdalne.

Obecnie, po ponad 3 miesiącach, UAM nadal nie zamierza wprowadzać zdalnego nauczania, choć wiele uczelni w Polsce uznało to za dobry sposób na zmniejszenie kosztów utrzymania placówek. A od 1 stycznia uczelnie nie tylko muszą się zmagać z rosnącymi kosztami mediów, ale też muszą wygospodarować dodatkowe pieniądze na podwyżki dla pracowników ze względu na ustawowy wzrost płacy minimalnej.

Według szacunków uczelni same podwyżki cen energii do 17 mln zł, a razem z pozostałymi kosztami, które poszły w górę, to razem 30 mln zł więcej, które musiałaby mieć uczelnia. 76 procent kosztów utrzymania uniwersytetu to wynagrodzenia. Tymczasem subwencja oświatowa od 2019 roku nie uległa zmianie. Dopiero w tym roku ma wzrosnąć o 1 do 2 proc., jednak na razie uczelnia nie ma tych pieniędzy.

Jak powiedziała prof. Kaniewska Głosowi Wielkopolskiemu, uniwersytet mimo to nadal nie zamierza przechodzić na zdalne nauczanie ani zmieniać wysokości czesnego, które płacą studenci. Nadal będą je płacić w takiej wysokości, w jakiej zagwarantowano im to, gdy rozpoczynali studia. Natomiast mogą wzrosnąć opłaty dodatkowe.

Nie będzie też zwolnień ani redukcji etatów z powodów ekonomicznych, choć będzie to wymagało od uczelni ogromnej pracy nad znalezieniem brakujących pieniędzy. Zredukowane zostanie natomiast zewnętrzne oświetlenie UAM, tak terenu, jak i budynków. Budynki będą też zamykane w dni robocze od 22.00 do 6.00 rano, a w niedziele i święta od 20.00 do 8.00 rano.

Jednak prof. Kaniewska uważa, że pracownicy UAM sobie z tym poradzą i podkreśla też, że nadal uczelnia jest uważana za atrakcyjne miejsce pracy, a chętnych do ogłaszanych konkursów nigdy nie brakuje. Wyjątkiem są jedynie pracownicy branży informatycznej, ponieważ UAM nie jest w stanie zaproponować im takiego wynagrodzenia, jakie proponują im firmy.

Podziel się:

Ostatnio dodane: