Święty Marcin fot. L. Łada

Święty Marcin po zimie do gruntownego remontu?

Szara, brudna i poplamiona. Tak prezentuje się nawierzchnia ulicy Święty Marcin na odcinku oddanym zaledwie trzy lata temu do użytku. Jak jednak tak dalej pójdzie, to zaraz po zakończeniu drugiego etapu przebudowy trzeba będzie rozpocząć remont etapu pierwszego.

Przebudowa odcinka między ulicami Gwarną a Ratajczaka zakończyła się trzy lata temu, kosztowała 57 mln zł – i praktycznie zaraz po jej zakończeniu zaczęły się z nią problemy. Nawierzchnia szybko zaczęła pękać, a drzewa chorować i usychać.

Remont nawierzchni, jak i wymiana kilku drzew odbyły się w lutym ubiegłego roku w ramach naprawy gwarancyjnej. Ale wiele wskazuje na to, że kolejne drzewa trzeba będzie wymienić w tym roku, a i nawierzchnia po zimie prezentuje się niezbyt zachęcająco: wygląda, jakby miała co najmniej 10 lat, a nie zaledwie 3.

Oczywiście, gdy pogoda się ustali, wjedzie sprzęt czyszczący i wypucuje „wycieraczkę” na całej długości, co poprawi jej wygląd do następnego czyszczenia. Niestety, przy tak jasnej nawierzchni czyścić trzeba będzie często – a sprzątanie kosztuje i jest to koszt, który regularnie będzie musiało już ponosić miasto.

Kolejnym problemem są drzewa, którym wyraźnie nie służy lokalizacja na skrzyżowaniu Świętego Marcina i Ratajczaka. Rosną tu każde oddzielnie w niewielkiej przestrzeni obudowanej kamiennymi płytami i nie mają optymalnej przestrzeni do rozwoju. Cóż, zostały tak posadzone, by przechodnie spacerowali sobie między nimi po wygodnych płytach. To oczywiście bardzo efektownie wygląda na projektach i wizualizacjach, jest też takie wielkomiejskie i zgodne z modą urządzania przestrzeni zielonych w Europie w latach 90. W identycznym kierunku na przykład poszła włoska Genua, remontując portową dzielnicę, by zdążyć na rok 2004, gdy była Europejską Stolicą Kultury.

Ale to, co przetrzymają drzewa w znacznie przyjaźniejszej aurze południowej Europy – niekoniecznie jest do zniesienia bardziej na północ. Może drzewom lepiej służyłoby częściowe zdjęcie kamiennej nawierzchni i utworzenie normalnego trawnika? Ale którędy wtedy mieliby chodzić ludzie, by nie zadeptać trawnika? Projekt nie przewidział tej alternatywy.

Wiosnę na Świętym Marcinie powitamy więc brudną nawierzchnią i usychającymi drzewami i chyba trzeba się będzie pogodzić z koniecznością ciągłego czyszczenia i ciągłej wymiany drzew.